KailaaMoor 
status: Czytelnik, ostatnio widziany 18 godzin temu
Teraz czytam
  • Biurwa
    Biurwa
    Autor:
    Codziennie rano Dorota przychodzi do pracy nieumalowana, przemyka się po cichu do kibla i wymiotuje. A potem, ściśnięta wpół, nakłada gruby make-up, wraca do swojego biura, jak wiedźma czarodziejka, p...
    czytelników: 489 | opinie: 42 | ocena: 5,63 (160 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-12 13:05:03

Fundamenty mojej osobowości są proste:
- historia, własne doświadczenia, wykształcenie, pragnienia, poglądy, hobby i zainteresowania i cała ja.
Co się na nią składa?
- wady i zalety;
- pragnienia i marzenia oraz siła do ich realizacji;
- szczypta wyrachowania mieszająca się z wrażliwością;
- zwyczajność i dużo pogody duchy;
- niepowtarzalność i nieokreśloność w swojej zwyczajności i pospolitości.

więcej...
 
2018-11-12 13:02:11

Notatki z każdych wykładów na uczelni, które są nie do zdobycia gdzie indziej, bo wykładowca wymaga tych treści o których on mówi... O tak, to daje władzę ;)

więcej...
 
2018-11-07 16:23:19

Szukam różnic i podobieństw między bohaterkami. Muszą mieć jakąś wspólną nutę, ale powinny być inne by dawać wiele emocji. Chciałabym czytając o ich przyjaźni i przygodach móc: śmiać się z głupot jednej, martwić o słabości drugiej, denerwować na bezmyślność trzeciej, cenić siłę czwartej i płakać nad tragediami piątej.
Jeżeli bohaterki w książce są przyjaciółkami to przede wszystkim lubię, gdy...
Szukam różnic i podobieństw między bohaterkami. Muszą mieć jakąś wspólną nutę, ale powinny być inne by dawać wiele emocji. Chciałabym czytając o ich przyjaźni i przygodach móc: śmiać się z głupot jednej, martwić o słabości drugiej, denerwować na bezmyślność trzeciej, cenić siłę czwartej i płakać nad tragediami piątej.
Jeżeli bohaterki w książce są przyjaciółkami to przede wszystkim lubię, gdy mimo różnić, wspierają się mimo wszystko - ale nie robią tego w nudny i przesłodzony sposób. Rozmawiają ze sobą, walczą o szczęście przyjaciółki, karcą ją jeśli robi głupoty. Uwielbiam szczerość.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-06 18:56:59

Miałam sąsiada. Miał już swoje lata, ale wciąż dokładnie pamiętał Wygnanie - bo właśnie tak nazywał Syberię. Nieraz opowiadał historie o tym, co działo się w tym piekle.Gdy wpadał śnieg, a temperatura spadała poniżej zera, siadał w moim domu i wspominał, że nasz zimy to delikatne muśnięcia Anioła. Najmocniej w pamięć zapadła mi jednak jedna historia.
Zwykle opowiadając swoje historie nie...
Miałam sąsiada. Miał już swoje lata, ale wciąż dokładnie pamiętał Wygnanie - bo właśnie tak nazywał Syberię. Nieraz opowiadał historie o tym, co działo się w tym piekle.Gdy wpadał śnieg, a temperatura spadała poniżej zera, siadał w moim domu i wspominał, że nasz zimy to delikatne muśnięcia Anioła. Najmocniej w pamięć zapadła mi jednak jedna historia.
Zwykle opowiadając swoje historie nie mówił o ruskach. Nie oceniał pilnujących ich ludzi źle. Mawiał tylko - takie mieli zadanie, a w każdej grupie znajdują się ludzkie diabły. Konkretnie opowiedział nam jedną historię, która do dziś przywołuje w moich oczach łzy. Łagry nie rozpieszczały, ale on znalazł tam Anioła Stróża, który wyprowadził go z piekła. Była to córka jednego ze strażników. Nieoficjalnie przychodziła do baraków i opiekowała się młodymi dzieciakami, zakładała bandaże, leczyła rannych, czasem przyniosła najsłabszym jedzenie. Dawała z siebie tyle co mogła. Jej ojciec również był "dobrym człowiekiem". Nie bił i pilnował innych, by tego nie robili. Był litościwy. A mimo tego miał posłuch. Ale to za namową córki pomagał w robotach. Ona sama też czasem chodziła, by pomóc jak umiała. Była z nimi, choć nie musiała. A potem zaczęto przewozić ludzi do innego łagru - podobno jeszcze bardziej w głąb Rosji. Pan Józef wtedy chorował i to za namową jego Anioła strażnicy sprowadzili do wioski tych, którzy mogliby nie przetrwać w innym obozie. W tym jego.
Potem zawsze się zacinał i nie chciał mówić dalej, ale słyszałam, że po wojnie utrzymywał jeszcze listowny kontakt ze swoim Aniołem.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-06 18:31:32

Ogień, ogień, ogień. Był wszędzie. Płonęła sypialnia rodziców, mój pokój i wszystko inne. Staliśmy z rodzicami przed domem, a strażacy walczyli z żywiołem. Byłam przerażona, a jednocześnie dziwnie spokojna. Nic nam się nie stało. Straciliśmy wszystko, ale byliśmy bezpieczni...
Spłonął także nasz rodzinny biznes, księgowość - wszystko strawił ogień.
Spłonęło wszystko co dla mojej rodziny...
Ogień, ogień, ogień. Był wszędzie. Płonęła sypialnia rodziców, mój pokój i wszystko inne. Staliśmy z rodzicami przed domem, a strażacy walczyli z żywiołem. Byłam przerażona, a jednocześnie dziwnie spokojna. Nic nam się nie stało. Straciliśmy wszystko, ale byliśmy bezpieczni...
Spłonął także nasz rodzinny biznes, księgowość - wszystko strawił ogień.
Spłonęło wszystko co dla mojej rodziny wydawało się być cenne - marzenia, plany i cała praca... Ale to dało mi siłę by uwolnić się od rygoru bycia kimś, kim nigdy być nie chciałam. Dało mi wolny wybór by kroczyć ku przyszłości i tworzyć własny plan na życie...
Ogień pozwolił mi narodzić się na nowo - powstać jak feniks z popiołów. Pozwolił mi na kroczenie własną drogą i zostanie fryzjerką. Nie było już przymusu rodziców, bo każde z nas zaczęło skupiać się na tym co dla nas ważne.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-23 14:28:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Pax - Sary PennyPacker to poruszająca opowieść o przyjaźni, wędrówce, silnej woli i ciężkich wyborach... Rewelacyjna historia, która może poruszyć serce dziecka jak i dorosłego.
Pochłonęłam Paxa w ciągu jednego dnia, bo gdy zaczęłam czytać nie umiałam przerwać. W ciągu tych kilku godzin zdążyłam pokochać kilku bohaterów.
Nasi głowni bohaterowie to:
- Pax - lisek, który jako maleństwo został...
Pax - Sary PennyPacker to poruszająca opowieść o przyjaźni, wędrówce, silnej woli i ciężkich wyborach... Rewelacyjna historia, która może poruszyć serce dziecka jak i dorosłego.
Pochłonęłam Paxa w ciągu jednego dnia, bo gdy zaczęłam czytać nie umiałam przerwać. W ciągu tych kilku godzin zdążyłam pokochać kilku bohaterów.
Nasi głowni bohaterowie to:
- Pax - lisek, który jako maleństwo został przygarnięty przez "swojego chłopca". Polubiłam zwierzaka, który uczy się żyć jak należy - poznaje las, świat i niebezpieczeństwo, nie zapomina jednak o swoim człowieku.
- Peter - nasz chłopak, który popełnia błąd, a potem walczy o to by go naprawić. Wielu mogłoby nazwać jego wyprawę głupotą - ciężko jednak nie przyznać, że ma więcej odwagi niż rozumu, ale też i sumienie! Wie co powinien zrobić i nie zważając na konsekwencje pragnie naprawić swój błąd.
Poza tym konieczne trzeba wspomnieć o kilku kolejnych:
Szarym - starszym alfie, mądrym i pomocnym.
Nastroszonej - naszej kochanej lisiczce, świetnej starszej siostrze, która przez ludzi przeżyła swój dramat.
Chuderlaku - młodym, pełnym wigoru i nadziej lisku.
Voli - kobiecie, która na pierwszy rzut wydaje się szorstka i surowa, a która tak naprawdę jest moją ulubioną bohaterką - właśnie dlatego nie zdradzę wam nic z jej historii. To właśnie Vola najbardziej przypadła mi do gustu. Jej historia chwyta za serce.
Cudowni, barwni bohaterowie i... tło wojny i ciężkich decyzji i wyborów. Ta książka przydałaby się wielu dorosłym, którzy nie myślą niejednokrotnie o tych "malutkich i bezbronnych" i którzy te wojny wywołują. Może gdyby spojrzeli na świat oczami naszych bohaterów zrozumieliby ile zła może wyrządzić każda decyzja?

pokaż więcej

 
2018-10-18 13:05:49
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Martwe Jezioro (tom 2)
 
2018-10-10 18:04:31

Pani Aldona, 60latka, była najmilszą, najbardziej uprzejmą, uczynną i serdeczną osobą w małym miasteczku o nazwie Koziołków. Znała wszystkich mieszkańców, a oni ją. Nigdy nikogo nie krzywdziła, była sprawiedliwa i zdawała się być szczera. Nie plotkowała i nie szukała zwady. Codziennie spacerowała po ulicy z dwoma przygarniętymi kundelkami i chętnie zamieniała z każdym mijanym osobnikiem... Pani Aldona, 60latka, była najmilszą, najbardziej uprzejmą, uczynną i serdeczną osobą w małym miasteczku o nazwie Koziołków. Znała wszystkich mieszkańców, a oni ją. Nigdy nikogo nie krzywdziła, była sprawiedliwa i zdawała się być szczera. Nie plotkowała i nie szukała zwady. Codziennie spacerowała po ulicy z dwoma przygarniętymi kundelkami i chętnie zamieniała z każdym mijanym osobnikiem dwa-trzy słowa. Codziennie wieczorem odwiedzał ją też wnuczek, przywożąc zakupy. Nikt nie podejrzewał, że ta niewinnie wyglądająca kobieta skrywa straszną tajemnicę.
Wzór cnót nie był bowiem bez winy. Wszystko wyszło pewnego strasznego niedzielnego poranka, gdy w czasie mszy pod kościół podjechała policja. Panią Aldonę zakuto w kajdanki i zabrano na komisariat.
Cóż się okazało? W jej piwnicy znaleziono trzy pocięte zwłoki. Były to osoby, które w ostatnich dniach zaginęły w pobliskich miastach. Porwań dokonywał jej wnuk, którego babcia przedstawiała w samych superlatywach - jako uprzejmego i ułożonego młodzieńca. Staruszka tak bardzo kochała wnuka i bała się o jego przyszłość, że uczestniczyła w procederze pozbywania się zwłok, gdy już ogołocono je z wszystkich narządów.
To zawsze było DOBRE MIASTO, w którym żyli dobrzy mieszkańcy, ale czy po czymś takim ludzie nadal mogą spojrzeć na siebie w ten sam sposób?

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-09 22:03:39

1. Przekąski w zakresie od A do G - słodkie, od H do M - pikantne, od O do S gorzkie, od T do Z słodko - kwaśne.
2. Chwila zaduma, na jaki smak mam akurat ochotę...
3. Zerknięcie na opis "dania", czy aby na pewno wszystkie szczegółowe składniki się zgadzają.
4. Sprawdzenie zapachu, faktury i ogólnej estetyki wyglądu - ma być smacznie i zachęcająco, lub prosto lecz ze smaczkiem.
5. Pierwsza...
1. Przekąski w zakresie od A do G - słodkie, od H do M - pikantne, od O do S gorzkie, od T do Z słodko - kwaśne.
2. Chwila zaduma, na jaki smak mam akurat ochotę...
3. Zerknięcie na opis "dania", czy aby na pewno wszystkie szczegółowe składniki się zgadzają.
4. Sprawdzenie zapachu, faktury i ogólnej estetyki wyglądu - ma być smacznie i zachęcająco, lub prosto lecz ze smaczkiem.
5. Pierwsza próba, kilka pierwszych linijek... znaczy kęsów!
6. Smaczna herbata, ciepły koc i możemy zaczynać ucztę!

