-
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać429 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Tylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać4 -
Artykuły
Jak czytać Harry’ego Hole? Kolejność książek Jo Nesbø i dlaczego warto zacząć dziś
Iza Sadowska13
Kobiety, młodzi i mieszkańcy dużych miast. Nowy raport Biblioteki Narodowej pokazuje, kto w Polsce czyta książki
Biblioteka Narodowa opublikowała najnowszy raport o stanie czytelnictwa w Polsce. Nie jest źle – ale dane pokazują, że lektura wciąż rzadko bywa codzienną praktyką. Są jednak grupy, które po książki sięgają zdecydowanie częściej. Kto najchętniej sięga po literaturę, w jakiej postaci i z jakich powodów?
Raport Biblioteki Narodowej daje powody do ostrożnego optymizmu. Czytelnictwo książek w Polsce ustabilizowało się na dość wysokim poziomie. W 2024 roku lekturę co najmniej jednej książki zadeklarowało 41% respondentów.
Nie jest to co prawda poziom równie wysoki jak przed rokiem, gdy wyniósł on 43% (najwięcej od 10 lat), ale sprawę postawić trzeba jasno: tegoroczny raport to dobra wiadomość. W poprzednich latach poziom czytelnictwa utrzymywał się w okolicach 37%. Wynik 41% oznacza, że po zeszłorocznym odbiciu nie doszło do załamania, a rosnący trend nie był jednorazowy.
Ile czytają Polacy? Stabilizacja bez przełomu
Nie oznacza to jednak przełomu – aż 59% Polaków w ogóle nie sięgnęło po książkę. Co więcej, tylko 7% przeczytało w ubiegłym roku siedem lub więcej książek. Jak zauważają autorzy raportu, „fakt, iż czytelnictwo książek kształtuje się na stosunkowo wysokim poziomie, nie powinien prowadzić do wniosku o intensywności praktyk lekturowych”.

Kto czyta najwięcej?
Wyniki raportu wyraźnie pokazują, że czytanie książek w Polsce nie jest zjawiskiem równomiernie rozłożonym. Na poziom aktywności czytelniczej silnie wpływają płeć, wiek, wykształcenie i miejsce zamieszkania.
- Kobiety czytają wyraźnie częściej niż mężczyźni – 47% vs. 35%.
- Młodzież w wieku 15–18 lat to grupa z najwyższym wskaźnikiem – czyta aż 54% z nich.
- Seniorzy powyżej 70. roku życia – tylko 25% sięgnęło po książkę.
- Osoby z wyższym wykształceniem – 51% to aktywni czytelnicy, z kolei wśród osób z wykształceniem podstawowym odsetek ten wynosi 30%.
- Największe miasta (500 tys. mieszkańców i więcej) – 56% mieszkańców tych ośrodków czyta książki, podczas gdy na wsiach i w małych miastach – tylko 36–37%.

Warto podkreślić, że „w żadnej grupie społecznej lektura książek nie jest praktyką powszechną”, jak zaznaczono w raporcie. Są jednak środowiska, w których książki odgrywają wyraźnie istotniejszą rolę – i to one podtrzymują ogólny poziom czytelnictwa.
Przymus czy przyjemność?
Wielu badanych przyznaje, że sięga po książki ze względu na obowiązki – edukacyjne lub zawodowe. Ale motywacje te nie wykluczają osobistej chęci lektury. Przykładem są osoby uczące się i studiujące. 67% z nich czyta książki, a 12% przeczytało ich siedem lub więcej. „Wywiązywanie się z obowiązku nie wyklucza przyjemności czerpanej z czytania” – podkreślają autorzy raportu.
Czytanie może być więc efektem zarówno konieczności, jak i kulturowej potrzeby. Z raportu wynika, że najczęściej występuje tam, gdzie te dwa czynniki się nakładają – w środowiskach edukacyjnych i miejskich, wśród osób wykształconych i młodych.
Co czytamy? Kryminały i „Chłopki”
Nie zaskakuje fakt, że najpopularniejszymi gatunkami wciąż są kryminały, thrillery i literatura obyczajowa. Sięgają po nie czytelnicy w niemal każdej grupie wiekowej i społecznej.
Na tle bestsellerów z ostatnich lat wyróżniła się jednak jedna pozycja – „Chłopki. Opowieść o naszych babkach” Joanny Kuciel-Frydryszak. Reportaż o codzienności kobiet ze wsi trafił do szerokiego grona odbiorców. Jak komentują autorzy raportu, „spektakularna popularność tej książki jest echem szerszego zjawiska dającego o sobie znać w wielu dziedzinach kultury, które polega na zainteresowaniu historią widzianą z perspektywy grup defaworyzowanych”.
Po raz szósty z rzędu najpopularniejszym autorem wśród polskich czytelników został Remigiusz Mróz. W zestawieniu najczęściej czytanych autorów znów pojawili się też: Harlan Coben, Jo Nesbø, J.K. Rowling, Henryk Sienkiewicz, Stephen King i wspomniana Joanna Kuciel-Frydryszak.
„Nieprawdopodobne. Co roku jestem absolutnie przekonany, że w zeszłych latach to był jakiś błąd, jakieś niedopatrzenie, przekłamanie statystyczne, i teraz już na pewno nie wyląduję na pierwszym miejscu. Za każdym razem więc tak samo zaskakuje mnie to, że jednak tak się stało”, mówił przed rokiem Mróz, pytany przez nas, jakie to uczucie po raz kolejny widzieć się na pierwszym miejscu w zestawieniu BN.

Czytanie cyfrowe? Nadal w niszy
Choć technologie dają dziś więcej możliwości niż kiedykolwiek, książki nadal czytamy głównie na papierze. Lektura cyfrowa to margines – tylko co dwudziesty czytelnik wskazał książkę elektroniczną jako jedną z tych przeczytanych w ostatnim roku.
Nieco inaczej wygląda sytuacja z dłuższymi tekstami publikowanymi w internecie – 66% Polaków przyznaje, że je czyta, np. artykuły prasowe, eseje, hasła encyklopedyczne. Ale, jak zauważają badacze, lektura książek – niezależnie od formy – pozostaje wyjątkowym i rzadkim zjawiskiem, które trudno porównać do innych typów kontaktu z tekstem.

Wnioski: Czytelnictwo rośnie, ale nie wszędzie
Raport Biblioteki Narodowej potwierdza, że czytelnictwo w Polsce trzyma się na stabilnym poziomie, ale nadal jest to zjawisko zróżnicowane społecznie. Kobiety, młodzież, osoby wykształcone i mieszkańcy dużych miast – to oni odpowiadają za większość kontaktów z literaturą.
Inne grupy – mężczyźni, seniorzy, osoby z niższym wykształceniem i mieszkańcy mniejszych miejscowości – wciąż pozostają poza głównym nurtem czytelniczym. To wyraźny sygnał dla instytucji kultury, edukacji i mediów: jeśli chcemy, by książka była naprawdę powszechna, musimy zmienić nie tylko sposób jej promocji, ale i warunki dostępu.
Pełny raport Biblioteki Narodowej znajdziecie TUTAJ.
Kim jest czytelnik naszych czasów?
Światło na współczesne czytelnictwo rzuciły dwa ważne badania – różne w skali, ale doskonale się uzupełniające. Biblioteka Narodowa już od trzech dekad prowadzi systematyczne analizy na reprezentatywnej próbie – w tegorocznej edycji przebadano ponad 2 tysiące osób z całej Polski. To badanie pokazuje ogólny stan czytelnictwa w kraju.
Z kolei „Czytelnicy 2.0” to największe w Polsce badanie tego typu – wzięło w nim udział ponad 15 tysięcy uczestników. Zorganizowaliśmy je wspólnie ze Stowarzyszeniem Czytam i Słucham Legalnie oraz Porozumieniem Wydawców Książek – Związkiem Pracodawców, by przyjrzeć się z bliska trendom, nawykom i motywacjom osób, które sięgają po książki.
Kim jest czytelnik naszych czasów? Co wybiera, jak często czyta i ile wydaje na książki? Odpowiedź znajdziecie w naszym artykule poświęconym projektowi „Czytelnicy 2.0”.
A ty? Co sądzisz o wynikach raportu Biblioteki Narodowej? Czy dane pokrywają się z twoimi obserwacjami – w domu, w pracy, wśród znajomych? Czujesz się reprezentowany w tych statystykach, czy raczej widzisz zupełnie inny obraz? Napisz w komentarzu, jak wygląda twoje czytelnictwo, co ostatnio czytałeś albo co masz w planach. Może wspólnie zbudujemy własny, oddolny raport.
Tagi i tematy
komentarze [144]
Po pierwsze - brakuje audiobooków. Po drugie - w komentarzach widzę argumenty "nie mam czasu" bo coś tam. Na mnie ten argument działa jak ktoś jest tak dołożony domem i robotą że nie ma czasu nawet klapnąć chwilę przed telewizorem oraz na regularne sesje na Facebooku/Instagramie/TikToku, bo jak się sprawdzi swój "czas przed ekranem" to nie zdziwię się jak wyjdą 2-3 godziny dziennie (A PRZECIEŻ SIĘ NIE MA CZASU).
Po trzecie - przeraża mnie że tylu ludzi w wykształceniem wyższym nie czyta. Ja rozumiem że wiedzę do zawodu można zdobyć przez komputer, ale zawsze miałem etos człowieka wykształconego który poszerza horyzonty, jest oczytany, może nie chodzi do filharmonii, ale obcuje z jakąś kulturą.
Po czwarte - grunt to spokój. Teksty o śmierci książek czytam tak samo długo jak ogólnie czytam (podobnie jak teksty o śmierci prasy), rynek musi się nasycić i wszystko wróci do punktu zero, tak samo mieliśmy na początku lat 2000 gdy jak walec wjechała Neostrada, tak samo mamy teraz ze smartfonami.
Po pierwsze - brakuje audiobooków. Po drugie - w komentarzach widzę argumenty "nie mam czasu" bo coś tam. Na mnie ten argument działa jak ktoś jest tak dołożony domem i robotą że nie ma czasu nawet klapnąć chwilę przed telewizorem oraz na regularne sesje na Facebooku/Instagramie/TikToku, bo jak się sprawdzi swój "czas przed ekranem" to nie zdziwię się jak wyjdą 2-3 godziny...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTe badania czytelnictwa są idiotyczne, oparte na marksistowskim przesądzie, że ilość przechodzi w jakość. Nie przechodzi. Sprawdźcie CO ludzie czytają, zwłaszcza kobiety. Sam czytam bardzo mało książek (kiedyś, do 25 roku życia - dużo) - po prostu szkoda mi czasu. Czytam tylko specjalistyczne książki tylko z dwu interesujących mnie dziedzin. Beletrystyka - jeśli już, to prawie zawsze audiobooki na spacer, na książki papierowe - szkoda czasu. Czytanie jest powolnym i nieefektywnym sposobem zdobywania informacji, na czytanie zasługują tylko treści ważne. Kto pochłania stosy bezwartościowych powieścideł jest idiotą. Dixi.
Te badania czytelnictwa są idiotyczne, oparte na marksistowskim przesądzie, że ilość przechodzi w jakość. Nie przechodzi. Sprawdźcie CO ludzie czytają, zwłaszcza kobiety. Sam czytam bardzo mało książek (kiedyś, do 25 roku życia - dużo) - po prostu szkoda mi czasu. Czytam tylko specjalistyczne książki tylko z dwu interesujących mnie dziedzin. Beletrystyka - jeśli już, to...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Ale wiesz, że książek nie czyta się tylko po to by zdobyć wiedzę? Pozostaje kwestia emocji, rozrywki, alternatywnego spędzania czasu wolnego, czytanie z kimś, czytanie komuś, rozwijanie wyobraźni, wspólne przeżywanie w dyskusji o książce i jej treści.
Mimo iż sam pisze tak by czytelnikowi podsuwać wiedze, wiem jak bardzo ważne są te wszystkie pozostałe elementy.
Bo skoro czytać tylko by się uczyć... to dla rozrywki polecasz pić czy raczej narkotyki? 😝
Ale wiesz, że książek nie czyta się tylko po to by zdobyć wiedzę? Pozostaje kwestia emocji, rozrywki, alternatywnego spędzania czasu wolnego, czytanie z kimś, czytanie komuś, rozwijanie wyobraźni, wspólne przeżywanie w dyskusji o książce i jej treści.
Mimo iż sam pisze tak by czytelnikowi podsuwać wiedze, wiem jak bardzo ważne są te wszystkie pozostałe elementy.
Bo skoro...
W ogóle na większość rzeczy szkoda czasu, rozmowa z sąsiadem jest równie idiotyczną stratą czasu jak czytanie powieścideł, pisanie na forum na LC tez bo można by w tym czasie śmigać po jakimś branżowym forum, oglądanie czegokolwiek poza filmami z specjalistycznej wiedzy też, to chyba wszyscy jesteśmy idiotami. 😏
W ogóle na większość rzeczy szkoda czasu, rozmowa z sąsiadem jest równie idiotyczną stratą czasu jak czytanie powieścideł, pisanie na forum na LC tez bo można by w tym czasie śmigać po jakimś branżowym forum, oglądanie czegokolwiek poza filmami z specjalistycznej wiedzy też, to chyba wszyscy jesteśmy idiotami. 😏
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA twoj poglad oparty jest na poczuciu wyższosci, że ty “czytasz lepiej”, bo czytasz madre książki, a nie kryminały, jak reszta idiotów. W szczegolnosci oczywiscie kobiet. Jakie kompleksy masz i jaką potrzebe zaspokajasz w ten sposób? Że tez te książki ci tego nie powiedziały. Poza tym niestety to co napisałes swiadczy o tym, ze jestes strasznie nudnym i napuszonym człowiekiem. A nie musiales tego pisać - wszak nie ma obowiązku publikowania tu swoich wyników, tudziez dzielenia sie frustracja i pogardą w stosunku do innych. To też strata czasu.
A twoj poglad oparty jest na poczuciu wyższosci, że ty “czytasz lepiej”, bo czytasz madre książki, a nie kryminały, jak reszta idiotów. W szczegolnosci oczywiscie kobiet. Jakie kompleksy masz i jaką potrzebe zaspokajasz w ten sposób? Że tez te książki ci tego nie powiedziały. Poza tym niestety to co napisałes swiadczy o tym, ze jestes strasznie nudnym i napuszonym...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Nie będę bronił badań czytelnictwa, bo to jasne, że ich metodologia nie jest pozbawiona wad. O tym późniejszym świętym oburzeniu nad procentami też można długo dyskutować. Ale serio? Nawet udało ci się tutaj wrzucić marksizm? XD Już abstrahując od tego, że chwaląc się, że czytasz niewiele w odróżnieniu od tłumu pożerającego seryjnie bezwartościowe powieścidła wpadasz w ten sam przesąd (tylko że u ciebie ta niewielka ilość ma niby przechodzić w jakość), to o wiele gorsze, bo realnie wpływające na współczesność, są kapitalistyczne zabobony, według których jedyną wartością jest efektywność. Przerażająca jest ta wizja człowieka, który odrzuca książki i czytanie dla przyjemności, bo pochłaniają za dużo czasu bez natychmiastowych wymiernych korzyści. Audiobooki jeszcze przechodzą, bo przecież można słuchać podczas innych czynności, które tę korzyść przyniosą... Kurczę, przecież jesteśmy robotami, które mają wykonywać jak najwięcej w jak najkrótszym czasie i wszelkie wolne przebiegi, chwile spokoju i relaksu, momenty bezsensowne z punktu widzenia ekonomii trzeba zredukować do minimum. I nawet jeżeli robimy coś dla siebie, to musi chodzić o rozwój osobisty, o pompowanie naszej wewnętrznej marki. Wydajność ponad wszystko (które to hasło może się to kojarzyć z fabrykami PRL-u, ale to nie jest marksistowski przesąd;)!
Ale też super, że pisząc taki jadowity komentarz w Internecie, całkiem zanegowałeś jego sens, bo to jest coś, co napisałeś dla własnej przyjemności i dawki dopaminy, a co nie przynosi ci (ani światu; światu to już w ogóle) żadnej korzyści. Zupełna strata czasu, ale polecam tracić czas nie obrażając ludzi od idiotów.
Nie będę bronił badań czytelnictwa, bo to jasne, że ich metodologia nie jest pozbawiona wad. O tym późniejszym świętym oburzeniu nad procentami też można długo dyskutować. Ale serio? Nawet udało ci się tutaj wrzucić marksizm? XD Już abstrahując od tego, że chwaląc się, że czytasz niewiele w odróżnieniu od tłumu pożerającego seryjnie bezwartościowe powieścidła wpadasz w ten...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTeraz jeszcze zróbcie badania CO czytają kobiety.
Teraz jeszcze zróbcie badania CO czytają kobiety.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamOdfastryguj się od kobiet! Czytamy co chcemy! 🤨
Odfastryguj się od kobiet! Czytamy co chcemy! 🤨
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA to może co czytają faceci tylko się do tego nie przyznają.
A to może co czytają faceci tylko się do tego nie przyznają.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Orlando_Curioso Curioso jest takie badanie. 2023 r. jest najbardziej aktualny.
https://www.bn.org.pl/download/document/1717404995.pdf
@Orlando_Curioso Curioso jest takie badanie. 2023 r. jest najbardziej aktualny.
https://www.bn.org.pl/download/document/1717404995.pdf
Zatrważające dane.
Ale gdy nałożyć na to statystyki np. poparcia poszczególnych partii itp. to wyłania się nie tylko dramatyczny ale jak można było się domyślać od lat spójny obraz społeczeństwa.
Przeraża ta niska biorąc pod uwagę że to młodzież szkolna czytelnictwo w tej grupie.
Kolejne pokolenie wniesie w przestrzeń społeczną wtórny analfabetyzm już nie tylko wiedzy ale także cyfrowy.
Cóż nie ma dobrych perspektyw społeczeństwo w którym bycie kandydatem np. na prezydenta wiąże się z koniecznością ukrywania swego zamiłowania do lektur i interdyscyplinarnych zainteresowań bo gdy społeczeństwu da się poznać z tej strony to oni go odrzucą jako przeintelektualizowanego mądralę.
Gdy cenione jest chamstwo, kłamstwo, głupota i pospolita brutalność to znak że już społecznie została przekroczona linia ludzkiej wrażliwości, empatii i wolności.
Zatrważające dane.
Ale gdy nałożyć na to statystyki np. poparcia poszczególnych partii itp. to wyłania się nie tylko dramatyczny ale jak można było się domyślać od lat spójny obraz społeczeństwa.
Przeraża ta niska biorąc pod uwagę że to młodzież szkolna czytelnictwo w tej grupie.
Kolejne pokolenie wniesie w przestrzeń społeczną wtórny analfabetyzm już nie tylko wiedzy ale...
Oho i wjechała polityka 😅 Sugeruję ostrożnie, bo to może rozpętać tutaj piekło. Wyborcy mają zazwyczaj najlepsze zdanie o swojej grupie a jednocześnie deprecjonują przeciwników. Gdyby badania były realne... niejeden by się zdziwił.
Dodatkowo obnoszenie się z czytaniem książek przez polityków jest mega słabe. To jak eksponowanie markowych metek. Jeśli ktoś się chełpi tym, że czyta... to najwyraźniej czyta złe książki, albo ma wyborców, którzy uważają, że czytanie w jakiś magiczny sposób nobilituje.
Oho i wjechała polityka 😅 Sugeruję ostrożnie, bo to może rozpętać tutaj piekło. Wyborcy mają zazwyczaj najlepsze zdanie o swojej grupie a jednocześnie deprecjonują przeciwników. Gdyby badania były realne... niejeden by się zdziwił.
Dodatkowo obnoszenie się z czytaniem książek przez polityków jest mega słabe. To jak eksponowanie markowych metek. Jeśli ktoś się chełpi tym,...
No Lisie, zdecydowanie sie z tym niestety zgadzam. Czy jak powiesz, że czytasz to sie “chełpisz”? Niestety to potwierdza to, co napisał matrox - żyjemy w spoleczenstwie połanalfabetow, w ktorym ci, co czytają są traktowani jak “wykształciuchy” i wychodzi na to, że czytania sie trzeba wstydzic i je ukrywać. Ja bym bardzo chciala wiedziec co czytajæ politycy, jesli czytają, bo to daje wiedze o tym, co ci ludzie wiedzą i jacy są. Zdecydowanie nie chce by rządzili mną ludzie, ktorzy nie czytają, nie poszerzaja swoich horyzontow i nie zdobywaja wiedzy. To sie konczy tak jak w USA.
No Lisie, zdecydowanie sie z tym niestety zgadzam. Czy jak powiesz, że czytasz to sie “chełpisz”? Niestety to potwierdza to, co napisał matrox - żyjemy w spoleczenstwie połanalfabetow, w ktorym ci, co czytają są traktowani jak “wykształciuchy” i wychodzi na to, że czytania sie trzeba wstydzic i je ukrywać. Ja bym bardzo chciala wiedziec co czytajæ politycy, jesli czytają,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Zależy jak powiesz 😉 W moim środowisku wszyscy czytają, wielu książki kolekcjonuje, pisze o nich, nikt przez to nie czuje się lepszy ani gorszy.
Z pewnością znajdą się tacy, dla których czytanie to aberracja. Raz tylko spotkałem się z taką reakcją i to bardzo dawno temu.
Ja jedynie sugeruję by nie utożsamiać "czytających" i "nie-czytających" z jakimiś poglądami politycznymi. Bo to jest pierwszy krok do dehumanizacji tych z których poglądami [politycznymi] się nie zgadzamy. Mazurek w swoich wywiadach często kończył pytanie, co jego goście ostatnio czytali. Ostentacyjne fotografowanie się z książkami czy opowiadanie ile to się nie czyta w czasie gdy zabiega się o głosy... jest słabe i klasistowskie.
Zależy jak powiesz 😉 W moim środowisku wszyscy czytają, wielu książki kolekcjonuje, pisze o nich, nikt przez to nie czuje się lepszy ani gorszy.
Z pewnością znajdą się tacy, dla których czytanie to aberracja. Raz tylko spotkałem się z taką reakcją i to bardzo dawno temu.
Ja jedynie sugeruję by nie utożsamiać "czytających" i "nie-czytających" z jakimiś poglądami...
W domku jednorodzinnym na wsi jest dużo mniej czasu na czytanie niż w mieszkaniu w mieście. Ma to też z pewnością wpływ na ilość przeczytanych książek.
W domku jednorodzinnym na wsi jest dużo mniej czasu na czytanie niż w mieszkaniu w mieście. Ma to też z pewnością wpływ na ilość przeczytanych książek.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNa pewno w mieście dostęp do książek jest łatwiejszy (biblioteki i księgarnie stacjonarne). Co do czasu, to czynników jest wiele. A poza tym nie ilość jest ważna, lecz jakość.
Na pewno w mieście dostęp do książek jest łatwiejszy (biblioteki i księgarnie stacjonarne). Co do czasu, to czynników jest wiele. A poza tym nie ilość jest ważna, lecz jakość.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA co to znaczy czytać? Ja znam wiele osób, które twierdzą, że czytają - widzę te osoby z naręczem książek z biblioteki co dwa -trzy dni - ich "czytanie" polega na tym, że kartkują książki i nie, nie posiedli oni umiejętności szybkiego czytania, fotograficznego czytania, czy też skimmingu). Czy to jest czytanie?
A co to znaczy czytać? Ja znam wiele osób, które twierdzą, że czytają - widzę te osoby z naręczem książek z biblioteki co dwa -trzy dni - ich "czytanie" polega na tym, że kartkują książki i nie, nie posiedli oni umiejętności szybkiego czytania, fotograficznego czytania, czy też skimmingu). Czy to jest czytanie?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@echo
1)Czasami interesuje nas tylko fragment, np w książce o ptakach przeczytamy tylko rozdział o wróblu a reszcie już niekoniecznie,
2) czasem pożyczamy książkę, którą potencjalnie chcemy kupić i sprawdzamy czy warto,
3) Nie możemy się zdecydować (stojąc przy półce) którą książkę pożyczyć i w domu spokojnie wybieramy i czytamy jedną
@echo
1)Czasami interesuje nas tylko fragment, np w książce o ptakach przeczytamy tylko rozdział o wróblu a reszcie już niekoniecznie,
2) czasem pożyczamy książkę, którą potencjalnie chcemy kupić i sprawdzamy czy warto,
3) Nie możemy się zdecydować (stojąc przy półce) którą książkę pożyczyć i w domu spokojnie wybieramy i czytamy jedną
A skad ty wiesz na czym polega ich czytanie? I dlaczego w ogole cię to boli? Czy to ma jakis wplyw na ciebie?
A skad ty wiesz na czym polega ich czytanie? I dlaczego w ogole cię to boli? Czy to ma jakis wplyw na ciebie?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJakoś byłam pewna, że "Chłopki" w jakiś sposób też zostaną tu wciśnięte.
Jakoś byłam pewna, że "Chłopki" w jakiś sposób też zostaną tu wciśnięte.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam"Chłopki" być muszą i basta! Swoją drogą, "muszę" je w końcu przeczytać, by sobie własne zdanie wyrobić.
"Chłopki" być muszą i basta! Swoją drogą, "muszę" je w końcu przeczytać, by sobie własne zdanie wyrobić.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Dziadoszan
Popraw jeśli się mylę, może twoja nienawiść do Chłopek wzięła się ze zaburza twój obraz sielskiej, wspaniałej wsi (jak z programów o zwyczajach ludowych lub z Nad Niemnem), gdzie każdy czuje się wspaniale, a praca w polu polega na obserwowaniu malowniczych pól i słuchaniu śpiewu ptaków (a pracując to tak przy okazji). Może zniszczyły jakieś urocze wspomnienia z dzieciństwa, gdzie wszystko wydawało się bardziej kolorowe i mniej przyziemne.
@Dziadoszan
Popraw jeśli się mylę, może twoja nienawiść do Chłopek wzięła się ze zaburza twój obraz sielskiej, wspaniałej wsi (jak z programów o zwyczajach ludowych lub z Nad Niemnem), gdzie każdy czuje się wspaniale, a praca w polu polega na obserwowaniu malowniczych pól i słuchaniu śpiewu ptaków (a pracując to tak przy okazji). Może zniszczyły jakieś urocze...
Myślę, że dobrym krokiem byłoby popularyzowanie audiobooków. Uczę w szkole i jak jakieś dziecko mnie pyta o to, czy może przesłuchać tekst zamiast przeczytać, to jest w szoku, że na to pozwalam. Zawsze tylko kładę nacisk na to, że najpierw warto sprawdzić, co lepiej zapamiętuje. Aprobuję też opracowania jako wsparcie podczas czytania trudnych tekstów. Wszędzie też staram się rozkładać książki i jak ktoś szybciej skończy zadanie i się nudzi, polecam im po coś sięgnąć. Tak wszedł szał na Stowarzyszenie Umarłych Poetów. Obecnie szukam też mang, gdzie nie leje się krew i są odpowiednie dla szkoły podstawowej. Czytanie to świetna rozrywka, trzeba tylko nim przestać grozić a subtelnie podkładać różne tytuły i obserwować, na co dzieciaki dadzą się złapać :p Wtedy też statystki się poprawią ;)
Myślę, że dobrym krokiem byłoby popularyzowanie audiobooków. Uczę w szkole i jak jakieś dziecko mnie pyta o to, czy może przesłuchać tekst zamiast przeczytać, to jest w szoku, że na to pozwalam. Zawsze tylko kładę nacisk na to, że najpierw warto sprawdzić, co lepiej zapamiętuje. Aprobuję też opracowania jako wsparcie podczas czytania trudnych tekstów. Wszędzie też staram...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejWydaję mi się, że do pełniejszego obrazu brakuje 'czytelników' audiobooków.
Wydaję mi się, że do pełniejszego obrazu brakuje 'czytelników' audiobooków.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTo zależy też co się czyta, ale ogólnie sprzeciwiam się robieniu problemu z nieczytania książek. Co niby dobrego, poza subiektywną przyjemnością, wynika z czytania Remigiusza Mroza albo jakiegoś tfu romantasy?
To zależy też co się czyta, ale ogólnie sprzeciwiam się robieniu problemu z nieczytania książek. Co niby dobrego, poza subiektywną przyjemnością, wynika z czytania Remigiusza Mroza albo jakiegoś tfu romantasy?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamAno to, że jak ktoś złapie bakcyla z literaturą "niższego sortu" jest całkiem spore prawdopodobieństwo, że sięgnie za jakiś czas po ambitniejsze teksty. Nie od razu Rzym zbudowano. Jak dasz komuś do przeczytania jako pierwsze teksty Homera, to będzie mu prawdopodobnie ciężko przez to przejść, jeśli coś lżejszego, to może uzna, że nie taki diabeł straszny i stopniowo zacznie szukać czegoś więcej. Tak jest że wszystkim.
Ano to, że jak ktoś złapie bakcyla z literaturą "niższego sortu" jest całkiem spore prawdopodobieństwo, że sięgnie za jakiś czas po ambitniejsze teksty. Nie od razu Rzym zbudowano. Jak dasz komuś do przeczytania jako pierwsze teksty Homera, to będzie mu prawdopodobnie ciężko przez to przejść, jeśli coś lżejszego, to może uzna, że nie taki diabeł straszny i stopniowo zacznie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Monika zdecydowanie nie, ponieważ sięganie po literaturę "niższego sortu" i "ambitniejsze teksty" wynika z różnych celów. Pierwszy cel jest czysto rozrywkowy, drugi to chęć poszerzenia horyzontów.
@Monika zdecydowanie nie, ponieważ sięganie po literaturę "niższego sortu" i "ambitniejsze teksty" wynika z różnych celów. Pierwszy cel jest czysto rozrywkowy, drugi to chęć poszerzenia horyzontów.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Monika Ano to, że jak ktoś złapie bakcyla z literaturą "niższego sortu" jest całkiem spore prawdopodobieństwo, że sięgnie za jakiś czas po ambitniejsze teksty.
masz jakieś badania na ten temat? bo to może można odnieść do młodszych czytelników, ale nie zauważyłam niczego takiego w przypadku starszych
@Monika Ano to, że jak ktoś złapie bakcyla z literaturą "niższego sortu" jest całkiem spore prawdopodobieństwo, że sięgnie za jakiś czas po ambitniejsze teksty.
masz jakieś badania na ten temat? bo to może można odnieść do młodszych czytelników, ale nie zauważyłam niczego takiego w przypadku starszych
@pszemeksz "Co niby dobrego, poza subiektywną przyjemnością, wynika z czytania Remigiusza Mroza albo jakiegoś tfu romantasy?" Ależ bardzo dużo, bo czytanie z jednej strony to może być rozwój duchowy i intelektualny (lub nie) ale oprócz tego to czysto fizyczne ćwiczenie neuronów czy innych obiektów w mózgu, i tu może ni mieć znaczenia co czytamy. Po co pianiści ćwiczą nudne gamy (nikt ich na koncertach nie słucha),
@pszemeksz "Co niby dobrego, poza subiektywną przyjemnością, wynika z czytania Remigiusza Mroza albo jakiegoś tfu romantasy?" Ależ bardzo dużo, bo czytanie z jednej strony to może być rozwój duchowy i intelektualny (lub nie) ale oprócz tego to czysto fizyczne ćwiczenie neuronów czy innych obiektów w mózgu, i tu może ni mieć znaczenia co czytamy. Po co pianiści ćwiczą ...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Aka wiele aktywności ma ten sam wymiar. Skoro dla czysto fizycznego ćwiczenia neuronów czy innych obiektów w mózgu nie ma znaczenia co czytamy to równie dobrze zamiast książek można czytać artykuły na onecie lub pudelku, albo nawet instrukcję obsługi pralki.
Takie artykuły wyrażają raczej obawę o kondycję intelektualną Polaków. Z tego punktu widzenia jest to postrzegane jako problem i przeciw temu właśnie protestuję. Szczególnie, że czytanie samo w sobie, bez wdawania się w rodzaj literatury, uważane jest już jako przejaw kulturalnej ogłady. To chyba oczywiste, że tak nie jest.
@Aka wiele aktywności ma ten sam wymiar. Skoro dla czysto fizycznego ćwiczenia neuronów czy innych obiektów w mózgu nie ma znaczenia co czytamy to równie dobrze zamiast książek można czytać artykuły na onecie lub pudelku, albo nawet instrukcję obsługi pralki.
Takie artykuły wyrażają raczej obawę o kondycję intelektualną Polaków. Z tego punktu widzenia jest to postrzegane...
@pszemeksz
Ja jestem taką osobą. Jak długo nie czytam, to zaczynam od lżejszych pozycji. Co do badań na dorosłych - totalnie nigdy takich nie szukałam. Przy dorosłych pewnie jednak jest ciężej, bo nawyki, ale jak ktoś czyta całe życie, to też może sięgać po literaturę niższej kategorii. Mam koleżankę po polonistyce, która kocha Mroza a uczy w szkole. Też same często sięgam nawet po lekkie pozycje. Moja rozrywka nie musi polegać na ciągłym zadawaniu trudnych pytań. Mam na przemian zastanawiać się nad celem egzystencji a tym, czy warto cierpieć dla dobra ogółu? Mogę sobie też myśleć o Chyłce i Zordonie po ciężkim dniu pracy. A gdy będę mieć siłę - sięgnę po ambitniejsze pozycję. Już dajcie spokój dzielić na kategorie ludzi po tym, czy wybrali Homera czy Lipińską. Osobiście należę do tych, którzy nie pogardzą żadną z tych pozycji.
@pszemeksz
Ja jestem taką osobą. Jak długo nie czytam, to zaczynam od lżejszych pozycji. Co do badań na dorosłych - totalnie nigdy takich nie szukałam. Przy dorosłych pewnie jednak jest ciężej, bo nawyki, ale jak ktoś czyta całe życie, to też może sięgać po literaturę niższej kategorii. Mam koleżankę po polonistyce, która kocha Mroza a uczy w szkole. Też same często sięgam...
Zastanawiam się czy wielki spadek czytania gazet przekłada się na większą liczbę czytanych książek? :)
Ma ktoś jakieś przemyślenia/obserwacje w tym temacie?
Zastanawiam się czy wielki spadek czytania gazet przekłada się na większą liczbę czytanych książek? :)
Ma ktoś jakieś przemyślenia/obserwacje w tym temacie?
Nie mam pojęcia,bo nie czytam gazet.l Mam tak czuły węch,że zbiera mi się na wymioty,gdy czuję "zapach " farby drukarskiej. Co śmieszniejsze,gdy wącham książki,nie mam z tym problemu 😁
Nie mam pojęcia,bo nie czytam gazet.l Mam tak czuły węch,że zbiera mi się na wymioty,gdy czuję "zapach " farby drukarskiej. Co śmieszniejsze,gdy wącham książki,nie mam z tym problemu 😁
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDla mnie łatwiej czytać, bo daje możliwość szybkiego "przelecenia" tekstu i wybrania tego co mnie interesuje a na podkaście często trzeba słuchać "jak leci"
Dla mnie łatwiej czytać, bo daje możliwość szybkiego "przelecenia" tekstu i wybrania tego co mnie interesuje a na podkaście często trzeba słuchać "jak leci"
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamXD. Może wreszcie ktoś by się skupił na tym, jak zacząć nagradzać tych, którzy czytają. A nie wiecznie marudzić, że nie każdy sięga po książki? Jak ktoś nie chce czytać, to i tak tego nie będzie robił.
XD. Może wreszcie ktoś by się skupił na tym, jak zacząć nagradzać tych, którzy czytają. A nie wiecznie marudzić, że nie każdy sięga po książki? Jak ktoś nie chce czytać, to i tak tego nie będzie robił.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamAle w sumie za co i po co nagradzać? :P Dla mnie już samo przeczytanie książki, to przyjemność, więc nagroda :)
Ale w sumie za co i po co nagradzać? :P Dla mnie już samo przeczytanie książki, to przyjemność, więc nagroda :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNagradzać? Czyż sama możliwość czytania nie jest nagrodą samą w sobie?
Nagradzać? Czyż sama możliwość czytania nie jest nagrodą samą w sobie?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCzy za słuchanie muzyki też będzie nagroda? To ja bym chętnie przytulił.
Czy za słuchanie muzyki też będzie nagroda? To ja bym chętnie przytulił.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamCzytanie jest nagrodą samą w sobie dla kogoś, kto już złapał bakcyla. A skupianie się na negatywach nie pomaga w rozwijaniu czytelnictwa.
Czytanie jest nagrodą samą w sobie dla kogoś, kto już złapał bakcyla. A skupianie się na negatywach nie pomaga w rozwijaniu czytelnictwa.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Negatyw czytania, który nie pomaga w rozwoju czytelnictwa:

😇
Negatyw czytania, który nie pomaga w rozwoju czytelnictwa:

😇
Chciałbyś taki pięknie niebieski być, przyznaj się, Lisie 😋 PS pozdro dla Smerfetki 😄
Chciałbyś taki pięknie niebieski być, przyznaj się, Lisie 😋 PS pozdro dla Smerfetki 😄
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamAle kto mialby mnie niby “nagradzać”? Kto nagradza ludzi za to, że uprawiaja sport, czy zdrowo żyją? To sa ich wybory, nie wynikajace z jakiegos odgornego nakazu, za co są kary i nagrody.
Ale kto mialby mnie niby “nagradzać”? Kto nagradza ludzi za to, że uprawiaja sport, czy zdrowo żyją? To sa ich wybory, nie wynikajace z jakiegos odgornego nakazu, za co są kary i nagrody.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMój faworyt : "fakt, iż czytelnictwo książek kształtuje się na stosunkowo wysokim poziomie, nie powinien prowadzić do wniosku o intensywności praktyk lekturowych”. 🫠
Mój faworyt : "fakt, iż czytelnictwo książek kształtuje się na stosunkowo wysokim poziomie, nie powinien prowadzić do wniosku o intensywności praktyk lekturowych”. 🫠
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Poczułem się dziwny jak buldożek francuski. Czytam a jestem mężczyzną, starym, mieszkam we wiosce, interesuje mnie tańcowanie i gary, nienawidzę grafomaństwa Remigiusz Mroza.
Na dodatek jestem przeciwny eutanazji z powyższych powodów.
Poczułem się dziwny jak buldożek francuski. Czytam a jestem mężczyzną, starym, mieszkam we wiosce, interesuje mnie tańcowanie i gary, nienawidzę grafomaństwa Remigiusz Mroza.
Na dodatek jestem przeciwny eutanazji z powyższych powodów.
A na drugie masz Wiesław, a pseudonim Myśliwski?
Niech no tylko spróbują tej eutanazji - kotem poszczuję!
A na drugie masz Wiesław, a pseudonim Myśliwski?
Niech no tylko spróbują tej eutanazji - kotem poszczuję!
@Ktosia
Nie mam na drugie i nie mam pseudocośtamu 🫢
Jestem z wioski!
Szczucie kotem to jak wojowanie kijem w trzeciej światowej. Zatem jesteś za tym, by dokonano eutanazji z przyczyn społecznych? Och, słodka istotko, myślałem, że jest jeszcze nadzieja. A ta, jak widzę, umrze zaraz po mnie.
@Ktosia
Nie mam na drugie i nie mam pseudocośtamu 🫢
Jestem z wioski!
Szczucie kotem to jak wojowanie kijem w trzeciej światowej. Zatem jesteś za tym, by dokonano eutanazji z przyczyn społecznych? Och, słodka istotko, myślałem, że jest jeszcze nadzieja. A ta, jak widzę, umrze zaraz po mnie.
Ależ wręcz przeciwnie, rzut kotem w człowieka może skutecznie zniechęcić złoli, którzy na Twą skórę czyhają. Wskaż mi ich, a bez wahania rzucę w nich kotem. Uprzednio go podkurwiwszy.
Ależ wręcz przeciwnie, rzut kotem w człowieka może skutecznie zniechęcić złoli, którzy na Twą skórę czyhają. Wskaż mi ich, a bez wahania rzucę w nich kotem. Uprzednio go podkurwiwszy.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Ktosia ,
Aaaa-aaa, toś ty taka Ktosia! Aż boję się pogłębiać analizę tego, co napisałaś. Zresztą, dwóch wyrazów w ogóle nie zrozumiałem. Jeden to złoli a drugi to [usunięte przez administrację]. Przez skórę czuję, że oznaczają one coś okropnego.
@Ktosia ,
Aaaa-aaa, toś ty taka Ktosia! Aż boję się pogłębiać analizę tego, co napisałaś. Zresztą, dwóch wyrazów w ogóle nie zrozumiałem. Jeden to złoli a drugi to [usunięte przez administrację]. Przez skórę czuję, że oznaczają one coś okropnego.
To coś bardzo okropnego. [usunięte przez administrację] kot to broń o sile pięciu bomb atomowych. Złole na sam jego widok podkulają ogony.
To coś bardzo okropnego. [usunięte przez administrację] kot to broń o sile pięciu bomb atomowych. Złole na sam jego widok podkulają ogony.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie drażnić kotów! 😁
Nie drażnić kotów! 😁
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMam wrażenie że Ktoś tu chce wykorzystać kota. Stanowczo zabraniam! 😄
Mam wrażenie że Ktoś tu chce wykorzystać kota. Stanowczo zabraniam! 😄
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamKot, jak sama nazwa wskazuje, jest kotem. Zrobi więc co zechce. Choć mógłby choć raz okazać wdzięczność, dziad jeden 😋
Kot, jak sama nazwa wskazuje, jest kotem. Zrobi więc co zechce. Choć mógłby choć raz okazać wdzięczność, dziad jeden 😋
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWdzięczność kota? Jak najbardziej, wtedy kiedy da się pogłaskać
Wdzięczność kota? Jak najbardziej, wtedy kiedy da się pogłaskać
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Gocha czyżbyś sugerowała, że głaskanie kota NIE jest okazywaniem należnych mu honorów? Że to już łaska z jego strony? O ja, służka niegodna! Że złą intencją miziałam! Idę się ukorzyć....(Słychać oddalające się kroki)
@Gocha czyżbyś sugerowała, że głaskanie kota NIE jest okazywaniem należnych mu honorów? Że to już łaska z jego strony? O ja, służka niegodna! Że złą intencją miziałam! Idę się ukorzyć....(Słychać oddalające się kroki)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Gocha @Ktosia
Moja kotka (Pan świeci nad jej duszą - po 17 latach na naszym łez padole) nie lubiła być głaskaną. Łaskawie tolerowała przyglądanie się jej. A mimo to tęsknię za nią.
Takie są kobiety. Uwielbiają wabić i mają to we krwi. Ale żeby pogłaskać? Tu już trzeba dyplomacji a i miły rezultat niepewny.
@Gocha @Ktosia
Moja kotka (Pan świeci nad jej duszą - po 17 latach na naszym łez padole) nie lubiła być głaskaną. Łaskawie tolerowała przyglądanie się jej. A mimo to tęsknię za nią.
Takie są kobiety. Uwielbiają wabić i mają to we krwi. Ale żeby pogłaskać? Tu już trzeba dyplomacji a i miły rezultat niepewny.
To jest minus posiadania zwierzęcia, najczęściej odchodzą przed nami.
@saa-saa- kobiety są bardzo proste w obsłudze, rób co ona chce i będzie szczęśliwa i może da się nawet pogłaskać😜
To jest minus posiadania zwierzęcia, najczęściej odchodzą przed nami.
@saa-saa- kobiety są bardzo proste w obsłudze, rób co ona chce i będzie szczęśliwa i może da się nawet pogłaskać😜
@Gocha
Ten numer nie przechodzi. Wolę, kiedy kobieta szepcze do ucha „powiedz, co mam zrobić”. To się nazywa równouprawnienie czy jakoś tak.
@Gocha
Ten numer nie przechodzi. Wolę, kiedy kobieta szepcze do ucha „powiedz, co mam zrobić”. To się nazywa równouprawnienie czy jakoś tak.
Mimo nachalności Chłopek czytać nie mam zamiaru ,nie jestem z wielkiego miasta tylko z prowincji ze wschodu bym nie chciał mieszkać w dużym mieście .Mam tylko zawodówkę czytam tylko dla przyjemności i relaksu książka to dla mnie dobra zabawa .
Mimo nachalności Chłopek czytać nie mam zamiaru ,nie jestem z wielkiego miasta tylko z prowincji ze wschodu bym nie chciał mieszkać w dużym mieście .Mam tylko zawodówkę czytam tylko dla przyjemności i relaksu książka to dla mnie dobra zabawa .
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTak trzymać 👍👍👍Moja koleżanka po bibliotekoznawstwie nic nie czyta.
Tak trzymać 👍👍👍Moja koleżanka po bibliotekoznawstwie nic nie czyta.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJestem z miasta (to widać), jestem z miasta (to słychać), jestem z miasta (dużego) bo czytają ci młodzi, wykształceni, z dużych miast. A Wy, przepraszam za wyrażenie, abnormalnymi osobnikami z portalu LC! 😃
Jestem z miasta (to widać), jestem z miasta (to słychać), jestem z miasta (dużego) bo czytają ci młodzi, wykształceni, z dużych miast. A Wy, przepraszam za wyrażenie, abnormalnymi osobnikami z portalu LC! 😃
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA czy bycie osobnikiem z portalu LC nie jest przypadkiem anomalią społeczną per se?
A czy bycie osobnikiem z portalu LC nie jest przypadkiem anomalią społeczną per se?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDlaczego Ukraina!? Tam teraz niebezpiecznie! Wole badania terenowe, w bezpieczniejszym terenie. Może Antarktyda?
Dlaczego Ukraina!? Tam teraz niebezpiecznie! Wole badania terenowe, w bezpieczniejszym terenie. Może Antarktyda?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamAntarktyda w sam raz na nadchodzące lato. Biorę!
Antarktyda w sam raz na nadchodzące lato. Biorę!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDla mnie szkoda, że czytanie cyfrowe to nadal nisza. Jest miejsce do rozwoju w tej dziedzinie, ale wydawnictwa i chore polityki cenowe sprawiają, że ten rodzaj czytelnictwa jest po prostu nieopłacalny. Ebooki droższe od książek drukowanych, ebooka nie odsprzedasz, mało bogatych platform abonamentowych. Nawet przodujące legimi zdołali usadzić za dodatkowymi paywallami. W dzisiejszych czasach wszechobecnej cyfryzacji, ekologii itd to aż niepojęte.
Dla mnie szkoda, że czytanie cyfrowe to nadal nisza. Jest miejsce do rozwoju w tej dziedzinie, ale wydawnictwa i chore polityki cenowe sprawiają, że ten rodzaj czytelnictwa jest po prostu nieopłacalny. Ebooki droższe od książek drukowanych, ebooka nie odsprzedasz, mało bogatych platform abonamentowych. Nawet przodujące legimi zdołali usadzić za dodatkowymi paywallami. W...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNo, ale jak wejdą regulacje dotyczące cen minimalnych to nagle się okaże, że ten drogi ebook jest jednak tańszy od drukowanej książki. Tak się robi deal: zamiast obniżyć jedną cenę podnosisz drugą ;-)
No, ale jak wejdą regulacje dotyczące cen minimalnych to nagle się okaże, że ten drogi ebook jest jednak tańszy od drukowanej książki. Tak się robi deal: zamiast obniżyć jedną cenę podnosisz drugą ;-)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Z tą ekologią to bym się tak nie rozpędzał. Książkę drukuje się raz, zużywając określoną ilość surowców i emitując oklreśloną ilość zanieczyszczeń. Dodajmy do tego jeszcze surowcowe i zanieczyszczeniowe koszta transportu. A potem taka książka leży na półce, nie dymi trującymi substancjami, prądu nie pobiera.
Na książkę w wariancie cyfrowym co prawda nie musisz wyciąć ani jednego drzewa, alesąinne problemy. Zacznijmy od samej natury dystrybucji cyfrowej: ma być zawsze dostępna i natychmiastowa. A to oznacza, że gdzieś tam przez okrągłą dobę, 365 dni w roku muszą pracować serwery przetwarzające transakcje i udostępniające pliki (plus jeszcze jakiś serwer kopii zapasowych). To żre prąd non stop. Dodajmy do tego, że elektronika nie jest wieczna. Padają dyski, switche, procesory... Wszystko to trzeba wymieniać. Produkcja nowych zużywa energię i surowce (takie jak metale ziem rzadkich, które - w przeciwieństwie do drzewek wyciętych na książkowy papier - nie są odnawialne), a stare komponenty trafiają na śmietnik, bo większości się nie opłaca nijak utylizować. Do tego to samo dotyczy każdego elementu infrastruktury sieciowej pomiędzy tym serwerem, a twoim urządzeniem. A i na samym urządzeniu e-booka nie poczytasz, jeśli swojego urządzenia nie nakarmisz energią elektryczną. Prawda, że jednorazowe ściągnięcie e-booka mającego kilka, kilkanaście MB, to nie to samo, co streamowanie serialu po kilka GB na odcinek, ale koszt ekologiczny jednak jest całkiem wysoki jak na coś, co ma być niby ekologiczną alternatywą dla papieru.
W ogóle większość tych "ekologicznych" rozwiązań, gdy im się bliżej przyjrzeć, to zwykła ściema, po prostu przesuwająca problem na inny obszar.
Z tą ekologią to bym się tak nie rozpędzał. Książkę drukuje się raz, zużywając określoną ilość surowców i emitując oklreśloną ilość zanieczyszczeń. Dodajmy do tego jeszcze surowcowe i zanieczyszczeniowe koszta transportu. A potem taka książka leży na półce, nie dymi trującymi substancjami, prądu nie pobiera.
Na książkę w wariancie cyfrowym co prawda nie musisz wyciąć ani...
Polecam podcast art rage na temat księgarń, ebooków i cen
Polecam podcast art rage na temat księgarń, ebooków i cen
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJestem zagorzałą zwolenniczką e-booków. Książki w w wersji papierowej przy dzisiejszym objętościowo przerośniętym wydruku zajmują dużo przestrzeni, co przy czytaniu więcej niż 1 książka/rok jest pewnym utrudnieniem. Mnie osobiście brakuje czegoś w rodzaju internetowej biblioteki e-/audio-booków. Jest wprawdzie możliwość w większych bibliotekach wypożyczania e-booków z racji abonamentu na Legimi, jednak warunkiem jest wypożyczenie iluś tam książek papierowych rocznie z tejże biblioteki. Dobrze byłoby aby istniały biblioteki internetowe, nawet z abonamentem, ale przystosowanym do czytelników o niskich dochodach.
Jestem zagorzałą zwolenniczką e-booków. Książki w w wersji papierowej przy dzisiejszym objętościowo przerośniętym wydruku zajmują dużo przestrzeni, co przy czytaniu więcej niż 1 książka/rok jest pewnym utrudnieniem. Mnie osobiście brakuje czegoś w rodzaju internetowej biblioteki e-/audio-booków. Jest wprawdzie możliwość w większych bibliotekach wypożyczania e-booków z racji...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Jest coś takiego jak Open Library, chociaż nie wiem jak tam z dostępnością książek po polsku.
https://openlibrary.org/
Jest coś takiego jak Open Library, chociaż nie wiem jak tam z dostępnością książek po polsku.
https://openlibrary.org/
Skoro w 20 ulubionych autorach pojawia się Sienkiewicz, Mickiewicz i Prus, to wiadomo, skąd duży odsetek czytających w wieku 15-18 lat. Oczywiście nie zakładam, że tych autorów tylko w szkole się czyta, pod przymusem, wiem, że dobrowolni czytelnicy też są 😀
Skoro w 20 ulubionych autorach pojawia się Sienkiewicz, Mickiewicz i Prus, to wiadomo, skąd duży odsetek czytających w wieku 15-18 lat. Oczywiście nie zakładam, że tych autorów tylko w szkole się czyta, pod przymusem, wiem, że dobrowolni czytelnicy też są 😀
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNiedawno przeczytałam ponownie "Lalkę", do "Pana Tadeusza" lubię zajrzeć raz na jakiś czas, a wiek mój to wiele powyżej 15-18 lat. :)
Niedawno przeczytałam ponownie "Lalkę", do "Pana Tadeusza" lubię zajrzeć raz na jakiś czas, a wiek mój to wiele powyżej 15-18 lat. :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa Lalkę czytam regularnie co kilka lat :-) Dlatego dopuszczam myśl, że WIELCY KLASYCY są czytani nie tylko pod szkolnym przymusem. A w listopadzie będzie tu grupowe czytanie Pana Tadeusza. Znaczy, w małej grupie, ale umówieni jesteśmy. Może chcesz dołączyć? :-)
Ja Lalkę czytam regularnie co kilka lat :-) Dlatego dopuszczam myśl, że WIELCY KLASYCY są czytani nie tylko pod szkolnym przymusem. A w listopadzie będzie tu grupowe czytanie Pana Tadeusza. Znaczy, w małej grupie, ale umówieni jesteśmy. Może chcesz dołączyć? :-)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamsądzę że "ty" powinno być przez "Ty"
sądzę że "ty" powinno być przez "Ty"
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Różnice na poziomie 9 punktów procentowych pomiędzy poszczególnymi latami - licząc od najniższej liczby do najwyższej zdają się sugerować słaby dobór próby badawczej lub po prostu niewielką liczebność owej próby. Nie chce mi się szukać danych, ale stawiam żołędzie przeciw kasztanom, że jest to pewnie max kilka tysięcy osób - jeśli je podzielimy pomiędzy dwie płci, mieszkańców wsi, małych miasteczek i dużych miast, różne grupy wiekowe i różne grupy pod względem wykształcenia, to wyjdą tak niewielkie liczby, że szkoda w ogóle o tym gadać. Badanie pewnie było robione telefonicznie i ktoś mówił to co mu do głowy przyszło. Jak mnie w podstawówce katechetka odpytywała ile razy w danym miesiącu byłem w kościele to kłamałem, bo i czemu nie? Te odpowiedzi to pewnie podobny case - ktoś przeczytał instrukcję wiertarki, więc zaliczył sobie odfajkowaną lekturę na dany rok.
Statystyki, jak to statystyki, nieodmiennie pokazują, że wychodząc na spacer z psem mamy średnio po trzy nogi. Ze znanych mi osób częściej czytają ci, którzy mieszkają na wsi (ja sam, dla przykładu, też), częściej czytają znani mi mężczyźni niż kobiety i częściej czytają osoby bez wykształcenia wyższego (tu akurat się nie łapię, bo takowe posiadam).
W szkole mojego syna polonistka nie uznaje literatury, preferuje gramatykę - bo łatwiej ogarnąć czy dzieciak dobrze umie w gramatykę niż w lekturę, więc przez rok szkolny dzieciarnia czyta mniej więcej jedną książkę, resztę obowiązkowych lektur robią tak po łebkach jak się da.
Różnice na poziomie 9 punktów procentowych pomiędzy poszczególnymi latami - licząc od najniższej liczby do najwyższej zdają się sugerować słaby dobór próby badawczej lub po prostu niewielką liczebność owej próby. Nie chce mi się szukać danych, ale stawiam żołędzie przeciw kasztanom, że jest to pewnie max kilka tysięcy osób - jeśli je podzielimy pomiędzy dwie płci,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
O, znowu wcisnęli reklamę Chłopek :D
Standardowo wychwalane książki pana Mroza.
Jestem też ciekawa skąd ta grupa badanych osób była. Patrząc na kuzynkę, która obecnie jest w podstawówce, to jej klasa nawet lektur nie czyta tylko jedzie na streszczeniach. Patrząc na instagram lub tiktok, co cośtam młodzież czyta poza lekturami.
Myślę, że te wyniki to i tak zaniżone.
O, znowu wcisnęli reklamę Chłopek :D
Standardowo wychwalane książki pana Mroza.
Jestem też ciekawa skąd ta grupa badanych osób była. Patrząc na kuzynkę, która obecnie jest w podstawówce, to jej klasa nawet lektur nie czyta tylko jedzie na streszczeniach. Patrząc na instagram lub tiktok, co cośtam młodzież czyta poza lekturami.
Myślę, że te wyniki to i tak zaniżone.
Ciekawe,że w miastach 100-199 tys. mieszkańców czyta się średnio rzadziej,niż w tych 50-99 tys.
Ogólnie statystyki raczej oczywiste,najczęściej to młodzi,wykształceni (bądź kształcący się) z wielkich miast.
Ciekawe,że w miastach 100-199 tys. mieszkańców czyta się średnio rzadziej,niż w tych 50-99 tys.
Ogólnie statystyki raczej oczywiste,najczęściej to młodzi,wykształceni (bądź kształcący się) z wielkich miast.
Żebyśmy za rok nie zatęsknili do tych 41%...
Żebyśmy za rok nie zatęsknili do tych 41%...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJeśli sąsiad bije żonę dwa razy w tygodniu, a ja nie bije swojej wcale, to statystycznie bijemy żony raz w tygodniu. Zawsze mi się to przypomina kiedy słyszę o kolejnych statystykach 😉 i zawsze mnie ciekawi jak dobierana jest grupa badana. Jeśli losowo, na zasadzie kto odpowie to mamy to, to trochę słabo. Muszę zajrzeć dokładniej w to badanie żeby się dowiedzieć. Taka pozostałość po studiach na Informacji naukowej 😅 dobieranie reprezentatywnej grupy respondentów, eh to były czasy.
Jeśli sąsiad bije żonę dwa razy w tygodniu, a ja nie bije swojej wcale, to statystycznie bijemy żony raz w tygodniu. Zawsze mi się to przypomina kiedy słyszę o kolejnych statystykach 😉 i zawsze mnie ciekawi jak dobierana jest grupa badana. Jeśli losowo, na zasadzie kto odpowie to mamy to, to trochę słabo. Muszę zajrzeć dokładniej w to badanie żeby się dowiedzieć. Taka...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejEh, no niestety raport nie zawiera danych na temat tego jak grupa reprezentatywna została skonstruowana. Nie wiadomo jak wyglądały proporcje np w liczbie kobiet i mężczyzn, ani wiekowe. Podali w raporcie tylko że grupa 2025 kobiet i mężczyzn powyżej 15 roku życia.
Eh, no niestety raport nie zawiera danych na temat tego jak grupa reprezentatywna została skonstruowana. Nie wiadomo jak wyglądały proporcje np w liczbie kobiet i mężczyzn, ani wiekowe. Podali w raporcie tylko że grupa 2025 kobiet i mężczyzn powyżej 15 roku życia.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTo samo pomyślałam...
To samo pomyślałam...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTakie badania to można sobie... w książkę wsadzić 😅 Nie wiem kto bierze je na poważnie... chyba, żeby tylko na LC zawiesić.
Takie badania to można sobie... w książkę wsadzić 😅 Nie wiem kto bierze je na poważnie... chyba, żeby tylko na LC zawiesić.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamI zawsze znajda sie ludzie obrażeni, ze nie mieszczą sie w tych statystykach, bo “jestem mezczyzną ze wsi” 😂
I zawsze znajda sie ludzie obrażeni, ze nie mieszczą sie w tych statystykach, bo “jestem mezczyzną ze wsi” 😂
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam49% osób z wyższym wykształceniem przyznaje, że nie przeczytało ani jednej książki 😂 "wyższe wykształcenie"
49% osób z wyższym wykształceniem przyznaje, że nie przeczytało ani jednej książki 😂 "wyższe wykształcenie"
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamI 67% osób uczących się i studiujących czyta książki. Ciekawe ile procent studiujących coś czyta? I co reszta na studiach robi?
I 67% osób uczących się i studiujących czyta książki. Ciekawe ile procent studiujących coś czyta? I co reszta na studiach robi?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNo jeśli ktoś robi studia techniczne, to nie musi czytać nic poza podręcznikami. Do posiadania inżyniera nie trzeba czytać książek. Wystarczą podręczniki, notatki i wymagane artykuły na zajęcia.
No jeśli ktoś robi studia techniczne, to nie musi czytać nic poza podręcznikami. Do posiadania inżyniera nie trzeba czytać książek. Wystarczą podręczniki, notatki i wymagane artykuły na zajęcia.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTo dlatego, że mamy nadwyżkę osób z wyższym wykształceniem. Produkcja magistrów idzie pełną parą, bo to "skill" łatwy do zdobycia... zwłaszcza w "humanach". "Wyższe wykształcenie" zdewaluowało się okropnie przez ostatnie 20 lat.
To dlatego, że mamy nadwyżkę osób z wyższym wykształceniem. Produkcja magistrów idzie pełną parą, bo to "skill" łatwy do zdobycia... zwłaszcza w "humanach". "Wyższe wykształcenie" zdewaluowało się okropnie przez ostatnie 20 lat.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Jakoś powątpiewam w rzetelność tych badań i statystyk. Znam takie osoby, co mają wyższe, a nie mają żadnej książkowej wiedzy, mają tylko papierek o wykształceniu. Tu wygrywa klasa średnia, którą czyta więcej. Ale i tu i tu są wyjątki. Młodzież to czyta głównie to, co wynika z przymusu, czyli lektury. Nie znam młodzieży, co czytałaby dla przyjemności.
Czym jest czytanie? Przyjemność, rozrywka, zabicie czasu. Wolę to, niż serie głupich programów typu The traitors - zdrajcy albo mam talent. Taka głupota rodem z TVN.
Czytanie poszerza horyzonty. Miałem fajną polonistkę w średniej. Zaraziła czytaniem i jakże jestem jej wdzięczny 😁♥️
Jakoś powątpiewam w rzetelność tych badań i statystyk. Znam takie osoby, co mają wyższe, a nie mają żadnej książkowej wiedzy, mają tylko papierek o wykształceniu. Tu wygrywa klasa średnia, którą czyta więcej. Ale i tu i tu są wyjątki. Młodzież to czyta głównie to, co wynika z przymusu, czyli lektury. Nie znam młodzieży, co czytałaby dla przyjemności.
Czym jest czytanie?...
Ale przecież z tego badania właśnie wynika, że połowa osób z wyższym wykształceniem nie czyta niczego, więc nie powinieneś mieć żadnego dysonansu poznawczego 😉
Ale przecież z tego badania właśnie wynika, że połowa osób z wyższym wykształceniem nie czyta niczego, więc nie powinieneś mieć żadnego dysonansu poznawczego 😉
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie znasz młodzieży, która czyta dla przyjemności?! No bez jaj, idź na pierwsze lepsze targi książki albo zajrzyj na bookstagrama.
Nie znasz młodzieży, która czyta dla przyjemności?! No bez jaj, idź na pierwsze lepsze targi książki albo zajrzyj na bookstagrama.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Batalia jaja to dopiero będą. Wielkanoc tuż, tuż przecież 😂 a tak na serio. Nie widziałem. Targi książki? Nie byłem jeszcze. Toż to masakra dla introwertyka INFJ. No zobaczymy bookstagrama.
@Batalia jaja to dopiero będą. Wielkanoc tuż, tuż przecież 😂 a tak na serio. Nie widziałem. Targi książki? Nie byłem jeszcze. Toż to masakra dla introwertyka INFJ. No zobaczymy bookstagrama.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@Bartosz
A co głupiego w śpiewaniu, robieniu sztuczek magicznych czy fikołkach na trapezie?
@Bartosz
A co głupiego w śpiewaniu, robieniu sztuczek magicznych czy fikołkach na trapezie?
A co ma piernik do wiatraka?
A co ma piernik do wiatraka?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam"Wolę to, niż serie głupich programów typu The traitors - zdrajcy albo mam talent. Taka głupota rodem z TVN. " No to tam śpiewają, fikają, i rożne sztuczki robią. "
"Wolę to, niż serie głupich programów typu The traitors - zdrajcy albo mam talent. Taka głupota rodem z TVN. " No to tam śpiewają, fikają, i rożne sztuczki robią. "
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA o to Ci chodzi. W zdrajcach nie wiem o co biega, to takie nudne, że się oglądać nie da. Natomiast program jak ,,mam talent" to nie chodzi o to by pomóc komuś, kto faktycznie jest utalentowany, bo tam też dużo ludzi, co idzie ma jakieś zdolności. Podobno znajomy mieszał bigos kolanem 🤣😂 Tylko takimi pokazami biją rekordy oglądalności. Co więcej, są oceniani przez takie osoby, jak julia w. A jakie ona ma doświadczenie czy talent? Według mnie istotą takich programów nie jest wyłanianie talentów, ale bicie rekordów oglądalności, a uczestnicy mają im to zapewnić. Do programu idą marzyciele, chcą zdobyć nagrodę, a telewizja ich pokazuje szerszemu gronowi. Dlatego lepiej czytać książki niż oglądać durne programy.
A o to Ci chodzi. W zdrajcach nie wiem o co biega, to takie nudne, że się oglądać nie da. Natomiast program jak ,,mam talent" to nie chodzi o to by pomóc komuś, kto faktycznie jest utalentowany, bo tam też dużo ludzi, co idzie ma jakieś zdolności. Podobno znajomy mieszał bigos kolanem 🤣😂 Tylko takimi pokazami biją rekordy oglądalności. Co więcej, są oceniani przez takie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
"Młodzież w wieku 15–18 lat to grupa z najwyższym wskaźnikiem – czyta aż 54% z nich."
Ciekawe czy pytanie uściślało, że poza lekturami szkolnymi/podręcznikami. Inaczej nie dziwota, że to grupa, która czytała najwięcej, bo pod przymusem.
"Młodzież w wieku 15–18 lat to grupa z najwyższym wskaźnikiem – czyta aż 54% z nich."
Ciekawe czy pytanie uściślało, że poza lekturami szkolnymi/podręcznikami. Inaczej nie dziwota, że to grupa, która czytała najwięcej, bo pod przymusem.
Mnie bardziej zastanawia, dlaczego tylko 54% skoro przez kilka lat ma narzucone lektury z języka polskiego, chyba że to szkoła branżowa, w niej generalnie faktycznie nie czytają, bo wszystko mają w podręczniku.
Mnie bardziej zastanawia, dlaczego tylko 54% skoro przez kilka lat ma narzucone lektury z języka polskiego, chyba że to szkoła branżowa, w niej generalnie faktycznie nie czytają, bo wszystko mają w podręczniku.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJak dla mnie to ten wynik jest beznadziejny. Znaczy, że 45% dzieciaków nie czyta niczego, włącznie z lekturami szkolnymi.
Jak dla mnie to ten wynik jest beznadziejny. Znaczy, że 45% dzieciaków nie czyta niczego, włącznie z lekturami szkolnymi.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamjaki to przymus skoro 46% nie czyta, poza tym do czytania Sapkoskiego nikt ich nie zmusza
jaki to przymus skoro 46% nie czyta, poza tym do czytania Sapkoskiego nikt ich nie zmusza
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Są mądrzy i się migają jak mogą. Streszczenia i inne takie. Sam tak zacząłem robić, jak tylko zmądrzałem na tyle, żeby sobie uświadomić, że grom z jasnego nieba mnie nie strzeli, jeśli lektury nie przeczytam. Za to rzeczy pozalekturowych czytałem na potęgę.
Do niektórych lektur po latach wróciłem z własnej inicjatywy, do innych nie i stwierdzam, że dobrze zrobiłem, olewając je w wieku szkolnym. Jednak trochę więcej doświadczeń życiowych trzeba, żeby większość docenić, a nie tylko przeczytać z musu, zaliczyć klasówkę i zapomnieć, przy okazji pozwalając, żeby szkoła zabiła wszelkie skojarzenia z książką inne niż nuda i przymus.
Są mądrzy i się migają jak mogą. Streszczenia i inne takie. Sam tak zacząłem robić, jak tylko zmądrzałem na tyle, żeby sobie uświadomić, że grom z jasnego nieba mnie nie strzeli, jeśli lektury nie przeczytam. Za to rzeczy pozalekturowych czytałem na potęgę.
Do niektórych lektur po latach wróciłem z własnej inicjatywy, do innych nie i stwierdzam, że dobrze zrobiłem,...
@Jerico dokładnie, mam takie samo zdanie. Większość lektur jest nieadekwatna do poziomu uczniów, dobrana dziwnie (np. te o holokauście - dla mnie to był zawsze mega ciekawy temat ale dziś po lekturze kilkudziesięciu książek na ten temat, uważam że "Opowiadania" Borowskiego, "Medaliony" Nałkowskiej czy nawet "Zdążyć przed Panem Bogiem" no to wyjątkowo ciężkie są, są lepsze, ciekawsze książki na ten temat). Bardzo szybko odpuściłem lektury szkolne, bo potem i tak miałem pały i dwóje z kartkówek (cóż, skupiałem się na czym innym niż program wymagał nawet jak już lekturę czytałem), wolałem więc kilka streszczeń - wtedy wiedziałem co będzie wymagane w szkole. Za to książki poza szkolne czytałem nawet na przerwach ;)
@Jerico dokładnie, mam takie samo zdanie. Większość lektur jest nieadekwatna do poziomu uczniów, dobrana dziwnie (np. te o holokauście - dla mnie to był zawsze mega ciekawy temat ale dziś po lekturze kilkudziesięciu książek na ten temat, uważam że "Opowiadania" Borowskiego, "Medaliony" Nałkowskiej czy nawet "Zdążyć przed Panem Bogiem" no to wyjątkowo ciężkie są, są lepsze,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejA ja np. za Chiny nie umiałam napisać wypracowania na podstawie lektury streszczenia. Musiałam przeczytać lekturę. Tak że ogarnięcie tego za pomocą bryka to też pewna umiejętność.
A ja np. za Chiny nie umiałam napisać wypracowania na podstawie lektury streszczenia. Musiałam przeczytać lekturę. Tak że ogarnięcie tego za pomocą bryka to też pewna umiejętność.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
"Grupy defaworyzowane", xD
Ciekaw jestem z czego wynika wyróżnienie tych nieszczęsnych Chłopek, w raporcie w żadnym miejscu tego wyjaśnienia nie ma. Moda na kiepskie warsztatowo, acz błyskotliwe czytadła o tym jaka to pańszczyzna była zła jest, niestety, szersza. Stąd nie pojmuję szczególnej pozycji akurat tej konkretnej książki.
&
"Grupy defaworyzowane", xD
Ciekaw jestem z czego wynika wyróżnienie tych nieszczęsnych Chłopek, w raporcie w żadnym miejscu tego wyjaśnienia nie ma. Moda na kiepskie warsztatowo, acz błyskotliwe czytadła o tym jaka to pańszczyzna była zła jest, niestety, szersza. Stąd nie pojmuję szczególnej pozycji akurat tej konkretnej książki.
&
Miały bardzo dobry marketing, a nie od dziś wiadomo, że reklama dźwignią handlu. Osoby, które stały za promocją tej książki, spokojnie mogły by się starać o pracę w najlepszych międzynarodowych agencjach reklamowych. Autorka książki w tym przypadku wygrała los na loterii.
Miały bardzo dobry marketing, a nie od dziś wiadomo, że reklama dźwignią handlu. Osoby, które stały za promocją tej książki, spokojnie mogły by się starać o pracę w najlepszych międzynarodowych agencjach reklamowych. Autorka książki w tym przypadku wygrała los na loterii.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@AleksandraK Ja się Mrozowi nie dziwię, że on się dziwi, ja też się dziwię.
@AleksandraK Ja się Mrozowi nie dziwię, że on się dziwi, ja też się dziwię.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Najpierw zaznaczę, że moja ocena "Chłopek" również nie była wysoka (5/10): https://lubimyczytac.pl/ksiazka/chlopki-opowiesc-o-naszych-babkach/opinia/8...
Ale mimo wszystko uważam, że za sukcesem "Chłopek" stoi coś więcej niż skądinąd świetny marketing. "Chłopki" odpowiedziały na pewną modę, która już wcześniej zaistniała w kręgach inteligenckich i w literaturze: modę na odkrywanie naszego chłopskiego dziedzictwa. O ile jednak wydaje się niezbyt możliwym, żeby miliony Polaków przeczytały "Prześnioną rewolucję" lub "Ludową historię Polski", albo nawet fantastyczną książkę Radka Raka, to rozwlekłe czytadło, którym są "Chłopki", strawić może każdy. Kuciel-Frydryszak zabrała ten temat pod - nomen omen - strzechy.
Poza tym ta książka szokuje. Mnie akurat nie szokowała wcale, tylko raczej wynudziła, bo już się z tym tematem zmierzyłem. Ale jeśli ktoś historię zna tylko z podręczników szkolnych, czyli z tej szlachecko-królewskiej narracji, to kontakt z rzeczywistością może być bolesny. A i II RP w wyobraźni zbiorowej sprowadzona jest do kiczowatej pocztówki.
Najpierw zaznaczę, że moja ocena "Chłopek" również nie była wysoka (5/10): https://lubimyczytac.pl/ksiazka/chlopki-opowiesc-o-naszych-babkach/opinia/8...
Ale mimo wszystko uważam, że za sukcesem "Chłopek" stoi coś więcej niż skądinąd świetny marketing. "Chłopki" odpowiedziały na pewną modę, która już wcześniej zaistniała w kręgach inteligenckich i w literaturze: modę na...
@tzaw Ja myślę, że jak to zwykle w przypadku takich czytadeł popularnych, na które rzuca się nagle lud miast i wsi - niekoniecznie mówimy o przeczytaniu, a jedynie zakupieniu i przekartkowaniu. Znam ludzi, którzy kupują "modne" książki by móc coś o nich powiedzieć - w salonie stoją dumnie, jest ich sporo, aż kilkanaście. Nie spodziewałbym się śladów czytania ;-)
@tzaw Ja myślę, że jak to zwykle w przypadku takich czytadeł popularnych, na które rzuca się nagle lud miast i wsi - niekoniecznie mówimy o przeczytaniu, a jedynie zakupieniu i przekartkowaniu. Znam ludzi, którzy kupują "modne" książki by móc coś o nich powiedzieć - w salonie stoją dumnie, jest ich sporo, aż kilkanaście. Nie spodziewałbym się śladów czytania ;-)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamChłopki to pewnie w modnej kontrze do Chłopów, acz znam wiele innych ciekawych kręcących się w "ludycznych klimatach książek" więc, że fenomen ?
