rozwińzwiń

Prawy Umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka

Okładka książki Prawy Umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka autorstwa Jonathan Haidt
Okładka książki Prawy Umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka autorstwa Jonathan Haidt
Jonathan Haidt Wydawnictwo: Zysk i S-ka nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
600 str. 10 godz. 0 min.
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Righteous Mind
Data wydania:
2024-10-01
Data 1. wyd. pol.:
2014-10-22
Data 1. wydania:
2012-01-01
Liczba stron:
600
Czas czytania
10 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383351476
Tłumacz:
Tomasz Bieroń
Dlaczego tak chętnie dzielimy się na przeświadczone o własnej prawości wrogie grupy?

Dlaczego jedni ludzie mają lewicowe poglądy, inni – konserwatywne, a jeszcze inni zostają libertarianami?

Dlaczego niektórzy tak ochoczo podchwytują skandaliczne kłamstwa i teorie spiskowe?

Moralność jest dla ludzkości nadzwyczajnym darem, który umożliwił powstanie cywilizacji, a jednocześnie przekleństwem, skazującym nas na nieustanne konflikty i podziały.W swojej znakomitej książce psycholog społeczny Jonathan Haidt rzuca wyzwanie konwencjonalnemu myśleniu o moralności, polityce i religii, analizuje genezę podziałów między ludźmi i wskazuje drogę ku wzajemnemu zrozumieniu. Pokazuje, dlaczego lewicowcy, konserwatyści i libertarianie mają tak różne intuicje na temat tego, co jest dobre, a co złe, i dlaczego każda ze stron ma rację,my zaś potrzebujemy wszystkich tych idei, aby osiągnąć sukces jako społeczeństwo.

Ta przystępnie napisana i aktualna pod każdą szerokością geograficzną książka pomoże odrzucić moralizowanie, docenić cud ludzkiej współpracy i zrozumieć adwersarzy po innej stronie politycznego sporu.
Średnia ocen
8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Prawy Umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Prawy Umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka



1736 207

Oceny książki Prawy Umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka

Średnia ocen
8,0 / 10
751 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Prawy Umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka

avatar
50
38

Na półkach:

Ciekawa książka o tym, jak ludzie rzeczywiście podejmują decyzje moralne (nie należy tego mylić z tym, jak powinni je podejmować). Jonathan Haidt formułuje tu tezę, że u podstaw naszych ocen moralnych leżą automatyczne intuicje, i robi to w sposób przekonujący.

Książkę czyta się bardzo dobrze. Warto podkreślić, że autor nie proponuje żadnego systemu moralnego, którego należałoby przestrzegać — nie jest to też praca promująca określoną ideologię polityczną. Choć wspomina, że bliska jest mu etyka cnót, robi to marginalnie, główny nacisk kładzie na opis wyników badań prowadzonych przez siebie i swój zespół.

Szczególnie interesujące są eksperymenty oparte na pozornie prostych i intuicyjnych pytaniach, na które trudno udzielić spójnej, „racjonalnej” odpowiedzi. Pokazują one, jak często nasze sądy moralne pojawiają się szybciej niż ich uzasadnienia.

Książka jest również warta uwagi w kontekście współczesnych zjawisk społecznych, takich jak rosnąca polaryzacja. Autor - niejako przy okazji - dostarcza narzędzi do lepszego zrozumienia, dlaczego ludzie o odmiennych poglądach tak często rozmijają się w ocenach moralnych. Widać to wyraźnie w wielu społeczeństwach Zachodu, gdzie spory ideowe przybierają coraz ostrzejszą formę i czasem podważają poczucie wspólnoty.

Choć Haidt nie daje prostych recept, można odczytać jego przesłanie jako zachętę do większej refleksji, pokory i powściągliwości w ocenianiu innych.

Ciekawa książka o tym, jak ludzie rzeczywiście podejmują decyzje moralne (nie należy tego mylić z tym, jak powinni je podejmować). Jonathan Haidt formułuje tu tezę, że u podstaw naszych ocen moralnych leżą automatyczne intuicje, i robi to w sposób przekonujący.

Książkę czyta się bardzo dobrze. Warto podkreślić, że autor nie proponuje żadnego systemu moralnego, którego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
103
103

Na półkach:

Bardzo filozoficzna i naszpikowana psychologią i definicjami.

Bardzo filozoficzna i naszpikowana psychologią i definicjami.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
5
3

Na półkach:

Bardzo dobra, kolejne dwie już czekają. Autor buduje napięcie przez praktycznie całą książkę, by na końcu, w dwóch rozdziałach, przedstawić swoje racje. Właśnie czegoś takiego szukałem, by zrozumieć lewą/prawą stronę sceny politycznej i gdzie w tym wszystkim jest religia. Nieco łatwiej jest wtedy zrozumieć wagę oddawanego głosu w wyborach oraz informacje związane z kolejnymi ustawami ogłaszanymi przez rządzących.

