rozwiń zwiń

Opinie użytkownika

Filtruj:
Wybierz
Sortuj:
Wybierz

Na półkach:

Ostatnio moje życie to ciągła zmiana – dużo się dzieje, a codzienność potrafi przytłoczyć. Przyszła do mnie jednak książka "Hamuj, Ida!" Ady Kussowskiej, która pozwoliła mi na chwilę zapomnieć o wszystkim, co mnie otacza. I choć ostatnio sięgam po bardziej refleksyjne, spokojne lektury, pełne melancholii, to ta książka była jak powiew świeżego powietrza i sprawiła, że na moment poczułam lekkość, której tak bardzo mi brakowało. To jedna z tych historii, które potrafią oderwać od rzeczywistości, wciągnąć w wir emocji i dać trochę uśmiechu, nawet gdy świat dookoła wydaje się zbyt intensywny.

"Ida!" to drugi tom serii o losach trzech przyjaciółek z katowickiej korporacji i podobało mi się to, że każda z bohaterek przechodzi przez swoje własne wyzwania. Każda z nich ma swoją własną ścieżkę, swoje wybory i choć czasem wydaje im się, że wiedzą, co dla nich najlepsze, to życie zawsze potrafi zaskoczyć. Właśnie to sprawiło, że tak dobrze poczułam się w świecie stworzonym przez Adę – te historie są żywe, pełne emocji, a jednocześnie bardzo bliskie zwykłej codzienności. Rozterki, niespodziewane zwroty akcji i drobne radości są autentyczne, a to, jak autorka oddaje ich wewnętrzne zmagania, sprawiało, że trudno było mi się oderwać od lektury.

Bardzo doceniam też język, jakim napisana jest książka - pełen humoru i subtelnej ironii, ale nie brakuje w nim momentów refleksji, które trafiają prosto w serce. Nie ma w tej książce zbędnego patosu ani sztuczności, tylko szczere opowieści o życiu, które, choć pełne wyzwań, potrafi przynieść niespodziewane szczęście (lub płacz, wiadomo). Czytając, czułam, jakby ktoś opowiadał mi historię przy kubku gorącej herbaty, każda strona emanowała ciepłem i szczerością, jakby autorka chciała powiedzieć: "znam te emocje, to wszystko jest częścią życia, nawet jeśli czasem boli". Styl Ady ma w sobie coś niesamowicie swobodnego, a zarazem głębokiego – balansuje między śmiechem a chwilami zadumy, wciągając czytelnika w świat, w którym każda z nas może się odnaleźć.
"Hamuj, Ida!" to książka, która wciąga i odpręża jednocześnie, oferując chwilę wytchnienia w codziennym chaosie. No i jest tam kot Żaba. To jak, chyba przekonałam Was do przeczytania tej książki, prawda?

Ostatnio moje życie to ciągła zmiana – dużo się dzieje, a codzienność potrafi przytłoczyć. Przyszła do mnie jednak książka "Hamuj, Ida!" Ady Kussowskiej, która pozwoliła mi na chwilę zapomnieć o wszystkim, co mnie otacza. I choć ostatnio sięgam po bardziej refleksyjne, spokojne lektury, pełne melancholii, to ta książka była jak powiew świeżego powietrza i sprawiła, że na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Książkę "Podpisz, nadaj, zabij" pochłonęłam w jeden dzień, co szczerze mówiąc, ostatnio mi się nie zdarza, bo mam tak dużo na głowie. Ale to chyba mówi samo za siebie, jak bardzo mnie wciągnęła! Wpasowała się w moje obecne nastroje, które nie są ostatnio zbyt radosne, i pozwoliła mi na chwilę zapomnieć o swoich problemach. Zatopiłam się w świat wykreowany przez Cynthię Murphy – pełen tajemnic, mroku i nieprzewidywalności, a to naprawdę było mi potrzebne.

Bardzo doceniłam styl pisania autorki - lekki, przyjemny, płynący. Fabuła jest świetnie spleciona, każde nowe wydarzenie przynosiło zaskoczenie, a losy bohaterów wciągały coraz głębiej. Czułam, jakbym była tuż obok Paige, która wraz z rodziną przeprowadza się do miasteczka o mrocznej przeszłości, a tajemnicze wiadomości, stare pamiętniki i niewyjaśnione morderstwa sprzed lat sprawiały, że z każdą stroną historia wciągała mnie coraz bardziej.

Największy plus? Do samego końca trudno mi było zgadnąć, kto jest zabójcą, co w moich oczach jest ogromnym atutem w tego rodzaju książkach. Każda przynosiła coś nowego i to właśnie te nieoczywiste tropy i stopniowo odkrywane sekrety sprawiały, że "Podpisz, nadaj, zabij" trzyma w napięciu do ostatniej strony. Kiedy już myślałam, że mam wszystko rozgryzione, autorka rzucała kolejną niespodziankę, zmuszając mnie do zmiany zdania. To uczucie, kiedy książka tak sprytnie bawi się z czytelnikiem, jest po prostu bezcenne!

Podsumowując, "Podpisz, nadaj, zabij" to książka, która nie tylko świetnie wpasowała się w mój nastrój, ale też pozwoliła mi na chwilę uciec od codziennych zmartwień. Jej mroczny klimat, zaskakujące zwroty akcji i tajemnice sprawiły, że pochłonęłam ją w mgnieniu oka. Jeśli szukasz książki, która trzyma w napięciu do ostatniej strony i pozwala na moment przenieść się do zupełnie innego, tajemniczego świata – gorąco polecam tę historię!

Książkę "Podpisz, nadaj, zabij" pochłonęłam w jeden dzień, co szczerze mówiąc, ostatnio mi się nie zdarza, bo mam tak dużo na głowie. Ale to chyba mówi samo za siebie, jak bardzo mnie wciągnęła! Wpasowała się w moje obecne nastroje, które nie są ostatnio zbyt radosne, i pozwoliła mi na chwilę zapomnieć o swoich problemach. Zatopiłam się w świat wykreowany przez Cynthię...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

"Jesteśmy obserwowani" autorstwa Olivii Worley to książka, która w zamyśle miała być trzymającym w napięciu thrillerem z elementami horroru i krytyką świata influencerów. Opis fabuły z pewnością przyciąga uwagę – grupa młodych twórców zostaje zaproszona na odizolowaną wyspę, by wziąć udział w reality show. Odcięci od świata zewnętrznego uczestnicy szybko zdają sobie sprawę, że nie są jedynie obiektami obserwacji, lecz także uczestnikami śmiertelnej gry, gdzie ich mroczne sekrety mogą zostać ujawnione.
Czytając tę książkę, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że wspomnienia z niedawnej dramy pandora gate w polskim świecie influencerów powracają z pełną mocą. Jako osoba, która zawodowo styka się z rzeczywistością mediów społecznościowych, doskonale wiem, jak złożony i często przerysowany bywa ten świat. W książce Worley te realia zostały jednak wyolbrzymione do granic absurdu, co, zamiast budować atmosferę grozy i napięcia, często sprawiało, że fabuła wydawała mi się naciągana i pozbawiona autentyczności.
Wiele wątków w książce dla mnie było chaotyczne i niespójne, co znacząco utrudniało mi wciągnięcie się w opowiadaną historię. Największym rozczarowaniem była jednak scena, w której członkowie ekipy postanawiają grać w butelkę, by „rozładować” atmosferę, mimo obecności… dwóch trupów w pobliżu. Ten absurdalny zwrot akcji nie tylko zburzył budowane napięcie, ale również wywołał u mnie silne poczucie dyskomfortu – zamiast wzmocnić element grozy, wprowadził groteskowy i niepoważny ton, który zupełnie nie pasował do sytuacji. Takie zabiegi fabularne sprawiały, że zamiast zaangażować się w opowiadaną historię, coraz częściej zastanawiałam się nad jej logicznością i wiarygodnością, co ostatecznie odebrało mi przyjemność z lektury.
Choć koncept książki był obiecujący, a krytyka świata influencerów mogła stanowić interesujący punkt wyjścia, realizacja niestety zawiodła. Tym razem - jestem na nie, a książka zupełnie nie trafiła w mój gust.

"Jesteśmy obserwowani" autorstwa Olivii Worley to książka, która w zamyśle miała być trzymającym w napięciu thrillerem z elementami horroru i krytyką świata influencerów. Opis fabuły z pewnością przyciąga uwagę – grupa młodych twórców zostaje zaproszona na odizolowaną wyspę, by wziąć udział w reality show. Odcięci od świata zewnętrznego uczestnicy szybko zdają sobie sprawę,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Włochy to moja ogromna miłość. To kraj, który zawsze noszę w sercu i do którego powracam w każdej możliwej chwili – choćby na kartach książek. „Listonoszka z Apulii” Giannone przeniosła mnie w miejsca, które kocham, z taką autentycznością, że czytając ją, poczułam zapach świeżo parzonej kawy, zobaczyłam wąskie uliczki skąpane w promieniach słońca i usłyszałam ciche szepty mieszkańców ukryte za okiennicami małych domów. Francesca z ogromną dbałością o szczegóły opisuje nie tylko piękno przyrody, ale także codzienne życie mieszkańców i zapachy, które tworzą niepowtarzalny klimat. To właśnie te opisy sprawiają, że lektura staje się prawdziwą podróżą dla zmysłów i pozwala zapomnieć o rzeczywistości, przenosząc nas w sam środek włoskiego dolce vita.
Ta niezwykła opowieść to historia o nadziei i odwadze, o pragnieniu zmian w życiu i sięganiu po marzenia. Przenosimy się do lat trzydziestych XX wieku, do małego miasteczka na południu Włoch, gdzie poznajemy Annę – niezależną kobietę z północy, która chce żyć na własnych warunkach, mimo że jej postawa budzi kontrowersje w lokalnej społeczności. Jej wybór zawodu listonoszki, który tradycyjnie należał do mężczyzn, jest symbolicznym aktem buntu i wyrazem dążenia do wolności. Anna doręcza listy i staje się nie tylko łączniczką między ludźmi, ale także świadkiem ich sekretów i pragnień, które nierzadko wykraczają poza to, co uważane jest za akceptowalne.

Autorka z niezwykłą subtelnością przedstawia nie tylko portret kobiety, która pragnie żyć pełnią życia, ale również trzy dekady losów włoskiej rodziny i miasteczka na tle dynamicznych zmian społecznych i politycznych, w tym wojny i rewolucji obyczajowej. „Listonoszka z Apulii” to książka, która porusza serce i umysł, oferując czytelnikowi niezwykłą opowieść o kobiecej sile, determinacji i odwadze. Zarywałam dla tej książki noce, nie mogąc się oderwać od losów Anny, bo była to przepiękna przygoda, która na długo pozostanie w mojej pamięci. Polecam ją szczególnie miłośnikom sag rodzinnych, tajemnic, które determinują życie kolejnych pokoleń, oraz każdemu, kto pragnie poczuć włoski klimat w najczystszej postaci. To książka, do której z pewnością będę wracać!

Włochy to moja ogromna miłość. To kraj, który zawsze noszę w sercu i do którego powracam w każdej możliwej chwili – choćby na kartach książek. „Listonoszka z Apulii” Giannone przeniosła mnie w miejsca, które kocham, z taką autentycznością, że czytając ją, poczułam zapach świeżo parzonej kawy, zobaczyłam wąskie uliczki skąpane w promieniach słońca i usłyszałam ciche szepty...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

To była dla mnie bardzo, bardzo trudna książka. Wnikliwa, poruszająca, zmuszająca do głębokiej refleksji nad jednym z najważniejszych aspektów naszego życia — relacją z matką. Izabela O'Sullivan w swojej książce "Matka. O pierwszej, najważniejszej i nie zawsze łatwej relacji" przedstawia temat w sposób niezwykle autentyczny, oddając głos ludziom, którzy dzielą się swoimi najbardziej intymnymi doświadczeniami.
Książka składa się z siedmiu działów, z których każdy skupia się na innym aspekcie relacji matka-dziecko, pokazując jej różnorodne oblicza — od miłości i wsparcia, po trudne emocje. Historie opisane przez O'Sullivan są głęboko osobiste, często bolesne, a jednocześnie uniwersalne, przez co każdy czytelnik może odnaleźć w nich część własnych doświadczeń. Autorka z niezwykłą wrażliwością oddaje złożoność emocji, jakie towarzyszą relacji z matką — od poczucia bezwarunkowej miłości i bezpieczeństwa, po ból wynikający z braku akceptacji czy nieprzepracowanych traum. Dzięki temu książka staje się nie tylko zapisem indywidualnych losów, ale też lustrem, w którym możemy dostrzec własne przeżycia i problemy.
Dla mnie osobiście lektura tej książki była szczególnie poruszająca. W wielu opisanych historiach znajdowałam fragmenty siebie, swoje doświadczenia i emocje, które towarzyszyły mi niestety przez wiele, wiele lat. O'Sullivan zdołała ująć w słowa to, co często jest trudne do wyrażenia, ale jednocześnie tak bliskie wielu z nas. Każda opowieść przypominała mi, jak ważne jest zrozumienie własnych przeżyć, ich przepracowanie i, co najważniejsze, pogodzenie się z nimi. Nie jest to łatwa książka, ale z całą pewnością jest to książka potrzebna. Polecam ją każdemu, kto pragnie lepiej zrozumieć siebie i swoje relacje z matką. Może ona stać się początkiem drogi do uzdrowienia dawnych ran i budowania zdrowszych, bardziej świadomych więzi z najbliższymi.

To była dla mnie bardzo, bardzo trudna książka. Wnikliwa, poruszająca, zmuszająca do głębokiej refleksji nad jednym z najważniejszych aspektów naszego życia — relacją z matką. Izabela O'Sullivan w swojej książce "Matka. O pierwszej, najważniejszej i nie zawsze łatwej relacji" przedstawia temat w sposób niezwykle autentyczny, oddając głos ludziom, którzy dzielą się swoimi...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Książka "Między nami" Mhairi McFarlane opowiada historię Roisin i Joe - pary, która od dziesięciu lat dzieli ze sobą życie. Roisin jest nauczycielką, a Joe scenarzystą popularnego serialu. Ich wspólny wyjazd z grupą przyjaciół na weekend staje się punktem zwrotnym w ich związku. Dlaczego? Joe wykorzystuje w swoim serialu traumatyczną historię z dzieciństwa Roisin, co prowadzi do dramatycznego kryzysu zaufania.

