Śniadanie u Tiffany'ego. Harfa traw

Tłumaczenie: Bronisław Zieliński
Seria: Nike
Wydawnictwo: Czytelnik
6,85 (171 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
22
8
25
7
58
6
24
5
25
4
4
3
3
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Grass Harp
data wydania
liczba stron
311
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodał
Przemek

Osierocony Collin Fenwick ląduje u swoich ciotek na amerykańskim przedmieściu. Dość powiedzieć, że obie stare panny są dość charakterystycznymi typami o drastycznie różnych osobowościach. Verena, businesswoman i przedsiębiorca w jednym, dzierży nieoficjalne stery władzy w miasteczku, gdzie jest właścicielką większości lokali usługowych. Apodyktyczna i skąpa, podporządkowała sobie całkowicie...

Osierocony Collin Fenwick ląduje u swoich ciotek na amerykańskim przedmieściu. Dość powiedzieć, że obie stare panny są dość charakterystycznymi typami o drastycznie różnych osobowościach. Verena, businesswoman i przedsiębiorca w jednym, dzierży nieoficjalne stery władzy w miasteczku, gdzie jest właścicielką większości lokali usługowych. Apodyktyczna i skąpa, podporządkowała sobie całkowicie mieszkańców rodzinnego domu. Jej siostra Dolly, wrażliwa i delikatna dama, to chodzące usposobienie łagodności i posłuszeństwa. W wolnych chwilach zajmuje się rozprowadzaniem ziołowego lekarstwa na puchlinę wodną, które cieszy się sporym zainteresowaniem klientów. Do tej gromadki uroczych dziwaków należy jeszcze czarna służąca Katarzyna, która uparcie podaje się za Indiankę. Sielanka kończy się gdy Verena orientuje się, że na lekarstwie Dolly można by było nieźle zarobić. Jednak zawsze posłuszna siostra nagle się buntuje i nie chce zdradzić tajemnego składu medykamentu, ucieka z domu wraz z Collinem i Katarzyną. Zabierają pudło pełne prowiantu, parę dolców i osiedlają się w starym domku na drzewie.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (946)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 3419
natanna | 2014-01-31
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 08 lipca 2013

W obydwu utworach głównym bohaterem jest narrator, który wraca do wspomnień związanych z przeszłością. Różnią się oni jednak wiekiem, gdyż w pierwszym przypadku jest to młody mężczyzna a w drugim chłopiec, którego poznajemy, gdy ma jedenaście lat. Łączy ich natomiast to, że ich wspomnienia są wspomnieniami dobrymi, z których przebija nostalgia za przeszłym czasem, jak również to, że główną rolę w nich odgrywają kobiety. W przypadku "Śniadania....." jest to pełna młodzieńczego wdzięku, który przyciąga do niej mężczyzn, Holly Golightly, a w "Harfie....." pełna ciepła i niezwykłej wrażliwości Dolly Talbo.

W "Śniadaniu u Tiffany'ego" narratorem jest młody pisarz, który snuje opowieść o dziewczynie, jaką poznał wiele lat wcześniej, jesienią 1943 roku, gdy zamieszkał w tej samej co i ona kamienicy w Nowym Jorku. Wspomnienia te wywołuje spotkanie ze znajomym barmanem, który dzwoni do niego, by przekazać mu ważną wiadomość. Wiadomość ta, jak się pisarz domyśla, ma...

książek: 657
Mey-Mey | 2012-03-27
Na półkach: Przeczytane, Obyczajowe

"Śniadanie u Tiffany'ego" mnie załamało. Książka jest tak różna od filmu, że czułam się jakbym czytała zupełnie co innego. Holly przypomina typową współczesną dziewczyną, którą kręcą imprezy, brak odpowiedzialności. Utrzymują ją sponsorzy, w których się zakochuje jak podlotek. "Śniadanie..." to nudne opowiadanie o "pustej" dziewczynie i ciapowatym Fredzie.

"Harfa traw" mnie urzekła. Ciepłe wspomnienia o rodzinie, zaufaniu, miłości.

książek: 736
Miszo | 2014-07-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2014

To doprawdy niefortunne, że tak różne dwie powieści muszę połączyć jedną oceną...
"Śniadanie u Tiffany'ego" nie bez powodu zostało klasyką. Niesamowita, magnetyczna bohaterka owija wokół palca nie tylko facetów ze swojego otoczenia, ale również tych, którzy o niej czytają (I'm guilty as charged!).
Niestety, "Harfa Traw" w ogóle mi się nie podobała. Drażniący, irytujący bohaterowie (sam nie wiem, kto najbardziej - narrator? Dolly? Katarzyna? Ugh!) i fabuła, która przez większość stron jest nudna, a gdy już coś się dzieje, to nie tak, jak ja bym chciał, by się stało, przez co wszystkie postacie frustrowały mnie jeszcze bardziej.
8/10 dla Tiffany'ego, dla Harfy 4/10, co daje wspólną ocenę 6.

książek: 652
Adrian-O | 2013-08-31
Na półkach: Przeczytane, Mam
Przeczytana: 23 sierpnia 2013

Proza Capote'a charakteryzuje się niezwykłą lekkością, a najbardziej banalna historia staje się interesująca. Opisy mają w sobie wiele uroku, bohaterowie nie są plastikowi, historie mimo prostoty wciągają, czego więcej chcieć?
Te dwie "nowelki" potraktowałem jako przystawkę do głównego dania, można by rzec - "Śniadanie u Tiffany'ego", Obiad na "Harfie Traw" a kolacja "Z zimną krwią". Nie mogę się doczekać wieczora...

P.S. Kto nie zna żadnej "Holly", ten chyba z domu nie wychodzi...

książek: 1072
Alina | 2010-09-30
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 28 września 2010

Lubię styl Trumana Capote. I chociaż z reguły nie podziwiam go za fabułę, ponieważ nie widzę w niej głębszej celowości, zachwycam się tym, jak pisze. Możliwe, że to dlatego odpływam w jego słowa, zamiast po prostu czytać.

"Śniadanie u Tiffany'ego" większość z Was pewnie kojarzy z filmem, w którym grała Audrey Hepburn. Jest to skojarzenie bardzo trafne, chociaż ciężko powiedzieć, co jest lepsze - książka czy film? Powieść czytałam dwa razy i zawsze się zastanawiałam, dlaczego filmowa Holly była przedstawiona jako postać bardzo niewinna, bez żadnych podtekstów, które mnożyły się w trakcie lektury. Ekranizacja nie jest wierna. Pewne szczegóły są zmienione, szczególnie zakończenie. Bo cokolwiek bym Capote nie przeczytała, zakończenie nigdy nie było happy endem. No, dobrze. Przeczytałam cztery jego utwory. Co nie zmienia faktu, że on balansuje gdzieś na krawędzi refleksyjnego (nie)szczęścia. A film się kończy bardzo optymistycznie, z nadzieją na lepsze jutro. Ale uwielbiam obie wersje...

książek: 0
| 2012-05-29
Przeczytana: 2014 rok

To jedna z tych niewielu książek, w których przypadku lepiej obejrzeć film.

książek: 6
CoolerKing | 2017-12-02
Na półkach: Ulubione, Przeczytane

"Śniadanie u Tiffany'ego" czytuję co dwa lata. Jest krótkie, przyjemne, napisane z niezwykłym luzem. Często słyszę od innych, że to przereklamowana pozycja (ale film się podoba), nie ma w niej specjalnego dramatyzmu i zaskakujących zwrotów akcji. Dla mnie właśnie to jest największą siłą książki - brak efekciarstwa. Truman nadrobił to niepodrabialnym stylem.

książek: 147
Karo | 2014-02-08
Na półkach: Przeczytane

Wydaję mi się, że ekranizacja śniadania u Tiffany'ego jest trochę lepsza. Może to genialna Audrey Hepburn przyczyniła się do mojej opinii. Jednakże do książki na pewno warto zajrzeć. Czyta się ją przyjemnie i szybko ;)

książek: 4857
orchisss | 2010-09-24
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 września 2010

Trumanem Capote zaraził mnie mój przyjaciel - Łukasz. Otrzymałam od niego do przeczytania "Z zimną krwią", powieść, która szalenie mi się spodobała. Jak się okazało później - jest to najbardziej znane, ale i najmniej capotowe dzieło pana Trumana. O ironio :)

Teraz na warsztat wzięłam dwa klasyczne opowiadania. Rozpocznijmy od bardziej znanego "Śniadania u Tiffany'ego". Kto oglądał super-klasyczny film z Audrey Hepburn ten zapewna zna pierwszą scenę, kiedy to Holly wysiada z taksówki i przed witryną sklepu jubilerskiego "Tiffany & Co." zajada śniadanie w pięknej sukni. Z opowiadania dowiadujemy się, że to jej sposób na smutki - kiedy jest jej naprawdę źle, udaje się do Tiffany'ego i ogląda. Opowiadanie traktuje o dwóch lokatorach - Holly Golightly, dziewczynie do towarzystwa oraz jej sąsiedzie - pisarzu. Zaprzyjaźniają się oni i przyjaźń ta przeradza się w coś głębszego, przynajmniej ze strony pisarza. Historia traktuje o osobach, które nigdy nie chcą dorosnąć - Holly jest damskim...

książek: 604
ankuku | 2017-12-08
Na półkach: Przeczytane, Sławusiowe
Przeczytana: 03 grudnia 2017

"Jeżeli żywisz jakiegoś mężczyznę, pierzesz mu ubranie i rodzisz dzieci, to jesteście małżeństwem, a on jest twój. Jeżeli zamiatasz w jakimś domu, rozpalasz ogień, nakładasz drew do pieca i przez wszystkie te lata, kiedy to robisz, masz w sobie miłość, to ty i ten dom jesteście małżeństwem, a on jest twój." /Harfa traw

"Mówimy tu o miłości. Liść czy garść ziarna... zacznij od tego, naucz się trochę, co to kochać. Najpierw liść, krople deszczu, a potem kogoś, kto przyjmie to, czego liść cię nauczył, co dojrzało od kropel deszczu. Jasne, niełatwa sprawa. Może trzeba na to całego życia, ja swoje temu poświęciłem i nigdy nie zdołałem się nauczyć. Wiem tylko, jak wielką prawdą jest, że miłość to łańcuch życia." /Harfa traw

zobacz kolejne z 936 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd