rozwińzwiń

Mahatma Witkac

Okładka książki Mahatma Witkac autorstwa Joanna Siedlecka
Okładka książki Mahatma Witkac autorstwa Joanna Siedlecka
Joanna Siedlecka Wydawnictwo: Prószyński i S-ka biografia, autobiografia, pamiętnik
296 str. 4 godz. 56 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2005-09-13
Data 1. wyd. pol.:
2005-09-13
Liczba stron:
296
Czas czytania
4 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
8374691220
„Mahatma Witkac” - zbiór relacji, które mają ocalić pamięć o Witkacym, ukazujące portret człowieka tragicznego: wrażliwego, cierpiącego, samotnego. Lekceważonego przez współczesnych, błazeństwem zagłuszającego swój dramat, którego przekleństwem było właśnie to, że urodził się w Europie Środkowej i utknął w Zakopanem. Jego groteskowy teatr wyprzedził przecież Ionesco i Geneta. Poczucie samotności, beznadziejności istnienia - egzystencjalizm Sartre'a i Heideggera. Ostrzeżenia i wizje zaś - Huxleya i Orwella. Witkacy, dalekowzroczny, przenikliwy wizjoner, który słyszał już wtedy kroki nadchodzącego Chama, przewidział los epoki - wojnę, totalitaryzm, kryzys europejskiej kultury, unifikację i „pykniczenie” ludzkości, zanik „uczuć metafizycznych”. Obdarzony był fenomenalną psychologiczną intuicją, o czym świadczą najlepiej malowane przez niego portrety.

[opis wydawcy]
Średnia ocen
6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mahatma Witkac w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Mahatma Witkac



423 402

Oceny książki Mahatma Witkac

Średnia ocen
6,9 / 10
92 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Mahatma Witkac

avatar
159
155

Na półkach:

Joanna Siedlecka wykonała kawał świetnej pracy zbierając jeszcze żyjące osoby z otoczenia Witkacego i oddała im głos. Nie oceniała, nie podpowiadała, niczego nie sugerowała. Zebrała głosy, wspomnienia, wyimki, epokę, której nie ma z perspektywy osób, których epoka przeminęła. Opowieści o Witkacym są lekko nostalgiczne, ale częściej pokrywa je patyna niezrozumienia, interesowności, kompensacji własnej osoby. Witkacy jest tylko cieniem, który niejednej osobie mocno przemodelował życie, ale który jednak jawi się bardzo osobnym, niezrozumiałym, a przecież rozmówcami byli mu najbliżsi. To jest kolejna książka, do której wróciłem po latach i oceniłem ją dużo lepiej. Moje pierwsze obcowanie z nią było po lekturze Jaśniepanicza o Gombrowiczu, o którym to pisarzu wiedziałem praktycznie wszystko i sporo innych rzeczy czytałem na jego temat. W przypadku Witkacego zrobiłem błąd, ponieważ założyłem, że reportaż biograficzny może być również dobrym wprowadzeniem do życia głównej postaci. Oj, trochę trudna sprawa. Mało tego, nie warto również próbować spamiętać i uporządkować sobie rozmówców, jest ich zbyt wielu i prędzej czy później tworzą trochę nijaką i szarą masę, z której wyłaniać się poczynają cechy wspólne, które niestety nie są zaletami. Oczywiście jest kilka wyjątków, o jak żona Witkacego, czy przyjaciel, który również ratował jego spuściznę. Świetna lektura, która mnie oczarowała, do której na pewno jeszcze wrócę. Po więcej zapraszam do mojej recenzji na kanale Sola Fabula

Joanna Siedlecka wykonała kawał świetnej pracy zbierając jeszcze żyjące osoby z otoczenia Witkacego i oddała im głos. Nie oceniała, nie podpowiadała, niczego nie sugerowała. Zebrała głosy, wspomnienia, wyimki, epokę, której nie ma z perspektywy osób, których epoka przeminęła. Opowieści o Witkacym są lekko nostalgiczne, ale częściej pokrywa je patyna niezrozumienia,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tovideo - opinia

avatar
84
12

Na półkach:

To nie jest klasyczna biografia, a reporterska, bardzo wciągająca literacka relacja o Witkacym. A o Nim, ze względu na osobowość oraz złożoność psychiki, można bez końca. Nie wiem tylko, w jakim celu tytułem "wstępu" zamieszczono laurki i peany, odnoszące się do autorki. Twórczość p. Siedleckiej cenię, ale to dość pretensjonalny wydawniczy chwyt. Poza tym "zgrzytem" - mocne 6 za wartości poznawcze i dociekliwość.

To nie jest klasyczna biografia, a reporterska, bardzo wciągająca literacka relacja o Witkacym. A o Nim, ze względu na osobowość oraz złożoność psychiki, można bez końca. Nie wiem tylko, w jakim celu tytułem "wstępu" zamieszczono laurki i peany, odnoszące się do autorki. Twórczość p. Siedleckiej cenię, ale to dość pretensjonalny wydawniczy chwyt. Poza tym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
27
14

Na półkach:

Uważam Witkacego za Geniusza. Książka Joanny Siedleckiej jest wspaniałą opowieścią o Witkacym. Opowieścią ludzi, bardzo Mu bliskich, ale także tych, którzy Witkacego znali słabo lub z przekazów rodzinnych czy towarzyskich. Autorka ocaliła od zapomnienia tak wiele szczegółów. Jestem dozgonnie wdzięczny.

Uważam Witkacego za Geniusza. Książka Joanny Siedleckiej jest wspaniałą opowieścią o Witkacym. Opowieścią ludzi, bardzo Mu bliskich, ale także tych, którzy Witkacego znali słabo lub z przekazów rodzinnych czy towarzyskich. Autorka ocaliła od zapomnienia tak wiele szczegółów. Jestem dozgonnie wdzięczny.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

623 użytkowników ma tytuł Mahatma Witkac na półkach głównych
  • 336
  • 280
  • 7
118 użytkowników ma tytuł Mahatma Witkac na półkach dodatkowych
  • 88
  • 8
  • 7
  • 6
  • 3
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Mahatma Witkac

Inne książki autora

Okładka książki Mulat w pegeerze. Reportaże z czasów PRL-u Michał Bołtryk, Wanda Falkowska, Małgorzata Jarocka, Joanna Litwinek, Andrzej Makowiecki, Tadeusz Mocarski, Elżbieta Mołodyńska, Joanna Siedlecka, Krzysztof Tomasik, Izabella Wlazłowska, Edmund Żurek
Ocena 6,9
Mulat w pegeerze. Reportaże z czasów PRL-u Michał Bołtryk, Wanda Falkowska, Małgorzata Jarocka, Joanna Litwinek, Andrzej Makowiecki, Tadeusz Mocarski, Elżbieta Mołodyńska, Joanna Siedlecka, Krzysztof Tomasik, Izabella Wlazłowska, Edmund Żurek
Joanna Siedlecka
Joanna Siedlecka
Reporterka, pisarka, członkini Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, mama Antka i Stasia, autorka wielu książek m.in. "Jaśniepanicza", "Mahatma Witkac", czy "Czarny Ptasior". Laureatka wielu nagród: Nagrody Ksawerego Pruszyńskiego (1976),Klubu Publicystyki Polityczno-Społecznej SDP (1980),Warszawskiej Premiery Literackiej (1987),Redakcji "Życia Literackiego" (1987). O jej twórczości Ryszard Kapuściński pisał: "Joanna Siedlecka należy do - używając terminologii sportowej - ścisłej czołówki polskiego reportażu literackiego. (...) Od początku zwraca uwagę jedno: rozwinięty słuch autorki, jej wrażliwość na słowo, na język. (...) Drugą cechą jej pisarstwa jest pasja skupiona na walce z czasem, z przemijaniem, z zapomnieniem. (...) Jest mistrzynią portretu psychologicznego, wrażliwym i przejętym malarzem nastroju , klimatu, atmosfery, naszych wewnętrznych stanów i usposobień".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Mahatma Witkac przeczytali również

Książka moich wspomnień Jarosław Iwaszkiewicz
Książka moich wspomnień
Jarosław Iwaszkiewicz
Opowieść Iwaszkiewicza uzupełniajaca dzienniki o wczesne dzieciństwo i młodość. Zupełnie zresztą inna od dzienników: uładzona, ciepła, nostalgiczna. Tak bardzo "na zewnątrz" jak bardzo "do wewnątrz" są one. Napisał ją w 1941 roku, zapewne aby się oderwać od okropnej rzeczywistości, utrwalić dobrze jeszcze pamiętane wspomnienia sprzed lat, być może dla córek. Nie mógł wiedzieć, że czeka go jeszcze aż czterdzieści ciekawych lat życia. Jego pamięć do szczegółów wzbudza podziw - tyle dat miejsc, nazwisk! Iwaszkiewicz - nie Jarosław zresztą, a Leon (imię metrykalne na to, którym go nazywano w rodzinie oficjalnie zmienił dopiero po II wojnie) - urodził się hen hen na Kresach, we wsi leżącej między Kijowem a Mołdawią. Poza półtorarocznym pobytem w Warszawie po śmierci ojca całe dzieciństwo i wczesną młodość spędził tamże (czyli de facto w Rosji),ucząc sie w rosyjskich szkołach, studiując zaś w Kijowie - co zaskakuje, zważywszy na jego przepiękną polszczyznę. Ten czas dorastania to także wakacyjna praca korepetytora w dworach rosyjskich i polskich, konieczna z powodu kiepskiej sytuacji materialnej; jej reminiscencje znajdziemy w wielu jego utworach. Najważniejsze z tych letnich podróży były kilkukrotne pobyty przed I wojną w majątku Byszewy niedaleko Łodzi, gdzie (jak wspominał) obudził się w nim prawdziwy polski patriotyzm. Do Warszawy, która - wraz z pobliską Podkową Leśną - stała się jego miejscem na ziemi na resztę życia, przeniósł się już po dwudziestce. "Książka moich wspomnień" to urocza opowieść o czasach dawno minionych, świecie kresowych dworków w okresie zaborów, zachłyśnięcia się środowiskiem warszawskich poetów, pierwszych latach małżeństwa, podróżach po Europie. Dodatkiem do wspomnień spisanych w czasie wojny jest rozdział o Lechoniu i Tuwimie, kolegach-Skamandrytach, który powstał kilkanaście lat później, kiedy obaj już nie żyli ("Książka moich wspomnień" została wydana już po Odwilży, w 1957 roku). Ten rozdział jest mniej udany, pełen uszczypliwości szczególnie wobec Lechonia i żalu, że go koledzy-Skamandrycj swego czasu lekceważyli jako poetę, że nie był przez nich tak ceniony jakby pragnął. Bardzo przyjemna lektura, a język Iwaszkiewicza - cudowny. Cieszę się, że mam ją na własność, bo to książka, do której chce się wracać: 8.5/10
Agata - awatar Agata
oceniła na917 dni temu
Wyznania gorszycielki Irena Krzywicka
Wyznania gorszycielki
Irena Krzywicka
Irena Krzywicka (1899-1994) przyszła na świat w Jenisiejsku w rodzinie polskich Żydów, zesłanych na Syberię za działalność socjalistyczną. Ojciec zmarł na gruźlicę niedługo po powrocie do Polski, matka, zwana przez nią Maminkiem, była aż do swej śmierci jej najwierniejszą przyjaciółką. Oczytana i jak na kobietę świetnie wykształcona oraz ambitna z przytupem dołączyła Irena do międzywojennego środowiska literackiego. Jej najbardziej znane publikacje ukazywały się w Wiadomościach Literackich Mieczysława Grydzewskiego, jest też autorką kilku książek. Swą autobiografię zaczęła pisać we Francji w latach 1970-ych, po niemal całkowitej utracie wzroku nagrywała wspomnienia, a książkę do druku przygotowała Agata Tuszyńska. Pierwsze wydanie „Wyznań gorszycielki” ukazało się dwa lata przed śmiercią Krzywickiej, a jego pomysł Marian Hemar miał skomentować z typowym dla siebie sarkazmem: „Droga Irenka, nasze stare chodzące poboyowisko”*. Według dość zgodnych opinii gorszycielką została Krzywicka nie tyle z powodu rozwiązłości w życiu prywatnym - wierność małżeńska nie była w tym środowisku powszechnie obowiązującą normą - lecz z racji głoszonych publicznie przez nią i Boya poglądów oraz konkretnych inicjatyw. Inaczej jednak niż biografkę Boya**, czworokąt małżeński, Irena-Jerzy Krzywicki-Zofia Żeleńska-Boy, dość mocno Krzywicką uwierał. Przynajmniej tak wygląda to w jej wspomnieniach. Mimo fatalnej technicznej jakości wydania „Wyznań…”, na jakie trafiłam, nie mogłam się od lektury oderwać. Początkowa część książki, jakieś 40% tekstu, to ciekawy opis relacji rodzinnych, przymiarek do różnych dróg kariery oraz pierwszych prób zaistnienia w środowisku literatów. Jako atrakcyjna kobieta na brak zalotników nie narzekała. Spośród trzech zaprzyjaźnionych na męża wybrała początkującego prawnika, syna Ludwika Krzywickiego, uznanego twórcy polskiej socjologii. Boya spotkała, kiedy wydawało się, że po urodzeniu pierwszego syna, Piotrusia, jej małżeństwo z Jerzym już okrzepło. Ale atrakcyjności, także fizycznej, sławie i wspólnocie przekonań z dwadzieścia pięć lat starszym facetem nie potrafiła się oprzeć. Mimo że wówczas, w roku 1928, nie pod każdym względem pasował do definicji Boya, jaką wygłosił dziesięć lat wcześniej przypadkowo spotkany Jan Lechoń, a mianowicie że jest to „…melancholik, erotoman, pijak, karciarz … najbardziej czarujący, najinteligentniejszy człowiek na świecie”. Miłości do Ireny pozostał Boy wierny do śmierci, od alkoholu też już wtedy stronił. Owszem, była świadkiem jego stanów depresyjnych, załamania pod wpływem krytyki i ataków, z obu stron sceny polityczno-obyczajowej, za wprowadzenie w dyskurs publiczny i nieśmiałe próby instytucjonalnego usankcjonowania pewnych tematów tabu. Ich ostrze w pewnym sensie bardziej było bolesne dla niego niż dla niej. Jan Skiwski, na przykład, atakował go za propagowanie „życia ułatwionego”. Czy chodziło mu także o zdjęcie odium, a w każdym razie o zrezygnowanie z karalności za homoseksualizm? Krzywicka przyznaje, że ich próby wprowadzania antykoncepcji i bezpiecznych zabiegów aborcji nastąpiły w Polsce „… o trzydzieści lat za wcześnie”. Pierwsze ośrodki Świadomego Macierzyństwa nie cieszyły się popularnością i dość szybko zostały zlikwidowane. Tymczasem, gdy ona zaczęła być krytykowana także za swoje relacje sądowe, głównie za obronę Rity Gorgonowej, Boya atakowano już za wszystko. „A że tyle piszę? - żalił się Irenie - U nas nie lubią ludzi, którzy za dużo pracują”. Lata 1930-te to nowe fale antysemityzmu i faszyzacji Polski. O tym oczywiście wyznania Krzywickiej też wspominają. Ich największa wartość polega, moim zdaniem, na obleczeniu tych i innych zjawisk w konkrety, co wiąże się naturalnie z jej ocenami ludzi, na ogół trafnymi, a przy tym zawsze bardzo ciekawymi. Na przykład o dwóch byłych skamandrytach, Jarosławie Iwaszkiewiczu i Antonim Słonimskim pisze: Iwaszkiewicz „jako homo publicus był godny niechęci, jako człowiek prywatny był serdeczny i miły, odwrotnie niż Antoni - jako homo publicus - godny najwyższego szacunku, ale prywatnie egocentryk zupełnie niezdolny do wyjścia poza samego siebie”. A że Irenkę - jak mówi znane porzekadło - znała cała Warszawa, ze wzajemnością, tj. ona znała wszystkich, lektura jej wspomnień stanowi prawdziwą frajdę. Nawet jeśli nie do końca wiadomo, czy są one osadzone - jak w przytoczonym cytacie - jedynie w jej wrażeniach ze znajomości podczas pobytu w Warszawie i Podkowie Leśnej, czy sięgają również okresu powojennego. „Wyznania gorszycielki” kończą się po wojnie, kiedy to - nie ma co ukrywać, dzięki swej przedwojennej popularności - uzyskała Irena Krzywicka szanse na nowy początek. Co w ogóle miałby on znaczyć po stracie najważniejszych osób w jej życiu? No i czy lektura książki Agaty Tuszyńskiej pt. „Krzywicka. Długie życie gorszycielki” jest, mimo nie najlepszych ocen książki, wskazana? Ale przed natychmiastowym zabraniem się do niej powstrzymać się oczywiście nie potrafię. *Wszystkie cytaty pochodzą z wydania książki, do którego miałam dostęp. **Monika Śliwińska: Książę. Biografia Tadeusza Boya-Żeleńskiego.
Nina - awatar Nina
oceniła na81 rok temu
Błazen - Wielki Mąż. Opowieść o Tadeuszu Boyu-Żeleńskim Józef Hen
Błazen - Wielki Mąż. Opowieść o Tadeuszu Boyu-Żeleńskim
Józef Hen
Autorzy biografii nie zawsze mają szansę na polubienie swoich bohaterów, a w niektórych przypadkach jest to wręcz niemożliwe. Tadeusza Boya Żeleńskiego z jego erudycją, dowcipem i inteligencją trudno jest nie obdarzyć sympatią i, jak można się było spodziewać, biograf - Józef Hen, ma do niego właśnie taki - serdeczny i pełen uznania - stosunek. To nie jest powieść biograficzna, a starannie przygotowana biografia o cechach pracy popularno-naukowej. Poświęcona niezwykłemu człowiekowi, któremu przyszło żyć i tworzyć w trudnych czasach, dużo miejsca i uwagi oddaje historycznym uwarunkowaniom jego działalności. Autor wyznaje, że przed laty pojawiła się szansa na prawdziwe spotkanie obu panów - przeszło sześćdziesiecioletniego Boya i czternastoletniego Hena. Było to we Lwowie podczas pierwszych lat wojennych, nie udało się jednak Henowi dotrzeć na jeden z otwartych odczytów pisarza. To pozycja dla osób zainteresowanych Tadeuszem Żeleńskim i jego twórczością, która jest nie tylko bardzo dokładnie opisana, ale również skomentowana. Szczególnie praca recenzencka, działalność teatralna i środowisko literackie skupione wokół teatru zostały wnikliwie rozpoznane. Myślę, że przed przeczytaniem, dobrze jest mieć już za sobą przynajmniej lekturę felietonów lub innych mniejszych form literackich, bo biografia tej postaci bez znajomości twórczości lub jakiegoś szczególnego zainteresowania literaturą okresu Młodej Polski i Międzywojnia, może okazać się dla laika zbyt drobiazgowa i nużąca. Oczywiście, poza pracą nad felietonami, tłumaczeniami, recenzjami i działalnością społeczną poznamy również prywatne życie bohatera, ale to, chociaż bogate i szeroko komentowane, zostało przez Hena pokazane bardzo taktownie i dyskretnie. Romanse pisarza i wieloletni związek z Ireną Krzywicką, komentują właściwie tylko relacje pochodzące od niej samej lub zachowane fragmenty korespondencji. To było dla mnie bardzo udane spotkanie z jednym z ulubionych autorów Józefem Henem, tym razem w roli życzliwego i dociekliwego biografa. Tadeusza Boya Żeleńskiego zobaczyłam w nowym świetle, nie tylko jako krytyka, skandalistę, autora prześmiewczych tekstów i sprawnego tłumacza literatury francuskiej, ale przede wszystkim bezkompromisowego, upartego, odważnego wyraziciela swoich poglądów i opinii o teatrze, literaturze, sztuce, często wbrew panujacym trendom i zwyczajom, nie stosujących taryfy ulgowej nawet dla przyjaciół. Szczególnie teraz, w czasach bezkrytycznego zachwycania się banałem i twórczością (delikatnie mówiąc) mało wartościową (często z powodów wyłącznie merkantylnych) wydaje mi się to niezwykle cenne.
Iksja - awatar Iksja
oceniła na95 miesięcy temu
Uchodźcy Henryk Grynberg
Uchodźcy
Henryk Grynberg
Możliwe, że czytałam tę książkę w 2021? roku, ale nawet nie na pewno w całości, treściowo mogę trochę kojarzyć, niewiele zapamiętałam. Na pewno przydatne może być zwrócenie uwagi na wyczyny prozatorskie Hłaski odnośnie Izraela, w sumie sama z siebie raczej bym nie miała myśli w stronę, czy stosował jakieś kalki, np. dotyczące nawet całych konstrukcji postaci. Książka jest dość kronikarska, chociaż napisana stylem lekkim, "przystępnym". Miałam poczucie, że te czasy nie są mi jakieś mocno znane, chociaż ogólnie trochę czytałam o tych 60-70, myślę, że później mentalność ludzi z kręgów "bardziej inteligenckich" w Polsce jeszcze ulegała sporym zmianom, niekoniecznie na korzyść. Myślę, że raz na jakiś czas warto sięgnąć po jakąś pozycję dotyczącą współczesności ludzi z drugiej połowy XX wieku, jakby nawet na zasadzie jakiegoś sposobu odniesienia; prezentują bardzo różne perspektywy, a jednak dalej częściowo można sobie jakoś odczytywać nawet dzisiejsze czasy i wydarzenia, jakby przez swego rodzaju pryzmat. Szkoda, że uchodźstwo było w tamtych czasach tak powszechne, myślę, że Polska dużo straciła, bardzo możliwe, że "bezpowrotnie". Smutno pomyśleć jak różne czynniki mogą mieć wpływ na środowisko, w którym się żyje, spośród których na większość można mieć znikomy, czy wręcz żaden wpływ. A "historia" i tak się "tworzy", trochę pomimo wielogłosów narracji.
olaleksandra - awatar olaleksandra
oceniła na99 dni temu
Urodził go
Urodził go "Niebieski Ptak"
Stefania Grodzieńska
Rewelacyjna lektura, wprost nie sposób się oderwać. Kiedy widzę, że książka to wspomnienia o kimś, myślę automatycznie, że to musi być jakaś straszna nuda. Nic bardziej mylnego! Fryderyk Jarosy to absolutnie niezwykła postać, pod wieloma względami. Jak pisze Grodzieńska, jego popularność w przedwojennej Polsce można porównać do popularności Klossa w latach 60 - był rozpoznawany wszędzie gdzie się pojawił. Miał wybitną charyzmę i urok, a do tego był Węgrem, który zakochał się Polsce. Niestety był też obywatelem Austrii, co sprawiło mu gigantyczne problemy. Wspomnienia o Jarosym przeplatane są opisem losów autorki najpierw z barwnym 20-leciem międzywojennym, a następnie przerażającą wojną w tle. Jednak pewne fakty autorka skrzętnie pomija - kompletnie nic nie wspomina o tym, że od jesieni 1940 do 1942 wraz z mężem byli zamknięci w getcie, gdzie Jurandot był dyrektorem artystycznym i literackim w Teatrze Femina, a Stefania w nim występowała. Udało im się uciec w sierpniu 1942 dzięki pomocy przyjaciół. Nic w ogóle nie wspomina o swoim i męża pochodzeniu żydowskim (z którym też w żaden sposób się nie identyfikowali). To wszystko można przeczytać w książce "Miasto skazanych" wydanej dopiero - jak sobie życzyła - po śmierci Grodzieńskiej. Czytający "Niebieskiego ptaka" bez trudu zorientują się, gdzie jest dziura we wspomnieniach (losy przed i po getcie są dokładnie opisane).
Mariisol - awatar Mariisol
ocenił na101 rok temu
Wspomnienia z niepamięci Gustaw Holoubek
Wspomnienia z niepamięci
Gustaw Holoubek