Przyznam szczerze, że książka "Między nami" nie spełniła moich oczekiwań. Początek dłużył się niemiłosiernie, sprawiając, że trudno było mi się wciągnąć w fabułę. Wiele fragmentów wydawało mi się niepotrzebnie rozwleczonych i czytanie było dla mnie momentami nużące. Autorka nie zdołała zbudować napięcia ani zaangażować mnie emocjonalnie w losy bohaterów.

Choć końcówka była nieco lepsza, nie zdołała całkowicie zrekompensować monotonii pierwszej części. Wiele wątków wydawało się naciąganych i mało wiarygodnych, co niestety pozostawiło we mnie mieszane uczucia. Niestety nie polubiłam się z piórem autorki, a styl, w jakim książka została napisana, nie przypadł mi do gustu.

Na plus można jednak zaliczyć fakt, że niektóre wątki w książce pokrywały się z historiami z mojego życia, co momentami ułatwiało mi czytanie i pozwalało na chwilowe zanurzenie się w fabule. Choć nie byłam inspiracją do serialu, podobieństwa do własnych doświadczeń dodawały książce odrobinę uroku i sprawiały, że momentami łatwiej było mi utożsamić się z bohaterami.

"Między nami" to książka, która ma potencjał, ale nie zdołała w pełni go wykorzystać. Niemniej jednak, dla fanów nietypowych historii miłosnych i dramatów obyczajowych może być to ciekawa propozycja.

Książka "Między nami" Mhairi McFarlane opowiada historię Roisin i Joe - pary, która od dziesięciu lat dzieli ze sobą życie. Roisin jest nauczycielką, a Joe scenarzystą popularnego serialu. Ich wspólny wyjazd z grupą przyjaciół na weekend staje się punktem zwrotnym w ich związku. Dlaczego? Joe wykorzystuje w swoim serialu traumatyczną historię z dzieciństwa Roisin, co...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Lekka. Idealna na lato i podróż pociągiem. Bardzo przyjemna. Momentami spicy. Faaajna! Mamy młodzieńcze zakochanie. Sportową byłą gwiazdę i łamacza serc. Siostrę najlepszego przyjaciela. Sporo zawiłych relacji rodzinnych. Małe miasteczko. Odbijanie się od dna. Pierwsze razy. Przemianę i wiele, wiele więcej! Ale od początku.

"Dwa tygodnie na próbę" autorstwa Tessa Bailey to historia, która wciągnęła mnie od pierwszych stron. Georgie ma 23 lata, ale jej rodzina nadal traktuje ją jak małą dziewczynkę, dlatego postanawia pokazać swojej rodzinie na co ją stać. Jednym z punktów do zrealizowania na jej liście „nowa ja” jest umówienie się na randkę, a kto może być lepszym kandydatem niż przyjaciel jej starszego brata - zdobywca kobiecych serc i była gwiazda baseballu?

Słuchajcie, ile się tam działo! Musicie zdecydowanie sami przeczytać, by się przekonać ;) Osobiście bardzo podobał mi się wątek kobiecego klubu i wsparcia, które dawały sobie kobiety. Ta solidarność i siła płynąca z relacji między nimi dodawała książce ciepła, głębi i autentyczności. Rodzina pełniła tutaj dużą rolę, choć momentami wydawało mi się to trochę naciągane, ale to dla mnie było to okej - sama mam specyficzne powiązania z członkami rodziny i wiem, jak różne mogą to być relacje. Mówią przecież, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu, prawda? Szczególnie poruszyło mnie, jak Georgie walczyła o swoją niezależność i tożsamość, starając się zyskać akceptację najbliższych. Czasami najtrudniejsze momenty prowadzą do największych przemian, a to właśnie czuć w tej książce na każdym kroku.
"Dwa tygodnie na próbę" to idealna lektura na lato. Jest lekka, zabawna, momentami pełna emocji, które mogą zainspirować każdego z nas. Jeśli szukacie książki, która rozgrzeje Wasze serca i sprawi, że nie będziecie mogli się od niej oderwać, to ta powieść Tessa Bailey jest strzałem w dziesiątkę. Serio!

Lekka. Idealna na lato i podróż pociągiem. Bardzo przyjemna. Momentami spicy. Faaajna! Mamy młodzieńcze zakochanie. Sportową byłą gwiazdę i łamacza serc. Siostrę najlepszego przyjaciela. Sporo zawiłych relacji rodzinnych. Małe miasteczko. Odbijanie się od dna. Pierwsze razy. Przemianę i wiele, wiele więcej! Ale od początku.

"Dwa tygodnie na próbę" autorstwa Tessa Bailey to...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Jestem stuprocentową kociarą. Widzę kota na okładce - muszę przeczytać, nie ma innej opcji. Choć wiele kocich książek przewinęło się przez moje ręce, to ta… o tej nie zapomnę nigdy. Przejmująca. Dająca nadzieję. Przerażająca. Lekka. WYBITNIE dobra. Ale zacznę od początku.

"Odyseja kota imieniem Homer" autorstwa Gwen Cooper to książka, która przyciągnie każdego miłośnika zwierząt swoją niezwykłą historią i poruszającą narracją. Gwen staje przed nieoczekiwanym wyzwaniem – przyjęciem do domu kota, który nie ma oczu. Wydaje się, że to ogromna odpowiedzialność, której niełatwo sprostać, zwłaszcza gdy w jej życiu panuje chaos. Mimo to decyduje się przygarnąć małego Homera, który szybko udowadnia, że nie ma zamiaru podporządkowywać się żadnym stereotypom. Jego niezłomna wola życia i nieograniczona energia sprawiają, że staje się nie tylko pełnoprawnym członkiem rodziny, ale także prawdziwym bohaterem.

Cooper nie tylko opisuje wyjątkowe życie Homera, ale także ukazuje głęboką, emocjonalną podróż, jaką wraz z nim odbywa. Odyseja to opowieść pełna wzruszeń, która pokazuje, jak zwierzęta potrafią zmieniać nasze życie i przekraczać granice, które wydają się nie do pokonania. Nie mogłam się od niej oderwać! Wzruszała mnie, chwytała za serce i sprawiała, że zaczynałam patrzeć na życie z nowej perspektywy. Każda strona tej książki była pełna emocji, które poruszały najgłębsze struny mojej duszy.

"Odyseja kota imieniem Homer" to nie tylko książka o kocie – to historia o miłości, niezłomnej woli i nadziei, która zostaje z czytelnikiem na długo po zakończeniu lektury. Dzięki tej książce możemy zrozumieć, jak wielką wartość mają zwierzęta w naszym życiu i jak potrafią inspirować nas do bycia lepszymi ludźmi. To lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośników zwierząt, a także dla tych, którzy potrzebują dawki optymizmu i wiary w to, że nawet w najtrudniejszych sytuacjach można odnaleźć światło.

Jestem stuprocentową kociarą. Widzę kota na okładce - muszę przeczytać, nie ma innej opcji. Choć wiele kocich książek przewinęło się przez moje ręce, to ta… o tej nie zapomnę nigdy. Przejmująca. Dająca nadzieję. Przerażająca. Lekka. WYBITNIE dobra. Ale zacznę od początku.

"Odyseja kota imieniem Homer" autorstwa Gwen Cooper to książka, która przyciągnie każdego miłośnika...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Lubisz Camp Rock i wychowałaś się na tych filmach? Jeśli tak, ta książka jest właśnie dla Ciebie! Music Camp Anny Purowskiej jest idealna na lato, pełna miłości do muzyki, pierwszych zauroczeń i sielankowego, włoskiego klimatu. To również kontynuacja losów chłopaków z Wings - poprzednich książek autorki <3 Powieść przeniesie cię w świat nadmorskiego miasteczka, młodzieżowych przygód i niezapomnianych chwil spędzonych wśród rówieśników, którzy łączą pasję do muzyki z marzeniami o przyszłości. W tej atmosferze pełnej ciepła znajdziesz zarówno momenty wzruszeń, jak i uśmiechu, które sprawią, że poczujesz się jak na prawdziwym letnim obozie muzycznym.
O czym jest książka? Na camping nad włoską częścią Adriatyku przyjeżdżają młodzi muzycy z całej Polski. Pogoda i miejsce są idealne, a Jasiek, jeden z członków zespołu, szybko zwraca uwagę na tajemniczą dziewczynę - Maję, córkę głównego dyrygenta. Boi się ona wyjazdu do Londyńskiej szkoły muzycznej, ponieważ to są marzenia jej ojca, a nie jej własne. W deszczowe dni w lesie piniowym Jasiek i Maja zbliżają się do siebie, a ich wspólna miłość do muzyki staje się fundamentem ich relacji.
Jednym z największych atutów tej książki jest poruszanie wielu trudnych tematów – depresji, trudności w nawiązywaniu kontaktów, coming outu oraz skomplikowanych relacji rodzinnych. Pomimo tego, przez lekturę płynie się lekko i jest ona niczym wakacje od codzienności. Choć momentami historia bywa przesłodzona i sielankowa, a takie zwroty akcji rzadko zdarzają się w prawdziwym życiu, to właśnie dlatego czytamy książki, prawda? Aby na chwilę oderwać się od rzeczywistości i zanurzyć w świecie pełnym marzeń i emocji.
Jeśli szukasz lekkiej, ale jednocześnie poruszającej lektury na letnie dni - ta książka jest dla Ciebie. Przeniesie Cię w magiczny świat młodzieńczych przygód i muzycznych marzeń, dostarczając niezapomnianych wrażeń. To idealny wybór, który pozwoli Ci na chwilę oderwać się od codzienności i zatopić w pełnej emocji historii, która oczaruje Cię do całego!

Lubisz Camp Rock i wychowałaś się na tych filmach? Jeśli tak, ta książka jest właśnie dla Ciebie! Music Camp Anny Purowskiej jest idealna na lato, pełna miłości do muzyki, pierwszych zauroczeń i sielankowego, włoskiego klimatu. To również kontynuacja losów chłopaków z Wings - poprzednich książek autorki <3 Powieść przeniesie cię w świat nadmorskiego miasteczka,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Okładka książki Kot. Poradnik opiekuna Elsa Flint, Graham Meadows
Ocena 6,0
Kot. Poradnik opiekuna Elsa Flint, Graham Meadows

Na półkach:

Dobrze wiecie, że uwielbiam wszystko, co kocie. Mojego kociego kota, kocie printy, kocie książki - z tego też powodu nie mogłam odmówić wydawnictwu RM zrecenzowania tego poradnika! Już od pierwszych stron wiedziałam, że jest to niezłe kompendium w pigułce, dzięki któremu będziemy mogli spojrzeć na koty i ich świat okiem eksperta. Autorzy starannie opisują, jak dbać o swojego pupila w każdym momencie jego życia, jak go karmić, pielęgnować i spędzać z nim czas i wiele, wiele więcej. Znajdziesz tu wszystkie najważniejsze informacje, które powinien znać każdy koci opiekun!

Nie raz zdarzało mi się googlować objawy u mojego kota, zamartwiać się i wydzwaniać do weterynarza (Tobie też? :P) dlatego uważam, że jednym z najbardziej przydatnych elementów tej książki są tabelki w środku książki, które szczegółowo opisują choroby i problemy zdrowotne, jakie mogą przydarzyć się kotu. Znajdziesz tam dokładne opisy objawów oraz działania, jakie należy podjąć w danym przypadku. Pierwszy raz spotkałam się z tak obszernym i przystępnym zbiorem informacji w jednym miejscu, za co wielki, wielki plus.

Pomimo mojej ogromnej sympatii do tej książki, zauważyłam kilka kwestii, które wzbudziły moje wątpliwości. Autorzy zalecają suchą karmę dla kotów oraz dzwoneczki przy obroży (i samą obrożę!), co moim zdaniem nie jest najlepszym rozwiązaniem. Sucha karma może prowadzić do problemów z nerkami, a dzwoneczki mogą stresować kota i jego wrażliwy słuch. Natomiast, mimo tych mankamentów, nadal uważam, że książka jest niezwykle wartościowa i zdecydowanie polecam ją wszystkim kociarzom - nawet dla samego faktu utrwalenia aktualnej wiedzy.

„Kot. Poradnik opiekuna” to pozycja, która powinna znaleźć się w biblioteczce każdego miłośnika kotów. Pomimo kilku mankamentów, warto mieć ją w swojej biblioteczce, by móc czerpać z niej wiedzę i wsparcie na każdym etapie życia naszego pupila. Polecam ją z każdemu, kto chce zapewnić swojemu kotu najlepszą opiekę!

Dobrze wiecie, że uwielbiam wszystko, co kocie. Mojego kociego kota, kocie printy, kocie książki - z tego też powodu nie mogłam odmówić wydawnictwu RM zrecenzowania tego poradnika! Już od pierwszych stron wiedziałam, że jest to niezłe kompendium w pigułce, dzięki któremu będziemy mogli spojrzeć na koty i ich świat okiem eksperta. Autorzy starannie opisują, jak dbać o...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Kiedy po raz pierwszy sięgnęłam po tę książkę, byłam pełna nadziei, że znajdę w niej coś więcej niż standardowe porady psychologiczne - nie zawiodłam się! Ta książka okazała się jedną z bardziej wartościowych, jakie kiedykolwiek czytałam, oferując głębokie i wnikliwe spojrzenie na to, jak możemy przełamać szkodliwe schematy, uzdrowić nasze relacje i znaleźć wewnętrzny spokój.

Autorka zaprasza nas do przebycia uzdrawiającej podróży, kładąc szczególny nacisk na związki i relacje międzyludzkie. Poprzez liczne pytania, które możemy sobie zadać, oraz ćwiczenia, które proponuje, LePera dostarcza narzędzi do pracy nad sobą i swoimi relacjami. To, co mnie szczególnie ujęło, to osobiste doświadczenia autorki i innych pacjentów, które wplata w treść książki. Ich szczerość i autentyczność dodają wiarygodności i sprawiają, że łatwiej było mi utożsamić się z przedstawionymi historiami i wyciągnąć z nich praktyczne wnioski.

Jednym z najbardziej zaskakujących fragmentów książki były dla mnie te, które dotyczyły zdrowego odżywiania i roli naszych jelit w procesie zdrowienia. Choć sama mam sporą wiedzę na ten temat, to sam fakt, że pojawiło się to również w takiej książce, pokazało mi, jak bardzo to wszystko się ze sobą łączy i jak kluczowe jest holistyczne podejście do zdrowia psychicznego. To pokazuje, jak ważne jest dbanie o siebie na wielu poziomach – nie tylko emocjonalnym, ale również fizycznym.

Świat naprawdę potrzebuje tej książki! Połączenie wszystkich tych aspektów sprawia, że książka Nicole jest kompleksowym przewodnikiem, który oferuje nieocenioną wartość każdemu, kto pragnie wprowadzić pozytywne zmiany w swoim życiu. To lektura, która nie tylko inspiruje do zmiany, ale również pomaga zrozumieć siebie na głębszym poziomie i budować zdrowsze, bardziej satysfakcjonujące relacje z innymi. To też ogromne źródło wiedzy i inspiracji. Jej przystępny i zrozumiały styl pisania sprawia, że każda strona jest prawdziwą przyjemnością, a liczne ćwiczenia i pytania motywują do pracy nad sobą. To książka, która powinna znaleźć się na półce każdego, kto pragnie lepszego, bardziej świadomego życia. Gorąco polecam ją wszystkim, którzy chcą stać się najlepszą wersją siebie i żyć w pełnej zgodzie ze sobą.

Kiedy po raz pierwszy sięgnęłam po tę książkę, byłam pełna nadziei, że znajdę w niej coś więcej niż standardowe porady psychologiczne - nie zawiodłam się! Ta książka okazała się jedną z bardziej wartościowych, jakie kiedykolwiek czytałam, oferując głębokie i wnikliwe spojrzenie na to, jak możemy przełamać szkodliwe schematy, uzdrowić nasze relacje i znaleźć wewnętrzny...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Autobiografia Mrożka wciągnęła mnie w swój świat od pierwszych stron i nie pozwoliła oderwać się aż do ostatniego zdania. Autor w słowie wstępnym wyjaśnia, że spisywanie wspomnień było dla niego formą terapii, mającą pomóc w walce z afazją, którą doznał po udarze mózgu. Ta niezwykle osobista walka, prowadzona za pomocą pióra, dodaje książce wyjątkowej głębi i autentyczności. A co jest jej największą zaletą? Zdecydowanie jej zwyczajność, prostota i… kruchość.

Mrożek odmalowuje swoje dzieciństwo, młodość, życiowe rozterki, a także okres wojenny z taką szczerością, że czułam, jakbym była obok niego, przeżywając te same emocje i ten sam ból. Każda strona przesiąknięta jest autentycznością, która bardzo mnie poruszała i momentami mocno wzruszała, ponieważ te wszystkie opisy, pełne osobistych zmagań i triumfów sprawiały, że odnajdywałam w tym wszystkim małą cząstkę siebie.

Jak pisze sam Mrożek - to pamięć i mowa scalają nas jako ludzi i jest to jedyne królestwo człowieka. Jego refleksje są niezwykle cenne, kruche, a ponieważ nie ma czym się dzielić, bo nie posiada żadnego królestwa, dzieli się swoją mądrością. Wybitnie dobre, prawda? „Baltazar” oczarował mnie również swoim przepięknym wydaniem. Dawno nie miałam w rękach tak pięknie wydanej książki, dlatego ta perełka będzie już zawsze zdobić moją biblioteczkę 🙂

Książka Sławomira Mrożka to więcej niż autobiografia. To głęboko poruszające świadectwo życia, które pomimo swej prostoty, jest pełne mądrości i piękna. Jest też świadectwem niezwykłej odwagi i determinacji, które są inspiracją do tego, aby nigdy się nie poddawać, niezależnie od trudności, jakie stają na naszej drodze. Mądrość zawarta w tej książce przypomina, że to, co nas scala, to pamięć i mowa – nasze jedyne, prawdziwe królestwo…

Autobiografia Mrożka wciągnęła mnie w swój świat od pierwszych stron i nie pozwoliła oderwać się aż do ostatniego zdania. Autor w słowie wstępnym wyjaśnia, że spisywanie wspomnień było dla niego formą terapii, mającą pomóc w walce z afazją, którą doznał po udarze mózgu. Ta niezwykle osobista walka, prowadzona za pomocą pióra, dodaje książce wyjątkowej głębi i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Dobrze już wiecie, że jestem typowym przykładem introwertyka. Lubię spokojne wieczory z książką lub dobrym serialem, nie przeszkadza mi spędzanie czasu we własnym towarzystwie, a głośne tłumy powodują, że się kurczę. Właśnie przez to czasami czułam się inna. Kiedy sięgnęłam po książkę „Ciszej proszę... Siła introwersji w świecie, który nie może przestać gadać” autorstwa Susan Cain, od razu poczułam, że trzymam w rękach coś wyjątkowego. Ta książka nie tylko potwierdziła moje odczucia, ale też pokazała, że introwersja ma swoją ogromną wartość. Cain w niesamowicie wnikliwy, a jednocześnie lekki sposób opisuje wszelkie aspekty introwersji, oferując introwertykom cenne wskazówki, jak lepiej radzić sobie w dzisiejszym, głośnym świecie. Przeczytanie jej zajęło mi więcej czasu niż zazwyczaj, ponieważ każda strona skłaniała mnie do głębszych refleksji i przemyśleń, ale była ona warta każdej minuty.
Jednym z najbardziej inspirujących aspektów tej książki jest to, jak Susan Cain prezentuje galerię introwertyków, którzy odnieśli sukces – od superinteligentnego, niezwykle dynamicznego prelegenta, który po wykładach odzyskuje siły w samotności, do osiągającego rekordowe wyniki sprzedaży akwizytora, który w spokoju swoich czterech ścian korzysta z mocy, jaką daje mu zadawanie pytań. Cain udziela także wielu bezcennych rad dotyczących m.in. tego, w jaki sposób lepiej radzić sobie z różnicami w relacjach introwertyk/ekstrawertyk, jak wzmacniać poczucie własnej wartości u introwertycznych dzieci oraz czy i kiedy warto „udawać” ekstrawertyka.
Książka obala wiele mitów na temat przekonania o doskonałości ekstrawertycznego nastawienia, także w obszarze pracy i edukacji. Ekstrawertykom może pomóc dostrzec i zrozumieć odmienność osób bliskich – życiowego partnera, uczniów, podwładnych czy dziecka. Choć jest to pozycja popularno-naukowa, jest bardzo lekka i czyta się ją bardzo miękko, przyjemnie - jak dobrą historię. Wszystko opisane jest bardzo prosto i w sposób przystępny dla każdego.

Chcesz lepiej zrozumieć siebie lub innych, a także docenić niezwykłą wartość, jaką introwertycy wnoszą do naszego rozgadanego świata? Koniecznie sięgnij po tę pozycję! Dzięki tej książce możesz zmierzyć się z powszechnymi stereotypami, poznać fascynujące historie sukcesu introwertyków oraz odkryć cenne wskazówki, jak lepiej radzić sobie w relacjach z ekstrawertykami. Ogrooomna polecajka!

Dobrze już wiecie, że jestem typowym przykładem introwertyka. Lubię spokojne wieczory z książką lub dobrym serialem, nie przeszkadza mi spędzanie czasu we własnym towarzystwie, a głośne tłumy powodują, że się kurczę. Właśnie przez to czasami czułam się inna. Kiedy sięgnęłam po książkę „Ciszej proszę... Siła introwersji w świecie, który nie może przestać gadać” autorstwa...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

„Propozycja nie do odrzucenia” autorstwa Natalie Caña to powieść, która absolutnie skradła moje serce. Od pierwszych stron byłam zachwycona tym, jak autorka połączyła humor, miłość i skomplikowane relacje rodzinne w jedną niesamowitą historię. W tętniącej życiem dzielnicy Chicago, Kamilah i Liam muszą zmierzyć się z wyzwaniami, które stawiają przed nimi ich rodziny, a w szczególności ich dziadkowie. Ich desperacka walka o ocalenie rodzinnych firm stała się również walką o ich własne serca.

Uwielbiam motyw enemies to lovers i fake dating, a w tej powieści Natalie wykorzystuje go w sposób aaabsolutnie mistrzowski. Napięcie między bohaterami jest wręcz namacalne już od samego początku, bo od pierwszych chwil, kiedy się spotykają, iskry lecą w każdą stronę. Ich wzajemna niechęć z czasem przeradzają się w zrozumienie i coś znacznie głębszego, a ich relacja rozwija się tak autentycznie, że nie sposób oderwać się od książki. Co więcej - ta powieść to wspaniały emocjonalny rollersoaster. Parskałam śmiechem, miałam ciary, płakałam nad losem rodziny - czułam się, jakbym była częścią tej historii i przeżywałam każdą emocję razem z bohaterami.

To, co szczególnie mnie urzekło w "Propozycji nie do odrzucenia", to nie tylko dynamiczna relacja między Kamilah a Liamem i chemia między nimi, ale także głębia postaci drugoplanowych, zwłaszcza ich dziadków. Każda z tych osób jest opisana z taką starannością i miłością, że czujemy ich troski, radości i frustracje. Natalie Caña umiejętnie balansuje pomiędzy humorem a poważnymi tematami, sprawiając, że każda scena ma swoje unikalne znaczenie i swoisty emocjonalny ciężar.

Dajcie się porwać tej pięknej historii, bo naprawdę warto! Jeśli szukacie książki, która wciągnie was od pierwszych stron, sprawi, że będziecie śmiać się i płakać, i zostawi z uśmiechem na twarzy – „Propozycja nie do odrzucenia” jest absolutnie nie do odrzucenia. To nie tylko zabawna i romantyczna historia, ale także głęboko poruszająca opowieść o rodzinie, tradycjach i odwadze do walki o swoje marzenia. To powieść, która na długo zostanie w mojej pamięci i jestem pewna, że i Wy nie będziecie mogli o niej zapomnieć!

„Propozycja nie do odrzucenia” autorstwa Natalie Caña to powieść, która absolutnie skradła moje serce. Od pierwszych stron byłam zachwycona tym, jak autorka połączyła humor, miłość i skomplikowane relacje rodzinne w jedną niesamowitą historię. W tętniącej życiem dzielnicy Chicago, Kamilah i Liam muszą zmierzyć się z wyzwaniami, które stawiają przed nimi ich rodziny, a w...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

„Róże i fiołki” Gry Kappel Jensen to pierwsza część „Trylogii Rosenholm”, która przenosi nas w świat magii, tajemnic i nordyckich wierzeń, osadzonych w klimacie dark academy. Rosenholm to niezwykłe miejsce, gdzie najzdolniejsi nastolatkowie uczą się panowania nad magią wywodzącą się z natury i tradycji. W tym tajemniczym miejscu naukę rozpoczyna czwórka dziewcząt: Kirstine, Victoria, Kamille i Malou. Mimo że pochodzą z różnych środowisk, szybko zjednoczy je tajemnica tragedii sprzed lat. Duch zamordowanej uczennicy domaga się od dziewczyn odkrycia prawdy o swoim morderstwie…

To, co najbardziej podobało mi się w tej książce, to jej klimat. Motyw dark academy i vibe „Harry’ego Pottera” były dla mnie bardzo zaskakujące i przyciągające. Książka jest napisana lekko i językiem idealnym dla młodszego czytelnika, co sprawia, że czyta się ją szybko i przyjemnie. Historia trzyma w napięciu i jest wzbogacona o elementy magii oraz nutę tajemnicy, co sprawiało, że była ona dla mnie fascynująca i mocno wciągająca - pochłonęłam ją w dwa wieczory! Natomiast - vibe Pottera to jedno, ale fakt, że książka miała w sobie zbyt wiele elementów i analogii z samej sagi, już mi trochę przeszkadzało, bo brakowało mi miejscami oryginalności. Akcja dzieje się bardzo szybko, co skutkuje też niestety brakiem opisów otoczenia i bohaterów, przez to trudno było mi się w pełni wczuć w świat Akademii i utożsamić się z postaciami. Każda z dziewcząt włada innym rodzajem magii, ale ten aspekt nie został zbyt dobrze opisany, co dla mnie jest sporym minusem, bo bardzo chciałabym zagłębić się w te wszystkie szczegóły.

Mimo tych niedociągnięć „Róże i fiołki” to ciekawa i lekka lektura, którą ogólnie polecam. Jeśli lubicie klimat „Harry’ego Pottera” i szukacie czegoś w podobnym stylu, myślę, że warto dać jej szansę. Autorka stworzyła interesujący świat, który ma potencjał na rozwinięcie się w kolejnych tomach trylogii. Jestem ciekawa, jak potoczą się dalsze losy Kirstine, Victorii, Kamille i Malou oraz jakie tajemnice jeszcze skrywają mury Akademii Rosenholm. Czekam na kolejne części i mam nadzieję, że będą jeszcze bardziej pełne magii i… nieszablonowe! :)

„Róże i fiołki” Gry Kappel Jensen to pierwsza część „Trylogii Rosenholm”, która przenosi nas w świat magii, tajemnic i nordyckich wierzeń, osadzonych w klimacie dark academy. Rosenholm to niezwykłe miejsce, gdzie najzdolniejsi nastolatkowie uczą się panowania nad magią wywodzącą się z natury i tradycji. W tym tajemniczym miejscu naukę rozpoczyna czwórka dziewcząt: Kirstine,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Od dłuższego czasu zmagam się z licznymi problemami jelitowymi, co sprawia, że każda książka o tematyce zdrowotnej, szczególnie dotyczącej jelit, jest dla mnie niezwykle wartościowa. Uwielbiam zgłębiać taką wiedzę, szukając odpowiedzi na moje dolegliwości, a książka Agaty Lewandowskiej "Dieta zdrowych jelit" zwróciła moją uwagę ze względu na obietnicę uporządkowania wiedzy i wskazania możliwych przyczyn moich dolegliwości.

Książka Lewandowskiej koncentruje się na kluczowych aspektach zdrowia jelit, podkreślając, jak współczesny tryb życia negatywnie wpływa na nasz układ pokarmowy. Dieta, stres, szybkie tempo życia i nadmierne stosowanie leków to tylko niektóre z czynników, które mogą prowadzić do osłabienia jelit. W swojej książce autorka analizuje różnorodne problemy jelitowe, takie jak zespół jelita drażliwego, nietolerancja FODMAP, SIBO czy celiakia, podkreślając, że skuteczne leczenie tych dolegliwości wymaga całościowego podejścia i starannej opieki dietetycznej. Książka ma na celu nie tylko uporządkowanie wiedzy na temat zdrowia jelit, ale również pomaga zrozumieć, co można jeść, aby złagodzić powszechne dolegliwości.

Chociaż książka dostarcza solidnych podstaw i może być bardzo pomocna dla osób początkujących, muszę przyznać, że większość informacji była mi już znana. Ktoś, kto od dłuższego czasu zgłębia taką tematykę, nie znajdzie tu zbyt wielu nowych wiadomości. Co więcej, pewne informacje kilkukrotnie się powtarzają, a liczne, duże ilustracje z banków zdjęć utrudniały mi czytanie. Randomowe zdjęcia z shuttera spokojnie mogły być ograniczone, co uczyniłoby książkę bardziej zwięzłą i skondensowaną.

Podsumowując, "Dieta zdrowych jelit" Lewandowskiej to wartościowa książka dla osób rozpoczynających swoją przygodę ze zdrowiem. Przekazuje podstawową wiedzę i praktyczne porady, które mogą być niezwykle pomocne na początku tej drogi. Dla bardziej zaawansowanych czytelników książka może jednak okazać się mniej satysfakcjonująca, bo będzie wymagała poszukania bardziej szczegółowych informacji w innych źródłach. Mimo tego uważam, że każda publikacja zwiększająca świadomość na temat zdrowia jelit jest wartościowym dodatkiem do literatury zdrowotnej, a ta książka właśnie to zadanie spełnia. Jeśli dopiero stawiasz swoje pierwsze kroki w dbaniu o zdrowie swoich jelit - polecam przekartkować ją w księgarni. A może to właśnie ona Ci pomoże? :)

Od dłuższego czasu zmagam się z licznymi problemami jelitowymi, co sprawia, że każda książka o tematyce zdrowotnej, szczególnie dotyczącej jelit, jest dla mnie niezwykle wartościowa. Uwielbiam zgłębiać taką wiedzę, szukając odpowiedzi na moje dolegliwości, a książka Agaty Lewandowskiej "Dieta zdrowych jelit" zwróciła moją uwagę ze względu na obietnicę uporządkowania wiedzy...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Przez szkołę przeszłam gładko. Miałam wielu przyjaciół, dobre oceny i niezłe relacje z nauczycielami. Mimo tego, że byłam dobrą, bezproblemową uczennicą, nasza wychowawczyni nigdy mnie nie lubiła. Nie darzyła sympatią także innych uczniów ani swojej pracy, a wyzwiska pod tablicą były codziennością. To wszystko odcisnęło piętno na moim postrzeganiu szkoły jako przykrego obowiązku. Co więcej, szkoła nie przygotowała mnie do realiów dorosłego życia. Nie nauczyła mnie praktycznych umiejętności, takich jak gotowanie czy zarządzanie finansami, ani nie zaszczepiła miłości do książek czy szacunku do starszych.

Okazuje się jednak, że istnieją szkoły, które potrafią zapewnić uczniom te umiejętności i wiele, wiele więcej. Mikołaj Marcela w swoim reportażu "Zróbmy sobie szkołę" pokazuje, jak wiele brakuje tradycyjnemu systemowi edukacyjnemu. Autor porusza kwestie szkół, które idą o krok dalej, oferując nowatorskie podejście do nauczania i przygotowując uczniów do prawdziwego życia. Marcela prezentuje przykłady placówek, które stawiają na rozwój praktycznych umiejętności, kreatywność oraz indywidualne podejście do każdego ucznia. Dzięki takim szkołom młodzi ludzie mogą odnaleźć radość z nauki i lepiej przygotować się do wyzwań, jakie niesie dorosłość.

Muszę podkreślić, jak bardzo doceniam solidny research autora, wnikliwe pytania zadawane rozmówcom oraz fascynujące odpowiedzi specjalistów. Książka Mikołaja to nie tylko fascynujący reportaż, ale również źródło nadziei i inspiracji dla tych, którzy wierzą w możliwość zmiany na lepsze. Jako osoba, która doświadczyła wielu mankamentów tradycyjnego systemu edukacji, mogę szczerze powiedzieć, że "Zróbmy sobie szkołę" otwiera oczy na nowe możliwości. Marcela nie tylko krytykuje, ale przede wszystkim pokazuje konkretne przykłady miejsc, gdzie edukacja wygląda inaczej – lepiej.

Polecam tę książkę wszystkim, którzy pragną zobaczyć, jak może wyglądać przyszłość edukacji. To lektura obowiązkowa dla rodziców, nauczycieli, uczniów i każdego, kto troszczy się o losy polskiej szkoły. Poznajcie szkoły przyszłości, które już teraz kształcą młodych ludzi w sposób, o jakim zawsze marzyliśmy. Reportaż Mikołaja to inspirująca podróż do świata, w którym edukacja jest nie tylko obowiązkiem, ale przede wszystkim przygodą pełną odkryć i radości. Serio warto!

Przez szkołę przeszłam gładko. Miałam wielu przyjaciół, dobre oceny i niezłe relacje z nauczycielami. Mimo tego, że byłam dobrą, bezproblemową uczennicą, nasza wychowawczyni nigdy mnie nie lubiła. Nie darzyła sympatią także innych uczniów ani swojej pracy, a wyzwiska pod tablicą były codziennością. To wszystko odcisnęło piętno na moim postrzeganiu szkoły jako przykrego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Lubię książki, które potrafią oderwać mnie od rzeczywistego świata, pochłonąć w całości, przerzuć i roztrzaskać na kawałki, taka już moja książkowa masochistyczna natura. Właśnie takie emocje wywołała ostatnio we mnie powieść "Chłopak, który okradał domy i dziewczyna, która skradła jego serce", a musicie mi uwierzyć na słowo, że nieczęsto zdarza mi się płakać przy czytanych książkach. Tutaj już od pierwszych stron czułam, że nie będzie ona lekka i łatwa, bo mamy tutaj fabułę, która splata ze sobą wiele trudnych wątków - przemoc, walkę o przetrwanie, porzucenie, ale także współczucie, empatię i pierwszą, tak wyjątkowo kruchą miłość, że to wszystko razem stało się dla mnie emocjonalnym rollercoasterem, który mocno wgniótł mnie w fotel. Czułam każdy ból, każdą radość i każdy moment nadziei razem z bohaterami, co czyni tę powieść absolutnie wyjątkową i niezapomnianą.

Historia piętnastoletniego Sama i jego autystycznego brata Avery’ego przedstawia realia życia na marginesie społecznym. Pomimo braku stabilnego domu i niepewności co do przyszłości, bracia robią wszystko, by spełnić swoje marzenie o własnym, kochającym domu. Ich opowieść to nie tylko obraz przetrwania, ale także świadectwo odwagi i możliwości odnalezienia światła nawet w najciemniejszych okolicznościach.

To, co poruszało mnie w tej książce najbardziej, to postać zupełnie poboczna - tata Moxie, który mimo codziennych przeciwności potrafił okazać bezinteresowną pomoc, troskę i wsparcie dla wszystkich wokół. Jego postawa stanowiła prawdziwy przykład altruizmu w świecie pełnym egoizmu, a jego dobroć i delikatność wywoływała we mnie silne emocje i wzruszenie. Natomiast to, że właśnie ta postać tak bardzo mnie poruszała, może być związane z moimi osobistymi doświadczeniami i moimi "daddy issues". ;) Niemniej, jego postawa pokazuje, że mimo własnych bólów i walk, zawsze można znaleźć siłę, aby być ostoją i pomocą dla innych. Go, go tato Moxie!

Piękna to była książka, naprawdę. Jestem przekonana, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie i jeśli cenicie sobie książki, które potrafią mocno wstrząsnąć - nie możesz przejść obok "Chłopaka, który okradał domy" obojętnie. Ta powieść będzie Waszą ucieczką od rzeczywistości i jednocześnie wyzwaniem, które zmusi Was do refleksji nad własnymi wyborami i nad własną empatią. Gwarantuję, że ta książka zaoferuje Wam nie tylko emocjonalne przeżycia, ale również przestrzeń do zastanowienia się nad tym, co w życiu najważniejsze.

Lubię książki, które potrafią oderwać mnie od rzeczywistego świata, pochłonąć w całości, przerzuć i roztrzaskać na kawałki, taka już moja książkowa masochistyczna natura. Właśnie takie emocje wywołała ostatnio we mnie powieść "Chłopak, który okradał domy i dziewczyna, która skradła jego serce", a musicie mi uwierzyć na słowo, że nieczęsto zdarza mi się płakać przy czytanych...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

Naprawdę myślę, że żyjemy w trudnych, wymagających czasach, które często potrafią przytłoczyć i sprawić, że ciężko jest znaleźć w sobie siłę do pozytywnego, życzliwego myślenia. W tych chwilach szczególnie cenię sobie możliwość ucieczki w świat starych seriali z telefonami stacjonarnymi w tle, oraz książek, które uczą nas akceptacji naszych niedoskonałości. Jedną z takich książek jest „Dary niedoskonałości” Brené Brown, która zachęca do życia pełnego autentyczności i samoakceptacji, pomagając zrozumieć, że prawdziwe piękno tkwi nie w perfekcji, ale w świadomym akceptowaniu własnych wad. Brown pokazuje, jak ważne jest, byśmy odważyli się być wrażliwi, zamiast nieustannie dążyć do nieosiągalnego ideału - chociażby tego, który wykreowaliśmy sobie w social mediach. Właśnie to przesłanie może być kluczem do zdrowszego, bardziej zrównoważonego podejścia do życia i samych siebie.

Ta książka ma moc zmiany Twojego podejścia do życia, serio. Jest krótka i zwięzła, ale jednocześnie pełna inspirujących opowieści, które momentami mocno mnie poruszały, a do tego wszystkiego jest otulająca jak szczera rozmowa z bliską przyjaciółką. Bez utartych, coachingowych frazesów i zbędnej filozofii, przez co trafia w samo sedno i prowokuje do refleksji. Dary niedoskonałości” Brené Brown to książka, która zaskakuje swoją prostotą, a każdy rozdział to zaproszenie do zatrzymania się na moment i spojrzenia na swoje życie z nowej perspektywy. To książka, która uczy, jak ważna jest odwaga bycia sobą w świecie, który ciągle próbuje nas zmieniać. Uczy akceptacji, miłości do siebie i zrozumienia, że każdy z nas ma swoje ograniczenia, a prawdziwa siła tkwi… w ich zaakceptowaniu. Proste, prawda? ;)

Jeśli szukasz harmonii we własnym życiu - totalnie zachęcam Cię do sięgnięcia po tę książkę. To więcej niż lektura; to przewodnik po podróży w głąb siebie, który pozwala odkryć źródła prawdziwego szczęścia i spełnienia. Niezależnie od tego, gdzie jesteś na swojej życiowej drodze, "Dary niedoskonałości" oferują bezcenne wskazówki, jak żyć bardziej świadomie i realnie. Ta książka z pewnością wyląduje na mojej liście wartościowych pozycji, do których będę wracała w poszukiwaniu inspiracji i wewnętrznego spokoju!

Naprawdę myślę, że żyjemy w trudnych, wymagających czasach, które często potrafią przytłoczyć i sprawić, że ciężko jest znaleźć w sobie siłę do pozytywnego, życzliwego myślenia. W tych chwilach szczególnie cenię sobie możliwość ucieczki w świat starych seriali z telefonami stacjonarnymi w tle, oraz książek, które uczą nas akceptacji naszych niedoskonałości. Jedną z takich...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to


Na półkach:

"Szkice miłości" Sylwii Kocoń to książka skupiająca się na miłości do siebie i poszukiwaniu wewnętrznego szczęścia. Jest swoistym przewodnikiem na niełatwej ścieżce do samopoznania i samoakceptacji, prowadzi czytelniczki przez złożone etapy osobistego rozwoju – od rozplątywania wspomnień z dzieciństwa, poprzez budowanie zaufania, aż po eksplorację głębokich uczuć. Autorka, dzieląc się osobistymi przeżyciami, zaprasza do wspólnej podróży, na której możemy odkryć, jak podobne kroki mogą prowadzić każdą z nas ku pełniejszemu zrozumieniu siebie.

Styl książki jest bardzo poetycki i refleksyjny. Strony są pełne delikatnych słów, które płyną łagodnie, zostawiając w głowie echo długotrwałych przemyśleń. Autorka zachęca również do aktywnego uczestnictwa, proponując miejsca na zapisywanie własnych uczuć i refleksji.

Dlaczego ta książka nie jest dla mnie?
Muszę przyznać, że choć doceniam piękno słów Sylwii, ta forma zupełnie do mnie nie przemawiała. Osobiście wolę bardziej konkretną, bezpośrednią formę przekazu, która daje jasne wskazówki i rozwiązania. Tutaj, mimo głębokiej introspekcji, czułam się trochę zagubiona – wiele pięknych słów, ale mało praktycznych porad, które mogłabym zastosować w swoim życiu.

💭 Polecam, jeśli:
Szukasz książki, która zmusza do przemyśleń.
Interesują Cię tematy samorozwoju skierowane specjalnie do kobiet.
Chcesz na nowo odkryć siebie i swoje emocje.
Lubisz książki z nutą filozoficzną.

Jeśli lubisz poradniki, które zmuszają do głębokiego zastanowienia, a poetycki język jest tym, co Cię inspiruje, "Szkice miłości" mogą okazać się idealne. Dla tych z Was, którzy, podobnie jak ja, potrzebują czegoś bardziej praktycznego, ta książka może nie spełnić oczekiwań.

"Szkice miłości" Sylwii Kocoń to książka skupiająca się na miłości do siebie i poszukiwaniu wewnętrznego szczęścia. Jest swoistym przewodnikiem na niełatwej ścieżce do samopoznania i samoakceptacji, prowadzi czytelniczki przez złożone etapy osobistego rozwoju – od rozplątywania wspomnień z dzieciństwa, poprzez budowanie zaufania, aż po eksplorację głębokich uczuć. Autorka,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to