rozwiń zwiń

Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Czy można kochać i jednocześnie nienawidzieć ?
“Narzeczona nazisty” Barbary Wysoczańskiej to kawał bolesnej historii. Miłość,która rodzi się przed wojną zostaje wystawiona na próbę. Czy przetrwa ?

Hanna Wolińska studentka germanistyki, co roku w wakacje jest zatrudniana przez bogatą hrabinę Irene von Richter jako dama do towarzystwa. Irene wprowadza ją w świat blichtru i luksusu. Ratuje również Hanię z opresji, gdy zostaje aresztowana przez żołnierzy SS. Na ratunek wysyła prawnika- swojego wnuka Johanna. Młodzi zakochują się w sobie, mimo że mają swoich narzeczonych.
To już kolejna książka z motywem zakazanego uczucia Polki i Niemca w czasie wojny, ale każda historia pokazuje, jak cienka jest granica między miłością a lojalnością wobec własnego kraju.
Niemiecka ideologia wkrada się pomiędzy uczucia, a patriotyczne sumienie. Johann znalazł się w NSDAP pod presją ojca, a nie z własnej woli. Sam nie podzielał poglądów Hitlera, które rodzice przyjmowali bez wahania. Niestety wojna odziera go z człowieczeństwa zmuszając do czynów,których nigdy by nie popełnił.

Z kolei Hania przechodzi bardzo brutalną przemianę. Potraktowana przedmiotowo i pozbawiona bezpieczeństwa uczy się stawiać granice, walczyć o siebie i innych. Jej heroiczna walka jest pełna podziwu.

Autorka skupia się przede wszystkim na uczuciach bohaterów i ich moralnych dylematach, a nie na suchych faktach historycznych. Wojna wpływa na serca i sumienia ludzi, pokazuje jak system niszczy człowieka nie tylko fizycznie, ale moralnie zmuszając do wyborów i pożerając wszystko co ludzkie.
Powieść jest dość obszerna i momentami nużąca, ale zawiera wątki pełne emocji, które pochłaniałam z przyjemnością. Szczególnie poruszały mnie fragmenty, w których dehumanizacja przyprawiała o gęsią skórkę, a oprawcy traktowali morderstwo bez wyrzutów sumienia, jak zadanie do odhaczenia na liście. To zbrodnie niezwykle gęste i uderzające w mroczne oblicza historii.

“Narzeczona nazisty” to historia o zakazanej miłości, trudnych wyborach i cienkiej granicy między sercem a obowiązkiem.

Czy można kochać i jednocześnie nienawidzieć ?
“Narzeczona nazisty” Barbary Wysoczańskiej to kawał bolesnej historii. Miłość,która rodzi się przed wojną zostaje wystawiona na próbę. Czy przetrwa ?

Hanna Wolińska studentka germanistyki, co roku w wakacje jest zatrudniana przez bogatą hrabinę Irene von Richter jako dama do towarzystwa. Irene wprowadza ją w świat blichtru i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Cienie dawnych grzechów Mieczysław Gorzka, Michał Śmielak
Ocena 6,7
Cienie dawnych grzechów Mieczysław Gorzka, Michał Śmielak

Na półkach:

“Cienie dawnych grzechów”autorstwa Mieczysława Gorzki i Michała Śmielaka, to mroczny kryminał w klimacie noir z psychologiczną głębią.
Myślę,że tej psychologi było tu bardzo dużo. Ale zacznę od początku.
Wrocław - miasto pełne starych budynków, mrocznych zakamarków i wilgotnych kanałów. Mieszkańcy przerażeni są zbrodniami “kanalarza”. A on sam pozostaje nieuchwytny. Do rozwiązania sprawy zostają skierowani funkcjonariusze z Warszawy - inspektor Daniel Bednarz i komisarz Kalina Jadecka.
Ten duet śledczych jest skomplikowany i pełny sprzeczności. Tu pomiędzy nimi wchodzi wspomniana psychologia, która gra pierwsze skrzypce, spędzając na dalszy plan samo śledztwo. Bohaterzy balansują na granicy współpracy i konflktu. Nazwałabym ten duet bohaterów - sinusoidą - w sensie psychologicznym i narracyjnym. Nie znajdziecie tu prostego podziału na “dobrego i złego ‘ policjanta. Oni są tak nieidealni, z trudną przeszłością i ciężkim bagażem emocjonalnym, że dramatyzm historii gwarantowany.
Te wszystkie wątki i akcje to totalny literacki rollecoster. Jednocześnie wciągały i potrafiły zmęczyć. Głosy w głowie Jadeckiej mocno mnie irytowały, szczególnie jeden często powtarzający i określający ją zwrot. Było tego za dużo i to mówię ja, ta która uwielbia jak autor wchodzi w głowę bohaterom. Z pewnością psychiatrzy mieli by tu dużo pracy. Samo śledztwo jest bardzo dynamiczne i mocno powiązane ze śledczymi. Wątek z przeszłości jest dramatyczny, a emocje sięgają zenitu, gdy się to czyta. Poznajemy sprawcę wszystkich zbrodni w kanałach, ale finał, zostawia nas z pytaniami i napięciem.
To nie jest książka, przy której możesz sobie odpocząć, tu ciągle coś się dzieje.

“Cienie dawnych grzechów”autorstwa Mieczysława Gorzki i Michała Śmielaka, to mroczny kryminał w klimacie noir z psychologiczną głębią.
Myślę,że tej psychologi było tu bardzo dużo. Ale zacznę od początku.
Wrocław - miasto pełne starych budynków, mrocznych zakamarków i wilgotnych kanałów. Mieszkańcy przerażeni są zbrodniami “kanalarza”. A on sam pozostaje nieuchwytny. Do...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

„Cała słodycz życia” jest dla osób, które cenią ciepłe, refleksyjne historie o rodzinie i relacjach. To opowieść o trzech pokoleniach kobiet: Gai, Magdzie i Rosie. Relacje między nimi bywają trudne, czasem bolesne i pełne niedopowiedzeń - zwłaszcza między Magdą a jej matką, Gają. Rosa, wnuczka Gai, przyjeżdża do niej, by złapać oddech i przemyśleć swoje wybory. Magda prowadziła poukładane życie w Warszawie, dopóki nie odkryła zdrady męża.Jej świat się rozpada i wraca do miejsca, z którego kiedyś uciekła.
Każda z bohaterek mierzy się z własnymi trudnościami: zdradą, złamanym sercem, oczekiwaniami rodziny i własnymi wątpliwościami. Siła, którą pokazują, to radzenie sobie z bólem, podejmowanie trudnych decyzji, szukanie własnej drogi i wzajemne wsparcie. Książka pokazuje, że kobiety potrafią być dla siebie oparciem, uczą się wybaczać, odkrywają siebie na nowo i czerpią radość z prostych chwil. Przyjaźń między kobietami jest tu mocno widoczna, a największa radość kryje się w drobnych momentach: rozmowie, spacerze, obecności bliskich.

„Cała słodycz życia” jest dla osób, które cenią ciepłe, refleksyjne historie o rodzinie i relacjach. To opowieść o trzech pokoleniach kobiet: Gai, Magdzie i Rosie. Relacje między nimi bywają trudne, czasem bolesne i pełne niedopowiedzeń - zwłaszcza między Magdą a jej matką, Gają. Rosa, wnuczka Gai, przyjeżdża do niej, by złapać oddech i przemyśleć swoje wybory. Magda...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

„Studnia Heleny” to powieść pełna tajemnic, emocji i napięcia, która łączy życie samotnej,niepełnosprawnej intelektualnie i wierzącej w magię kobiety, z dramatyczną przygodą grupy młodych ludzi. Helena żyje na skraju wsi, otoczona legendami, a jej codzienność i wiara w wróżki wpływają na życie całej społeczności. Wątek kobiety w dalszej części książki nie jest aż tak rozbudowany, jak można by oczekiwać.

Równolegle obserwujemy losy Lony, Tony’ego, Miśki, Dośki i Roberta, którzy łamią zakaz i wyruszają do lasu pełnego niebezpieczeństw i tajemnic. To wprowadza do powieści silne napięcie i poczucie niepewności, które przyciąga. Szkoda tylko,że dzieje się to dopiero pod koniec książki. Akcja wtedy nabiera szybkiego tempa i emanuje silnymi emocjami, które zakręciły łezki w oku.
Autorka wplata momenty refleksyjnego monologu narratorki, które choć pięknie napisane, czasem przerywają rytm akcji i sprawiają, że trudno skupić się na bieżących wydarzeniach.
Bardzo ciekawy był wątek Samuela z przybranym dziadkiem Antonim. Historia dwóch ludzi z różnych światów, którzy muszą odnaleźć wspólny język.Powieść porusza też temat różnic pokoleniowych i wspólnej pasji, a także opowiada o przyjaźni, samotności, odwadze, ciekawości i konsekwencjach wyborów.
Chociaż zabrakło mi wniej “Szalonej Heleny”, warto pokłonić się nad tą książką. To historia, która wzrusza, wciąga i zostaje w pamięci.

„Studnia Heleny” to powieść pełna tajemnic, emocji i napięcia, która łączy życie samotnej,niepełnosprawnej intelektualnie i wierzącej w magię kobiety, z dramatyczną przygodą grupy młodych ludzi. Helena żyje na skraju wsi, otoczona legendami, a jej codzienność i wiara w wróżki wpływają na życie całej społeczności. Wątek kobiety w dalszej części książki nie jest aż tak...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach: ,

Każda książka Piotra Kościelnego to prawdziwa petarda - gromny ładunek emocjonalny poruszanych wątków. “Bezsilna” to dramatyczny obraz kobiet, które walczą z bezsilnością i bezradnością. Mierzą się z przemocą ,ograniczeniami i brakiem wsparcia. Skupiając się na tych wątkach,widać, że kobiety przez wieki nie mogły decydować o sobie i swoich wyborach, a od nich oczekuje się cierpliwości i poświęcenia, nawet w trudnych sytuacjach. Już od pierwszych stron widać, że brak wsparcia i samotność doprowadza do tragedii. W powieści pojawiają się sceny pokazujące brutalną przemoc domową i psychiczną, której bohaterki doświadczają.I tu nie chodzi o brak odwagi, ale o braku realnych narzędzi, żeby sytuację zmienić.To było coś okropnego,ale nie ma co ukrywać-takie rzeczy dzieją się za ścianami wielu domów.
Strach przed ostracyzmem społecznym i poczuciem wstydu blokuje kobiety przed zgłoszeniem przestępstwa. Bardzo mocno widać to w wątku matki i jej przemocowego syna - alkoholika.

Autor w powieści porusza też problem lokalnych złodzieji. Wschowa to nie wielka metropolia,gdzie zbrodnia goni zbrodnię. Policjanci zajmują się codzienną rutyną od drobnych kradzieży, konfliktów sąsiedzkich, a poważne przestępstwa zdarzają się rzadko.
Co mnie trochę denerwowało w tej powieści to mnogość przytaczanych przez policjantów spraw kryminlnych z przeszłości.Dla mnie było tego za dużo,odwracając uwagę od tych ważnych wątków. Zresztą niektóre wątki poboczne również mogłyby być pominięte, bo mało wnosiły do fabuły.Wiele spraw działo się jednocześnie,przez co książka momentami wydaje się nieco przeładowana.
Mimo to“Bezsilna” to mocna książka pod względem tematyki i emocjonalnego ciężaru. Autor skupia się na problemach społecznych mieszkańców i ich portretach psychologicznych, dlatego pojawia się tyle wątków pobocznych. Nie każdemu może to odpowiadać. Za to lubię u Kościelnego ten surowy, bezpośredni język, który potęguje dramatyzm opisywanych sytuacji.

Każda książka Piotra Kościelnego to prawdziwa petarda - gromny ładunek emocjonalny poruszanych wątków. “Bezsilna” to dramatyczny obraz kobiet, które walczą z bezsilnością i bezradnością. Mierzą się z przemocą ,ograniczeniami i brakiem wsparcia. Skupiając się na tych wątkach,widać, że kobiety przez wieki nie mogły decydować o sobie i swoich wyborach, a od nich oczekuje się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Wyjechał po choinkę i nie wrócił.
Dwadzieścia pięć lat później Ryszard zapukał do drzwi, jakby minął jeden dzień.


Powieść Michała Śmielaka “Śneg przykryje” to mroczny kryminał, który uwiera długo po przeczytaniu. Mnie uwierał bardzo,ponieważ wątek przemocy domowej i oprawcy, wywołuje we mnie skrajne emocje. Ciężar poruszanych tematów powoduje,że książka nie jest łatwa. Czytając, czułam złość i smutek, momentami też bezsilność. Ta historia pokazuje, jak bardzo dzieciństwo i rodzinne traumy potrafią zdeterminować dorosłe życie. Piotr-dzieciak, w którym trauma ciągnie się latami. Swoje dorosłe życie poświęcił, żeby odkryć prawdę o ojcu. Jako policjant miał narzędzia, by drążyć sprawę ale im bardziej powieść się posuwała, miałam wrażenie,że chodzi o to dlaczego musiał tak szybko dorosnąć,chroniąc siebie i matkę. Ból i gniew narastały w nim przez lata, bo mieszkać z ojcem alkoholikiem i przemocowcem nie jest łatwo. Jest cholernie trudno. Śnieg w tej książce nie jest oczyszczający,,on przykrywa przeszłość, tajemnice i wszystkie niewypowiedziane słowa.
Książka pokazuje,że prawda nie zawsze przynosi ulgę-musimy się z nią mierzyć całe życie.

Wyjechał po choinkę i nie wrócił.
Dwadzieścia pięć lat później Ryszard zapukał do drzwi, jakby minął jeden dzień.


Powieść Michała Śmielaka “Śneg przykryje” to mroczny kryminał, który uwiera długo po przeczytaniu. Mnie uwierał bardzo,ponieważ wątek przemocy domowej i oprawcy, wywołuje we mnie skrajne emocje. Ciężar poruszanych tematów powoduje,że książka nie jest łatwa....

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

“Lekcje greki” Han Kang - to spotkanie dwojga ludzi w Seulu.
Ona: w wyniku traumy traci prawo opieki nad synem i po raz drugi traci zdolność mówienia. Rozpoczyna lekcje starożytnej greki, mając nadzieję na odzyskanie głosu.
On: Nauczyciel greki, który traci wzrok. Rozdarty między wspomnieniami z młodości, a nadchodzącą ciemnością szuka sensu w filozofii.
Jest to książka o tym, co dzieje się wewnątrz człowieka. Zmusza do refleksji nad samotnością i barierami komunikacyjnymi. Dla fanów literatury ambitnej, spokojnej i bardzo emocjonalnej.

“Lekcje greki” Han Kang - to spotkanie dwojga ludzi w Seulu.
Ona: w wyniku traumy traci prawo opieki nad synem i po raz drugi traci zdolność mówienia. Rozpoczyna lekcje starożytnej greki, mając nadzieję na odzyskanie głosu.
On: Nauczyciel greki, który traci wzrok. Rozdarty między wspomnieniami z młodości, a nadchodzącą ciemnością szuka sensu w filozofii.
Jest to książka o...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

“Siedem dni “ Tomasza Sablika to moje pierwsze spotkanie z autorem. I to bardzo udane spotkanie.
W książce poznajemy czterech bohaterów Romę, Chiarę, Stanisława, Lenę, których los splótł się na malowniczej wyspie. Każdy z nich przyjechał z innym ciężarem. Na pozór normalnego funkcjonowania w środku toczą walkę z demonami i złudzeniami.
Sablik opisał to, co czujemy, ale nie umiemy tego nazwać. Stworzył historię każdego bohatera z lęków i nadziei, nadając wielogłosowość, bo poznajemy fabułę z czterech perspektyw.
Roma to dziewczyna, która swoje poczucie bezpieczeństwa i wartości uzależnia od drugiego człowieka. Co się stanie, gdy to wszystko runie ?
Chiara to postać introwertyczna, melancholijna i przesiąknięta tanatopsychologią.
Stanisław, najstarszy z tego towarzystwa to człowiek z obciążonym sumieniem. Patrzy wstecz i szuka przebaczenia.
Lena, córka Stanisława to wrażliwa osoba, która boi się być szczęśliwa. Wierzy, że za każdą radosną chwilę trzeba będzie zapłacić.
Tytułowe “Siedem dni” jest jak tykający zegar. Miałam wrażenie, że z każdym dniem bohaterowie zbliżają się do krawędzi. Krótkie rozdziały sprawiają, że powieść czyta się bardzo szybko, ale jej ciężar jest bardzo duży. Sablik uderza w mocne tony, które zostają w czytelniku długo po zamknięciu książki. I to mnie kupiło, lubię jak autor wchodzi w głowę bohaterom. Zaliczany jest do literatury pięknej, a ja zaliczyłabym ją do thrillera psychologicznego.

“Siedem dni “ Tomasza Sablika to moje pierwsze spotkanie z autorem. I to bardzo udane spotkanie.
W książce poznajemy czterech bohaterów Romę, Chiarę, Stanisława, Lenę, których los splótł się na malowniczej wyspie. Każdy z nich przyjechał z innym ciężarem. Na pozór normalnego funkcjonowania w środku toczą walkę z demonami i złudzeniami.
Sablik opisał to, co czujemy, ale...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

”Cuda na śniegu“ Joanny Szarańskiej to idealna powieść na zimowe wieczory.

Akcja zabiera nas do malowniczego pensjonatu “Bajka” w miejscowości Cztery Mosty, w którym splatają się losy kilku bohaterów. Po śmierci żony Małgorzaty, Aleksander stracił serce do świątecznej magii i zakazał przyozdabiania pensjonatu na święta. Nie przyjmował już gości, a pensjonat „umierał”. W lokalnej gazecie ukazuje się ogłoszenie o poszukiwaniu spadkobierców “Bajki”. I jak to w prawdziwym życiu bywa, tak i w książce informacja o spadku przyciąga do pensjonatu krewnych Pana Śmieszka.
I tu zaczyna się cała zabawa. Wzajemna niechęć i rywalizacja o spadek kuzynostwa-Gizeli i Zygmunta, którzy, zanim tu przyjechali, mieli już plan na pensjonat. Jest też Olga i jej córeczka Ania, które trafiają tam uwięzione przez śnieżycę w miasteczku. I na końcu serce całej powieści dobry duch „Bajki” -ciotka Emilia.
“Cuda na śniegu“ to powieść, która gra na wielu emocjach jednocześnie. To nie jest cukierkowa książka o herbatce przy choince. Joanna Szarańska tworzy mozaikę ludzkich charakterów i miesza gatunki. Znajdziemy w niej trochę komedii, obyczajówki i romansu. A to wszystko tworzy niesamowity klimat powieści. Każdy z bohaterów wnosi do opowieści własny bagaż doświadczeń, problemów i marzeń. Czuć polską zimę i tradycje. Jest w niej coś swojskiego i przyciągającego. Czytałam z odrobiną tęsknoty do zaśnieżonego miasteczka i życzliwości mieszkańców.
Ta powieść otuli Cię jak ciepły sweter i rozgrzeje jak gorąca czekolada w ulubionym kubku. To mądra, ciepła opowieść, która tworzy urokliwy nastrój. To dowód na to, że prawdziwe ciepło nie bierze się z kominka, ale z obecności drugiego człowieka.

”Cuda na śniegu“ Joanny Szarańskiej to idealna powieść na zimowe wieczory.

Akcja zabiera nas do malowniczego pensjonatu “Bajka” w miejscowości Cztery Mosty, w którym splatają się losy kilku bohaterów. Po śmierci żony Małgorzaty, Aleksander stracił serce do świątecznej magii i zakazał przyozdabiania pensjonatu na święta. Nie przyjmował już gości, a pensjonat „umierał”. W...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

To już trzecia książka z serii Sceny z życia rodzinnego Moa Herngren – „Rodzeństwo”.

W tym tomie poznajemy Ulrikę, Andreę i Rasmusa, którzy po śmierci ojca spotykają się w rodzinnym domu na urodzinach matki.
Ulrika to najstarsza z rodzeństwa, samotna mama, która czasem czuje się wykluczona z rodziny. Jest impulsywna, ostra, a jednocześnie bardzo chce być dostrzeżona i doceniona.
Andrea wszystko stara się mieć pod kontrolą. Dba o atmosferę, stara się, żeby wszystkim było dobrze, tłumi swoje emocje i często bierze na siebie odpowiedzialność za innych. Czasem to bywa irytujące, bo widać, jak bardzo nie pozwala sobie być sobą.
Rasmus to najmłodszy, najbardziej wycofany. Nosi w sobie poczucie winy i lęk, długo pozostaje „niewidzialny”, ale w pewnym momencie widać, że też potrafi zabrać głos i postawić na swoim.
Nie ukrywam, że z tych trzech części chyba ta wypada najsłabiej. Poprzednie tomy były bardzo emocjonalne i poruszały mnie do głębi, a tu czegoś mi zabrakło. Historia nie uderza tak mocno, a wątki postaci wydają się mniej intensywne. Ulrika i Andrea stoją w miejscu, pielęgnując dawne urazy, a ja czasem czułam frustrację, patrząc na ich relację.

Żeby nie było, że jest źle. Powieść naprawdę daje do myślenia. Pokazuje, jak różnie pamiętamy to samo dzieciństwo, jak nasze doświadczenia kształtują dorosłe życie, jak trudno czasem mówić o tym, co boli, nawet najbliższym. To książka o rodzinie, która jest trudna, poplątana, ale i bardzo ludzka.

To już trzecia książka z serii Sceny z życia rodzinnego Moa Herngren – „Rodzeństwo”.

W tym tomie poznajemy Ulrikę, Andreę i Rasmusa, którzy po śmierci ojca spotykają się w rodzinnym domu na urodzinach matki.
Ulrika to najstarsza z rodzeństwa, samotna mama, która czasem czuje się wykluczona z rodziny. Jest impulsywna, ostra, a jednocześnie bardzo chce być dostrzeżona i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Powieść „Terminarz świątecznych uczuć” Katarzyny Grabowskiej to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki.
Park Soo Yeon trafia do filii w Łodzi prosto z Seulu. Pod presją szefa ma odrzucić projekt polskiego grafika i dopilnować, by wszystko szło zgodnie z jego planem. Park jest chłodną, bardzo ambitną osobą – perfekcjonistką w każdym calu, która konsekwentnie realizuje swoje cele.

Michał, grafik, to wrażliwy człowiek, przywiązany do tradycji i domowego ciepła. Jego postać stanowi wyraźny kontrast do niedostępnej emocjonalnie Park.

Książka jest przepięknie wydana i pokazuje zderzenie dwóch kultur i osobowości. Park niestety bardzo mnie irytowała – to typ osobowości, który trudno polubić. Za to Michała uwielbiam. Jego determinacja i cierpliwość w rozbrajaniu „lodowej” postawy Soo Yeon była mistrzostwem. W tej historii to nie kobieta, a mężczyzna tworzył magię świątecznego grudnia. Dzięki Michałowi rozwój ich relacji jest ciekawy, a obserwowanie przemiany dziewczyny daje prawdziwą satysfakcję.

Powieść skłania do refleksji nad wartościami, którymi kierujemy się w życiu. Dla mnie była lekką i przyjemną lekturą na jeden wieczór. Historia jest przewidywalna, utrzymana w konwencji świątecznego romansu.

Powieść „Terminarz świątecznych uczuć” Katarzyny Grabowskiej to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki.
Park Soo Yeon trafia do filii w Łodzi prosto z Seulu. Pod presją szefa ma odrzucić projekt polskiego grafika i dopilnować, by wszystko szło zgodnie z jego planem. Park jest chłodną, bardzo ambitną osobą – perfekcjonistką w każdym calu, która konsekwentnie realizuje...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Tym razem przyszła pora na debiut „Ukojenie” Kaliny Jaszczur. Autorka była już znana w całej Polsce, zanim poczuła zapach własnej powieści :)

Łowisko Głusza to miejsce, gdzie wędkarze mają swój mały świat. Pięcioro osób postanawia wykorzystać duszną noc w pełni księżyca na wędkowanie. Czy coś może pójść nie tak? Jak najbardziej. W tę upalną noc pięcioro ludzi umiera jednocześnie, bez strzałów, bez ran i świadków.
Śledcza Stefa Zarzycka dostaje tę sprawę do rozwiązania. Dlatego musi na jakiś czas opuścić Wrocław i wrócić do swojego rodzinnego miasta – Wschowy, pełnego beztroskich chwil, ale i bolesnych wspomnień. Z przyjemnością wróciłam do znanych mi uliczek i wypadów nad jezioro w Lginiu.

Autorka wykazała się odwagą, osadzając w roli śledczej osobę wysoko wrażliwą. Bo taka jest Stefa. Odbiera świat emocjonalnie. Fabuła skupia się nie tylko na tajemniczym, trudnym do rozwiązania śledztwie, ale także na wewnętrznych przeżyciach Zarzyckiej, jej samotności i procesie uzdrawiania duszy po traumatycznych wydarzeniach. Momentami zastanawiałam się jak to możliwe? Gdy życie boli coraz bardziej, a świat staje się, okrutny to wrażliwość nie ułatwia sprawy. W tym przypadku to była jej siła.

Powieść trafia w miejsca, których kryminały zwykle nie dotykają: żal, tęsknotę i ciszę. Portret psychologiczny bohaterów został idealnie oddany. Stefa nie działa sama – wspiera ją partner Robert Wilczak, wprowadzający element spokoju i bezpieczeństwa.

Klimat powieści jest duszny i niepokojący, tempo raczej powolne, bez dynamicznych zwrotów akcji. Śledztwo ma charakter psychologicznej analizy, a nie klasycznego kryminalnego pościgu.

Zakończenie mocno mnie zaskoczyło – nie mogłam uwierzyć w taki obrót sprawy. Autorka nie zostawia czytelnika z domysłami: finał przeorał moją psychikę i do dziś trudno mi go zapomnieć.

Tytuł „Ukojenie” jest subtelny i głęboko emocjonalny. Idealnie oddaje sedno powieści. Czekam z niecierpliwością na kolejny tom i dalsze losy śledczej Stefy Zarzyckiej. A wszystko przez tę białą kartkę, która zostawia więcej pytań niż odpowiedzi.

Tym razem przyszła pora na debiut „Ukojenie” Kaliny Jaszczur. Autorka była już znana w całej Polsce, zanim poczuła zapach własnej powieści :)

Łowisko Głusza to miejsce, gdzie wędkarze mają swój mały świat. Pięcioro osób postanawia wykorzystać duszną noc w pełni księżyca na wędkowanie. Czy coś może pójść nie tak? Jak najbardziej. W tę upalną noc pięcioro ludzi umiera...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

„Pieśni łaciatych krów” Łukasza Staniszewskiego to powieść o warmińskiej ziemi, wsi Skowycze i jej mieszkańcach-bohaterach dnia codziennego. Historia kręci się wokół gospodarstwa Bernarda Wittena. Człowieka gniewnego i trudnego w relacjach, ale pod tą skorupą kryje się dobro. Kocha swoje krowy i większość czasu spędza w oborze. To bohater, którego można nie lubić, a jednocześnie nie sposób oderwać się od jego myśli i emocji.
Mieszkańcy wsi żyją w dwóch światach. Z jednej strony wierzą w Boga, modlą się, prowadzą gospodarstwa i walczą z suszą. Z drugiej – w codziennym życiu królują zabobony i wierzenia: dyduki, duchy, Jajożery, znachorzy – każdy gest czy dziwny dźwięk ma znaczenie i wpływa na ich życie. To one nadają powieści mroczny, melancholijny, a czasem ironiczny klimat.
Najbardziej uderzająca jest w tej książce potrzeba bliskości, tęsknota i pragnienia ludzi.
Tempo jest spokojne, ale historia wciąga i nie pozwala odłożyć książki. Staniszewski pokazuje, że w obliczu kryzysu ludzie potrafią się jednoczyć – susza wymusza współpracę nawet między tymi, którzy się nienawidzą. W świecie pełnym tajemnic i konfliktów razem łatwiej stawić czoła trudnościom.
„Pieśni łaciatych krów” to książka dla tych, którzy kochają wieś pełną tajemnic, tradycji i magii. Idealna dla czytelników, którzy cenią poetycki język i spokojne, wciągające historie.

„Pieśni łaciatych krów” Łukasza Staniszewskiego to powieść o warmińskiej ziemi, wsi Skowycze i jej mieszkańcach-bohaterach dnia codziennego. Historia kręci się wokół gospodarstwa Bernarda Wittena. Człowieka gniewnego i trudnego w relacjach, ale pod tą skorupą kryje się dobro. Kocha swoje krowy i większość czasu spędza w oborze. To bohater, którego można nie lubić, a...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Paulina Klimańska‑Nowak zaskakuje. Po rewelacyjnej obyczajówce „Kądzieli”- o kobietach i traumie pokoleniowej, przychodzi do nas z nową powieścią. I tu pojawia się we mnie wspomniane zaskoczenie, ponieważ jest to powieść science-fiction. Byłam bardzo ciekawa, choć po ten gatunek nie sięgam prawie wcale. Ale przecież to Klimańska‑Nowak, której pióro pokochałam od pierwszej powieści. Dla mnie to kolejny debiut, tylko w innym gatunku.

Tom Magsteller to ceniony naukowiec, który wraz ze swoim zespołem z Asterii dąży do zbudowania życia na Księżycu po katastrofie klimatycznej na Ziemi. To główny cel firmy technologicznej i jego samego. Wierzy, że ludzkość przetrwa właśnie tam. To jedyna i słuszna droga do czystego i lepszego świata. Niestety jego wizji nie akceptują najbliżsi. Kosztem rodziny dokonuje tego, do czego dążył, chcąc udowodnić swoją rację. Ale czy naprawdę o to mu chodziło? Czy faktycznie budowa „nowego życia” na Księżycu to dobry pomysł?

Co najbardziej uderzyło mnie w tej powieści? Realna wizja przyszłości, którą snuje autorka. Nasza planeta niszczona przez ludzi, którym powinno zależeć na czystym świecie. Przerażające opisy skutków naszych poczynań: sztuczny potok, skażona woda, kopuła, pod którą żyją ludzie, maski (znamy temat), kombinezony, sztuczna żywność, a rarytasem ciężko osiągalnym jest domowy obiad. Włos się jeży na głowie. Ale czy właśnie tego nie obserwujemy już teraz?

Pośrodku tego wszystkiego znajduje się człowiek, który miota się pomiędzy tym, co słuszne, a własnym sumieniem. Pomimo że Paulina zabiera nas w futurystyczny świat, to on pozostaje w centrum powieści. Nie porzuciła ludzkości na rzecz technologii i wizji przyszłości, co dodało książce głębi. Dzięki temu możemy poznać emocje bohatera, jego rozterki i dylematy dotyczące sensu tego, co robi. Jest to psychologiczna opowieść o człowieku w kryzysie, z którym zmaga się świat.

Ta wielowymiarowa powieść to manifest, niezgoda na to, co się dzieje. Niszczenie naszej planety przez wielkie firmy, a skutki tego odbijają się na naszym zdrowiu. To nasze wybory dzisiaj kształtują to, co będzie się działo w przyszłości.

„Embrion” to książka, która stawia mnóstwo pytań i zmusza do przemyśleń. Bo czy możemy zmienić świat, nie zmieniając siebie i swoich wyborów?

Paulina Klimańska‑Nowak zaskakuje. Po rewelacyjnej obyczajówce „Kądzieli”- o kobietach i traumie pokoleniowej, przychodzi do nas z nową powieścią. I tu pojawia się we mnie wspomniane zaskoczenie, ponieważ jest to powieść science-fiction. Byłam bardzo ciekawa, choć po ten gatunek nie sięgam prawie wcale. Ale przecież to Klimańska‑Nowak, której pióro pokochałam od pierwszej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

"Moja matka pestka" to książka, którą chciałam przeczytać, odkąd się pojawiła. Jest to historia trudna i bolesna.
Natasza wreszcie odnalazła stabilizację – ma narzeczonego, dobrze płatną pracę i własne życie. Jej świat zostaje zachwiany, gdy okazuje się, że ojciec jest w ciężkim stanie po wypadku, a matka chorująca na Alzheimera wymaga opieki. Problem w tym, że ich relacja była toksyczna, pełna chłodu, obojętności i narcyzmu. Natasza, która wyprowadziła się z domu i przez lata nie utrzymywała kontaktu z matką, musi stanąć twarzą w twarz z przeszłością. Czy poradzi sobie z opieką nad kobietą, która nigdy nie była dla niej wsparciem?
Alzheimer to podstępna choroba, zaczyna się niemal niezauważalnie. Dlatego chorobę określa się „cichym złodziejem” pamięci i tożsamości. Działa powoli, odbierając kawałek po kawałku osobę, którą się znało i kochało. W tej powieści to uczucie jest bardzo skomplikowane. Poraniona córka nie ma naturalnego odruchu czułości i miłości wobec mamy. Wspomnienia, które wracają, są pełne żalu i złości.

Nie miałam osobistej styczności z tą chorobą. Znam ją tylko z opowiadań innych osób. Myślę, że autorka doskonale przedstawiła w swojej powieści obraz choroby Alzheimera i związane z tym problemy. Choroba, która wpływa na całe otoczenie, a nie tylko na pacjenta. Poczucie bezsilności jest tak ciężkie, że czasami najbliżsi podejmują trudne i kontrowersyjne wybory.
„Moja matka pestka” porusza bardzo ważne tematy: Alzheimer, toksyczne relacje rodzinne, brak wsparcia w związku, samotność i stawianie granic. To opowieść o miłości i obowiązku, o przeszłości, która nigdy nie przestaje wpływać na nasze życie.
To jedna z tych powieści, które trudno odłożyć. Wciąga od pierwszej strony i zmusza do myślenia.

"Moja matka pestka" to książka, którą chciałam przeczytać, odkąd się pojawiła. Jest to historia trudna i bolesna.
Natasza wreszcie odnalazła stabilizację – ma narzeczonego, dobrze płatną pracę i własne życie. Jej świat zostaje zachwiany, gdy okazuje się, że ojciec jest w ciężkim stanie po wypadku, a matka chorująca na Alzheimera wymaga opieki. Problem w tym, że ich relacja...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Moje pierwsze spotkanie z Krzysztofem Vargą.
„Śmiejący się pies” to monolog mężczyzny skierowany do psa, powiernika jego rozmyślań i narzekań. Narrator jest szczery do bólu, wyjawia swoje frustracje i przemyślenia, bo pies nie ocenia. To ciekawy zabieg literacki, rzadko spotykany, który pokazuje, jak bardzo w życiu potrzebujemy kogoś, kto wysłucha bez rad i ocen.

Jeśli chodzi o treść to nie do końca mi podeszła. Trudno było mi przebrnąć przez brak dynamicznej fabuły. Książka pełna jest politycznych i kulturowych odniesień, które momentami były trudne do zrozumienia i odnalezienia się w nich. Przytłaczająca była też ciągła krytyka i powracający wątek przyjaciela, a powtarzające się motywy raczej nużyły, niż angażowały.

Mimo to znalazłam w niej kilka ciekawych przemyśleń:

„Obecne czasy zostaną zapamiętane jako epoka ludzi nieustannie się obrażających, wypełnionych pretensjami i żądaniami, a jednocześnie oceniających innych według swoich wyśrubowanych standardów, których sami nie są w stanie albo nie mają wcale ochoty spełnić.”

„Każdy normalny pies i każdy człowiek chce mieć dobre życie. A zarazem większość z nas, ludzi, wkłada ogromny wysiłek w to, żeby je spieprzyć i umrzeć samotnie.”

To nie jest książka dla każdego. „Śmiejący się pies” spodoba się tym, którzy potrafią docenić ironiczny styl, filozoficzne rozkminy i nietypową formę narracji. Ja wolę, jak dzieje się akcja, są emocje i zaangażowanie. Powieść musi mnie poruszyć i zostać ze mną na dłużej.

Moje pierwsze spotkanie z Krzysztofem Vargą.
„Śmiejący się pies” to monolog mężczyzny skierowany do psa, powiernika jego rozmyślań i narzekań. Narrator jest szczery do bólu, wyjawia swoje frustracje i przemyślenia, bo pies nie ocenia. To ciekawy zabieg literacki, rzadko spotykany, który pokazuje, jak bardzo w życiu potrzebujemy kogoś, kto wysłucha bez rad i ocen.

Jeśli...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Na początek jesieni sięgnęłam po powieść w jej klimacie. Choć jesień jeszcze się nie zaczęła na dobre, tu poczułam ją całą sobą.

Berenika, główna bohaterka, to kobieta żywioł. Ima się różnych zajęć, jest położną, Doulą, prowadzi kursy w szkole rodzenia, opiekuje się starszymi sąsiadami, a przede wszystkim jest zielarką i świetną kucharką. Momentami zastanawiałam się, ile trwa jej doba. Jej życie kształtuje trudne dzieciństwo, brak ciepła od matki pozostawił w niej rany, pustkę i tęsknotę. Ojciec stał się dla niej oazą bezpieczeństwa. Wątek matki jest fascynujący, pełen mrocznych sekretów, które odbijają się echem w dorosłym życiu Bereniki.

Julian, patomorfolog, to twardo stąpający po ziemi naukowiec, mieszkający z nadopiekuńczą matką. Jego chłodna logika zderza się z duchowością i wrażliwością Bereniki. Ich spotkanie staje się początkiem procesu przemian w nich samych i w ich relacji. Tytułowy naszyjnik z jarzębiny to nie tylko ozdoba, lecz symbol pamięci o przodkach, miłości i siły.

Patrycja Żurek opisuje przyrodę jesieni tak, że czuć pod stopami szeleszczące liście, zapach dymu z ogniska i aromat potraw, które przygotowuje Berenika. Ciepło jej kuchni biło blaskiem i pachniało aromatyczną herbatą. Z ciekawością poznawałam wierzenia i legendy związane z Andrzejkami czy Świętem Zmarłych. Autorka porusza ważne tematy takie jak alkoholizm, relacje międzyludzkie, samotność i bezradność osób starszych.

To historia o pamięci, miłości i potrzebie bliskości, która potrafi przemieniać ludzi.

Na początek jesieni sięgnęłam po powieść w jej klimacie. Choć jesień jeszcze się nie zaczęła na dobre, tu poczułam ją całą sobą.

Berenika, główna bohaterka, to kobieta żywioł. Ima się różnych zajęć, jest położną, Doulą, prowadzi kursy w szkole rodzenia, opiekuje się starszymi sąsiadami, a przede wszystkim jest zielarką i świetną kucharką. Momentami zastanawiałam się, ile...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Ostatnio przeczytałam „Uwikłani w rodzinne schematy” Anny Paluszak i Jacka Rydlewskiego. Książka jest napisana w formie rozmowy między dwoma psychoterapeutami, co bardzo mi odpowiadało. Podczas dialogu autorzy dzielą się doświadczeniem z gabinetów i życia osobistego.

To nie jest książka, która mówi „zrób tak i będzie dobrze”. Raczej działa jak przewodnik – pokazuje utarte schematy, skąd się wzięły i jak wpływają na nasze dorosłe życie: na to, jak kochamy, stawiamy granice i reagujemy w trudnych sytuacjach. Pomaga też dostrzec błędy, które popełniamy wobec dzieci, i uczyć się reagować świadomie.

Czyta się ją lekko, ale zostawia mnóstwo myśli i refleksji. Dla mnie to klucz do lepszego rozumienia siebie i swoich relacji z innymi. Daje nadzieję, że można wybierać inaczej niż to, czego nauczyliśmy się w dzieciństwie.
Bardzo polecam Wam tę pozycję.

Ostatnio przeczytałam „Uwikłani w rodzinne schematy” Anny Paluszak i Jacka Rydlewskiego. Książka jest napisana w formie rozmowy między dwoma psychoterapeutami, co bardzo mi odpowiadało. Podczas dialogu autorzy dzielą się doświadczeniem z gabinetów i życia osobistego.

To nie jest książka, która mówi „zrób tak i będzie dobrze”. Raczej działa jak przewodnik – pokazuje utarte...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

"Ogień" i "Powietrze" Johna Boyne’a to książka, która prowadzi nas w stronę pytań o to, jak dzieciństwo wpływa na dorosłe życie. Jak cała uwikłana przeszłość żyje w nas dalej, kształtując nasze wybory i relacje.

Na powieść składają się dwa powiązane opowiadania.

W pierwszym „Ogień”, główną bohaterką jest Freya-odnosząca sukcesy pani chirurg. Jej na pozór udane i wygodne życie kryje w sobie wiele tajemnic i traumatycznych przeżyć z przeszłości. Przeszłość nie daje się uciszyć i wciąż w niej rezonuje, powodując, że zostają skrzywdzeni niewinni ludzie. To opowiadanie wywarło na mnie ogromne emocje-istna huśtawka uczuć: od przerażenia, przez bunt i złość, po ulgę i nadzieję na odwrócenie losu.

W „Powietrzu” spotykamy Aarona, którego poznaliśmy w pierwszym opowiadaniu. Teraz jest czterdziestoletnim ojcem nastoletniego chłopaka. Aaron również doświadczył czegoś złego w dzieciństwie. Trauma odbija się na jego życiu, rodzinie i kontaktach z innymi. Próbuje chronić syna i odnaleźć siebie.

„Ogień” i „Powietrze” to historie o ludziach mierzących się ze swoją przeszłością. Momentami ciężko je czytać, zwłaszcza pierwsze opowiadanie, które jest pełne bólu i dramatycznych przeżyć. „Powietrze” to natomiast oddech, próba pojednania się z bliskimi i poukładania życia na nowo.

Nie znajdziemy tu wielkich zwrotów akcji. Oba opowiadania pokazują, jak dzieciństwo może wpływać na psychikę dorosłego człowieka. Te historie zostają w człowieku na długo. Blizny przeszłości nigdy nie znikają, a my patrzymy na własne wspomnienia trochę innym okiem.

Jeśli lubisz czytać o traumach dzieciństwa i o tym, do czego mogą doprowadzić, ta książka jest dla Ciebie.

"Ogień" i "Powietrze" Johna Boyne’a to książka, która prowadzi nas w stronę pytań o to, jak dzieciństwo wpływa na dorosłe życie. Jak cała uwikłana przeszłość żyje w nas dalej, kształtując nasze wybory i relacje.

Na powieść składają się dwa powiązane opowiadania.

W pierwszym „Ogień”, główną bohaterką jest Freya-odnosząca sukcesy pani chirurg. Jej na pozór udane i wygodne...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

„A las pamięta” to kolejna powieść historyczna Magdaleny Wojtkiewicz osadzona w realiach II wojny światowej. Moim pierwszym spotkaniem z twórczością autorki była powieść „Błękitna wstążka”, dlatego z ciekawością sięgnęłam po tę historię.

Akcja rozpoczyna się, gdy młoda Julianna zostaje zmuszona do opuszczenia rodzinnego domu. Dworek Tyszkiewiczów przejęła niemiecka rodzina, a jego nowa właścicielka Ines postanawia zatrzymać Juliannę jako damę do towarzystwa. To dla dziewczyny ogromne obciążenie psychiczne: obce twarze, znajome wnętrza, ale już z niemieckim wystrojem i wojenne napięcie w powietrzu. Julianna, mimo strachu i niepewności, stara się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Obserwuje, uczy się zachowań Niemców i powoli zaczyna wykorzystywać swoje położenie, by pomagać polskim partyzantom.

Czas wojny jest okrutny dla wszystkich, choć każdy doświadcza go inaczej. Autorka pokazuje, jak dzieci i młodzież wstępujący do partyzantki musieli mierzyć się z przemocą, brakiem bezpieczeństwa, przedwczesnym dorastaniem. To świat bestialski, w którym nie było miejsca na dzieciństwo.

W książce pojawia się cały wachlarz emocji: strach, samotność i smutek, ale także odwaga, przyjaźń, lojalność i rodzące się uczucia. Ten ładunek emocjonalny jest bardzo silny i wielowymiarowy, dzięki czemu historia nabiera głębi i autentyczności.

Przyznam, że sceptycznie podeszłam do wątku przyjaźni między Ines a Julianną. Taka więź w realiach wojny wydaje się bardzo trudna do zbudowania. Myślę jednak, że autorka chciała symbolicznie pokazać, że nawet w najbardziej okrutnych czasach człowiek wciąż potrafi zaufać i wspierać innych. Podobnie jak w „Błękitnej wstążce”, gdzie wojna nie zatrzymała rodzącego się uczucia.

„A las pamięta” to kolejna powieść historyczna Magdaleny Wojtkiewicz osadzona w realiach II wojny światowej. Moim pierwszym spotkaniem z twórczością autorki była powieść „Błękitna wstążka”, dlatego z ciekawością sięgnęłam po tę historię.

Akcja rozpoczyna się, gdy młoda Julianna zostaje zmuszona do opuszczenia rodzinnego domu. Dworek Tyszkiewiczów przejęła niemiecka...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to