rozwińzwiń

Śniadanie u Tiffany'ego. Harfa traw

Okładka książki Śniadanie u Tiffany'ego. Harfa traw autora Truman Capote, 8371802900
Okładka książki Śniadanie u Tiffany'ego. Harfa traw
Truman Capote Wydawnictwo: Prószyński i S-ka literatura piękna
156 str. 2 godz. 36 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Breakfast at Tiffany
Data wydania:
1998-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1962-01-01
Liczba stron:
156
Czas czytania
2 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
83-7180-290-0
Tłumacz:
Bronisław Zieliński

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Śniadanie u Tiffany'ego. Harfa traw w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Śniadanie u Tiffany'ego. Harfa traw



książek na półce przeczytane 4787 napisanych opinii 1096

Oceny książki Śniadanie u Tiffany'ego. Harfa traw

Średnia ocen
6,9 / 10
598 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Śniadanie u Tiffany'ego. Harfa traw

avatar
185
104

Na półkach:

Uf, jednak czasem powrót do znanych autorów może działać kojąco.

Fantastyczna nowela! Przykład, jak można wyprzedzać swoje własne czasy. Powstała w 1958 a mam wrażenie, że świetnie oddaje również współczesny rys.

Zwięzła, pełna emocji, bez zbędnych wątków. Gra w odnajdywanie pochodzenia i znaczenia tytułu, kompozycja ramowa - w pięknym stylu.

Uf, jednak czasem powrót do znanych autorów może działać kojąco.

Fantastyczna nowela! Przykład, jak można wyprzedzać swoje własne czasy. Powstała w 1958 a mam wrażenie, że świetnie oddaje również współczesny rys.

Zwięzła, pełna emocji, bez zbędnych wątków. Gra w odnajdywanie pochodzenia i znaczenia tytułu, kompozycja ramowa - w pięknym stylu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
432
418

Na półkach:

Moon River, wider than a mile,
I'm crossing you in style some day.
Oh, dream maker, you heart breaker,
wherever you're going I'm going your way.

Ach, ta Holly Golightly – pewnie już zawsze będzie miała twarz Audrey Hepburn z gitarą na parapecie okna – śpiewającej "Księżycową Rzekę".

Oto jak wygląd Holly opisał narrator, ujrzawszy ją po raz pierwszy: "Była jeszcze na schodach; doszła właśnie do podestu i światło lampy wydobyło z mroku różnorakie odcienie jej chłopięcych włosów – płowych, z pasmami albinosowato-blond i złotymi. Była ciepła noc, już prawie lato, i dziewczyna miała na sobie obcisłą, zgrabną, czarną sukienkę, czarne sandałki i krótki naszyjnik z pereł. Pomimo swojej szykownej szczupłości odznaczała się jakimś pszenicznie zdrowym wyglądem, jakąś mydlano-cytrynową czystością, a jej policzki przyciemniała mocna różowość. Usta miała duże, nos lekko zadarty. Ciemne okulary przesłaniały jej oczy. Była to twarz poza dzieciństwem, lecz jeszcze nie należąca do kobiety".

Choć "Śniadanie u Tiffany'ego" pamiętamy bardziej z wersji filmowej, to naprawdę warto zapoznać się z literackim pierwowzorem (z 1958 r.). Ta nostalgiczna opowieść o pięknotce z prowincji szukającej szczęścia w Nowym Jorku, beztroskiej, lecz na swój sposób zaradnej, uwodzącej bogatych mężczyzn z półświatka, spędzającej czas na zabawach i podróżach, a w istocie pragnącej czułej, prawdziwej miłości – wprawia w nastrój tęsknego rozmarzenia.

Dziewczyna jest lokatorką podrzędnej czynszówki. Mają tam również mieszkania: narrator (początkujący pisarz),pan Yunioshi (japoński fotograf) oraz madame Spanella (śpiewaczka operowa). Nieopodal prowadzi bar stary Joe Bell kochający Holly platonicznie. Panienka zresztą wszystkich oczarowuje swym urokiem. Nawet jeśli wydzwania do lokatorów w środku nocy (bo zapomniała kluczy). Japończyk trochę się gniewa, ale szybko mu przechodzi. Jedynie sopranistka jest wrogo nastawiona. Zwłaszcza gdy Holly urządza u siebie przyjęcia, na których zjawia się podejrzane towarzystwo. W pokoju panuje artystyczny nieład, a jego wątpliwą ozdobą jest wielki rudy kot, tak samo niezależny jak jego właścicielka.

W miarę rozwoju akcji poznajemy bohaterkę bliżej. Okazuje się np. że ma powiązania z mafią: odwiedza w więzieniu Sing Sing narkotykowego bossa Sally'ego Tomato, któremu przekazuje zaszyfrowane informacje. Czy robi to świadomie? A może jest tylko bezwolną marionetką na usługach gangsterów? Niewinna trzpiotka czy interesowna escort girl? "Postrzelona romantyczka" czy zręczna manipulantka? Holly ma wiele twarzy, a tej prawdziwej możemy się tylko domyślać. "Nie jest blagierką dlatego, że jest szczerą blagierką. Wierzy w całą tę lipę, w którą wierzy" – powie o niej O.J. Berman, agent filmowy, któremu odmówiła udziału w hollywoodzkiej produkcji.

Jakie są jej marzenia? "Nie chcę mieć niczego na własność, dopóki nie będę wiedziała, że znalazłam miejsce właściwe dla mnie i moich rzeczy. A jeszcze nie jestem całkiem pewna, gdzie ono może być. Ale wiem jak wygląda. – Podobne jest do Tiffany'ego".

Dziewczyna tęskni za starszym bratem Fredem (jego imieniem nazywa narratora),który walczy na froncie drugiej wojny. Nie widziała go, odkąd uciekła z domu (w wieku 14 lat). Trudna przeszłość, o której chce zapomnieć, da o sobie znać, kiedy po Holly przyjedzie pewien weterynarz z Teksasu. Opiekun, przyjaciel, mąż?

Panna Golightly wpakuje się w poważne kłopoty na skutek kontaktu z Sallym (który "zachwycał się nią a la distance"). Żegnając się ze swoim kocurem, wyzna narratorowi: "Bardzo się boję, kochany. Tak, wreszcie. Bo może tak być zawsze. Że człowiek nie wie, co jest jego, dopóki tego nie wyrzuci".

Czy przyjdzie jej zostawić Nowy Jork i ruszyć w dalszą drogę w poszukiwaniu siebie? Gdzieś do Brazylii lub nawet do Afryki? Ku Księżycowej Rzece?

Two drifters
Off to see the world
There's such a lot of world to see
We're after the same rainbows end
Waitin' round the bend
My Huckleberry friend
Moon River and me...

Capote jest mistrzem subtelnej narracji, o czym możemy się przekonać także w "Harfie traw" (1951),drugim utworze zamieszczonym w książce. Bohaterowie tej czarującej historii zamieszkują w starym domku na drzewie. Wśród szumu indiańskich traw stwarzają małą arkadię, w której mogą zapomnieć o trapiących ich troskach i zaznać chwil niekłamanego szczęścia. Uczą się również tego, co w życiu najważniejsze.

"– Mówimy tu o miłości. Liść czy garść ziarna… zacznij od tego, naucz się trochę, co to jest kochać. Najpierw liść, krople deszczu, a potem kogoś, kto przyjmie to, czego liść cię nauczył, co dojrzało od kropli deszczu. Jasne, niełatwa to sprawa. Może trzeba na to całego życia, ja swoje temu poświęciłem i nigdy nie zdołałem się nauczyć. Wiem tylko, jak wielką prawdą jest, że miłość to łańcuch życia.
– W takim razie – odezwała się Dolly nabierając tchu – byłam zakochana przez całe życie".

Opowieść zaczyna się, gdy osierocony Collin Fenwick trafia do mrocznego domu na Talbo Lane należącego do kuzynki ojca – Vereny – najbogatszej osoby w miasteczku.

Pragmatyczna ciotka nie tylko siostrzeńcowi zapewnia utrzymanie. Musi zajmować się również swą zwariowaną siostrą Dolly, której jedynym zajęciem jest opychanie się słodyczami i przygotowywanie leku na puchlinę wodną (z ziół zebranych w nadrzecznym lesie). Specyfik, którego recepturę wyjawiła jej kiedyś Cyganka, wysyła do odbiorców w całym stanie. Dolly wyróżnia się także szczególnym czuciem natury („Miała tę podskórną inteligencję pszczoły, która wie, gdzie znaleźć najsłodszy kwiat. Potrafiła wyczuć burzę na dzień z góry, przepowiedzieć, jakie owoce wyda drzewo figowe, zaprowadzić nas w miejsce, gdzie były grzyby i miód dzikich pszczół albo ukryte gniazdo z jajami pantarek”).

W ogrodzie za domem, w małej przybudówce mieszka Katarzyna Creek („Utrzymywała, że jest Indianką, na co większość ludzi przymrużała oko, ponieważ była ciemnoskóra jak afrykańskie anioły”). Bezzębna Katarzyna wypycha sobie policzki watą i tylko Dolly umie „płynnie tłumaczyć stłumiony bełkot swej przyjaciółki”.

Podstarzałe ekscentryczki mają jedynie siebie, dopóki nie dołączy do nich nastoletni Collin. Początkowo przygląda się dziwactwom kobiet z kryjówki na strychu. Wkrótce jednak się z nimi zaprzyjaźnia i wspólnie spędzają czas w przytulnej kuchni, gdzie „znajdował się piec na drewno oraz kominek – było tam ciepło jak w uchu. Zima mogła zdziałać tylko tyle, że omrażała okna swoim zerowym, błękitnym tchnieniem”.

Pewnego dnia egzotyczne trio postanawia opuścić Talbo Lane (bezpośrednim powodem jest presja wywierana na Dolly przez Verenę i jej znajomego doktora, by zdradziła skład swego leku i go opatentowała). "Dotarliśmy do łanu indiańskich traw w tej samej chwili, co słońce (...) Mydłodrzew był niby wrześniowy wazon zieleni i zielonego złota (...) liście wokół nas strząsały z siebie rosę".

Urządzają się więc w domku na mydłodrzewie (Chinaberry tree),zbudowanym przed 15-20 laty przez miejscowych chłopaków. Ta "tratwa unosząca się na morzu listowia" staje się dla nich azylem dzieciństwa, bezpiecznym schronieniem przed sztywnymi normami i wymogami społeczeństwa. Świat zasad reprezentują „porządni obywatele” miasteczka, którzy na czele z szeryfem i pastorem próbują zakończyć „awanturę” i ściągnąć marzycieli na ziemię. Odnoszą skutek odwrotny do zamierzonego, gdy grono mieszkańców domku się poszerza (o szlachetnego sędziego Coola i lokalnego bad boya Rileya Hendersona).

Towarzystwo popija wino, wyznaje sobie sekrety, wpatruje się w gwiazdy i słucha szumu traw: „Poniżej wzgórza jest łan indiańskiej trawy, która zmienia barwę wraz z porą roku; pójdźcie obejrzeć ją w jesieni, pod koniec września, kiedy staje się tak czerwona jak zachód słońca i kiedy suną po niej cienie szkarłatne niczym odblask ognia, a jesienne wiatry wygrywają na suchych źdźbłach melodię człowieczych westchnień, harfiane głosy (…) – Słyszysz? To harfa traw, zawsze snuje jakąś opowieść… Zna dzieje wszystkich ludzi leżących na tym wzgórzu, wszystkich, co kiedykolwiek żyli; a jak pomrzemy, opowie także i nasze”.

Jak potoczą się losy bohaterów? Czy idylla może trwać w najlepsze, urągając zdrowemu rozsądkowi? Czy życie w harmonii z naturą to rzeczywiście źródło wolności i sensu? A może tylko fanaberia, nieodpowiedzialny eskapizm? Warto się nad tym zastanowić, obcując ze śliczną prozą Capotego. Liryczna, ciepła, subtelnie żartobliwa – zawsze porusza czułe struny w moim sercu. Nieraz jeszcze będę do niej powracał.

Moon River, wider than a mile,
I'm crossing you in style some day.
Oh, dream maker, you heart breaker,
wherever you're going I'm going your way.

Ach, ta Holly Golightly – pewnie już zawsze będzie miała twarz Audrey Hepburn z gitarą na parapecie okna – śpiewającej "Księżycową Rzekę".

Oto jak wygląd Holly opisał narrator, ujrzawszy ją po raz pierwszy: "Była jeszcze na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1376
452

Na półkach: , , , , , ,

W tej sympatycznie wydanej przez Czytelnika książeczce w kieszonkowym formacie zmieściły się dwie równie kieszonkowe mikropowieści Trumana Capote’a. Obydwie czytałam dawno temu i teraz po latach oceniam je mniej entuzjastycznie niż w przeszłości, ale nadal palmę pierwszeństwa dzierży „Harfa traw”, której nastrojowość i klimat skomponowane są tak, jakby na moje specjalnie zamówienie.

„Harfa traw” 6/10
Historia wydaje się banalna, ale narracja Capote’a, subtelny humor i galeria nieco dziwacznych postaci z wyrazistymi charakterystycznymi cechami, rekompensuje nieskomplikowaną fabułę. Dla mnie ważne jest przede wszystkim to, że potrafię poczuć te wszystkie emocje i rozterki bohaterów, no może poza tymi, dotyczącymi rasowej Amerykanki - siostry Idy. Siostra Ida jawi mi się jako żeński odpowiednik Piotrusia Pana z całą zgrają zagubionych, w tym przypadku, dzieci.

Śniadanie u Tiffany’ego 5/10
Miłośniczką „Śniadania…” nigdy nie byłam. Najbardziej podoba mi się w nim tytuł i znaczenie tego „śniadania”. Nie potrafiłam dawniej i teraz tym bardziej utożsamić się z Holly, która przypomina mi troszkę siostrę Idę z „Harfy traw”, która zostawiła dzieci i uciekła do Nowego Jorku. Jest mi jej żal, wydaje mi się, że rozumiem jej lęki, ale mimo wszystko bardzo mi do niej daleko. A, i jeszcze podoba mi się to, że zakończenie jest otwarte. Każdy może sobie dopowiedzieć, co robi i gdzie tak naprawdę jest Holly.

Uważam, że można sięgnąć po twórczość Capote’a, by samemu zmierzyć się z jego tekstami. Ich zaletą na pewno jest to, że są krótkie. Przynajmniej te dwa powyższe.

WYZWANIE CZYTELNICZE V 2023
Przeczytam ponownie jedną z moich ulubionych książek

Pierwsze czytanie w 1999, drugie w 2023

W tej sympatycznie wydanej przez Czytelnika książeczce w kieszonkowym formacie zmieściły się dwie równie kieszonkowe mikropowieści Trumana Capote’a. Obydwie czytałam dawno temu i teraz po latach oceniam je mniej entuzjastycznie niż w przeszłości, ale nadal palmę pierwszeństwa dzierży „Harfa traw”, której nastrojowość i klimat skomponowane są tak, jakby na moje specjalnie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1135 użytkowników ma tytuł Śniadanie u Tiffany'ego. Harfa traw na półkach głównych
  • 866
  • 261
  • 8
219 użytkowników ma tytuł Śniadanie u Tiffany'ego. Harfa traw na półkach dodatkowych
  • 135
  • 44
  • 15
  • 9
  • 6
  • 5
  • 5

Tagi i tematy do książki Śniadanie u Tiffany'ego. Harfa traw

Inne książki autora

Okładka książki Mistrzowie opowieści. Święta, święta... Hans Christian Andersen, Paul Arène, Lucia Berlin, Elizabeth Bowen, Truman Capote, Angela Carter, Anton Czechow, Fiodor Dostojewski, O. Henry, Langston Hughes, Tove Jansson, Selma Lagerlöf, Laurie Lee, Joaquim Maria Machado de Assis, Irène Némirovsky, Frank O’Connor, Grace Paley, Damon Runyon, Saki, Wolfdietrich Schnurre, Dylan Thomas, Mário de Andrade
Ocena 6,8
Mistrzowie opowieści. Święta, święta... Hans Christian Andersen, Paul Arène, Lucia Berlin, Elizabeth Bowen, Truman Capote, Angela Carter, Anton Czechow, Fiodor Dostojewski, O. Henry, Langston Hughes, Tove Jansson, Selma Lagerlöf, Laurie Lee, Joaquim Maria Machado de Assis, Irène Némirovsky, Frank O’Connor, Grace Paley, Damon Runyon, Saki, Wolfdietrich Schnurre, Dylan Thomas, Mário de Andrade
Okładka książki Mistrzowie opowieści o miłości. Od Hansa Christiana Andersena do Margaret Atwood Hans Christian Andersen, Margaret Atwood, Iwan Bunin, Truman Capote, Anton Czechow, Stig Dagerman, James Joyce, Etgar Keret, Clarice Lispector, Malcolm Lowry, Yukio Mishima, William Shakespeare
Ocena 6,5
Mistrzowie opowieści o miłości. Od Hansa Christiana Andersena do Margaret Atwood Hans Christian Andersen, Margaret Atwood, Iwan Bunin, Truman Capote, Anton Czechow, Stig Dagerman, James Joyce, Etgar Keret, Clarice Lispector, Malcolm Lowry, Yukio Mishima, William Shakespeare
Truman Capote
Truman Capote
Prozaik amerykański, naprawdę nazywał się Truman Streckfus Persons. Wywodził się z Południa, dzieciństwo spędził w Luizjanie, Alabamie i Missisisipi. Po ukończeniu szkoły średniej przez pewien czas pracował jako goniec w redakcji tygodnika "The New Yorker", co stworzyło mu okazję do nawiązania pierwszych kontaktów literackich. Debiutował jako nowelista zbiorem "Zatrzaśnij ostatnie drzwi" (1943, "Shut the Final Door"),po którym wydał kilka jeszcze tomów opowiadań wyróżniających się subtelnością psychologicznego rysunku postaci, ulotnością nastroju i wdziękiem stylistycznym, ale uznaną pozycję literacką zdobył dzięki dwóm powieściom - "Inne głosy, inne ściany" (1948, "Other Voices, Other Rooms"),zawierającej wyraźne pierwiastki autobiograficzne opowieści o dojrzewaniu uczuciowym młodego chłopca, i "Harfa traw" (1951, "The Grass Harp"),której bohaterowie uciekają w dzieciństwo, chroniąc się w ten sposób przed okrucieństwem "normalnego" życia, i rezydują gromadnie w rozrosłym drzewie. Podobne przesłania zawiera głośna powieść "Śniadanie u Tiffany'ego" (1958, "Breakfast at Tiffany's"),portretująca młodą dziewczynę, która nie chce stabilizacji i nawet na wizytówce umieszcza informację, że znajduje się permanentnie "w podróży". Natomiast ostatnia z szeroko znanych powieści Capote'a, "Z zimną krwią" (1966, "In Cold Blood"),utrzymana jest w zupełnie odmiennym tonie i napisana inną techniką; jest to swoista "powieść dokumentalna" drobiazgowo rekonstruująca szczegóły krwawej zbrodni, popełnionej przez dwóch recydywistów na czteroosobowej rodzinie farmerskiej z Kansas, a następnie przedstawiająca równie szczegółowo przebieg procesu i zachowanie się zabójców przed i po wyroku, aż po sam dzień egzekucji. Najpełniej oryginalne utwory Capote'a pierwszego okresu twórczości nie znalazły w zasadzie naśladowców, natomiast powieść "Z zimną krwią" dała na swój sposób początek fali "powieści dokumentalnych", które ze szczególnym zapałem uprawiać zaczął Mailer. Po ogromnym międzynarodowym sukcesie "Z zimną krwią" w twórczości Capote'a nastąpiło swoiste "zawirowanie". Przez wiele lat pracował nad zamierzoną na Proustowską skalę powieścią "Answered Prayers", której nigdy nie ukończył (duży fragment ukazał się za życia autora w jednym z czasopism); zachowane 3 rozdziały wydano w 1987 roku, z podtytułem "The Unfinished Novel" ("Wysłuchane modły. Powieść nie ukończona"),w opracowaniu M.Foxa. Powieść, o wyraźnie autobiograficznym charakterze, portretująca nowojorskie środowisko artystyczne wraz z jego międzynarodowymi koneksjami, wywołała wzburzenie z powodu agresywnych i drastycznych charakterystyk wielu luminarzy amerykańskiego życia artystycznego i intelektualnego.