Chłopki to pewnie w modnej kontrze do Chłopów, acz znam wiele innych ciekawych kręcących się w "ludycznych klimatach książek" więc, że fenomen ?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@tzaw rodzi się tylko jeszcze pytanie, kto stworzył te „modę” na chłopów. Nie czytałam książki, choć ciągle mieszka w mojej lodówce i nie na szans na eksmisję😉, ale kilku moich znajomych tu kwalifikuje ją raczej do zwykłego czytadła. Obecnie wolę czytać książki oparte na jakimś bardziej wiarygodnym źródle niż słowa autorki. Przejechałam się na 27 śmierci Toby’ego Obeda[bookLink]5174556|27 śmierci Toby’ego Obeda[/bookLink]. Staram się unikać teraz tego rodzaju książek. Wolę fakty od emocji.
@tzaw rodzi się tylko jeszcze pytanie, kto stworzył te „modę” na chłopów. Nie czytałam książki, choć ciągle mieszka w mojej lodówce i nie na szans na eksmisję😉, ale kilku moich znajomych tu kwalifikuje ją raczej do zwykłego czytadła. Obecnie wolę czytać książki oparte na jakimś bardziej wiarygodnym źródle niż słowa autorki. Przejechałam się na 27 śmierci Toby’ego Obeda...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Cleopatrapl no to dobrze ją kwalifikują, bo "Chłopkom" brakuje struktury - to jest po prostu zbiór anegdot.
Moda wynika pewnie z prastarej potrzeby odpowiedzenia sobie na pytanie "skąd jesteśmy?". Jakichś 15 lat temu co drugi Polak szukał u siebie korzeni szlacheckich i herbu. Wolę już tę obecną modę na chłopstwo, niż tę zakłamaną modę na udawanie szlachty.
@Cleopatrapl no to dobrze ją kwalifikują, bo "Chłopkom" brakuje struktury - to jest po prostu zbiór anegdot.
Moda wynika pewnie z prastarej potrzeby odpowiedzenia sobie na pytanie "skąd jesteśmy?". Jakichś 15 lat temu co drugi Polak szukał u siebie korzeni szlacheckich i herbu. Wolę już tę obecną modę na chłopstwo, niż tę zakłamaną modę na udawanie szlachty.
Zgadzam się z Tobą @tzaw co do tego skąd bierze się popularność "Chłopek", natomiast nie ograniczałabym tego tylko do mody, a raczej nazwałabym ludzką potrzebą na identyfikację i poszukiwanie swoich korzeni. A że strukturę społeczną mamy taką a nie inną, książka trafiła na podatny grunt. Oczywiście moda też ma tutaj swoje znaczenie, kreowanie pewnych potrzeb i zachowań.
Zgadzam się z Tobą @tzaw co do tego skąd bierze się popularność "Chłopek", natomiast nie ograniczałabym tego tylko do mody, a raczej nazwałabym ludzką potrzebą na identyfikację i poszukiwanie swoich korzeni. A że strukturę społeczną mamy taką a nie inną, książka trafiła na podatny grunt. Oczywiście moda też ma tutaj swoje znaczenie, kreowanie pewnych potrzeb i zachowań.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Magda jeśli ktoś chce poszukiwać swoich korzeni, to potrzebuje faktów, punktu jakiegoś zaczepienia, a niekoniecznie wzruszeń. Mnie się wydaje, że Chłopki mają na celu to samo, co trudne sprawy w TVN. Poruszyć, wycisnąć łzę, pokręcić rozpaczliwie głową i z czystym sumieniem można iść obierać kartofle na obiad. Ludzie od zarania poszukiwali prostych doznań i nie widzę w tym nic złego, ale doszukiwanie się w tym jakiś wzniosłych celów, jest pozbawione logiki.
@Magda jeśli ktoś chce poszukiwać swoich korzeni, to potrzebuje faktów, punktu jakiegoś zaczepienia, a niekoniecznie wzruszeń. Mnie się wydaje, że Chłopki mają na celu to samo, co trudne sprawy w TVN. Poruszyć, wycisnąć łzę, pokręcić rozpaczliwie głową i z czystym sumieniem można iść obierać kartofle na obiad. Ludzie od zarania poszukiwali prostych doznań i nie widzę w tym...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Cleopatrapl zgadzam się, że jak ktoś czuje głębszą potrzebę poszukania swoich korzeni, powinien zrobić to w sposób bardziej przemyślany i zindywidualizowany 😉 W Tobie ta książka nie wzbudza emocji, we mnie też nie, ale zobacz ile osób jednak dość mocno na nią reaguje. Raczej wydaje mi się, że "Chłopki" (nieidealne w formie i mam tu dużo do zarzucenia) są pewnym otwarciem oczu i być może próbą rozpoczęcia dyskusji. A może i nie i jestem trochę naiwna 😁 Z drugiej strony w przypadku takich tytułów często dziwi mnie, że dopiero one wzbudzają do pewnych refleksji.
@Cleopatrapl zgadzam się, że jak ktoś czuje głębszą potrzebę poszukania swoich korzeni, powinien zrobić to w sposób bardziej przemyślany i zindywidualizowany 😉 W Tobie ta książka nie wzbudza emocji, we mnie też nie, ale zobacz ile osób jednak dość mocno na nią reaguje. Raczej wydaje mi się, że "Chłopki" (nieidealne w formie i mam tu dużo do zarzucenia) są pewnym otwarciem...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Magda a to nie jest tak, że pozycja "ciekawostkowa" robi zwykle większą furorę niż jakaś monografia? Ludzie nie chcą danych, zwykle właśnie wolą ślizganie się po temacie, najlepiej z paroma ciekawostkami i one-linerami. Notabene ja nawet czytując historyczne monografie widzę skłonność uznanych autorów do spłycania narracji i strzelania wnioskami zamiast faktycznego omówienia tematu i gromadzenia twardych danych. W efekcie standardem jest, że cenione pozycje historyczne mają wartość dobrego artykułu - tyle jest w nich twardej wiedzy. A to są monografie. Chłopki to nie jest monografia, ale takie nie wiadomo co - i raczej pozycja dla kogoś, kto z historii kojarzy tyle, że była bitwa pod Grunwaldem.
@Magda a to nie jest tak, że pozycja "ciekawostkowa" robi zwykle większą furorę niż jakaś monografia? Ludzie nie chcą danych, zwykle właśnie wolą ślizganie się po temacie, najlepiej z paroma ciekawostkami i one-linerami. Notabene ja nawet czytując historyczne monografie widzę skłonność uznanych autorów do spłycania narracji i strzelania wnioskami zamiast faktycznego...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPewnie tak. To ogólnie jest ciekawy wątek do innej dyskusji nad szybkim i kompaktowym przekazem i spłyconym/uproszcznym zdobywaniem wiedzy.
Pewnie tak. To ogólnie jest ciekawy wątek do innej dyskusji nad szybkim i kompaktowym przekazem i spłyconym/uproszcznym zdobywaniem wiedzy.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA mnie się wydaje, że co poniektórzy rękami i nogami chwytają się tezy, że książki są czytane przez ludzi inteligentnych i przegapili moment, że dzięki technologii, a co za tym idzie możliwości taniej produkcji książek, książki nie są już towarem luksusowym dla inteligencji, tylko właśnie każdy wywodzący się od chłopa, może sobie czytać. Jednak wiadomo, że fakt iż do aktu urodzenia gratisowo dodaje się tytuł magistra nie sprawia, że wszyscy są wybitni, stąd też trzeba produkt dostosować do klienta, który czterysta lat temu z zachwytem biegł by oglądać łamanie kołem. Dziś takie łamanie kołem trzeba mu opisać w książce.
A mnie się wydaje, że co poniektórzy rękami i nogami chwytają się tezy, że książki są czytane przez ludzi inteligentnych i przegapili moment, że dzięki technologii, a co za tym idzie możliwości taniej produkcji książek, książki nie są już towarem luksusowym dla inteligencji, tylko właśnie każdy wywodzący się od chłopa, może sobie czytać. Jednak wiadomo, że fakt iż do aktu...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Cleopatrapl To chyba nie to, że ludzie przegapili upowszechnienie się czegoś, co kiedyś predestynowało do miana inteligencji. Zresztą, to nie ma znaczenia - po prostu próg się przesunął. Dziś już nie wystarczy umiejętność czytania by należeć do miana intelektualnej elity. Gorzej, że upowszechniło się przekonanie, jakoby w ogóle nie należało się starać do bycia częścią tejże elity - skrajny egalitaryzm, zwłaszcza w mocno lewicowym wydaniu wręcz zwalcza wszelkie przejawy elitaryzmu. A że książka stała się banalnym produktem? Trudno. Skoro można zarabiać na produkcji kiepskich plastikowych produktów, czemu by nie zarabiać na produkcji kiepskich książek? Ale nie zmienia to faktu, że nie musimy się zachwycać kiedy rzuca się coś kiepskiego i mówi się, że jest to dobre bo się sprzedaje.
@Cleopatrapl To chyba nie to, że ludzie przegapili upowszechnienie się czegoś, co kiedyś predestynowało do miana inteligencji. Zresztą, to nie ma znaczenia - po prostu próg się przesunął. Dziś już nie wystarczy umiejętność czytania by należeć do miana intelektualnej elity. Gorzej, że upowszechniło się przekonanie, jakoby w ogóle nie należało się starać do bycia częścią...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Z drugiej strony nie uważam też, żeby oceniać ludzi na podstawie tego co czytają. Mam koleżankę z podstawówki, która jest lekarzem i ma bardzo wyczerpującą pracę, często stresująca. Musi się skupić przy wykonywaniu zabiegów, czy operacji. Książki są dla niej odskocznią od pracy i czyta tylko romanse
Danielle Steel[authorLink]15855|Danielle Steel[/authorLink]. Gdybyś przejrzał jej biblioteczkę, to zapewne byś z politowaniem pokręcił głową. A zapewniam cię, że to bardzo inteligentna, elegancka kobieta z klasą.
Książki można traktować albo w kategorii rozrywki albo rozwoju i dobrze mieć to na uwadze. Nie sama nauka, czy praca człowiek żyje. Trochę radości od życia nam się też należy.
Z drugiej strony nie uważam też, żeby oceniać ludzi na podstawie tego co czytają. Mam koleżankę z podstawówki, która jest lekarzem i ma bardzo wyczerpującą pracę, często stresująca. Musi się skupić przy wykonywaniu zabiegów, czy operacji. Książki są dla niej odskocznią od pracy i czyta tylko romanse
...
Ależ ja nie oceniam ludzi przez kształt biblioteczek. Paradoksalnie, będąc osobą, która czyta bardzo dużo (no, teraz mniej niż kiedyś, ale w skali całego mojego życia spokojnie łapię się do topki) i czyta absolutnie wszystkie gatunki bywałem już "odsądzany", za nie bycie dość ambitnym. Bo na przykład ktoś przeczytał w życiu 5% tego co ja, ale uważa, że jedna z przeczytanych książek jest tak ważna, że ktoś kto jej nie przeczytał jest idiotą. Zresztą, moja żona kiedy mnie poznała i pierwszy raz była w moim dawnym mieszkaniu (ona jest filolożką polską) była przerażona niewielką ilością książek, które tam zauważyła - potem mi przyznała, że był to argument na "nie" ;-P. A mój problem polegał na tym, że miałem wtedy maleńkie, 50-metrowe mieszkanie i jako wielbiciel przestrzeni po prostu nie zawaliłem go regałami - stąd nie miałem gdzie trzymać książek.
Natomiast mnie ogólnie chodziło o coś innego - obserwację odwrotną. To znaczy: ludzie mogą być wykształceni i nadal być idiotami - w takim wypadku często biblioteczka odzwierciedla to kim są. Na podstawie biblioteczki nikogo nie oceniam.
I absolutnie nie krytykuję czytania głupich / prostych książek. Sam czasami nurkuję ku guilty pleasure, czasami nawet czytuję komiksy bo po prostu nie mam mocy obliczeniowej na coś mocniejszego. Wiadomo, że życie jest jakie jest, obowiązki na pierwszym miejscu - Twojej koleżance należy się szacunek za bycie odpowiedzialną osobą, a nie krytyka za czytanie Danielle Steel. To nie zmienia mojego przekonania, że należy się starać i całe życie aktywnie trzymać się w ryzach - jeśli my sami sobie odpuścimy, to nikt na świecie nie kiwnie palcem byśmy byli lepsi, mądrzejsi itd. Ale ścieżka którą podążamy jest dla każdego inna.
Ależ ja nie oceniam ludzi przez kształt biblioteczek. Paradoksalnie, będąc osobą, która czyta bardzo dużo (no, teraz mniej niż kiedyś, ale w skali całego mojego życia spokojnie łapię się do topki) i czyta absolutnie wszystkie gatunki bywałem już "odsądzany", za nie bycie dość ambitnym. Bo na przykład ktoś przeczytał w życiu 5% tego co ja, ale uważa, że jedna z przeczytanych...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@Andrzej " błyskotliwe czytadła o tym jaka to pańszczyzna była zła jest," A uważasz, ze była dobra? Może właśnie bardzo potrzebna pozycja na rynku i dobrze żeby chłopczyki i dziewczynki i ich mamusie przestały narzekać na przeładowane podstawy programowe i zmęczenie pracami domowymi i zaczęli się cieszyć, ze nie muszą harować jak ich prababki i ze w ogóle mogą do szkoły uczęszczać.
@Andrzej " błyskotliwe czytadła o tym jaka to pańszczyzna była zła jest," A uważasz, ze była dobra? Może właśnie bardzo potrzebna pozycja na rynku i dobrze żeby chłopczyki i dziewczynki i ich mamusie przestały narzekać na przeładowane podstawy programowe i zmęczenie pracami domowymi i zaczęli się cieszyć, ze nie muszą harować jak ich prababki i ze w ogóle mogą do szkoły...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej@failsafedb jednak ogólnie jako społeczeństwo uznajemy, ze czytanie świadczy o inteligencji, co jest nie prawdą. Nawet tutaj na forum wielu ludzi ma przekonanie, że państwo w jakiś sposób powinno dotować czytelnictwo. A ja ciągle nie wiem na czym polega przewaga osoby czytającej Mroza nad osobą układająca puzzle, czy sklejającą modele statków (ja sklejam statki i wiem ile takie hobby kosztuje i nikt nie myśli o tym, żeby mi ulżyć i np. obniżyć VAT na nowe modele)
@failsafedb jednak ogólnie jako społeczeństwo uznajemy, ze czytanie świadczy o inteligencji, co jest nie prawdą. Nawet tutaj na forum wielu ludzi ma przekonanie, że państwo w jakiś sposób powinno dotować czytelnictwo. A ja ciągle nie wiem na czym polega przewaga osoby czytającej Mroza nad osobą układająca puzzle, czy sklejającą modele statków (ja sklejam statki i wiem ile...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Cleopatrapl należę do osób które dawno już zorientowały się, że dobre 70% wydawanych książek jest papierowym odpowiednikiem seriali telewizyjnych czy... sam nie wiem... wyciskania pryszczy. Taki jest mniej więcej poziom intelektualny ogromnej masy dostępnej obecnie literatury. Pisanie jest obecnie tanie i banalne - nie trzeba mieć cierpliwości, wiedzy, umiejętności, wystarczy darmowy edytor tekstu. Piszą osoby które w życiu przeczytały kilkanaście książek, które nie mają nic do powiedzenia, które są mentalnie ubogie - a że piszą dla takich samych osób jak one, to książki się sprzedają.
Normy "ogólne" naszego społeczeństwa nie są czymś co traktowałbym jako poziom warty osiągnięcia... chyba, że przy spadaniu ;-). Ale nadal nie chcę oceniać ludzi na podstawie biblioteczek, bo mimo wszystko nie wierzę w tak uproszczony model oceny. Idiota czytający Dostojewskiego pozostaje idiotą, mądry i mentalnie bogaty człowiek czytający Mroza nie stanie się przez to idiotą (przepraszam Pana Mroza za użycie w tym kontekście, nigdy nie czytałem go, więc nazwisko rzucam tak trochę z bekhendu).
A tak w ogóle... to sam nie wiem co obecnie świadczy o inteligencji. Czytanie nawet kiedyś o tym nie świadczyło - to znaczy można było kiedyś przyjąć założenie, że inteligentny człowiek czytał książki by karmić umysł, ale dzisiaj nie jest to takie oczywiste. Jeśli mówimy tylko o inteligencji, to wiele gier komputerowych - dla przykładu - stawia poprzeczkę wyżej niż ogromna ilość książek. A takich rzeczy jest więcej. Inteligencję da się karmić na różne sposoby. Z pewnością jednak czytanie banalnych książek nie jest jednym z nich.
@Cleopatrapl należę do osób które dawno już zorientowały się, że dobre 70% wydawanych książek jest papierowym odpowiednikiem seriali telewizyjnych czy... sam nie wiem... wyciskania pryszczy. Taki jest mniej więcej poziom intelektualny ogromnej masy dostępnej obecnie literatury. Pisanie jest obecnie tanie i banalne - nie trzeba mieć cierpliwości, wiedzy, umiejętności,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@failsafedb definicja inteligencji się nie zmieniła. To osoba, która podejmuje decyzje korzystne dla osiągnięcia swojego celu. Potrafi przewidzieć skutki swoich decyzji. Mówiąc krótko myśli nad tym co robi. Łączy kropki.
Natomiast osoba, która czyta książki to osoba oczytana i elokwentna. Z kolei osoba, która ma studia to osoba wykształcona, niekoniecznie inteligentna. Ktoś kto ma wiedzę, to osoba mądra, nie musi być inteligentna. Ja przynajmniej tak definiuje inteligencję. Ja np. Wg mojej definicji nie jestem inteligentna, bo brakuje mi kilku zalet, żeby się to spięło w ładną całość.
@failsafedb definicja inteligencji się nie zmieniła. To osoba, która podejmuje decyzje korzystne dla osiągnięcia swojego celu. Potrafi przewidzieć skutki swoich decyzji. Mówiąc krótko myśli nad tym co robi. Łączy kropki.
Natomiast osoba, która czyta książki to osoba oczytana i elokwentna. Z kolei osoba, która ma studia to osoba wykształcona, niekoniecznie inteligentna....
@Cleopatrapl
No tak, zgadzam się. Nie chciałem tego stawiać w ten sposób, ale taka jest prawda. Inteligentne jest bardzo wiele stworzeń na ziemi. Nam chodzi w sumie o coś pomiędzy inteligencją a intelektem. Ale też rozumianym w określony sposób. Wykształcenie i wiedza to trochę jak ubrania - rzecz nabyta, możliwa do osiągnięcia dzięki podejściu metodycznemu, totalnie niezależne od intelektu. Znam aż zbyt wiele osób, które niby dużo wiedzą, ale niewiele rozumieją. W każdym razie tak stawiając sprawę czytanie nie jest nam potrzebne do inteligencji.
Czemu tak krytycznie wobec siebie? ;-P. Cóż, spojrzenie na siebie i dostrzeżenie konkretnych cech nie pasujących do naszych oczekiwań zdaje się świadczyć o pewnej - kolejne słowo do naszej kolekcji - przenikliwości ;-). I uczciwości obserwacyjnej / badawczej. Jednak koniec końców inteligentna jesteś, bo przecież jako gatunek jesteśmy inteligentni - nie sądzę byś miała gorszą inteligencję niż ptaki czy jakieś ośmiornice ;-)
Ja tam mam o sobie bardzo wygórowane mniemanie, które powoduje, że sporadycznie wpadam w głębokie czeluście depresji zarezerwowane dla największych rozczarowań.
@Cleopatrapl
No tak, zgadzam się. Nie chciałem tego stawiać w ten sposób, ale taka jest prawda. Inteligentne jest bardzo wiele stworzeń na ziemi. Nam chodzi w sumie o coś pomiędzy inteligencją a intelektem. Ale też rozumianym w określony sposób. Wykształcenie i wiedza to trochę jak ubrania - rzecz nabyta, możliwa do osiągnięcia dzięki podejściu metodycznemu, totalnie...
@failsafedb ocena mojej osoby jest wynikiem obiektywnej analizy i nic poza tym. Nie czuję się z tego powodu jakaś gorsza, ani nie jestem zakompleksiona. Po prostu mając do wyboru świat urojony a świat rzeczywisty zdecydowałam się na opcję drugą. Druga sprawa, że przy takiej postawie mogę nad sobą pracować. Jeśli z kolei chodzi o porównania, to można piąć się wzwyż albo toczyć się w dół. Oczywiście, że jestem inteligentniejsza niż przytoczona przez ciebie ośmiornica, jednak aspiruje do wspinaczki w górę. Ludzie którzy się przeceniają tak naprawdę są na przegranej pozycji, bo łatwo nimi manipulować. Wystarczy im potakiwać, że są wspaniali i ani się obejrzą jak stają się niewolnikami. Zresztą to, że ktoś nie jest inteligentny nie jest żadną ujmą, czego nie można powiedzieć o osobach pysznych.
@failsafedb ocena mojej osoby jest wynikiem obiektywnej analizy i nic poza tym. Nie czuję się z tego powodu jakaś gorsza, ani nie jestem zakompleksiona. Po prostu mając do wyboru świat urojony a świat rzeczywisty zdecydowałam się na opcję drugą. Druga sprawa, że przy takiej postawie mogę nad sobą pracować. Jeśli z kolei chodzi o porównania, to można piąć się wzwyż albo...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
@Cleopatrapl Ale już ustaliliśmy, że jesteśmy inteligentni jako gatunek - to, że niektórzy są bardziej bystrzy a inni mniej nie oznacza, że nawet ci mało bystrzy nie są inteligentni ;-). Zresztą, inteligencja ma ponoć wiele barw. Dla mnie była - w takim osobistym rozumieniu, czyli abstrahując od kwestii antropologicznych - zdolnością rozwiązywania skomplikowanych problemów bez profilowanego przygotowania. Czyli, mówiąc inaczej, inteligencja to zdolność korzystania z tego co się umie i z tego co się wie aby rozwiązywać nowe problemy i wyzwania.
Ludzie, którzy oczekują potakiwania i przejawów uwielbienia wcale nie muszą być tą samą grupą ludzi co ci, którzy są świadomi swojej inteligencji. Mnie się wydaje, że na jakimś hobbistycznym poziomie można się uważać za głupka i w ten sposób definiować się jako kogoś skromnego - wcale nie rzadki przypadek, zwany czasami fałszywą skromnością. Lepiej jest, jak sądzę, dość dobrze znać swoje miejsce w hierarchii - ani się nie dołować, ani nie wywyższać.
Nadal mnie dziwi, że uważasz się za osobę mało inteligentną - ale niech tak będzie, masz swoje powody by tak uważać, a ja przecież nie znam Cię więc nie potrafię z całą pewnością stwierdzić, że się mylisz ;-).
Pysznienie się inteligencją nie brzmi jak grzech - koniec końców lepiej pysznic się tym niż stanem konta. Myślę, że nasz świat byłby po prostu lepszy, gdyby inteligencji nie trzeba się było wstydzić.
@Cleopatrapl Ale już ustaliliśmy, że jesteśmy inteligentni jako gatunek - to, że niektórzy są bardziej bystrzy a inni mniej nie oznacza, że nawet ci mało bystrzy nie są inteligentni ;-). Zresztą, inteligencja ma ponoć wiele barw. Dla mnie była - w takim osobistym rozumieniu, czyli abstrahując od kwestii antropologicznych - zdolnością rozwiązywania skomplikowanych problemów...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPrzez całe swoje życie, a mam ponad czterdzieści lat spotkałam tylko trzy inteligentne osoby. Dla mnie inteligencja to zbiór tych wszystkich pozytywnych przymiotników jak oczytany, elokwentny z klasą, umiejący logicznie myśleć, przewiduje w miarę sprawnie konsekwencje swoich decyzji i jeszcze wiele innych cech. Mnie brakuje cech miękkich.
Przez całe swoje życie, a mam ponad czterdzieści lat spotkałam tylko trzy inteligentne osoby. Dla mnie inteligencja to zbiór tych wszystkich pozytywnych przymiotników jak oczytany, elokwentny z klasą, umiejący logicznie myśleć, przewiduje w miarę sprawnie konsekwencje swoich decyzji i jeszcze wiele innych cech. Mnie brakuje cech miękkich.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNo dobra, nie kłócę się. Aczkolwiek mnie naprawdę "oczytany" czy "elokwentny" nie pasuje jako składowa "inteligentny". Jeden z pięciu najwyższej klasy fizyków teoretycznych może nie spełniać większości tych parametrów, a tym samym będąc jednym z niewielu Ziemian, którzy rozumieją jak działa wszechświat nie zasługuje na miano inteligentnego. Jednakowoż każdy z nas ma swój system i ma prawo się go trzymać. Pozdrawiam serdecznie ;-)
No dobra, nie kłócę się. Aczkolwiek mnie naprawdę "oczytany" czy "elokwentny" nie pasuje jako składowa "inteligentny". Jeden z pięciu najwyższej klasy fizyków teoretycznych może nie spełniać większości tych parametrów, a tym samym będąc jednym z niewielu Ziemian, którzy rozumieją jak działa wszechświat nie zasługuje na miano inteligentnego. Jednakowoż każdy z nas ma swój...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZapraszam do dyskusji.
Zapraszam do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam

