-
Artykuły
Jak dobrze znasz Katarzynę Bondę? Alfabet pisarki.
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Milion euro dla pisarki i burza w branży. Nagroda „Aena de Narrativa“ rozpala emocje
LubimyCzytać10 -
Artykuły
„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać21 -
Artykuły
"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać3
forum Oficjalne Akcje i konkursy
[Zakończony] Wywiad z kosiarzem - wygraj książkę "Kosiarze".
Świat bez głodu, wojen, chorób i cierpienia. Ludzkość uporała się już z tym wszystkim. Pokonała nawet śmierć. W tej chwili żywot człowieka mogą zakończyć jedynie kosiarze – do nich należy kontrolowanie wielkości populacji. Citra i Rowan zostają praktykantami w profesji kosiarza – choć żadne z nich nie wykazuje ku temu chęci. Nastolatkowie muszą opanować sztukę odbierania życia, wiedząc że przy tym ryzykują własnym.
Przeprowadźcie wywiad z kosiarzem, postacią zajmująca się regulowaniem liczby ludności. Jak myślicie – czy jest zadowolony ze swojej pracy? Może chciałby zajmować się czym zgoła odmiennym? Wcielcie się w dociekliwych dziennikarzy i dowiedzcie się, czy kosiarze mają ludzkie uczucia.
Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.
Nagrody
Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.
Kosiarze
Autor : Neal Shusterman
Regulamin
- Konkurs trwa od 25 października do 2 listoopada włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
- Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
- Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
- Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
- Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Filia.
- Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
odpowiedzi [59]
Ja: Witam i dziękuję, że zechciał Pan ze mną porozmawiać. Jak to się stało, że został Pan kosiarzem?
Kosiarz: Witam. Jak szukałem pracy tylko tu był wolny etat.
J: Jak wspomina Pan początki swojej pracy?
K: Było ciężko. Jest to praca bardzo specyficzna i wymagająca silnej osobowości i odporności psychicznej.
J: Lubi Pan to co robi?
K: Trudne pytanie, robię to już tyle lat, że się przyzwyczaiłem i chyba nawet polubiłem.
J: Jakby miał Pan możliwość jeszcze raz wybrać swoją drogę, jak ona by wyglądała?
K: Zawsze lubiłem muzykę i chciałem zostać piosenkarzem, ale ponieważ nie mam ładnego głosu to raczej nie zrobiłbym w tej branży kariery.
J: Jak wygląda Pana droga z duszą?
K: Gdy nadchodzi kres ludzkiego życia i ciało umiera pojawiam się ja. Czasami dusze są już przygotowane na moją wizytę, a czasem kompletnie nią zaskoczone. Zawsze rozmawiam z duszą, tłumaczę co się stało i co stanie się później. Razem wyruszamy w drogę, a podczas tej podróży dużo się dowiaduje o człowieku, o jego życiu. Jestem tą ostatnią osobą, z którą może porozmawiać. Końcem wspólnej podróży jest specjalna poczekalnia, gdzie odbywa się przydział i segregacja dusz do poszczególnych sektorów: nieba, piekła i czyśćca.
J: Dziękuję za rozmowę
K: Również dziękuję i do zobaczenia
Ja: Witam i dziękuję, że zechciał Pan ze mną porozmawiać. Jak to się stało, że został Pan kosiarzem?
Kosiarz: Witam. Jak szukałem pracy tylko tu był wolny etat.
J: Jak wspomina Pan początki swojej pracy?
K: Było ciężko. Jest to praca bardzo specyficzna i wymagająca silnej osobowości i odporności psychicznej.
J: Lubi Pan to co robi?
K: Trudne pytanie, robię to już tyle lat,...
Kosiarz, Kosiarz, łapie,
babcie twoją złapie.
Od Babci do mamy, każdy będzie pociachany.
Kosiarz, Kosiarz, łapie,
nikt mu nie umknie,
każdego krew rozchlapie
Kosiarz, Kosiarz, łapie,
i wszystkich wyłapie,
czy dziecko, czy starzec co ciężko chrapie.
Kosiarz, Kosiarz, łapie,
i ty dostaniesz po czapie,
Kosiarz już do ciebie człapie.
- Tym wierszykiem straszy się dzieci, jak pan się z tym czuje?
- Szczerze? Okropnie.
- Proszę rozwinąć.
- To mój zawód, robię co muszę, wcale nie sprawa mi to przyjemności.
- No dobrze, a czym chciałby się pan zajmować.
- Uwielbiam kosić trawę. Biorę zamach kosą, a dokoła rozchodzi się zapach świeżych ziół, kwiatów i innych soków roślinnych, wspaniałe uczucie.
- Więc czemu się pan tym nie zajmie?
- A kto mi za to zapłaci? Teraz wszyscy koszą kosiarkami...
Kosiarz, Kosiarz, łapie,
babcie twoją złapie.
Od Babci do mamy, każdy będzie pociachany.
Kosiarz, Kosiarz, łapie,
nikt mu nie umknie,
każdego krew rozchlapie
Kosiarz, Kosiarz, łapie,
i wszystkich wyłapie,
czy dziecko, czy starzec co ciężko chrapie.
Kosiarz, Kosiarz, łapie,
i ty dostaniesz po czapie,
Kosiarz już do ciebie człapie.
- Tym wierszykiem straszy się dzieci,...
Miło mi ogłosić, iż jeden z Kosiarzy zgodził się udzielić wywiadu.
- Witam. Mam się zwracać do Ciebie per Kosiarz?
- Możesz, nie mam nic przeciwko.
- Cóż, od razu zrzucę bombę i zapytam: jak to jest odbierać ludziom życie?
- W tej chwili, czy masz na myśli początki, końce...?
- Nie wiem do czego zmierzasz...
Ciężko wzdycha.
- Bycie Kosiarzem nie jest czymś, co się wybiera. My nawet się nie rodzimy. Po prostu pojawiamy się na tym padole i od razu wiemy dlaczego tu jesteśmy. Niektórzy z nas z początku przejmują się tym co robią. Każde odebrane życie jest dla nich czymś strasznym, mimo że po to istniejemy. Ale po kilkudziesięciu latach, zgonach, sama sobie odpowiedz, po prostu czujesz otępienie.
- Tak jak z chodzeniem do pracy...
- Tak, można to określić w ten sposób. Nie lubisz swojej pracy, jednak musisz ją wykonywać.
- Czy są jakieś pozytywne strony Twojego...zawodu?
- Dla mnie? Nie. Ale dla was, ludzi, owszem. Dzięki nam nie dochodzi do przeludnienia.
- Czy macie wpływ na wybór swojej "ofiary"? Czy możecie powiedzieć: nie, tego nie zabiję.
- Nie.
- Czy możecie przestać to robić?
- A chciałabyś, by tak było? Wyobraź sobie, że kilkaset tysięcy ludzi nie umiera, wciąż pojawiają się nowe osoby na świecie. Walka o jedzenie byłaby kwestią czasu. Tak czy siak zginęlibyście, może inną, gorszą śmiercią.
- Chciałbyś być kimś innym?
- Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, nie znam innej...egzystencji niż ta obecna.
- Dziękuję za wywiad, za szczerość.
- Dziękuję za chęć rozmowy ze mną.
Miło mi ogłosić, iż jeden z Kosiarzy zgodził się udzielić wywiadu.
- Witam. Mam się zwracać do Ciebie per Kosiarz?
- Możesz, nie mam nic przeciwko.
- Cóż, od razu zrzucę bombę i zapytam: jak to jest odbierać ludziom życie?
- W tej chwili, czy masz na myśli początki, końce...?
- Nie wiem do czego zmierzasz...
Ciężko wzdycha.
- Bycie Kosiarzem nie jest czymś, co się...
- Ja nazywam się Jan Pozytywny, a to jest ulubiony program widzów w wieku od lat 5 do 105 – „Jasna strona mocy”. Już za chwilę moim gościem będzie 100-letnia pani Ania z Bydgoszczy, która zdradzi nam przepis na długowieczność, ale przedtem powitajmy gorącymi brawami… Kosiarza! Tylko u nas! Ekskluzywny wywiad! Panie Kosiarzu, dziękuję za przyjęcie naszego zaproszenia!
- HRRRRRRR.
- Ha, ha! Widzę, że ktoś się naoglądał „Gwiezdnych Wojen”. Czy pana idolem jest Lord Vader?
- HRRRRRRR.
- No dobrze, pożartowaliśmy troszkę, a teraz przejdźmy do poważnych pytań. Jak pan sobie radzi z tak stresującym zajęciem? Pana zawód nie należy do popularnych. W rankingach zaufania publicznego jest na przedostatnim miejscu, wyprzedzając jedynie polityków.
- HRRRRRRR.
- (szeptem: A ten znowu swoje…) A co z wyrzutami sumienia, bezsennością czy stawaniem przed trudnymi wyborami?!
- HRRRRRRR.
- Ha, ha! To bardzo zabawne. Reszta pytań do naszego wyjątkowego gościa już po przerwie reklamowej. Zeszliśmy z anteny? Co ty odstawiasz?! Czuję w kościach jak spadają nam słupki oglądalności! Zacznij w końcu odpowiadać na pytania albo ochrona wyprowadzi cię ze studia!
I już wracamy do rozmowy z Kosiarzem. Jak trafił pan do tej branży?
- HRRRRRRR.
- Czy to rodzinna tradycja?!
- HRRRRRRR.
- No tak. Dziękuję za rozmowę. A teraz zapraszam naszego kolejnego gościa… (do słuchawki: jak to uciekała ze studia?!) Mam dość tej roboty! A mogłem zostać prowadzącym „Koła fortuny”!!
- Ja nazywam się Jan Pozytywny, a to jest ulubiony program widzów w wieku od lat 5 do 105 – „Jasna strona mocy”. Już za chwilę moim gościem będzie 100-letnia pani Ania z Bydgoszczy, która zdradzi nam przepis na długowieczność, ale przedtem powitajmy gorącymi brawami… Kosiarza! Tylko u nas! Ekskluzywny wywiad! Panie Kosiarzu, dziękuję za przyjęcie naszego zaproszenia!
-...
- Dziś w studiu goszczę jednego z tych, którzy przychodzą gdy wybije nasza ostatnia godzina. Panie Kosiarzu dziękuję, że jednak zgodził się pan na ten wywiad. Co się zmieniło, że postanowił Pan wpaść do studia i udzielić odpowiedzi na kilka pytań?
- Byłem akurat w pracy po drugiej stronie ulicy i pomyślałem, że wpadnę na chwilę.
- Zdejmie Pan kaptur? Nie widzę Pana twarzy.
- Nie chciałbym żeby rozpoznała mnie Pani na ulicy.
- Rozumiem. Może nam Pan powiedzieć jak wyłącza się uczucia, żeby nie przeszkadzały w pracy?
- To pytanie do moich kolegów po fachu. Ja nie odcinam emocji. Dzięki nim widzę ludzi, którym mam odebrać życie jako istoty, które kochały, smuciły się miały marzenia, a nie tylko jak zlecenie do wykonania.
- Nie spodziewałam się takiej odpowiedzi. Zatem zabijanie przychodzi Panu trudniej niż innym Kosiarzom?
- Nie. Po prostu podchodzę do tego w nieco inny sposób.
- Czy miał Pan jakieś niespodziewane zdarzenia w swojej, że tak powiem karierze?
- Był jeden taki przypadek. Pewna kobieta zapytała czy zanim ją zabiję zechcę napić się z nią herbaty. Była samotna i od lat nie miała z kim porozmawiać więc zgodziłem się, a potem ona wstała i kazała mi zrobić to co muszę. Większość ludzi prosi o więcej czasu, niektórzy uciekają, a ona był pogodzona z tym co nieuniknione. To był najbardziej niezwykły moment w mojej pracy.
- Zechciałby nam…
- Przepraszam, nie mam więcej czasu. Za pięć minut mam kolejne zlecenie. Miłego dnia i do zobaczenia wkrótce.
- Do wi… Jak to wkrótce?!
- Dziś w studiu goszczę jednego z tych, którzy przychodzą gdy wybije nasza ostatnia godzina. Panie Kosiarzu dziękuję, że jednak zgodził się pan na ten wywiad. Co się zmieniło, że postanowił Pan wpaść do studia i udzielić odpowiedzi na kilka pytań?
- Byłem akurat w pracy po drugiej stronie ulicy i pomyślałem, że wpadnę na chwilę.
- Zdejmie Pan kaptur? Nie widzę Pana twarzy.
...
Piotr: Wysłannik śmierci, sędzia niezaprzeczalny, żniwiarz żywota. Czy słysząc te określenia czujesz dumę czy żałość?
Kosiarz: (wzdycha) To nie jest takie proste. Zawód jak każdy inny, może nieco bardziej radykalny od takiego piekarza, ale praktycznie niczym się to nie różni od każdej innej kariery.
P: Wypowiadając te słowa udowadniasz, że wiesz co nieco o innych zawodach. Zajmowałeś się kiedyś czymś innym zanim zacząłeś odbierać życia?
K: Kiedyś pracowałem w spedycji, ale po pewnym czasie uznałem, że to zbyt spokojna praca. Potrzebowałem jakiejś rozrywki, coś że poczuję, że żyję. No i zarobki były niskie.
P: Uważasz, że to na miejscu by odbierać życie a tym samym czuć, że się żyje?
K: Dlaczego miałbym czuć żal czy chociażby współczucie? Czy nauczyciel żałuje, że naucza? Czy chirurg żałuje ratowania pacjentów?
P: Ale Ty odbierasz życia. Nie uważasz tego za nieetyczne?
K: Gdyby nie było śmierci, ludzie sprawialiby za dużo problemów. Każdy ma swoją misję na Ziemi, nie każdemu jest jednak dane ją spełnić. Trzeba zasłużyć, nie wolno łamać pewnych reguł.
P: Jakie to reguły?
Kosiarz: Przede wszystkim nie prowokować Kosiarzy. Zarobki i tak są niskie, po co nam bardziej komplikować zawód?
P: Czy chciałbyś się z nami podzielić tym, ile zarabiasz?
K: Wystarczająco, aby nakarmić żonę i dzieciaki.
P: Czy można zapytać czym się zajmuje Twoja żona, jeżeli to w Twoich rękach leży wyżywienie całej rodziny?
K: Pracuje w spedycji.
P: Nie żałuje?
K: Żałuje ŚMIERTELNIE. Hehe.
Piotr: Wysłannik śmierci, sędzia niezaprzeczalny, żniwiarz żywota. Czy słysząc te określenia czujesz dumę czy żałość?
Kosiarz: (wzdycha) To nie jest takie proste. Zawód jak każdy inny, może nieco bardziej radykalny od takiego piekarza, ale praktycznie niczym się to nie różni od każdej innej kariery.
P: Wypowiadając te słowa udowadniasz, że wiesz co nieco o innych...
- Co Pana zainspirowało do podjęcia się tej kontrowersyjnej profesji?
- Właściwie od zawsze nienawidziłem ludzi…
- Wszystkich?
- W sumie to najbardziej tych, których egzystencja nie służy społeczeństwu, a więc ludzi chorych, głupich, starych, najmłodszych, fanatycznych…
- A więc dąży Pan w ten sposób do polepszenia stanu społeczeństwa?
- Nie jestem na tyle niemądry, by sądzić, że moje działania będą miały tak wielki zasięg. Po prostu eliminuję jednostki, że tak to ujmę, najbardziej szkodliwe.
- Niektórzy bardzo się oburzają na takie określenie. Niedawno usunął Pan kilkanaścioro niewinnych dzieci.
- I to właśnie mnie irytuje. Większość ludzi, gdy usłyszy słowa „niewinne dzieci”, natychmiast zacznie się awanturować i unosić zasadami moralnymi. Ludzie nie myślą. Dzieci, które zabiłem, były potomkami członków patologii społecznej. Badania socjologiczne wykazują, że jedynie znikomy odsetek osób, dorastających w takich warunkach, w dorosłości przyniesie społeczeństwu jakąkolwiek korzyść. Powinniście mi podziękować, że wyeliminowałem zgraję przyszłych gwałcicieli, alkoholików, morderców, ćpunów i złodziei!
- A co w takim razie z ludźmi starszymi lub chorymi? Oni najczęściej nie są w stanie popełnić przestępstwa.
- Ale za to pasożytują na społecznych pieniądzach. Hospicja, w których przebywają, nie dość, że pochłaniają ogromny budżet, to jeszcze zabierają miejsce, w którym mogłoby powstać coś pożyteczniejszego.
- Widzę, że jest Pan osobą „bez serca”.
- Wolę określenie „zimny realista”.
- Co Pana zainspirowało do podjęcia się tej kontrowersyjnej profesji?
- Właściwie od zawsze nienawidziłem ludzi…
- Wszystkich?
- W sumie to najbardziej tych, których egzystencja nie służy społeczeństwu, a więc ludzi chorych, głupich, starych, najmłodszych, fanatycznych…
- A więc dąży Pan w ten sposób do polepszenia stanu społeczeństwa?
- Nie jestem na tyle niemądry, by...
- Dzisiaj przeprowadzamy wywiad z dość niezwykłą... hm... osobowością, a mianowicie z Kosiarzem. Może opowie Pan czym się zajmuje?
- Niektórzy mówią, że reguluję liczbę ludności, a inni wolą powiedzieć, że po prostu odbieram życie.
- Czy takie zajęcie jest zadowalające?
- To moja praca, może się wydawać dość niezwykła, ale robię to co muszę. Powiem jednak szczerze, że wolałbym zająć się czymś innym, ale zostałem powołany właśnie do tego.
- Co Pan wtedy czuje, odbierając komuś życie?
- No nie jest to dla mnie łatwe, dlatego, że często ludzie, którym zabieram życie zupełnie na to nie zasługują i wiem, że swoją pracą przysparzam wielu cierpień i bólu. Większość osób, po które przychodzę nie powinno odchodzić już teraz, ale taki już jest los.
- Czy Kosiarz nie powinien być zdystansowany i obojętny na takie sprawy?
- Niektórzy rzeczywiście tacy są, ale są między nami i tacy, dla których to nigdy nie stanie się łatwe.
- Czy jest coś co chce Pan powiedzieć na sam koniec naszym widzom?
- Muszę powiedzieć, że to co robię jest nieuniknione, tak już musi być, bo taka jest po prostu naturalna kolej rzeczy.
- Dzisiaj przeprowadzamy wywiad z dość niezwykłą... hm... osobowością, a mianowicie z Kosiarzem. Może opowie Pan czym się zajmuje?
- Niektórzy mówią, że reguluję liczbę ludności, a inni wolą powiedzieć, że po prostu odbieram życie.
- Czy takie zajęcie jest zadowalające?
- To moja praca, może się wydawać dość niezwykła, ale robię to co muszę. Powiem jednak szczerze, że...
- Zauważyłam, że woli pan raczej towarzystwo, można tak powiedzieć, mniej żywe niż... żywi ludzie. Załóżmy zatem, że jestem teraz młodą, poważnie chorą osobą, leżę w szpitalu i walczę o życie. Mogę przed sobą mieć wspaniałą przyszłość, na którą ciężko pracowałam. Moje szanse na przeżycie z każdym dniem maleją, ale zawsze jest nadzieja, prawda? Co Pan zrobi? Zabierze moje życie, wiedząc, że tak bardzo go pragnę i tylko dlatego, że Śmierć przyciąga śmierć?
- Cóż za bezpośredniość i to na pierwszym pytaniu, ale skoro tak bardzo Panią to ciekawi, myślę, że uda mi się odpowiedzieć na to w miarę sensownie. Więc tak, wolę towarzystwo "mniej żywych, niż żywi ludzie", ale nie znaczy to, że od razu ściągnąłbym do tego paskudnego świata wszystkich ludzi na ziemi. Każde życie ma swoją cenę, w Pani przypadku - dość wysoką. Krótko mówiąc, jest pani bardzo cenna. Toczona jest walka między Życiem, a Śmiercią, a każdy chce mieć coś dla siebie, ale przecież duszy nie da się podzielić na pół. Najczęściej w takich przypadkach negocjuję z samym Bogiem, ale niestety on nie zawsze jest dyspozycyjny. Wiele wyborów podejmuję sam. Dokładnie kalkuluję, czy zabranie życia do zaświatów jest opłacalne, więc nie znając dokładnie sytuacji, w której Pani się znajduję nie jestem w stu procentach odpowiedzieć co zrobię.
- Więc na jakiej zasadzie to działa?
- W zasadzie, to nie ma zasad. Bardziej zależy to od humoru obu negocjatorów. Bóg też nie jest święty.
- Zauważyłam, że woli pan raczej towarzystwo, można tak powiedzieć, mniej żywe niż... żywi ludzie. Załóżmy zatem, że jestem teraz młodą, poważnie chorą osobą, leżę w szpitalu i walczę o życie. Mogę przed sobą mieć wspaniałą przyszłość, na którą ciężko pracowałam. Moje szanse na przeżycie z każdym dniem maleją, ale zawsze jest nadzieja, prawda? Co Pan zrobi? Zabierze moje...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
- W naszym studiu witamy dzisiaj tego, który przychodzi ostatni! Proszę powitać Kosiarza! Panie Kosiarzu, może zacznijmy od pytania rozgrzewkowego... Czy lubi Pan swoją pracę?
- Owszem. To niezwykłe uczucie móc decydować o tym, kto ma jeszcze żyć, a kto nie.
- Czyli nie zamieniłby Pan swojej pracy na żadną inną?
- Nie! Bo gdzież indziej mógłbym tyle dowiedzieć się o ludzkiej naturze?
- To znaczy?
- Umieranie włącza w umyśle człowieka guzik odpowiedzialny za szczerość. Osoby na moim łożu wyznają, kogo kochają, czego żałują, czego pragną. Zdarza się, że ich wyznania doprowadzają do tego, że rezygnuję ze swojego zadania i daję ludziom drugą szansę. Niestety często pozostaje ona niewykorzystana...
- Może zmieńmy temat na nieco bardziej optymistyczny... Jak to się stało, że ten, który przychodzi ostatni odwiedził mnie w moim studiu?
- Właśnie dlatego...
- Nie rozumiem... Co ma Pan na myśli?
- Jestem tutaj zawodowo.
- Czy ktoś zaraz umrze? Proszę Państwa! Oto wiekopomna chwila! Po raz pierwszy w telewizji mamy szansę ujrzenia, jak wygląda praca Kosiarza! Proszę nie trzymać nas w niepew...
[Cięcie! Cięcie! Wyłączcie kamery! Wezwijcie karetkę!]
- W naszym studiu witamy dzisiaj tego, który przychodzi ostatni! Proszę powitać Kosiarza! Panie Kosiarzu, może zacznijmy od pytania rozgrzewkowego... Czy lubi Pan swoją pracę?
- Owszem. To niezwykłe uczucie móc decydować o tym, kto ma jeszcze żyć, a kto nie.
- Czyli nie zamieniłby Pan swojej pracy na żadną inną?
- Nie! Bo gdzież indziej mógłbym tyle dowiedzieć się o...
Po wszelkich korektach wywiadu jakie wykonał kosiarz, w końcu mogę na jego temat napisać. Oczywiście pod jego bacznym "okiem". Przede wszystkim, jak większość istot, nie jest zadowolony ze swojej pracy. Chciałby zajmować się czymś odpowiednim, co spełni jego ambicje. W przeszłości chciał być szanowanym lekarzem i ratować ludzkie życie. Został jednak psychologiem. Był co prawda lekarzem, ale nie o to mu chodziło. Chciał przeprowadzać operacje - mieć ogromny wpływ na żywotność człowieka. Finalnie, jego specjalizacja nie była jego spełnieniem marzeń. Ludzie zwierzali mu się z okropnych rzeczy - smutnych, przerażających czy bolesnych. Nikt przecież nie przychodzi do psychologa żeby opowiadać, że ma wspaniałą rodzinę. Psychicznie więc kosiarz podupadał. Nie mógł wytrzymać natłoku myśli, które ciążyły mu przez cały czas. Nie mógł się od nich uwolnić i normalnie funkcjonować. Zdał sobie sprawę ile osób na tym świecie cierpi. Cierpi wewnętrznie, nie okazując tego nawet najbliższym. Z czasem kosiarz postanowił ukrócić cierpienia tak zniszczonym psychicznie osobom, którym nie dało się już pomóc. Kosiarz miał ludzkie uczucia, ale już ich nie ma. Nie, kiedy tyle złego dzieje się na świecie. Utracił to wraz z czasem.
Po wszelkich korektach wywiadu jakie wykonał kosiarz, w końcu mogę na jego temat napisać. Oczywiście pod jego bacznym "okiem". Przede wszystkim, jak większość istot, nie jest zadowolony ze swojej pracy. Chciałby zajmować się czymś odpowiednim, co spełni jego ambicje. W przeszłości chciał być szanowanym lekarzem i ratować ludzkie życie. Został jednak psychologiem. Był co...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejCzłowiek, który nie ma hamulców zrobi wszystko. Bez jasno określonych zasad i bezstronnego kierownika nad sobą zapominają o głównej rzeczy, a Kosiarz, który lubi to co robi… zdecydowanie minął się z powołaniem. Żadna śmierć nie może być prosta i przyjemna. Gdzie leży granica między morderstwem, a humanitarnym odejściem z tego świata? Każdy człowiek zasługuje na godną śmierć, prawda? Godną, czyli jaką? Dwie frakcje i chociaż każda z nich działa według tego samego kodeksu, interpretacja ich założeń jest już całkowicie odmienna. Autor pokazał je tak, że nie można odmówić logiki żadnej z nich. Idealne społeczeństwo nie istnieje, a człowiek jest z natury istotą, którą łatwo kontrolować. Jest podatny na podszepty silniejszych osób. Powieść jest pełna w moralne przemyślenia, autor daje nam swoje luźne ukazanie świata. Do pewnych wniosków musimy dojść sami.
Człowiek, który nie ma hamulców zrobi wszystko. Bez jasno określonych zasad i bezstronnego kierownika nad sobą zapominają o głównej rzeczy, a Kosiarz, który lubi to co robi… zdecydowanie minął się z powołaniem. Żadna śmierć nie może być prosta i przyjemna. Gdzie leży granica między morderstwem, a humanitarnym odejściem z tego świata? Każdy człowiek zasługuje na godną...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
- Witam serdecznie, moim dzisiejszym rozmówcą jest postać dość niezwykła i tajemnicza, mianowicie jeden z wielu kosiarzy. Proszę się na początku przedstawić.
-To chyba zbędne, wolę pozostać po prostu kosiarzem.
-Ekhem... Dobrze, pierwsze pytanie: czy zawsze chciałeś odbierać życie innym?
-Tak, chociaż ja nie postrzegam tego jako coś złego, wręcz przeciwnie.
-To znaczy?
-Uważam iż moja praca jest niezbędna, aby reszta ludzi mogła spokojnie żyć; często również koniec życia jest dla kogoś wybawieniem, o które prosi, ja mu je po prostu daję, spełniam dobry uczynek.
-A co z tymi, którzy nie chcą umierać?
-Niewielu chce umrzeć, ale każdy w końcu musi.
-Dlaczego? Nie można zostawić przy życiu tych najlepszych?
-Nie można. Każdy musi umrzeć, taka jest kolej rzeczy; jedna osoba nie wytrzymałaby psychicznie tego, że wszyscy bliscy odchodzą, a ona ich tylko opłakuje. W końcu sama poprosiłaby o śmierć, przeżywszy resztkę życia w smutku, my tego po prostu oszczędzamy i zabieramy każdego po upływie jego czasu.
-A co z małymi dziećmi? One też muszą odejść?
-Tak. Małe dzieci są najlepsze, bo jeszcze niezepsute, szlachetne i dobre, a ich odejście często hartuje rodziców i sprawia, że oni są lepsi. Dodatkowo one upiększają nasz świat.
-Wasz świat? Chodzi Ci o życie po życiu? O drugą stronę?
- Za dużo pytań. Każdy się kiedyś sam przekona.
-W takim razie ostatnie, kluczowe pytanie: Dla kogo pracujesz?
-A jak Ci się wydaje?
-Z tym pytaniem zostawiamy Państwa, dziękuję i do usłyszenia.
- Witam serdecznie, moim dzisiejszym rozmówcą jest postać dość niezwykła i tajemnicza, mianowicie jeden z wielu kosiarzy. Proszę się na początku przedstawić.
-To chyba zbędne, wolę pozostać po prostu kosiarzem.
-Ekhem... Dobrze, pierwsze pytanie: czy zawsze chciałeś odbierać życie innym?
-Tak, chociaż ja nie postrzegam tego jako coś złego, wręcz przeciwnie.
-To znaczy?
...
- Witaj Kosiarzu. Może na wstępie naszej rozmowy zapytam Cię jak się masz?
- (chwila milczenia) ...Śmiertelnie nieziemsko, dziękuję.
- Może zechcesz opowiedzieć coś o swojej pracy... Czy podoba Ci się to co robisz i czy nie jesteś już zmęczony ciągłym koszeniem?
- Owszem. Prawdą jest, że pracuję nawet ponad etat-dzień i noc, ale lubię to co robię i czerpię wielką przyjemność z tej... rutyny...
- A czy nie myślałeś, że najwyższa pora zamienić już tę staroświecką kosę na coś bardziej, hmmm... nowoczesnego?
- To jest mój znak rozpoznawczy i jednocześnie symbol mojego zawodu. Na traktor nie mam prawa jazdy, a poza tym jestem już za stary na naukę obsługi kosiarki więc wolę zostać przy kosie... (w tym momencie Kosiarz zaczyna ją ostrzyć)
- Czy zdajesz sobie sprawę, że budzisz wśród ludzi lęk, strach i ból?
- Ludzie źle mnie postrzegają. Powinni mnie kochać, bo przychodzę po nich, by zabrać ich do lepszej krainy...
- Do piekła ich nie zabierasz?
- Tam trafiają tylko chwasty... Uwierz mi, że po tamtej stronie istnieje sprawiedliwość. Tam nie ma polityki... Tym zakończę, bo mam nowe zlecenie...
- Bardzo Ci dziękuję, że udzieliłeś mi tego wywiadu i można było poznać Cię z lepszej strony...
- Miałem w tym swój cel...
- Jak to?
- Rozmawiam tylko z tymi, po których przychodzę...
- Czy to znaczy, że...????
- Tak, przyszła Twoja pora...
- AAAAAAAAAAaaaaaaaaaa !!!!! (po szeleście spotkania kosy ze ścianą życia nastała długa cisza)
- Witaj Kosiarzu. Może na wstępie naszej rozmowy zapytam Cię jak się masz?
- (chwila milczenia) ...Śmiertelnie nieziemsko, dziękuję.
- Może zechcesz opowiedzieć coś o swojej pracy... Czy podoba Ci się to co robisz i czy nie jesteś już zmęczony ciągłym koszeniem?
- Owszem. Prawdą jest, że pracuję nawet ponad etat-dzień i noc, ale lubię to co robię i czerpię wielką...
- Witam panią serdecznie! Proszę wybaczyć moje zakłopotanie, ale jest to mój pierwszy wywiad, z tak ważną osobistością.
- A tam! Pani kochana, jaka tam osobistość? Mąż miał zawalony grafik, to przyszłam- a co! A propos pierwszych razów- jeśli pani chce, to mogę opowiedzieć pani jak wyglądało moje pierwsze zabicie. Albo nie! Opowiem pani jak wyglądała cała moja droga- od młodości do... Starszej młodości. A więc tak- najpierw idzie się do bólidiówki. To taki nasz odpowiednik ludzkiej podstawówki. Tam dzieciaki uczą się prostych rzeczy, np: powodowania bólu głowy, brzucha itd. Potem jest chorazjum. Tam przychodzi czas na wszelakie choroby. Ja na przykład miałam straszny problem z wywołaniem grypy. Niby prościzna, ale nauczycielka od zakaźnych to jakaś idiotka była- nic nie potrafiła wytłumaczyć!
W każdym razie później wybieramy specializację, która nas najbardziej interesuje. Są to między innymi: śmierć ze starości, choroby, wypadku itd. Ja poszłam na wypadki. Nie żeby mnie to jakoś kręciło, ale inne kierunki wydawały mi się cholernie trudne, a ja tam orłem nie jestem, nie? W każdym razie jak już się wyuczymy kierunku, to zaczynamy pracę w odpowiednim dziale. To tyle właściwie. Ach... Przepraszam, że się tak rozgadałam, muszę niestety już iść, bo spóźnię się na wywiadówkę. Mój synek to straszny urwis jest, wie pani? Na pewno coś nawywijał. No! To my się jeszcze widzimy!
- Ale proszę pani! Kiedy?
- Jeśli pani nie zwolni na drodze, to szybciej, niż pani myśli.
- Witam panią serdecznie! Proszę wybaczyć moje zakłopotanie, ale jest to mój pierwszy wywiad, z tak ważną osobistością.
- A tam! Pani kochana, jaka tam osobistość? Mąż miał zawalony grafik, to przyszłam- a co! A propos pierwszych razów- jeśli pani chce, to mogę opowiedzieć pani jak wyglądało moje pierwsze zabicie. Albo nie! Opowiem pani jak wyglądała cała moja droga- od...
D- Dziennikarz (ja)
K- Kosiarz
__________________________________________
(Wywiad dla gazety)
D: Witam panie, panie Kosiarzu, i dziękuję za zgodę na przeprowadzenie wywiadu. To chyba dosyć dziwne i niewiarygodne, że osoba z Pańską profesją udziela wywiadu, zgodzi się pan ze mną?
K: Tak.
D: Dobrze... Zdradzi nam pan, kiedy zainteresował się pan,że tak powiem, "czyszczenia" ludzkości?
K: Nie.
D: A czy sprawia panu przyjemność ,nie ukrywajmy, zabijanie ludzi?
K: Nie.
D: Dlaczego więc pan się tym para?
K: Zostałem do tego zmuszony.
D: Zmuszony? Myślałem, że ludzie wykonujący podobny... ekhem... "zawód", wykonują go z własnego wyboru. W końcu raczej większość ludzi stroni od... eliminowania innych ludzi.
K: Dziad był koiarzem, ojciec był kasiarzem to i ja nim jestem.
D: Chyba się panu co pomyliło, powiedział pan, że pański ojciec był KASIARZEM a pan jest przecież KASIARZEM. To zupełnie inne profesje, o ile obie można nazwać profesjami.
K: Kasiarz,kosiarz, jeden pies.
D: Oj, musimy zmienić raczej temat, bo o tym się niewiele dowiemy. Może odpowie pan na to: czy gdyby ojciec i dziad nie byli kosiarzami tylko parali się normalnymi zawodami, powiedzmy medycyną czy handlem, to pan czym by się zajmował?
K: No, teraz możemy porozmawiać. Wie pan, ja od małego kocham zwierzątka, szczególnie małe pieski i kotki. Uwielbiam się z nimi bawić, patrzeć jak dorastają. W trudnych chwilach przynoszą one ukojenie. Z tego co wiem, to rodzice również kochają zwierzątka, bo mają taki duży ogród gdzie hodują różne misie, węże, kojoty i tego typu milusińskich. Ja nie, ja wolę takie puchate, bo są mięciutkie i cieplutkie. Tak że tego... gdybym tylko mógł być kimś innym to zatrudniłbym się w jakimś schronisku dla zwierzątek, bo je kocham. Pamiętam ten smak zupy z małego jamniczka czy zrazików wołowych z małych kiciusiów....
D: Dziękujemy,dziękujemy! Naszym i państwa gościem był Kosiarz, dziękujemy i do widzenia!
K: Ale jeszcze nie...
D: Dziękuję i do widzenia!
K: Do widzenia, lecz...
D: DO WIDZENIA!
D- Dziennikarz (ja)
K- Kosiarz
__________________________________________
(Wywiad dla gazety)
D: Witam panie, panie Kosiarzu, i dziękuję za zgodę na przeprowadzenie wywiadu. To chyba dosyć dziwne i niewiarygodne, że osoba z Pańską profesją udziela wywiadu, zgodzi się pan ze mną?
K: Tak.
D: Dobrze... Zdradzi nam pan, kiedy zainteresował się pan,że tak powiem,...
~Dzień dobry.
~Dzień dobry.
~ Dziękuję, że zgodził się Pan na wywiad ze mną. Ale przyznam, że bardzo się stresuje.
~ Nie ma powodu. Nie jestem taki straszny jak mnie malują. (Tutaj śmiech)
(W tym momencie przeszył mnie dreszcz. Mówił poważnie czy żartował? Ze strachu nie śmiałam zapytać.)
~ Czy trudno jest wykonywać Pana pracę?
~Początek był bardzo trudny. Nie byłem przyzwyczajony do tego by odbierać komuś życie. Ale z czasem się przyzwyczaiłem i teraz nie mam z tym żadnego problemu.
~Czy kiedykolwiek ulitował się Pan nad kimś i mimo, że miał Pan rozkaz odebrać życie darował je pan?
~ Nie, nigdy to się nie zdarzyło i nigdy też się nie wydarzy. Zawsze wykonuję swoje obowiązki perfekcyjnie i bez żadnych wpadek. Nikt nigdy nawet mi nie umknął.
~Nie zawahałby się Pan nawet wtedy gdyby to był ktoś panu bliski?
~ Uczucia i powiązania nie mają dla mnie żadnego znaczenia. Decyzja komu odbieram życie jest nieodwołalna. Kiedy zabijam nie liczę się z tym kto to jest. Wyłączam wszelkie uczucia. Nauczyły mnie tego lata ciężkiej pracy.
~ Czy na koniec chciałby Pan coś dodać od siebie?
~ Nikt przede mną nie ucieknie kiedy przyjdzie pora. Nie ma powodu się kryć i walczyć. Ze mną nikt nie wygrywa! (Śmiech)
~ Dziękuję za rozmowę. Czego mogę Panu życzyć na koniec?
~ Udanych łowów.
~ W takim razie udanych łowów. Do widzenia.
~ Do widzenia. (Zauwazyłam dziwny blask w jego oczach. Jakby przeszywał mnie wzrokiem na wylot. Znowu ogarnęło mnie przerażenie. Chyba nie będę mogła liczyć na taryfę ulgową kiedy przyjdzie mój czas...)
~Dzień dobry.
~Dzień dobry.
~ Dziękuję, że zgodził się Pan na wywiad ze mną. Ale przyznam, że bardzo się stresuje.
~ Nie ma powodu. Nie jestem taki straszny jak mnie malują. (Tutaj śmiech)
(W tym momencie przeszył mnie dreszcz. Mówił poważnie czy żartował? Ze strachu nie śmiałam zapytać.)
~ Czy trudno jest wykonywać Pana pracę?
~Początek był bardzo trudny. Nie byłem...
- Witam i dziękuję za znalezieniu czasu Panie Kosiarzu:)
- WITAM RÓWNIEŻ I NIE MA ZA CO, CZASU MAM POD DOSTATKIEM, ZWŁASZCZA TERAZ JESIENIĄ, KIEDY JEST MNIE TOPIELCÓW, WYPADKÓW MOTOCYKLISTÓW, PRZEDAWKOWAŃ NA IMPREZACH...
- Hmm, no tak... Proszę zatem powiedzieć, jak ocenia Pan swoją pracę?
- WIE PANI, KTOŚ TO MUSI ROBIĆ... JAK NIE JA, TO KTOŚ INNY, A POZA TYM CAŁKIEM NIEŹLE PŁACĄ W POSTACI NIEŚMIERTELNOŚCI...;)
- A czy nie ma Pan obiekcji, skrupułów natury moralnej...?
- NA POCZĄTKU MIAŁEM, ALE WSZYSTKO ZMIENIŁO SIĘ OD DNIA 30 KWIETNIA 1945 ROKU, KIEDY DOSTAŁEM ZLECENIE NA ADOLFA HITLERA. WTEDY ZROZUMIAŁEM, ŻE ŚMIERĆ JEST NIEZBĘDNA DO TEGO, BY ŚWIAT MÓGŁ WCIĄŻ SE KRĘCIĆ, ODRADZAĆ NA NOWO, DAWAĆ MIEJSCE KOLEJNYM POKOLENIOM.
- A nie marzy się Panu inne zajęcie, może emerytura...?
- A WIE PANI, ŻE CZASAMI TAK...Z RACJI TEGO CO ROBIĘ, DOBRZE RADZĘ SOBIE Z KOSĄ... DLATEGO TEŻ CZASAMI MYŚLĘ O KUPIENIU JAKIEJŚ DZIAŁKI NA WSI, OBSADZENIU POLA ŻYTEM I DOGLĄDANIU GO, A NASTĘPNIE ŚCINANIU W PROMIENIACH SŁOŃCA...
- Cóż, zatem tego Panu życzę!
- NIE DZIĘKUJĘ I PS. PROSZĘ NA PO 16 GRUDNIA NIE ROBIĆ SOBIE ŻADNYCH PLANÓW, NIE BĘDĄ POTRZEBNE JUŻ PANI...
- Eeee...
- Witam i dziękuję za znalezieniu czasu Panie Kosiarzu:)
- WITAM RÓWNIEŻ I NIE MA ZA CO, CZASU MAM POD DOSTATKIEM, ZWŁASZCZA TERAZ JESIENIĄ, KIEDY JEST MNIE TOPIELCÓW, WYPADKÓW MOTOCYKLISTÓW, PRZEDAWKOWAŃ NA IMPREZACH...
- Hmm, no tak... Proszę zatem powiedzieć, jak ocenia Pan swoją pracę?
- WIE PANI, KTOŚ TO MUSI ROBIĆ... JAK NIE JA, TO KTOŚ INNY, A POZA TYM CAŁKIEM...
- Dzisiaj w studiu gościmy wyjątkową osobę. Ledwo udało się ją namówić, aby oderwała się od pracy i zechciała udzielić krótkiego wywiadu. Witam Cię serdecznie!
- Dzień dobry.
- Może zacznijmy od tego, że powie pan coś o sobie? Jak się nazywa, co lubi najbardziej na świecie, hobby?
- Wolę pozostać anonimowym, gdyby szefostwo się dowiedziało, że udzielam wywiadu, miałbym pewne kłopoty. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, a hobby mam od groma.
- Ciężko było namówić Cię do poświęcenia chociaż kilku minut. To aż tak ważne, żeby ludzie nie dowiedzieli się o was?
- Tak, ich życie jest szczęśliwe, jeśli nie mają o nas pojęcia. Poza tym ciężko znaleźć wolną chwilę, nie lubię opóźnień w swojej pracy.
- Czy daje ona panu radość? To dość specyficzny zawód.
- Każda praca ma swoje wady i zalety. Nie jest istotne, czy się chce w niej pracować, ale sytuacja, która Cię do tego zmusiła.
- Czyli jest jednak drugie dno? Co pana zmusiło, aby podjąć się tej pracy?
- Powiedzmy, że nie byłem do końca grzecznym chłopcem i to był jedyny ratunek dla mojej duszy.
- Nie jest panu szkoda wszystkich, którym pan odbierze życie?
- Gdybym miał przejmować się każdym przypadkiem z osobna to chyba bym zwariował.
- Czy jest przynajmniej ktoś bliski dla pana, kto sprawia, że od razu dzień jest piękniejszy i zapomina się o pracy?
- I tak już za dużo powiedziałem.
- Zawsze pan jest taki tajemniczy i małomówny?
- Tylko w ten sposób można przetrwać w takiej pracy.
- W takim razie dziękuję za wywiad.
- Proszę bardzo.
- Dzisiaj w studiu gościmy wyjątkową osobę. Ledwo udało się ją namówić, aby oderwała się od pracy i zechciała udzielić krótkiego wywiadu. Witam Cię serdecznie!
- Dzień dobry.
- Może zacznijmy od tego, że powie pan coś o sobie? Jak się nazywa, co lubi najbardziej na świecie, hobby?
- Wolę pozostać anonimowym, gdyby szefostwo się dowiedziało, że udzielam wywiadu, miałbym...
- Dzień dobry Panie Gravestone.
- Dzień dobry.
- Dziękuję, że zgodził się Pan na udzielenie wywiadu w naszej audycji "Życie i śmierć, ale głównie śmierć". Od razu zapytam o coś nad czym wiele osób się zapewne zastanawia - skąd takie nazwisko? Czarny humor, czy to Pana prawdziwe nazwisko?
- Chciałbym powiedzieć, że to czarny humor, ale niestety, to po prostu wymogi pracy. Każdy z nas, wraz z podpisaniem umowy, zrzeka się swojego własnego nazwiska i przyjmuje nawiązujące do zawodu.
- Rozumiem. A jak brzmiało Pańskie prawdziwe nazwisko?
- Mam już 547 lat. Zapomniałem je już dawno temu.
- Nie smuci to Pana? To musiało być chyba bolesne, kiedy zdał Pan sobie sprawę, że już nie przypomina sobie swojego własnego nazwiska.
- Nie, nie smuci mnie to. Kosiarze nie posiadają takich emocji.
- Mógłby Pan rozwinąć nieco ten temat?
- W trakcie pierwszego roku naszej pracy, każdy kosiarz przechodzi serię zabiegów, niwelujących odczuwanie emocji. Możemy jedynie zostawić sobie poczucie humoru. Ale nie wszyscy się na to decydują.
- A Pan? Posiada Pan jeszcze poczucie humoru?
- O tak. Chociaż jestem w mniejszości. Teraz już niewielu kosiarzy decyduje się na zachowanie jakiejkolwiek cząstki człowieczeństwa.
- Rozumiem. To jak lubi Pan wykorzystywać swoje poczucie humoru?
- Uwielbiam oglądać upadki modelek na wybiegach. Zaśmiewam się wtedy do łez.
- .... (śmiech) Sądzę, że tym pozytywnym akcentem zakończymy na razie pierwszą część naszego wywiadu, a do naszych słuchaczy wrócimy po krótkiej przerwie reklamowej...
- Dzień dobry Panie Gravestone.
- Dzień dobry.
- Dziękuję, że zgodził się Pan na udzielenie wywiadu w naszej audycji "Życie i śmierć, ale głównie śmierć". Od razu zapytam o coś nad czym wiele osób się zapewne zastanawia - skąd takie nazwisko? Czarny humor, czy to Pana prawdziwe nazwisko?
- Chciałbym powiedzieć, że to czarny humor, ale niestety, to po prostu wymogi pracy....
W pełnym ludzi studiu nagrań, na fotelu siedzi poddenerwowana reporterka wiadomości. Widać, że na kogoś czeka. Gdy dochodzi godzina 15:00 w drzwiach pokazuje się wysoka postać, ubrana w długą szatę, twarz ma skrytą w cieniu a na dłoni pokaźny pierścień. Reporterka na ten widok podrywa się z fotela i szybkim krokiem idzie się przywitać.
- Witam Pana, kosiarzu Rutherford, przyszedł pan udzielić dla nas wywiadu?
- Niestety nie, droga pani, przyszedłem na zbiory…
W pełnym ludzi studiu nagrań, na fotelu siedzi poddenerwowana reporterka wiadomości. Widać, że na kogoś czeka. Gdy dochodzi godzina 15:00 w drzwiach pokazuje się wysoka postać, ubrana w długą szatę, twarz ma skrytą w cieniu a na dłoni pokaźny pierścień. Reporterka na ten widok podrywa się z fotela i szybkim krokiem idzie się przywitać.
- Witam Pana, kosiarzu Rutherford,...
- Dzień dobry.
- DZIEŃ DOBRY.
- Jak się mogę do Pana zwracać?
- WYSTARCZY PO PROSTU KOSIARZ. LUDZIE OKRESLAJĄ MNIE RÓŻNYMI NAZWAMI, NAWET WULGARNYMI, ALE PROSZĘ MÓWIĆ NA MNIE KOSIARZ.
- Dlaczego Pan mówi dużymi literami?
- TO DŁUGA HISTORIA. PODCZAS SZKOLENIA SZUKAŁEM JAKIEJŚ LITERATURY TEORETYCZNEJ I WPADŁA MI W RĘCE KSIĄŻKA O TYTULE "KOSIARZ". UZNAŁEM TO ZA DOBRE ŹRÓDŁO INSPIRACJI.
- Czy od zawsze chciał być Pan Kosiarzem?
- JAK BYŁEM MAŁY CHCIAŁEM BYĆ LEKARZEM I POMAGAĆ LUDZIOM. TERAZ JAKO KOSIARZ NIBY TEŻ POMAGAM LUDZIOM, ALE NIE CZUJĘ SIĘ Z TYM DOBRZE. WOLAŁBYM RATOWAĆ ŻYCIE, NIŻ JE ODBIERAĆ.
- Jak Pan ocenia swoją pracę?
- WYDAJE MI SIĘ, ŻE WYKONUJĘ KAWAŁ DOBREJ ROBOTY, MIMO, ŻE LUDZIE NIEKIEDY SIĘ SKARŻĄ. CZĘSTO MI GROŻĄ, ŻE PÓJDĄ DO MOJEGO PRZEŁOŻONEGO, NIE MOGĄC ZROZUMIEĆ, ŻE JA PO PROSTU WYKONUJĘ SWOJĄ PRACĘ.
- Czy ma Pan jakieś zainteresowania niezwiązane z pracą?
- BARDZO LUBIĘ GOTOWAĆ I PIEC CIASTA. OSTATNIO ZROBIŁEM PRZEPYSZNE CIASTO DYNIOWE. POZA TTM JESTEM STRASZNYM KOCIARZEM. JAK TO SIĘ MÓWI: "KOTY SĄ MIŁE".
- Dziękuję za rozmowę.
- Dzień dobry.
- DZIEŃ DOBRY.
- Jak się mogę do Pana zwracać?
- WYSTARCZY PO PROSTU KOSIARZ. LUDZIE OKRESLAJĄ MNIE RÓŻNYMI NAZWAMI, NAWET WULGARNYMI, ALE PROSZĘ MÓWIĆ NA MNIE KOSIARZ.
- Dlaczego Pan mówi dużymi literami?
- TO DŁUGA HISTORIA. PODCZAS SZKOLENIA SZUKAŁEM JAKIEJŚ LITERATURY TEORETYCZNEJ I WPADŁA MI W RĘCE KSIĄŻKA O TYTULE "KOSIARZ". UZNAŁEM TO ZA DOBRE ŹRÓDŁO...
Z tego, co mi się wydaje, to treść zadania konkursowego jest taka sama, jak w przypadku innego konkursu o książkę "Ojciec". Wykradł wam się błąd.
Z tego, co mi się wydaje, to treść zadania konkursowego jest taka sama, jak w przypadku innego konkursu o książkę "Ojciec". Wykradł wam się błąd.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDziękujemy za czujność. Treść konkursu została poprawiona. Życzymy udanej zabawy!
Dziękujemy za czujność. Treść konkursu została poprawiona. Życzymy udanej zabawy!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamKosiarze[bookLink]4696589|Kosiarze[/bookLink]
Kosiarze[bookLink]4696589|Kosiarze[/bookLink]
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Ja: Kroczę ścieżką światła i mroku
Kosiarz: Jam jest ich pośrednikiem
Ja: Nie tracąc czasu, czy Pańska praca może dawać satysfakcję?
Kosiarz: Ma Pan rację czas jest dla mnie cenny, ale czy to co robię może dawać satysfakcję? Niech sam Pan sobie odpowie na to pytanie ...
Ja: Jest Pan bardzo tajemniczy, ale na tym chyba polega Pana „zawód”. Czy nie myślał Pan o robieniu czegoś innego?
Kosiarz: Tak myślałem i nawet coś robiłem, ale było to tak dawno temu, że już nie pamiętam, a może nie chcę pamiętać ...
Ja: Dlaczego, co się wydarzyło, że został Pan jednym z tych, którzy odbierają życie?
Kosiarz: Mi też coś odebrano, tak odebrano mi coś, to mnie zmieniło ...
Ja: Co Panu odebrano?
Kosiarz: Moją rodzinę, to było tak dawno temu...
Ja: Czy strata rodziny była dla Pana bodźcem do zmian? Czy wtedy został Pan kosiarzem?
Kosiarz: Nie wtedy się załamałem i zrobiłem coś co robię teraz, a kiedyś mógł to robić każdy ...
Ja: Odebrał Pan życie? Jak Pan się z tym czuł? Co teraz pan czuje?
Kosiarz: Uczucia... ma Pan rację czułem coś... chyba czułem... Teraz nie pamiętam czym są uczucia. Pamiętam ich, ale nie pamiętam co do nich czułem. Pustka. To musi być wspaniałe COŚ czuć prawda?
Ja: Tak czujemy miłość i radość, ale też smutek, żal i strach. Dlaczego zgodził się Pan na udzielenie wywiadu tylko mi, skoro nic Pan nie czuje. Powinno to być Panu obojętne. Coś musiało Pana do mnie skierować...
Kosiarz: Tak. Czas ...
Ja: Kroczę ścieżką światła i mroku
Kosiarz: Jam jest ich pośrednikiem
Ja: Nie tracąc czasu, czy Pańska praca może dawać satysfakcję?
Kosiarz: Ma Pan rację czas jest dla mnie cenny, ale czy to co robię może dawać satysfakcję? Niech sam Pan sobie odpowie na to pytanie ...
Ja: Jest Pan bardzo tajemniczy, ale na tym chyba polega Pana „zawód”. Czy nie myślał Pan o robieniu...
