Sprzedawca marzeń

Okładka książki Sprzedawca marzeń autora Richard Paul Evans, 9788324047833
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Sprzedawca marzeń
Richard Paul Evans Wydawnictwo: Znak Literanova Cykl: Opowieści sprzedawcy marzeń (tom 1) literatura piękna
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Opowieści sprzedawcy marzeń (tom 1)
Tytuł oryginału:
The Broken Road
Data wydania:
2018-05-09
Data 1. wyd. pol.:
2018-05-09
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324047833
Tłumacz:
Hanna de Broekere

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sprzedawca marzeń w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Sprzedawca marzeń



książek na półce przeczytane 2203 napisanych opinii 1006

Oceny książki Sprzedawca marzeń

Średnia ocen
7,6 / 10
659 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
74
49

Na półkach:

"Amerykański sen" dobrze się czyta , płynnie za to 7 pkt. To chyba moje drugie spotkanie z autorem. Zastanawiam się czy fikcja literacka też powinna traktować o tym ilu ludzi jest na tym świecie naiwnych bo "sprzedawane marzenia" to było oszustwo. Będę kontynuować serię ale dla czytelników, którzy twardo stąpają po ziemi nie polecam.

"Amerykański sen" dobrze się czyta , płynnie za to 7 pkt. To chyba moje drugie spotkanie z autorem. Zastanawiam się czy fikcja literacka też powinna traktować o tym ilu ludzi jest na tym świecie naiwnych bo "sprzedawane marzenia" to było oszustwo. Będę kontynuować serię ale dla czytelników, którzy twardo stąpają po ziemi nie polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1510 użytkowników ma tytuł Sprzedawca marzeń na półkach głównych
  • 821
  • 672
  • 17
279 użytkowników ma tytuł Sprzedawca marzeń na półkach dodatkowych
  • 130
  • 58
  • 29
  • 25
  • 14
  • 14
  • 9

Tagi i tematy do książki Sprzedawca marzeń

Inne książki autora

Richard Paul Evans
Richard Paul Evans
Bestsellerowy pisarz amerykański, którego wszystkie jedenaście powieści gościło na listach hitów „The New York Timesa”. Ich nakład sięgnął już jedenastu milionów, przetłumaczone zostały na dwadzieścia dwa języki, bijąc w wielu krajach rekordy sprzedaży. W Polsce nakładem Wydawnictwa Sonia Draga ukazały się: Słonecznik (2006) oraz Doskonały dzień (2006). Evans jest laureatem wielu literackich nagród, m.in. „1998 American Mothers Book Award”, „Storytelling World Award” i „2005 Romantic Times Best Women’s Novel of the Year”. Jest też założycielem organizacji charytatywnej „The Christmas Box House International” na rzecz zaniedbanych i wykorzystywanych dzieci, za pracę w której uhonorowany został „Washington Times Humanitarian of the Century Award” oraz „Volunteers of America National Empathy Award”. Evans mieszka w Salt Lake City, w stanie Utah z żoną Keri i piątką dzieci.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

41 dni nadziei Susea McGearhart
41 dni nadziei
Susea McGearhart Tami Oldham Ashcraft
⛵️ Nieczęsto zdarza mi się sięgać po prozę autobiograficzną, tym bardziej jeśli jest powiązana z tematem, o którym nie mam zielonego pojęcia. Zdarzyło się jednak tak, że w końcu zabrałam się za tę książkę i muszę przyznać, że (jak zwykle) mam mieszane uczucia. Z jednej strony emocje i wartości, jakie za sobą niesie są autentyczne i szczere, ale prosta narracja przy równoczesnym nagromadzeniu specjalistycznego słownictwa okołożeglarskiego nie dała pozytywnego efektu. Tym gorzej, jeśli (tak jak ja 🙈) odkryło się słowniczek, kończąc lekturę. ⛵️ Historia rozpoczyna się w momencie gdy żeglarka Tami wybiera się ze swoim ukochanym w kolejny rejs - tym razem, by dostarczyć łódź do klienta. Bohaterowie niespodziewanie muszą się zmierzyć z żywiołem wody, tak przez siebie ukochanym. Huragan zabiera Richarda, a dziewczyna jest zmuszona do samotnej tułaczki na zniszczonym jachcie po bezkresnym oceanie. Tami opisuje każdy swój dzień, wspomina szczęśliwy związek, rozmawia z tajemniczym Głosem i stara się nie zwariować. ⛵️ To opowieść przede wszystkim o wytrwałości, nadziei, walce, ale również o miłości i pasji. Tami nie wyobraża sobie życia bez żeglowania i bez Richarda. Wbrew woli zostaje pozbawiona człowieka, którego kochała nad życie, z wzajemnością. W czasie tych 41 dni nie tylko robi wszystko, by dotrzeć do brzegu, ale też wielokrotnie rozmyśla o swojej możliwej przyszłości bez ukochanego, jak teraz poskłada sobie życie i czy ktokolwiek kiedykolwiek ją zrozumie. Uświadamia sobie również, że to doświadczenie zmieniło ją na zawsze. ⛵️ To nie jest historia przez którą się płynie. W pierwszym momencie ktoś, kto z określeń żeglarskich kojarzy jedynie maszt i żagiel, poczuje się przytłoczony ilością specjalistycznego słownictwa, jednak z czasem to przestaje mieć znaczenie i zostaje uproszczone z głowie. W zakończeniu kilka momentów można by pominąć lub opisać trochę inaczej. Na trudność w odbiorze wpływa też brak warsztatu - zdania nie są zbyt ładne, jednak mam wrażenie, że przez to próbowano pokazać jak największą autentyczność, ponieważ to wszystko jest autorce bliskie. ⛵️ Pamiętam, że gdy oglądałam film nie byłam za bardzo zadowolona. Coś mi tam ewidentnie nie zagrało, natomiast książka jest ciut lepsza. Uważam, że w papierowej wersji mnogość emocji Tami zasługuje na olbrzymi plus. Czytanie mogło być przyjemniejsze przy większych umiejętnościach pisarskich, ale chyba nie to było najważniejsze dla narracji i dla samej autorki-bohaterki. Upór i determinacja w obliczu takiej tragedii przy jednoczesnym poczuciu winy i niemocy są warte poznania.
say_a_book - awatar say_a_book
ocenił na 6 10 miesięcy temu
Hotel pod jemiołą Richard Paul Evans
Hotel pod jemiołą
Richard Paul Evans
Kolejna książka, już mogę powiedzieć jednego z moich ulubionych pisarzy obyczajowo-romantycznej literatury, która wprowadziła mnie w fantastyczny klimat świąteczny. Spodobało mi się, że znów pojawia się wątek pisarzy. Co więcej wiele z tej opowieści koncentruje się na zjeździe zorganizowanym dla osób, które są pisarzami, bądź chcą nimi zostać, wydać swoją książkę, wejść w piękny świat magii literatury. Między tematem pisarskim znalazło się oczywiście miejsce na miłość. Ach, cóż to był za wspaniały wątek doświadczania zakochania, poszukiwanie bratniej duszy, bliskości drugiego człowieka i przyjaźni. Każdy z bohaterów pojawia się w tej książce z konkretnym przekazem,. Oni mają swój cel, ale też dają nam mądre wskazówki, z których możemy skorzystać w naszym życiu. Mocno dla mnie wybrzmiała także determinacja głównej bohaterki Kimberly, która już od dziecka nie miała łatwego życia, bo w tragicznych okolicznościach straciła mamę. Wychowana przez uroczego tatę, nauczyła się nie poddawać i walczyć o swoje marzenia. To właśnie ta umiejętność motywacji i szukania inspiracji, pozwoliła jej przezwyciężyć wszystkie przeszkody. I w końcu jak zaczęła słuchać serca, odzyskała prawdziwą siebie. Zapamiętam emocje każdej z tych postaci. Niebywale urokliwy hotelik, mam do dziś w wyobraźni. Jestem oczarowana historią i miejscem.
Hania - awatar Hania
oceniła na 8 1 rok temu
Francuskie lato Catherine Isaac
Francuskie lato
Catherine Isaac
