Skandynawski raj na ziemi?

LubimyCzytać
17.11.2015

Norwegowie płacą niesamowicie wysokie podatki, Finowie mają problemy z alkoholem, a Szwedzi nie są zbyt lubiani przez sąsiadów. Mimo to w tych krajach mieszkają najszczęśliwsi ludzie na świecie.

Michael Booth z brytyjską ironią opowiada o blaskach i cieniach życia na dostatniej Północy oraz zasypuje czytelnika ciekawostkami. Obserwuje codzienne życie w Danii, Norwegii, Finlandii, Szwecji, Islandii i mieszkańców tych krajów, które zdają nam się być rajem na ziemi. Czy życie na bogatej północy jest naprawdę tak różowe, jak nam się wydaje?

Skandynawski raj mierzy się z mitami i stereotypami, jakie na temat krajów skandynawskich panują w świecie i pokazuje, które z nich mają uzasadnienie w rzeczywistości. Katalog tych mitów jest obszerny, od wiary Islandczyków w krasnoludki (względnie w ich oczach – w elfy), aż po totalitaryzm państwa szwedzkiego. Dużo uwagi autor poświęca temu, co w oczach świata wydaje się najbardziej interesujące i godne przejęcia (lub przeciwnie – co należy skrytykować i odrzucić) – to skandynawski model państwa socjalnego, opartego na bardzo wysokich podatkach i rozbudowanym, niekiedy do monstrualnych rozmiarów, systemie świadczeń społecznych.

Co decyduje o zadowoleniu społecznym w państwach Północy? Jaki wpływ ma na nie brak drastycznych różnic między mieszkańcami i jaki jest stosunek ludności do imigrantów? Czym jest i co o Skandynawach mówi „prawo Jante”? O tym wszystkim w lekki i żartobliwy sposób pisze w swojej książce Booth.

Przed wyjazdem do Islandii obiecywałem sobie solennie, że nie będę poruszać dwóch tematów, Björk i elfów. Wyobrażałem sobie, że Islandczycy nie będą już mieli cierpliwości do kolejnego wypytującego ich o to durnego obcokrajowca, i uznałem, że wykażę się uprzejmością, jeśli powstrzymam się od zadawania głupich pytań. Jak się okazało, temat Björk powracał od czasu do czasu (któregoś razu byłem niezwykle podekscytowany, bo wydawało mi się, że zauważyłem ją, kiedy kupowała czasopismo o robótkach ręcznych w miejscowym kiosku; niestety, to nie była ona). Przeważnie jednak to ja musiałem kierować rozmowę na inne tory i odwracać uwagę rozmówcy od najsłynniejszej żyjącej Islandki.

Wiara Islandczyków w istnienie bajkowych stworzeń była zaś tak fascynująca, że nie potrafiłem się jej oprzeć. Niebawem stwierdziłem, że elfy stanowią nadal niezmiernie ważny element „islandzkości”, niezależnie od tego, czy dany Islandczyk w nie wierzy, czy też nie. Zacząłem prowadzić prywatny sondaż opinii publicznej na temat ich istnienia. Zadawałem pytania w żartobliwym tonie, lecz większość moich respondentów traktowała tę kwestię całkiem serio; wielu odpowiadało z poważnymi minami, że zdecydowanie wierzą w ich istnienie, a paru stwierdziło nawet, że widziało „coś” w dzieciństwie.

(Artykuł sponsorowany).

Reklama

komentarze [3]

Sortuj:
Aby napisać wiadomość zaloguj się
FOCZKA 17.11.2015 13:33
Czytelniczka

To nie jest standardowa książka podróżnicza ani przewodnik. To są ciekawostki trudne do znalezienia w innych książkach.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
nika1401 17.11.2015 12:06
Czytelniczka

Książka może być ciekawa ;) zawsze interesowało mnie jak żyją "Ci na północy". Tym bardziej kiedy sporo ludzi tam wyemigrowało, zarabiają duży szmal i chwalą sobie tam życie.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
LubimyCzytać 17.11.2015 10:53
Administrator

Zapraszamy do dyskusji.

Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam Zobacz ten post
zgłoś błąd