Najnowsze artykuły
ArtykułyCzytamy w weekend. 6 marca 2026
LubimyCzytać372
ArtykułyDzień Kobiet z książką: 20 nieodkładalnych tytułów
LubimyCzytać5
ArtykułyOtulająca, pełna światła opowieść. Rozmawiamy z Tiną Vallès o książce „Pamięć drzewa”
LubimyCzytać2
ArtykułyWygraj książkę i bilet z okazji premiery „Reminders of Him. Cząstka ciebie, którą znam” – bestsellerowej powieści Coleen Hoover
LubimyCzytać35
Popularne wyszukiwania
Polecamy
A.B. Greenfield

Pisze książki: literatura dziecięca
A.B. Greenfield autorka książki Kot detektyw w kategorii literatura dziecięca.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autorki.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autorki.
8,1/10średnia ocena książek autora
51 przeczytało książki autora
43 chce przeczytać książki autora
0fanów autora
Zostań fanem autoraKsiążki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Pogromca krokodyli
A.B. Greenfield
Cykl: Ra Wszechmocny (tom 3)
8,3 z 8 ocen
17 czytelników 3 opinie
2023
Wielki skok na grobowiec
A.B. Greenfield
Cykl: Ra Wszechmocny (tom 2)
8,1 z 14 ocen
31 czytelników 8 opinii
2022
Najnowsze opinie o książkach autora
Wielki skok na grobowiec A.B. Greenfield 
8,1

Nie zadzieraj z Kotem Faraona!
Pamiętacie Ra Wszechmocnego? Żyjącego jak pączek w maśle butnego Kota Faraona? A amatora wszelkiej maści łajna, czyli skarabeusza Cherpiego i bystrą, kuchenną kotkę Miu? Jeśli tak, to wiecie, że naczelny pałacowy wałkoń postanowił mianować się Wielkim Kocim Detektywem i wraz z dwójką przyjaciół rozwiązuje, nierozwiązywalne dla ludzi zagadki – o ile oczywiście są godne uwagi jego majestatu. Na szczęście, po długim okresie posuchy, w końcu dzieje się coś, co prowokuje tę leniwą bułę do działania.
W drugim tomie przygód, nasi bohaterowie wybierają się wraz z Faraonem i jego świtą na wizytację do wioski robotników. Niezobowiązująca wycieczka kończy się jednak w mało przyjemny sposób. Okazuje się, że ktoś okrada grobowce. A to, przyznajcie sami, jest już sprawa dla Wielkiego Kociego Detektywa, zwłaszcza, że zamieszany jest w nią krążący nocami po pustyni bóg Anubis i stado szakali, a ludzie, jak to ludzie, nie zauważają oczywistych tropów. Na dodatek, gdy Ra odkrywa, że w jednym ze splądrowanych grobowców zbezczeszczono mumię jego kociego przodka, śledztwo nabiera dla niego osobistego charakteru – za nic jej nie odpuści. Pikanterii całej sprawie dodaje także fakt, że rozpieszczony Ra, zostaje porzucony w wiosce, a jego miejsce w pałacu zajmuje jakiś bezczelny koci uzurpator, obnoszący się z kradzioną złotą obróżką! Wyobraźcie sobie jak Ra czuje się bez regularnych posiłków, smakowitych przekąsek, miękkich poduszeczek, perfum i szczotkowania… Przeganiany, głodny, zmierzwiony, wybrudzony pomyjami, a nawet – ku uciesze Cherpiego – łajnem, nie traci jednak rezonu. Mimo wszelkich niedogodności i niedostatków, jak na Władcę Potężnej Łapy przystało, nadal pozostaje przekonany o swojej bezgranicznej wyjątkowości i, przy wsparciu przyjaciół, rozwiązuje zagadkę. Złoczyńcy zostają ukarani, niewinni odzyskują wolność, a on wraca tam, gdzie jego miejsce, czyli wprost w objęcia Faraona.
Drugi tom przygód różni się nieco klimatem, jest mroczniej i poważniej, od pierwszego. Poprzednio bohaterowie prowadzili śledztwo na swoim terenie – w pałacu. Tym razem błąkają się po prowincji, gdzie grożą im o wiele większe niebezpieczeństwa, tak w mroku grobowców, nocą na nieprzyjaznej pustyni, jak i w wiosce, gdzie nie każdy (aż dziw, wszak to Egipt) toleruje obecność kotów. Zwłaszcza takiego jednego, bezczelnego, śmierdzącego brudasa… To co pozostało bez zmian, to niezwykła wręcz zdolność Cherpiego i Miu do, z jednej strony, spuszczania powietrza z rozdętego ego, chełpliwego kocura, a z drugiej łechtania tego ego tak, by Ra ich czasami posłuchał. I wiecie co? Nadal uważam, że mimo wszystkich wad i skrajnego egoizmu, trudno go nie polubić. Zwłaszcza za jego wieczne kwękanie połączone z bezgranicznym samouwielbieniem.
„Ra Wszechmocny. Wielki skok na grobowiec”, nie tylko przenosi nas w czasie, wprost do starożytnego Egiptu, ale podobnie, jak i pierwsza część przygód detektywów, skutecznie rozbudza wyobraźnię, ciekawość i głód wiedzy. Autorka pokazuje nam, jak wyglądało życie w wiosce robotników i jak ważne dla Egipcjan było życie pozagrobowe, które byli gotowi spędzić w towarzystwie ukochanych zwierzaków. Trudno nie docenić tego, w jak zgrabny sposób przekazuje nam także smutną prawdę o ludzkiej chciwości, manipulacji strachem i o władzy, która nie zawsze trafia we właściwe ręce. Na szczęście naprzeciw nim staje prawdziwe przywiązanie, bezkompromisowa przyjaźń i zwykła (choć przecież niezwykła) przyzwoitość. Klimat tej niesamowitej przygody dopełnia żywiołowa, warta akcja, prześmieszne dialogi i zabawne ilustracje Sarah Horne.
Seria autorstwa Amy Butler Greenfield jest idealna dla młodych fanów zagadek detektywistycznych, starożytnego Egiptu i…kotów. A tak po prawdzie, to nie tylko dla młodych. Muszę się wam przyznać, że ja też już czekam na trzeci tom.
Książka dla:
– wielbicieli powieści detektywistycznych;
– fanów mruczków i żuczków;
– chcących zgłębić kocią filozofię;
– tych którzy fascynację starożytnym Egiptem mają przed sobą, albo z rozrzewnieniem ją wspominają;
– lubiących uśmiechać się podczas lektury od ucha do ucha.
Pogromca krokodyli A.B. Greenfield 
8,3

Co trzy głowy, to nie krokodyl
To już trzecie spotkanie ze fenomenalnym, wspaniałym i boskim KOTEM FARAONA, czyli najważniejszym sierściuchem w caluteńkim Egipcie. Jeśli nie mieliście jeszcze okazji zapoznać się z jego poprzednimi przygodami, to musicie wiedzieć, że Ra – bo tak ma nasz bohater na imię – to wałkoń pierwszej wody i leniwa buła do kwadratu. Najchętniej leżałby całymi dniami nad basenem, zajadał przekąski i przekonywał sam siebie o własnej doskonałej wyjątkowości. Los zechciał jednak, że to słodkie nicnierobienie zostaje pewnego dnia przerwane i Ra staje się (co prawda nadal leniwym) Wielkim Detektywem, który – oczywiście we własnym przekonaniu – zajmuje się tylko tymi sprawami, których nie potrafiłby rozwikłać nikt inny. Zapewne domyślacie się, ile ten fanfaron musiał się nakwękać nad tym, że jest zmuszany do niegodnej go PRACY? Co gorsza, podczas śledztw nie każdy okazuje mu szacunek i oddanie, niektórzy są wręcz niechętni i wrodzy. Zdarzyło się nawet, że został okradziony i porzucony, bez jedzenia, szczotkowania(!) i opieki w wiosce robotników! Gdyby nie oddani przyjaciele: kotka Miu i miłośnik wszelkiej maści łajna, skarabeusz Chepri, kto wie czy wyszedłby z tych wszystkich opresji cało. A o ile bardziej by się przy nich namarudził, to już pewnie można by kolejne książki napisać…W „Pogromcy krokodyli” nadęte ego naszego kocura znów zostało wystawione na próbę wytrzymałości. Tym razem, na wyraźną prośbę faraona, został sprowadzony do roli niańki dla jego pociech, gdy te zmuszone są pozostać w posiadłości Satiah – czyli u jednej z pomniejszych, mniej lubianych, królewskich żon. Nie dość, że Ra nie ma najmniejszej ochoty tego robić, to jeszcze, początkowo totalnie się w nowej funkcji nie sprawdza. Już pierwszej nocy, jak kamień w wodę, przepada bowiem syna Faraona, Dedi. Sprawa nie wygląda, delikatnie mówiąc, zbyt dobrze, ponieważ nie wiadomo, czy w grę wchodzi porwanie, ucieczka, czy może chłopca pożarły, gromadzące się przy pałacu Satiah krokodyle. Co gorsza, następnego dnia po zaginięciu następcy faraona, z pola widzenia naszej trójki znika także królewska córka Kiya. Tym razem, katastrofa goni więc katastrofę i nawet Ra czuje, mimo całego swojego przekonania o własnej nieomylności, że mocno tym razem nawalił. No świat się kończy.Zanim nasi bohaterowie rozwiążą tę skomplikowaną sprawę to: po pierwsze, najedzą się sporo strachu, ponieważ zostaną wplątani w niebezpieczny układ z królem krokodyli, po drugie, zwątpią w swoje wielkodetektywie umiejętności i zaliczą spadek formy. Na szczęście jednak, co trzy głowy, to nie jedna i pomimo ogromu porażek, w końcu trafią na właściwy trop, a od tego już tylko krok do zwycięstwa. I tym razem więc, ich pełna niebezpieczeństw przygoda zakończy się sukcesem. W porę zainterweniuje nie tylko faraon, ale i sam krokodyli król, dzięki czemu nasz łasy na pochwały Władca Wielkiej Łapy, wreszcie będzie mógł, ponowie, kąpać się w blasku chwały i samouwielbienia.Chociaż to już trzecia odsłona przygód Ra, Chepri i Miu, to muszę przyznać, że A.B. Greenfield wciąż trzyma wysoki poziom. Żywiołowa akcja nie zwalnia nawet na chwilkę, sympatyczni bohaterowie nadal chwytają za serducha, a humor, przepychanki słowne oraz dyskusje o wyższości łajna, wciąż bawią. Co równie ważne, książka nie tylko przenosi nas w czasie, wprost do starożytnego Egiptu, ale podobnie, jak i poprzednie części, skutecznie rozbudza wyobraźnię, ciekawość oraz głód wiedzy. I tym razem, wyłuskujemy więc z tekstu sporo informacji o życiu starożytnych. Dowiadujemy się m.in. o istnieniu zwierzyńców (głównie jako fanaberii bogaczy) o tym, że faraon mógł mieć wiele żon i w jaki sposób wybierał swojego następcę, a także zaglądając w paszcze śmierci, odkrywamy w co wierzą krokodyle i kto jest ich bogiem.Autorka, wplątując naszych bohaterów w coraz bardziej skomplikowane intrygi nie pozwala ani im, ani nam się nudzić. Odwiedziliśmy już z nimi królewski pałac, grobowce, robotniczą wioskę i załapaliśmy się nawet na wycieczkę statkiem po Nilu. Mam cichą nadzieję, że na tym nie koniec, bo niezwykle zżyłam się z tą naszą niesforną trójką.[współpraca barterowa]






























