-
Artykuły
Czytamy w święta. 3 kwietnia 2026
LubimyCzytać359 -
Artykuły
Weź udział w konkursie i wygraj pakiet książek Callie Hart!
LubimyCzytać27 -
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać132
Biblioteczka
2026-03
2026-03
2026-03
'251 osób chce to przeczytać'. Uwierzcie mi - nie chcecie. Ja też nie chciałam, ale nikt mi o tym na czas nie powiedział.
'251 osób chce to przeczytać'. Uwierzcie mi - nie chcecie. Ja też nie chciałam, ale nikt mi o tym na czas nie powiedział.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-03
Nie pamiętam swojej pierwszej biblii. Pamiętam swoją pierwszą encyklopedię...
Opowieść o mężczyźnie, który z powodu pewnego zaburzenia neurologicznego nie jest w stanie rozpoznawać liter, w następstwie czego nie potrafił nauczyć się czytać. A jak na ironię ukochał słowo i tęskni za możliwością porozumiewania się poprzez pismo. W jego przypadku słowo musiało stać się ciałem - w postaci obrazu, lektora, opowiadacza.
Bohater, przedstawiając historię pewnej specyficznej, obrazkowej biblii, tak naprawdę snuje opowieść o swoim życiu z ową biblią jako głównym punktem odniesienia. Jest też o tym, jak łatwo odrzucić i skrzywdzić człowieka przez nierozpoznanie.
Bardzo dobra literatura. Czuła, uważna i... prostoduszna.
Nie pamiętam swojej pierwszej biblii. Pamiętam swoją pierwszą encyklopedię...
Opowieść o mężczyźnie, który z powodu pewnego zaburzenia neurologicznego nie jest w stanie rozpoznawać liter, w następstwie czego nie potrafił nauczyć się czytać. A jak na ironię ukochał słowo i tęskni za możliwością porozumiewania się poprzez pismo. W jego przypadku słowo musiało stać się ciałem...
2026-02
To nie jest zbiór typowych opowiadań. To raczej szkice, impresje, zeszyt pomysłów. Bardzo mroczne, przygnębiające, depresyjne, introwertyczne, autystyczne. Jakbym usiadła w dworcowej poczekalni i poczuła osobny ból każdego przechodzącego człowieka, ale tylko przez moment, bo on już minął, zniknął i niczego więcej się o nim nie dowiem. Ciekawe, ale jak takie mgnienia ocenić?
To nie jest zbiór typowych opowiadań. To raczej szkice, impresje, zeszyt pomysłów. Bardzo mroczne, przygnębiające, depresyjne, introwertyczne, autystyczne. Jakbym usiadła w dworcowej poczekalni i poczuła osobny ból każdego przechodzącego człowieka, ale tylko przez moment, bo on już minął, zniknął i niczego więcej się o nim nie dowiem. Ciekawe, ale jak takie mgnienia ocenić?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-02
2026-02
2026-02
Dziwna to opowieść. Na pewno nie będę żałować, że ją przeczytałam, jakoś zapadła mi w serce, wzruszyła i oblepiła psychę emocjonalną melasą, ale z drugiej strony nie znam nikogo, komu mogłabym ją polecić. Ta książka jest straszliwie nudna (ale to takie czułe, pełne wyrozumiałości znużenie). Uparłam się, że ją przeczytam, z trudem przebrnęłam przez pierwszą połowę, potem już kliknęło, na końcu się popłakałam. Ale nadal nie wiem czy zadziałała tu moja wrażliwość, która dobudowała więcej niż tam rzeczywiście było, czy zamysł autora. Miałam dużo zastrzeżeń podczas czytania, kiedy jednak obejmuję myślą całość, uważam, że warto było przejść tę drogę.
Dziwna to opowieść. Na pewno nie będę żałować, że ją przeczytałam, jakoś zapadła mi w serce, wzruszyła i oblepiła psychę emocjonalną melasą, ale z drugiej strony nie znam nikogo, komu mogłabym ją polecić. Ta książka jest straszliwie nudna (ale to takie czułe, pełne wyrozumiałości znużenie). Uparłam się, że ją przeczytam, z trudem przebrnęłam przez pierwszą połowę, potem...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2026-01-30
Ponieważ moje wybory czytelnicze w roku 2025 były bardzo przypadkowe, chaotyczne i przez to często chybione, w tym roku postanowiłam dobierać sobie lektury wg kluczy. I to takich, żeby nie ograniczać się tylko do nowinek, ale zacząć sięgać po książki, które już czas przeczytać po raz kolejny.
Pierwszy klucz nazywa się Michel Faber. Mam pięć jego książek. Niektóre czytałam zaraz po premierze, niektóre, kupione jako nowości, zdążyły się już w oczekiwaniu dziewiczo zestarzeć i zżółknąć. Tak że tak...
'Pod skórą' czytałam dwie dekady temu. Zrobiła na mnie wówczas duże wrażenie i zawsze chciałam do niej wrócić. Okazało się, że w ogóle nie pamiętałam fabuły i bardzo dobrze, bo to książka, o której treści lepiej nic wcześniej nie wiedzieć. Z tym że Faber jest autorem specyficznym. Przeczytasz połowę książki, a nic znaczącego się nie wydarzy. Meandruje między wątkami, skupia się na drobiazgach, które pozornie niczego do akcji nie wnoszą. Trzeba przerzucić hałdę słów, żeby na koniec uznać, że to jednak była bardzo dobra książka, warta poświęconego jej czasu.
Ponieważ moje wybory czytelnicze w roku 2025 były bardzo przypadkowe, chaotyczne i przez to często chybione, w tym roku postanowiłam dobierać sobie lektury wg kluczy. I to takich, żeby nie ograniczać się tylko do nowinek, ale zacząć sięgać po książki, które już czas przeczytać po raz kolejny.
Pierwszy klucz nazywa się Michel Faber. Mam pięć jego książek. Niektóre czytałam...
2026-01
Boże chroń nas przed jakąkolwiek królową! To się czyta jak thriller albo romans psychologiczny o bardzo bardzo dysfunkcyjnej rodzinie. Chyba tylko naród, który od zawsze ma tradycje monarchiczne, może to wszystko zrozumieć, tolerować i chcieć dopisać sobie do podatku. Kuriozalne, fascynujące, śmieszne, straszne, świetne (przetyrałam ponad 600 stron, więc musiało być dobre).
'Królowie świata robią co chcą,
Żyją w pałacach lecz nie cieszy ich to
Zbyt dawno już osiągnęli swój cel
Od lat tak samo mija im każdy dzień
Królami świata rządzi dziś strach
Bo gubią się we własnych sidłach i grach
W walce o to, by wciąż zajmować sam szczyt
Budują mur, by ukryć ból swój i wstyd.'
tłumaczenie: Studio Accantus
Boże chroń nas przed jakąkolwiek królową! To się czyta jak thriller albo romans psychologiczny o bardzo bardzo dysfunkcyjnej rodzinie. Chyba tylko naród, który od zawsze ma tradycje monarchiczne, może to wszystko zrozumieć, tolerować i chcieć dopisać sobie do podatku. Kuriozalne, fascynujące, śmieszne, straszne, świetne (przetyrałam ponad 600 stron, więc musiało być...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-12
Historia zaczyna zaciekawiać dwadzieścia stron przed końcem. A tak to mamy tydzień z życia małomiasteczkowego posterunku policji i jakieś historie o śląsko śląskich konfliktach okraszone karkołomną gwarą, które niczego nie wnoszą do fabuły, a dla czytelnika np. spod Szczecina są niezrozumiałe i nieciekawe. Po co tak dobry autor wypuszcza takie literackie niedoróbki?
Historia zaczyna zaciekawiać dwadzieścia stron przed końcem. A tak to mamy tydzień z życia małomiasteczkowego posterunku policji i jakieś historie o śląsko śląskich konfliktach okraszone karkołomną gwarą, które niczego nie wnoszą do fabuły, a dla czytelnika np. spod Szczecina są niezrozumiałe i nieciekawe. Po co tak dobry autor wypuszcza takie literackie niedoróbki?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-12
Raczej nie czytam książek zajmujących się księżowskimi grzechami, nadużyciami kleru oraz swobodnie rozumianą sodomą i gomorą w kościele katolickim. Po tę - odstraszona tytułem - też bym nie sięgnęła, ale kilka razy trafiłam na rozmowy z autorką i spodobało mi się jak ciekawie, z kulturą i empatią opowiada o sytuacji kościoła i ludzi go tworzących.
Nie jestem związana z żadną grupą wyznaniową i nigdy mocno nie byłam, ludzie z mojego bliskiego otoczenia również nie, dlatego siła wiary w kościół, związane z tym dylematy moralne, uwikłania psychiczne i dramaty serc bohaterów tego reportażu są dla mnie tyleż fascynujące, co niezrozumiałe. A skoro nie rozumiem, nie będę oceniać i mędrkować. Ta książka zostawiła mnie z jednym, dominującym przekonaniem: kościół kat. nie zasługuje na swoich wiernych. I może dlatego ma ich coraz mniej. Jak dwa światy pod jednym słońcem. Instytucja kościoła sobie, wierni sobie.
Raczej nie czytam książek zajmujących się księżowskimi grzechami, nadużyciami kleru oraz swobodnie rozumianą sodomą i gomorą w kościele katolickim. Po tę - odstraszona tytułem - też bym nie sięgnęła, ale kilka razy trafiłam na rozmowy z autorką i spodobało mi się jak ciekawie, z kulturą i empatią opowiada o sytuacji kościoła i ludzi go tworzących.
Nie jestem związana z...
2025-12
- Dlaczego wywaliłaś te książki? -Normalnie... Bo to... złe książki były.
I tak wiele pytań... Tak wiele pytań... Np. Jak rozumieć coś, co opisane jest jako 'jednoznacznie dwuznaczne'? Co dzieje się z główną bohaterką, kiedy mówi: 'wrzasnęłam i przecisnęłam nos do ramienia na zewnątrz'? Jak się zamyka głośno usta? Czy wymiociny to jakiś fetysz autorki, że wszyscy bohaterowie z byle powodu rzygają? I to jest za każdym razem szczegółowo rozpisane: czym (śliną, żółcią lub jakąś substancją), na co (na koszulę kochanka, stół, biurko z dokumentami, trawnik). To nie jest normalne skupiać się tak bardzo nad jedną fizjologiczną reakcją. Chyba, że to jakaś utajona bulimia autorki, skoro jej bohaterka jest albo wiecznie i nienasycenie głodna, albo rzyga...
No i ta porno scena, gdzie główna amantka, nieprzytomna i zakuta w dyby, jest wespół w zespół, by żądz moc móc wzmóc, obracana przez dwóch kolesi, z tym, że w jednym ciele znajdowały się akurat dwie jaźnie, więc w sumie chyba przez trzech... Nie mam nic przeciwko pornografii w literaturze, ale nie lubię, kiedy takie sceny wyskakują nagle, jak zboczeniec zza krzaka. Poza tym ta książka jest sprzedawana jako fantastyka młodzieżowa. Serio? Przemoc, szczególnie seksualna, szczególnie wobec nieletnich, to na całym świecie problem, z którym żadne organizacje nie potrafią sobie poradzić. Epatowanie mocnymi scenami erotycznymi w literaturze dedykowanej czytelnikowi młodemu, również jest formą przemocy. Szokujące, że to przede wszystkim kobiety piszą i chcą czytać tego rodzaju treści.
Ten tom jest najsłabszy w i tak słabej serii. Autorce udaje się od czasu do czasu wyskoczyć z intrygującym pomysłem i potrafi ciekawie go rozbudować, żeby po chwili, jakby sama zawstydziła się własnej kreatywności, lecieć w krindż i samokpinę.
- Dlaczego wywaliłaś te książki? -Normalnie... Bo to... złe książki były.
I tak wiele pytań... Tak wiele pytań... Np. Jak rozumieć coś, co opisane jest jako 'jednoznacznie dwuznaczne'? Co dzieje się z główną bohaterką, kiedy mówi: 'wrzasnęłam i przecisnęłam nos do ramienia na zewnątrz'? Jak się zamyka głośno usta? Czy wymiociny to jakiś fetysz autorki, że wszyscy...
2025-12
Eskapizm to ucieczka od rzeczywistości w świat iluzji i wyobrażeń, która może być formą relaksu lub unikania problemów. Dowiedz się jak rozpoznać i leczyć eskapizm... To skoro już się samozdiagnozowałam...
Ależ wciągnęłam się w te brednie. W tym tomie autorka bez kompleksów spuściła ze smyczy ogary wyobraźni i całkiem radośnie mi się czytało, chociaż główna bohaterka w każdym rozdziale była albo śmiertelnie raniona, albo zabijana. Krew, pot i rzygi. Oraz kompletnie położona korekta. To już nawet nie literówki, to wierutne bzdury. Obrywa się za to tłumaczce, która jednak uniosła zarówno dynamikę akcji, jak i dowcip i cechy poszczególnych postaci, obrywa się autorce, bo to w swoim gatunku jest całkiem ciekawa historia, przemyślana i sprawnie napisana. Czy wydawnictwo powinno to aż tak lekceważyć? Tysiące czytelniczek bezkrytycznie łyknęło tak podany tekst, więc pewnie można.
Eskapizm to ucieczka od rzeczywistości w świat iluzji i wyobrażeń, która może być formą relaksu lub unikania problemów. Dowiedz się jak rozpoznać i leczyć eskapizm... To skoro już się samozdiagnozowałam...
Ależ wciągnęłam się w te brednie. W tym tomie autorka bez kompleksów spuściła ze smyczy ogary wyobraźni i całkiem radośnie mi się czytało, chociaż główna bohaterka w...
2025-11
2025-11
2025-11
Ta powieść to trochę taki fantasy Venom (ale nie książka 'Venom', żeby zaraz ktoś się niezdrowo nie podniecił, tylko film s-f). Nowojorska kelnerka, wskutek nagłych i tragicznych zdarzeń, zostaje zainfekowana demonem. Dziewczyna - zgodnie z demonim bhp i regulaminem o wynajmie krótkoterminowym dla nawiedzanych i nawiedzających - powinna w takiej sytuacji pokornie opuścić lokal w sensie umrzeć, co pozwoli demonowi, który własnego ciała mieć nie może przedłużyć swoją egzystencję o czas jakiś. Ona jednak nie umiera, jej jaźń z ciała się nie wyprowadza, a demon, który już się w nim zagnieździł, z różnych powodów wydostać się nie może. I dostajemy bohatera jak z komedii ze Stevem Martinem 'Dwoje we mnie': dwójduch w jednym ciele. I każde chce rządzić. Dziewczyna zostaje przechwycona przez łowców demonów z organizacji łowców demonów (faceci w czerni) i po serii przesłuchań i tortur dostaje wybór: egzorcyzmujemy cię i umierasz, albo uczysz się panować nad symbiontem i pracujesz dla nas. Czyli cokolwiek zrobisz, będziesz żałować. A potem dzieją się rzeczy.
I chociaż to jest takie głupie, byłoby całkiem strawne, gdyby bardziej przyłożono się do warstwy językowej. Tłumaczka mogła popracować ze słownikiem synonimów, bo o frazeologicznym nawet boję się wspomnieć, korekta nad literówkami, których jest irytująco dużo. Dlaczego zakładać z góry, że young adult łykną wszystko? A nawet jeśli w większości okazują się mało wybredni i można im wciskać literaturę typu fast food, niech to chociaż smakuje jak z dobrego baru, a nie zamrażarki w supermarkecie.
Ta powieść to trochę taki fantasy Venom (ale nie książka 'Venom', żeby zaraz ktoś się niezdrowo nie podniecił, tylko film s-f). Nowojorska kelnerka, wskutek nagłych i tragicznych zdarzeń, zostaje zainfekowana demonem. Dziewczyna - zgodnie z demonim bhp i regulaminem o wynajmie krótkoterminowym dla nawiedzanych i nawiedzających - powinna w takiej sytuacji pokornie opuścić...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-11
2025-11
Wychodzi na to, że jeśli do kanonu lektur dla szkół podstawowych, dołożone zostaną książki, w których częściej podkreślana będzie sprawczość i wartość intelektualna dziewcząt, kobieta nareszcie przestanie być kelnerką na bankiecie życia, przy którym ucztuje mężczyzna.
Książka napisana jest przystępnie, ale bardzo światopoglądowo, pod określoną tezę, spojrzenie na temat mocno szczelinowe, przykłady z przykładów wyciśnięte, jakby z cytryny ostatnie soki wyduszać kolanem.
No bo o co właściwie chodzi z tą Anią z Zielonego Wzgórza, tak często przez autorkę wywoływaną? Dziewczyna miała ambicje intelektualne, artystyczne, towarzyskie i przez wiele lat, bez przeszkód je realizowała. Była już dojrzałą kobietą, kiedy założyła rodzinę i zaczęła spełniać się jako matka i pani domu, tym mądrzej im wcześniej więcej w swój rozwój zainwestowała. Bardzo dobra, wartościowa droga życia dla kobiety. Szczególnie, że była wyborem, a Ania dość wykształcona i niezależna, żeby na wybór sobie pozwolić. Czy przyszło jej do głowy, że oto skazuje się na dożywotnie wykonywanie 'nieodpłatnego świadczenia opiekuńczego na rzecz własnej rodziny'? Kto na jakiegokolwiek boga myśli w takich kategoriach? A np. taka Maria Skłodowska-Curie, która o dziwo też była kobietą, miała męża, kochanka, dwoje dzieci, dwa noble. Umiała też pewnie upiec biszkopt i zacerować pończochy. Ja nie umiem, a doceniłabym, gdyby w odpowiednim czasie w takie umiejętności mnie wyposażono... Chcieć się podobać też źle... A jak inaczej zachęcić samca do podjęcia próby się rozmnożenia? Przy takiej konkurencji na matrymonialnym rynku, nigdy nie było łatwo sprawić, żeby wartościowemu mężczyźnie coś drgnęło w rajstopach i chciał się zadeklarować. Czasem wystarczającą podnietą był majątek potencjalnego teścia, ale bywało, że trzeba było podbić stawkę urodą. I dotyczyło to obojga płci. Dobre geny zawsze w cenie. Natura przeważnie wygrywa z kulturą i po co to komplikować. Gdyby przeanalizować te same lektury pod kątem współczesnych, społecznych oczekiwań wobec chłopców, okaże się, że dla nich i o nich też za wiele tam nie ma.
Trochę sobie pokpiwam. Może dlatego, że doświadczenie życiowe wyparło ze mnie pasję do czczych analiz akademickich i coraz więcej spraw traci w moich oczach na powadze. Książkę polecam jako intelektualną rozrywkę. Czytać krytycznie. Po użyciu nie wstrząśnie.
Wychodzi na to, że jeśli do kanonu lektur dla szkół podstawowych, dołożone zostaną książki, w których częściej podkreślana będzie sprawczość i wartość intelektualna dziewcząt, kobieta nareszcie przestanie być kelnerką na bankiecie życia, przy którym ucztuje mężczyzna.
Książka napisana jest przystępnie, ale bardzo światopoglądowo, pod określoną tezę, spojrzenie na temat...
2025-10
Najpierw ustalmy fakty. Książka jest bardzo atrakcyjnie wydana. Szczytowe osiągnięcie przerostu formy nad treścią. Gdybym postawiła ją na półce i nigdy nie przeczytała, miałabym większą satysfakcję z jej posiadania, niż teraz, kiedy już poznałam jej treść. To nie jest ani pastisz literatury gotyckiej, ani horror ekstremalny. To próba przemycenia pod przykrywką tzw. literatury pięknej chorych, obrzydliwych i szkodliwych treści. Czytanie tej książki nie przyniosło mi ani satysfakcji intelektualnej, ani rozrywki. I w którym miejscu to jest przewrotnie zabawne? Chora psychicznie młoda kobieta, morderczyni, ofiara przemocy w dzieciństwie, mordowane i przedmiotowo traktowane dzieci w epoce wiktoriańskiej i jeszcze trochę więcej przemocy i płynów ustrojowych. Śmiechu było co niemiara, Oprah Winfrey też się śmiała...
Najpierw ustalmy fakty. Książka jest bardzo atrakcyjnie wydana. Szczytowe osiągnięcie przerostu formy nad treścią. Gdybym postawiła ją na półce i nigdy nie przeczytała, miałabym większą satysfakcję z jej posiadania, niż teraz, kiedy już poznałam jej treść. To nie jest ani pastisz literatury gotyckiej, ani horror ekstremalny. To próba przemycenia pod przykrywką tzw....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to