-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać419 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać15 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać12
2026-03-14
2026-03-11
2026-02-27
2026-02-21
2026-02-11
2026-02-06
2026-01-23
2025-12-23
2025-10-06
Bardzo ciekawa książka, chociaż mam też pewne zastrzeżenia.
Przede wszystkim jest to ogromna piguła wiedzy na temat naszego, ludzkiego podboju kosmosu. I to nie tylko w ostatnich latach, ale w zasadzie od początku, bo autor bardzo ciekawie, w przystępny sposób przybliża skróconą historię wszystkiego, co sprawiło, że w ogóle zaczęliśmy się tam wybierać. Dzięki temu całość ma odpowiedni kontekst.
Główne rozważania dotyczą jednak tego, co dzieje się obecnie, jak bardzo działalność człowieka w kosmosie wpływa na to, co dzieje się na naszej planecie. Omówione są najróżniejsze aspekty, zarówno szanse, jak i wielkie wyzwania oraz zagrożenia. Przestrzeń kosmiczna może bowiem być obszarem nie tylko ekonomicznym, ale i wojskowym. Przyznam, że momentami jest się w tym nieco trudno połapać, zwłaszcza kiedy czyta się o tym, co kto robi z kim i jak działa (a może nie działa) prawo kosmiczne. Są to jednak tylko momenty, bo Cozzi potrafi ostatecznie wytłumaczyć wszystko.
Jakie mam więc wspomniane zastrzeżenia? Otóż z mojej perspektywy największym zagrożeniem jest to, kto nad tym wszystkim sprawuje kontrolę. I nie są to wyłącznie państwa. Czytając książkę miałem wrażenie, że pomijane są różnego rodzaju kontrowersje związane z motywacjami ludzi takich, jak Elon Musk czy Jeff Bezos. Odniosłem wrażenie, że Cozzi traktuje ich niekiedy jak filantropów, którzy biorą udział w wyścigu kosmicznym dla dobra ludzkości. A nie jest to coś, w co mogę uwierzyć, biorąc pod uwagę ich działalność na Ziemi. Zabrakło mi więc jakiegoś mocniejszego przyjrzenia się aspektowi prywatyzacji przestrzeni kosmicznej.
Nie zmienia to faktu, że książka jest zdecydowanie warta przeczytania, bardzo dużo można się z niej dowiedzieć, także po to, by lepiej rozumieć, co dzieje się nad naszymi głowami. Jakkolwiek chciałbym, żebyśmy jako ludzkość poświęcili więcej energii na polepszenie warunków życia na naszej planecie, chyba nie da się uciec od wyścigu w kosmos.
Książkę dostałem od Wydawnictwa Szczeliny.
Bardzo ciekawa książka, chociaż mam też pewne zastrzeżenia.
Przede wszystkim jest to ogromna piguła wiedzy na temat naszego, ludzkiego podboju kosmosu. I to nie tylko w ostatnich latach, ale w zasadzie od początku, bo autor bardzo ciekawie, w przystępny sposób przybliża skróconą historię wszystkiego, co sprawiło, że w ogóle zaczęliśmy się tam wybierać. Dzięki temu całość...
2025-08-03
Bardzo dobry, poruszający reportaż.
Jakkolwiek o endometriozie w ostatnich latach zrobiło się - w końcu - nieco głośniej, wciąż zdecydowanie za mało wiemy o chorobie, która dotyka nawet milion Polek. A to nie jest "po prostu ból", który przejdzie, z którym trzeba sobie poradzić.
I o tym właśnie jest ta książka, o tym, jak koszmarna potrafi być endometrioza, ile cierpienia spowodować, ile zabrać kobietom. Poszczególne historie są naprawdę wstrząsające, tym bardziej, kiedy zestawi się je z doświadczeniami związanymi z przedstawicielkami i przedstawicielami ochrony zdrowia. To jednak także historie często niezwykłej determinacji, siły i walki o siebie - o to, by wreszcie ktoś uwierzył, by wreszcie dostać dobrą diagnozę, by wreszcie móc zacząć normalniej żyć.
Bardzo polecam przeczytać wszystkim, niezależnie od tego, czy same macie endometriozę, czy też znacie kogoś, kto ma (ja znam przynajmniej trzy kobiety, które dopadła ta choroba). Jest to prawdziwe kompendium wiedzy o wciąż nie do końca rozpoznanej i zbadanej chorobie i po prostu ważna książka, która już mocno przyczyniła się - razem z ogromem pracy organizacji takich, jak Fundacja Pokonać Endometriozę - do zmiany rzeczywistości na lepsze.
Oby już niedługo żadna kobieta nie musiała słuchać różnych formułek, na czele z "taka twoja uroda".
Bardzo dobry, poruszający reportaż.
Jakkolwiek o endometriozie w ostatnich latach zrobiło się - w końcu - nieco głośniej, wciąż zdecydowanie za mało wiemy o chorobie, która dotyka nawet milion Polek. A to nie jest "po prostu ból", który przejdzie, z którym trzeba sobie poradzić.
I o tym właśnie jest ta książka, o tym, jak koszmarna potrafi być endometrioza, ile cierpienia...
2025-07-28
Dość, moim zdaniem, dziwna i nierówna książka. Czemu?
Z jednej strony jest tu bardzo dużo ciekawych obserwacji, pokazujących, co sprawia, że w USA (choć pewnie niektóre rzeczy da się przełożyć na inne kraje zachodu) nie udają się różne rzeczy, jak np. wybudowanie w Kalifornii szybkiej kolei.
Najważniejsze wydaje mi się jednak słuszne wskazanie, że wiele osób o - przynajmniej deklaratywnie - liberalnych, progresywnych czy lewicowych poglądach jednocześnie robi bardzo dużo, żeby różne rozwiązania, które autentycznie mogłyby pomóc osobom w gorszej sytuacji, nie weszły w życie. Bo to godziłoby w styl i warunki życia tych w lepszej sytuacji. Bardzo często jest to zasłużona krytyka, a przy okazji pokazanie, że różne zjawiska, jak segregacja, zniknęły tylko teoretycznie.
Z drugiej jednak strony z wieloma rzeczami, czy postulatami tej książki trudno mi się zgodzić czy utożsamić. Po pierwsze, jakkolwiek na pewno czasem jest w niektórych sferach trochę za dużo obostrzeń i przepisów, to jednak momentami wywód autorów brzmi jak mokry sen Brzoski o deregulacji. Są tu przytaczane wypowiedzi, które można zrozumieć tak, że owszem, normy BHP obniżyły liczbę śmiertelnych wypadków na budowach, ale przez to te budowy trwają dłużej i to źle. Krytyka idei dewzrostowych jest do tego bardzo pobieżna i płytka, wręcz trudno traktować ją poważnie.
Po drugie, Klein i Thompson, abstrahując już od fascynacji (nieopatrzonej kontekstem) rozwiązaniami chińskimi, zdają się wierzyć w jakąś reformę obecnego systemu, coś na kształt kapitalizmu z ludzką twarzą. Trudno mi uwierzyć nie tylko w to, że to możliwe, ale przede wszystkim sensowne. A ponieważ ma to być odezwa do tzw. lewej strony, przypominam właśnie, że lewica, która nie jest antykapitalistyczna nie ma raczej sensu.
Są tu dobre obserwacje - zwłaszcza te dotyczące świata nauki i tego, co go krępuje - ale całościowo książka niespecjalnie mnie zachwyciła. Co nie znaczy, że nie warto przeczytać, choćby po to, by różne rzeczy przemyśleć i się nie zgodzić.
Książkę dostałem od Wydawnictwa Krytyka Polityczna - dziękuję.
Dość, moim zdaniem, dziwna i nierówna książka. Czemu?
Z jednej strony jest tu bardzo dużo ciekawych obserwacji, pokazujących, co sprawia, że w USA (choć pewnie niektóre rzeczy da się przełożyć na inne kraje zachodu) nie udają się różne rzeczy, jak np. wybudowanie w Kalifornii szybkiej kolei.
Najważniejsze wydaje mi się jednak słuszne wskazanie, że wiele osób o -...
2025-07-15
Niesamowicie fascynująca książka o kraju, którego los jest istotny dla całego świata.
Czemu? Bo to miejsce, w którym może dojść do początku starcia (na innym niż gospodarcze czy polityczne) polu między USA i Chinami. Bo to miejsce, gdzie produkowane są w największej liczbie półprzewodniki i chipy, których wszyscy używamy w naszych urządzeniach.
Właśnie w takim kontekście prawie wyłącznie mówi się o Tajwanie. Tym bardziej warto sięgnąć po książkę Ronneberga, bo pasjonująco przybliża on historię wyspy, jednocześnie pokazując jej wyjątkowość oraz to, jak różne rzeczy - w tym walka o wolność - są uniwersalne. Jest tu też spory kawałek historii Chin, a i wiele informacji na temat innych państw się znajdą. Wszystko po to, by jak najpełniej wyjaśnić, z czego różne rzeczy wynikają. Fascynująca jest opowieść o tym, jak tworzy się i dlaczego jest tak istotna tożsamość społeczeństwa tajwańskiego.
Chyba największą siłą książki jest jednak to, że autor porozmawiał z najważniejszymi osobami, które brały udział w opisywanych wydarzeniach, nawet tych sprzed kilkudziesięciu lat. Pokazał dzięki temu różne perspektywy, a także mógł lepiej poznać motywacje i usłyszeć ciekawe wspomnienia.
Wszystko to czyta się rewelacyjnie, nie mogłem się oderwać. Dlatego bardzo, bardzo polecam. Najlepiej razem z inną książką tego samego wydawnictwa, czyli Chiński obwarzanek. Od Tajwanu po Tybet, czyli jak Chiny tworzą imperium.
Książkę dostałem od Wydawnictwa Szczeliny - dziękuję.
Niesamowicie fascynująca książka o kraju, którego los jest istotny dla całego świata.
Czemu? Bo to miejsce, w którym może dojść do początku starcia (na innym niż gospodarcze czy polityczne) polu między USA i Chinami. Bo to miejsce, gdzie produkowane są w największej liczbie półprzewodniki i chipy, których wszyscy używamy w naszych urządzeniach.
Właśnie w takim kontekście...
2025-06-22
2025-06-15
Wybitna książka, po prostu.
Jest ona efektem kilkuletniego śledztwa - i licznych podróży - autora, który postanowił sprawdzić, co dzieje się z naszymi śmieciami. Przy czym nie chodzi tylko o plastik czy elektronikę, ale też np. wielkie wycieczkowce czy odpady niebezpieczne. Choć jak tak się zastanowić, to większość tego, co wyrzucamy jest niebezpieczna i Clapp bardzo wyraźnie to pokazuje.
Pokazuje też, jak bardzo różne rzeczy nie działają. Nawet jeżeli uda się dogadać i uchwalić konwencję, która intencje ma dobre, to koniec końców zmienia ona niewiele, jest łatwa do obejścia, a także rodzi garść nieprzewidzianych skutków. Największym zaś mitem jest recykling, który działa tylko w kilku przypadkach, w innych jest jednym wielkim oszustwem, do którego nas przekonano i w które lubimy wierzyć.
Przede wszystkim jednak jest to książka o kilku rzeczach. O nowej wersji kolonializmu, którą stosuje globalna północ względem globalnego południa, odsuwając od siebie problem śmieci, wysyłając je do krajów uboższych i robiąc to jeszcze pod hasłem pomocy i rozwoju. O tym, kto na tym wszystkim korzysta i robi ogromne pieniądze. I nie chodzi wcale tylko o tych, którzy handlują śmieciami. Bo jest to też książka jasno mówiąca, że cały ten problem wynika z gigantycznej nadprodukcji rzeczy, których nie potrzebujemy, ale przy pomocy odpowiednich technik marketingowych te potrzeby się w nas tworzy. Innymi słowy Clapp pisze o podstawowej idei kapitalizmu, czyli jak największym, jak najszybszym zysku, z jednoczesnym uspołecznieniem kosztów. Bo płacimy je my i nasza planeta.
A wszystko to osadzone w kontekstach społecznym, gospodarczym i historycznym (zwłaszcza fragmenty o plastiku i jego znaczeniu w budowaniu hegemonii USA w XX wieku są fascynujące). I przystępnie napisane.
Mega polecam.
Wybitna książka, po prostu.
Jest ona efektem kilkuletniego śledztwa - i licznych podróży - autora, który postanowił sprawdzić, co dzieje się z naszymi śmieciami. Przy czym nie chodzi tylko o plastik czy elektronikę, ale też np. wielkie wycieczkowce czy odpady niebezpieczne. Choć jak tak się zastanowić, to większość tego, co wyrzucamy jest niebezpieczna i Clapp bardzo...
2025-05-02
Świetna, otwierająca oczy książka.
Pokazuje, jak gigantyczną pracę codziennie wykonują miliardy kobiet. I to na tylu poziomach... Dbają o emocje wszystkich dookoła, siebie najczęściej stawiając na ostatnim miejscu. Robią to, by wszystko toczyło się sprawnie, by czuć się bezpiecznie, by nie zyskać łatki "trudnej i konfliktowej". Bo tego się od nich oczekuje. To, co robią ma ogromną wartość, samą w sobie, niekoniecznie finansową.
Bardzo też podobało mi się, że Hackman podchodzi do zagadnienia w kontekście klasowym, rasowym, związanym z orientacją - udowadnia, że hierarchie istnieją wszędzie i trzeba patrzeć na to intersekcjonalnie. Jakby tego było mało stawia masę ciekawych i często skomplikowanych pytań, z których część wciąż gdzieś mi siedzi w głowie.
Cieszy mnie również, że docenia samą pracę emocjonalną, w tym sensie, że pokazuje, iż jest ona czymś wspaniałym i fundamentalnym dla dobrostanu jednostek i społeczeństw - wtedy, gdy jest świadczona dobrowolnie i przez obie strony, a nie tylko jedną. Już w trakcie lektury, która zajęła mi kilka dni analizowałem ma bieżąco różne moje interakcje, zastanawiałem się, czy nie zdarza mi się zachowywać, nawet jeśli nieświadomie, nie w porządku, albo czy mógłbym robić coś inaczej lub więcej. Bardzo doceniam książki, które pozwalają na taki wgląd w siebie.
Tym bardziej polecam lekturę, zwłaszcza, że książka jest też świetnie przetłumaczona przez Aleksandrę Paszkowską.
Książkę dostałem od Wydawnictwa Krytyka Polityczna - dziękuję.
Świetna, otwierająca oczy książka.
Pokazuje, jak gigantyczną pracę codziennie wykonują miliardy kobiet. I to na tylu poziomach... Dbają o emocje wszystkich dookoła, siebie najczęściej stawiając na ostatnim miejscu. Robią to, by wszystko toczyło się sprawnie, by czuć się bezpiecznie, by nie zyskać łatki "trudnej i konfliktowej". Bo tego się od nich oczekuje. To, co robią ma...
2025-04-05
2025-03-23
Znakomity reportaż, pokazujący - jak w podtytule - zupełnie inne Włochy niż te, które większość z nas (w tym ja) kocha.
Widać tu wielką pracę autora, mającego zresztą włoskie korzenie, który dużo podróżował po tym kraju, często w mało oczywiste miejsca. Dzięki temu, a niekiedy także dzięki pewnej dozie szczęścia, udało mu się dotrzeć do bardzo ciekawych ludzi i historii. To opowieść o licznych kryzysach, o wielkich różnicach między północą i południem Włoch (co nie znaczy, że bogata północ nie ma swoich problemów), o słabości państwa. A także niekiedy o ludziach, którzy próbują coś z tym zrobić. Nawet jeżeli ich starania zapewne są skazane na porażkę.
Mazzini nie tylko odkrywa i przybliża to, co dzieje się we Włoszech obecnie, ale też pasjonująco wpisuje to w kontekst historyczny, społeczny, gospodarczy i kulturowy. Przykładowo w przypadku migracji nie skupia się tylko na tym, co działo się w i od 2015 roku, ale sięga znacznie dalej w przeszłość, by pokazać, jak wiele (a czasem nie tak wiele) się zmieniło.
To nie jest książka, która sprawi, że przestaniecie jeździć do Włoch. Pozwoli Wam raczej spojrzeć na ten kraj z zupełnie innej perspektywy, zajrzycie tam, gdzie nie sięga wzrok poradników podróżniczych. Warto to zrobić, bo to bardzo dobrze - może z minimalnie za dużą tendencją autora do efektownych puent - napisana książka, którą czyta się błyskawicznie.
Książkę dostałem od Wydawnictwa Szczeliny.
Znakomity reportaż, pokazujący - jak w podtytule - zupełnie inne Włochy niż te, które większość z nas (w tym ja) kocha.
Widać tu wielką pracę autora, mającego zresztą włoskie korzenie, który dużo podróżował po tym kraju, często w mało oczywiste miejsca. Dzięki temu, a niekiedy także dzięki pewnej dozie szczęścia, udało mu się dotrzeć do bardzo ciekawych ludzi i historii....
2025-03-17
Długo trzeba było czekać, ale było też warto.
Jestem wśród wielkich fanów twórczości Rooney i uważam, że w Intermezzo znów zabiera nas w pasjonującą i wciągającą podróż po skomplikowanych ludzkich relacjach i jeszcze bardziej skomplikowanych myślach i uczuciach.
Wiem, że niektórzy uznają to za operę mydlaną, inni mają problem z tym, że postacie rzadko kiedy potrafią raz, a porządnie ze sobą szczerze porozmawiać. Ale czy my na co dzień to potrafimy? Czy nie mamy obaw, co się wydarzy, kiedy powiemy komuś o wszystkim, co nam w duszy gra? Nie tworzymy w głowie scenariuszy, nie budujemy przynajmniej lekkiej bariery ochronnej, by nie stracić jakiejś części komfortu? Czy sami zawsze wiemy, czego chcemy? A nawet jeśli wiemy, to czy mamy odwagę po to sięgnąć, spróbować?
Rooney jest tak ceniona, bo w jej znakomicie, wiarygodnie napisanych postaciach odnaleźć się może każdy. A druga sprawa jest taka, że snuje ona opowieść w taki sposób, że chociaż wiemy, iż oglądamy tylko - bardzo ważny, ale jednak - wycinek życia kilku osób, to jednak nie można się oderwać, bo jest w tym coś prawdziwego. Gdyby książka miała 500 stron więcej, opisujących kolejne dni, rozmowy i przeżycia postaci, to też bym czytał i nie mógł się oderwać.
Tak więc polecam, bo spędziłem z Intermezzo kilka bardzo fajnych wieczorów.
Długo trzeba było czekać, ale było też warto.
Jestem wśród wielkich fanów twórczości Rooney i uważam, że w Intermezzo znów zabiera nas w pasjonującą i wciągającą podróż po skomplikowanych ludzkich relacjach i jeszcze bardziej skomplikowanych myślach i uczuciach.
Wiem, że niektórzy uznają to za operę mydlaną, inni mają problem z tym, że postacie rzadko kiedy potrafią raz,...
2025-02-24
Myślę, że byłoby bardzo dobrze, gdyby jak najwięcej osób przeczytało tę wspaniałą książkę.
Dawno nie czytałem nic, co tak mocno rezonowałoby z moimi myślami i emocjami. Momentami miałem wrażenie, że ktoś zagląda mi do głowy i spisuje to, co tam siedzi. Łapie ta książka jakąś społeczną nutę, to rozedrganie, w którym żyjemy i od którego trudno się uwolnić, ewentualnie udaje się, że ono nie istnieje.
Tym lepiej czytać Hałas nie jednym tchem, ale dawkując sobie, zatrzymując się, pozwalając sobie na myślenie i czucie tego wszystkiego.
Jest w tym też nadzieja, jest w tym coś ciepłego, coś miłego, wynikającego prawdopodobnie z tego, że oto ktoś czuje to, co ja, ma podobne przemyślenia, a zarazem w nosie ma, że niektórzy nazwą to banałem. Wydaje mi się, że tego słowa używa się również po to, by zdystansować się od różnych myśli, czyli może to być mechanizm obronny.
Tymczasem Hałas, jeśli tylko ktoś otworzy się na to, o czym pisze autorka, może być pierwszym krokiem do wyjścia z Matrixa. Dającym właśnie nadzieję, że może i jest oraz będzie trudno, ale przynajmniej nie jest się samemu. Będę pewnie chciał wracać do tej książki. Mam nadzieję, że znacznie częściej będę myśleć o niej, a nie o modlitwie Kuby ze Ślepnąc od świateł.
Myślę, że byłoby bardzo dobrze, gdyby jak najwięcej osób przeczytało tę wspaniałą książkę.
Dawno nie czytałem nic, co tak mocno rezonowałoby z moimi myślami i emocjami. Momentami miałem wrażenie, że ktoś zagląda mi do głowy i spisuje to, co tam siedzi. Łapie ta książka jakąś społeczną nutę, to rozedrganie, w którym żyjemy i od którego trudno się uwolnić, ewentualnie udaje...
2025-02-17
Wybitna i porażająca książka, dobrze byłoby, gdyby jak najwięcej osób ją przeczytało.
To bardzo szerokie, systemowe przyjrzenie się temu, co myślimy o gwałcie, o osobach, które go doświadczyły i o tych, którzy gwałtu się dopuścili. Autorka mierzy się z najróżniejszymi stereotypami, zakodowanymi (niekiedy bardzo głęboko) przekonaniami, pokazując najróżniejsze perspektywy.
"Wyobraź sobie, jak inaczej wyglądałby świat, gdyby dziewczyny i kobiety były seksualnymi podmiotami, a nie obiektami seksualnymi".
Z jednej strony sprawa jest prosta - gwałt jest zawsze wtedy, gdy po jednej stronie nie ma entuzjastycznej, wyrażonej świadomie zgody. Gwałt też w większości przypadków ma znacznie więcej wspólnego z władzą i kontrolą. Z drugiej strony czy zawsze da się oddzielić gwałt od seksu? Czy każdy przypadek jest taki sam i czy w ogóle jest sens porównywać, kto ma gorzej?
Abdulali stawia wiele ciekawych pytań, na które znajduje pogłębione odpowiedzi. I robi to empatycznie, ale też w sposób, który potrafi jednocześnie generować złość (co jest czymś pozytywnym), jak i dawać nadzieję. Nadzieję, że może być inaczej, że zmiany są możliwe, że można odnaleźć szczęście i spokój po doświadczeniu gwałtu, co nie oznacza, że to doświadczenie nie zostanie z daną osobą na zawsze.
"Życie byłoby o wiele zdrowsze, gdyby kobiety rzadziej się bały, a częściej okazywały słuszny gniew".
To świetna książka dla wszystkich, zarówno dla osób (głównie kobiet), które doświadczyły gwałtu, ale też dla tych, którzy nie zawsze mogą wiedzieć, jak się zachować, gdy ktoś im powie o gwałcie. Ja na pewno wiem lepiej niż wcześniej, co w takiej sytuacji robić oraz czego nie robić.
Wierzę, że są książki mogące autentycznie wpłynąć na rzeczywistość, zmienić coś na lepsze, nawet jeżeli będą to poglądy kilku osób, które zrozumieją, czym jest gwałt i o czym mówimy, gdy o gwałcie mówimy. Dlatego chciałbym zachęcić do przeczytania tej niełatwej, ale wybitnej i potrzebnej książki.
Wybitna i porażająca książka, dobrze byłoby, gdyby jak najwięcej osób ją przeczytało.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo bardzo szerokie, systemowe przyjrzenie się temu, co myślimy o gwałcie, o osobach, które go doświadczyły i o tych, którzy gwałtu się dopuścili. Autorka mierzy się z najróżniejszymi stereotypami, zakodowanymi (niekiedy bardzo głęboko) przekonaniami, pokazując najróżniejsze...