
Michaił Bułhakow
Michaił Bułhakow urodził się jako najstarsze dziecko historyka religii i profesora Kijowskiej Akademii Duchownej Afanasija Iwanowicza (1859–1907) i prowadzącej stancję w Kijowie (dla dzieci swoich krewnych, które przyjeżdżały na studia do Kijowa) Warwary Michajłowny z domu Pokrowskiej (1869–1922). Pisarz miał sześcioro rodzeństwa: Wierę (1892–1973),Nadieżdę (1893–1971),Warwarę (1898–1957),Mikołaja (1898–1966),Iwana (1900–1969) i Helenę (1902–1954). Afanasij Bułgakow zmarł w 1907 r. na chorobę nerek. Mimo skromnych warunków materialnych rodzina Bułhakowów interesowała się teatrem i muzyką, prowadziła nawet amatorską scenę. Michaił Bułhakow kształcił się w Pierwszym Kijowskim Gimnazjum, a od 1909 roku studiował medycynę na Imperatorskim Kijowskim Uniwersytecie św. Włodzimierza. Pomimo rozpaczy rodzin 26 kwietnia 1913 roku poślubił Tatianę Łappę, poznaną w 1908 r. córkę saratowskiego naczelnika izby skarbowej.
W 1916 roku ukończył studia i został zmobilizowany do wojska oraz skierowany do miejscowości Nikolskoje w guberni smoleńskiej. Prowadził tam z małżonką szpital, w którym przez rok przyjął ponad 15 000 pacjentów. 18 września 1917 roku został przeniesiony do Wiaźmy. Hasła rewolucji październikowej sprawiły, że rozważał emigrację, lecz ostatecznie pozostał w kraju. Po demobilizacji wrócił do Kijowa i otworzył prywatną praktykę jako wenerolog. W 1918 jego matka wyszła po raz drugi za mąż za chirurga Iwana Woskresieńskiego i zamieszkała nieopodal domu Michaiła. W tym mniej więcej czasie Bułhakowowi udało się wyjść z uzależnienia od morfiny, na które cierpiał od co najmniej roku.
Podczas przechodzenia Kijowa z rąk do rąk – z różnych powodów: jako ochotnik lub zmobilizowany, zbieg lub jeniec – trafiał do oddziałów wojskowych walczących stron: bolszewików, Ukraińskiej Republiki Ludowej, białych. Na przełomie października i listopada 1919 r., pełniąc służbę lekarza wojskowego 3. Tieriekskiego Pułku Kozackiego, ewakuował się na północny Kaukaz i trafił do Władykaukazu. Tam, na początku 1920 roku, rozpoczął pracę dziennikarską i postanowił porzucić praktykę lekarską na rzecz pisarstwa. Z tego, co Bułhakow wówczas pisał, zachowało się niewiele, są to wyłącznie sztuki teatralne: Synowie mułły, Samoobrona, Bracia Turbinowie, Paryscy komunardzi i Wiarołomny tata (Gliniani konkurenci). W tym okresie (w marcu 1920 r.) przebył też nawrót tyfusu.
W 1921 zamieszkał w Moskwie – pracował m.in. jako reporter, kronikarz, urzędnik oświatowy. Pisywał korespondencje i felietony do różnych gazet. Debiutem literackim były autobiograficzne Notatki na mankietach (zachowane jedynie we fragmentach). Kolejno powstawały Diaboliada (1924) i Biała gwardia (1924),która po częściowym opublikowaniu na łamach czasopisma Rossija zwróciła uwagę krytyki. Oprócz entuzjastycznych pochwał mnożyły się opinie negatywne. Pierwszym płodem literackim było autobiograficzne opowiadanie Morfina, ukończone w 1927 roku. Rok 1919 to praca nad Zapiskami młodego lekarza, które później w latach 1925–1927 ukazywały się w różnych czasopismach, głównie w „Miedicinskim rabotniku”.
Trzydziestoletni Bułhakow, walcząc z ciągłym brakiem pieniędzy, szukał pracy, o którą było niezmiernie trudno. Był konferansjerem w małym teatrzyku, współpracownikiem gazety „Raboczij”, reporterem i kronikarzem „Torgowo-Promyszliennogo Wiestnika”. Kontynuował pisanie Notatek na mankietach. 2 lutego 1922 roku dowiedział się o śmierci matki, co miało decydujące znaczenie dla powieści Biała gwardia, zredagowanej ostatecznie w roku 1923 i pomyślanej przez pisarza jako pomnik pamięci matki. Na bazie tej powieści powstał dramat Dni Turbinów (w latach 1926–1929 grany był w Moskiewskim Teatrze Artystycznym (MChAT),ponownie wrócił na afisze w 1932 roku po osobistej interwencji Stalina).
Pisarz był także utalentowanym aktorem. Gdy zachorował aktor grający Sędziego w Klubie Pickwicka – zagrał jego rolę. Siedzący na widowni Stanisławski nie poznał go. Któż to? Co za wspaniały aktor! – krzyknął.
Z początkiem lat dwudziestych Bułhakowowie zostali zakwaterowani w lokalu nr 50 w kamienicy przy ul. Bolszaja Sadowaja 10. Mieszkanie to, utożsamiane ze słynnym mieszkaniem nr 50 z Mistrza i Małgorzaty, stało się też inspiracją licznych opowiadań. Wiosną 1922 roku Bułhakow zaczął regularną współpracę z pismem „Nakanunie” (z Osipem Mandelsztamem, Siergiejem Jesieninem, Walentinem Katajewem) wydawanym w Berlinie, gdzie w latach 1922–1924 publikował fragmenty Białej gwardii, Zapisków młodego lekarza, wybór Notatek na mankietach, reportaże. W latach 1924–1925 powstały dwa utwory science-fiction – Fatalne jaja oraz Psie serce. Ten drugi, skonfiskowany podczas rewizji w mieszkaniu autora, został mu za wstawiennictwem Gorkiego zwrócony po dwóch latach – publikacji doczekał się dopiero w 1987 roku.
Od 1922 r. Bułhakow był inwigilowany przez tajną policję GPU (później NKWD). Wiosną 1923 Bułhakow otrzymał stałą pracę jako redaktor gazety „Gudok” – organu Związku Kolejarzy – do którego napisał około 100 felietonów. W kwietniu 1924 roku Bułhakow rozstał się z pierwszą żoną, aby związać się z poznaną w okresie pracy w redakcji, Lubow Jewgieniewną Biełoziorską.
W 1931 roku zawarł trzecie, w końcu udane małżeństwo z Heleną Siergiejewną Szyłowską, która była pierwowzorem Małgorzaty z Mistrza i Małgorzaty. Szyłowska (z domu Nürenberg) pochodziła z Rygi, z rodziny Niemców bałtyckich, była dobrze wykształcona i władała trzema językami. Dla niej to było również trzecie małżeństwo; decydując się na związek z pisarzem porzuciła wygodne życie u boku gen. Eugeniusza A. Szyłowskiego, naczelnika sztabu okręgu moskiewskiego.
Stalin umożliwił Bułhakowowi zatrudnienie się w charakterze asystenta reżysera w Teatrze Artystycznym oraz pracę konsultanta w Teatrze Młodzieży Robotniczej. Równolegle do pracy dla teatru Bułhakow kontynuował pisanie Mistrza i Małgorzaty. W roku 1934, na zamówienie Teatru Satyry powstała sztuka Iwan Wasiliewicz – rzecz o przeniesieniu Iwana Groźnego w czasy współczesne pisarzowi. Rok 1934 przyniósł Bułhakowowi kolejny wielki wstrząs – po złożeniu podania o pozwolenie wyjazdu za granicę 7 czerwca pisarz dostał oficjalną odmowę. Wiosną 1935 roku powstała pierwsza wersja sztuki Aleksander Puszkin, kontynuacja Iwana Wasiliewicza. Po krótkiej podróży do Kijowa wiosną 1936 roku Bułhakowowie wyjechali pod Władykaukaz. Jeszcze jesienią 1936 roku Bułhakow podjął na nowo rozpoczęte w 1929 zapiski zatytułowane „Tajemnemu przyjacielowi”, nadając im nowy tytuł Notatki nieboszczyka, które cenzura dopuściła do druku w latach 60. jako Powieść teatralną. Pod koniec 1937 Bułhakow odłożył na zawsze Notatki nieboszczyka i postanowił ukończyć swoją wielką powieść. Szósta wersja książki miała już ostateczną strukturę i tytuł Mistrz i Małgorzata. 28 maja 1938 roku pisarz postawił ostatnią kropkę w ostatniej wersji rękopisu w sześciu zeszytach. Pozostało jeszcze mozolne przepisywanie tekstu na maszynie, czego pod dyktando autora wprowadzającego jeszcze liczne poprawki podjęła się siostra Heleny Siergiejewny – Olga Bokszanska.
Po zakończeniu pracy 24 czerwca Bułhakow wyjechał do żony odpoczywającej od kilku tygodni w Lebiedianie. W ciągu miesiąca ukończył przerwaną Mistrzem i Małgorzatą adaptację Don Kichota dla Teatru Wachtangowa. Jesienią 1939 roku wyjechał z żoną do Leningradu i tam zaczął odczuwać pierwsze oznaki choroby: gwałtowne bóle głowy i półślepotę. Diagnoza była jednoznaczna: nerczyca. W grudniu pojechał do sanatorium do Barwichy, gdzie spędził miesiąc, choć lekarze nalegali na dwa. Jako lekarz i świadek śmierci swojego ojca na tę samą dolegliwość, Bułhakow nie miał wątpliwości co do swojej przyszłości – miał świadomość, że pozostało mu sześć miesięcy życia. Jego stan zdrowia na przemian pogarszał się i poprawiał. Przez cały czas byli przy nim żona i przyjaciele. Do 13 lutego 1940 pisarz dyktował ostatnie poprawki do Mistrza i Małgorzaty. To wówczas powstał początek rozdziału 32. „Przebaczenie i wiekuista przystań”.
Michaił Bułhakow zmarł 10 marca 1940 o godzinie 16.39. Następnego dnia odbyły się uroczystości żałobne w gmachu Związku Pisarzy Radzieckich, przemówienia pożegnalne wygłosili: Wsiewołd Iwanow, Aleksiej Fajko, Wasilij Toporkow i Boris Mordwinow. 12 marca urnę z jego prochami złożono na cmentarzu Nowodiewiczym w kwaterze MChAT-u graniczącej z kwaterą Teatru Wielkiego. Zarówno w czasie mszy, jak i podczas kremacji nie było, zgodnie z przedśmiertnym życzeniem pisarza, muzyki. 15 marca „Litieraturnaja Gazieta” pisała w nekrologu o twórcy „bardzo wielkiego talentu i wspaniałego kunsztu”, który „przeszedł trudną i skomplikowaną drogę i wejdzie do historii literatury jako wybitny i oryginalny mistrz”.
Zobacz stronę autora
OPINIE i DYSKUSJE o książce Fatalne jaja. Diaboliada
📖 " Fatalne jaja"
"Diabolida"
Fatalne jaja" Bułhakow ukończył w październiku 1924 roku, a cztery miesiące później ukazały się w almanachu wydawnictwa "Niedra". Akcja toczy się w przyszłości, w 1928 roku, kiedy to na Związek Radziecki spada plaga potwornych gadów. Jeden z ówczesnych krytyków był zdania, że "jest to pamflet, historia o tym, w jaki sposób dobry pomysł może spowodować rzeczy okropne, jeśli do jego realizacji zabierze się człowiek odważny, ale ciemny i bez wyobraźni". Inni recenzenci wypowiadali się bardziej jasno: " polityczny sens tej utopii jest oczywisty - rewolucja zrodziła "gady", przed którymi może ocalić nas tylko cud w rodzaju osiemnastostopniowego mrozów w sierpniu". I jeszcze - "Fatalne jaja to koniec drogi twórczej Bułhakowa". Opowieść o dziwnym wynalazku profesora Persikowa, człowieka ponad wszystko ceniącego zdrowy rozsądek, pokazuje, że logika nie jest tym, co mogłoby znaleźć zrozumienie u władzy Związku Radzieckiego. W rezultacie na kraj ruszają tłumy straszliwych potworów, niszczących wszystko na swojej drodze. Państwo ratuje z sobie znanych tylko powodów siła wyższa, na nic innego liczyć nie było można.
Bułhakow napisał „Diaboliadę” w 1923 roku. Pisarz dość pesymistycznie oceniał jej szanse na publikację, ale się omylił – została wydana rok później. Początkowo krytyka nie zwróciła na nią szczególnej uwagi, ale po wściekłych atakach na sztukę „Dni Turbinów” po sześciu latach przypomniano sobie także to opowiadanie. „Dla Bułhakowa nasza rzeczywistość to faktycznie fantastyczna diaboliada, w której autor nie może istnieć”, pisał jeden z krytyków. Niesamowity, chociaż realny przecież świat sowieckiej biurokracji robił dziwne wrażenie.
W tych obu dość krótkich opowiadaniachnauka i absurd oraz humor z groteska ,demoniczny klimat i absurd goniący absurd to według autorów odzwierciedlenie panującego klimatu Związku Radzieckiego. Bardzo dobra lektura ,która polecam !
📖 " Fatalne jaja"
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Diabolida"
Fatalne jaja" Bułhakow ukończył w październiku 1924 roku, a cztery miesiące później ukazały się w almanachu wydawnictwa "Niedra". Akcja toczy się w przyszłości, w 1928 roku, kiedy to na Związek Radziecki spada plaga potwornych gadów. Jeden z ówczesnych krytyków był zdania, że "jest to pamflet, historia o tym, w jaki sposób dobry pomysł...
Zastanawiam się czy "autorzy" ilustracji nie czują wstydu wpychając te paskudne grafiki zrobione przez AI na całą stronę, zwłaszcza patrząc na bardzo ładną okładkę książki.
Zastanawiam się czy "autorzy" ilustracji nie czują wstydu wpychając te paskudne grafiki zrobione przez AI na całą stronę, zwłaszcza patrząc na bardzo ładną okładkę książki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Fatalne jaja” i „Diaboliada” –Bułhakow w wersji mini, ale z pełnym pazurem.
„Fatalne jaja” to taka jazda po bandzie z nauką i absurdem. Daję 7,5/10 bo choć to krótka rzecz, to jest w niej coś dziwnie świeżego. Humor miesza się z groteską, a opowieść o profesorze Persikowie i jego fatalnym wynalazku można spokojnie uznać za biblię studentów zoologii. Tyle „wiedzy” o kurach w jednym miejscu to się nie zdarza. A do tego klasyczne „nie tak miało być”, czyli naukowiec co chciał dobrze, a wyszło jak zawsze. Śmieszne, trochę straszne, totalnie bułhakowowskie.
„Diaboliada” – tu już widać, że Bułhakow wchodzi na poziom wyżej. 8,5/10. Jest klimat podobny do „Mistrza i Małgorzaty”. Absurd biurokracji, pomieszanie tożsamości, urzędy jak z koszmaru. Ale jest też coś więcej – czuć już ten demoniczny klimat, jakby zza biurek wyglądały jakieś Wolandy w wersji urzędniczej. I ta umiejętność, by rozbawić czytelnika nawet wtedy, gdy główny bohater ewidentnie tonie w systemowym obłędzie. Bułhakow to mistrz w rozśmieszaniu przez zgrzytanie zębami.
Obie książki wciągają, mimo że są krótkie. Trochę jak literackie strzały espresso -mocne, szybkie i zostawiają posmak na dłużej. Średnia 8/10.
„Fatalne jaja” i „Diaboliada” –Bułhakow w wersji mini, ale z pełnym pazurem.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Fatalne jaja” to taka jazda po bandzie z nauką i absurdem. Daję 7,5/10 bo choć to krótka rzecz, to jest w niej coś dziwnie świeżego. Humor miesza się z groteską, a opowieść o profesorze Persikowie i jego fatalnym wynalazku można spokojnie uznać za biblię studentów zoologii. Tyle „wiedzy” o kurach...
Nieudany, diabelski eksperyment i rozdęta do granic absurdu machina biurokratyczna – rodzą się pytania: czy to jeszcze znakomite opowiadania Bułhakowa? Czy już rzeczywistość radziecka? Czy już, co gorsza, nasza rzeczywistość?
Fatalne jaja i Diaboliada są tymi opowiadaniami Bułhakowa, dzięki którym zdobył uwagę nie tylko krytyków i czytelników, ale też zainteresowanie policji politycznej. Publikowanie ich było dla autora (i wszystkich, którzy mieli jakąkolwiek z nimi styczność) wielkim ryzykiem: objętościowo niewielkie w ostry i bezkompromisowy sposób atakują świat Rosji sowieckiej. Bułhakow sprytnie ubiera krytykę w fantastyczny kostium, dzięki czemu wymyka się cenzorom.
Rosjanie mieli swoją Wojnę światów – Fatalne jaja. Bułhakow ukończył utwór w 1924 roku, akcja opowiadania rozgrywa się w 1928. Oto, na skutek eksperymentów, profesor Włodzimierz Ipatiewicz Piersikow odkrywa „czerwony promień”, czynnik, który wyzwala błyskawiczny wzrost poddanych jego działaniu organizmów. Naukowiec pracuje najpierw na żabach, jednak prędko potrzebuje innych istot żywych, składa zatem zamówienie na partię jaj różnych gatunków zwierząt. W tym samym czasie wybucha w Rosji „kurza epidemia” – masowo giną kury. Państwo decyduje zatem o konfiskacie urządzeń wytwarzających „czerwony promień”, aby wspomóc rozwój nowych niosek – no i zaczynają się kłopoty… Na skutek najprawdopodobniej urzędniczej pomyłki paczka dla Piersikowa trafia do Sowchozu, a partia jaj kurzych do Piersikowa. Nie trzeba dodawać, że człowiek radziecki, wznoszący podwaliny i kładący fundamenty, nie do końca potrafi poradzić sobie z egzotycznymi gadami (przede wszystkim z jadowitymi wężami rozmiaru rodzinnego auta).
Wyjątkowość Fatalnych jaj nie polega wyłącznie na tym, że są radziecką odmianą Wojny światów, który to utwór Bułhakow twórczo zmodyfikował i udoskonalił. Krótkie, zaledwie stustronicowe opowiadanie, można czytać na wielu płaszczyznach. Jako satyrę na rozdętą biurokrację Związku Radzieckiego, skomplikowany i żyjący własnym życiem organizm urzędniczy, który myli przesyłki i doprowadza do tragedii (jednym słowem, radziecka władza ma w nosie Piersikowa i jego eksperyment, a nieświadomość urzędników poraża). Z drugiej strony Bułhakow poprzedził Trofima Łysenkę, zwanego „radzieckim Darwinem”, i jego pseudonaukowe teorie agronomiczne i agrobiologiczne. Łysenko nie poszukiwał „czerwonego promienia”, ale wtykanie marksizmu w genetykę (jego główna zasługa) zasługuje na pełen politowania uśmiech. Z trzeciej strony to żart z jeszcze jednej słabości systemu radzieckiego: powszechnie panujących niedoborów. Homo sovieticus, widzi partię przybyłych z burżuazyjnego Zachodu jaj, porządnie i solidnie zapakowanych (w papier, trociny i cienką bibułę). Cóż, człowieku sowiecki, jajka może i w życiu widziałeś, ale opakowanie jest ci obce (vide legendarne już karabiny na konopnych sznurach). Czwarta warstwa to oczywiście tragedia uczonego, profesora Piersikowa, stojącego naprzeciw bezdusznych biurokratów, ale i ludzkiej małostkowości, poszukiwania sensacji i rewolucyjnego łaknienia krwi, ofiary. Pozostaje punkt piąty: co jest w stanie uratować Sowiety przed obcym elementem? Nie armia, nie najsłynniejsza „armia konna” z Budionnym na czele, nie aeroplany i tanki, ale to, co ratowało ją zwykle, czyli mróz.
Pozostaje jeszcze to, co Bułhakow uwielbia, czyli diabły w ludzkiej skórze, bo inaczej nie da się opisać reportera przepytującego Piersikowa: „Spoza pleców Pankrata natychmiast wynurzył się młody człowiek z gładko wygoloną lśniącą twarzą. Zdumiewały wiecznie podniesione, zupełnie jak u Chińczyka, brwi i pod nimi ani na sekundę niepatrzące w oczy rozmówcy agatowe oczy. Młody człowiek był ubrany zupełnie bez zarzutu i modnie. W wąską i długą aż do kolan marynarkę, możliwie najszersze spodnie jak dzwon i nienaturalnej szerokości lakierowane trzewiki z nosami podobnymi do kopyt. W rękach trzymał laseczkę, kapelusz szpiczasty i notes”. [s. 26]
Bułhakow obśmiał tyle, ile mógł, a i tak dotknął tylko wierzchołka absurdu radzieckiego. Przed całkowitym skreśleniem cenzuralnym obroniło go chyba tylko to, że przeniósł akcję opowiadania w przyszłość (nieodległą, ale zawsze),osadził całość w konwencji fantastyki i ostatecznie ocalił w opowieści Związek Radziecki przed całkowitą zagładą. Przypominam, że opowiadanie liczy sto stron, a ja wymieniłem tylko kilka warstw.
Niezwykłość talentu Bułhakowa mieni się na każdej stronicy: z pozornego chaosu i braku powiązania wyłania się klarowna, iskrząca od znaczeń historia. Bułhakow, pracując na oryginalnej jak na tamte czasy fabule, atakuje zręcznie i inteligentnie. Rzeczywistość sowchozowo-kołchozowa pęka pod naporem jego wyobraźni i ukazuje to, czym Związek Radziecki był naprawdę. Ale w taki sposób, żeby jakoś oszukać cenzora i umiejętnie mrugnąć do czytelnika.
Diaboliadę ukończył Bułhakow w 1923 roku. Redaktor naczelny magazynu „Rossija” odmówił publikacji. Czy to może zaskakiwać? Absolutnie, bo Bułhakow Diaboliadą pojechał tak bardzo po bandzie, że czerwony rząd powinien go natychmiast deportować do Meksyku z wilczym biletem w kieszeni (swoją drogą, nie przestanie mnie zaskakiwać tragedia twórców przyciskanych totalitarnym butem, również tym radzieckim: gdyby uciekli, nie czytalibyśmy dzisiaj ich wyjątkowych dzieł; zostali i każdego dnia łykali gigantyczną dawkę absurdu; i byli jeszcze w stanie tworzyć, chociaż, co banalne, twórczość była zapewne jedyną w miarę akceptowaną przez władzę formą ucieczki).
Jest w Diaboliadzie coś z Kafki (machina biurokratyczna, która nie zna swoich własnych trybików, zagubiona w wytworzonym przez samą siebie chaosie, labiryntowy gmach urzędu),jest coś z Czechowa (ten sam urzędniczy potwór, tylko portretowany z poczuciem humoru),, jest z całej maści innych twórców (gałąź, z której pochodzi Bułhakow, widać wyraźnie),jest wreszcie Bułhakow ze swoim diabolicznym żartem i satyrycznym zacięciem.
Urzędnik Korotkow, referent, pewnego dnia otrzymuje niespodziewane wypowiedzenie z pracy. Jest zaskoczony, swoje obowiązki, jak sam uważa, wykonuje sumiennie i nie ma żadnego powodu, dla którego pracodawca miałby się z nim rozstać. Zaczyna więc, na własną rękę, wyjaśniać sprawę, jednak błyskawicznie okazuje się, że urząd nie jest urzędem, że jego nowy szef ma dwie postacie, że pokój skarg i zażaleń to jawna kpina, że ukradziono mu dokumenty i wszyscy biorą go za kogo innego… Ostatecznie sam dochodzi do wniosku, że najprawdopodobniej nie istnieje, a jeśli już, to ma doskonałego sobowtóra. Koledzy z pracy jednego dnia go poznają, drugiego już nie, pierwszy raz spotkana kobieta proponuje miłosną schadzkę, okazuje się, że nieszczęsny Korotkow wiódł naprawdę bogate życie, ale sam nic o tym nie wie.
To, co dzieje się z Korotkowem, było, niestety, udziałem wielu radzieckich obywateli. I samego Bułhakowa. Urząd, który nie wie kto kim jest, armia urzędników, kierownicy, prezesi, utrata tożsamości, całkowite zagubienie. Ile z tych kwestii, wyjętych z tamtej rzeczywistości, można spokojnie wstawić do naszej? Całe mnóstwo. Bułhakow, portretując tamten system, pisze w sposób uniwersalny.
A nad wszystkim unosi się zapach siarki, pozornie niewinny, ale dający o sobie znać w odpowiednich momentach (Korotkow jako zapłatę otrzymuje zapałki, które wypróbowuje i w oparach siarki zasypia, jeden z bohaterów zieje siarkowym oddechem, w półmroku urzędu pachnie siarką). No i od czasu do czasu pojawia się kot. Jest jak w Mistrzu i Małgorzacie: do rzeczywistości radzieckiej przenika piekło i sieje absolutny zamęt. Tym samym piekło, ze swoim pozornym chaosem, obnaża sowiecki, i nie tylko, absurd. I wychodzi na to, że nawet zaświaty są lepsze od radzieckiej Rosji…
Nieudany, diabelski eksperyment i rozdęta do granic absurdu machina biurokratyczna – rodzą się pytania: czy to jeszcze znakomite opowiadania Bułhakowa? Czy już rzeczywistość radziecka? Czy już, co gorsza, nasza rzeczywistość?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFatalne jaja i Diaboliada są tymi opowiadaniami Bułhakowa, dzięki którym zdobył uwagę nie tylko krytyków i czytelników, ale też zainteresowanie...
pokręcone, dziwne i wprawiające czytelnika w lekki dyskomfort
tak moznaby opisac oba te opowiadania
fabula-ciekawa, jednak nie czyta sie tego latwo- akcja jest tak zagmatwana, ze czytelnik gubi sie juz na samym poczatku. Przemiany, zmiany, wymiany- tak moge opisac ciag przyczynowo skutkowy, bohater znajduje sie w miejscu A tylko po to zeby zaraz znalezc sie w miejscu nie B, nie C a Z po drodze spotykajac kolejne postacie tak barwne, groteskowe i dziwne, ze czytajacy sam nie wie co, o czym i o kim czyta.
styl jest ciezki i wlasnie w ten sposob nawiazuje do zycia w czasach komunizmu- stad ta groteska, wyolbrzymienie i wszechobecna karykatura postaci oraz nagle, niespodziewane sytuacje i ich skutki
swietnie ukazany absurd panstwa totalitarnego, jego biurokracji, wladzy i mentalnosci obywateli.
pokręcone, dziwne i wprawiające czytelnika w lekki dyskomfort
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo totak moznaby opisac oba te opowiadania
fabula-ciekawa, jednak nie czyta sie tego latwo- akcja jest tak zagmatwana, ze czytelnik gubi sie juz na samym poczatku. Przemiany, zmiany, wymiany- tak moge opisac ciag przyczynowo skutkowy, bohater znajduje sie w miejscu A tylko po to zeby zaraz znalezc sie w miejscu nie...
(Audiobook)
1. Fatalne jaja - 5pkt:
--- Profesor zoologii Włodzimierz Persikow i jego odkrycie "życiodajnego czerwonego promienia" w Związku Radzieckim końca lat 20tych XX wieku wprowadza zamieszanie i okazuje się światowej rangi wydarzeniem... Napisane z przekąsem, choć dość archaiczną i niestrawną prozą opowiadanie, ukazuje bezduszną machinę rodzącego się nowego ładu oraz potworne konsekwencje pychy nieposkromionych naukowców, kołchoźników i aparatczyków.
Koncepcja fajna, język dla mnie niestety męczący, uniemożliwiający skupienie, czytanie/słuchanie ze zrozumieniem...
2. Diaboliada - 4pkt:
--- Zwariowana parodia z elementami magicznymi na absurdy radzieckiej biurokracji napisana archaicznym, nieczytelnym dla mnie językiem...
(Audiobook)
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to1. Fatalne jaja - 5pkt:
--- Profesor zoologii Włodzimierz Persikow i jego odkrycie "życiodajnego czerwonego promienia" w Związku Radzieckim końca lat 20tych XX wieku wprowadza zamieszanie i okazuje się światowej rangi wydarzeniem... Napisane z przekąsem, choć dość archaiczną i niestrawną prozą opowiadanie, ukazuje bezduszną machinę rodzącego się nowego ładu...
po je ba ne
po je ba ne
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZwłaszcza "Fatalne jaja" są świetne jako wciąż zrozumiała satyra na tamte czasy.
Zwłaszcza "Fatalne jaja" są świetne jako wciąż zrozumiała satyra na tamte czasy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKto był w komunizmie, ten w cyrku się nie śmieje. Gorzka satyra.
Kto był w komunizmie, ten w cyrku się nie śmieje. Gorzka satyra.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Fatalne jaja" to muszę przyznać że dobra choć gorzka satyra, główny zwrot akcji budził emocje, sama groteska tej sytuacji była dość zabawna. Finał choć gorzki dawał do myślenia natomiast ostatnie zdanie prawie że wychodziło poza fabułę co bardzo cenie, dawało do myśleniai w kontekście fabuły i poza nim. Godna polecenia. Diaboliada trochę zbyt pogmatwana aczkolwiek również jest dobrym opowiadaniem.
"Fatalne jaja" to muszę przyznać że dobra choć gorzka satyra, główny zwrot akcji budził emocje, sama groteska tej sytuacji była dość zabawna. Finał choć gorzki dawał do myślenia natomiast ostatnie zdanie prawie że wychodziło poza fabułę co bardzo cenie, dawało do myśleniai w kontekście fabuły i poza nim. Godna polecenia. Diaboliada trochę zbyt pogmatwana aczkolwiek również...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to