rozwiń zwiń

Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach: ,

Facet z poukładanym życiem, rodziną i miłością nagle wszytko traci. W ułamku sekundy staje na bezdrożu samotności. Znika bezpowrotnie to, co kochał. Otoczony bólem pragnie dokonać zmian. Wyjeżdża.
Na miejsce zamieszkania wybiera małe miasteczko. Mężczyzna nie zdaje sobie sprawy, że obejmując stanowisko lekarza, zbliży się do wcześniej wykonywanej profesji, którą porzucił. Manham niebawem przyczyni się do zachwiania odbudowanej stabilizacji Davida. Lekarz nie ma żadnych planów na przyszłość. Próbuje zyskać zaufanie mieszkańców, bowiem w ich oczach nadal jest ,,tym przyjezdnym". Zaangażowanie ze strony drugiego lekarza, otwiera midzy nimi bramy do przyjaźni i zaufania.
Czy uwierzylibyście osobie, która jest prawa, życzliwa i skrzywdzona przez życie?
David i mieszkańcy Manham zaufali. Żyli w ułudzie, która całkowicie uśpiła ich czujność.
Spokojna atmosfera zapoczątkowuje dramat. Gdy dochodzi do upiornego odkrycia zwłok kobiety, nikt już nie czuje się bezpiecznie. Dodatkowo David poznaje sen jednej z mieszkanek, który wpływa na jego przemyślenia.
Wierzycie w sny - prorocze obrazy z naszej wyobraźni, powstające wtedy, gdy śpimy?
Ten wpleciony w fabułę motyw podkręca napięcie.
Lekarz nie pozostaje bierny na dramatyczne wydarzenia. Podnosi kurtynę, za którą dotąd sie ukrywał i ujawnia swój prawdziwy zawód, który porzucił po stracie rodziny. Jako antropolog sądowy pomaga policji w śledztwie. Rozpoczyna się walka z niewidocznym przeciwnikiem, który atakuje ponownie. Czas staje w szranki z grą pozorów, a pomaganie policji musi pozostać tajemnicą. Mieszkańcy tracą do siebie zaufanie, patrzą na siebie wilkiem, co nie sprzyja w utrzymaniu relacji.
W tym znieksztalconym obrazie zła jest również miejsce na miłość. Zakochany David nie wie, że los ponownie wystawi go na próbę.
Historia przedstawiona przez Becketta okraszona jest medycznym spojrzeniem na ludzkie zwłoki i to, co dzieje się z ciałem po śmierci. Autor w realistyczny sposób zobrazował każdy fragment książki odnoszący się do oględzin ludzkich szczątek. Skrupulatnie opisał, co ma znaczenie przy określeniu czasu zgonu oraz jakie czynniki na niego wpływają.
Osoby wrażliwe informuję, że dopełnieniem są treści związane z procesem rozkładu zwłok; muchami, żukami, larwami.
Tej książki się nie czyta, ją się pochłania.
To niebywale rzeczywisty obraz, który silnie oddziałowuje na wyobraźnię. W tej historii czuć strach ofiar, ciężar bezsilności i zapach powolnej agonii.
Opisy miejsca zbrodni oraz pracy antropologa uzmysławiają, jak ważny jest każdy szczegół, a pominięcie go może skutkować utratą kluczowego tropu. Czytalam powieść wydaną nakładem Wydawnictwa Amber. Fabuła na piątkę, lecz przełożenie tekstu nieco gorsze, dlatego książkę oceniłam niżej. Nie mogę wypowiedzieć się, co do tłumaczenia wykonanego dla wydawnictwa Czarna Owca.

Facet z poukładanym życiem, rodziną i miłością nagle wszytko traci. W ułamku sekundy staje na bezdrożu samotności. Znika bezpowrotnie to, co kochał. Otoczony bólem pragnie dokonać zmian. Wyjeżdża.
Na miejsce zamieszkania wybiera małe miasteczko. Mężczyzna nie zdaje sobie sprawy, że obejmując stanowisko lekarza, zbliży się do wcześniej wykonywanej profesji, którą porzucił....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Kiedy napisał do mnie Andrzej, od razu stwierdziłam, że to gość na luzie. Na wstępie zaczął od słów - cytuję:
"Jestem autorem książki, której ludzie się boją."
Pomyślałam sobie: retyyy... może to horror? Czemu nie! Chętnie sięgnę.
Szybko okazało się jednak, że to nie horror, a nieświadomie stosowany w życiu ,,error".
Autor poinformował mnie, że fabuła dotyczy uzależnienia i związanego z nim leczenia, możliwe, że to główny powód sumy wszystkich strachów Czytelnika.
Ludzie boją sie książek, które otwierają oczy.
Gdy na podwalinach choroby alkoholowej stosuje sie zabiegi mające na celu wyeliminowanie zagrożenień, pojawia sie błędne myślnie. Kazdemu z nas wydaje się, że picie alkoholu ponad normę jest czymś złym.
A kiedy w ogóle mamy jakąś ,,normę"?
Czy istnieje takie pojęcie?
Alkoholik widzi z picia same korzyści. Bez zrozumienia istoty problemu popada się w bezwiedne spożywanie używki.
Dla osób niebędących w kryzysie uzależnienia procenty kojarzą się z okazją do dobrej zabawy. Po zakrapianej okoliczności każdy wraca do normalnego trybu. Inaczej jest z osobą uzależnioną. Alkohol staje się wówczas podłożem do zapomnienia o problemach, ,,świetnej" zabawy - niekoniecznie dla towarzyszy i wyniesieniu na piedestał swojej zaj#b%st*ści. I tak w kółko Macieju. Uzależniony przyjmuje, że bez alkoholu jest nikim.
Ułuda płynąca z tego stanu jest formą odskoczni. Osoby wpływowe szybko toną, a ratunku znikąd nie widać.
Taka pomoc może przyjść tylko i wyłącznie z własnego wnętrza, gdy płuca tonącego są pełne wody, a walka trwa o kazdy oddech. ,,Tonący brzytwy się chwta" - historia Andrzeja z tym mi się kojarzy.
Nikt nie zdołał odciągnąć bohatera od picia. Żona, którą Autor kocha nad życie, nie ma siły przebicia. W tym scenariuszu przepełnionym dramatem nie ma miejsca na słuchanie innych.

Historia rozpoczyna się punktem zwrotnym - pogorszeniem stanu zdrowia Autora. Wszystko przez alkohol, który trawi ciało i umysł bohatera.
Po wcześniejszych próbach rzucenia nałogu, nadchodzi kolejna.
Czy ta właśnie próba okaże się ostateczną?
To jedna z książek o miłości, której oblicze jest czarne i bezdenne.
,,Tak, kochałem ją miłością bezgraniczną. Wierny byłem jej zawsze. Ona mnie krzywdziła, a ja tego nie chciałem widzieć, tak bardzo ją kochałem."
Czy można kochać coś, co popycha w przepaść?
Uważam, że tak. Jednak w porównaniu z prawdziwą miłością, którą obdarza się drugą osobę, tamta ma iluzoryczny wymiar.
Bohater trwa w postanowieniu trzeźwości, które podczas lczenia okupione jest wyparciem prawdy o sobie, niezrozumienim, smutkiem, wstydem, zakłamaniem, gniewem, poczuciem winy. W kolejnych etapach trzeźwienia bohater stopniowo obserwuje u siebie zmiany. Pomimo że buntuje sie przeciwko prawdzie, zaczyna szkicować swój zewnetrzny i wewnętrzny obraz. Z pomocą pisanych podczas terapii prac, rodzi się nowy ,,Bodzio".
Jestem pełna podziwu dla Autora. Odwaga, którą sie z nami dzieli jest dla niego rozliczeniem ze starym życiem. Bo teraz przed nim nowe czyste karty, ktore bedzie wypełniał trzeźwą historią
W moich przemyśleniach pojawiały sie różne emocje. Największe wzbudzaly: strach i gniew.
Gdy Andrzejowi umiera Tata, obawiałam sie, że wróci na dawną drogę.
Jednak tragiczne wydarzenia pokazały, że bohater zdołał przetrwać je na trzeźwo. Wiem jaki ból towarzyszy umieraniu, gdyż w czerwcu zeszłego roku trzymałam za dłoń umierająca Mamę.
Gniew na bohatera, ktory we mnie rósł, pojawiał się, gdy Bodzio wspominał swoją żonę. Siła i miłość pozwalały trwać jej u boku męża. To ogromne poświęcenie i wiara, że kiedyś może będzie inaczej, sprawiły, że polubiłam jej postać. Nikt z nas nie wyobraża sobie przez co przeszła.
Bohatera nie złamały pojawiające się w trakcie leczenia wyzwalacze. Świadome wystawiania się na pokuszenie, bylo sprawdzianem, który Andrzej zdawał celująco.
Na koniec kilka słów o okładce.
Jej niepozorny wyglad skrywa treść znacznie głębszą niż można się spodziewać. Widzimy na niej wizerunek czterech sylwetek ,,Bodzia".
W moim postrzeganiu każdy kafelek z obliczem Andrzeja stanowi zapoczątkowanie nowego etapu trzeźwienia. Ten wizualny podziałał można odczytać jako kolejne kroki ku zdrowieniu.
Andrzej pisze swobodnym piórem. O ile książka zawiera trudne życiowe przesłanie, o tyle jej czytanie sprawia ogromna przyjemność.
,,Będę trzeźwy w pijanym świecie. Nie da sie tego zrobić. Nie po tylu latach picia."
A jednak - udało się.
Bodzio życzę Ci kolejnych pięknych trzeźwych lat. Zasługujesz na wszystko, co najlepsze!

Kiedy napisał do mnie Andrzej, od razu stwierdziłam, że to gość na luzie. Na wstępie zaczął od słów - cytuję:
"Jestem autorem książki, której ludzie się boją."
Pomyślałam sobie: retyyy... może to horror? Czemu nie! Chętnie sięgnę.
Szybko okazało się jednak, że to nie horror, a nieświadomie stosowany w życiu ,,error".
Autor poinformował mnie, że fabuła dotyczy uzależnienia i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Z ogromnym zapałem sięgałam po książkę Marty. Każda przerzucona kartka potegowała moją ciekawość - ,,co będzie dalej?". Emocjonujący początek podziałał hipnotyzujco. Zbieg okoliczności, łączący bohaterów, nadawał fabule dynamiki. Niestety, mój entuzjazm skończył się równie szybko, jak się zaczął, ale o tym za chwilę.
Tłem dla książki jest miłość do tańca, muzyki oraz przeszłość, która ściga bohaterkę. To właśnie ten wątek w fabule okazuje się najmocniejszym atutem. Dwudziestoczteroletnia Laura pragnie zostawić za sobą tragiczne wydarzenia. Kiedy odnajduje drogę do upragnionego zapomnienia, pojawiają się silne uczucia. Muzyk John pokazuje młodej dziewczynie, że miłość może mieć piękne barwy i wcale nie musi kojarzyć się z tyranią. Bohaterka odczuwa strach wobec rodzących się uczuć. Nie chce narażać Johna na konfrontację ze swoim tajemnicami oraz mężczyzną, który kiedyś był jej katem.
,,A co, jeśli ja świadomie godzę się na to ryzyko?"
John zapewnia Laurę, że wspólnie mogą przezwyciężyć wszystkie przeciwności. Wspiera kobietę w uwolnieniu się z pułapki przeszłości.
W powieści prym wiedzie męskie grono. Laura zaskarbia sympatię członków zespołu, którego jest choreografką. Jest jednak ktoś, kto stanowi dla niej wyzwanie, to Parker - nadąsany dupek.
Parker scala fabułę w jedno, a jego ,,żywy" charakter, przyćmiewa wizerunek pozostałych. Kiedy mężczyzna zmienia swój punkt widzenia, Laura zaczyna przenikać do jego myśli.
Polubiłam jego postać i cicho liczyłam, że to on będzie zabiegał o serce bohaterki.
Mocnym punktem w powieści jest wkradająca się zazdrość, ktora miesza się z miłością i przyjaźnią.
Główni bohaterowie - Laura i John - przedstawiają niedojrzałą postawę. Dziecięce zachowanie niekiedy denerwuje, kiedy indziej bawi. Ich ciągły płacz na każdej stronie podnosi ciśnienie.
Płaczący mężczyzna?
Owszem, wyznaję zasadę, że prawdziwy facet potrafi płakać, ale John lamentował za często.
Związek Laury i Johna ukazuje zestawienie dwóch różnych, ale bardzo podobnych charakterów. To prawdziwa mieszanka wybuchowa.
Niepotrzebnie zastosowanym przez Martę Kalinowską zabiegiem, wprowadzonym na początku powieści, jest przedstawienie takiej samej perspektywy z punktu widzenia dwóch postaci.
Dopracowanie tego elementu przyczyniłoby się do zmniejszenia objętości tekstu i swobodniejszego przepływu fabuły.
Dodatkowo przepisanie tych samych dialogów, przelewa czarę goryczy. Liczne powtórzenia oraz stosowanie słów ,,Ekhm...", ,,Aish..."(osobiście mi nie pasują).
Każda książka, którą przeczytam otrzymuje ode mnie wiarygodną opinię. Mimo że cenię sobie Autorkę, mój literacki głos pozostaje w zgodzie z własnymi odczuciami.
Moi drodzy, wierzcie, każdy z nas jest inny, a odbiór konkretnej lektury zależy od naszych preferencji. Chciałabym również podzielić się z Wami odczuciami związanymi z Autorką. Marta wzbudziła moją sympatię. To ciepła i wrażliwa kobieta, pisząca w bardzo przyjemnym stylu.
Nasza międzyautorska relacja zaczęła się, gdy Marta sięgnęła po ,,Intrygę...". Dowiedziałam się, że to koleżanka ,,po piórze" i bardzo się ucieszyłam. Natychmiast chciałam mieć książkę, którą napisała.
Pomimo że książka w mojej ocenie nie dostarczyła oczekiwanych wrażeń, Autorka udowadnia, że pasję należy rozwijać. Po debiutancki owoc ponad dwuletniej pracy Marty sięgnijcie sami, gdyż każdy z nas ma inne upodobania czytelnicze.
W działaniach Recenzentów istotne jest naszkicowanie czytelniczgo przesłania, które może wnieść nowe przemyślenia do twórczości Autora.

Z ogromnym zapałem sięgałam po książkę Marty. Każda przerzucona kartka potegowała moją ciekawość - ,,co będzie dalej?". Emocjonujący początek podziałał hipnotyzujco. Zbieg okoliczności, łączący bohaterów, nadawał fabule dynamiki. Niestety, mój entuzjazm skończył się równie szybko, jak się zaczął, ale o tym za chwilę.
Tłem dla książki jest miłość do tańca, muzyki oraz...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Jakiś czas temu wzięłam udział w konkursie, w którym udało mi się wygrać książkę Michaliny Kowolik.
Dziś, po długiej czytelniczej nieobecności wracam z nową opinią.
W każdym z nas drzemią silne potrzeby posiadania czegoś, co kieruje nami w życiu. Dla jednych jest to wymarzona praca, a dla innych rodzina.
Radość i spokój Słowińskich zakłóca coś, co nieoczekiwanie rozbija ich poukladany świat na najdrobniejsze kawałeczki.
Niczym porcelana, ktorą uda się posklejać, lub definitywnie pozbyć.
Zoja, nastoletnia dziewczyna, przed którą świat stoi otworem, nagle traci grunt pod nogami. Dotąd wszystko działało jak w zegarku, tymczasem tragiczne zdarzenie odkrywa przed nami pasma nieuchronnych niepowodzeń. Sprawny mechanizm zegara, który napędza wszystko do przodu zwyczajnie się zepsuł.
To kluczowy wątek w fabule ukazujący natychmiastowe zatrzymanie się wszystkich wskazówek. Dla jednych świat staje w miejscu, a dla innych na głowie, ksztaltujac tym samym życie pozbawione większego znaczenia i określonego celu. A przecież to ostatnie wiedzie prym w bezkresie naszego istnienia.
W cichy sposób wkrada się do życia bohaterów nieprzyjaciel - alkohol.
Wysysa on z człowieka wartości i zabiera tożsamość. Nałóg, który zaczyna być oparciem w nieszczęściu matki Zoji, okazuje się najgroźniejszym wrogiem, siejąc spustoszenie tam, gdzie wcześniej była przestrzeń dla miłości, rodziny i zainteresowania bliskimi.
Żeby było mało, z uzależnieniem każdy próbuje poradzić sobie sam. Jedni wybierają stagnację, inni rozpaczliwą ucieczkę. Jak się okazuje batalia z nałogiem nie dotyczy jedynie osoby uzależnionej, lecz całej rodziny. Gdy do bohaterki dociera, że brakuje wsparcia innych, można już śmiało pomyśleć o poddaniu się. W tym momencie Zoja nie załamuje rąk. Pragnie wyciągnąć wszystkich z kłopotów, nawet gdy ,,to nowe i obce życie" wydaje się tkwić w martwym punkcie.
To ostatnie działanie jest o tyle odważne, że podejmowane przez najmłodszą osobę w rodzinie. Nastolatka przejmuje większość obowiązków domowych oraz pilnuje uzależnionej matki. W obszarze życia Zoji nie ma miejsca na spokój i szczęśliwe dorastanie. Na przekór wszystkiemu młoda dziewczyna doświadcza pierwszej miłości, o tyle tragicznej, co okupionej koniecznością dokonania wyboru.
Ogarnęło mnie zaskoczenie, kiedy niepozorny tytuł, jaki nadała Kowolik swojej książce ,,Dwa kilogramy szczescia", zaprasza Czytelnika do wkroczenia w świat głębokiego uzależnienia.
Czy młody człowiek jest w stanie przetrwać w życiu taki emocjonalny rollercoaster?
Na kartkach książki znajdziesz nie tylko wielką miłość młodych ludzi, lecz całą gamę innych uczuć. To przejmująca historia o stracie członka rodziny i heroicznej postawie nastoletniej Zoji, która zapomina o swoim szczęściu kosztem ratowania relacji rodzinnych.
Do pełni czytelniczej satysfakcji brakowało mi utrzymania tempa w rozwijaniu wątku uzależnienia - który odpowiednio przedstawiony - mógłby silniej wybrzmieć w całej opowieści.
Wspomniany wątek urywa się z ucieczką matki. W zawiązku z tym nie możemy śledzić jej dalszych losów.
Pod koniec książki pojawienie się matki w towarzystwie syna budzi we mnie sprzeczne emocje, bowiem wcześniej syn, nie mogąc zaakceptować alkoholizmu matki, wyprowadził się z domu. Słabą stroną książki jest brak informacji, w jakich okolicznościach matka i syn odnaleźli się na wspólnej drodze. Jest to tylko moje subiektywne spostrzeżenie, a przedstawienie tego w książęce każdy Czytelnik może odebrać inaczej.
Dialogi są spójne, a rozmowy prowadzone miedzy bohaterami wielokrotnie wywolywały uśmiech na moich ustach.
Zakończenie przyjęłam z żalem, być może spodziewałam się czegoś, co zrekompensuje mi drobne niedociągnięcia w fabule. Mimo wszystko sięgnę po kolejną książkę Autorki, gdyż pisze sercem, co jest dla mnie wyznacznikiem autentyczności.

Jakiś czas temu wzięłam udział w konkursie, w którym udało mi się wygrać książkę Michaliny Kowolik.
Dziś, po długiej czytelniczej nieobecności wracam z nową opinią.
W każdym z nas drzemią silne potrzeby posiadania czegoś, co kieruje nami w życiu. Dla jednych jest to wymarzona praca, a dla innych rodzina.
Radość i spokój Słowińskich zakłóca coś, co nieoczekiwanie rozbija...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Przychodzę do Was z ciekawą propozycją książki autorstwa Agnieszki Łepki, - ,,Inna". To nie tylko obyczajówka, po którą sięga się w przerwie między innymi lekturami. To powieść, która poruszy czułe struny i pokaże, z jak wielu ,,uczuciowych barw" składa się człowiek.
To debiut, który otuliłam wyjątkowym sentymentem.
Zanim historia zostanie naniesiona na ramy życia głównych bohaterów, Autorka uświadamia nas w jakim domu wychowywała się tytułowa bohaterka - Lena.
Dorastanie pozbawione rodzicielskich uczuć i zrozumienia stało sie dla dziewczyny torturą. Ciągłe krytykowanie, manipulowanie i sterowanie budzi w niej potrzebę posmakowania samodzielności.
Wraz ze stronami powieści przenosimy się do lat dziewięćdziesiątych, kiedy kraj uczył się żyć na nowych zasadach, burząc dawny mur poglądów. W tych okolicznościach poznajemy dwoje bohaterów o odmiennych przekonaniach.
Lenka - młoda kobieta, stojąca u bram dorosłości oraz Antek, który tylko pozornie tworzy solidny fundament.
Lena postanawia wyjść naprzeciw oczekiwaniom rodziców i pieczętuje zwiazek z Antkiem. Mężczyzna jest doceniany przez rodzinę Leny, co stanowi zaletę w relacjach.
Jak to w bajkach dla dorosłych bywa, Lenie i Antkowi rodzi się dziecko. Pomimo nowego oblicza życia w kraju, rodzina wiąże koniec z końcem. Jednak gdy małżonków szybko dotyka proza życia, to świat zaczyna jawić sie w zupełnie innej tonacji. Codzienne obowiązki, opieka nad dzieckiem, praca oraz myśli o przyszłości spoczywają na kobiecie.
Dodatkowo Lena nie kryje swojej niechęci do macierzyństwa, co wywołuje falę oburzenia.
Antek przepełniony jest pychą związana z prowadzeniem firmy, wykorzystując swój status, podąża drogą zdrady. Z natury ma bardzo luzackie podejściem do życia, a pracę traktuje jako karę.
Lenę rujnuje wewnetrznie ta sytuacja, jednak nie potrafi wymóc na mężu obowiązków, gdyż ten stale się wykręca. Stereotypy wychodzą na się światło dzienne i kierują młodymi w walce o rację.
Utarte przekonania spoczywają na barkach kobiety, nadając jej wyznaczone zadania, których mężczyzna nie będzie wykonywać.
Zachowanie obojga jest niedojrzałe, czego dowodzi nieadekwatne do sytuacji podeście do życia.
Czy wybory, jakich dokonała Lena, będą stanowić kwintesencję jej życia?
Na wyjaśnianie nie musiałam długo czekać, od początku stanowiło ,,oczywistą oczywistość".
Mocnym atutem książki jest przedstawienie obrazu kobiety, która nie ma prawa głosu.
Od najmłodszych lat my kobiety budujemy własną autonomię, która niczym linie papilarne stanowi unikatowy symbol istnienia. W świecie pełnym stereotypów nasze wartości znikają. Z czasem stają się kroplą w morzu łez.
Istotnym aspektem było przedstawienie reakcji i wpływu, jaki mieli na zachowanie bohaterowie drugoplanowi.
Nie szukajcie w tej książce spokojnego lub lekkiego głosu, którym mówi Autorka. To przesłanie pełne kontrowersji. Przedstawia problematykę, w której otwartość, dzielenie się swoim poglądami i podejmowane decyzje mogą doprowadzić do wykluczenia społecznego.
W fabule spodobała mi się wielobarwność emocje, których głębie odczuwałam do ostatniej strony. Agnieszka chwyta za serce swoim piórem. To wspaniała pisarka i człowiek przepełniony empatią.
Polecam i to bardzo gorąco.
10 za fabułę, która jest bardzo bliska memu sercu!

Przychodzę do Was z ciekawą propozycją książki autorstwa Agnieszki Łepki, - ,,Inna". To nie tylko obyczajówka, po którą sięga się w przerwie między innymi lekturami. To powieść, która poruszy czułe struny i pokaże, z jak wielu ,,uczuciowych barw" składa się człowiek.
To debiut, który otuliłam wyjątkowym sentymentem.
Zanim historia zostanie naniesiona na ramy życia...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Chwytałam książkę Grześka z ciekawością, ale i z wielkim znakiem zapytania, czy okładkowa obietnica zbiegnie sie z moim czytelniczym oczekiwaniem.
W odległych latach młodości sięgałam po różne gatunki. Wśród nich był mistrz King, chociaż nie raz zanudził mnie długimi opisami, był moim numerem jeden.
Dzięki powieści Grześka postanowiłam powrócić do dzieł o zbliżonej tematyce.
,,Karcer" Grzegorza Juszczaka to literatura post-apo.
Akcja książki toczy się sto lat po wojnie atomowej. Kiedy codzienność człowieka zastępuje substytut pseudonormalności, ocaleni ludzie - po ,,zapewne" wielu próbach - uczą się, jak w elastyczny sposób dopasować się do funkcjonowania.
Dlaczego twierdzę ,,zapewne"?
Ponieważ mało co wiemy o ludziach, którzy przez sto lat próbowali przeżyć i przystosować się do sytuacji. Autor pobieżnie naszkicował wizję losów ludzi po apokalipsie. Jednak czy jest to na tyle istotne, by się nad tym rozwodzić?
Myślę, że nie, i tu ku mojej wielkiej radości odetchnełam z ulgą, unikając dlugich opisów.
Zamysłem Autora było ukazanie tego, co dzieje się tu i teraz, czyli scenariusza teraźniejszości. Zamiast tworzyć niepotrzebną fabułę, autor w zgrabny sposob wspomniał jedynie zarys wydarzeń z przeszłości.
Dowiadujemy się, że grupa ocalonych zamieszkuje dawny budynek więzienny. To społeczność, która prowadzi w miarę uporządkowaną egzystencję.
O ile zagrożenie stanowią niemyślące istoty zwane menelsami, pokolenia przysłowiowych ,,Kowalskich" po stu latach, opanowuje sytuacje. Bohaterowie poznają zachowania menelsów, wiedzą, że te mają pewną wadę, która pozornie zapewnia mieszkańcom karceru bezpieczeństwo.
Co, jeśli dziwaczne stwory ewoluują, lub ktoś poddaje je eksperymentom, by stały się jeszcze większym zagrożeniem?
Tu stanęłam w martwym punkcie, bo Grzegorz Juszczak nie odkrył przede mną pewnej karty - asa, którego chowa w rękawie. Te ,,atu" wyjaśni nam, co lub kto stoi za nagłym przeobrażeniem jednego z menelsów, który atakuje karcer. Niestety tego wątku nie poznałam w tej części. Mam nadzieję, że wyjaśnienie znajdę w kontynuacji.
Gdy czytałam książkę zastanawiałam się, ile czasu mogą przetrwać ludzie, zachowując iluzje bezpieczeństwa? Co, gdy zagrożeniem są nie tylko dziwne kreatury?
Gdy niebezpieczeństwo staje się wyczuwalne, postaci targają dylematy, głównie związane z zabezpieczeniem w zapasy amunicji i żywności. Niepewny byt mieszkańców przyczynia się do działań, które mają na celu ochronić ich nie tylko przed wrogimi kreaturami - menelsami, ale również atakiem najeźdźcy, który nieuchronnie zmierza w kierunku bohaterów.
Czy Kojot, będący ważnym ogniwem obrony karceru, który znika w niewyjaśnionych okolicznościach, okaże się zdrajcą, współdziałającym z nieprzyjacielem?
Rządzący są podejrzliwi, a o lojalności Kojota przekona się Matti, który wyrusza wraz ze sztabem swoich ludzi na poszukiwania.
Początek książki jest spokojny, fabuła rozkręca się dopiero w drugiej połowie. Z czasem trwającej fabuły czycha na bohaterów coraz więcej przygód, umiejscowionych w niepokojącym scenariuszu. Przyznam, że warto było czekać, aż atmosfera niepokoju podgrzeje temperaturę i podsyci ciekawość.
Akcja utrzymuje się do ostatnich stron, a dwie zagadki zaostrzały nieco dramaturgię.
Książka wzbudziła we mnie wiele emocji. Umiejętność postaci do wspólnego działania pokazuje, że w sytuacjach kryzysowych najważniejsza jest współpraca. Wśród walczących przyjaciół na polu bitwy, to właśnie wsparcie jest kluczem do zwycięstwa, ale czy w tej książce będzie to wystarczające? Mieszkańcy karceru charakteryzuje otwartość na pomaganie innym, nie potrafią przejść obojętnie, gdy w grę wchodzi ludzkie życie.
Autor przedstawia prawdziwe oblicze dowodzenia. Podejmowanie złych decyzji przez wsoko postawionego dowódcę wiąże się tajnymi naradami przeciwko generałowi.
Niebanalnym sposobem zainteresowania Czytelnika okazuje się wtrącenie wątku ,,kac kupki", który podnosi walory humorystyczne pojawiające się w książce.
Uważam, że Autor poprzez zachowanie bohaterów pokazał nam korzyści płynące z empatii, siłę do walki dzięki wzajemnej mobilizacji, wolność od strachu poprzez heroiczną postawę dążenie do sprawiedliwości i zachowanie czujności, która nadaje nieco stabilizacji w trudnych chwilach. Decyzja o przemilczeniu prawdy w cieniu miłości robi duże wrażenie.
,,Karcer" czytało się bardzo dobrze. Nie odniosłam wrażenia, że to debiut. Delikatny bałagan w dialogach wprowadzało heheszkowanie, tu Autor mógł użyć didaskaliów, aby opisać wesołość bohaterów. Jest to jedynie moja subiektywna uwaga. Polecam.

Chwytałam książkę Grześka z ciekawością, ale i z wielkim znakiem zapytania, czy okładkowa obietnica zbiegnie sie z moim czytelniczym oczekiwaniem.
W odległych latach młodości sięgałam po różne gatunki. Wśród nich był mistrz King, chociaż nie raz zanudził mnie długimi opisami, był moim numerem jeden.
Dzięki powieści Grześka postanowiłam powrócić do dzieł o zbliżonej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

To nie uczuciowe westchnienie, lecz oddychanie całą gamą uniesień.
Przeczytałam tę książkę drugi raz. Po dwudziestu pięciu latach spojrzałam na nią z innej perspektywy. Wówczas miałam siedemnaście lat i nie pojmowałam, że pragnienie i miłość nie znają ograniczeń.
Co może wiedzieć o miłości niedoświadczona nastolatka?
Pomimo że nie rozumiałam przekazu Williama Whartona skierowanego do Czytelnika, to miłość bohaterów już wtedy wzbudzała mój podziw.
W tej chwili, posiadając spory bagaż doświadczeń, wnikliwie przeanalizowałam idee Autora. Konstrukcja fabuły pomogła mi pojąć, że każda miłość przenika przez nasz punkt widzenia. Uczucie jest jedno, ale to, jak je przeżywamy, zależy od tego, co się wcześniej z nami działo.
Śmiało mogę napisać, że w tej książce - dla wielu z Was kontrowersyjnej - dzieje się magia. Tymi czarami są uczucia, którym można przypisać pragnienie poszukiwania własnej drogi, próby odnalezienia dojrzałości, tworzenia szkieletu życia. @William Wharton przedstawia nadzwyczajną miłość mężczyzny przed pięćdziesiątka i niewidomej siedemdziesięciodwuletniej kobiety.
Zastanawiacie się, jakim cudem tych dwojga połączyła miłość?
Czlowiek doświadcza w życiu wielu emocji, a cały ich zbiór tworzy jedyną w swoim rodzaju oryginalną ,,formę". W tej książce nie znajdziesz ideałów. Chociaż miłość bohaterów jest niewinna, przepełnia ją wiele ciemnych stron, które hamują ich przed spędzeniem razem reszty życia.
Czytasz i zastanawiasz się, czy taka miłość jest realna?
Tak, gdyż bariery wiekowe tworzymy my sami.
Czy przedstawiona historia mogła wydarzyć się naprawdę?
Oczywiście, bo w prawdziwej miłości granica wieku zaciera się w naszym umyśle.
Jak wiele może poświęcić mężczyzna i na ile kobieta może wpłynąć na jego ukształtowanie?
Tego dowiecie się z tej cudownej i wzruszającej historii.
Przed poznaniem Mirabelle bohater żyje w dostatku, lecz w rzeczywistości do pełni szczęścia brakuje mu spełnienia marzenia.
Kiedy zdaje sobie sprawę, że gonitwa do sukcesu zniszczyła nie tylko jego życie, ale i bliskich, postanawia odrzucić najcenniejsze, co posiada. Na zakręcie wyboistej drogi podejmuje decyzję zmieniającą świat, w którym dotychczas funkcjonował. W chwili, gdy mężczyzna się poddaje, jeszcze nie wie, że oto wygrał na loterii, finansowo ubogi, lecz życiowo dostatni byt.
Niewidoma Mirabelle, ,,wpada" na żyjącego w nędzy Jacka i otwiera mu oczy na świat. Wizja przedstawiona przez Whartona ma na celu ukazanie nam, że ślepymi nie są ci, ktorzy nie widzą, lecz ci, którzy widzą wszystko, nie dostrzegajac rzeczywistości.
Mirabelle uczy Jacka patrzeć. Dzięki niej mężczyzna spełnia swoje cele. Staje się lepszą wersją siebie, przy okazji doceniając zwyczajną egzystencję.
Nawet jeśli to historia krótkiej podróż w głąb ich fascynującego uczucia, warto po nią sięgnąć, by przekonać się, że miłość nie kieruje się zegarem biologicznym. Chemia między ludźmi może i ma prawo zrodzić się każdym wieku.
Kończyłam czytać ,,Spoznionych" w autobusie i nie przeszkadzało mi, że zerkają na mnie inni, gdy melancholia chwyciła za serducho, a łzy same cisnęły się do oczu.

To nie uczuciowe westchnienie, lecz oddychanie całą gamą uniesień.
Przeczytałam tę książkę drugi raz. Po dwudziestu pięciu latach spojrzałam na nią z innej perspektywy. Wówczas miałam siedemnaście lat i nie pojmowałam, że pragnienie i miłość nie znają ograniczeń.
Co może wiedzieć o miłości niedoświadczona nastolatka?
Pomimo że nie rozumiałam przekazu Williama Whartona...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Piękna okładka książki autorstwa Agnieszki Łepki po raz kolejny zachęciła mnie do poznania losów bohaterów. Historia trzech przyjaciółek, które wbrew pojawiającym się przeciwnościom, zapragnęły żyć na określonych przez siebie zasadach...
Ale o tym za moment.
Wróćmy do Autorki. Nie znam kobiety, która z tak ogromną pasją potrafi rozmawiać o życiu. Inteligentna, empatyczna, asertywna i bardzo ciepła. To cechy Pisarki, którą miałam przyjemność poznać bliżej.
❗️Aguś, dziękuję, że jesteś❗️
Autorka w każdej książce potrafi skupić uwagę Czytelnika na najważniejszych aspektach życia.
Problemy, konflikty, brak uczuć, miłość, która potrafi złamać konwenanse, oraz najważniejsze - szczęśliwe zakończenie. Taka fabuła przypisana jest każdej powieści Autorki.
Jeśli poszukujesz w ,,Na własnych warunkach" lekkiej obyczajówki, może się okazać, że trafiłaś pod zły adres. W tej pozycji wydawniczej nie znajdziesz owijania w bawełnę ani ,,nawijania makaronu na uszy". Bohaterki są świadome swojego nieszczęścia. Zagubione w pnączach losowego fatum, próbują odnaleźć nowe znaczenie milości i życia.
Każda z nich - wydaje się - toczy pod górę ciężki kamień trosk, a brak zrozumienia, szacunku, natarczywość, wykorzystywanie, są głównymi motywami w książce.
Obraz Glorii, Sandry i Pauliny został przedstawiony na tle wieloletniej przyjaźni. Życie każdej z nich jest inne.
Mąż Glorii wykorzystuje ją jako tanią siłę roboczą, stosuje przemoc psychiczną. Sandra zostaje zdradzona przez męża, a gdy poszukuje ukojenia, wpada w rodzinną pułapkę manipulacji. Paulina zmaga się z rozterkami po śmierci małżonka. Poszukuje miłości, a kiedy ta pojawia się na hoyzoncie, staje się niemalże linią frontu między matką a córką. Sytuację ratuje ,,ktoś nowy" i anielska - w moim mniemaniu - cierpliwość.
(Żadna z nas nie spodziewałaby się po córce takiego kopa w zadek).
Osobiście bardzo polubiłam Glorię, zodiakalną Skorpionicę. Chociaż obie urodziłyśmy się w połowie listopada jesteśmy istnym przeciwieństwem. Czasami zazdroszczę jej cierpliwości.
Gdy relacje z członkami rodziny przeistaczają się w terror, kobiety postanawiają wdrożyć nowe zasady na froncie. Od tej chwili odpierają manipulacyjne ataki, nie pozwalając sobą sterować. Życie rodzinne domowników staje się nie do zniesienia, a zapoczątkowanie nowych zasad nie każdemu pasuje.
Podczas czytania możecie być świadkami rozmów między kobietami, obopólnego wsparcia i żartów, które w trudnych sytuacjach burzą mur porażki. Skazane pzez przewrotny los, szukają rozwiązań, by wyjść z cienia i zaświadczyć, że mając 50 lat, można czuć sie kochaną, spełnioną i szczęśliwą.
Książki Agi Łepki należą do tych, przy których miłośnicy obyczajówki wkroczą do świata, przypominającego ich własny. Z każdą przeczytaną stroną Czytelnik zawiązuje coraz głębszą relację emocjonalną z postaciami. Autorka skupia sie na codziennosci, ludzkich problemach, niełatwych sytuacjach i wyborach, bez których nie byłoby nowych początków.
Po przeczytaniu trzech ksiazek Agnieszki - ,,Pokochaj mnie wreszcie", ,,Lekarstwo na milość" oraz ,,Na własnych warunkach", mogę zapewnić, że Autorka kieruje swym piórem, uderzając w smutną prozę życia, podsycaną radością z pojawiającej się miłości, nowego życiowego scenariusza i wyciągania wniosków z lekcji, jaką jest życie. Polecam!

Piękna okładka książki autorstwa Agnieszki Łepki po raz kolejny zachęciła mnie do poznania losów bohaterów. Historia trzech przyjaciółek, które wbrew pojawiającym się przeciwnościom, zapragnęły żyć na określonych przez siebie zasadach...
Ale o tym za moment.
Wróćmy do Autorki. Nie znam kobiety, która z tak ogromną pasją potrafi rozmawiać o życiu. Inteligentna, empatyczna,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Moi drodzy, po raz pierwszy wzięłam udział w Booktourze. To bardzo ciekawe i inspirujące doświadczenie. Rozpakowałam paczkę z lekkim strachem, ale i słodkim wyczekiwaniem na to, co zobaczę wewnątrz.
Momentalnie rzuciła mi się w oczy przesłodka oprawa graficzna książki, której autorką jest również Joanna Kurek. Widok okładki natychmiast wywołał we mnie przyjemne uczucie, gdyż wyobraziłam sobie, fabułę nawiązującą do miłości ,,ciepłej jak bambosze". Podobnie tytuł książki daje Czytelnikowi nadzieję na to, że ta historia może rozgrzać nasze serducha. I tu Was zaskoczę.
Książka opowiada o perypetiach bardzo młodych ludzi, którzy poszukują odpowiedniej drogi, niekiedy dokonując bardzo złych wyborów.
,,Nim zdążyłem Cię pokochać" wzbudziła we mnie wiele emocji, bowiem jestem mamą, stojącą przed bramą dorosłości moich córek.
W tej pozycji wydawniczej nie poznacie ludzi, do których telefon jest przyklejony niczym guma do żucia pod butem. Na stronach tej książki próżno jest szukać internetu, społecznościówek, bezużytecznego scrollowania, czy młodzieżowego slangu.
Biorąc pod lupę ten aspekt, fabuła wydaje się nierzeczywista, ale jakże przyjemna. Niczym surrealistyczny obraz we współczesnym świecie.
Bohaterami książki są młodzi i pokrzywdzeni przez los ludzie. Autorka w opowieści dogłębnie przedstawia obraz nastolatków, których dojrzałość jest połączona z trzeźwym spojrzeniem w przyszłość.
Adam, dla którego choroba siostry Amelii przyczynia się do zboczenia w ciemny zaułek, odkrywa, ile jest w stanie poświęcić, aby zawalczyć o jej zdrowie. Stłamszony przez swój trudny żywot, okupiony chorobą alkoholową ojca oraz brakiem inicjatywy matki, bierze sprawy w swoje ręce.
To, co przynosi mu zyski, kłóci się z jego moralnością.
Z nieocenionym wsparciem przychodzi mu z pomocą siedemnastoletnia Weronika.
Niebywale inteligentna, empatyczna, posiada również dar organizacyjny.
Tych dwoje łączy więcej, niż sami myślą. Oboje osamotnieni, pozbawieni kluczowego elementu w dorastaniu - opieki rodziców. Pomimo dojrzewania w trudnych warunkach, nie ukrywają się przed światem. Toczą niemy bój z życiem, zasadami i akceptacją.
Wiodącymi zaletami, którymi postaci mogą zaskarbić sobie czytelnicze serca, jest uczciwość i lojalność.
W książce pojawiają się również blaski i cienie przyjaźni, czym autorka dzieli się z nami, przedstawiając obraz zdrady.
Adam, pod wpływem przemyśleń i toczącej się w nim walki, postanawia zerwać z ciemną stroną życia, wygrywając nowe życie.
Weronika, jako wierna przyjaciółka wspiera go we wszystkim. Nie opuszcza go nawet w mroczniejszych chwilach.
Czy przyjaźń między dziewczyną a chłopakiem, ma szansę przetrwać?
Adam oczarowany dobrocią Werki, nie potrafi ostudzić gorącego serca, w którym grają uczuciowe akordy.
Błądzi myślami w miłosnej rozterce, szukając odpowiedzi. Nieoczekiwanie jeden impuls sprawia, że staje przed obliczem wyboru, który zmienia jego dotychczasowe życie.
Mianowicie uczy się kochać, kogo?
Przekonacie się pod koniec tej historii.
Ta książka to wzruszająca podróż do świata, w którym każdy, bez wyjątku na popełnione błędy, zasługuje na druga szansę.
Asiu, miałam ciarki przez duże ,,C", bo nie takiego końca się spodziewalam. Przyznam jednak, że gdy Autor ma ,,taki" dar ,,manewrowania" fabułą, czyni go mistrzem w swoim fachu.
Bardzo dziękuję za zaufanie. Booktour z udziałem Twoich książek, to bardzo wykwintna uczta. Podobnie jak smakołyki, którym nie mogłam się oprzeć

Moi drodzy, po raz pierwszy wzięłam udział w Booktourze. To bardzo ciekawe i inspirujące doświadczenie. Rozpakowałam paczkę z lekkim strachem, ale i słodkim wyczekiwaniem na to, co zobaczę wewnątrz.
Momentalnie rzuciła mi się w oczy przesłodka oprawa graficzna książki, której autorką jest również Joanna Kurek. Widok okładki natychmiast wywołał we mnie przyjemne uczucie,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Czuję się podekscytowana i całkowicie zaskoczona, że książka o tak całkiem ,,lekkim" tytule porwała mnie bez reszty w wartki nurt życia jej bohaterów. Ludzi odnajdujących antidotum na miłość, które wykorzystują, by wyrzucić z głowy uczucia nawet kosztem swojej własnej radości. Agunia bardzo Ci dziękuję za ten wspaniały upominek.
Po raz kolejny spotykam się z bardzo istotną tematyką w książkach Agnieszki Łepki, mianowicie nieustającą walką o szczęście, której obraz został naniesiony w realistyczne ramy życia codzinnego.
Autorka przedstawia nam kilka osób i kilka odrębnych życiowych sytuacji, które splata jedno - dawne zaszłości.
Przeszłość wkracza w ich egzystencję, nakłaniając do stoczenia bitwy o życiowe spełnienie. Tych kilka odrębnych istnień łączy tak niewiele, a zarazem wszystko.
Trzy małżeństwa... każde z innym bagażem doświadczeń.
Zosia i Kamil, skrywają przed sobą tajemnice, które leżą przed nimi jak na tacy, jednak z początku żadne z nich nie kwapi się, by głośno o nich mówić. Dawna miłość, uraza, postępowanie wbrew sobie, zdystansowanie, oschłość, zdrada prowadzą nieuchronnie do burzliwego finału.
Olka i Marek - pomimo tajemnic - borykają się również z brakiem ambicji partnera, problemem alkoholowym, niedojrzałością, pragnieniem zmian. A gdy te nadchodzą, dla jednej strony życie zmienia się w istny koszmar, a dla drugiej staje się czystą przyjemnością.
Natalia i Marcin, z pozoru szczęśliwe małżeństwo, jednak gdy w ich związku przeszłość gra w otwarte karty z teraźniejszością, może wydarzyć się wszystko. Na stole leży kilka asów i to nie byle jakich. Stara miłość, która nie rdzeweje, kłamstwo i partnerska dobroć.
Nowakowski, Manuela, jej matka i inni wkradają się do życia bohaterów, stając się dopełnieniem dla osiągnięcia ich celów, czasem niekoniecznie dobrych.
Czy w życiu przepełnionym negatywnymi emocjami, w którym brakuje czułości można dokonać rewolucji?
Tak! Czasem boimy się wpleść do naszego życia - jak we włosy - kolorowe nadmorskie warkocze. Symbol beztroski i szczęścia. Żyjemy wiele lat, jakbyśmy nigdy nie zaczerpnęli tchu na wakacjach.
Czy każdy z nas urodził się pod szczęśliwą gwiazdą?
Tak, niestety, wiele z nas o tym zapomina. Odrzuca to wartościowe doświadczenie, wierzy w plotki, wpada w macki fałszu, złudnej dumy, pychy, arogancji, braku empatii. A gdy próbuje się ratować z opresji, szuka lekarstwa, złotego środka, który wyleczy ból i wskaże drogę, nie zawsze właściwą. Taką ścieżką podążają bohaterowie powieści ,,Lekarstwo na milość"
W tej książce mamy do czynienia z dwoma rodzajami bohaterów: tych, którzy walczą oraz tych, którzy niestety poddają się przeznaczeniu. Jedni i drudzy wzbogacają fabułę, gdyż jak to można zgrabnie ująć - nic nie dzieje się bez przyczyny, a wszystko ma swój określony cel. Postaci są odzwierciedleniem nas samych, ludzi, z problemami.
Osobiście bardzo polubiłam Zosię, jej uczucie jest przykładem mocnej więzi, trwającej miłości, której płomień tli się stale w jej sercu.
Książka przedstawia trudną historię życia kilku osób. Można by pomyśleć, że bohaterowie mają wszystko, ale tak naprawdę nie mają nic. Opowieść przepełniona jest ciężarem wieloletnich trosk, co daje się poczuć z każdą przeczytaną stroną. Fabuła została pokierowana przez Agnieszkę w taki sposób, że w momencie, gdy wszystko się kończy otwierają się nowe możliwości dla bohaterów. Książka z każdym wersem wprawiała moje serce w szybszy rytm i dawała wiarę, że w każdym momencie człowiek zasługuje na szczęście.
W życiu poświęcamy się ideom, które usypiają nas w działaniu, oddalając od tego, co ważne. Autorka perfekcyjnie pokazuje, jak wiele możemy zgubić na ścieżce codzienności, odrzucając marzenia i miłość. Wspaniała powieść, polecam.

Czuję się podekscytowana i całkowicie zaskoczona, że książka o tak całkiem ,,lekkim" tytule porwała mnie bez reszty w wartki nurt życia jej bohaterów. Ludzi odnajdujących antidotum na miłość, które wykorzystują, by wyrzucić z głowy uczucia nawet kosztem swojej własnej radości. Agunia bardzo Ci dziękuję za ten wspaniały upominek.
Po raz kolejny spotykam się z bardzo istotną...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Ta recenzja zostanie na zawsze w moim sercu i pamięci, bo książkę Kingi Gąski czytałam w najtrudniejszym momencie mojego życia. W chwilach bardzo trudnych, przepełnionych strachem, bólem, gniewem, niezrozumieniem, a w ostatecznym rozrachunku wszystkich skonfrontowanych emocji, również żałobą po stracie mamy. Sięgnęłam po tę piękną, a zarazem smutną książkę, nie znając jej tematyki. Nie wiedząc, że najistotniejszym punktem fabuły będzie umieranie, które w tym czasie nadal głośno brzmi w moim wnętrzu.
Kinga bardzo rozbudziła moją ciekawość, gdyby nie bolesna sytuacja, która zatrzymała mnie w zawieszeniu, zapewne przeczytałabym ją jednym tchem. Z każdą stroną coraz bardziej wierzyłam, że historia bohaterów pochodzących z dwóch różnych kontynentów zostanie w moim sercu na długo.
Życie Anny nie było usłane różami. Pojawiło się w nim więcej strat niż zysków, ale właśnie to ostatnie - chociaż w niewielkiej ilości - rozpogodziło nieco jej krótkie życie.
Po śmierci matki Anna wyjeżdża do Ameryki, do miejsca znanego z lat jej młodości. Kobieta nie ma żadnego planu, który mógłby rozwiać rozterki związane z jej przyszłością. Jedynym pewnikiem, którym się kieruje, jest konieczność powrotu do Polski. Za granicą jej życie krąży wokół pracy i zwiedzania. Bohaterka niesie na swoich barkach ciężar wielu niepowodzeń i nieszczęść, co blokuje ją przed otwartością w relacjach. Gdy przypadkowo poznaje znanego w świecie literackim zagraniznego autora książek Jacka Aldena, nie wie, że to z nim przeżyje jedyną i najpiękniejszą podróż w życiu.
Dużym atutem książki okazała się mozaika scen, która stanowiła zlepek rożnych wątków mających spójną i zrozumiałą fabułę. Dopracowana narracja zbliża odbiorcę do bohaterów i uświadamia, jak ważną role odgrywa w książce Autor. Pisać może każdy, jednak nie każdy wzbudzi emocje, które dotkną najczulsze strun w sercu czytelnika.
Z umieraniem nie spotykamy się na co dzień. Temat ten jest nam tak odległy, jak lodowce, jak mroźne krainy, do których niewielu z nas wybiera się w podroż. A jednak od chwili narodzin zostajemy skazani na śmierć.
Brzmi okrutnie? Niestety, to prawda.
Nasza codzienność kręci się wokół rodziny i pracy. Śmierć jest dla wielu z nas tematem tabu, często pomijanym pojęciem straty lub cierpienia. Tworzymy w życiu złudzenie, wmawiając sobie, że mamy dużo czasu, ale każdemu pisany jest jakiś koniec, prawda?
Jedni żyją szczęśliwie, dożywając sędziwej starości, innym już w młodym wieku los pisze tragiczny scenariusz. I choć nikt nas nie pyta o zgodę, musimy zagrać główną rolę nawet w filmie, który nie ma szczęśliwego zakończenia.
W taką rolę wciela się Anna.
W powieści Kinga Gąska porusza bardzo ważne kwestie dotyczące naszego istnienia, i chociaż droga od narodzin do śmierci wydaje się odległa, muszę Wam szczerze napisać, że to jedynie wyobrażenie, wykreowane na potrzeby spokoju i przekonania, że mamy przed sobą ,,całe” mnóstwo czasu.
Gdy Autorka nieoczekiwanie wprowadza nas w sferę odchodzenia, pokazuje, jak świadomość umierania wpływa na nasze decyzje. Nierzeczywistym wydaje się fakt, że na główną bohaterkę spada nieszczęście, a przecież jeszcze chwilę wcześniej nic nie zapowiadało, że kres życia Anny jest bliżej, niż ona myśli. Uśmiecha się, płacze, szuka swojego miejsca w świcie, rozmyśla o przyszłości, zakochuje się.
Książka oscyluje na granicy dwóch emocji stanowczości i niepewności. Fabuła przedstawia bohaterów, którzy pragną być razem aż do końca, a jednak boją się własnych reakcji i spostrzeżeń. Tego, jak oboje będą postrzegać śmierć Anny lub jej całkowitą zależność od kogoś bliskiego. Żadne z nich nie protestuje, nie prosi o nic, godzą się zapamiętać siebie takimi, jakich jeszcze nie dotknęło ich przemijanie Anny.
Narracja, którą zastosowała Autorka, jest dla mnie strzałem w dziesiątkę, bohaterowie wyznają swoją historię wprost czytelnikowi. Uważam, że przemyślenia towarzyszące opowieści bohaterów, budują autentyczność. Czułam się, jakbym siedziała naprzeciwko nich i wsłuchiwała się w słowa kierowane właśnie do mnie.
Piękna historia o miłości, która zgubiła się między słowami, jednak stworzyła coś trwałego - coś, co mocno połączyło tych dwoje. I mimo że ich podróż nie trwała długo, bo zaledwie cztery sezony, to stała się symbolem stabilizacji, brakującego elementu w życiu kobiety.

Ta recenzja zostanie na zawsze w moim sercu i pamięci, bo książkę Kingi Gąski czytałam w najtrudniejszym momencie mojego życia. W chwilach bardzo trudnych, przepełnionych strachem, bólem, gniewem, niezrozumieniem, a w ostatecznym rozrachunku wszystkich skonfrontowanych emocji, również żałobą po stracie mamy. Sięgnęłam po tę piękną, a zarazem smutną książkę, nie znając jej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Dziś przychodzę do Was z recenzją, książki, która jest kontynuacją ,,Niepoznanego" od Aleksandry Łacic. Jestem miłośniczką dylogii, trylogii i wszelkich tasiemców, więc tym bardziej po skończeniu pierwszego tomu, ze spoconymi rękami sięgałam po drugi,,Nieobecny" i dajcie wiarę - mokre rąsie miałam do prawie samego końca. Zakończenie pierwszego tomu pozostawiło mnie z niedosytem, gdyż Autorka dosłownie podrzuciła przed oczy owiane tajemnicą ostatnie chwile losów głównego bohatera. Więcej szczegółów nie zdradzę... A teraz wróćmy do drugiej części. Fabuła książki to prawdziwa pułapka emocjonalnych doznań, wpadniesz w nią, a ostrzegam, trudno będzie się z niej wydostać.
Dzięki wsparciu przyjaciółki Alex wychodzi z otaczającej ją pustki po stracie ukochanego Larsa. Odtrąca emocjonalny szum i wyłania się z kilkumiesięcznej stagnacji, by zacząć nowy rozdział w swoim życiu. Niestety, to, co wydaje się proste, staje się trudną do pokonania barierą. Cienie przeszłości ścigają kobietę i nie dają zapomnieć o niespełnionej miłości. Bohaterka z całych sił próbuje stłamsić echo najpiekniejszego tygodnia, spędzanego w towarzystwie przystojnego Szweda o imieniu Lars. Ciag niespodziewanych wydarzeń sprawia, że na horyzoncie pojawia się ktoś nowy - Anglik Joe. To właśnie on - przystojny i seksowny Brytyjczyk staje się plastrem na rany Alex. Niestety, klej
okazuje się zbyt słaby, Alex zaczyna wątpić. Czy kobiece serce potrafi tak szybko wyzwolić się spod płomienia namiętności i ogromu uczuć? Pozornie wydaje się to możliwe, gdyż Joe coraz głębiej zaprząta myśli Alex, ale czy właśnie ów przystojny mężczyzna zawróci ją z drogi? Wiadomo przecież, zawsze jest jakieś ,,ale". W tym miejscu idealnie sprawdzi się powiedzenie, że stara miłość nie rdzewieje.
Pytanie tylko, czy kobieta może jeszcze liczyć na bezpieczeństwo w ramionach Szweda? Czy mężczyzna bedzie w stanie zawalczyć o jej zaufanie, czy pozbędzie się nałogów? Alex wciąż nie potrafi podjąć jednoznacznej decyzji, boryka się z przemyśleniami. Joe wyznaje wreszcie swoje uczucia, jednak kobieta nie potrafi radować się z nowego związku, gdyż stale wraca myślami do Larsa.
Kogo wybierze? Który z nich okaże się jej przeznaczeniem? W tej części poznajemy trzy oblicza głównej bohaterki. Na początku widzimy załamaną i niepewną swojego losu kobietę. Z czasem zaczyna dąrzyć do celu. Wizja zmian i stabilizacji bardzo jej się podoba. Wreszcie uczy się samodzielności. Ostatecznie jej obraz przedstawia kobietę, która pomimo rozczarowań, zaczyna dostrzegać, jaką potęgę ma miłość. Jak długą drogę trzeba przejść, by wreszcie podjąć walkę o samą siebie, o własne szczęście. Anglik nie wnosi w życie Alex ukojenia, ba - wzmacnia negatywne postrzeganie relacji damsko-meskich. Joe podobnie jak Lars wprowadza ją do swojego skomplikowanego życia. Życia pełnego tajemnic i sprzeczności. Sekrety rodzinne i bogactwo sprawiają, że tocząca się w tle historii intryga, potęguje czytelnicze doznania. Kobieta ponownie wciąga się w niebezpieczną miłosną grę, w której będzie musiała podjąć decyzję, komu odda serce. Obaj mężczyźni skrywają tajemnice, które Alex chce odkryć - co więcej - łączy ich wspólny układ, który jest istną wisienką na torcie i podsyca w książce czytelnicze doznania. Przyznam, że Ola bardzo mnie zaskoczyła, gdyż nie spodziewałam się takiego obrotu wydarzeń. Autorka ukazuje nam wewnętrzną podróż bohaterki do zrozumienia, w rezultacie Alex dokonuje wyboru mężczyzny, który odegra kluczowy wątek w scenariuszu jej życia. Jednak, czy nasz los nie jest zapisany w gwiazdach? Czy przeznaczeniem Alex jest gwiazda świecąca po hiszpańskiej stronie nieba? A może deszczowe kropelki w chłodnym klimacie Anglii, które zmyją z niej wszystkie troski? Ta książka przedstawia schemat życiowych pomyłek, które jako kobiety często popełniamy. Strach sprawia, że uciekamy od wielu wyborów, czasem wikłając się w skomplikowane relacje lub sytuacje. Przypadek Alex pokazuje pasmo nieszczęśliwych związków, od Adama, po jej szefa Bruna, który wysyła kobiecie sprzeczne sygnały. Kobieta musi wreszcie podjąć decyzję i stanąć na rozdrożu. Szukając drogowskazu, nieświadomie porządkuję swoje

własne życie. ,,Nieobecny" to wspaniala historia o potędze miłości, zmaganiu się z wyzwaniami, o tym, w jaki sposób można zmienic życie na lepsze, by zasłużyć na miłość. W tej książce przekonasz się, jaką władzę ma pieniądz, który potrafi pokonać różne przeszkody, ale może przyczynić się również do wielu nieszczęść, walki i zbrodni. Autorka przedstawia traumę, z jaką człowiek zmaga się po bolesnym rozstaniu. Można niemal wczuć się w rolę głównej bohaterki, która stale podejmuje ryzyko. Samotność, wrażliwość, pasja, determinacja, odwaga to tylko kilka cech które pojawiają się w bohaterach, gdy stają oko w oko z własnym losem.
Polecam - mocne 10!

Dziś przychodzę do Was z recenzją, książki, która jest kontynuacją ,,Niepoznanego" od Aleksandry Łacic. Jestem miłośniczką dylogii, trylogii i wszelkich tasiemców, więc tym bardziej po skończeniu pierwszego tomu, ze spoconymi rękami sięgałam po drugi,,Nieobecny" i dajcie wiarę - mokre rąsie miałam do prawie samego końca. Zakończenie pierwszego tomu pozostawiło mnie z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Skusiłam się, by przeczytać książkę autorstwa Aleksandry Łacic z dwóch powodów. Zaciekawiły mnie niskie oceny wystawiane przez Czytelniczki, oraz to, że ,,Niezapomniany" jest debiutancką powieścią Autorki. Dlatego postanowiłam dać książce szansę i poznać ją na własne ,,oczy".
Polka i Szwed w gorącej Hiszpanii, co z tego wyniknie?
Z recenzjami na L.C. zapoznałam się dopiero po przeczytaniu ksiazki i przyznam, że jestem ,,romansiarą", bo mnie wciągnęła. Wręcz przemówiła do mnie, ale nie obyło się niestety bez kilku kwestii, które nie przypadły mi do gustu i momentami zaburzały odbiór całej historii.
Autorka przenosi nas do malowniczej Hiszpanii, kraju o gorącym klimacie, w którym wydawałoby się, że można spełnić marzenia, ale...
... nie wtedy, gdy powodem wyjazdu staje się dość nietypowy zwrot w życiu bohaterki. Alex - główna postać w książce ma problemy z nadużywaniem alkoholu, co rujnuje jej życie zawodowe. Zwolniona z pracy całkowicie opiera się na swoim partnerze, który wyjeżdża w delegację do pięknej Hiszpanii i zabiera ją ze sobą. Tam kobieta oddaje się lenistwu.
Początkowo nie lubiłam bohaterki. Jednak wykreowane osoby ze stron książek, podobnie jak ludzi w życiu należy dokładnie poznać. Gdy poddawałam analizie zachowanie Alex, coraz bardziej zaczynałam darzyć ją zrozumieniem, a później sympatią.
Wiemy, że Alex boryka się z uzależnieniem od alkoholu od dłuższego czasu. Jej zachowanie świadczy o nieodpowiedzialności, a życie w stylu ,,łatwo, lekko i przyjemnie", staje się jej dewizą. Z jednej strony sama kopie sobie dołek, z drugiej rozpaczliwie próbuje w niego nie wpaść. Przemykają przez jej głowę myśli o zmianie swojego życia, jednak jest zbyt słaba, żeby tego dokonać. Jedno można o niej stwierdzić ,, idiotka jakich mało", ale zastanówcie się, czy znacie kogoś, kto w pełni poradził sobie z życiem?
Każdy z nas przechodził różne etapy...
Alkohol jest tematem, na który nie trafiamy często w książkach, co też bardzo ciekawie mogłoby ukształtować fabułę w tej historii. Co ważne kryzys w jakim znajduje się Alex jest bagatelizowany przez jej partnera, którego pochłania praca. Autorka bardzo pobieżnie wplotla do treści problem alkoholowy, brakuje dramatyzmu, który wiąże się z uzależnieniem.
Alex to kobieta, która straciła chęć do walki o swoje życie. Wpłynęło na to zapewne wiele czynników z jej przeszłości, które nie zostały nam przedstawione. Jednak zgłębiając ukazane wydarzenia, mogę z przekonaniem stwierdzić, że było to niespełnione życie uczuciowe. Bohaterka zanim związała się z Adamem, ustabilizowanym finansowo mężczyzną, nie traktowała poważnie relacji damsko-męskich. Liczył się dla niej se&% i pieniądze. Kiedy wreszcie udało się odnaleźć ,,tego księcia", rzeczywistość okazała się inna od oczekiwanej. Do egzystencji Aleks wkroczyła rutyna, która na dobre zadomowiła się sie miedzy partnerami. Brak wspólnie spędzanego czasu, czułości, materializm i utrata pracy stały się gwoździem do trumny w związku Alex. Kobieta zmaga się z trudami życia w Hiszpanii, gdzie nie potrafi odnaleźć cienia nadziei ani dla siebie, ani dla relacji z Adamem, który - jak się później okazuje - nie jest wierny. Postać bohaterki pokazuje jej prawdziwą naturę, nie każdy polubi bohaterkę, która jest łowczynią prezentów od kochanka, bo taką ją właśnie widzimy przez pryzmat całej książki. Uważam, że stworzenie takiej kreacji jest dużym atutem, gdyż z reguły w romansach spotykamy się z pozytywnymi kobiecymi cechami głównych bohaterów. Alex jest specjalistką od nieróbstwa i materialistką żerująca na pieniądzach partnera, gdy spotyka Larsa ponawia ten schemat. Ufam, że w kolejnej części zmieni podejście do życia i zaprzestanie myśleć jak Scarlett O'Hara.
W moim przekonaniu Autorka przedstawiła nie do końca wizję takiego ,,Niepoznanego" jakiego bym osobiście pragnęła poznać. Lars pochodzi ze Szwecji, kryje mroczne tajemnice, które wpływają na jego życie i rujnują tym samym świat, w którym próbuje się odnaleźć po bolesnej stracie.
Gdy spotyka Alex, nie wie, w jaki sposób kobieta wpłynie na jego życie. Od pierwszego spojrzenia, zachwyca się jej naturalnością. Obdarowuje ją prezentami, spełnia jej zachcianki. Pomimo to czuję się rozdarty między uczuciem a rozsądkiem. Mimo że powinno zwyciężyć to drugie, gdyż relacja z kobietą może przynieść więcej szkody niż pożytku, nie potrafi wyrzucić jej z głowy.
Książka ukazuje, w jak łatwy sposób machinacje mogą sprowadzić na ludzi niepotrzebne konflikty, w których przyjaźń i miłość zostają wystawione na próbę.
Zapewnienie bezpieczeństwa staje na drodze do wspólnego szczęścia. Uzależnienia i cienie z przeszłości nie dają o sobie zapomnieć, wloką się za bohaterami niczym nieme udręki, o których nie można mówić, bojąc się przed konsekwencjami.
Uwikłanie w intrygi i sieć kłamstw przeplatają się z niedomowieniami. Miłość ma ogromną siłę, dzięki niej bohaterka nie poddaje się i walczy, pragnąc poznać prawdę i odnaleźć drogę do ukochanego. Bo Lars jest dla niej jak bardzo ciekawa książka, której nie można przestać czytać, od której nie da rady się oderwać. Osobiście polecam!

Skusiłam się, by przeczytać książkę autorstwa Aleksandry Łacic z dwóch powodów. Zaciekawiły mnie niskie oceny wystawiane przez Czytelniczki, oraz to, że ,,Niezapomniany" jest debiutancką powieścią Autorki. Dlatego postanowiłam dać książce szansę i poznać ją na własne ,,oczy".
Polka i Szwed w gorącej Hiszpanii, co z tego wyniknie?
Z recenzjami na L.C. zapoznałam się dopiero...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Przez ,,Spotkanie po latach" dosłownie przeleciałam. Świetna książka, którą niejedna z nas mogłaby potraktować jako poradnik oparty na wzruszającej historii pewnej kobiety. Takiej, którą mijamy w tłumie, takiej, która codziennie mówi nam w sklepie ,dzień dobry" na powitanie, takiej, która jest Waszą siostrą, kuzynką czy przyjaciółką.
To historia o Marcie, dziewczynie z wieloma deficytami. Pozornie szczęślwej, ale nie do końca ,,kompletnej", złamanej emocjonalnie przez związek z nieodpowiednim mężczyzną. W jej życiu nie dzieje się nic ciekawego, szara codzienność, w której kobieta przez długi czas nie decyduje się na żadne zmiany. Jako właścicielka restauracji ma proste życie. Pochłania ją praca, a po pracy z reguły zasiada przed telewizorem i porównuje się z pięknymi kobietami bez żadnych skaz. Zamiast cieszyć się małymi radościami, traci godziny, dni, miesiące na zmaganiu się z własnym chaosem.
Ale któż z nas nie ma go w swoim życiu?
Wielu z nas rozpływa się bez celu w nicości każdego dnia, nie dostrzegając, że powinniśmy być wdzięczni za wiele rzeczy.
I tu właśnie mamy fantastyczną opowieść, która daje wskazówki, motywuje i utwierdza w przekonaniu, że walczyć o siebie warto zawsze, nawet, gdy nie widzimy cienia nadziei.
Dagmara Rek w motywowaniu potrafi być naprawdę świetna i coś o tym wiem, gdyż miałam możliwość przeprowadzić rozmowy z Autorką osobiście kilka razy. Dagmara jest kobietą ciepłą, pełną energii. Angażuje się całą sobą nie tylko w życiu osobistym, ale i zawodowym. Potrafi zarazić radością, ale ma również w sobie głębokie spojrzenie na życie, co przelewa również na papier.
Książka ,,Spotkanie po latach" inspiruje do odnalezienia siebie na nowo. Każde zdanie w książce pozwoli nadać kierunek naszym kolejnym krokom, a jeśli jesteś w takiej sytuacji, jak główna bohaterka Marta, to możecie mi wierzyć, warto oddać kilka chwil swojego cennego czasu, by usiąść z tą lekturą w odosobnieniu, najlepiej z dala od codziennych problemów.
Fabuła określa konkretnie, jak ważne jest skupienie myśli na sobie i własnym życiu, a dokładniej, co możemy zrobić, by sobie pomóc. Aleksandra długo tkwiła w matni, przekonana, że wsparcie oferowane przez przyjaciółkę nie ma sensu. Czasami terapia u specjalisty jest potrzebna, jednak gdy w bliskim otoczeniu znajduje się ktoś, kto naprawdę potrafi doradzić, jak żyć, warto skorzystać z kilku dobrych rad. Kiedy w życiu Marty następuje przełom związany ze spotkaniem klasowym, kobieta chwyta się pomocy przyjaciółki, niczym tonący brzytwy. Pomocne sugestie Oli odmieniają życie Marty w diametralny sposób. Mimo że kobieta ma wiele do przepracowania, przełyka łzy i w samotności przechodzi osobistą terapię. Tym samym zamyka otwarte i bolesne rozdziały w zyciu, co prowadzi do jej odrodzenia. Niczym feniks z popiołów rodzi się nowa kobieta, świadoma swojego piękna, która dostrzega w najmniejszych krokach źródło swojej siły. Nabiera pewności siebie, akceptuje swoje wady, co więcej zaczyna kochać siebie taką, jaka jest.
Ile razy w życiu zastanawiałyście się, w jaki sposób poradzić sobie z akceptację siebie.
Ile razy chwytałyście po różnorodną formę pomocy, by w ostateczności z niej zrezygnować?
Książka pokazuje nam jak cenny jest czas, przecież nasze życie nie trwa wiecznie, to ile czasu zmarnujemy, by ogarnąć panujący w nas rozgardiasz, zależy tylko od nas. Nie traćcie więcej chwil na upływające dni w kalendarzu. Wyznaczcie sobie cel i sięgajcie po niego, czym prędzej.
Takie sugestie odnajdujemy w tej pozycji literackiej.
Dla mnie w książce brakowało bogatszej ilości didaskaliów, określających nastrój, ukazujących gesty, czy przedstawiajacych otoczenie. Dialogi między bohaterami były płynne, a treść stanowiła jednolitą i spójną całość.
Gorąco polecam!

Przez ,,Spotkanie po latach" dosłownie przeleciałam. Świetna książka, którą niejedna z nas mogłaby potraktować jako poradnik oparty na wzruszającej historii pewnej kobiety. Takiej, którą mijamy w tłumie, takiej, która codziennie mówi nam w sklepie ,dzień dobry" na powitanie, takiej, która jest Waszą siostrą, kuzynką czy przyjaciółką.
To historia o Marcie, dziewczynie z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Nie ma groźniejszego przeciwnika niż ten, który palą żądzą zemsty.

,,Plansza" to książka, której tytuł kojarzył mi się z grą planszową, a że nie czytam blurba, to bardzo się zdziwiłam. Mianowicie chodzi o zupełnie inną planszę, ale o tym za chwilę.
Do czego może doprowadzić miłość? 
Jak wiele jesteśmy w stanie dla niej  poświęcić? Czy są jakieś zasady, normy, które mogą nas zahamować przed popełnieniem błędu? Jak dalece jesteśmy w stanie się posunąć?
Utrata ukochanej kobiety jednego z drugoplanowych bohaterów, staje się motywem do wyrównania rachunków.
Mimo że sytuacja dotyczy dwóch przyjaciół, jednego który nieumyślnie zabił, drugiego który przypadkowo stracił ukochaną, to nie ma żadnego znaczenia.
Wet za wet.
Bo czym mogłoby być życie, jeśli nie zemstą za utraconą miłość? 
A zemsta bywa bezlitosna. Jeśli w grę wchodzą jeszcze nałogi, to spojrzenie na wszystko bywa zupełnie inne.
Czy możemy wówczas mówić o prawdziwej przyjaźni, gdy na jej drodze dokonuje się wyborów, które zmieniają dramatycznie losy wszystkich bohaterów?
Pozostawię Was bez odpowiedzi na to pytanie. Musicie zgłębić je sami.
Książka kręci się wokół świata szermierczego sportu. Tytuł książki nie jest przyadkowy. Plansza to obszar na którym rozgrywają walkę florecistki, a to jakie jest jej konkretne znaczenie w tej czytelniczej propozycji, musicie zgłębić sami.
W tej książce nikt nie zyskuje, a wszyscy coś tracą. Zupełnie jak w życiu, z tą różnicą, że w tej rzeczywistości mamy do czynienia ze zbrodniami.
Głównymi bohaterkami książki są cztery kobiety i tylko dwie z nich nie znają się osobiście. Są nimi Sara Radaj - znana w świecie sportu florecistka i Kinga Evans. To właśnie one będą nadawać rytm całej historii.
Gdy dochodzi do zaginięcia Sary, rozpoczyna się dramatyczna walka z czasem. Dla policji to zawsze wyścig o każdą minutę. Najlepiej wie o tym komisarz Kinga Evans, która poprowadzi śledztwo zaginięcia znanej florecistki. 
Nigdy nie poznamy naszej przyszłości, mimo posiadanych sukcesów, dobrej aury, bogactwa, czy miłości, każdy z nas może stać się ofiarą.
Jak to mówią, przypadki chodzą po ludziach, a ten był wyjątkowo niefortunny dla znanej sportsmenki. Tajemnice, które skrywamy przed rodziną i bliskimi, mogą czasem przysporzyć więcej problemu niż pożytku. Warto być szczerym, bo czasem to może być naszą jedyną deską ratunku, a o tym nie wiedziała Sara.
Przyjaciółki zaginionej, Maja oraz Alicja, wspierają Evans w działaniach. Są mocno zaangażowane, a wszystkie wiadomości dotyczące zaginięcia przyjaciółki sprawiają, że wali im się cały świat.
Autorka tak umiejętnie kluczy wokół głównego wątku, że można podejrzewać wszystkich o wszystko.
Książki Agnieszki to bogactwo emocji, w których zgrabnie budowana fabuła, rozkręca się z czasem czytania i pozwala przeniknąć do świata bohaterów. Pisarka pozwala nam zatrzymać się na moment i skupić na ważnych wartościach.
W postawie życiowej bohaterów możemy zauważyć: lojalność wobec przyjaciół, która doprowadza do splotu tragicznych wydarzeń, ludzką naiwność, pragnienie zapewnienia bezpieczeństwa ukochanej osobie, bezgraniczna miłość, nieustępliwość w poszukiwaniu prawdy, dramaty rodzinne, służbowy dystans, który zapewnia komfort psychiczny w trudnej pracy jaką jest stanowisko komisarza, strach mieszający się z oczekiwaniem.
Ucieszylo mnie, że w książce Aga ponownie przedstawia wizję, widzianą z dwóch perspektyw czasowych. Ten autorski ,,zabieg" w książkach Agnieszki bardzo mi się podoba i jest jej ,,pisarskim znakiem firmowym". Jednak, o ile w dwóch poprzednich książkach Autorki odnajdywałam się szybciej w tych perspektywach, w tej czegoś mi brakowało. Oczywiście to nie żadna ujma dla pióra Agnieszki, bynajmniej, możliwe, że był to jej celowy zamysł.
Mocnym atutem w książce była tajemniczość, która budowała napięcie.
Do ostatniej chwili nie byłam pewna, kto stoi za zbrodniami, co więcej wytypowałam zupełnie kogoś innego, to dowodzi, w jak ciekawy sposób Agnieszka poprowadziła fabułę. Zakończenie okazało się dla mnie całkowicie niespodziewane i wywróciło do góry nogami wszystko, co brałam za pewnik.
Na koniec pragnę napisać ważne spostrzeżenie - pióro Autorki staje się coraz doskonlasze, i z wielką przyjemnością czytałam tę książkę.

Nie ma groźniejszego przeciwnika niż ten, który palą żądzą zemsty.

,,Plansza" to książka, której tytuł kojarzył mi się z grą planszową, a że nie czytam blurba, to bardzo się zdziwiłam. Mianowicie chodzi o zupełnie inną planszę, ale o tym za chwilę.
Do czego może doprowadzić miłość? 
Jak wiele jesteśmy w stanie dla niej  poświęcić? Czy są jakieś zasady, normy, które mogą...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

,,Pokochaj mnie wreszcie" to życiowa historia umiejscowiona w realiach polskich rodzin. 
Bohaterowie i ich potrzeby są tak zróżnicowane, jak ich charaktery. Doświadczenia, przekonania i wykreowany świat Agnieszki Łepki kierują splotem wydarzeń, który budzi do życia zapomniane lub nigdy nie przeżyte emocje. Wielowymiarowe postaci zostały osadzone w bardzo realistyczny sposób, można niemal wprowadzić się na chwilę do ich domu, przeżywać odrzucenie, krytykę, cierpienie. Można płakać, tęsknić i kochać.
Nie stwierdzę jednoznacznie, że w książce znajduje się jeden główny bohater. Chociaż skupiamy się właściwie w całości na nieszczęściu Kamili, to Autorka w bardzo zgrabny sposób pokierowała fabułą tak, by historia każdego odgrywała istotną rolę w powieści. 
Osoba Kamili jest mi nad wyraz bliska. To kobieta, w której odbiciu lustrzanym odnajdzie się niejedna z nas. Matka, żona, która połączyła karierę zawodową ze swoimi zainteresowaniami. Można, by stwierdzić, że takiej babce po czterdziestce nie trzeba nic więcej do szczęścia, ale…
...gdyby tak było, to świat byłby idealny.
Wracając do postaci Kamili, zostaje przedstawiona jako dziecko tłamszone krytyką przez rodziców i rówieśników, niedoceniane, stale znajdujące się w cieniu siostry – żeby tego było mało – bliźniaczki – imieniem Nina.
Przemijające lata jedynie utrwalają w Kamili, wszystkie uwarunkowania wyniesione z dzieciństwa. Kobieta nie dostrzega swoich wartości, jest zamknięta, a wręcz uśpiona w swojej egzystencji. Zazdrości siostrze urody, a odczuwana nienawiść spala ich relacje. 

Z kolei Nina nie rozumie zachowania, którym darzy ją siostra. Nie wie, co jest tego powodem. Jakby kłopotów było mało w tej patowej sytuacji, Nina nie potrafi pogodzić się z tym, że to Kamila ułożyła sobie życie z przystojnym Norbertem, a owocem ich miłości jest córka Justynka. Życie Niny to pasmo niepowodzeń sercowych.
Czy są one właściwe, oceńcie sami. Osobistą opinię w tym temacie zostawiam dla siebie. Nina poniekąd spełniła się zawodowo, praca w handlu ją zadowala, niestety rutyna wymazuje, niczym gumka z kartki, te barwy, które nadają życiu smak.
Pomimo że jest niezależna i ma odchowaną córkę, to perspektywa samotności skłania ją do szukania niezobowiązujących związków z żonatymi mężczyznami.
Jak skończy się bardzo otwarte randkowanie…? Czy uda jej się ułożyć życie?
Nie macie wyjścia, musicie przeczytać.
Najważniejszym elementem w książce okazuje się brak komunikacji w relacjach. W naszym życiu również dostrzegamy ten definiujący niemalże wszystko – akcent. Agnieszka Łepki daje nam wskazówki, że nawet od zwykłej rozmowy może wiele zależeć. Można coś odbudować, a nawet kogoś przed czymś ustrzec.

Pomimo ze małżeństwo Norberta i Kamili zostało zawarte z rozsądku i trwa już kilkanaście lat, to tylko żona stara się rozpalać ognisko domowe, nawet w sypialni..
Według Norberta cel miał uświęcać środki, a że w poprzednim związku został zdradzony, to w kandydatce na żonę poszukiwał jednej cechy – brzydoty, której Kamili nie poskąpiono.
Jednak jak to mówi stare porzekadło ,,stara miłość nie rdzewieje”, a Norbert nadal wzdychał do byłej miłości – Justyny, która nieoczekiwanie pojawia się w scenariuszu jego życia.
Czy w wątku ,,żona vs była miłość” zabulgocze, jak w gęstym sosie?
Nie byłabym sobą, gdybym Wam to zdradziła, dlatego zostawiam Was z tym smaczkiem ciekawości.
Kamila żyje w związku pozbawionym ciepła, uczuć, gdzie miłość wypierana jest przez codzienność i niedocenianie wartości drugiego człowieka. 
Kobieta z początku jest rozżalona, że w rodzinie zapanowało zapomnienie, wkradła się rutyna, a narastający brak szacunku ze strony córki doprowadza ją do jeszcze większej rezygnacji. Splot pewnych wydarzeń kieruje Kamilę w objęcia radykalnych zmian. Poprawa wizerunku stawia ją u progu nowych relacji, czuje się akceptowana, atrakcyjna, co poprawia jej wewnętrzna samoocenę. Odnajduje dotąd nieznaną drogę, z której wie, że już nie zboczy. Pojawia się, ten drugi, który nadaje rytm jej życiu.

Gdy życie Głowaczów trwa z brakiem konstruktywnego dialogu, oboje bagatelizują coś bardzo istotnego, mianowicie rodzicielstwo. Nastoletnia córka potrzebuje uwagi. Nie wystarczy tylko podany na ciepło obiad. Stówka, czy nawet dwie, do portfela, albo zwyczajne – ,,część, co tam w szkole?”. Justynka potrzebuje uwagi.
W obecnych czasach, większość matek i ojców ,,dojrzewa" ze swoimi nastolatkami, rodzice uczą się, jak istotna jest komunikacja międzyludzka. Uczymy się, jak zachować cierpliwość, jak nie wpaść w spiralę manipulacji, jak akceptować gniew, czy brzydkie wypowiedzi, jak kontrolować nasze pociechy, by nie wpadły w złe towarzystwo. Uczymy się nawet bycia Walkerem ze ,,Strażnika teksasu". Niekiedy nasze starania okazują się fiaskiem, ale koncentrujemy się na dziecku. W relacjach: Kamila – Norbert – Justynka zabrakło intuicji, a szara codzienność zepchnęła znaczenie istoty rodziny na bok.
Rodzice poskąpili córce wsparcia. Używając metafory, „gdy gąsienica przeobraża się w motyla” – którym staje się Justynka, musi przejść przez etap nastoletniego życia z bagażem ,, pewnych problemów", które na własne życzenie na siebie sprowadza. Kiedy duże dzieci stają się małymi dorosłymi, dokonują niekiedy złych wyborów, jakich…?
Przeczytajcie, bo warto.

Na samym końcu pragnę przypisać jeszcze cechy rodzicom Kamili. Pokuszę się o twierdzenie ,,z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu”.
Konserwatyzm, brak odwagi w wyrażaniu swojego zdania, brak szacunku, brak czułości, krytyka, wpajanie mało istotnych zasad. Te oraz inne przykłady mogą zabić niejedne relacje rodzinne. Dorastanie w takich domach jest bardzo trudne i zaburza postrzeganie własnej osoby. To kluczowe, gdyż Kamila i Nina zostały wychowane w takim domu, a jaki z tego morał?
Oceńcie sami.

To powieść która bije w rytm uderzeń serca, serca każdej kobiety, mężczyzny, nastolatki, bez wyjątku. 
Książka idealnie przemówi do kobiet, które podobnie jak Kamila, nie dostrzegają że można być jeszcze szczęśliwą, bez zbędnych frazesów, pospolitego wmawiania bzdur.
To pozycja, która pokaże, jak można zamienić egzystencje ryczącej czterdziestki w ekscytującą podróż do nowego i lepszego życia.

,,Pokochaj mnie wreszcie" to życiowa historia umiejscowiona w realiach polskich rodzin. 
Bohaterowie i ich potrzeby są tak zróżnicowane, jak ich charaktery. Doświadczenia, przekonania i wykreowany świat Agnieszki Łepki kierują splotem wydarzeń, który budzi do życia zapomniane lub nigdy nie przeżyte emocje. Wielowymiarowe postaci zostały osadzone w bardzo realistyczny...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

,,Gdy przeszłość dogania teraźniejszość, zaczyna brakować miejsca na przyszłość".
Takie słowa zachęty znajdują się z tyłu na okładce książki Autorki bliskiej mojemu sercu Agaty Gwóźdź.
Czy nie bylibyście zaciekawieni, widząc taki lead?

Kiedy Paula decyduje się na związek z Wikiem, nie spodziewa się, że przez jej życie, przetoczy się szturmem wiele nieprzewidzianych sytuacji. Poświęca się miłości do ukochanego. Wik uwalnia ją spod jarzma wymierzania mężczyznom kar, których stosowanie, było dla kobiety emocjonalnym sposobem na ratunek.
Co było powodem jej taktyki, zapewne zapamiętaliście z ,,Modliszki".
Oprócz ekscytującej miłości, ero@^%*nych wzlotów, czułości jakiej nigdy nie zaznała, zdarzają się chwile, które przypominają jej o przeszłości. Przyczynia się do tego Wiktor, który wręcz tryska chorobliwą zazdrością. Paula czuje się, jakby była jego własnością, bez prawa do swojego zdania.

Ale czy zachowanie Wika jest tylko przejawem jego zaborczej natury? Czy za odniesionym sukcesem, bogactwem, pozornym szczęściem, nie kryje się może coś więcej? Coś znacznie mroczniejszego i nieprzewidywalnego? Czy są powody do strachu, a może Wiktor gra na ,,życiowej loterii" o coś bardzo ważnego i cennego?
Tu zostawiam Was z niedopowiedzeniem, bo czym byłby mój literacki głos, gdybym zdradziła Wam całą fabułę?

Wydaje się, że nic już nie jest w stanie zaskoczyć Pani Temper, gdy niespodziewanie spada na nią wizja ex Wiktora, tajemnica z przeszłości i rzekome samobójstwa. Niestety, jak to w życiu bywa, jedno goni drugie. Bohaterka w całkowitej nieświadomości zbliża się w stronę bomby z opóźnionym zapłonem, tą bombą jest Manuel. Dawna miłość kobiety nie daje o sobie zapomnieć. Dlaczego?
Mogłabym Wam zdradzić, ale boję się, że stracilibyście całą przyjemność z czytania. Dlatego to przemilczę.

Do samego końca byłam przekonana, że intuicja mnie nie zawiedzie i książka zakończy się tak, jak przewidywałam. Niestety Autorka postarała się w bardzo zaskakujący sposób zaszokować mnie na sam finał. Uważajcie!

Agata porusza w książce wiele problemów. Przemoc se#€@alną, przemoc rodzinną, kontrolę psychiczną. Zmusza do namysłu, jak ważne jest utożsamienie kobiety z tą, która ma swoje zdanie i może być niezależna. Bohaterka walczy nie tylko w swoim imieniu, staje się echem wszystkich kobiet. Pragnie, by nie były jedynie jednostkami, które mają spełniać oczekiwania innych. Daje do zrozumienia, aby zamiast ,,muszę" mówiły ,,chcę".

Pióro Agaty kipi eksplozją ciekawej fabuły, która wywołuje naraz różne emocje. Smutek, gniew, rezygnacja, rozdarcie mieszają się z bezgraniczną miłością, empatią i troską.
Ty, zapewne odkryjesz w jej książkach wachlarz innych emocji.

Dialogi są naturalne, wielokrotnie wzbudzają uśmiech, a ,,mała istotka wewnątrz", nadal może zaskoczyć ciętym językiem. Niektóre wątki nie zostały domknięte i podejrzewam, że z dylogii powstanie trylogia, na co skrycie bardzo liczę.

Na samym końcu, czeka na Was przesłanie od samej autorki. To sprawia, że można poczuć z nią emocjonalną więź, szczególnie, gdy ma się tak wiele z nią wspólnego.
Ogromne gratulacje, za samodzielnie wykonany skład autorki.

Jedynymi niedoskonałościami, które mnie rozpraszały, były zbyt długie zdania, często powtarzające się słowa oraz Wik nazywany Kochaniem.
Agata Gwóźdź jest moim top autorem i czekam na kolejne książki pisanej jej piórem.

,,Gdy przeszłość dogania teraźniejszość, zaczyna brakować miejsca na przyszłość".
Takie słowa zachęty znajdują się z tyłu na okładce książki Autorki bliskiej mojemu sercu Agaty Gwóźdź.
Czy nie bylibyście zaciekawieni, widząc taki lead?

Kiedy Paula decyduje się na związek z Wikiem, nie spodziewa się, że przez jej życie, przetoczy się szturmem wiele nieprzewidzianych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Gdy otrzymałam od Agaty książki, nie spodziewałam się, że jej debiut okaże się taki dobry. Jeśli ,,Modliszka" tak rozpala zmysły, to co będzie w kontynuacji?
Ta książka to przede wszystkim eksplodująca uczuciami historia. Już od pierwszych stron przepadłam w ramionach tej powieści. Chociaż wydawałoby się, że modliszki prowadzą do zguby mężczyzn, tej udało się doprowadzić i mnie na skraj przepaści. Zagubiłam się w czytelniczej nicości, która okazała się wspaniałą podróżą przesyconą namiętnością. Miłość, pożądanie, cierpienie, chaos, strach - wszystkie te uczucia mieszają się z niedoścignionym pragnieniem dogłębnego zrozumienia siebie. Paulina Temper nie pozwala dojść do głosu szeptom nadziei, popada w budowaną latami destrukcję. Jako młoda dziewczyna dorasta ze świadomością, że świat mężczyzn jest przesiąknięty złem. Ojciec - kat - bije i rani. Klient ojca wykorzystuje ją w rodzinnym domu, nauczyciel pianina naznacza i okalecza, gdy ta opiera mu się podczas zbliżenia. Agresywny napad grupy chłopców, chcących ją skrzywdzić... te wszystkie doświadczenia ukształtowały Paulę na zimną kobietę, ale o gorącym sercu. W świecie, w którym płeć piękna zostaje postrzegana jako obiekt, uprzedmiotowiona i wykorzystana nie ma litości - a pojawia się za to sprawiedliwość, którą jest Paula. Bolesne doznania sprawiły, że nie potrafi kierować się prawidłowymi wzorcami w relacjach z mężczyznami.
Prowadzi życie według schematu, w którym ostrze schowane w spódniczce lub butach ma stanowić nauczkę dla przygodnie spotkanych mężczyzn-samców, szukających wrażeń w jej ramionach. Mimo wszystko Paulina zachowuje dystans do swojego działania, nie przekracza granic - z wyjątkiem zemsty na dwóch mężczyznach: nauczycielu i kliencie ojca. Jak potoczyły się losy tych dwóch? Przeczytajcie sami. Bohaterka z niesmakiem podąża w ślad za przeszłością, wspominając związek z Manulem, który zakończył się w niewyjaśnionych przez Agatę Gwóźdź okolicznościach. Wiemy tylko, że mężczyzna ją opuścił. (Mam ogromną nadzieję, że Autorka przeniosła ten wątek, by wyjaśnić go w kontynuacji, póki co, związek z Manuelem jest owiany nutką tajemnicy, a ja opieram się na domysłach) Zmiany zachodzące w życiu Pauliny zaprowadzą ją przed bramy decyzji, których nigdy wcześniej nie rozważała. Znajomość z pilotem Aleksem szkicuje wizję życiowego spokoju - ale czy upragnionego? Czy nie będzie on przypadkiem zbyt nudny? Początkowo w towarzystwie pilota Paula czuje się dobrze, jednak z czasem...
Świat, w którym żyję, wydaje się normalny. Do pewnego momentu, gdy na drodze Pauli staje dobry kolega ze szkolnych lat. To on przyczynia się do wywrócenia jej egzystencji do góry nogami.
Ona szuka przyjaciela, on szuka uciech oraz miłości. Ale jak dobrze wiemy - nie ma w życiu przyjaźni między kobietą a mężczyzną. Los Pauli rozświetla się tlącym płomykiem. Jednak kobieta nie pozwala mu się rozpalić - zamiast tego konsekwentnie go gasi. Niestety nadaremno. Taki trudny i zdeformowany byt potrafi przysporzyć wielu kłopotów. Miłość wcześniej czy później pokaże Pauli właściwą drogę, a Wiktor - jak żaden inny mężczyzna - trafi w jej serce, brzmiąc głośniej niż myśli małej istotki mieszkającej w jej wnętrzu. Rozdarta między dwoma mężczyznami, wie, że nie może trzymać dwóch srok za ogon. W poczatkowej fazie relacji czuje się dobrze z „lotnikiem" Aleksem, który jawi się w jej oczach jako łatwy w obsłudze, bezbarwny i spełniający jej oczekiwania mężczyzna. Wik to całkowite przeciwieństwo Aleksa. Jest władczy, niezależny, arogancki i przystojny. To właśnie te pierwsze trzy cechy dekoncentrują Paulę. Postrzega Wiktora jako jednego z wielu samców alfa, którego chce ukarać i odtrącić, jednocześnie zatrzymując przy sobie. Ich relacje z reguły kończą się kłótnią. Nie bez znaczenia można przytoczyć powiedzenie: „Kto się lubi, ten się czubi" - jednak tu pragnę podkreślić jego odwrotne znaczenie. Kto się czubi, ten się lubi. Na początku pisałam o modliszce jako o symbolu zguby mężczyzny. Okazuje się, że jej symbolika ma jeszcze jedno znaczenie. Modliszka przypomina, że największa siła tkwi w świadomym działaniu i umiejętnościach. Czy bohaterka stanie na wysokości zadania?
Czy dokona słusznego wyboru? Czy pokiereszowana emocjonalnie i cieleśnie kobieta, skrywająca mroczne tajemnice, pozwoli dojść do serca uczuciom? Czy będzie potrafiła odnaleźć w mężczyźnie ostoję i bezgraniczny spokój, którego skrycie bardzo potrzebuje? Musicie przeczytać koniecznie tą fantastyczna, pełną humoru książkę z dużą dawką emocjonalnego rollercoastera. ,,Modliszka" to dwudniowa odskocznia z mnóstwem nieprzerysowanego erotyzmu, który idealnie umiejscowił się na stronach książki pisanej piórem Agatki.

Gdy otrzymałam od Agaty książki, nie spodziewałam się, że jej debiut okaże się taki dobry. Jeśli ,,Modliszka" tak rozpala zmysły, to co będzie w kontynuacji?
Ta książka to przede wszystkim eksplodująca uczuciami historia. Już od pierwszych stron przepadłam w ramionach tej powieści. Chociaż wydawałoby się, że modliszki prowadzą do zguby mężczyzn, tej udało się doprowadzić i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Książka pod tytułem „(Nie)odnalezione” autorstwa A. E. Szumskiej to kontynuacja jej debiutanckiej powieści „Zapisane we krwi”. Fabuła rozkręca się powoli i wciąga czytelnika głębiej w świat pełen „zdeformowanych” odczuć chorej psychicznie nastolatki. W książce mamy możliwość poznać bliżej życie Dosi – Diany, dziewczynki, która kilkanaście lat wcześniej została odnaleziona żywa w leśnej chacie. W jakich okolicznościach? Musicie przekonać się sami, czytając debiut Agi.
Autorka w ciekawy sposób „oprowadza” nas po fabule, balansując czasem, ponieważ – tak jak w pierwszej części – mamy do czynienia z wydarzeniami dziejącymi się w przeszłości i obecnie. To, co wydarzyło się „wcześniej”, oraz decyzje wówczas podjęte mają duży wpływ na to, co dzieje się w książkowej teraźniejszości ,,teraz”.
W pierwszej części mała Dosia już od urodzenia dźwiga brzemię związane z okolicznościami jej narodzin i możliwością odziedziczenia choroby psychicznej. Pomimo że Diana jest obdarzona miłością adopcyjnych rodziców, których na swój sposób akceptuje, jej wybuchy gniewu są niekontrolowane. Napady agresji są leczone w szpitalu psychiatrycznym, ponieważ epizody chorobowe okazują się nie do opanowania w warunkach domowych.
Nastolatka, podobnie jak zdrowe osoby, boryka się z problemem śmierci przyjaciela, wyborem imienia dla psa, chęcią wyjazdu do innego miasta.
Czy te dylematy mogą wynikać z uczuć tęsknoty, radości oczekiwania czy chęci ucieczki?
Sądzę, że nie.
Choroba paraliżuje w niej jakiekolwiek uczucia. Nie rozumie wartości dobra i zła, nie zna norm moralnych i nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji swoich czynów. Początkowo można się pomylić, gdy na jej drodze staje nowy przyjaciel, jednak dalsze losy dziewczyny, a później kobiety, skutecznie odbierają nadzieję. Relacja z nowym przyjacielem, Gabrielem, wpływa destrukcyjnie na życie obojga. Układają misterny plan przestępstwa. Chociaż mogłoby się wydawać, że najgorsze, co zrobiła Diana, to porwanie własnego dziecka, to uprzedzam – zdziwicie się.
Na mapie jej zdeformowanego psychicznie życia znajdują się również inne, jeszcze mroczniejsze czyny, które skrywa pod płaszczem normalności, będąc żoną i matką. Wspaniale wykreowana postać głównej bohaterki ukazuje sposób jej myślenia.
Gdy kobieta trafia do szpitala psychiatrycznego, na jej drodze ponownie staje Adam Kowal.
Wraz z Marcelem prowadzi śledztwo, które z ogromnym zapałem próbują rozwikłać. Upór i pragnienie uratowania wielu małych istnień stanowią cel dla dwójki przyjaciół po fachu. Walka z czasem i presja, w jakiej obaj się znajdują, doprowadzają ich na skraj emocji. Wiara, która w nich drzemie, nie pozwala im się poddać.
Na światło dzienne wychodzi okropna i trudna do zrozumienia przez nich prawda, która była częścią życia Diany i Gabriela. Agnieszka wspaniale poprowadziła losy bohaterów, dając czytelnikowi możliwość odbioru każdego z nich z osobna. Dokonywane wybory, tok myślenia, konsekwencje, utrudnienia, obsesja, domysły, radość, obrzydzenie – można by wymieniać w nieskończoność. Z tym wszystkim zmagają się bohaterowie książki napisanej piórem Agi.

Mimo że nie wszyscy bohaterowie doczekają finału, zapewniam Was, że nic w ich życiu nie działo się bez przyczyny, a śmierć, która ich dotyka, stanowi część choroby drzemiącej w ich jaźni.
Świetna książka Aguś.

Książka pod tytułem „(Nie)odnalezione” autorstwa A. E. Szumskiej to kontynuacja jej debiutanckiej powieści „Zapisane we krwi”. Fabuła rozkręca się powoli i wciąga czytelnika głębiej w świat pełen „zdeformowanych” odczuć chorej psychicznie nastolatki. W książce mamy możliwość poznać bliżej życie Dosi – Diany, dziewczynki, która kilkanaście lat wcześniej została odnaleziona...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

"Zapisane we krwi" czytałam z zapartym tchem. Autorka wplotla w fabułę trzy sfery czasu, a każdy z nich przedstawia inne wydarzenia, uczucia i sytuacje. Ta rozbieżność była dla mnie ciekawym urozmaiceniem. Agnieszka ukazała dramatyczne losy bohaterów, a wszystkie linie czasowe naniesione na strony tego debiutu, koreluja ze soba. Rozbudzają ciekawość, co wydarzy się za chwilę.
To jedna z książek, obok których nie możesz przejść obojętnie. Uważam, że zamysłem Agnieszki, było zobrazowanie wydarzeń z przeszłości, które muszą odnaleźć swoje wyjaśnienie w przyszłości.
Całość opiera się na traumatycznych doświadczeniach wykorzystywanych i uwięzionych kobiet. Każda z nich kolejno rodzi porywaczowi dzieci. W rezultacie mamy do czynienia z ranami emocjonalnymi, będącymi piętnem na psychice. Wykorzystywanie seksulane własnego dziecka, to motyw na którym opiera się książka. Przeplatające się wydarzenia z przeszłości i teraźniejszości, odwracają nieco uwagę czytelnika, od przeżywanego w piwnicy koszmaru.
W moim przekonaniu Autorka dokonała tego po mistrzowsku. Cierpienie, jakie wyłania się z przemyśleń krzywdzonej nastoletniej Minki, która traci matkę i zostaję sama w piwnicznej tragedii, pozwala nam na chwilę, przenieść się do ciemnego i śmierdzącego pomieszczenia. Czytając można zauważyć przedstawienie mocnego uzależnienia od oprawcy - gwałciciela, którego utożsamia się z wujkiem. Niejednokrotnie sprawia on ból, ale też daje wiele przyjemności. Czekolada i czysta woda są namiastką dobroci, jaką otrzymuje Minka. Bezwarunkowa miłość i oddanie wobec mężczyzny, wyrządzającego krzywdę, stają się budulcem życia pod ziemią.
Nina, Robert, Olaf, Paula, Diana, mały Robert zostali w bardzo przemyślany sposób przedstawieni, a dodatkowo każdy z nich ma związek z przeszłością. To właśnie ta przeszłość w tragiczny sposób doścignie również córkę Minki - Dosię (Dianę). Uwarunkowania genetyczne są tłem jej funkcjonowania, które w jakiś sposób zaszczepiają się w niej, przez bestialskie poczęcie.
(Nie zapominam rowniez o innych wartościowych osobach; Adamie, który towarzyszył Ninie w trudnych chwilach, sąsiadce, która przygotowała dla Niny zapiekankę makaronową, popitą kieliszkiem wina, Juliana, który poniósł największą cenę, tracąc życie, i przyjaciela Diany, z którym ułożyła nieoczekiwany w skutkach plan porwania).
Każdy z bohaterów począwszy od Minki boryka się z wachlarzem różnych emocji i uczuć. W książce mamy możliwość poznać ogrom miłości matki, oddanie żony, zdradę, poczucie winy, tajemnice, stratę, gniew, przemoc, morderstwo, ale też nadzieję.
Największym atutem książki jest jej nieprzewidywalny obraz. Trudno było spodziewać się takiego obrotu wydarzeń, które zaskoczyły mnie przy ostatnich wersach. Niech taka właśnie pozostanie twórczość Agnieszki, gdzie to, co tak bardzo oczywiste, wydaje się zupełnie inne. Dziękuję Ci moja Koleżanko po fachu za to, że przeniosłaś mnie w realistyczny świat bohaterów swojej książki. Teraz czas na (Nie)odnalezione!

"Zapisane we krwi" czytałam z zapartym tchem. Autorka wplotla w fabułę trzy sfery czasu, a każdy z nich przedstawia inne wydarzenia, uczucia i sytuacje. Ta rozbieżność była dla mnie ciekawym urozmaiceniem. Agnieszka ukazała dramatyczne losy bohaterów, a wszystkie linie czasowe naniesione na strony tego debiutu, koreluja ze soba. Rozbudzają ciekawość, co wydarzy się za...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to