To jest właśnie ta książka, którą warto przeczytać, jeśli naprawdę interesuje nas osoba Gustawa Holoubka. „Wspomnienia z niepamięci”, będące zbiorem luźnych reminiscencji i rozlicznych przemyśliwań na bliskie aktorowi tematy, czyta się szybko, z niesłabnącym zainteresowaniem i – w moim przypadku – z rosnącym zadziwieniem. Że Holoubek to wielki artysta, że na zawsze wpisał się w historię polskiego kina i teatru, że to legenda naszej kultury – to wszystko jest oczywiste. Ale wcale nie było dla mnie oczywistym to, jak bardzo zajmującym, dobrym i inteligentnym był on człowiekiem. Owszem, nie sposób było nie widzieć i nie cenić jego kindersztuby; szacunku, z jakim zwracał się do ludzi, jego dbałości o język ojczysty, wybitnej erudycji, pełnego profesjonalizmu oraz ogólnej życzliwości i widocznej pokory w stosunku do życia, ale w jego „oficjalnym” wizerunku zawsze brakowało mi nutki jakiejś takiej … bo ja wiem… normalności? naturalności? Czegoś, co czyniłoby go mniej księżycowym, a bardziej przyziemnym. Ciągle wydawał mi się bowiem nieco … oddzielny, nieprzystępny, irytująco emfatyczny. A tu szok! „Wspomnienia z niepamięci” pozwoliły mi odkryć Gustawa Holoubka. Tak… dla siebie. Na użytek własny. Książka zaczyna się od pięknego wstępu napisanego przez Jana Holoubka, syna aktora, a dalej czeka na nas siedem wypełnionych po brzegi treścią i okraszonych licznymi zdjęciami rozdziałów, opowiadających o najważniejszych dla Gustawa Holoubka osobach, o przełomowych momentach w jego życiu, o dzieciństwie, o Krakowie, o początkach w teatrze, o religii, kościele, także o wojnie i polityce (ot, choćby rozdział OKUPACJA: traktuje ogólnie o władzy, ale i bardziej szczegółowo, np. o Rosji; o tej nieuzasadnionej, nie dającej się wytłumaczyć tęsknocie Rosjan za ZSRR, nawet – w skrajnych przypadkach – za łagrami [syndrom sztokholmski się kłania]; również o naszej, polskiej, niezrozumiałej, a nawet niezauważanej przez nas państwowości, o jedynych słusznych drogach rozwoju kraju, o odpowiedzialności za kraj… wspaniały wywód). Z autentyczną radością i rosnącą z każdą przeczytaną stroną ekscytacją zaczęłam pojmować, jakim ciekawym człowiekiem był Holoubek, jak nieprzeciętne miał poczucie humoru, jak wiele w życiu przeszedł, na jak wiele tematów miał do powiedzenia nie coś, ale coś autentycznie głębokiego i przemyślanego. Jego gra nie rusza mnie może tak, jak rusza mnie gra moich ulubionych aktorów, czyli Świderskiego, Łapickiego czy Zapasiewicza, ale jego człowieczeństwo, sposób bycia i podejście do życia otworzyło we mnie wiele ukrytych do tej pory „szufladek” i skierowało moje myślenie na wiele nowych ścieżek. I za to jestem cholernie wdzięczna. I także dlatego polecam tę książkę z całego serducha.
Mignatka - awatar Mignatka
oceniła na72 miesiące temu
Listy do brata Vincent Van Gogh
Listy do brata
Vincent Van Gogh
Siedem wniosków z lektury "Listów do brata": 1) Tekst jest przejmującym zapisem niespełnienia artysty, który ma świadomość wyjątkowości swoich dzieł, mimo kolejnych zawodowych porażek (nieudolne próby sprzedania choćby jednego obrazu, fiaska nielicznych wystaw). Zakrawa na ponury absurd, okrutną ironię losu, że geniusz van Gogha został rozpoznany i doceniony przez świat, kiedy jemu samemu do niczego już to nie było potrzebne. 2) Vincent był tułaczem: wyruszywszy za młodu z rodzinnej Brabancji (do której później powracał) ciągle zmieniał miejsca pobytu. Najpierw w poszukiwaniu pracy, potem już tylko lepszych warunków do tworzenia. W różnych okresach życia zamieszkiwał m.in. Londyn, Amsterdam, Antwerpię, Borinage (osadę górniczą w Belgii),Brukselę, Hagę, Paryż, prowansalskie Arles i Saint-Rémy, wreszcie Auvers-sur-Oise w regionie Île-de-France (gdzie w niewyjaśnionych okolicznościach zmarł na skutek postrzału). 3) Van Gogh zmagał się z chronicznym brakiem pieniędzy. Często był na skraju ubóstwa, żywiąc się jedynie chlebem i kawą. Pijał podłej jakości wina i absynt. Najbardziej zależało mu na materiałach do malowania. Niemal wszędzie, gdzie się wprowadzał, starał się urządzić pracownię. Opłacał również modelki. Wszystko finansował Theo, ale Vincent wciąż łudził się nadzieją, że jego malarstwo przyniesie komercyjny zysk i wtedy odwdzięczy się bratu. 4) Samotność i alienacja to główne aspekty jego egzystencji. Ukazane są w listach w sposób sugestywny, głęboko poruszający. Odrzucony w "londyńskiej" młodości przez niejaką Ursulę (już zaręczoną z kimś innym),a potem przez owdowiałą kuzynkę Kee, szukał pocieszenia w ramionach prostytutki Sien (swojej modelki w Hadze). W Prowansji wdał się w związek z inną córą Koryntu, Gabi (wysłał jej kawałek odciętego ucha). Pragnął kobiety, rodziny, prawdziwego życia, ale los mu nie sprzyjał. Próbował znaleźć przyjaciół wśród malarzy. W Paryżu poznał Gaugina, Lautreca, Signaca. Gaugina sprowadził nawet do Arles, ale ten niedługo z nim wytrzymał (van Gogh gonił go z brzytwą, którą potem odciął sobie ucho). Jedynym bliskim człowiekiem pozostawał dla Vincenta Theo. Rodzice, choć kochali i wspierali syna, nie akceptowali jego drogi życiowej. Jako mieszczanie (ojciec był pastorem) praktycznie i trzeźwo oceniali rzeczywistość. Theo, będąc marszandem, miał więcej zrozumienia dla potrzeb i gorączki twórczej brata. 5) Ważnym rysem osobowości van Gogha jest jego szaleństwo. Był porywczy, nadwrażliwy, płomienny w uczuciach i działaniach. Incydent z uchem, pobyt w zakładzie psychiatrycznym w St. Remy, wreszcie domniemane samobójstwo to zewnętrzne przejawy poważnych zaburzeń. Przez większość życia doświadczał huśtawek emocjonalnych: od entuzjastycznej nadziei po głęboką melancholię. Miewał fobie, obsesje, urojenia. Zdiagnozowano u niego epilepsję. 6) Van Gogh malował tylko przez dekadę. Pięć lat prób i pięć lat dojrzałej twórczości. Wcześniej sposobił się do roli kaznodziei, lecz rozczarował się nieczułym dogmatyzmem, który zaobserwował u niektórych pastorów. Nie utracił wiary, ale zrozumiał, że może służyć ludziom w inny sposób, utrwalając w sztuce ich codzienność. Malował wiejską biedotę (obraz "Jedzący kartofle"),miasteczka, martwe natury, rozświetlone pejzaże i słoneczniki w Arles (gdzie jego talent eksplodował). Zostawił szereg autoportretów. Żył 37 lat (1853-1890). 7) Twórczość van Gogha uchodzi za wizjonerską, nowatorską. Cechują ją zjawiskowa gra świateł, sugestywna kolorystyka i ekspresja we wszystkich odcieniach żółci ("Żółty Dom", "Słoneczniki"). Obrazy malował techniką impasto. Formalnie jest przedstawicielem postimpresjonizmu, który jako kierunek nawiązywał do impresjonizmu, ale odrzucał większość jego założeń (m.in. optyczną ostrość i naturalizm).
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na71 rok temu

Cytaty z książki Mahatma Witkac

Więcej

Miej serce i patrz w okolice pępka.

Miej serce i patrz w okolice pępka.

Joanna Siedlecka Mahatma Witkac Zobacz więcej

[...]
Narzeka więc jedynie na samotność. Cóż, kogo interesuje stary, chory, niedołężny już człowiek?.

[...]
Narzeka więc jedynie na samotność. Cóż, kogo interesuje stary, chory, niedołężny już człowiek?.

Joanna Siedlecka Mahatma Witkac Zobacz więcej
Więcej