Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Śniadanie u Tiffany'ego. Harfa traw

Tłumaczenie: Bronisław Zieliński
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Prószyński i S-ka
6,86 (452 ocen i 20 opinii) Zobacz oceny
10
20
9
46
8
58
7
171
6
78
5
60
4
8
3
6
2
2
1
3
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Breakfast at Tiffany
data wydania
ISBN
83-7180-290-0
liczba stron
156
słowa kluczowe
Śniadanie, Tiffany, Harfa, trawa
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
dona

Inne wydania

Dwie znakomite powieści Trumana Capote'a, których bohaterowie: - odrzucają nudę ustabilizowanej egzystencji (jak żyjąca nieustannie w "podróży" ekscentryczna Holy Golightly ze Śniadania u Tiffany'ego) - uciekają przed ludzką bezdusznością i okrucieństwem w rzeczywistość dzieciństwa (jak mieszkańcy domku na drzewie z Harfy traw). My zaś, wraz z nimi, wkraczamy w świat wyobraźni i poezji, może...

Dwie znakomite powieści Trumana Capote'a, których bohaterowie:
- odrzucają nudę ustabilizowanej egzystencji (jak żyjąca nieustannie w "podróży" ekscentryczna Holy Golightly ze Śniadania u Tiffany'ego)
- uciekają przed ludzką bezdusznością i okrucieństwem w rzeczywistość dzieciństwa (jak mieszkańcy domku na drzewie z Harfy traw).
My zaś, wraz z nimi, wkraczamy w świat wyobraźni i poezji, może nie zawsze szczęśliwszy, ale na pewno barwniejszy niż nasza codzienność.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (863)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 3065
natanna | 2014-01-31
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 08 lipca 2013

W obydwu utworach głównym bohaterem jest narrator, który wraca do wspomnień związanych z przeszłością. Różnią się oni jednak wiekiem, gdyż w pierwszym przypadku jest to młody mężczyzna a w drugim chłopiec, którego poznajemy, gdy ma jedenaście lat. Łączy ich natomiast to, że ich wspomnienia są wspomnieniami dobrymi, z których przebija nostalgia za przeszłym czasem, jak również to, że główną rolę w nich odgrywają kobiety. W przypadku "Śniadania....." jest to pełna młodzieńczego wdzięku, który przyciąga do niej mężczyzn, Holly Golightly, a w "Harfie....." pełna ciepła i niezwykłej wrażliwości Dolly Talbo.

W "Śniadaniu u Tiffany'ego" narratorem jest młody pisarz, który snuje opowieść o dziewczynie, jaką poznał wiele lat wcześniej, jesienią 1943 roku, gdy zamieszkał w tej samej co i ona kamienicy w Nowym Jorku. Wspomnienia te wywołuje spotkanie ze znajomym barmanem, który dzwoni do niego, by przekazać mu ważną wiadomość. Wiadomość ta, jak się pisarz domyśla, ma...

książek: 708
Miszo | 2014-07-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2014

To doprawdy niefortunne, że tak różne dwie powieści muszę połączyć jedną oceną...
"Śniadanie u Tiffany'ego" nie bez powodu zostało klasyką. Niesamowita, magnetyczna bohaterka owija wokół palca nie tylko facetów ze swojego otoczenia, ale również tych, którzy o niej czytają (I'm guilty as charged!).
Niestety, "Harfa Traw" w ogóle mi się nie podobała. Drażniący, irytujący bohaterowie (sam nie wiem, kto najbardziej - narrator? Dolly? Katarzyna? Ugh!) i fabuła, która przez większość stron jest nudna, a gdy już coś się dzieje, to nie tak, jak ja bym chciał, by się stało, przez co wszystkie postacie frustrowały mnie jeszcze bardziej.
8/10 dla Tiffany'ego, dla Harfy 4/10, co daje wspólną ocenę 6.

książek: 627
Adrian-O | 2013-08-31
Na półkach: Przeczytane, Mam
Przeczytana: 23 sierpnia 2013

Proza Capote'a charakteryzuje się niezwykłą lekkością, a najbardziej banalna historia staje się interesująca. Opisy mają w sobie wiele uroku, bohaterowie nie są plastikowi, historie mimo prostoty wciągają, czego więcej chcieć?
Te dwie "nowelki" potraktowałem jako przystawkę do głównego dania, można by rzec - "Śniadanie u Tiffany'ego", Obiad na "Harfie Traw" a kolacja "Z zimną krwią". Nie mogę się doczekać wieczora...

P.S. Kto nie zna żadnej "Holly", ten chyba z domu nie wychodzi...

książek: 577
Mey-Mey | 2012-03-27
Na półkach: Obyczajowe, Przeczytane

"Śniadanie u Tiffany'ego" mnie załamało. Książka jest tak różna od filmu, że czułam się jakbym czytała zupełnie co innego. Holly przypomina typową współczesną dziewczyną, którą kręcą imprezy, brak odpowiedzialności. Utrzymują ją sponsorzy, w których się zakochuje jak podlotek. "Śniadanie..." to nudne opowiadanie o "pustej" dziewczynie i ciapowatym Fredzie.

"Harfa traw" mnie urzekła. Ciepłe wspomnienia o rodzinie, zaufaniu, miłości.

książek: 1072
Alina | 2010-09-30
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 28 września 2010

Lubię styl Trumana Capote. I chociaż z reguły nie podziwiam go za fabułę, ponieważ nie widzę w niej głębszej celowości, zachwycam się tym, jak pisze. Możliwe, że to dlatego odpływam w jego słowa, zamiast po prostu czytać.

"Śniadanie u Tiffany'ego" większość z Was pewnie kojarzy z filmem, w którym grała Audrey Hepburn. Jest to skojarzenie bardzo trafne, chociaż ciężko powiedzieć, co jest lepsze - książka czy film? Powieść czytałam dwa razy i zawsze się zastanawiałam, dlaczego filmowa Holly była przedstawiona jako postać bardzo niewinna, bez żadnych podtekstów, które mnożyły się w trakcie lektury. Ekranizacja nie jest wierna. Pewne szczegóły są zmienione, szczególnie zakończenie. Bo cokolwiek bym Capote nie przeczytała, zakończenie nigdy nie było happy endem. No, dobrze. Przeczytałam cztery jego utwory. Co nie zmienia faktu, że on balansuje gdzieś na krawędzi refleksyjnego (nie)szczęścia. A film się kończy bardzo optymistycznie, z nadzieją na lepsze jutro. Ale uwielbiam obie wersje...

książek: 4787
orchisss | 2010-09-24
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 września 2010

Trumanem Capote zaraził mnie mój przyjaciel - Łukasz. Otrzymałam od niego do przeczytania "Z zimną krwią", powieść, która szalenie mi się spodobała. Jak się okazało później - jest to najbardziej znane, ale i najmniej capotowe dzieło pana Trumana. O ironio :)

Teraz na warsztat wzięłam dwa klasyczne opowiadania. Rozpocznijmy od bardziej znanego "Śniadania u Tiffany'ego". Kto oglądał super-klasyczny film z Audrey Hepburn ten zapewna zna pierwszą scenę, kiedy to Holly wysiada z taksówki i przed witryną sklepu jubilerskiego "Tiffany & Co." zajada śniadanie w pięknej sukni. Z opowiadania dowiadujemy się, że to jej sposób na smutki - kiedy jest jej naprawdę źle, udaje się do Tiffany'ego i ogląda. Opowiadanie traktuje o dwóch lokatorach - Holly Golightly, dziewczynie do towarzystwa oraz jej sąsiedzie - pisarzu. Zaprzyjaźniają się oni i przyjaźń ta przeradza się w coś głębszego, przynajmniej ze strony pisarza. Historia traktuje o osobach, które nigdy nie chcą dorosnąć - Holly jest damskim...

książek: 118
Karo | 2014-02-08
Na półkach: Przeczytane

Wydaję mi się, że ekranizacja śniadania u Tiffany'ego jest trochę lepsza. Może to genialna Audrey Hepburn przyczyniła się do mojej opinii. Jednakże do książki na pewno warto zajrzeć. Czyta się ją przyjemnie i szybko ;)

książek: 115
dreamingofscreaming | 2013-02-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 lutego 2013

Bardzo dobrze skrojone, zaraz po "Śniadaniu...", opowiadanie Capote'a. Zachwyciły mnie ciekawie wystylizowane postacie. Pomimo wielu wątków, opowieści i bohaterów pojawiających się w utworze, wyobrażenie o każdym z nich jest wyjątkowe i inne.

Dolly. Inspirująca i całkowicie uzależniona od siostry. Przechodzi najbardziej buntowniczy czas swojego życia po pięćdziesiątce w ramionach znajomego sędziego. Po prośbach siostry i tak rezygnuje z krótkotrwałego romansu.

Pomysł wychowywania młodzieńca przez trzy starsze już kobiety jest również intrygujący. Chłopak nie ma zbyt wielu przyjaciół w swoim wieku, bo wolny czas woli spędzać z 'babciami', co jest wręcz niespotykane nie tylko w dzisiejszych czasach, ale też w czasie akcji opowiadania.

Pozostaje kwestia tytułu. "Harfa traw". Warto skupić się nad znaczeniem tych słów. Czytając je po raz ... wyobrażam sobie wiatr grający letnimi trawami, czerwonymi już, spalonymi słońcem, jak w opowiadaniu amerykańskiego pisarza.

książek: 860
Calendula | 2011-03-26
Na półkach: Przeczytane

Bardziej podobała mi się "Harfa..." niż "Śniadanie...", a obydwa opowiadania ogółem są świetne. Bardzo poetyckie, bardzo piękne i bardzo pochłaniające.

książek: 605
Karolina | 2011-04-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 kwietnia 2011

Kolejne pięknie napisane opowiadanie Capota. Pierwszoosobowa narracja dająca wrażenie słuchania dawno niewidzianego przyjaciela. Wciąga i interesuje.

Jednak najbardziej cenię "Harfę traw" za kolejne postaci, które postanowiły żyć dla siebie tak jak chcą.
Starsza Dolly, po kłótni z siostrą ucieka z domu wraz ze swoją przyjaciółką i narratorem opowiadania, Collinem. Wbrew konwenansom postanawiają zamieszkać na drzewie, a ich decyzja dzieli mieszkańców miasteczka. Jedni potępiają, drudzy wręcz przeciwnie - postanawiają się przyłączyć. Historia o indywidualizmie, wolności i odpowiedzialności.

A najbardziej mnie zaskoczyło, że dopiero w połowie opowiadania przypomniałam sobie, że Dolly jest w podeszłym, a nie dziecięcym wieku. I przez to trafił do mnie kolejny przekaz "Harfy traw"...

zobacz kolejne z 853 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd