-
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać359 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać27 -
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać132
Biblioteczka
2026-03
2026-03
2026-03
Najpierw ustalmy fakty. Książka jest bardzo atrakcyjnie wydana. Szczytowe osiągnięcie przerostu formy nad treścią. Gdybym postawiła ją na półce i nigdy nie przeczytała, miałabym większą satysfakcję z jej posiadania, niż teraz, kiedy już poznałam jej treść. To nie jest ani pastisz literatury gotyckiej, ani horror ekstremalny. To próba przemycenia pod przykrywką tzw. literatury pięknej chorych, obrzydliwych i szkodliwych treści. Czytanie tej książki nie przyniosło mi ani satysfakcji intelektualnej, ani rozrywki. I w którym miejscu to jest przewrotnie zabawne? Chora psychicznie młoda kobieta, morderczyni, ofiara przemocy w dzieciństwie, mordowane i przedmiotowo traktowane dzieci w epoce wiktoriańskiej i jeszcze trochę więcej przemocy i płynów ustrojowych. Śmiechu było co niemiara, Oprah Winfrey też się śmiała...
Najpierw ustalmy fakty. Książka jest bardzo atrakcyjnie wydana. Szczytowe osiągnięcie przerostu formy nad treścią. Gdybym postawiła ją na półce i nigdy nie przeczytała, miałabym większą satysfakcję z jej posiadania, niż teraz, kiedy już poznałam jej treść. To nie jest ani pastisz literatury gotyckiej, ani horror ekstremalny. To próba przemycenia pod przykrywką tzw....
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-03
'251 osób chce to przeczytać'. Uwierzcie mi - nie chcecie. Ja też nie chciałam, ale nikt mi o tym na czas nie powiedział.
'251 osób chce to przeczytać'. Uwierzcie mi - nie chcecie. Ja też nie chciałam, ale nikt mi o tym na czas nie powiedział.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-02
To nie jest zbiór typowych opowiadań. To raczej szkice, impresje, zeszyt pomysłów. Bardzo mroczne, przygnębiające, depresyjne, introwertyczne, autystyczne. Jakbym usiadła w dworcowej poczekalni i poczuła osobny ból każdego przechodzącego człowieka, ale tylko przez moment, bo on już minął, zniknął i niczego więcej się o nim nie dowiem. Ciekawe, ale jak takie mgnienia ocenić?
To nie jest zbiór typowych opowiadań. To raczej szkice, impresje, zeszyt pomysłów. Bardzo mroczne, przygnębiające, depresyjne, introwertyczne, autystyczne. Jakbym usiadła w dworcowej poczekalni i poczuła osobny ból każdego przechodzącego człowieka, ale tylko przez moment, bo on już minął, zniknął i niczego więcej się o nim nie dowiem. Ciekawe, ale jak takie mgnienia ocenić?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-02
Dziwna to opowieść. Na pewno nie będę żałować, że ją przeczytałam, jakoś zapadła mi w serce, wzruszyła i oblepiła psychę emocjonalną melasą, ale z drugiej strony nie znam nikogo, komu mogłabym ją polecić. Ta książka jest straszliwie nudna (ale to takie czułe, pełne wyrozumiałości znużenie). Uparłam się, że ją przeczytam, z trudem przebrnęłam przez pierwszą połowę, potem już kliknęło, na końcu się popłakałam. Ale nadal nie wiem czy zadziałała tu moja wrażliwość, która dobudowała więcej niż tam rzeczywiście było, czy zamysł autora. Miałam dużo zastrzeżeń podczas czytania, kiedy jednak obejmuję myślą całość, uważam, że warto było przejść tę drogę.
Dziwna to opowieść. Na pewno nie będę żałować, że ją przeczytałam, jakoś zapadła mi w serce, wzruszyła i oblepiła psychę emocjonalną melasą, ale z drugiej strony nie znam nikogo, komu mogłabym ją polecić. Ta książka jest straszliwie nudna (ale to takie czułe, pełne wyrozumiałości znużenie). Uparłam się, że ją przeczytam, z trudem przebrnęłam przez pierwszą połowę, potem...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-01-30
Ponieważ moje wybory czytelnicze w roku 2025 były bardzo przypadkowe, chaotyczne i przez to często chybione, w tym roku postanowiłam dobierać sobie lektury wg kluczy. I to takich, żeby nie ograniczać się tylko do nowinek, ale zacząć sięgać po książki, które już czas przeczytać po raz kolejny.
Pierwszy klucz nazywa się Michel Faber. Mam pięć jego książek. Niektóre czytałam zaraz po premierze, niektóre, kupione jako nowości, zdążyły się już w oczekiwaniu dziewiczo zestarzeć i zżółknąć. Tak że tak...
