-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać229 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać6 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać11
forum Oficjalne Akcje i konkursy
Samotna podróż - wygraj książkę „Jej portret".
Maja Preis jest spełnioną kobietą. Odniosła zawodowy sukces, ma wspaniałą rodzinę i piękny dom. W pogoni za inspiracją, znudzona życiem, wyrusza w samotną podróż. Nieoczekiwanie spotyka miłość sprzed lat. Odżywają dawne wspomnienia i tęsknota za wyidealizowanym uczuciem. Maja staje przed trudnym wyborem. Jej serce rozpada się na milion kawałków, które próbuje pozbierać, aż w końcu nie ma już odwrotu…
Gdybyście tak jak bohaterka mieli wybrać się w samotną podróż, jakie miejsce obralibyście za swoją destynację? Swój wybór uzasadnijcie. Ciekawi nas, dlaczego właśnie tam zmierzalibyście odbyć tę wędrówkę.
Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.
Nagrody
Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.
Jej portret
Autor : Anna H. Niemczynow
Regulamin
- Konkurs trwa 27 lutego do 6 marca włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
- Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
- Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
- Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
- Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
- Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - Wydawnictwu Filia. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
- Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
odpowiedzi [60]
Ja planuje wybrać się w samotna podróż, ponieważ czuje ze musze poszukać siebie a dokładnie odnaleźć siebie.. Chcę się wybrać w podróż do Hiszpanii, konkretnie do Barcelony. Dlaczego? Ponieważ kiedyś spędziłam w tym mieście 5 tygodni, i zostało tam moje serce. Jest tam coś wyjątkowego, czego nie da się opisać. To miasto jest inne niż wszystkie. Tętni życiem ale to życie jest trudne do zrozumienia. Jest jednocześnie bajeczne, niebezpieczne, intrygujące, seksowne, pełne ludzi a jednocześnie puste. Na dodatek na każdym kroku zadaje pytania, stawia przed nami zagadki i daje do myślenia. Taka jest Barcelona, taką ją poznałam i zapamiętałam dlatego chcąc odnaleźć siebie, zrozumieć siebie wiem że tylko tam mogę to zrobić
Ja planuje wybrać się w samotna podróż, ponieważ czuje ze musze poszukać siebie a dokładnie odnaleźć siebie.. Chcę się wybrać w podróż do Hiszpanii, konkretnie do Barcelony. Dlaczego? Ponieważ kiedyś spędziłam w tym mieście 5 tygodni, i zostało tam moje serce. Jest tam coś wyjątkowego, czego nie da się opisać. To miasto jest inne niż wszystkie. Tętni życiem ale to życie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejBieszczady. Kocham górskie powietrze, które wyostrza zmysły i pozwala na trzeźwe myślenie. Samotność nie u każdego się sprawdza. Jedni potrzebują być ciągle wśród ludzi, inni zaszywają się w domu przed telewizorem. Mi pusta przestrzeń jest potrzebna, coś jak "wysyp śmieci". Wyjść z domu, Wydrzeć z siebie niepotrzebne emocje i wrócić jak nowo narodzony. Tylko w górach czuję, że ta potrzeba zostaje spełniona.
Bieszczady. Kocham górskie powietrze, które wyostrza zmysły i pozwala na trzeźwe myślenie. Samotność nie u każdego się sprawdza. Jedni potrzebują być ciągle wśród ludzi, inni zaszywają się w domu przed telewizorem. Mi pusta przestrzeń jest potrzebna, coś jak "wysyp śmieci". Wyjść z domu, Wydrzeć z siebie niepotrzebne emocje i wrócić jak nowo narodzony. Tylko w górach czuję,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejMoja lista miejsc, które chciałabym odwiedzić jest bardzo długa. Mimo,iż sukcesywnie odwiedzam różne zakątki świata, to lista się nie skraca. Nieodłącznym towarzyszem moich podróży oprócz bliskich i znajomych jest aparat. W taką samotną podróż z pewnością aparat bym zabrała. By utrwalić moment. Miejscem w które bym się wybrała byłaby Norwegia, a dokładniej miasto Stavanger. Marze, aby być sam na sam z tymi potężnymi wytworami natury jakimi są fiordy norweskie. Z uporem maniaka sama o własnych siłach bym się wdrapała na te półki skalne z których potem mogłabym delektować się widokiem zapierającym dech w piersiach. W takich okolicznościach nie trzeba słów, towarzyszy, odkryć cywilizacji. Tam można pobyć tylko ze sobą, popatrzeć z góry na wszystko i uświadomić sobie jak ważne są te momenty, z których składa się nasze życie.
Moja lista miejsc, które chciałabym odwiedzić jest bardzo długa. Mimo,iż sukcesywnie odwiedzam różne zakątki świata, to lista się nie skraca. Nieodłącznym towarzyszem moich podróży oprócz bliskich i znajomych jest aparat. W taką samotną podróż z pewnością aparat bym zabrała. By utrwalić moment. Miejscem w które bym się wybrała byłaby Norwegia, a dokładniej miasto Stavanger....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejGdzie wybrałbym się w samotną podróż? Pytanie wcale nie jest dla mnie łatwe ani oczywiste. Jestem mamą, mam syna, który jest moim całym światem. Do tej pory nigdy nie rozstawaliśmy się nawet na jeden dzień... taki los kapryśny, że wyjścia innego nie ma. Mimo iż czasem potrzebuję samotności to nie wyobrażam sobie wyjechać bez niego. Jedyną podróżą jaką mogę, a wręcz muszę odbyć w samotności to podróż w głąb siebie. Tak łatwo pogubić się w życiu, szczególnie wtedy kiedy rzeczywistość przytłacza, a problemy zamiast znikać nawarstwiają się. Wiem, że mam zadanie do wykonania, muszę rozliczyć się z przeszłością tak, aby już spokojnie móc iść do przodu... Jestem więc pewna, że moja destynacja to moja dusza. Potrzebuje tej samotnej podróży w zakamarki mojej duszy bo jednak zdarzenia i doświadczenia z przeszłości wciąż żyją i rzutują na moją teraźniejszość.
Gdzie wybrałbym się w samotną podróż? Pytanie wcale nie jest dla mnie łatwe ani oczywiste. Jestem mamą, mam syna, który jest moim całym światem. Do tej pory nigdy nie rozstawaliśmy się nawet na jeden dzień... taki los kapryśny, że wyjścia innego nie ma. Mimo iż czasem potrzebuję samotności to nie wyobrażam sobie wyjechać bez niego. Jedyną podróżą jaką mogę, a wręcz muszę...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejGdybym miała wybrać się w samotną podróż, byłaby to z pewnością wyprawa mająca na celu zmienić mnie w lepszą wersję samej siebie. Chciałabym pokonać wędrówką swoje słabości, nabyć charakteru, mieć poczucie, że nic nie jest niemożliwe i jestem w stanie osiągnąć wszystko. Udałabym się do Nowej Zelandii- państwa, które ściśle kojarzy mi się z ulubioną książką Tolkiena pt. "Władca Pierścieni." Wczułabym się w postać Froda Bagginsa, który miał wielki cel i jeszcze większe brzemię do noszenia. Ja również miałabym taką misję. Oglądając i podziwiając piękne krajobrazy Nowej Zelandii, przemierzając kilometry na własnych nogach, stawałabym się bardziej odważna, pewna siebie, a co najważniejsze- szczęśliwa i naładowana pozytywną energią oraz optymizmem. W czasie tej wędrówki pisałabym pamiętnik, który może zostałby wydany i pełniłby rolę motywacji i inspiracji dla innych ludzi chcących zmienić swoje życie.
Gdybym miała wybrać się w samotną podróż, byłaby to z pewnością wyprawa mająca na celu zmienić mnie w lepszą wersję samej siebie. Chciałabym pokonać wędrówką swoje słabości, nabyć charakteru, mieć poczucie, że nic nie jest niemożliwe i jestem w stanie osiągnąć wszystko. Udałabym się do Nowej Zelandii- państwa, które ściśle kojarzy mi się z ulubioną książką Tolkiena pt....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Cel mojej upragnionej podróży to głęboki, dziewiczy las. Żaden konkretny, byleby poczuć w nim jakąś pierwotną, metafizyczną aurę, przy której codzienne miejskie problemy dorosłego człowieka są tylko banalnymi błahostkami - równie odległymi, jak gwiazdy pokrywające przysłonięte koronami wiekowych drzew niebo. Zanurzyć się w gęstwinę zarośli smagających boleśnie skórę twarzy i rozgrzać każdy zanikający mięsień, o którego istnieniu zapomniałam siedząc przy biurku.
W nieprzeniknionym mroku nocy, pozbawionym światła żarówek i wyświetlaczy, móc wreszcie usłyszeć własne myśli i zaprzyjaźnić się z nimi. Zaakceptować niezmienne prawa natury i czasu, których moc - w takim miejscu - onieśmiela i uczy pokory.
Poczuć, że jestem, że żyję.
Konieczność poradzenia sobie w takich warunkach może dać ogromną siłę. Czym później zaskoczy mnie miejska "dżungla"?
Cel mojej upragnionej podróży to głęboki, dziewiczy las. Żaden konkretny, byleby poczuć w nim jakąś pierwotną, metafizyczną aurę, przy której codzienne miejskie problemy dorosłego człowieka są tylko banalnymi błahostkami - równie odległymi, jak gwiazdy pokrywające przysłonięte koronami wiekowych drzew niebo. Zanurzyć się w gęstwinę zarośli smagających boleśnie skórę twarzy...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Czy tak naprawdę ktoś ma jedno jedyne miejsce, do którego by się udał?
Ja zawsze myślałam, że chciałabym pojechać do Włoch. Zapytacie, dlaczego tam? Jak nie jechać do pięknych słonecznych Włoszech, Odwiedzić słynną fontannę Ti Trevi, która podobno pozwoli ci wrócić kiedyś jeszcze do tego zaczarowanego miasta, jak już Włoszech to, czemu nie odwiedzić Wenecji, w której można popłynąć Kanał Grande cudną gondolą z przystojnym i miłym Włochem, lub odwiedzić Weronę i słynny balkon Romeo i Julia. Ale tak naprawdę jest mnóstwo pięknych miejsc na świecie i wydarzeń, które by się chciało zobaczyć i przeżyć. Jakbym miała miliony, na koncie to zwiedziłabym Rzym, włochy, Wenecję, a także przyległą do niej wyspę, na której jest fabryka szkła od lat. Ale nie tylko pojechałabym, do Brazylii, a dokładnie do Rio De Janeiro na co, roczny festiwal, żeby przeżyć razem z nimi tę niepowtarzalną, przygodę tę energię i radość, gdzie wszyscy nieznajomi są jak rodzina, która cieszy się równie mocno, jakby przy narodzinach nowego członka rodziny. Pojechałaby też do Nowego Jorku na sylwestra, żeby zobaczyć tę największą kulę dyskotekową, ale także jest wiele innych miejsc, które mogłabym zwiedzić, ale czy chciałabym jechać samotnie, przeżywać przygody samej i tylko ewentualnie porozmawiać z nieznajomymi. Nie wiem, czy bym się odważyła nawet za utratę życia. Ponieważ tu gdzie jestem, jest wszystko, co najważniejsze, mój dom i moja rodzina, z którą przeżywamy największą przygodę zwaną życiem. I za nic nie oddałabym ani minuty z tej nudnej rzeczywistości, żeby zwiedzić jeden z zakątków bez moich bliski. Bo samotna przygoda nie przyniesie takiego szczęścia, gdy nie ma się z kim nią podzielić i wspólnie przeżyć.
Czy tak naprawdę ktoś ma jedno jedyne miejsce, do którego by się udał?
Ja zawsze myślałam, że chciałabym pojechać do Włoch. Zapytacie, dlaczego tam? Jak nie jechać do pięknych słonecznych Włoszech, Odwiedzić słynną fontannę Ti Trevi, która podobno pozwoli ci wrócić kiedyś jeszcze do tego zaczarowanego miasta, jak już Włoszech to, czemu nie odwiedzić Wenecji, w której można...
Pojechałabym do Puszczy Bukowej. Sporo tam jeszcze nieodkrytych, dziewiczych terenów, gdzie można pójść w samotną, pieszą wędrówkę i przy cichym szeleście liści przemyśleć wiele spraw. Liczne wzniesienia i dolinki sprzyjają kontemplacji i pomagają pozbyć się zbędnych, ciążących myśli dzięki wysiłkowi, do którego Puszcza Bukowa swoim ukształtowaniem terenu zachęca. Energetyczne buki napełniają pozytywnymi wibracjami, które szybko zharmonizują ciało i umysł. Z daleka od ludzi, w otoczeniu przyrody, świat wygląda zupełnie inaczej, a problemy ulatują niczym motyle do nieba.
Pojechałabym do Puszczy Bukowej. Sporo tam jeszcze nieodkrytych, dziewiczych terenów, gdzie można pójść w samotną, pieszą wędrówkę i przy cichym szeleście liści przemyśleć wiele spraw. Liczne wzniesienia i dolinki sprzyjają kontemplacji i pomagają pozbyć się zbędnych, ciążących myśli dzięki wysiłkowi, do którego Puszcza Bukowa swoim ukształtowaniem terenu zachęca....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Zaszyłabym się w jakiejś głuszy, wśród ciszy i szumu jeziora...
Wzięłabym plecak, namiot i coś do jedzenia.
Ruszyłabym byle gdzie - byle przed siebie. Jest przecież tyle pięknych miejsc, w których jeszcze nie byłam!
Oczywiście to byłoby miejsce w Polsce, może gdzieś na południu. Parę dni z naturą - tylko ja, szum wiatru i czytanie książek. Brzmi jak marzenie. Ucieczka od hałaśliwej rzeczywistości pozwoliłaby mi zregenerować siły i wrócić z ogromną dawką dobrego humoru.
Zaszyłabym się w jakiejś głuszy, wśród ciszy i szumu jeziora...
Wzięłabym plecak, namiot i coś do jedzenia.
Ruszyłabym byle gdzie - byle przed siebie. Jest przecież tyle pięknych miejsc, w których jeszcze nie byłam!
Oczywiście to byłoby miejsce w Polsce, może gdzieś na południu. Parę dni z naturą - tylko ja, szum wiatru i czytanie książek. Brzmi jak marzenie. Ucieczka od...
Gdybym mógł wybrać? Wybrałbym Nową Zelandię, bo chyba dalej się już nie da. Pamiętam, że zawsze chciałem tam pojechać. Różnorodność krajobrazu niesamowita. Za sprawą ekranizacji Władcy Pierścieni dodatkowo spopularyzowana. Kontakt z przyrodą mnie uspokaja, a niesamowite krajobrazy napełniają niesamowitą energią wewnętrzną. Ostatnio nawet słuchałem w radiu o pewnym krakowianinie, co odbył 12 podróży dookoła świata, to pod kątem przyrodniczym poleca właśnie... Nową Zelandię! W jednym miejscu fiordy jak w Norwegii, jeziora jak w Finlandii, góry jak Alpy, plaże jak w Hiszpanii. Gdybym mógł...
Gdybym mógł wybrać? Wybrałbym Nową Zelandię, bo chyba dalej się już nie da. Pamiętam, że zawsze chciałem tam pojechać. Różnorodność krajobrazu niesamowita. Za sprawą ekranizacji Władcy Pierścieni dodatkowo spopularyzowana. Kontakt z przyrodą mnie uspokaja, a niesamowite krajobrazy napełniają niesamowitą energią wewnętrzną. Ostatnio nawet słuchałem w radiu o pewnym...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Gdybym miała silną potrzebę odbycia samotnej podróży, a tym samym na tyle dużo odwagi by równocześnie odbyć podróż marzeń, to z pewnością wybrałabym Japonię. Marzy mi się samotny spacer po lasach bambusowych, odurzenie zapachem kwitnących wiśni, sprawdzenie samej siebie na pasmach górskich z widokiem na ocean... Chciałabym pojeździć na nartach, obejrzeć rafę koralową, zrelaksować się w termach... Myślę, że rytuał parzenia i picia herbaty pomógłby mi wyciszyć się, znaleźć ukojenie, a jedzenie otworzyło na nowe doznania smakowe. Ponadto chciałabym zanurzyć się w kulturze japońskiej, tak odmiennej od europejskiej. Chciałabym zgłębić wiedzę o sztuce origami, spotkać gejsze i zobaczyć zapasy sumo.
Na koniec dodam, że Freddie Mercury uwielbiał Japonię, a ja uwielbiam Freddiego, więc obrany przeze mnie kierunek nie mógłby być inny!
Gdybym miała silną potrzebę odbycia samotnej podróży, a tym samym na tyle dużo odwagi by równocześnie odbyć podróż marzeń, to z pewnością wybrałabym Japonię. Marzy mi się samotny spacer po lasach bambusowych, odurzenie zapachem kwitnących wiśni, sprawdzenie samej siebie na pasmach górskich z widokiem na ocean... Chciałabym pojeździć na nartach, obejrzeć rafę koralową,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejChciałabym udać się na Islandię. Pomimo, że zima nie jest moją ulubioną porą roku, zachwycają mnie tamtejsze krajobrazy i mistyczność miejsc ukazywanych na zdjęciach. Zobaczyć zorzę polarną? Dostąpić widoku buchających gejzerów? Zwiedzić niedostępne regiony kraju, który w pewien sposób jest odizolowany od współczesnej cywilizacji, komercjalizacji? To zdecydowanie przyciąga moją uwagę!
Chciałabym udać się na Islandię. Pomimo, że zima nie jest moją ulubioną porą roku, zachwycają mnie tamtejsze krajobrazy i mistyczność miejsc ukazywanych na zdjęciach. Zobaczyć zorzę polarną? Dostąpić widoku buchających gejzerów? Zwiedzić niedostępne regiony kraju, który w pewien sposób jest odizolowany od współczesnej cywilizacji, komercjalizacji? To zdecydowanie przyciąga...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Kiedy miałam 19 lat zaczytywałam się w książkach Margit Sandemo "Saga o Ludziach Lodu". To właśnie wtedy, podczas zarwanych nocy, rodziła się tęsknota za zwiedzeniem Islandii. W mojej głowie pod wpływem lektury, tworzył się obraz kraju tajemniczego i mrocznego. Widziałam siebie kroczącą wśród gorących źródeł nad którymi para wodna przybiera nierealistyczne, groźne formy. Kipiące siarką gejzery powodują, że powietrze wokół drga zieloną barwę, a ostry zapach wdziera się głęboko w płuca i nie pozwala oddychać. W marzeniach widziałam siebie mieszkającą w odciętym od świata, drewnianym domu, a wichura i zamieć wdzierały się do środka, niosąc przenikliwe zimno i wprowadzając smutek i lęk...Wraz z wiosną topniały śniegi i można było przełęczą, przedostać się do ludzkich siedzib. Była to droga trudna nie tylko ze względu na górzysty teren, ale głównie z powodu istot go zamieszkujących. Bać się można było strzyg, upiorów i elfów. Szczególnie elfy były niebezpieczne, bo nienawidziły ludzi i uwielbiały szkodzić. Można je było spotkać w starych kurhanach i wśród górskich skał.
Chciałabym odbyć podróż na Islandię, aby skonfrontować opisy z książek Sandemo z rzeczywistością; chciałabym urzeczywistnić swoje marzenia; chciałabym poznać prawdziwe oblicze Islandii.
Kiedy miałam 19 lat zaczytywałam się w książkach Margit Sandemo "Saga o Ludziach Lodu". To właśnie wtedy, podczas zarwanych nocy, rodziła się tęsknota za zwiedzeniem Islandii. W mojej głowie pod wpływem lektury, tworzył się obraz kraju tajemniczego i mrocznego. Widziałam siebie kroczącą wśród gorących źródeł nad którymi para wodna przybiera nierealistyczne, groźne formy....
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Uwielbiam samotność! Własne myśli, własne życie i własny czas. Skupienie się na odkrywaniu siebie na nowo, bo przecież człowiek się zmienia, nie stoi w miejscu. Kiedyś miejscem, które obierałam na cel takiej wędrówki w głąb siebie był dom moich dziadków. Niestety, obojga już nie ma, a miejsce przywołuje zbyt wiele wspomnień by móc się skupić na samotnej podróży. Dziś najchętniej wsiadłabym w pociąg i pojechała przed siebie, wysiadła w dowolnym miejscu, zupełnie przypadkowym, i ruszyła odziana tylko w plecak, by zdobywać bagaże nowych doświadczeń.
Wiem tylko, że najchętniej mijałabym wiejskie krajobrazy, łany pełne złocistych zbóż, pagórki, gdzie gdzieś w oddali traktor będzie akurat pracował w polu - niesamowicie mnie taki klimat wycisza.
Uwielbiam samotność! Własne myśli, własne życie i własny czas. Skupienie się na odkrywaniu siebie na nowo, bo przecież człowiek się zmienia, nie stoi w miejscu. Kiedyś miejscem, które obierałam na cel takiej wędrówki w głąb siebie był dom moich dziadków. Niestety, obojga już nie ma, a miejsce przywołuje zbyt wiele wspomnień by móc się skupić na samotnej podróży. Dziś...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Chętnie zatopilabym się w tłumie ludzi i stała się anonimową częścią jakiegoś zakątka Stanów Zjednoczonych. Chciałabym porównać swoje wyobrażenie o Ameryce z tym, co opowiadają o niej znajomi i z tym, jak jest na prawdę.
Stany odgrywają w naszym życiu ogromną rolę. Jak śpiewa Ramstein "We are living in America", nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego do końca sprawy.
Wiele osób ją demonizuje, wiele uwielbia, dla wielu jest obojetna.
Ja chciałabym ją poznać osobiście, aby wyrobić sobie własne zdanie.
Od dziecka przecież Ameryka jest częścią każdego z nas.
To kraj Kevina, Coca-Coli i Woodyego Allena, ale też kolebka otyłości, potęga militarna i miejsce wielu tragedii, wynikających z nieograniczonego dostępu do broni.
To kraj wolności i kontrastów, a także niewyczerpane źródło inspiracji.
Chętnie zatopilabym się w tłumie ludzi i stała się anonimową częścią jakiegoś zakątka Stanów Zjednoczonych. Chciałabym porównać swoje wyobrażenie o Ameryce z tym, co opowiadają o niej znajomi i z tym, jak jest na prawdę.
Stany odgrywają w naszym życiu ogromną rolę. Jak śpiewa Ramstein "We are living in America", nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego do końca sprawy.
Wiele...
Podróż...
Czy można spojrzeć na temat inaczej?
Gdyby podróż była w głąb siebie samej?
To niby moje miesce.
Niby tak dobrze mi znane a jednak nieodkryte.
Wciąż i wciąż zaskakujące. Obce i bliskie jednako.
Zależne od głosu i bagażu, który za mną podąża.
Czy można ucieć na koniec świata - od siebie?
Stanowczo potrzebuję dziś ciszy,
brzmiącej i szepczącej a chwilami milczącej.
Wybram się tam, gdzie dni pachną słońcem, mądrością i pozytywnym wiatrem.
Moja własna prywatna Nirwana – gdzie ona jest?
Podążam, szukam najdalszego miejsca i najcichszego zakątka.
Tam gdzie nie czuje się lęku ni strachu.
Wszędzie bezmiar miłości, radości, uśmiechu.
Istnieje takie miejsce? Wciąż poszukuję,
Lecz czy coś złego jest w poszukiwaniu, w podróżowaniu?
Z książką uddaję się właśnie tam, gdzie ptaki krążą na błękitnym niebie
w promieniach przyjaznego spojrzenia...BO CZUJĄ WOLNOŚĆ.
Mój cel, moja destynacja - to bezmiar wyobraźni.
Podróż...
Czy można spojrzeć na temat inaczej?
Gdyby podróż była w głąb siebie samej?
To niby moje miesce.
Niby tak dobrze mi znane a jednak nieodkryte.
Wciąż i wciąż zaskakujące. Obce i bliskie jednako.
Zależne od głosu i bagażu, który za mną podąża.
Czy można ucieć na koniec świata - od siebie?
Stanowczo potrzebuję dziś ciszy,
brzmiącej i szepczącej a chwilami milczącej.
...