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-07 21:23:27

Gdybym tylko zastanowiła się dwa razy... albo dziesięć czy jedenaście to zapewne nie robiłabym dziś rachunku sumienia i nie drżała jak osika wracając do domu ciemną ulicą.
24 LISTOPADA 2017. To właśnie tą datę usłyszałam, gdy dla żartu postanowiłam zapytać starej nawiedzonej Nietoperzycy z osiedla kiedy umrę. Nie spodziewałam się, że ta szalona kobieta wywróży mi sześć dni życia! Sześć...
Gdybym tylko zastanowiła się dwa razy... albo dziesięć czy jedenaście to zapewne nie robiłabym dziś rachunku sumienia i nie drżała jak osika wracając do domu ciemną ulicą.
24 LISTOPADA 2017. To właśnie tą datę usłyszałam, gdy dla żartu postanowiłam zapytać starej nawiedzonej Nietoperzycy z osiedla kiedy umrę. Nie spodziewałam się, że ta szalona kobieta wywróży mi sześć dni życia! Sześć krótkich dni! Na początku śmiałam się z tego ogromnie. Ale dziś, w dniu, który cały był serią niefortunnych zdarzeń czułam niepokój. Dochodziła godzina 24, a ja wracałam z nocnej zmiany w pracy. Dziś musiałam zostać po godzinach, przez co nie zdążyłam na autobus i musiałam pokonywać te patologiczne dzielnice na piechotę. Bałam się.
Podskoczyłam, słysząc dziwny hałas. Zegar na jednym ze zniszczonych bloków wskazywał 23.50, więc musiałam przetrwać jeszcze dziesięć minut. To właśnie w tej chwili poczułam obezwładniające mnie łapska i zimną stal przy szyi.
- Będzie Ci dobrze, laleczko.
Potem był tylko strach i ból. Wskazówki zegara powoli zmierzały ku północy. Godzina 23.59 - poczułam jak zawładnęła mną ciemność. Ból zaczął ustępować. Czy to to mój koniec? Czy jeszcze zobaczę nowy dzień?

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-07 15:18:12
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Zakręty losu (tom 1)
 
2018-10-07 15:18:00
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Zakręty losu (tom 2)
 
2018-10-07 12:37:43

Wspomnienie, które do dziś wywołuje u mnie uśmiech nie jest wcale tak odległe. Jak każda młoda osobą pragnęłam się wyprowadzić i zacząć dorosłe życie. Pierwszą okazją był wyjazd na studia.
Pierwszy dzień, czas rozpakowywania i meblowania pokoju w nowym mieszkaniu. Ostatnia walizka a w niej duże, gratne pudełko, którego na pewno nie pakowałam. To był najpiękniejszy prezent jaki mogłam otrzymać....
Wspomnienie, które do dziś wywołuje u mnie uśmiech nie jest wcale tak odległe. Jak każda młoda osobą pragnęłam się wyprowadzić i zacząć dorosłe życie. Pierwszą okazją był wyjazd na studia.
Pierwszy dzień, czas rozpakowywania i meblowania pokoju w nowym mieszkaniu. Ostatnia walizka a w niej duże, gratne pudełko, którego na pewno nie pakowałam. To był najpiękniejszy prezent jaki mogłam otrzymać.
List, który poruszył mnie do głębi - krótki i treściwy: "Córko, TO PUDEŁKO to twoje życie. Masz w nim to czego potrzebowałaś kiedyś, potrzebujesz teraz i dopiero będziesz potrzebować. Kocham Cię, Mama."
Znalazłam w nim wiele rzeczy, każde opatrzone małą karteczką ze wspomnieniem, radą lub przestrogą. Mój smoczek, pierwsze szkolne pióro, breloczek który dostałam od pierwszego chłopaka w podstawówce, malutki biały zegarek czyli pamiątka Pierwszej Komunii i jeszcze kilka były symbolami przeszłości. Mały słoiczek z grosikami, portfel z kilkoma stówami, organizer, budzik, paczka podpasek i krawieckie szpargały czyli teraźniejszość. Nowy skoczek dla dziecka, test ciążowy, pielucha, pusty album, totolotek, drewniana ramka na zdjęcie z wygrawerowanym tytułem magistra i moim imieniem, krem na zmarszczki i kilka innych było moją przyszłością. To był najmilszy prezent jaki mogłam dostać i teraz uwielbiam wspominać rozbawienie mamy, gdy zapłakana ze wzruszenia zadzwoniłam do niej, a ta rzuciła, że już za nią tęskniłam. Miała racje, ale zawsze jest przy mnie.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-05 16:40:16
Wypowiedział się w dyskusji: Pustelnik - wygraj książkę „Lissy".

Gęstwina lasu pochłaniała mnie z każdą chwila coraz bardziej. Już dawno straciłam orientację, ale nie mogłam zawrócić. Pościg trwał.
Gdybym tylko kilka godzin temu wiedziała, jakie konsekwencje przyniesie nocny spacer w okolicach starej fabryki. Gdybym wiedziała czego będę świadkiem, zapewne nie wysunęłabym nosa za drzwi domu.
Za to teraz byłam jedynym żywym świadkiem porachunków mafijnych...
Gęstwina lasu pochłaniała mnie z każdą chwila coraz bardziej. Już dawno straciłam orientację, ale nie mogłam zawrócić. Pościg trwał.
Gdybym tylko kilka godzin temu wiedziała, jakie konsekwencje przyniesie nocny spacer w okolicach starej fabryki. Gdybym wiedziała czego będę świadkiem, zapewne nie wysunęłabym nosa za drzwi domu.
Za to teraz byłam jedynym żywym świadkiem porachunków mafijnych gangów. Byłam martwa.
- Zgubiłaś się? - Łagodny głos przeciął nocną ciszę lasu.
Rozejrzałam się i trafiłam wzrokiem na niego. Mężczyzna. Bez wątpienia był pustelnikiem. Stary, zszarzały płaszcz i wojskowe czarne buty nosiły ślady długiego użytkowania. Nie to jednak wzbudzało zainteresowanie. Był młody, najwyżej trzydzieści pięć lat. Pod bujnym zarostem mogło kryć się wszystko, ale jedno było wiadome - z jego spojrzenia biła siła, spokój i inteligencja.
- Chodź owieczko, tutaj nie jest bezpiecznie.
- Kim jesteś i skąd... - Nie dał mi dokończyć.
- Melisso, nie każ mi zabierać Cię stąd siłą. Chcę Ci pomóc. Oni nie odpuszczą...
- Kim jesteś?
- Jestem martwy, więc jestem nikim. Chodź za mną, jeżeli chcesz istnieć.
- Co to znaczy? - zapytałam ze strachem.
- Wszyscy przez to przechodziliśmy, Lissy. Jedynie umierając dla świata możesz zostać przy życiu...
Z oddali niósł się odgłos pościgu. Nie namyślając się więcej ruszyłam za nim. Jednak ostatnie zdanie brzmiało przerażająco, ale też dziwnie znajomo...

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-05 12:43:18

Runęłam jak długa na skórzaną sofę w salonie, jęcząc cicho nad niesprawiedliwością losu.
- Kochanie, co się znowu stało? - zapytał mąż i zaczął gładzić mnie po ramieniu.
- Jak to co - jęknęłam płaczliwie - mój szef jest potworem! Potworem jakich mało...
- Co znowu zrobił? - Maksymilian był już przyzwyczajony do moich narzekań na szefa tyrana.
- To co zwykle, wymaga niemożliwego, a jest przy...
Runęłam jak długa na skórzaną sofę w salonie, jęcząc cicho nad niesprawiedliwością losu.
- Kochanie, co się znowu stało? - zapytał mąż i zaczął gładzić mnie po ramieniu.
- Jak to co - jęknęłam płaczliwie - mój szef jest potworem! Potworem jakich mało...
- Co znowu zrobił? - Maksymilian był już przyzwyczajony do moich narzekań na szefa tyrana.
- To co zwykle, wymaga niemożliwego, a jest przy tym tak opryskliwy i nieprzyjemny...
- Jak każdy, mała. Taka rola szefów. - roześmiał się. No tak. On sam był szefem działu marketingu w dużej firmie. - To jakiego szefa ty byś sobie wymarzyła?
- A co? Będziesz taki dla swoich pracowników?
- Postaram się.
- Zastanówmy się... Idealny szef powinien być komunikatywny, tak żeby nie tylko wydawać polecenia, ale i słuchać tego co mówią do niego pracownicy i co proponują. Poza tym oczywiście uprzejmy i wyrozumiały! Przecież on też miewa gorsze dni i inne problemy. Powinien szanować pracowników i być dla nich wsparciem i mentorem... Oj wiesz o co mi chodzi!
- Tak kochanie - zaśmiał się całując mnie w czoło. - A do tego pewnie jeszcze przystojny, wysoki i umięśniony...
- I ludzki! Po prostu ludzki! - dodałam już z uśmiechem. - Taki jak ty!

pokaż więcej

więcej...
 
Moja biblioteczka
51 20 111
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (3)

Ulubione cytaty (3)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd