Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Cynthia Ann 
calm-inside-the-storm.blogspot.com
19-letnia miłośniczka książek, muzyki góralskiej, rysunku i origami. Prowadzę bloga książkowego, gdzie zamieszczam recenzje.
20 lat, kobieta, Rabka-Zdrój, status: Czytelniczka, dodała: 1 cytat, ostatnio widziana 9 godzin temu
Aktywności
2017-03-11 18:49:38

Dlaczego Irenka się tak na mnie wydziera? Nie rozumiem co złego zrobiłem, że wpadła w furię. Tak, pogryzłem kapcie, ale zrobiłem jej tylko przysługę. Ciągle chodziła w nich po domu narzekając, że są brzydkie, uwierają, mają denerwujące pomponiki i w dodatku są od "przyjaciółki". Irenka z Danusią ostatnio się pokłóciły i toczą ze sobą wojnę. Moja pani wcześniej też nie cieszyła się z tych... Dlaczego Irenka się tak na mnie wydziera? Nie rozumiem co złego zrobiłem, że wpadła w furię. Tak, pogryzłem kapcie, ale zrobiłem jej tylko przysługę. Ciągle chodziła w nich po domu narzekając, że są brzydkie, uwierają, mają denerwujące pomponiki i w dodatku są od "przyjaciółki". Irenka z Danusią ostatnio się pokłóciły i toczą ze sobą wojnę. Moja pani wcześniej też nie cieszyła się z tych różowych kapci z krówką, ale twierdziła, że nie wyrzuci ich bo są od bliskiej osoby - sąsiadki Danusi. Teraz, skoro nie są już przyjaciółkami, postanowiłem skrócić cierpienia sobie i Irence. Już nie mogłem słuchać o przeklętych kapciach. Gdy pani wyszła z domu, pogryzłem kapcie i chciałem je zakopać w ogrodzie. Irenka stwierdziłaby, że kapcie przepadły i kupiłaby nowe. Nie wszystko jednak poszło po mojej myśli i właścicielka wróciła do domu wcześniej. Teraz stoi nade mną i krzyczy, aż uszy bolą. Nawet przewracanie się na plecki i merdanie ogonkiem nie pomaga. Ah te baby - nie da się ich zrozumieć.

pokaż więcej

więcej...
 
2017-03-11 18:33:37

Fascynacja ukrytymi wymiarami narodziła się dawno temu. Ludzie próbowali i wciąż próbują odkryć to, co jest niedostępne dla nas. Istnieją różne teorie na temat wymiarowości i niektóre z nich wydają się być całkiem realne. Prawda jest taka, że świat skrywa tyle samo tajemnic, co ludzki umysł. Właśnie dlatego myślę, że podróże Henriego między alternatywnymi rzeczywistościami są możliwe. Może... Fascynacja ukrytymi wymiarami narodziła się dawno temu. Ludzie próbowali i wciąż próbują odkryć to, co jest niedostępne dla nas. Istnieją różne teorie na temat wymiarowości i niektóre z nich wydają się być całkiem realne. Prawda jest taka, że świat skrywa tyle samo tajemnic, co ludzki umysł. Właśnie dlatego myślę, że podróże Henriego między alternatywnymi rzeczywistościami są możliwe. Może nasz mózg reaguje na nasze cierpienie, przenosząc nas z dala od fizycznego i psychicznego bólu w miejsca, gdzie te przykre rzeczy nas nie dosięgną. Nasze myśli kreują się wtedy w świat, w którym będziemy się czuć dobrze. Niedawno czytałam o śpiączce farmakologicznej i wiele osób, które doświadczyły jej, twierdziło że to od nich zależał powrót do naszej rzeczywistości. To niesamowite, że kiedyś poznamy prawdę o wszystkim. Naukowcy dokonują co raz więcej odkryć i może kiedyś odkryją także inne wymiary.

pokaż więcej

więcej...
 
2017-03-06 17:00:10
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Pomyślałam sobie, że moja recenzja będzie rzetelniejsza, gdy nie tylko obejrzę ilustrację, ale również przeczytam ponownie pierwszą część przygód słynnego czarodzieja. To w pewien sposób zmieniło moje spojrzenie na książkę. Po otwarciu koperty tylko powierzchownie przeglądnęłam strony, bo nie miałam za wiele czasu. Później obejrzałam powieść dokładniej, ale w końcu doszłam do wniosku, że nic... Pomyślałam sobie, że moja recenzja będzie rzetelniejsza, gdy nie tylko obejrzę ilustrację, ale również przeczytam ponownie pierwszą część przygód słynnego czarodzieja. To w pewien sposób zmieniło moje spojrzenie na książkę. Po otwarciu koperty tylko powierzchownie przeglądnęłam strony, bo nie miałam za wiele czasu. Później obejrzałam powieść dokładniej, ale w końcu doszłam do wniosku, że nic nie stoi na przeszkodzie, abym jeszcze raz pojawiła się w Hogwarcie.

Zacznę może od tego, że książka już na pierwszy rzut oka prezentuje się cudownie. Jest w twardej oprawie z obwolutą, a powyższe zdjęcie przedstawia to, co znajdziecie pod nią. Na okładce widzimy uroczą sówkę, która idealnie wpasowuje się w tematykę pierwszej części, gdzie pojawia się mnóstwo sów. Wydanie ilustrowane posiada wstążkę, która pełni funkcję zakładki. To bardzo użyteczna rzecz i cały czas z niej korzystałam.

Po otwarciu lektury naszym oczom ukazuje się przepiękna wyklejka z niesamowicie szczegółowo naszkicowanym zamkiem Hogwart. Na dalszych stronach znajdziemy informacje dotyczące wydania, dedykacje a także spis rozdziałów, które swoim wyglądem zapowiadają nadchodzące niespodzianki od ilustratora. W końcu możemy przejść do strony, która rozpoczyna naszą magiczną przygodę.

Bardzo spodobało mi się to, że każdy tytuł rozdziału ma piękną oprawę graficzną, nawiązującą do tego, o czym on będzie. Zauważcie również to, że tekst jest podzielony na kolumny. Na początku mi to przeszkadzało, ale później nie miało znaczenia. Czcionka jest przyjemna dla oka, przez co szybko zmierza się ku końcowi, podobnie jak jak w zwykłym wydaniu. Tutaj macie recenzję.

Kocham rysować i największą uwagę skupiłam na ilustracjach. Jim Kay dopracował każdy detal z wielką starannością. Czytałam, że autor nie mógł poświęcić każdej ilustracji więcej niż kilku dni, ponieważ miał ich do narysowania ponad 100! Jestem więc pełna podziwu, że w tak krótkim czasie potrafił stworzyć coś idealnego. Niektóre obrazki są maleńkie, a nie którą są na aż dwie strony... Mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi.

Jim Kay jest świetnym przykładem na to, że każdy ma prawo do swojej wizji bohaterów, przedmiotów i świata. Dał się ponieść wyobraźni, zachowując przy tym wskazówki J.K. Rowling dotyczące wyglądu poszczególnych rzeczy. Niektórzy bohaterowie nie przypominają aktorów, którzy grali w filmowej adaptacji serii i to może być dla niektórych zadziwiające. Autor ilustrowanego wydania Harry'ego Potter'a inspirował się tym, co go otaczało. Przykładem może być postać Hermiony, którą wzorował na swojej siostrzenicy.

Na koniec krótko napiszę, że polecam z całego seria to wydanie!

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
87 19 91
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (6)

Ulubieni autorzy (4)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (3)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd