Śniadanie u Tiffany'ego. Harfa traw

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Breakfast at Tiffany
- Data wydania:
- 1998-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1962-01-01
- Liczba stron:
- 156
- Czas czytania
- 2 godz. 36 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 83-7180-290-0
- Tłumacz:
- Bronisław Zieliński
Dwie znakomite powieści Trumana Capote'a, których bohaterowie:
- odrzucają nudę ustabilizowanej egzystencji (jak żyjąca nieustannie w "podróży" ekscentryczna Holy Golightly ze Śniadania u Tiffany'ego)
- uciekają przed ludzką bezdusznością i okrucieństwem w rzeczywistość dzieciństwa (jak mieszkańcy domku na drzewie z Harfy traw).
My zaś, wraz z nimi, wkraczamy w świat wyobraźni i poezji, może nie zawsze szczęśliwszy, ale na pewno barwniejszy niż nasza codzienność.
Kup Śniadanie u Tiffany'ego. Harfa traw w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Śniadanie u Tiffany'ego. Harfa traw
Śniadanie u Tiffany`ego Dokąd zmierzamy? Czego szukamy? Jakie są nasze pragnienia? O czym marzymy? To tylko kilka pytań, na które odpowiedzi szuka bohaterka opowiadania Trumana Capote`a. Niby taka lekka i bez większych uniesień opowiastka o młodej dziewczynie, ale kiedy się mocno wczytamy, to odnajdziemy tu słowa niewypowiedziane i znajdujące się pomiędzy wierszami, które zawierają w sobie większą głębię. Tęsknota za czymś nieopisanym i niezdefiniowanym, poszukiwanie swojej drogi spełnienia się, nieprzystosowanie, uleganie chwili, poddanie się a jednocześnie wykorzystywanie swoich atutów w dążeniu do celu, to chyba największe dylematy zawarte w tej mikropowieści. Oczywiście, że wielu z nas może uznać historię Holy, jako bardzo przeciętną, płytką bez wartości, ale czy aby na pewno to znajdujemy na kartach "Śniadania..."? Czy właśnie, to autor miał na myśli? Nie sądzę. Może błędem jest doszukiwanie się tutaj jakiegoś głębszego sensu, ale wydaje mi się, że Capote troszkę poprzez metaforę młodości uwikłanej w różne nieciekawe sytuacje i bez premedytacji wykorzystywanej przez innych i przez siebie samą, chce pokazać czytelnikowi, jak delikatny i kruchy bywa młody człowiek nie posiadający mocnych wzorców i oparcia w dojrzałych dorosłych, którzy powinni wspierać, pomagać i pokazywać jaki jest otaczający nas świat. Niedoścignione marzenie naszej bohaterki, jakim jest: "Chcę dalej być sobą, kiedy się obudzę pewnego pięknego poranka i pójdę na śniadanie do Tiffany`ego." ukrywa w sobie wielką prawdę życiową, o której często zapominamy w codziennym natłoku różnego rodzaju zajęć. Holy mówi o swoich marzeniach wcale nie materialnych: "Nie chcę mieć niczego na własność, dopóki nie będę wiedziała, że znalazłam miejsce właściwe dla mnie i moich rzeczy. A jeszcze nie jestem całkiem pewna, gdzie ono może być. Ale wiem, jak wygląda." I dalej widzimy jej naiwność: "(...) najlepiej mi robi, kiedy wsiądę w taksówkę i pojadę do Tiffany`ego. To od razu działa na mnie kojąco, ten spokój i ta wytworność. Tam nie może się stać człowiekowi nic bardzo złego, między tymi uprzejmymi, ładnie ubranymi ludźmi (...) Gdybym mogła naprawdę znaleźć miejsce, gdzie czułabym się jak u Tiffany`ego, to kupiłabym sobie meble i dała temu kotu imię." Czy potrzeba czegoś więcej po przeczytaniu tych kilku bardzo prosto i niewinnie wypowiedzianych słowach? Polecam do przemyślenia. Harfa traw Opowiadanie odczytywane jako autobiograficzne, jest historią młodego człowieka poszukującego swojego miejsca na ziemi. Boryka się on z nie lada problemami, jak utrata domu rodzinnego, poznawanie siebie, swoich mocnych i słabych stron. Jest tu alegoria krainy dzieciństwa, o której często marzymy i do której często sięgamy pamięcią. Nietypowe zachowania dorosłych bohaterów wiele mówią o nas samych tęskniących za szczenięcymi, beztroskimi latami, które mają ogromne znaczenie dla naszego późniejszego, dorosłego już życia. Bogaty przekrój osobowościowy i psychologiczny spotkanych osób na kartach tego opowiadanka daje wiele do myślenia i unaocznia nam, że jednak warto być sobą i żyć zgodnie ze swoimi przekonaniami czy sumieniem. Tego nam nigdy nikt nie zabierze, bo to jest głęboko w nas samych, w naszym sercu, umyśle czy duszy. Czym jest ta tytułowa harfa traw? Przeczytajcie, a sami się przekonacie:))) Serdecznie polecam!
Oceny książki Śniadanie u Tiffany'ego. Harfa traw
Poznaj innych czytelników
1135 użytkowników ma tytuł Śniadanie u Tiffany'ego. Harfa traw na półkach głównych- Przeczytane 866
- Chcę przeczytać 261
- Teraz czytam 8
- Posiadam 135
- Ulubione 44
- Literatura amerykańska 15
- 2013 9
- Z biblioteki 6
- Klasyka 5
- 2011 5





















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Śniadanie u Tiffany'ego. Harfa traw
Uf, jednak czasem powrót do znanych autorów może działać kojąco.
Fantastyczna nowela! Przykład, jak można wyprzedzać swoje własne czasy. Powstała w 1958 a mam wrażenie, że świetnie oddaje również współczesny rys.
Zwięzła, pełna emocji, bez zbędnych wątków. Gra w odnajdywanie pochodzenia i znaczenia tytułu, kompozycja ramowa - w pięknym stylu.
Uf, jednak czasem powrót do znanych autorów może działać kojąco.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFantastyczna nowela! Przykład, jak można wyprzedzać swoje własne czasy. Powstała w 1958 a mam wrażenie, że świetnie oddaje również współczesny rys.
Zwięzła, pełna emocji, bez zbędnych wątków. Gra w odnajdywanie pochodzenia i znaczenia tytułu, kompozycja ramowa - w pięknym stylu.
Moon River, wider than a mile,
I'm crossing you in style some day.
Oh, dream maker, you heart breaker,
wherever you're going I'm going your way.
Ach, ta Holly Golightly – pewnie już zawsze będzie miała twarz Audrey Hepburn z gitarą na parapecie okna – śpiewającej "Księżycową Rzekę".
Oto jak wygląd Holly opisał narrator, ujrzawszy ją po raz pierwszy: "Była jeszcze na schodach; doszła właśnie do podestu i światło lampy wydobyło z mroku różnorakie odcienie jej chłopięcych włosów – płowych, z pasmami albinosowato-blond i złotymi. Była ciepła noc, już prawie lato, i dziewczyna miała na sobie obcisłą, zgrabną, czarną sukienkę, czarne sandałki i krótki naszyjnik z pereł. Pomimo swojej szykownej szczupłości odznaczała się jakimś pszenicznie zdrowym wyglądem, jakąś mydlano-cytrynową czystością, a jej policzki przyciemniała mocna różowość. Usta miała duże, nos lekko zadarty. Ciemne okulary przesłaniały jej oczy. Była to twarz poza dzieciństwem, lecz jeszcze nie należąca do kobiety".
Choć "Śniadanie u Tiffany'ego" pamiętamy bardziej z wersji filmowej, to naprawdę warto zapoznać się z literackim pierwowzorem (z 1958 r.). Ta nostalgiczna opowieść o pięknotce z prowincji szukającej szczęścia w Nowym Jorku, beztroskiej, lecz na swój sposób zaradnej, uwodzącej bogatych mężczyzn z półświatka, spędzającej czas na zabawach i podróżach, a w istocie pragnącej czułej, prawdziwej miłości – wprawia w nastrój tęsknego rozmarzenia.
Dziewczyna jest lokatorką podrzędnej czynszówki. Mają tam również mieszkania: narrator (początkujący pisarz),pan Yunioshi (japoński fotograf) oraz madame Spanella (śpiewaczka operowa). Nieopodal prowadzi bar stary Joe Bell kochający Holly platonicznie. Panienka zresztą wszystkich oczarowuje swym urokiem. Nawet jeśli wydzwania do lokatorów w środku nocy (bo zapomniała kluczy). Japończyk trochę się gniewa, ale szybko mu przechodzi. Jedynie sopranistka jest wrogo nastawiona. Zwłaszcza gdy Holly urządza u siebie przyjęcia, na których zjawia się podejrzane towarzystwo. W pokoju panuje artystyczny nieład, a jego wątpliwą ozdobą jest wielki rudy kot, tak samo niezależny jak jego właścicielka.
W miarę rozwoju akcji poznajemy bohaterkę bliżej. Okazuje się np. że ma powiązania z mafią: odwiedza w więzieniu Sing Sing narkotykowego bossa Sally'ego Tomato, któremu przekazuje zaszyfrowane informacje. Czy robi to świadomie? A może jest tylko bezwolną marionetką na usługach gangsterów? Niewinna trzpiotka czy interesowna escort girl? "Postrzelona romantyczka" czy zręczna manipulantka? Holly ma wiele twarzy, a tej prawdziwej możemy się tylko domyślać. "Nie jest blagierką dlatego, że jest szczerą blagierką. Wierzy w całą tę lipę, w którą wierzy" – powie o niej O.J. Berman, agent filmowy, któremu odmówiła udziału w hollywoodzkiej produkcji.
Jakie są jej marzenia? "Nie chcę mieć niczego na własność, dopóki nie będę wiedziała, że znalazłam miejsce właściwe dla mnie i moich rzeczy. A jeszcze nie jestem całkiem pewna, gdzie ono może być. Ale wiem jak wygląda. – Podobne jest do Tiffany'ego".
Dziewczyna tęskni za starszym bratem Fredem (jego imieniem nazywa narratora),który walczy na froncie drugiej wojny. Nie widziała go, odkąd uciekła z domu (w wieku 14 lat). Trudna przeszłość, o której chce zapomnieć, da o sobie znać, kiedy po Holly przyjedzie pewien weterynarz z Teksasu. Opiekun, przyjaciel, mąż?
Panna Golightly wpakuje się w poważne kłopoty na skutek kontaktu z Sallym (który "zachwycał się nią a la distance"). Żegnając się ze swoim kocurem, wyzna narratorowi: "Bardzo się boję, kochany. Tak, wreszcie. Bo może tak być zawsze. Że człowiek nie wie, co jest jego, dopóki tego nie wyrzuci".
Czy przyjdzie jej zostawić Nowy Jork i ruszyć w dalszą drogę w poszukiwaniu siebie? Gdzieś do Brazylii lub nawet do Afryki? Ku Księżycowej Rzece?
Two drifters
Off to see the world
There's such a lot of world to see
We're after the same rainbows end
Waitin' round the bend
My Huckleberry friend
Moon River and me...
Capote jest mistrzem subtelnej narracji, o czym możemy się przekonać także w "Harfie traw" (1951),drugim utworze zamieszczonym w książce. Bohaterowie tej czarującej historii zamieszkują w starym domku na drzewie. Wśród szumu indiańskich traw stwarzają małą arkadię, w której mogą zapomnieć o trapiących ich troskach i zaznać chwil niekłamanego szczęścia. Uczą się również tego, co w życiu najważniejsze.
"– Mówimy tu o miłości. Liść czy garść ziarna… zacznij od tego, naucz się trochę, co to jest kochać. Najpierw liść, krople deszczu, a potem kogoś, kto przyjmie to, czego liść cię nauczył, co dojrzało od kropli deszczu. Jasne, niełatwa to sprawa. Może trzeba na to całego życia, ja swoje temu poświęciłem i nigdy nie zdołałem się nauczyć. Wiem tylko, jak wielką prawdą jest, że miłość to łańcuch życia.
– W takim razie – odezwała się Dolly nabierając tchu – byłam zakochana przez całe życie".
Opowieść zaczyna się, gdy osierocony Collin Fenwick trafia do mrocznego domu na Talbo Lane należącego do kuzynki ojca – Vereny – najbogatszej osoby w miasteczku.
Pragmatyczna ciotka nie tylko siostrzeńcowi zapewnia utrzymanie. Musi zajmować się również swą zwariowaną siostrą Dolly, której jedynym zajęciem jest opychanie się słodyczami i przygotowywanie leku na puchlinę wodną (z ziół zebranych w nadrzecznym lesie). Specyfik, którego recepturę wyjawiła jej kiedyś Cyganka, wysyła do odbiorców w całym stanie. Dolly wyróżnia się także szczególnym czuciem natury („Miała tę podskórną inteligencję pszczoły, która wie, gdzie znaleźć najsłodszy kwiat. Potrafiła wyczuć burzę na dzień z góry, przepowiedzieć, jakie owoce wyda drzewo figowe, zaprowadzić nas w miejsce, gdzie były grzyby i miód dzikich pszczół albo ukryte gniazdo z jajami pantarek”).
W ogrodzie za domem, w małej przybudówce mieszka Katarzyna Creek („Utrzymywała, że jest Indianką, na co większość ludzi przymrużała oko, ponieważ była ciemnoskóra jak afrykańskie anioły”). Bezzębna Katarzyna wypycha sobie policzki watą i tylko Dolly umie „płynnie tłumaczyć stłumiony bełkot swej przyjaciółki”.
Podstarzałe ekscentryczki mają jedynie siebie, dopóki nie dołączy do nich nastoletni Collin. Początkowo przygląda się dziwactwom kobiet z kryjówki na strychu. Wkrótce jednak się z nimi zaprzyjaźnia i wspólnie spędzają czas w przytulnej kuchni, gdzie „znajdował się piec na drewno oraz kominek – było tam ciepło jak w uchu. Zima mogła zdziałać tylko tyle, że omrażała okna swoim zerowym, błękitnym tchnieniem”.
Pewnego dnia egzotyczne trio postanawia opuścić Talbo Lane (bezpośrednim powodem jest presja wywierana na Dolly przez Verenę i jej znajomego doktora, by zdradziła skład swego leku i go opatentowała). "Dotarliśmy do łanu indiańskich traw w tej samej chwili, co słońce (...) Mydłodrzew był niby wrześniowy wazon zieleni i zielonego złota (...) liście wokół nas strząsały z siebie rosę".
Urządzają się więc w domku na mydłodrzewie (Chinaberry tree),zbudowanym przed 15-20 laty przez miejscowych chłopaków. Ta "tratwa unosząca się na morzu listowia" staje się dla nich azylem dzieciństwa, bezpiecznym schronieniem przed sztywnymi normami i wymogami społeczeństwa. Świat zasad reprezentują „porządni obywatele” miasteczka, którzy na czele z szeryfem i pastorem próbują zakończyć „awanturę” i ściągnąć marzycieli na ziemię. Odnoszą skutek odwrotny do zamierzonego, gdy grono mieszkańców domku się poszerza (o szlachetnego sędziego Coola i lokalnego bad boya Rileya Hendersona).
Towarzystwo popija wino, wyznaje sobie sekrety, wpatruje się w gwiazdy i słucha szumu traw: „Poniżej wzgórza jest łan indiańskiej trawy, która zmienia barwę wraz z porą roku; pójdźcie obejrzeć ją w jesieni, pod koniec września, kiedy staje się tak czerwona jak zachód słońca i kiedy suną po niej cienie szkarłatne niczym odblask ognia, a jesienne wiatry wygrywają na suchych źdźbłach melodię człowieczych westchnień, harfiane głosy (…) – Słyszysz? To harfa traw, zawsze snuje jakąś opowieść… Zna dzieje wszystkich ludzi leżących na tym wzgórzu, wszystkich, co kiedykolwiek żyli; a jak pomrzemy, opowie także i nasze”.
Jak potoczą się losy bohaterów? Czy idylla może trwać w najlepsze, urągając zdrowemu rozsądkowi? Czy życie w harmonii z naturą to rzeczywiście źródło wolności i sensu? A może tylko fanaberia, nieodpowiedzialny eskapizm? Warto się nad tym zastanowić, obcując ze śliczną prozą Capotego. Liryczna, ciepła, subtelnie żartobliwa – zawsze porusza czułe struny w moim sercu. Nieraz jeszcze będę do niej powracał.
Moon River, wider than a mile,
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI'm crossing you in style some day.
Oh, dream maker, you heart breaker,
wherever you're going I'm going your way.
Ach, ta Holly Golightly – pewnie już zawsze będzie miała twarz Audrey Hepburn z gitarą na parapecie okna – śpiewającej "Księżycową Rzekę".
Oto jak wygląd Holly opisał narrator, ujrzawszy ją po raz pierwszy: "Była jeszcze na...
W tej sympatycznie wydanej przez Czytelnika książeczce w kieszonkowym formacie zmieściły się dwie równie kieszonkowe mikropowieści Trumana Capote’a. Obydwie czytałam dawno temu i teraz po latach oceniam je mniej entuzjastycznie niż w przeszłości, ale nadal palmę pierwszeństwa dzierży „Harfa traw”, której nastrojowość i klimat skomponowane są tak, jakby na moje specjalnie zamówienie.
„Harfa traw” 6/10
Historia wydaje się banalna, ale narracja Capote’a, subtelny humor i galeria nieco dziwacznych postaci z wyrazistymi charakterystycznymi cechami, rekompensuje nieskomplikowaną fabułę. Dla mnie ważne jest przede wszystkim to, że potrafię poczuć te wszystkie emocje i rozterki bohaterów, no może poza tymi, dotyczącymi rasowej Amerykanki - siostry Idy. Siostra Ida jawi mi się jako żeński odpowiednik Piotrusia Pana z całą zgrają zagubionych, w tym przypadku, dzieci.
Śniadanie u Tiffany’ego 5/10
Miłośniczką „Śniadania…” nigdy nie byłam. Najbardziej podoba mi się w nim tytuł i znaczenie tego „śniadania”. Nie potrafiłam dawniej i teraz tym bardziej utożsamić się z Holly, która przypomina mi troszkę siostrę Idę z „Harfy traw”, która zostawiła dzieci i uciekła do Nowego Jorku. Jest mi jej żal, wydaje mi się, że rozumiem jej lęki, ale mimo wszystko bardzo mi do niej daleko. A, i jeszcze podoba mi się to, że zakończenie jest otwarte. Każdy może sobie dopowiedzieć, co robi i gdzie tak naprawdę jest Holly.
Uważam, że można sięgnąć po twórczość Capote’a, by samemu zmierzyć się z jego tekstami. Ich zaletą na pewno jest to, że są krótkie. Przynajmniej te dwa powyższe.
WYZWANIE CZYTELNICZE V 2023
Przeczytam ponownie jedną z moich ulubionych książek
Pierwsze czytanie w 1999, drugie w 2023
W tej sympatycznie wydanej przez Czytelnika książeczce w kieszonkowym formacie zmieściły się dwie równie kieszonkowe mikropowieści Trumana Capote’a. Obydwie czytałam dawno temu i teraz po latach oceniam je mniej entuzjastycznie niż w przeszłości, ale nadal palmę pierwszeństwa dzierży „Harfa traw”, której nastrojowość i klimat skomponowane są tak, jakby na moje specjalnie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to5,5/10
Ocena dotyczy tylko "Harfy Traw".
Kolejna powiastka z cyklu "Buszującego w Zbożu", w amerykańskim stylu i mentalności, która chyba po prostu do mnie nie przemawia, taka pisaninka o niczym.
5,5/10
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOcena dotyczy tylko "Harfy Traw".
Kolejna powiastka z cyklu "Buszującego w Zbożu", w amerykańskim stylu i mentalności, która chyba po prostu do mnie nie przemawia, taka pisaninka o niczym.
Śniadanie u Tiffany`ego
Dokąd zmierzamy?
Czego szukamy?
Jakie są nasze pragnienia?
O czym marzymy?
To tylko kilka pytań, na które odpowiedzi szuka bohaterka opowiadania Trumana Capote`a. Niby taka lekka i bez większych uniesień opowiastka o młodej dziewczynie, ale kiedy się mocno wczytamy, to odnajdziemy tu słowa niewypowiedziane i znajdujące się pomiędzy wierszami, które zawierają w sobie większą głębię.
Tęsknota za czymś nieopisanym i niezdefiniowanym, poszukiwanie swojej drogi spełnienia się, nieprzystosowanie, uleganie chwili, poddanie się a jednocześnie wykorzystywanie swoich atutów w dążeniu do celu, to chyba największe dylematy zawarte w tej mikropowieści.
Oczywiście, że wielu z nas może uznać historię Holy, jako bardzo przeciętną, płytką bez wartości, ale czy aby na pewno to znajdujemy na kartach "Śniadania..."? Czy właśnie, to autor miał na myśli? Nie sądzę.
Może błędem jest doszukiwanie się tutaj jakiegoś głębszego sensu, ale wydaje mi się, że Capote troszkę poprzez metaforę młodości uwikłanej w różne nieciekawe sytuacje i bez premedytacji wykorzystywanej przez innych i przez siebie samą, chce pokazać czytelnikowi, jak delikatny i kruchy bywa młody człowiek nie posiadający mocnych wzorców i oparcia w dojrzałych dorosłych, którzy powinni wspierać, pomagać i pokazywać jaki jest otaczający nas świat.
Niedoścignione marzenie naszej bohaterki, jakim jest:
"Chcę dalej być sobą, kiedy się obudzę pewnego pięknego poranka i pójdę na śniadanie do Tiffany`ego."
ukrywa w sobie wielką prawdę życiową, o której często zapominamy w codziennym natłoku różnego rodzaju zajęć.
Holy mówi o swoich marzeniach wcale nie materialnych:
"Nie chcę mieć niczego na własność, dopóki nie będę wiedziała, że znalazłam miejsce właściwe dla mnie i moich rzeczy. A jeszcze nie jestem całkiem pewna, gdzie ono może być. Ale wiem, jak wygląda."
I dalej widzimy jej naiwność:
"(...) najlepiej mi robi, kiedy wsiądę w taksówkę i pojadę do Tiffany`ego. To od razu działa na mnie kojąco, ten spokój i ta wytworność. Tam nie może się stać człowiekowi nic bardzo złego, między tymi uprzejmymi, ładnie ubranymi ludźmi (...) Gdybym mogła naprawdę znaleźć miejsce, gdzie czułabym się jak u Tiffany`ego, to kupiłabym sobie meble i dała temu kotu imię."
Czy potrzeba czegoś więcej po przeczytaniu tych kilku bardzo prosto i niewinnie wypowiedzianych słowach?
Polecam do przemyślenia.
Harfa traw
Opowiadanie odczytywane jako autobiograficzne, jest historią młodego człowieka poszukującego swojego miejsca na ziemi. Boryka się on z nie lada problemami, jak utrata domu rodzinnego, poznawanie siebie, swoich mocnych i słabych stron.
Jest tu alegoria krainy dzieciństwa, o której często marzymy i do której często sięgamy pamięcią. Nietypowe zachowania dorosłych bohaterów wiele mówią o nas samych tęskniących za szczenięcymi, beztroskimi latami, które mają ogromne znaczenie dla naszego późniejszego, dorosłego już życia.
Bogaty przekrój osobowościowy i psychologiczny spotkanych osób na kartach tego opowiadanka daje wiele do myślenia i unaocznia nam, że jednak warto być sobą i żyć zgodnie ze swoimi przekonaniami czy sumieniem. Tego nam nigdy nikt nie zabierze, bo to jest głęboko w nas samych, w naszym sercu, umyśle czy duszy.
Czym jest ta tytułowa harfa traw? Przeczytajcie, a sami się przekonacie:)))
Serdecznie polecam!
Śniadanie u Tiffany`ego
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDokąd zmierzamy?
Czego szukamy?
Jakie są nasze pragnienia?
O czym marzymy?
To tylko kilka pytań, na które odpowiedzi szuka bohaterka opowiadania Trumana Capote`a. Niby taka lekka i bez większych uniesień opowiastka o młodej dziewczynie, ale kiedy się mocno wczytamy, to odnajdziemy tu słowa niewypowiedziane i znajdujące się pomiędzy wierszami, które...
Nostalgiczna opowieść o zagubionej młodej dziewczynie. Holly jest na pewno intrygującą postacią. Czarująca historia.
Nostalgiczna opowieść o zagubionej młodej dziewczynie. Holly jest na pewno intrygującą postacią. Czarująca historia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo moje pierwsze spotkanie z twórczością Trumana Capote.Dwa krótkie opowiadania,ale o różnym poziomie artystycznym.Pierwsze "Śniadanie u Tiffany`ego" było mi znane ze świetnego filmu,ale oczywiście powieść jest lepsza niż film.Króciutka,ale bardzo interesująca historia pisarza,który to poznaje tajemniczą,młodą dziewczynę w swojej kamienicy.Okazuje się ona "kolorowym ptakiem",ale skrywającą swoją przeszłość i poszukującą swojego miejsca na ziemi.Zdecydowanie warto to przeczytać,napisane w doskonałym stylu.Druga powieść "Harfa traw" była o wiele słabsza.Historia 16 latka wychowanego w domu dwóch podstarzałych sióstr.To również historia o poszukiwaniu samego siebie,o tym,że każdy w życiu musi odnaleźć swoją drogę i różne rzeczy mogą uszczęśliwiać różnych ludzi.Przyzwoita powieść,ale raczej do szybkiego zapomnienia.Ogólnie warto sięgnąć po te opowiadania,ale to "Śniadanie u Tiffany`ego" powinno się zapamiętać.
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Trumana Capote.Dwa krótkie opowiadania,ale o różnym poziomie artystycznym.Pierwsze "Śniadanie u Tiffany`ego" było mi znane ze świetnego filmu,ale oczywiście powieść jest lepsza niż film.Króciutka,ale bardzo interesująca historia pisarza,który to poznaje tajemniczą,młodą dziewczynę w swojej kamienicy.Okazuje się ona "kolorowym...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDwie króciutkie opowieści a tyle w nich treści...a o czym? dla mnie o zagubieniu człowieka...
Dwie króciutkie opowieści a tyle w nich treści...a o czym? dla mnie o zagubieniu człowieka...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdniosę się jedynie do "Harfy traw", gdyż o "Śniadaniu..." napisałam już parę słów.
Krótkie opowiadanie, które podobało mi się być może dzięki swojej prostocie.
Podsumowałabym je tak, życie jest tak krótkie, że trzeba cieszyć się każdą chwilą, bo kiedy minie nawet tego nie zauważymy i żal byłoby umrzeć zgorzkniałym. Warto więc wziąć przykład z Dolly, którą ludzie uważali za dziwaczkę, ale myślę, że była szczęśliwsza niż niejeden bogacz czy intelektualista.
Nauczmy się doceniać życie, dostrzegać w nim kolory i wystrzegać się oceniania ludzi stereotypowo - to szkodzi zdrowiu ;)
Odniosę się jedynie do "Harfy traw", gdyż o "Śniadaniu..." napisałam już parę słów.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKrótkie opowiadanie, które podobało mi się być może dzięki swojej prostocie.
Podsumowałabym je tak, życie jest tak krótkie, że trzeba cieszyć się każdą chwilą, bo kiedy minie nawet tego nie zauważymy i żal byłoby umrzeć zgorzkniałym. Warto więc wziąć przykład z Dolly, którą ludzie uważali...
Uwielbiam historie Capote'a, szczególnie świat Holly - wyjątkowa i zawsze intrygująca postać, czy to w książce czy jako nieśmiertelna Audrey ;)
Uwielbiam historie Capote'a, szczególnie świat Holly - wyjątkowa i zawsze intrygująca postać, czy to w książce czy jako nieśmiertelna Audrey ;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to