-
Artykuły
Nie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać30 -
Artykuły
Zaczęłam od tajemnicy. Reszta przyszła sama - rozmowa z Małgorzatą Rogalą
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać441 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1
Biblioteczka
2026-01-24
2025-07-18
2025-06-01
2025-06-03
2025-05-20
2025-06-03
2025-05-16
2025-05-23
2025-04-16
2025-03-03
Kiedy Lech Dębski zostaje wezwany na miejsce zabójstwa młodej rusałki, nie mógł się spodziewać, że jest to pierwszy krok ku Jaromrokowi - wielkiej bitwie Peruna i Welesa, która jest znakiem końca świata jaki znamy. Jednak kiedy po pierwszej ofierze, pojawiają się kolejne, dla leszego staje się jasne, że sytuacja wymyka się spod kontroli. To co miało być odrażającym, ale jednak pojedynczym aktem przemocy, okazuje się preludium do prawdziwej katastrofy, w której wielu straci życie, a jeśli Lech nie podejmie walki, to może się okazać, że skutki będą o wiele bardziej tragiczne i zgubne niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.
„Kłopoty Wyraju" to połączenie kryminału i fantastyki, jeśli pojawiają się wątki damsko-męskie to gdzieś na obrzeżach historii i muszę przyznać, że było to bardzo odświeżające. Wyraziści bohaterowie, przemyślana i spójna historia pełna odcieni szarości oraz doskonały klimat, mroczny, umiarkowanie komfortowy (jak to kryminał), momentami pełen niewygodnego napięcia, sprawiają, że książkę naprawdę dobrze się czyta. Mnogość istot znanych nam z Legendarzy sprawia ogromną przyjemność, a absolutnie obłędne ryciny, które pojawiają się przed każdym kolejnym rozdziałem okazały się dodatkowym i nieco nieoczekiwanym atutem tej fantastyczno-kryminalnej historii. W „Kłopotach Wyraju" widać również, że autor ma smykałkę do tworzenia uniwersów.
Jeżeli chodzi o mankamenty to ja osobiście widzę dwa. Pierwszy to sprawy językowe (powtórzenia, nadmiary epitetów itd.), a drugi, to już kwestia czysto subiektywna - jak dla mnie było trochę za dużo wulgaryzmów.
Jednak „Kłopoty Wyraju" to naprawdę porządna mieszanka kryminału i fantastyki. Chociaż wyżej wymienione słabostki miały dla mnie znaczenie, to książka naprawdę mnie wciągnęła, intrygowało mnie jak ta historia się zakończy, szczególnie dla Lecha Dębskiego, którego szczerze polubiłam. Autor ma świetne pomysły, które nadają lekturze naprawdę wyrazistego smaku, a w zalewie książek tak do siebie podobnych bardzo to doceniam. ;)
Kiedy Lech Dębski zostaje wezwany na miejsce zabójstwa młodej rusałki, nie mógł się spodziewać, że jest to pierwszy krok ku Jaromrokowi - wielkiej bitwie Peruna i Welesa, która jest znakiem końca świata jaki znamy. Jednak kiedy po pierwszej ofierze, pojawiają się kolejne, dla leszego staje się jasne, że sytuacja wymyka się spod kontroli. To co miało być odrażającym, ale...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-03-19
„Zwierzoksiąg. Na tropie zaginionych wspomnień" Mickaëla Brun-Arnauda to piękna i nieprzeciętnie poruszająca książka, którą z powodzeniem mogą czytać i dzieci, i dorośli. Zapominalia, która odbiera wspomnienia kreta Ferdynanda oraz reakcje lisa Archibalda na chorobę przyjaciela mogą zarówno pomóc dziecku zmierzyć się z trudną sytuacją choroby bliskiej osoby, jak również po prostu oswoić młodego czytelnika z takimi zdarzeniami. Ze świadomością, że to może być niewygodne, może wywołać strach czy niepokój i są to reakcje jak najbardziej normalne, a równocześnie z wiedzą, że to nie jest wybór, tylko choroba. Jednak nie tylko temat zgubionych wspomnień jest tutaj interesujący, bo „Zwierzoksiąg. Na tropie zaginionych wspomnień" to także opowieść o przyjaźni, miłości, poświęceniu, szukaniu swojej drogi. Dodatkowymi atutami są także świetne tłumaczenie Pawła Łapińskiego, który przekładał także np. cykl Lustrzanny, i sprawił, że książkę czyta się łatwo i z przyjemnością oraz ciepły klimat widoczny na ilustracjach Sanoe, który daje poczucie bezpieczeństwa i ukojenia pomimo niekiedy niełatwych tematów.
Całość dotyka wielu czułych strun, a czytelnik niejednokrotnie czuje ucisk w sercu, zwłaszcza jeżeli zapominalię miał już okazję "poznać". Bardzo polecam!
„Zwierzoksiąg. Na tropie zaginionych wspomnień" Mickaëla Brun-Arnauda to piękna i nieprzeciętnie poruszająca książka, którą z powodzeniem mogą czytać i dzieci, i dorośli. Zapominalia, która odbiera wspomnienia kreta Ferdynanda oraz reakcje lisa Archibalda na chorobę przyjaciela mogą zarówno pomóc dziecku zmierzyć się z trudną sytuacją choroby bliskiej osoby, jak również po...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-03-28
2025-03-12
2025-01-31
„Pusty grobowiec" to kolejna rewelacyjna książka Jonathana Strouda. Już w poprzednich tomach wiele się działo, ale tym razem dosłownie akcja goni akcję. Świat pełen duchów, które w każdej chwili mogą odebrać Ci życie, młodzież i dzieci, które jako jedyne są w stanie z tym walczyć, zupełnie inny kierunek postępu. Wszystkie wcześniejsze wydarzenia, wszyscy poznani na tej drodze bohaterowie prowadzili nas do „Pustego grobowca". To w finałowym tomie nie tylko poznajemy prawdę o rodzicach Lockwooda i dowiadujemy się jeszcze więcej o członkach Lockwood & Sp., ale również w końcu możemy w pełni poznać historię Problemu. Oto zakończenie, na które wszyscy czekaliśmy i moim zdaniem jest jeszcze lepiej niż byśmy to sobie wyobrażali! Od tej książki nie da się oderwać i jeżeli pokochaliście pierwsze cztery, to piąta jest wisienką na torcie.
Lockwood&Sp. to najlepszy przykład na to, że da się tworzyć rewelacyjną młodzieżową fantastykę przygodową bez scen erotycznych i epatowania przemocą, interesującą i wciągającą przygodami. Będę za tym cyklem bardzo tęsknić!
„Pusty grobowiec" to kolejna rewelacyjna książka Jonathana Strouda. Już w poprzednich tomach wiele się działo, ale tym razem dosłownie akcja goni akcję. Świat pełen duchów, które w każdej chwili mogą odebrać Ci życie, młodzież i dzieci, które jako jedyne są w stanie z tym walczyć, zupełnie inny kierunek postępu. Wszystkie wcześniejsze wydarzenia, wszyscy poznani na tej...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-03-06
Książka Marty Sobieckiej sprawiła mi ogromną czytelniczą przyjemność. „Kaori" okazała się naprawdę udanym połączeniem fantastyki z kryminałem, intensywnie poruszającym tematykę robotyzacji i sztucznej inteligencji oraz tego co z nich wynika, ale nie stroniącym również od zagadnień społeczno-obyczajowych.
Równocześnie dzięki świetnej kreacji głównej bohaterki oraz osadzeniu historii w Japonii, która nawet dzisiaj zdecydowanie mocniej opiera się o pewną automatyzację i nowe technologie niż na przykład Polska, pozycja od pani Sobieckiej zyskała niepowtarzalny klimat. Dodatkowo od strony technicznej książka (a konkretnie ebook) jest właściwie bezbłędna, co zaspokaja moją osobistą potrzebę czytania dobrze przygotowanej literatury.
Dlatego jeśli lubisz fantastykę futurystyczną, motyw robotyki, AI, dyskusję nad technologią i jej wpływem na codzienne życie i nie straszna Ci wycieczka do Japonii to „Kaori" jest idealną książką dla Ciebie. Bardzo polecam!
Książka Marty Sobieckiej sprawiła mi ogromną czytelniczą przyjemność. „Kaori" okazała się naprawdę udanym połączeniem fantastyki z kryminałem, intensywnie poruszającym tematykę robotyzacji i sztucznej inteligencji oraz tego co z nich wynika, ale nie stroniącym również od zagadnień społeczno-obyczajowych.
Równocześnie dzięki świetnej kreacji głównej bohaterki oraz osadzeniu...
2025-02-02
Książka składa się z czterech głównych części – rozmów z założycielami Wspólnoty Chleb Życia w Polsce, z pracownikami i przyjaciółmi Wspólnoty, z dwojgiem dzieci wychowanych we Wspólnocie oraz jednym z mieszkańców. Ponieważ wywiady pan Urbaniec przeprowadzał podczas pandemii, na końcu dodano fragment krótko opisujący zmiany, które spowodowała wojna w Ukrainie. Potem pojawia się epilog oraz suplementy czyli wpisy autora z jego mediów społecznościowych. Całość opowiada przede wszystkim o założeniu Wspólnoty, o jej funkcjonowaniu, o codziennych wyzwaniach, o tym, że zarówno bezdomność, jak i pomoc w wychodzeniu z niej, ma różne twarze.
Jak to zwykle bywa w zbiorze, niektóre wywiady przypadły mi do gustu bardziej, inne mniej. Szczególnie przypadły mi do gustu wywiady z Renatą Trzeszczak, Marceliną Kwarcińską, księdzem Jackiem Krzemieniem, psychiatrą Jerzym Popkiem oraz Emilem Nowakiem pracującym w schronisku w Jankowicach.
Fantastyczna jest też różnorodność rozmówców pana Urbańca, a zwłaszcza ich odmienne spojrzenia na te same sprawy. Imponujące jest to, że w tych rozmowach wybrzmiewa wzajemny szacunek i zaufanie, ale równocześnie świadomość rozbieżności w niektórych opiniach. Również ja niejednokrotnie miałam odmienne zdanie względem niektórych spośród przedstawionych tu poglądów, ale to nie zmienia faktu, że czuję respekt wobec pracy, którą rozmówcy Tomasza Urbańca wykonują, w którą wkładają swoją energię, czas i serce. Nietrudno zauważyć, że są to ludzie, którzy zebrali się wokół idei pomagania i są temu naprawdę oddani, ale równocześnie chcą być zauważeni przez system, chcą pomagać, a niekoniecznie się szarpać, chcą tworzyć przestrzeń do rozwoju i zmiany (zgodnie z koncepcją „wędka zamiast ryby"), ale są też świadomi ograniczeń swoich i aparatu państwowego. Kiedy myślimy o osobach bezdomnych, pierwsze myśli kierujemy ku pracownikom społecznym, pielęgniarkom i pielęgniarzom, ale niekoniecznie ku psychiatrze. Tymczasem jeżeli się nad tym chwilę zastanowić, to jest to do przewidzenia, że osoby z problemami natury psychologicznej zapewne często stają się bezdomne. Jest to może poboczny wątek Nocnego pociągu do Bulowic, ale wybrzmiewa w nim to, że również bezdomność przez te wszystkie lata ulega zmianom i jak pisze autor w epilogu, obecnie najczęściej (choć nie tylko) jest związana z chorobami psychicznymi i używkami oraz co jest wspomniane w wywiadzie z psychiatrą Jerzym Popkiem z życiową niezaradnością, która pojawia się także w wielu przytoczonych przez rozmówców historiach mieszkańców domów. Jednak to właśnie w wywiadzie z psychiatrą moim zdaniem najmocniej przebija teza, że bezdomność może spotkać każdego.
W mojej opinii po "Nocnym Pociągu do Bulowic" widać, że jest to reporterski debiut. Do książki niekiedy wkrada się chaos, nieco skaczemy po tematach, a pewnym wyzwaniem była również bliskość autora w stosunku do rozmówców. Z jednej strony to pozwoliło na głębsze i bardziej osobiste pytania oraz odpowiedzi, jednak z drugiej nie w sposób nie dostrzec, że autor zadaje swoje pytania w specyficzny sposób, często okraszony humorem zrozumiałym tylko dla obu stron rozmowy lub wie co chce usłyszeć i prowadzi do tego miejsca rozmówcę.
Nie da się również przeoczyć kilku błędów technicznych.
Jednak równocześnie Nocny pociąg do Bulowic pozwala zajrzeć w miejsca, o których na co dzień myśli się rzadko. Raczej nie zastanawiamy się nad działaniem schronisk dopóki osoba w kryzysie bezdomności nie stanie na przeciwko nas i nie poprosi o to przysłowiowe pięć złotych. Nie myślimy o tym kto takie miejsca prowadzi i dlaczego, czy odbywa się to systemowo czy oddolnie, a jeśli oddolnie to jakim cudem to działa? W czasie pandemii prowadzenie schronisk domów dla bezdomnych musiało być potężnym wyzwaniem, co wybrzmiewa w niektórych spośród przeprowadzonych przez pana Urbańca rozmowach. Dlatego chociaż dostrzegam debiutancki sznyt, to wierzę, że autor ma spore możliwości i wraz z kolejnymi książkami (o których wspomina zarówno w Nocnym pociągu do Bulowic, jak i w swoich regularnie publikowanych postach na Instagramie i Facebooku), będzie zdobywał kolejne umiejętności. Temat pomocy społecznej w Polsce, w tym bezdomności, potrzebuje swoich orędowników, ludzi którzy będą o tym opowiadać, wskazywać problemy i rozmawiać o możliwych rozwiązaniach. Jestem przekonana, że w tej dziedzinie jest jeszcze sporo do zrobienia, a takie osoby jak Tomasz Urbaniec mogą nam o związanych z tym wyzwaniach sporo opowiedzieć.
Książka składa się z czterech głównych części – rozmów z założycielami Wspólnoty Chleb Życia w Polsce, z pracownikami i przyjaciółmi Wspólnoty, z dwojgiem dzieci wychowanych we Wspólnocie oraz jednym z mieszkańców. Ponieważ wywiady pan Urbaniec przeprowadzał podczas pandemii, na końcu dodano fragment krótko opisujący zmiany, które spowodowała wojna w Ukrainie. Potem pojawia...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-02-08
2024-12-01
2024-11-09
Najnowsza książka Stephanie Graber to czarujący świąteczny dodatek, od którego czytelnikowi robi się cieplej i weselej. Pięknie wydana, cudownie ilustrowana, ma w sobie urok gorącej czekolady/zimowej herbaty, popijanej pod kocykiem przy pięknie przystrojonej choince pachnącej igliwiem, gdy za oknem śnieży. Tyle, że po lekturze mam nieprzemożną chęć, by schrupać pierniczka. Albo dwa. ;) Wspaniała, bardzo przyjemna i słodka lektura!
Najnowsza książka Stephanie Graber to czarujący świąteczny dodatek, od którego czytelnikowi robi się cieplej i weselej. Pięknie wydana, cudownie ilustrowana, ma w sobie urok gorącej czekolady/zimowej herbaty, popijanej pod kocykiem przy pięknie przystrojonej choince pachnącej igliwiem, gdy za oknem śnieży. Tyle, że po lekturze mam nieprzemożną chęć, by schrupać pierniczka....
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2024
W tej książce wszystko jest doskonale skomponowane, a czytelnik otwiera drzwi do niesamowitego, niespiesznego świata roślin, pełnego alegorii życia i śmierci, znanych nam uczuć i emocji, ale też postrzegania. Tutaj jest czas na wszystko, ale przede wszystkim jest czas dla czytelnika, która spokojnie może poszukać informacji o opisywanych roślinach, poznać nieco lepiej Ayę Kōdę, dowiedzieć się więcej o samej Japonii.
Jednocześnie samo czytanie jest czystą przyjemnością. Namalowane przez autorkę krajobrazy możemy zobaczyć przed oczyma i wraz z nią przechadzać się przez gęsty, pełen wilgoci las, dostrzec drzewa pnące się do nieba, jak i te już leżące jak kłody piastunki. Autorka wciąga nas w ten krąg życia, w którym wraz z nią możemy zobaczyć kryptomerię z ery Jōmon, ale też małe młode drzewka rosnące w nieżyczliwym otoczeniu równiny Tateshina i lasu martwych drzew.
„Drzewa" to prawdziwa czytelnicza uczta, spokojna i stonowana, a równocześnie intrygująca i wciągająca - po prostu wyśmienita.
W tej książce wszystko jest doskonale skomponowane, a czytelnik otwiera drzwi do niesamowitego, niespiesznego świata roślin, pełnego alegorii życia i śmierci, znanych nam uczuć i emocji, ale też postrzegania. Tutaj jest czas na wszystko, ale przede wszystkim jest czas dla czytelnika, która spokojnie może poszukać informacji o opisywanych roślinach, poznać nieco lepiej Ayę...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to