'Pod skórą' czytałam dwie dekady temu. Zrobiła na mnie wówczas duże wrażenie i zawsze chciałam do niej wrócić. Okazało się, że w ogóle nie pamiętałam fabuły i bardzo dobrze, bo to książka, o której treści lepiej nic wcześniej nie wiedzieć. Z tym że Faber jest autorem specyficznym. Przeczytasz połowę książki, a nic znaczącego się nie wydarzy. Meandruje między wątkami, skupia się na drobiazgach, które pozornie niczego do akcji nie wnoszą. Trzeba przerzucić hałdę słów, żeby na koniec uznać, że to jednak była bardzo dobra książka, warta poświęconego jej czasu.
Ponieważ moje wybory czytelnicze w roku 2025 były bardzo przypadkowe, chaotyczne i przez to często chybione, w tym roku postanowiłam dobierać sobie lektury wg kluczy. I to takich, żeby nie ograniczać się tylko do nowinek, ale zacząć sięgać po książki, które już czas przeczytać po raz kolejny.
Pierwszy klucz nazywa się Michel Faber. Mam pięć jego książek. Niektóre czytałam...
2026-02
2026-02
2025-12
Raczej nie czytam książek zajmujących się księżowskimi grzechami, nadużyciami kleru oraz swobodnie rozumianą sodomą i gomorą w kościele katolickim. Po tę - odstraszona tytułem - też bym nie sięgnęła, ale kilka razy trafiłam na rozmowy z autorką i spodobało mi się jak ciekawie, z kulturą i empatią opowiada o sytuacji kościoła i ludzi go tworzących.
Nie jestem związana z żadną grupą wyznaniową i nigdy mocno nie byłam, ludzie z mojego bliskiego otoczenia również nie, dlatego siła wiary w kościół, związane z tym dylematy moralne, uwikłania psychiczne i dramaty serc bohaterów tego reportażu są dla mnie tyleż fascynujące, co niezrozumiałe. A skoro nie rozumiem, nie będę oceniać i mędrkować. Ta książka zostawiła mnie z jednym, dominującym przekonaniem: kościół kat. nie zasługuje na swoich wiernych. I może dlatego ma ich coraz mniej. Jak dwa światy pod jednym słońcem. Instytucja kościoła sobie, wierni sobie.
Raczej nie czytam książek zajmujących się księżowskimi grzechami, nadużyciami kleru oraz swobodnie rozumianą sodomą i gomorą w kościele katolickim. Po tę - odstraszona tytułem - też bym nie sięgnęła, ale kilka razy trafiłam na rozmowy z autorką i spodobało mi się jak ciekawie, z kulturą i empatią opowiada o sytuacji kościoła i ludzi go tworzących.
Nie jestem związana z...
2025-10
To tłumaczenie też jest bardzo dobre. Bardziej formalne, prostsze, oparte na tłumaczeniu z roku 1946, ale czyta się komfortowo i zbytnio tej historii nie ujmuje, chociaż Joanna-Buba odpowiada mi bardziej, niż Valancy-Gnuś, ale nie da się ukryć, że Kaja Makowska swoim tłumaczeniem wyciąga z tej historii więcej. Więcej zrozumienia, więcej humoru.
To tłumaczenie też jest bardzo dobre. Bardziej formalne, prostsze, oparte na tłumaczeniu z roku 1946, ale czyta się komfortowo i zbytnio tej historii nie ujmuje, chociaż Joanna-Buba odpowiada mi bardziej, niż Valancy-Gnuś, ale nie da się ukryć, że Kaja Makowska swoim tłumaczeniem wyciąga z tej historii więcej. Więcej zrozumienia, więcej humoru.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-01
Boże chroń nas przed jakąkolwiek królową! To się czyta jak thriller albo romans psychologiczny o bardzo bardzo dysfunkcyjnej rodzinie. Chyba tylko naród, który od zawsze ma tradycje monarchiczne, może to wszystko zrozumieć, tolerować i chcieć dopisać sobie do podatku. Kuriozalne, fascynujące, śmieszne, straszne, świetne (przetyrałam ponad 600 stron, więc musiało być dobre).
'Królowie świata robią co chcą,
Żyją w pałacach lecz nie cieszy ich to
Zbyt dawno już osiągnęli swój cel
Od lat tak samo mija im każdy dzień
Królami świata rządzi dziś strach
Bo gubią się we własnych sidłach i grach
W walce o to, by wciąż zajmować sam szczyt
Budują mur, by ukryć ból swój i wstyd.'
tłumaczenie: Studio Accantus
Boże chroń nas przed jakąkolwiek królową! To się czyta jak thriller albo romans psychologiczny o bardzo bardzo dysfunkcyjnej rodzinie. Chyba tylko naród, który od zawsze ma tradycje monarchiczne, może to wszystko zrozumieć, tolerować i chcieć dopisać sobie do podatku. Kuriozalne, fascynujące, śmieszne, straszne, świetne (przetyrałam ponad 600 stron, więc musiało być...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-11
2025-11
2025-11
2025-10
Nie jestem dobrym odbiorcą historii romantycznych. Zamiast oceniać bohaterów za szczere porywy serca, diagnozuję ich emocjonalne deficyty. Historia dla kobiet bardzo młodych i tych, które nadal chcą ufać, że miłość - szczególnie romantyczna - uzdrawia. I bardzo dobrze. Jest czas żeby w takie opowieści wierzyć. Czas kiedy trzeba łączyć się w pary i prokreować... Mi też kiedyś ta książka bardzo się podobała. Dzisiaj nawet jeden nerw sercowy mi nie drgnął, ale czytałam z przyjemnością. Jest to romans z ambicjami na obyczajową powieść psychologiczną, tylko jak to u Montgomery wszystko maksymalnie uproszczone. A jej bohaterki, te wytypowane na pozytywne, są życiowo mądre same z siebie, chociaż w życiu nie wyściubiły nosa poza własny sad i ogród. Ale może w tym tkwi ich sukces.
Nowe tłumaczenie bardzo dobre, polecam sięgnąć po tę powieść, pokolenia kobiet nie mogą się mylić, a moje osobiste uczuciowe zgrzybienie nie ma tu nic do rzeczy.
'Niewczesna miłość, spóźniona miłość,
to tak, jak gdyby wcale jej nie było.
Gdyby zjawiła się na czas,
odmienić wszystko mogła w nas,
ja sam bym był kim innym też,
ale nie było wtedy jej
i tak znaczyła coraz mniej,
dziś już tylko jest tym, czym jest.
Niewczesna miłość, spóźniona miłość,
choć nikt z nas nie powiedział 'nie',
przypadek zdecydował, że
to wszystko już nie zdarzy się, już nie.'
Dojrzałość to taka ulga...
Nie jestem dobrym odbiorcą historii romantycznych. Zamiast oceniać bohaterów za szczere porywy serca, diagnozuję ich emocjonalne deficyty. Historia dla kobiet bardzo młodych i tych, które nadal chcą ufać, że miłość - szczególnie romantyczna - uzdrawia. I bardzo dobrze. Jest czas żeby w takie opowieści wierzyć. Czas kiedy trzeba łączyć się w pary i prokreować... Mi też...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2022-03
Podróż sentymentalna po latach, tam gdzie byłam już, pod ten balkon... Drażniło mnie jak bardzo wszyscy chcą nagiąć tę dziewczynę i wmówić jej, że dla wspólnej korzyści i dla dobra wspólnego powinna się dopasować. Jako nastolatka w ogóle tego dydaktyzmu nie zauważałam, fascynowały mnie dziewczyński bunt i niezależność. I taką ją sobie zapamiętałam. A mój dorosły cynizm mi to zepsuł. Jednym zdaniem, bohaterki dzieciństwa powinny zostać w swoim czasie i wracać tylko we wspomnieniach.
Podróż sentymentalna po latach, tam gdzie byłam już, pod ten balkon... Drażniło mnie jak bardzo wszyscy chcą nagiąć tę dziewczynę i wmówić jej, że dla wspólnej korzyści i dla dobra wspólnego powinna się dopasować. Jako nastolatka w ogóle tego dydaktyzmu nie zauważałam, fascynowały mnie dziewczyński bunt i niezależność. I taką ją sobie zapamiętałam. A mój dorosły cynizm mi...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Nie pamiętam swojej pierwszej biblii. Pamiętam swoją pierwszą encyklopedię...
Opowieść o mężczyźnie, który z powodu pewnego zaburzenia neurologicznego nie jest w stanie rozpoznawać liter, w następstwie czego nie potrafił nauczyć się czytać. A jak na ironię ukochał słowo i tęskni za możliwością porozumiewania się poprzez pismo. W jego przypadku słowo musiało stać się ciałem - w postaci obrazu, lektora, opowiadacza.
Bohater, przedstawiając historię pewnej specyficznej, obrazkowej biblii, tak naprawdę snuje opowieść o swoim życiu z ową biblią jako głównym punktem odniesienia. Jest też o tym, jak łatwo odrzucić i skrzywdzić człowieka przez nierozpoznanie.
Bardzo dobra literatura. Czuła, uważna i... prostoduszna.
Nie pamiętam swojej pierwszej biblii. Pamiętam swoją pierwszą encyklopedię...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowieść o mężczyźnie, który z powodu pewnego zaburzenia neurologicznego nie jest w stanie rozpoznawać liter, w następstwie czego nie potrafił nauczyć się czytać. A jak na ironię ukochał słowo i tęskni za możliwością porozumiewania się poprzez pismo. W jego przypadku słowo musiało stać się ciałem...