Bardzo dobra, kolejne dwie już czekają. Autor buduje napięcie przez praktycznie całą książkę, by na końcu, w dwóch rozdziałach, przedstawić swoje racje. Właśnie czegoś takiego szukałem, by zrozumieć lewą/prawą stronę sceny politycznej i gdzie w tym wszystkim jest religia. Nieco łatwiej jest wtedy zrozumieć wagę oddawanego głosu w wyborach oraz informacje związane z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

4511 użytkowników ma tytuł Prawy Umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka na półkach głównych
  • 3 455
  • 937
  • 119
421 użytkowników ma tytuł Prawy Umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka na półkach dodatkowych
  • 237
  • 55
  • 42
  • 38
  • 18
  • 17
  • 14

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Błądzą wszyscy (ale nie ja). Dlaczego usprawiedliwiamy głupie poglądy, złe decyzje i szkodliwe działania? Elliot Aronson
Błądzą wszyscy (ale nie ja). Dlaczego usprawiedliwiamy głupie poglądy, złe decyzje i szkodliwe działania?
Elliot Aronson Carol Tavris
Bardzo dobra książka, słusznie wysoko oceniana! Styl bardzo przystępny, lekki i wciągający, a jednak przekazuje dużo wiedzy - takie wyważone lubię. Kolejny krok do zrozumienia czym jest natura ludzka... Tylko czym jest? Bo jest np. też znaczna część poświęcona temu jak przebudowujemy wspomnienia, dosłownie ("fałszywe wspomnienia", a raczej nawet nie tylko to, lecz coś głębszego - jak przebudowujemy wspomnienia przy każdym wspominaniu i jest to niby normalne). Po tym miałem jednak takie przemyślenia... że jeśli za nasze zachowania odpowiadają tylko fizjologiczne procesy mózgu (patrz książki Sapolsky'ego i podobne),jeśli nasze wspomnienia może nawet nigdy się nie wydarzyły... to kim właściwie jest człowiek? Taka mię filozoficzna refleksja wzięła... ale jak by nie było wolę prawdę znać ;) Jak zwykle kilka cytatów: "Aldous Huxley miał rację, kiedy powiedział: „Zapewne nie istnieje ktoś taki, jak świadomy hipokryta”. (pdf.str. 11) - a ja tam czasami się łapię :D Oczywiście staram się wtedy coś zmienić, nie zawsze zachowanie ;) częściej przekonania, ale jednak. "Wyniki te dowodzą, że jeśli człowiek dobrowolnie podda się nieprzyjemnemu doświadczeniu, żeby osiągnąć jakiś cel, to ów cel staje się dla niego bardziej atrakcyjny. Jeżeli w drodze na spotkanie grupy dyskusyjnej zostaniesz uderzony w głowę wazonem, który wypadł przez otwarte okno mieszkania w kamienicy, nie będziesz oceniał tej grupy lepiej niż wówczas, gdyby nie spotkało Cię to przykre doświadczenie. Gdybyś jednak zgodził się na uderzenie w głowę wazonem, żeby zostać członkiem tej grupy, to z pewnością uznałbyś ją za bardziej atrakcyjną." (pdf.str. 27) "Im bardziej kosztowna jest dana decyzja – w kategoriach czasu, pieniędzy, wysiłku czy niedogodności, jakie się z nią wiążą – oraz im bardziej nieodwracalne są jej następstwa, tym ostrzejszy dysonans i tym silniejsza potrzeba złagodzenia nieprzyjemnego napięcia poprzez wyolbrzymianie dobrych stron dokonanego wyboru. Dlatego kiedy przymierzasz się do dużego zakupu lub do podjęcia ważnej decyzji – jaki kupić samochód lub komputer, czy poddać się operacji plastycznej albo czy zapisać się na kosztowny kurs samopomocy psychologicznej – nie pytaj o radę kogoś, kto właśnie to zrobił. Taka osoba będzie miała silną motywację do tego, aby Cię przekonać, że powinieneś pójść w jej ślady. (…) Jeśli potrzebujesz rady w sprawie tego, jaki produkt kupić, zapytaj kogoś, kto nadal zbiera informacje i wciąż jeszcze ma otwartą głowę. Jeżeli chcesz się dowiedzieć, czy dany program terapeutyczny może Ci pomóc, nie polegaj na relacjach osób, które w nim uczestniczyły. Sięgnij po dane pochodzące z kontrolowanych badań eksperymentalnych." (pdf. str. 33) "Conway i Ross nazywają takie egotyczne zniekształcenia pamięci „zdobywaniem tego, czego pragniemy, poprzez zmienianie tego, co było”. Na późniejszych etapach cyklu życia wielu z nas sięga po tę metodę – pamiętamy swoją przeszłość jako dużo gorszą, niż była w rzeczywistości, i w ten sposób wyolbrzymiamy postęp, jakiego dokonaliśmy, a co za tym idzie – poprawiamy sobie samopoczucie. Oczywiście wszyscy rozwijamy się i dojrzewamy, ale na ogół nie w tak dużym stopniu, jak się nam wydaje. To zniekształcenie pamięci wyjaśnia, dlaczego wszyscy mamy wrażenie, że bardzo się zmieniliśmy, ale nasi przyjaciele, wrogowie i ludzie, których kochamy, wydają nam się tacy sami, jak zawsze. Wpadamy na dawnego kolegę z klasy, Harry’ego, na zjeździe absolwentów szkoły średniej. Podczas gdy Harry opowiada, ile się nauczył i jak bardzo dojrzał od czasu ukończenia szkoły, kiwamy głową i mówimy sobie w duchu: „Ten sam stary Harry, tylko trochę grubszy i bardziej łysy”." (pdf. str. 105) "Niezwykłą cechą samousprawiedliwiania jest to, że pozwala nam ono w mgnieniu oka przechodzić z jednej roli do drugiej, przy czym w żadnej z tych ról nie stosujemy tego, czego nauczyliśmy się w tej drugiej. Dotkliwe poczucie niesprawiedliwości, jakiego doświadczamy w jednej sytuacji, nie powstrzymuje nas przed niesprawiedliwym potraktowaniem innej osoby ani nie sprawia, że stajemy się bardziej empatyczni w stosunku do ofiar niesprawiedliwości. Wygląda to tak, jakby między tymi dwoma rodzajami doświadczeń stał gruby mur uniemożliwiający nam dostrzeżenie drugiej strony. Jedną z przyczyn istnienia tego muru jest fakt, że cierpienie, którego sami doświadczamy, zawsze wydaje się bardziej intensywne od tego, jakie zadajemy innym, nawet jeśli rzeczywisty rozmiar cierpienia jest w obu sytuacjach taki sam. Stare powiedzenie: złamana noga innej osoby to błahostka, ale nasz złamany paznokieć to poważna sprawa, okazuje się trafnym opisem naszego neurologicznego „okablowania”. (…) Zjawisko to pomaga wyjaśnić, dlaczego chłopcy, którzy zaczynają się szturchać dla zabawy, już po chwili wściekle okładają się pięściami, a także dlaczego między dwoma narodami może się wytworzyć spirala wzajemnych działań odwetowych: „Oni nie wzięli oka za oko. Wybili oko za ząb. Musimy wyrównać z nimi rachunki – odetnijmy im nogę”. Każda ze stron usprawiedliwia swoje postępowanie, twierdząc, że tylko odpłaca pięknym za nadobne." (pdf. str. 245-246) "'Czasami bywa trudno zdefiniować dobro, ale zło ma charakterystyczny zapach – każde dziecko wie, czym jest ból. Dlatego za każdym razem, kiedy celowo zadajemy komuś ból, doskonale wiemy, co robimy. Wyrządzamy zło.' (Amoz Oz, pisarz izraelski) Czy Charles Graner i Lynndie England rzeczywiście wiedzieli, co robią – nie mówiąc już o tym, czy byli świadomi, że „wyrządzają zło” – kiedy celowo zadawali ból irackim więźniom, poniżali ich i wyśmiewali? Nie, nie wiedzieli. To dlatego Amos Oz się myli. Oz nie wziął pod uwagę potęgi samousprawiedliwiania – jesteśmy dobrymi ludźmi. Jeżeli zatem celowo zadajemy cierpienie innemu człowiekowi, to on z pewnością na to zasłużył. Dlatego wcale nie wyrządzamy zła. Wręcz przeciwnie – postępujemy dobrze. Stosunkowo niewielki odsetek ludzi, którzy nie potrafią lub nie chcą redukować dysonansu w taki sposób, płaci za to wysoką cenę psychologiczną – doświadcza poczucia winy, smutku i lęku, miewa koszmarne sny i cierpi na bezsenność. Cierpienie, jakiego doznają na skutek występków, których się dopuścili, a których nie mogą zaakceptować, jest niezwykle dotkliwe, dlatego większość ludzi jest gotowa sięgnąć po wszelkie dostępne usprawiedliwienie, żeby złagodzić nieprzyjemny dysonans. W poprzednim rozdziale wyjaśniliśmy, dlaczego rozwodzący się małżonkowie często usprawiedliwiają cierpienie, jakie zadają drugiej osobie. W przerażającym rachunku samooszukiwania im dotkliwszy ból zadajemy innym, tym silniejsza nasza potrzeba usprawiedliwienia własnego postępowania w celu zachowania poczucia przyzwoitości i ocalenia pozytywnego obrazu własnej osoby. Ponieważ nasze ofiary zasłużyły sobie na to, co je spotkało, nienawidzimy ich jeszcze bardziej niż przed wyrządzeniem im krzywdy, co z kolei skłania nas do zadawania im jeszcze większego cierpienia." (pdf. str. 251-252) (czytana/słuchana: 29.06-1.07.2025) 5-/5 [8/10]
lex - awatar lex
ocenił na89 miesięcy temu
Kto tu rządzi - ja czy mój mózg? Neuronauka a istnienie wolnej woli Michael Gazzaniga
Kto tu rządzi - ja czy mój mózg? Neuronauka a istnienie wolnej woli
Michael Gazzaniga
🔥 Kto naprawdę trzyma lejce? 🔥 🧭 Gatunek: neuronauka spotyka filozofię i prawo
 ✍️ Styl: klarowny, erudycyjny, ale zadziorny – Gazzaniga nie boi się lekkiego żartu, żeby nastrój nie stał się grobowy
 🎯 Ocena: 8/10 – książka dojrzała i mądra, a mimo powtórzeń (które odczułem, bo wcześniej czytałem późniejszy Instynkt świadomości) absolutnie warta lektury. 📖 Czytając tę książkę, miałem momentami wrażenie, że ktoś wylał mi kubeł zimnej wody na głowę – ale zamiast się obrazić, poczułem się pobudzony do myślenia. Wolna wola? Mit, iluzja, piękna bajka, którą lubimy sobie opowiadać. Gazzaniga pokazuje: to nie ja siedzę za sterami – to mój mózg prowadzi, a ja najwyżej mogę komentować z tylnego siedzenia. Brzmi brutalnie? Tak, ale autor robi to z takim wdziękiem i poczuciem humoru, że zamiast przygnębienia pojawia się… intelektualna frajda. Podziwiam go za to, że potrafi łączyć fakty naukowe z refleksją filozoficzną i prawną – i robi to bez akademickiej sztywności. To nie jest kolejny „suchy podręcznik neuronauki”. To raczej rozmowa z kimś, kto przez dekady grzebał w mózgu (dosłownie i w przenośni),a teraz dzieli się wnioskami jak starszy, mądry znajomy – tyle że z Noblowskim kalibrem wiedzy. 🧩 Co dla mnie zrobiło wrażenie? 🧩 🔹 Intuicja i „łączenie kropek” – nie tylko wyniki badań, ale też szerszy obraz. 🔹Język – przystępny, czasem ironiczny. To działa. 🔹 Doświadczenie autora – czuć, że to pisze człowiek, który widział już wszystko i teraz składa to w całość. 🎭 Obnażenie iluzji 🎭 Gazzaniga wali prosto: wolna wola to fatamorgana. Ale! – nie znaczy to, że mamy się zwolnić z odpowiedzialności. Prawo i społeczeństwo muszą działać, bo inaczej zamienilibyśmy się w bandę neuronowych zombie, które zrzucają winę na „moje synapsy tak chciały”. To jest dla mnie najbardziej cenne – odwaga mówienia, że nauka i prawo muszą iść razem. Bo jeśli rozumiemy, jak działa mózg, musimy też inaczej rozumieć winę, karę i moralność. ✂️ Finalne cięcie ✂️ Dla mnie „Kto tu rządzi?” to książka, która daje i wiedzę, i emocję. 8/10, bo choć przykłady w części już znałem z innych prac Gazzanigi, to całość ma w sobie dojrzałość i świeżość spojrzenia. Czułem, że czytam kogoś, kto nie tylko badał, ale i rozumie – i jeszcze potrafi to wyłożyć tak, że mam ochotę podyskutować z własnym mózgiem przy kawie. 📝 Post scriptum 📝 Miałem wrażenie, że ta książka jest starsza – i faktycznie tak jest. „Instynkt świadomości” to dzieło późniejsze, bardziej filozoficzne i oparte na fizyce informacji. Tam Gazzaniga idzie w stronę pytania „czym jest sama świadomość”. Tutaj natomiast pyta „czy jesteśmy odpowiedzialni, skoro rządzi mózg?”. Dla mnie ta kolejność miała sens – jakby najpierw chciał zmierzyć się z kwestią wolnej woli, a dopiero potem wejść głębiej w naturę świadomości. Dlatego mimo pewnych powtórzeń obie książki czytałem z równym zaciekawieniem.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na87 miesięcy temu
Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym Daniel Kahneman
Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym
Daniel Kahneman
Nie jest to książka łatwa. Nie jest to książka doskonała. Jest to jednak książka zmieniająca pogląd na siebie samego i ludzi wokół. Ideą książki jest myśl, że ludzie nie są głupi, tylko świat jest złożony. Na codzień wydaje nam się, że jesteśmy w stanie objąć go rozumem, ale to wszystko dzięki budowanej uproszczonej narracji, która ma wiele błędów. Pierwsza część książki jest poświęcona właśnie błędom tej uproszczonej narracji. Wyjaśnione mechanizmy są ciekawe, a czytelnik ma możliwość sprawdzania swojej intuicji na wielu przykładach. Wniosek jest jeden: intuicja mimo ogromnej mocny ma swoje ograniczenia. Druga część poświęcona jest oświeceniu czytelnika, że nie jesteśmy ludźmi o których mówi klasyczna teoria ekonomiczna (autor nazywa ich "ekonami"). Najważniejsze przesłanie jest takie, że nie powinniśmy czuć się z tego powodu źle. To gorzej dla teorii, że nie opisuje prawidłowo ludzkich zachowań. Trzecia część opsiuje trzeci podział: na jaźń doświadczającą oraz pamiętającą. W zasadzie tutaj ta część jest najbardziej filozoficzna, bo dotyka sedna bycia. Co jest ważniejsze: pamięć czy doświadczenie. To krótkie streszczenie zawarte w tej opinii, nie jest spoilerem. Wyjaśniłem ogólny zarys, ale w książce jest wiele szczegółów, przedstawionych błędów poznawczych. Jest to wymagająca lektura, często wymagająca namysłu nad własnym zachowaniem. Jednak to ten mechanizm autorefleksji jest najbardziej wartościowy w tej książce. Odjąłem trochę gwiazdek za momentami dogmatyczne podejście (np. w temacie powrotu do średniej). Część badań naturalnie się zdezaktualizowała od czasu pisania tej książki, jednak duch książki wydaje się być jak najbardziej aktualny.
sillem - awatar sillem
ocenił na818 dni temu
Płytki umysł. Jak internet wpływa na nasz mózg Nicholas Carr
Płytki umysł. Jak internet wpływa na nasz mózg
Nicholas Carr
Książka "Płytki umysł. Jak Internet wpływa na nasz mózg" to krótka, ale nasycona treścią publikacja autorstwa Nicholasa Carra. W teorii miała być pracą na temat oddziaływania Internetu na nasze myślenie, wypływająca z autorefleksji związanej z coraz trudniejszym utrzymaniem uwagi, jednak w gruncie rzeczy to raczej książka o książkach. Z pewnością nikt nie zdziwiłby się, gdyby zamiast obecnego tytułu na okładce widniało "Oda do literatury" albo "Pochwała życia czytelnika". Z tego powodu na pewno przypadnie do gustu każdemu zapalonemu połykaczowi książek. Oprócz tematu naszej ukochanej literatury, w publikacji obecna jest także pogłębiona refleksja na temat zachowań ludzkiego mózgu w obliczu postępu technologii. Autor bardzo sprawnie żongluje naukowymi danymi, jak również przykładami bliższymi przeciętnemu odbiorcy. Ostatecznie dochodzi do bardzo ciekawej konkluzji, mianowicie okazuje się, że tzw. "czytelnik" to na poziomie komórkowym ktoś zupełnie inny niż "współczesny internetowy surfer". Pozostawia nas więc z pytaniem - którym człowiekiem chcemy być. Jedyne, co miałabym publikacji do zarzucenia, to nieaktualność w pewnych aspektach. Niektóre informacje, zwłaszcza z dziedziny technologii, są zupełnie przestarzałe, a w skutek tego, stawiane hipotezy - zupełnie mylne. Szczególnie rozbawiła mnie opinia autora, gdzie kategorycznie wypowiada się przeciw czytnikom i zapewnia, że dla prawdziwych czytelników nigdy nie będzie to medium równe książce. Oczywiście te słowa przeczytałam właśnie na czytniku. Jednakże takie drobne niedociągnięcia, jak chociażby brak wiary w stworzenie kiedykolwiek sztucznej inteligencji (a wiemy dobrze, że ma się lepiej niż kiedykolwiek) należy mu wybaczyć. W końcu można być mądrym po fakcie i wróżyć z teraźniejszości, jednak te kilka lat wcześniej postawienie jakiekolwiek hipotezy musiało się równać z niemałą odwagą. Mimo kilku drobnych niedociągnięć "Płytki umysł" to wartościowa lektura, która oprócz przedstawienie historii badań na temat mózgu, rozwoju rynku literackiego i szybkiego rozrostu Internetu, z pewnością podniesie każdemu molowi książkowemu samoocenę. Kto wie, może za sprawą tej publikacji choć jeden przeciwnik literatury zostanie nawrócony.
Fanka_Gwieździsta Krystyna - awatar Fanka_Gwieździsta Krystyna
oceniła na71 rok temu
Nowe oświecenie. Argumenty za rozumem, nauką, humanizmem i postępem Steven Pinker
Nowe oświecenie. Argumenty za rozumem, nauką, humanizmem i postępem
Steven Pinker
To połączenie intrygującego tytułu i pięknej okładki (lepszej, niż z wydania oryginalnego!) zadecydowało o moim niegdysiejszym zakupie tej książki. Później na długie miesiące trafiła do czytnikowej poczekalni (jak wiele innych),ale to właśnie w jej wypadku (a przecież nie zawsze) pamiętam o motywacji towarzyszącej jej zakupowi. Rozum, humanizm, nauka i postęp - oto czterej Jeźdźcy Oświecenia i ich nowemu opisowi (czy przedefiniowaniu ich na język pojęciowy współczesności) poświęca profesor kogniwistyki swą książkę. Początkowo chciałoby się w Nim zobaczyć kolejnego amerykańskiego mądralę (“mądraliński-sraliński, Bartłoczyk z radia!” jak mawiał jeden Pan Ferdek),ale - już po krótkim zagłębieniu się w tekst książki i ulegając erudycyjnemu czarowi jej Autora - przekonujemy się, że coś jest w tej narracji, co może nas mocno uwieść. Dlaczego jest więc aż tak dobrze, skoro jest przecież (z nami) tak źle? Bombardowani codziennie kolejnymi informacjami o wojnach, wypadkach, pijanych kierowcach kilku tych samych ciągle marek aut, czy “kończącej się“ Ziemi, nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, czy rzeczywiście mamy tylko lepszą dostępność do newsów odświeżających się co minutę, czy rzeczywiście jedziemy w dół jakąś równią? Dobrym więc współczesnym obiektywnym racjonalizmem w opisie świata jest statystyka i nią właśnie głównie posługuje się Autor, by uzmysłowić nam, że jednak żyjemy w czasach relatywnie pokojowych i nieprzemocowych. Ale nie tylko. Autor bowiem śmie dyskutować z takimi “oczywistościami” naszych czasów jak: kurczenie się lasów na świecie, wyczerpywanie surowców naturalnych, eksplozja demograficzna czy zmniejszanie chronionych obszarów globu. I robi to w sposób udany, bo pokazuje twarde liczbowe dowody (głównie w formie przekonujących wykresów - te wykresy to jakaś jego mania, ale i widowiskowy sposób dowodzenia swoich racji) na to, iż często jest zupełnie inaczej, niż intuicyjnie nam się wydaje, zwłaszcza, że nasze “intuicje” opieramy często na fałszującym obraz świata alarmistycznym (bo lepiej się sprzedającym) przekazie medialnym. Co dostajemy w zamian straszenia nas? Opis likwidacji promieniotwórczych zanieczyszczeń atmosfery, zanikanie kwaśnych deszczów, a nawet kurczenie się dziury ozonowej. I to wszystko dzieje się tu i teraz - na naszych oczach. A głównie dzięki licznym ponadnarodowym kompromisom i porozumieniom. I tylko nowojorczycy mają gorzej, bo ci rzekomo nie lubią oddychać powietrzem, którego nie widać… To jedynie ogólna wymowa tej książki bywa optymistyczna, bowiem Autor nie przeczy siedmiuset milionom ludzi żyjących w ubóstwie, dziesięciu tysiącom ofiar ludobójstwa w samym 2015 roku czy trzystu milionom ludzi z depresją (z których to osiemset tysięcy umrze śmiercią samobójczą). On tylko - na bazie mocnych danych - uzmysławia nam ogólne trendy i ogólną poprawę kondycji ludzkiej na każdym niemal polu, zmniejszania arsenałów jądrowych nie pomijając… To tylko obraz najlepszej wersji świata, jaką był on na przestrzeni znanej historii (i na bazie analizy okresów z dostępnymi badaniami statystycznymi). Po części opisującej dobrostan współczesnego człowieka na przestrzeni udokumentowanej jego historii, przychodzi również pora na opis współczesnych zjawisk (i ich przyczyn) oddalających się od naukowego opisu świata, czy wręcz od nauki się odwracających w kierunku ideologicznie podsycanych szamanizmów i teorii rodem ze średniowiecza. I na te ruchy i trendy znajduje Autor naukowe wyjaśnienia, a nam trudno się nie zgodzić z opisywanymi procesami, mogącymi zaburzać nasze percepcje rzeczywistości. W tej części narracja staje się mniej statystyczna, a sięga do licznych koncepcji teoretycznych z zakresu socjologii, psychologii a nawet i filozofii. Z jakże licznymi książkami czytanymi przeze mnie ostatnio dyskutuje ta pozycja! By wymienić tylko “Szóste wymieranie”, “Ostatnią minutę”, “Tamte czasy” czy “Manifest ciemności”. I dobrze - czasem warto uzmysłowić sobie, że można iść w poprzek ogólnie pesymistycznego nastawienia i… może mieć też nieco racji? Ciekawym wątkiem jest postulat zbliżenia humanistyki do nauki ścisłych, z którego to aliansu obie strony miałyby odnieść korzyść. Jak dwa skrzydła, na których nauka miałaby być rozpięta… Otrzymujemy więc postulat uniwersyteckiego szkolenia nowego typu: naukowców "biegłych w językach obu kultur". Czy Uniwersytet jest na to gotowy? Zasadniczej książki wymowy nie zmienia również i to, że w momencie jej ukończenia (2018 rok) Autor ani nie wiedział jeszcze o rosyjskiej agresji na Ukrainę (przynajmniej tej w pełnej skali),mającej wkrótce nadejść epidemii COVID-19, ani o ostatecznej likwidacji Obamacare przez administrację “Trump II” (wówczas pisał tylko jeszcze o takich zakusach Republikanów podczas pierwszej jego kadencji). Niemniej jednak rozumiemy, że i te wydarzenia nie odwracają ogólnych i mocno udokumentowanych trendów poprawy naszego życia w każdym aspekcie (tak ogólnie i tak globalnie). Wątek dotyczący wojny i przemocy, gdzie czytamy: “to oczywiście nie znaczy, że taka eskalacja jest niemożliwa, ale wskazuje, że regularna wojna uchodzi za coś nadzwyczajnego, coś, czego kraje próbują uniknąć (prawie) za wszelką cenę”, dziś pewnie musiałby zostać opatrzony suplementem typu “nie dotyczy Rosji Putina”... Trudno oskarżyć Autora o podleganie jakiemuś spolaryzowanemu politycznie lobby; jest on rzecznikiem racjonalizmu, oświeceniowości, humanizmu i nauki. I choć wprawdzie przytacza dane, iż obecnie na amerykańskich uczelniach 60% ich pracowników ma zapatrywania demokratyczne, a w książce ostro są krytykowani Republikanie - za ich wsteczny kierunek ideologiczny, to jednak - tam, gdzie na to zasługują - dostaje się i lewicowcom: za straszenie przeludnieniem, za demonizowanie energetyki i broni jądrowej, wyolbrzymianie skutków rzekomego wyczerpywania się surowców i zmian klimatycznych. Myślę więc, że książka ma ciekawy i odświeżający aspekt poznawczy, choć jedynie dla osób gotowych przyjmować racjonalny, naukowy i statystyczny opis świata. Jakoś tam pozwala przekraczać ograniczenia naszych hermetycznych baniek światopoglądowo-politycznych i uwspólniać poglądy na świat w całej jego - jednak - złożoności. Mi przydaje się do łagodzenia lęków egzystencjalnych, towarzyszących codziennej okołośniadaniowej prasówce w mediach elektronicznych; może jednak nie jest tak źle, skoro jest tak dobrze? Lekturze książki i namysłowi nad nią sprzyja na pewno lekki i dowcipny język, pełen metafor i porównań. Tak, panowie profesorowie, powinno się pisać literaturę popularnonaukową w dziedzinach społeczno-ekonomicznych! Zresztą ten właśnie - pełen humoru - język ratuje książkę, którą w przeciwnym razie pewnie uznalibyśmy w pewnym momencie za nudną, gdy każdy kolejny rozdział powtarza tylko: “lepiej, lepiej, lepiej”… Siłą rzeczy i w sposób naturalny porównuję ją z “Tamtymi czasami” Caparosa i przyglądam się, jak różni się podejście naukowca od dziennikarza-reportera. Tu dostajemy może nawet bardziej usystematyzowany wykład, w którym swobodna (i przystępna) narracja przeplata się z ogromem danych poddanych naukowej walidacji. Nie wiem, czy całościowo nie staję w tym porównaniu po stronie harwardzkiego erudycyjnego mądrali?
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na95 miesięcy temu
Bonobo i ateista. W poszukiwaniu humanizmu wśród naczelnych Frans de Waal
Bonobo i ateista. W poszukiwaniu humanizmu wśród naczelnych
Frans de Waal
Chciałem dowiedzieć się czegoś o tajemniczym gatunku małp Bonobo. A tutaj o Bonobo było akurat najmniej. Autor ciągle wraca i opisuje „Ogród rozkoszy ziemskich” Hieronima Boscha. Jest o słoniach szympansach a o Bonobo jak na lekarstwo. Bonobo to jedna z gałęzi ewolucji człowieka i zdecydowanie to są człekokształtne najbliższe ludziom. Bonobo praktycznie nie wykazują agresji w odróżnieniu od Szympansów które w rzeczywistości są bezwzględne i brutalne. Coraz więcej też głosów, że Bonobo niewłaściwie są nazywane szympansem karłowatym. Żyją na wolności wyłącznie w Kongo i są kimś można by rzec w rodzaju człowieka pierwotnego. Badacze zakładają, że Bonobo mają swój język (niestety jeszcze nie rozszyfrowany) a nawet podejrzewa się je o posiadanie religii i wierzeń do czego prawa wydaje się roszczą sobie wyłącznie ludzie. Autor prof. Frans de Waal jest zadeklarowanym ateistą jednak jak na osobę wykształconą przystało potrafi wyrażać swoje poglądy nie obrażając tych o innych przekonaniach. Wręcz ubolewa, że w zasadzie ateizm ma do zaoferowania jedynie walkę z religią. Nie zgadza się z tym, że nauka i religia się zwalczają. Twierdzi odwrotnie, że religia i nauka zawsze się wspierały i współistniały. Zresztą coraz częściej w dzisiejszych czasach nauka opiera się na wierze. Bo co mają nam do zaoferowania fizycy teoretyczni poza teorią w którą można wierzyć lub nie?
WiTdonWiTo - awatar WiTdonWiTo
ocenił na72 miesiące temu
Sztuka życia według stoików Piotr Stankiewicz
Sztuka życia według stoików
Piotr Stankiewicz
Autor w bardzo konkretnym i rzeczowym stylu wykłada stoicyzm z perspektywy praktycznej - poprzez analizę tekstów starożytnych reprezentantów tej szkoły filozoficznej próbuje znaleźć receptę na zachowanie spokoju, komfortu i szczęścia w każdej napotykanej sytuacji życiowej. Całość jest napisana w prosty i przystępny sposób, nie przytłacza więc tutaj żaden zbędny intelektualizm, a my dostajemy to, co faktycznie było we wstępnych założeniach. Najbardziej z całego wydźwięku książki dotarło do mnie, że stoicy chcą, abyśmy w swoim życiu wykazywali się aktywną, zdecydowaną, asertywną i pełną energii postawą. Zwracają uwagę na to, abyśmy analizowali bieg różnych wydarzeń pod kątem naszego dobra, abyśmy zastanawiali się, co w naszym życiu jest prawdziwą wartością, a co niezależną od nas (i w gruncie rzeczy niepotrzebną) mrzonką obcych ludzi. Przesłanie bardzo potrzebne w dzisiejszym świecie, pozwoliło mi też rozwinąć moje patrzenie na tę filozofię, gdyż popkulturowe wyobrażenia sugerują nam obraz stoika-dziwaka, który bez słowa i w całkowitym milczeniu ma zgadzać się na wszystko i zachowywać spokój. Spokój zachowuje, ale stoi za tym o wiele bardziej logiczne tło. Jednocześnie jestem też zdania, iż do różnych etapów życia i napotykanych wyzwań należy podchodzić holistycznie, próbować różnych szkół i różnych metod, a wszystko robić w zgodzie z sobą samym - fanatyczna zgoda z każdym zdaniem napisanym w tej książce też nie wchodzi więc w moim przypadku w rachubę, na pewno nie tak szybko i bezrefleksyjnie. Chociażby fakt, iż stoicy akceptują wybór samobójstwa czy eutanazji jako ostateczność niektórych życiowych wypadków jest według mnie nieadekwatny do świata XXI wieku - świadomość ludzka na ten temat mocno się pogłębiła, wytworzyło się mnóstwo nowych opcji czy strategii rozwiązywania sytuacji kryzysowych i ratowania będących w nich ludzi. Ogólnie jednak poradnik wypada w naprawdę przyjemnym i sensownym stylu, autor nie kusi pustymi obietnicami, wręcz przeciwnie - widać, że jest entuzjastą szczęścia i życia pojmowanego przez stoików, a już samo przejście przez tę lekturę było pokrzepiającym zastrzykiem nadziei.
Mateusz - awatar Mateusz
ocenił na82 miesiące temu
Kapitał w XXI wieku Thomas Piketty
Kapitał w XXI wieku
Thomas Piketty
TLDR: Książka główną tezę przedstawia już na wstępie, brzmi ona następująco: stopa zwrotu z inwestycji (kapitału) przekracza wzrost gospodarczy. Logiczną konsekwencją tego jest postępująca akumulacja majątku w rękach tych, którzy go posiadają (np. poprzez dziedziczenie) - tort rośnie w pewnym tempie, ale, jeśli mój majątek rośnie w szybszym, to mam coraz większy kawał(-eczek) tego tortu. Jeśli interesuje cię rozwinięcie tej tezy, podparcie jej o dane historyczne, oraz dyskusja o jej implikacjach to czyta się to jak kryminał. Wersja długa: Gdy my przechodziliśmy transformację ustrojową, na świecie tryumfował paradygmat neoliberalny (w wersji Reagana i Thatcher). Ukształtował on wygląd debaty ekonomicznej w Polsce na następne dekady do tego stopnia, że wciąż wiele osób utożsamia neoliberalizm z kapitalizmem jako takim i jakakolwiek jego krytyka (której bezpośrednio w tej książce praktycznie nie ma, została nadbudowana w interpretacjach),jest traktowana jako chęć powrotu do czasów słusznie minionych. Dlatego pewne tezy tej książki mogą się wydawać bardziej kontrowersyjne w Polsce, a mniej w państwach zachodnich, gdzie neoliberalna myśl ekonomiczna, od 40 lat stopniowo traci na znaczeniu. Chyba dlatego wiele osób krytycznie oceniających książkę zarzuca autorowi sympatie komunistyczne (od których on się jednoznacznie odżegnuje). Stawianie znaku równości pomiędzy, na przykład rozważaniami na temat możliwych zmian systemów podatkowych (większa progresja podatkowa, jakaś forma opodatkowania majątku - a mamy go już w wielu krajach Europy w formie podatku katastralnego, czy podatku spadkowego) a komunizmem (opierającemu się przede wszystkim na braku własności prywatnej, a szczególnie kolektywnej własności środków produkcji) świadczy o złej woli lub głębokim niezrozumieniu tematyki. Dorzucanie do tego zbrodni stalinizmu sprowadza dyskusję do podwórkowej przepychanki. Co więcej, być może to właśnie debata ekonomiczna analogiczna do tej, którą zapoczątkowuje autor, uchroniła Europę od rozlania się na nią rewolucji bolszewickiej, poprzez częściowe uznanie postulatów ruchu robotniczego np. w Wielkiej Brytanii. Piketty na wstępie definiuje zakres w jakim używa słowa „kapitał”, i konsekwentnie się tej definicji trzyma. W wywodzie przyjmuje pewne uproszczenia (lub, jeśli ktoś chce mu przypisać złą wolę, w kilku miejscach przedstawia dane nieco tendencyjnie) - np. przy informacji o najwyższej stawce podatku dochodowego w latach 1930-1980 wynoszącej w USA powyżej 80%, pominięta zostaje informacja o rozbudowanym systemie ulg, który sprawiał że realna stawka podatku była znacznie niższa. Jednak nie zmienia to zasadniczo wpływu trendu zmian w systemie podatkowym na akumulację majątku (nawet jeśli realna stawka podatku wynosiła po uwzględnieniu ulg znacznie mniej niż 80%, to przy stawce 37% i równie rozbudowanym systemie ulg trend wciąż pozostaje wyraźnie spadkowy). Co więcej, analiza złożonych zjawisk w czasie, wymaga ich zamodelowania, przyjęcia pewnych założeń i uproszczeń. Jest to niezbędne zarówno w ekonomii, jak w fizyce, po prostu jesteśmy w stanie obserwować tylko określoną ilość zmiennych. Uproszczenie polegające na tym że pomijamy fakt iż np. niektóre spółki giełdowe rosną szybciej niż inne, a jedynie obserwujemy średnią stopę zwrotu na rynku, nie powinien wpływać na wyniki przy wystarczająco wysokiej liczbie inwestorów. Zarzut o podpieranie się Jane Austin jako źródłem danych jest bezzasadny, Piketty przytacza wiele prac badawczych z XVIII i XIXw., o jej powieściach wspominając jedynie w kontekście tego że wysokość renty rolnej była rzeczą powszechnie znaną. Książka skłania do namysłu nad stosunkiem do takich pytań jak: * czy historia negatywnie zweryfikowała tzw. teorię skapywania (przypływ podnosi wszystkie łodzie) * czy mobilność społeczna w krajach bogatych jest coraz mniejsza, historie "od zera do milionera" są jak historie o zwycięzcach lotto (już nie każdy jest kowalem swojego losu, lub jest nim w bardzo ograniczonym zakresie) * czy istnieje trend ku coraz większej akumulacji majątku (mityczny 1%) * czy obecny kształt nierówności sprzyja społeczeństwom czy też jest dla nich szkodliwy (wiele badań wskazuje że powyżej pewnego poziomu nierówności są szkodliwe zarówno pod względem społecznym, jak i ekonomicznym, ograniczając wzrost gospodarczy) Ja ze swej strony nadbudowałbym to kwestią czy mamy prawo myśleć o tym w jakim społeczeństwie chcielibyśmy żyć i działaniami politycznymi zmieniać rzeczywistość w tym kierunku, czy też przyjąć istnienie sił (takich jak np. "niewidzialna ręka rynku"),które same, poprzez dziejową konieczność, prowadzą społeczeństwo ku wyższym formom rozwoju. Piketty wyraźnie zastrzega, że historia nierówności jest w znacznej mierze historią polityczną. Co ważne, prezentuje koncepcje i dane mające je podeprzeć w sposób pełen pokory, każdorazowo prezentując opinie krytyczne i odżegnując się od jednoznacznych konkluzji. Warto jeszcze podkreślić że z tezami książki nie trzeba się zgadzać, by uznać ją za inspirującą, pobudzającą do myślenia.
BuddhaMeeple - awatar BuddhaMeeple
ocenił na82 lata temu

Cytaty z książki Prawy Umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka

Więcej

Rzeczywiście jesteśmy samolubnymi hipokrytami, a przy tym tak zręcznie udajemy szlachetnych
i cnotliwych, że potrafimy zwieść nawet samych siebie.

Rzeczywiście jesteśmy samolubnymi hipokrytami, a przy tym tak zręcznie udajemy szlachetnych
i cnotliwych, że potrafimy zwieść nawet sa...

Rozwiń
Jonathan Haidt Prawy umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka? Zobacz więcej

Wydaje mi się paradoksalne, że liberałowie na ogół popierają teorię
Darwina i odrzucają koncepcję „inteligentnego projektu” jako wyjaśnienie
sposobów działania i adaptacji w świecie przyrody, a jednocześnie nie
przyjmują idei Adama Smitha jako wyjaśnienia sposobów działania
i adaptacji w świecie gospodarki. Czasami preferują „inteligentny projekt”
gospodarek socjalistycznych, który często prowadzi do katastrofy
z utylitarnego punktu widzenia.

Wydaje mi się paradoksalne, że liberałowie na ogół popierają teorię
Darwina i odrzucają koncepcję „inteligentnego projektu” jako wyjaś...

Rozwiń
Jonathan Haidt Prawy umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka? Zobacz więcej

Moralność wiąże i zaślepia. Wiąże nas w ideologiczne drużyny, które zwalczają się tak zaciekle, jak gdyby losy świata zależały od tego, czy nasza drużyna wyjdzie zwycięsko z każdej bitwy. Czyni nas ślepymi na fakt, że w skład każdej z drużyn wchodzą dobrzy ludzie, którzy mają coś ważnego do powiedzenia.

Moralność wiąże i zaślepia. Wiąże nas w ideologiczne drużyny, które zwalczają się tak zaciekle, jak gdyby losy świata zależały od tego, czy ...

Rozwiń
Jonathan Haidt Prawy umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka? Zobacz więcej
Więcej