Na samotną podróż wybrałabym duże miasto - Poznań, Wrocław, Gdańsk, Szczecin czy Łódź. Powodów jest kilka. Po pierwsze jestem z małej miejscowości, którą kocham nad życie, ale uwielbiam duże miasta na kilka luźnych dni. Tam człowiek staje się anonimowy, obojętny i nie musi tak przejmować się swoją opinią. Mogę zatańczyć na środku rynku, śmiać się głośno, być przez chwilę kim tylko zechcę. Poza tym kocham być turystką, siadać w jakiejś małej knajpce na rynku i obserwować zabieganych ludzi, wyścig szczurów i pogoń za pieniądzem - odcięta od tego czuję się szczęśliwa i ładuję baterię. I kolejne - kocham zwiedzać :)
Na samotną podróż wybrałabym duże miasto - Poznań, Wrocław, Gdańsk, Szczecin czy Łódź. Powodów jest kilka. Po pierwsze jestem z małej miejscowości, którą kocham nad życie, ale uwielbiam duże miasta na kilka luźnych dni. Tam człowiek staje się anonimowy, obojętny i nie musi tak przejmować się swoją opinią. Mogę zatańczyć na środku rynku, śmiać się głośno, być przez chwilę...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZawsze fascynowała mnie różnorodność krajobrazowa USA. Dlatego wędrować jednym z tamtejszych narodowych pieszych szlaków i podziwiać tamtejsze widoki byłoby czymś niezwykłym. Wybór byłby bardzo trudny, ale chyba padłby na Szlak Grzbietu Pacyficznego ciągnący się wzdłuż Zachodniego Wybrzeża od Kaliforni, przez Oregon do Waszyngtonu na dł. ponad 4 tys. km. Na jego trasie znajduje się m.in. Pustynia Kolorado, zespoły leśne, 7 parków narodowych (jak choćby Jeziora Kraterowego czy Yosemite), pomniki przyrody, kaniony i pasma górskie Sierra Nevada i Gór Kaskadowych. Wyprawa to ogromna, ale jak widać, jest co podziwiać, a ja uwielbiam przyrodę i chętnie zobaczyłabym te wszystkie cuda, jakie potrafi stworzyć. Z pewnością byłoby to coś niezapomnianego! Jednak samotne wędrówki to nie dla mnie. Nie wyobrażam sobie nie dzielić tego z drugą osobą. Po pierwsze to bezpieczniej, a po drugie móc na żywo wymieniać wrażenia, wspierać się w trudnych chwilach i wspólnie kontemplować piękno krajobrazu jest czymś niezastąpionym!
Zawsze fascynowała mnie różnorodność krajobrazowa USA. Dlatego wędrować jednym z tamtejszych narodowych pieszych szlaków i podziwiać tamtejsze widoki byłoby czymś niezwykłym. Wybór byłby bardzo trudny, ale chyba padłby na Szlak Grzbietu Pacyficznego ciągnący się wzdłuż Zachodniego Wybrzeża od Kaliforni, przez Oregon do Waszyngtonu na dł. ponad 4 tys. km. Na jego trasie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPrawdopodobnie w miejsce oddalone od cywilizacji, gdzieś gdzie jest cicho, gdzie przytłacza cię sama natura. Niczym podróż romantyczna, w której bardziej od samego zwiedzania czy podziwiania widoków, chodzi o poznanie samego siebie. Może więc nawet aż na Wyspy Kergulena?
Prawdopodobnie w miejsce oddalone od cywilizacji, gdzieś gdzie jest cicho, gdzie przytłacza cię sama natura. Niczym podróż romantyczna, w której bardziej od samego zwiedzania czy podziwiania widoków, chodzi o poznanie samego siebie. Może więc nawet aż na Wyspy Kergulena?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJeśli miałaby to być podróż wyjątkowa i inna niż do tej pory, musiałaby to być podróż całkowicie przypadkowa. Jestem maniakiem planowania każdego etapu podróży w najdrobniejszych szczegółach. Tworzę plany, listy, sprawdzam rozkłady jazdy, rysuję mapki, czytam historię zabytków, które chcę zobaczyć, przewiduję wszystkie urazy i choroby, które mogą mi się przytrafić na wyjeździe, mam skompletowane zestawy ubrań na każdy dzień i każdą okazję. Jeśli więc teraz miałoby być inaczej, powinnam zabrać tylko kilka rzeczy, pieniądze i kupić bilet na najbliższy pociąg. A później kolejny i jeszcze kolejny. Spać w pierwszym lepszym motelu, zwiedzić ulicę, przez którą pewnie przebiegłabym z mapą przed nosem. Pozbawić się komfortu poczucia bezpieczeństwa, że mam wszystko zaplanowane i pod kontrolą, i odkryć, że inaczej też można. A może - nie można. Po prostu przekonać się, jak wygląda podróż jak z filmu, jak wielka ucieczka, a nie wakacje all inclusive.
Jeśli miałaby to być podróż wyjątkowa i inna niż do tej pory, musiałaby to być podróż całkowicie przypadkowa. Jestem maniakiem planowania każdego etapu podróży w najdrobniejszych szczegółach. Tworzę plany, listy, sprawdzam rozkłady jazdy, rysuję mapki, czytam historię zabytków, które chcę zobaczyć, przewiduję wszystkie urazy i choroby, które mogą mi się przytrafić na...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Jak samotna podróż, to w poszukiwany wyciszenia i weny. Wyobrażam sobie mały przytulny domek, z wyjściem na taras położony tuż nad brzegiem jeziora otoczonego gęstym lasem. Dookoła tylko śpiew ptaków, kojący szum drzew i pokrzepiające słońce odbijające się od spokojnej tafli wody. I w tym wszystkim ja przy prostym biurku wystawionym na taras, a przede mną pusta strona czekająca aż zapisze ją potokiem słów.
Jeśli chodzi o odkrywanie nowych miejsc, to zdecydowanie bardziej cenię sobie we dwoje. Lubię wymianę zdań nad talerzem lokalnych pyszności. Lubię wspólny zachwyt nad napotkanym widokiem. Zdarza się, że lubię i deszcz, który zmusi nas do niespodziewanego odkrycia cudownej knajpki, z którą będą wiązać się nasze wspólne cudne wspomnienia.
Jak samotna podróż, to w poszukiwany wyciszenia i weny. Wyobrażam sobie mały przytulny domek, z wyjściem na taras położony tuż nad brzegiem jeziora otoczonego gęstym lasem. Dookoła tylko śpiew ptaków, kojący szum drzew i pokrzepiające słońce odbijające się od spokojnej tafli wody. I w tym wszystkim ja przy prostym biurku wystawionym na taras, a przede mną pusta strona...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Jeśli podróż miałaby być naprawdę samotna, to tylko w Bieszczady, wiosną, kiedy już jest ciepło, a jeszcze nie ma turystów. Ale tam też nie będę naprawdę sama, bo
wokół góry, lasy i wiatr,
i całe życie stworzeń leśnych,
ludzie, których dość mam, żegnam was,
listowie zakryje me ścieżki.*
A zatem wędrówka samotna, bez ludzi, ale i nie samotna, bo wśród pełnej życia przyrody. Jeszcze rysia muszę kiedyś w Bieszczadach spotkać, bo tylko jego mi brakuje do pamięciowej kolekcji napotkanych w górach dzikich zwierząt. Przepraszam, dużych ssaków, bo jeszcze i węża Eskulapa nie widziałam (marne szanse), i mnóstwa ryb i bezkręgowców, których nawet nie wypatruję. Ale do dużego koteczka najbardziej mi tęskno, nawet brak sensownego ogona mu wybaczę, byle się tylko na chwilę pokazał.
_____
*Można zaśpiewać na melodię Andrzeja Koczewskiego do tekstu Jerzego Harasymowicza "W lesie listopadowym".
Jeśli podróż miałaby być naprawdę samotna, to tylko w Bieszczady, wiosną, kiedy już jest ciepło, a jeszcze nie ma turystów. Ale tam też nie będę naprawdę sama, bo
wokół góry, lasy i wiatr,
i całe życie stworzeń leśnych,
ludzie, których dość mam, żegnam was,
listowie zakryje me ścieżki.*
A zatem wędrówka samotna, bez ludzi, ale i nie samotna, bo wśród pełnej życia...
Na miejsce, do którego udałabym się na taką samotną wędrówkę wybrałabym niegdyś uroczą wioskę w Zachodniopomorskiem, która dziś jest małym miasteczkiem. Jest to mieścina, w której spędzałam wczasach dzieciństwa każdy weekend wakacji. Całą rodziną pakowaliśmy się do auta i w godzinę byliśmy z dala od wielkiego miasta, za to bardzo blisko natury. Na skraju lasu stała nasza mała, urocza chatka. Z okna pokoju miałam niezapomniany widok na skalniak, o którego co weekend dbał mój dziadek. A kilka metrów dalej drewniane ogrodzenie wyznaczało teren dla naszych koni, które zabieraliśmy na przejażdżki do lasu. Dziś to miejsce jest opuszczone. Po skalniaku zostały kamienie, a konie zostały już tylko w mojej pamięci. Ale miejsce wciąż ma swoją magię i dla mnie jest ciągle żywe. Mam nadzieję, że ta wędrówka i czas spędzony w tym miejscu pozwoliłyby mi jeszcze lepiej zrozumieć przemijający czas i niezwykły dar, którym są pamięć i wspomnienia.
Na miejsce, do którego udałabym się na taką samotną wędrówkę wybrałabym niegdyś uroczą wioskę w Zachodniopomorskiem, która dziś jest małym miasteczkiem. Jest to mieścina, w której spędzałam wczasach dzieciństwa każdy weekend wakacji. Całą rodziną pakowaliśmy się do auta i w godzinę byliśmy z dala od wielkiego miasta, za to bardzo blisko natury. Na skraju lasu stała nasza...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejGdybym miała odbyć samotną wędrówkę, to tylko latem na Mazury. Nie byłoby nic wspanialszego, niż wiosłować kajakiem przez jeziora i przesmyki, i po prostu cieszyć się przyrodą wokół. Nocowałabym w podręcznym namiocie na brzegu tam, gdzie akurat zastałaby mnie noc, i dni spędzała na wodzie. A gdybym się zmęczyła, zawsze mogłabym zacumować gdzieś w wysokich trzcinach, i poczytać…
Gdybym miała odbyć samotną wędrówkę, to tylko latem na Mazury. Nie byłoby nic wspanialszego, niż wiosłować kajakiem przez jeziora i przesmyki, i po prostu cieszyć się przyrodą wokół. Nocowałabym w podręcznym namiocie na brzegu tam, gdzie akurat zastałaby mnie noc, i dni spędzała na wodzie. A gdybym się zmęczyła, zawsze mogłabym zacumować gdzieś w wysokich trzcinach, i poczytać…
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamOd wielu lat moim marzeniem jest podróż do Francji. Malownicze krajobrazy,piękne zabytki, dobre,francuskie wino,lazurowe wybrzeże z dobrą książka,kolorowym drinkiem i piękna pogodą.. ah marzenie ;)
Od wielu lat moim marzeniem jest podróż do Francji. Malownicze krajobrazy,piękne zabytki, dobre,francuskie wino,lazurowe wybrzeże z dobrą książka,kolorowym drinkiem i piękna pogodą.. ah marzenie ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa najchętniej wybrałabym się w podróż śladami Nicholas'a i Micah'a Sparksów. Ich wycieczka m.in. poprzez ruiny Majów w Gwatemali i Inków w Peru, kamienne giganty na Wyspie Wielkanocnej, wyspy Cooka w Polinezji, świątynie: Tadż Mahal w Indiach i Angkor Wat w Kambodży, oraz wiele innych miejsc zainspirowała mnie i obudziła odrobinę zazdrości. Czytając, jak bardzo ta wyprawa natchnęła obu braci, od razu chciałam być tam z nimi, widzieć to, co oni, czuć to, co oni... Wiem, że taki wyjazd pomógłby mi się odprężyć, oczyścić myśli, "zresetować" umysł. Niedoścignione marzenie!
