Nie jestem policjantem, ale mam podejrzenia. Najlepsze kryminały z motywem detektywa amatora
Nie mają policyjnej odznaki ani uprawnień do przesłuchań. Czasem nie mają nawet planu. A jednak to właśnie oni – seniorzy, podcasterzy, księgowe i natrętni sąsiedzi – potrafią rozgryźć sprawę szybciej niż niejeden zawodowiec. Oto najlepsze książki, w których zagadki rozwiązują detektywi amatorzy – czyli ci, którzy nigdy nie powinni się w te sprawy mieszać… ale całe szczęście, że to zrobili.
alexey turenkov (https://unsplash.com/@2renkov), Unsplash
Czy trzeba być policjantem, żeby rozwiązywać zagadki zbrodni? Nie w tych książkach! Wielu autorów i wiele autorek w swoich dziełach pole do popisu daje nie tym, którzy mają odznakę, a emerytom, licealistom, pracownikom korpo czy… zakładu pogrzebowego. Bohaterów tych łączy jedno: nie potrafią przejść obojętnie obok tajemnicy – zwłaszcza takiej, która pachnie zbrodnią.
Od angielskiej prowincji przez małe miasteczka w Polsce po… Księżyc – wszędzie tam, gdzie zbrodnia lubi się ukrywać, detektywi amatorzy wydobywają jej sprawców na światło dzienne. Sprawdźcie, w których książkach znajdziecie zwykłych ludzi rozwiązujących kryminalne zagadki.
Detektywi amatorzy, czyli kryminały, w których zwykli ludzie rozwiązują zagadki
Królowa, czyli Panna Marple
Oczywiście tej postaci nie mogło zabraknąć w artykule o literackich detektywach amatorach. Mowa o Pannie Marple – niepozornej staruszce, której teorie większość osób traktuje z pobłażaniem. Do momentu, w którym nie przekona się, że nikt nie zna lepiej ludzkiej natury – ze szczególnym naciskiem na jej złe strony – niż właśnie dumna ciocia Raymonda Westa.
Jane Marple widzi też, że ludzie często postępują według określonych (anty)wzorców, więc gdy stanie się świadkiem zbrodni lub do morderstwa dojdzie blisko miejsca, w którym przebywa – a zdarza się to wyjątkowo często – szybciej niż później wskaże sprawcę. Bo najpewniej dana sytuacja przypomni Jane inną, ale bardzo podobną sprzed lat, a przecież ludzka natura zawsze działa tak samo.
Po jakie książki Agathy Christie o Jane Marple warto sięgnąć? Można zacząć od samego początku, czyli od „Morderstwa na plebanii”. To właśnie tam postać ta pojawia się po raz pierwszy, a historię poznajemy z perspektywy pastora, który opowiada o pewnym nielubianym w St. Mary Mead – gdzie mieszka Marple – pułkowniku. Duchowny stwierdził nawet, że ten, kto pozbędzie się wojskowego z tego świata, wyświadczy temuż światu przysługę. Protheroe rzeczywiście ginie i wtedy do akcji wkracza nasza detektywka amatorka (choć w odniesieniu do umiejętności Marple „amatorka” brzmi wyjątkowo obraźliwie).
Przewodnik po zbrodni według grzecznej i bardzo skutecznej dziewczynki
Zdecydowanie młodszym od Marple, zwykłym człowiekiem, który rozwiązuje kryminalne zagadki, jest również Pippa Fitz-Amobi, uczennica, bohaterka „Przewodnika po zbrodni według grzecznej dziewczynki” Holly Jackson.
Pippa za temat jednej ze szkolnych prac obrała sobie zaginięcie mieszkanki jej miasteczka, Andie Bell. Temat ten tak ją wciąga, że mimo niebezpieczeństwa postanawia odkryć, kto tak naprawdę zabił dziewczynę. Nie chce bowiem wierzyć – a przeciwko tej tezie przeczą też kolejne poznawane przez bohaterkę informacje – że zrobił to chłopak Andie, na którego zrzucono całą winę i który nie może się bronić, bo sam też już nie żyje. Podobnie jak Panna Marple, Pippa okazuje się w swoich działaniach wyjątkowo skuteczna.
Na podstawie powieści Holly Jackson powstał serial z Emmą Myers w roli głównej. Produkcję można oglądać na Netflixie.
Powieści kryminalne bez policjantów
Podcaster na tropie
Kolejnym, bardzo współczesnym, tytułem, w którym śledztwo prowadzi detektyw amator, jest „Słuchajcie, jak kłamią” Amy Tintery. Narracja jest tu poprowadzona w sposób niestandardowy. Wydarzenia poznajemy bowiem z perspektywy podejrzanej o popełnienie zbrodni osoby, która kluczowych momentów – samego morderstwa i chwil je poprzedzających – nie pamięta.
Bohaterka, Lucy, musi więc sama dowiedzieć się, czy popełniła zbrodnię, czy nie. No, może nie do końca sama, bo pomaga jej w tym podcaster Ben Owens. Ten, wbrew wcześniejszym obawom Lucy, wcale nie przyjął z góry, że jest morderczynią. Czyli nie postąpił jak większość osób – poza jej ukochaną babcią. Obdarzając Bena zaufaniem, młoda kobieta wraca do rodzinnej miejscowości, w której – być może – zabiła kiedyś własną przyjaciółkę. Razem z nią i podcasterem poznajemy relacje kolejnych osób wypowiadających się w podcaście i coraz bardziej zbliżamy się do prawdy.
Właścicielka zakładu pogrzebowego na tropie
Pora na pierwszy polski akcent i serię z Eweliną Zawadzką. Zawadzka jest właścicielką domu pogrzebowego, samotną mamą kilkuletniej córki i osobą, która skutecznie bada zbrodnie, do których dochodzi w jej okolicy (czyli w Młynarach w woj. warmińsko-mazurskim).
W pierwszej książce Zuzanny Gajewskiej, „Burzy”, Zawadzka szuka mordercy blogerki, która od niedawna mieszkała w dawnym browarze. Na skutek braku miejsca w elbląskim prosektorium ciało zamordowanej Marzeny trafia do zakładu Eweliny, a ta postanawia dowiedzieć się, kto stoi za zabójstwem kobiety. Kobiety, którą zdążyła już trochę poznać. Śledztwo prowadzi do tajemnic z przeszłości, poprzez historie mieszkańców Młynar o różnorodnych osobowościach, których poznajemy całkiem sporo.
Czwartkowy Klub Zbrodni – detektywi seniorzy w akcji
Polski akcent znajdziecie też w pierwszej części cyklu „Czwartkowy Klub Zbrodni” Richarda Osmana (sama powieść ma taki sam tytuł). Jednym z bohaterów jest bowiem Polak – Bogdan Jankowski – wysoki i wysportowany, a także wytatuowany mięśniak, przyjaciel (?) członków Klubu. Klub składa się bowiem z seniorów amatorów, którzy spotykają się, by rozwiązywać dawne zagadki kryminalne.
Ron to żywa legenda związków zawodowych, Ibrahim – psychiatra, Joyce – emerytowana pielęgniarka, a Elizabeth – no, tu można powiedzieć, że ona akurat do końca amatorką nie jest, bo przed emeryturą pracowała w brytyjskim wywiadzie.
Pewnego dnia czwórka znajomych staje jednak przed prawdziwym wyzwaniem – musi rozwiązać sprawę prawdziwej zbrodni. Jak zauważają czytelnicy, sprawa ta zostaje rozwiązana w iście emeryckim tempie, bo przecież nie zawsze akcja musi bez przerwy pędzić z zawrotną prędkością.
Cosy kryminały i cała armia „detektywów” na tropie
Detektywi, którzy nie są z zawodu policjantami czy prokuratorami, bardzo często występują w cosy kryminałach. Czyli tych, w których rozlewu krwi na próżno szukać. Więcej jest za to humoru, bo cosy kryminały to także komedie kryminalne. I tu wymienić można cykl Jacka Galińskiego o Zofii Wilkońskiej – nieustraszonej (i trochę irytującej) staruszce, rozwiązującej kolejne zagadki kryminalne. A wszystko zaczęło się od tego, że w jednej ze spraw sama była oskarżoną.
Jeśli lubicie właśnie taką literaturę, sięgnijcie również po książki Marty Kisiel o Teresce Trawnej – księgowej, która kocha kasztanki i spokój, ale niestety często na jej drodze do szczęścia stają różne zbrodnie. Miłośnikom kryminałów z humorem spodobać się może też seria Anety Jadowskiej „Garstka z Ustki”. Tutaj amatorskie (ale jakże efektywne!) śledztwo prowadzi wspomniana w tytule serii Magda Garstka – kelnerka mająca w Ustce do czynienia nie tylko z pysznymi rybkami i frytkami, ale i niewyjaśnionymi zbrodniami.
Powieści detektywistyczne dla młodzieży
Detektywi amatorzy, niejako z konieczności, pojawiają się w powieściach kryminalnych dla młodzieży, które czytać z przyjemnością mogą i dorośli. A dlaczego z konieczności? Bo młode postaci z książek są – no właśnie – za młode, żeby wykonywać zawód detektywa czy policjanta.
Ale i tak świetnie sobie radzą, czego przykładem są m.in. Enola Holmes – dziewczyna, która wyprzedziła swoje wiktoriańskie czasy, Lasse i Maja, Flawia de Luce. A także Dashiell „Dash” Gibson, bohater „Śledztwa w kosmosie”, czyli pierwszej książki z cyklu „Baza Księżycowa Alfa” Stuarta Gibbsa.
Dash to syn naukowców, chłopak, który jako jeden z pierwszych ludzi na świecie zamieszkał w tytułowej bazie, poza ziemską atmosferą. Jego rodzice ciężko w niej pracują, on jednak potwornie się nudzi. Do czasu gdy poznaje Kirę, komputerową geniuszkę, która dołączyła do mieszkańców bazy pół roku po Dashu. Razem spróbują wyjaśnić zagadkę śmierci dr. Holza, która dorosłym wcale nie wydaje się podejrzana. Gibbs zastosował w swojej książce motyw „zagadki zamkniętego pokoju” – tyle że ten pokój to baza przy Księżycu – i zaprezentował swoim czytelnikom i czytelniczkom całkiem intrygujące zakończenie.
Książki Eduarda Mendozy, Joanny Chmielewskiej, Anthony’ego Horowitza, M.C. Beaton czy Małgorzaty Rogali – jakie jeszcze powieści dodalibyście do listy tych, w których występują detektywi amatorzy? Zawsze tak samo skuteczni, jak ci profesjonalni.
Tagi i tematy
komentarze [30]
Coś z detektywa jest u Atticusa o'Sullibeana w Kronikach żelaznego druida, jakby ktoś chciał spróbować czegoś związanego z fantasy, urban fantasy. Teraz sprawdzam detektywistyczne możliwości Conana. Ostatni przeciwnik był stalowy. Teraz robię krótką przerwę na coś szybszego niż opowiadania o barbarzyńcy. Redwin komiks o krasnoludach i detektywizm historyczny. Do czego...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej