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Betonowy ogród Ian McEwan
Betonowy ogród
Ian McEwan
Historia od początku intryguje i trzyma w napięciu. Już po przeczytaniu pierwszego rozdziału, gdzie wszystkie elementy istotne fabularnie zostają rozstawione jak pionki na szachownicy, wiemy, czego możemy się spodziewać i przypuszczamy, co się stanie. I ta świadomość jest niepokojąca, nie pozwala się oderwać od opowiadania, bo obiecuje coś niespotykanego i niecodziennego. Miejsce wydarzeń jest oderwane od rzeczywistości, odizolowane, jakby nie istniało naprawdę; widać tu nawiązanie do biblijnego Edenu, miejsca uznawanego za alegorię dzieciństwa, z którego wygnanie byłoby inicjacją wejścia w dorosłość. Z tą różnicą, że pierwsi ludzie w Edenie - dzieci w Cementowym Ogrodzie, musiały pochować swojego Boga - swoją matkę i teraz pozostawione same sobie, bez nadzoru, nie wiedzą, co mają robić, nie mają kierunku, celu poza utrzymaniem stanu obecnego. Do wygnania nigdy nie dochodzi. Mamy wgląd jedynie w myśli Jacka, 15-latka, który poddaje się swoim potrzebom i kaprysom, coraz bardziej odczuwając zobojętnienie i tęsknotę za matką, siłą wyznaczającą kierunek, dającą zrozumienie i ciepło. Naturalnie pojawia się w nim poszukiwanie wzoru postępowania, jakim jest postać z książki przygodowej i poddanie się woli kogoś, kto daje poczucie celowości spełniające się w zaimponowaniu starszej siostrze. Dzieci ani razu nie wspominają w opowieści o abstrakcyjnych pojęciach, takich jak bóg czy dobro i zło. Nie znają ich, jedyne do czego się odwołują to wstyd, który pojawia się w momencie, gdy najmłodszy chłopiec z rodzeństwa chce włożyć sukienkę. Jednak odrzucają go na rzecz tego, co uważają za zabawne. To jak dzieci radzą sobie z nową sytuacją, rozwija się naturalnie, nie jest zakłócane przez nikogo z zewnątrz. Autor chce, abyśmy zadali sobie pytanie: Co się dzieje, gdy w życiu dziecka zabraknie rodzica, opiekuna, mentora, który narzuca zasady? Czy to jak sobie będzie z tym radzić jest złe? A jeżeli jest to w jakim kontekście? Jeżeli w tym onirycznym świecie istnieje tylko to rodzeństwo i nikt więcej, to dlaczego mieliby żyć inaczej? Kto mówi, że mają żyć inaczej? Element z obcym pojawiającym się w połowie opowiadania, wchodzącym do ich domu, Derekiem jest przypomnieniem, że jednak nie żyją oni w próżni, że społeczne normy wciąż istnieją wokół nich i tylko w kontekście „społecznym” cała sytuacja uważana jest za niemoralną. To, co działo się w ich domu, było tylko ich sprawą, dopóki nie dowiedział się o tym ktoś z zewnątrz. Czy zatem o czynie niemoralnym mówimy tylko wtedy kiedy społeczeństwo tak osądzi? Zakończenie jest otwarte, ale płynie z niego odpowiedź: tak. Autor nie stawia tezy o istnieniu obiektywnej moralności, nie podejmuje kwestii trudniejszych dylematów moralnych, jak na przykład, w przytaczanym przez wielu badaczy literatury nawiązaniu, motywie Kompleksu Edypa; Edyp zabija własnego ojca, w Cementowym ogrodzie z kolei ojciec umiera z powodu choroby. Autor wybrał łagodniejszą wersję, szokującą, jednak nie tak skrajną. Gdyby Jack zabił ojca, nawet przypadkowo, a reszta opowieści pozostałby podobna, nadal zawieszona w próżni braku społecznego osądu i normowania, wszystko potoczyłoby się tak samo, rodzeństwo dostosowałoby się do zaistniałej sytuacji naturalnie i płynnie, po jakimś czasie wykształcając nowe zasady, nie osądzając, tylko akceptując to, co uznałoby za słuszne we własnym kręgu. Przez łagodniejsze przedstawienie sytuacji, wywarcie większego nacisku na opisy czułości i niewinności dzieci dostajemy obraz bardziej przystępny. Pomimo tego, że przez wielu opowiadanie uważane jest za kontrowersyjne, to mając świadomość tego do czego zdolny jest człowiek, wypada na bardzo ostrożne, niemal łagodne jak broszura edukacyjna dla purytan, aby swoją treścią nikogo za bardzo nie gorszyć, ani nie urazić. To debiut zapowiadający pisarza o wnikliwym spojrzeniu na ludzką naturę, napisany językiem wykształconego białego człowieka dla wykształconych białych ludzi z głęboko zakorzenionym chrześcijańskim poczuciem moralności, mający na celu delikatnie zmusić ich do refleksji nad własnymi osądami. Polecam dla tych, którzy nie lubią niczego dosadnie, ale szukają ładnie podanej prawdy ponad kulturowej.
AnnaSiberian - awatar AnnaSiberian
ocenił na67 dni temu
Daisy Miller Henry James
Daisy Miller
Henry James
„Daisy Miller” to jedna z tych krótkich powieści, które mimo swoich niespełna 100–120 stron zostają z czytelnikiem na długo. Henry James stworzył tu coś, co można jednocześnie czytać jako elegancką satyrę obyczajową i zarazem, subtelny dramat psychologiczny. Główna bohaterka, młoda Amerykanka Daisy Miller, przyjeżdża do Europy z matką i młodszym bratem. Jest piękna, spontaniczna, pewna siebie, rozmawia z każdym, spaceruje samotnie z panami wieczorem, jeździ na wycieczki bez przyzwoitki i generalnie zachowuje się w sposób, który w oczach „starej Europy” (i wielu rodaków) jest co najmniej skandaliczny. Cała powieść jest właściwie spojrzeniem na Daisy oczami Winterbourne’a – młodego, dość sztywnego Amerykanina wychowanego w Europie. To on (i czytelnik razem z nim) próbuje rozszyfrować: czy Daisy jest po prostu niewinną, nowoczesną dziewczyną, czy lekkomyślną flirciarą, czy może świadomie prowokuje, czy też jest ofiarą własnych zasad, które nie pasują do otoczenia. Zachwyca absolutnie mistrzowska, precyzyjna proza Jamesa – każde zdanie jest ważone, każde niedopowiedzenie ma znaczenie. To co mi się podobało, to genialnie pokazane napięcie między tym, co powiedziane, a tym, co naprawdę myślały postaci. Dobrze wypada Daisy jako postać – nie da się jej jednoznacznie lubić ani potępić, i właśnie to jest siłą powieści. Co może irytować: bardzo powolne tempo (to klasyczny James – akcja dzieje się głównie w głowach),a finał, choć logiczny i gorzki, u niektórych czytelników wywołuje wrażenie „i po co to wszystko było?” „Daisy Miller” to arcydzieło małej formy – eleganckie, niejednoznaczne, trochę okrutne, trochę melancholijne. Nie jest to książka, która porywa emocjonalnie jak wielki romans, ale zostaje w głowie jak dobrze skrojony, trochę za ciasny garnitur – wiesz, że coś jest nie tak, ale nie możesz przestać na to patrzeć. Książka zekranizowana w 1974 roku, przez Petera Bogdanovicza, przeczytana w ramach marcowego wyzwania czytelniczego.
Janszklanko - awatar Janszklanko
ocenił na81 miesiąc temu
Uczta Babette Karen Blixen
Uczta Babette
Karen Blixen
Wybitne opowiadania! Każde zupełnie odmienne, a czyta się je z niesłabnącym zaciekawieniem od początku do końca. Po czym trzeba złapać oddech — chwilę zadumy nad kolejami życia bohaterów, nieuchronnością czy zrządzeniem wręcz losu, jakimś przedziwnym domknięciem, klamrą ( p r z e z n a c z e n i e m ?) — tudzież przemyśleć odniesienia do cytowanych lektur po swojemu. To daje radość. Radość z czytania, odkrytych kontekstów. K.Blixen, prócz kunsztownego języka (wielka wartość tego zbioru),obdarza nas mądrością prawdziwie dojrzałej pisarki (to jej ostatnia książka). A więc w odpowiednich miejscach stawia właściwą ocenę, w kilku słowach plastycznie opisuje bohaterów, a los ludzki przedstawia jak w przypowieściach, alegorycznie i w majestacie Siły Wyższej, z którą się Człowiek mierzy. Wreszcie pada parę genialnych konstatacji — zupełnie odkrywczych — przynajmniej dla mnie. Przypuszczam, że tam gdzie młodość może K.Blixen nie dowierzać, deprecjonować, kwestionować jej logikę (przejrzałam kilka wcześniejszych recenzji :) — tam starszy czytelnik zostaje olśniony orientując się, jak dziwaczny czasem determinizm każe podejmować zgoła paradoksalne decyzje. A jednak pozostają one w zgodzie z sumieniem i rozumiemy, że były wręcz konieczne. Kto zdecydował o losie tych osobliwych bohaterów — oni sami czy ,,tak musiało się zdarzyć’’, by wszystko miało sens, i pozostało nieprzeniknione.
Hanzadonna - awatar Hanzadonna
oceniła na107 miesięcy temu
Upiorny Jaś i biblia snów Sylvia Plath
Upiorny Jaś i biblia snów
Sylvia Plath
„Upiorny Jaś i biblia snów” i „Johnny Panika i Biblia Snów oraz inne opowiadania” Sylvii Plath („Joanny Panic and He Bible of Dreams”, tłumaczyli: kiedyś Tomasz Bieroń, Marek Obarski, Teresa Truszkowska, teraz: Aga Zano, wydane: kiedyś Zysk i S-ka Wydawnictwo 1995, teraz Marginesy 2024) 1. Dlaczego? Na spotkanie NKC opowiadania z nowego tłumaczenia, a że w lokalnej bibliotece było wydanie stare – to poczytałam oba. Wolę stare. Różnicę widać nawet w tłumaczeniu tytułowego opowiadania zbioru. W nowym wydaniu jest kilkanaście tekstów więcej, ale najważniejsze i najcenniejsze są te, które należą do tych kanonicznych i są w obu tomach. 2. I jak? Jak zawsze po spotkaniu klubu – podwyższam ocenę. O Sylvii Plath wszyscy wszystko wiedzą. „Szklany klosz” też jakoś ostatnio wrócił z uwagami, że nie taki dobry, że nie tak, że dziś inaczej by to napisać trzeba było. Nie sięgnę po tę powieść z dwóch powodów. Jeśli jest tak przejmująca, jak ją kiedyś odebrałam – boję się czytać. Jeśli jest słabsza niż pamiętam – wolę uniknąć rozczarowania. Czy opowiadania są dobre? Chyba lepsze, bardziej różnorodne niż powieść. Są nawet bardzo dobre. Szkoda, że nie wszystkie (malkontenctwo moje, zlituj się, ile lat miała pisarka w chwili śmierci?). Ale warto doczytać tom do końca, do tekstu finałowego (jest w tomie wydanym przez Marginesy),by zrozumieć, dlaczego jeden z profesorów Sylvii twierdził, że nigdy nie spotkał tak utalentowanego artysty. Zapamiętane: „Pięćdziesiąty dziewiąty niedźwiedź” (o, słodka Sadie o smukłej bezbronnej ? – sylwetce),„Mary Ventura i dziewiąte królestwo” (ciekawe tak, że warto poszukać ciekawych esejów dostępnych w prasie anglojęzycznej – dla mnie to spory wysiłek ,fajnie mają ci, którzy uczyli się języków obcych porządnie),„Lala Serdeńko i monterzy” (ale smaczny tekst),„Chłopiec z delfinem” (ziemno, dosłownie i w przenośni),„Skrzynka życzeń” (tragiczne, ironiczne, przerażające – czytała „wszystko, żeby tylko nie musieć się mierzyć z pustką zionącą w jej głowie”). 3. Dokąd mnie to prowadzi? Och, muszę przeczytać „Dżumę”, wczoraj byłaś zła na zielono” i opowiadania Thomasa Bernhardta. I jeszcze to coś Chambersa… (pamiętacie Carcosę?). Część do czwartku, część do poniedziałku. Czytanie to stres i wyścig. - - - - - - - - -
Kate Lost - awatar Kate Lost
ocenił na87 miesięcy temu

Cytaty z książki Śniadanie u Tiffany'ego. Harfa traw

Więcej
Truman Capote Śniadanie u Tiffany'ego. Harfa traw Zobacz więcej
Truman Capote Śniadanie u Tiffany'ego. Harfa traw Zobacz więcej
Truman Capote Śniadanie u Tiffany'ego. Harfa traw Zobacz więcej
Więcej