Ja najchętniej wybrałabym się w podróż śladami Nicholas'a i Micah'a Sparksów. Ich wycieczka m.in. poprzez ruiny Majów w Gwatemali i Inków w Peru, kamienne giganty na Wyspie Wielkanocnej, wyspy Cooka w Polinezji, świątynie: Tadż Mahal w Indiach i Angkor Wat w Kambodży, oraz wiele innych miejsc zainspirowała mnie i obudziła odrobinę zazdrości. Czytając, jak bardzo ta wyprawa...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Miejscem do samotnej wędrówki byłaby Finlandia. Dlaczego tam?
Kraj tysiąca jezior, kraj zimy, kraj Mikołaja. Chciałabym zobaczyć zorzę polarną, pogłaskać renifera, pracować przy nich. Finowie nie lubią rozmawiać, więc czułabym się jak w domu, wśród swoich. Samotnie przemierzać kraj i obcować z naturą. Zachwycać się krajobrazem.
Miejscem do samotnej wędrówki byłaby Finlandia. Dlaczego tam?
Kraj tysiąca jezior, kraj zimy, kraj Mikołaja. Chciałabym zobaczyć zorzę polarną, pogłaskać renifera, pracować przy nich. Finowie nie lubią rozmawiać, więc czułabym się jak w domu, wśród swoich. Samotnie przemierzać kraj i obcować z naturą. Zachwycać się krajobrazem.
Samotna podróż tylko z nazwy bo moim zdaniem nigdy nie podróżujemy sami.A za partnera podróży mamy własne myśli z którymi walczymy przed samą wyprawą....Bo myśli te jakie by nie były nigdy nie znikają- zawsze każdej zaistniałej sytuacji towarzyszą jakieś myśli.
Mając jednak okazję na samotną wyprawę zaplanowałbym ją w bliżej nie znanym mi miejscu.A wszystko po to by udać się tam z misją odkrycia wyspy swojego imienia .Była by to Wyspa Bartosza- miejsce do którego drogę znałbym tylko ja.I w którym mógłbym się ukryć o każdej porze dnia i nocy,a nawet wtedy gdy wybije dla mnie godzina zero chciałbym być właśnie tam.I oddawać się w tym tajemniczym miejscu temu co kocham czyli pisaniu,które daje mi wielką frajdę.Pasja ta jest również polem do popisu dla mojej wyobraźni,którą zadziwiam nie tylko siebie,ale również tych którzy czytają moje teksty.
W podróż tą zabrał bym tylko książkę i komputer,żeby w wolnej chwili od pisania zająć się czymś innym.Do plecaka schowałbym wszystko co potrzebne do tego by ta wyprawa zakończyła się sukcesem.
Za partnera podróży zaś miałbym głowę pełną pomysłów.
Samotna podróż tylko z nazwy bo moim zdaniem nigdy nie podróżujemy sami.A za partnera podróży mamy własne myśli z którymi walczymy przed samą wyprawą....Bo myśli te jakie by nie były nigdy nie znikają- zawsze każdej zaistniałej sytuacji towarzyszą jakieś myśli.
Mając jednak okazję na samotną wyprawę zaplanowałbym ją w bliżej nie znanym mi miejscu.A wszystko po to by udać...
Od lat kocham Włochy, chociaż nigdy tam nie byłam. Marzy mi się taka podróż po całym kraju, zwiedzanie zabytków, muzeów. Odkrywanie urokliwych miasteczek i kawiarenek. Taka podróż, w której mogłabym pochłaniać krajobrazy, zapach lawendowych pół, oliwnych gajów, delektować się smakiem wina w małych rodzinnych winnicach. Bez przewodników, z plecakiem i mapą w ręce.
Od lat kocham Włochy, chociaż nigdy tam nie byłam. Marzy mi się taka podróż po całym kraju, zwiedzanie zabytków, muzeów. Odkrywanie urokliwych miasteczek i kawiarenek. Taka podróż, w której mogłabym pochłaniać krajobrazy, zapach lawendowych pół, oliwnych gajów, delektować się smakiem wina w małych rodzinnych winnicach. Bez przewodników, z plecakiem i mapą w ręce.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJej portret[bookLink]4871368|Jej portret[/bookLink]
Jej portret[bookLink]4871368|Jej portret[/bookLink]
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