W samym środku polskiej zimy przeczytałam „Francuskie lato” i dobrze mi to zrobiło. To taka urlopowa powieść, przy której można odpocząć, wzruszyć się, ale także zastanowić nad życiowymi problemami. Catherine Isaac posyła swoją bohaterkę do uroczego hotelu mieszczącego się z odrestaurowanym przez jej byłego chłopaka pałacu. Ich syn ma już 10 lat, a Adam do tej pory nie poczuwał się do ojcostwa. Zawiódł Jess nie tylko podczas porodu, ale wiele razy, dlatego podjęła decyzję o samotnym wychowaniu dziecka. Dlaczego więc teraz decyduje się odnowić kontakt z ojcem swojego syna i przyjęła zaproszenie do jego ośrodka wypoczynkowego? Niezbyt skomplikowana fabuła daje autorce okazję do przedstawienia złożonych relacji międzyludzkich, na które duży wpływ mają wszelkie niedomówienia i tajemnice. Nie da się zbudować zdrowego związku, tkwiąc w spirali nieujawnionych prawd, a nawet kłamstw. Tym, co uniemożliwia nawiązanie zdrowej relacji jest także schematyczne postrzeganie drugiego człowieka i uparte umieszczanie go w konkretnej szufladce. Dla Jess Adam to nieodpowiedzialny bawidamek, który przestraszył się dorosłości, co oznacza, że nigdy nie będzie można mu zaufać i oczekiwać od niego poważnego podejścia do życia. Dopiero przyznanie się do niesprawiedliwego osądzenia i wysłuchanie wyjaśnień stanie się dla nich drogą do ułożenia sobie poprawnych relacji i wybaczenia dawnych krzywd. Ważną rolę pełnią tu także postaci drugoplanowe, bo dają autorce możliwość do opisania kwestii wpływu trudów rodzicielstwa na związek małżeński. Przyjaciele Jess, którzy dołączają do niej na urlopie borykają się z kryzysem spowodowanym zmęczeniem wychowywaniem trójki nieznośnych dzieciaków. Również Jess zmaga się z wyzwaniami bycia samotną matką, która z każdym wyzwaniem musi poradzić sobie sama. Na okładce zaznaczono, że ta powieść powinna spodobać się miłośnikom „Zanim się pojawiłeś” Jojo Moyes, do których ja również się zaliczam. Rzeczywiście, jest w niej podobny nastrój, ale to, co pozwala zestawić ze sobą te dwie powieści to motyw nieuleczalnej choroby, z którą skonfrontowani zostają bohaterowie. U Jojo bohaterka zakochała się w sparaliżowanym po wypadku mężczyźnie, a u Catherine Isaak Jess boryka się z chorobą Huntingtona swojej ukochanej mamy. I właśnie ta choroba ma ogromny wpływ na wszystko, co wydarzy się podczas francuskiego lata. „Francuskie lato” nie pretenduje do miana wielkiej literatury, ale w swoim gatunku trzyma przyzwoity poziom i sprawia przyjemność czytającemu. Autorka umieszcza akcję w malowniczym miejscu i ładnie je opisuje, tworzy też galerię ciekawych postaci, które poznajemy coraz lepiej i które nas zaskakują. Dlatego polecam tę powieść jako przyjemną rozrywkę wakacyjno- urlopowo- weekendową.
Anna-Maria - awatar Anna-Maria
oceniła na 7 1 rok temu
Okruch Anna Ficner-Ogonowska
Okruch
Anna Ficner-Ogonowska
„Okruch” to poruszająca powieść o miłości, tajemnicach i mierzeniu się z własnymi lękami. Autorka przedstawia historię dwojga ludzi, których życie zmienia się nagle po jednym spotkaniu. Główna bohaterka, Sara, to osoba zamknięta w sobie, zmagająca się ze strachem przed bliskością i trudnymi doświadczeniami z przeszłości. Jej droga pokazuje, jak trudno jest zaufać drugiemu człowiekowi, ale też jak ważne jest zmierzenie się z własnymi emocjami. Bohater Maks, również przechodzi dużą przemianę. Wraz z rozwojem akcji odkrywa prawdę o sobie i swojej rodzinie, co nie jest dla niego łatwe. Relacja między Sarą a Maksem rozwija się stopniowo i pełna jest napięcia oraz silnych uczuć. W pewnym momencie można było spodziewać się zakończenia historii, jednak mimo to finał okazał się dla mnie zaskakujący. Książka pokazuje, jak ważna jest odpowiedzialna miłość i siła dobra w życiu człowieka. Styl Anny Ficner-Ogonowskiej jest ciepły, emocjonalny i przystępny, a jednocześnie skupiony na uczuciach bohaterów. „Okruch” pokazuje, jak ważne są wzajemne zaufanie, odpowiedzialna miłość i siła dobra w życiu człowieka. Po skończeniu książki czułam lekki niedosyt, a jednocześnie ciekawość, co będzie dalej z Sarą i Maksem. Mimo że w pewnym momencie można było przewidzieć zakończenie, finał okazał się zaskakujący i pozostawił silne wrażenie. Uważam, że historia bohaterów daje do myślenia o relacjach międzyludzkich i o tym, jak radzić sobie z własnymi emocjami. To powieść, która długo zostaje w pamięci i zdecydowanie warto po nią sięgnąć, nawet jeśli jest dość obszerna.
Zaczytanaola90 - awatar Zaczytanaola90
ocenił na 10 2 miesiące temu
Bez słowa Rosie Walsh
Bez słowa
Rosie Walsh
Powieść pt. „Bez słowa” angielskiej pisarki Rosie Walsh ukazała się w 2018 roku, nie jest zatem najświeższą propozycją czytelniczą, niemniej jednak bardzo się cieszę, że na nią trafiłam. Przypadki, a nie zaś zaplanowane tytuły, także potrafią być przyjemne i udane. Żałuję wyłącznie tego, że autorka jak dotąd wydała dopiero dwie powieści, a tylko „Bez słowa” otrzymaliśmy w polskim tłumaczeniu. Widzę, że Rosie Walsh ma potencjał twórczy i oby go nie zmarnowała. „Bez słowa” to powieść obyczajowa podzielona na trzy części, natomiast łącznie mamy do odkrycia aż 51 rozdziałów. Główny wątek dotyczy nagłego uczucia między zranioną przez życie Sarah i tajemniczym Eddim. Spotykają się oni w jednej z londyńskich wiosek, gdzie mieszkają rodzice Sarah. Ich pierwsze zetknięcie się ze sobą można nawet uznać za nieco śmieszne, ale późniejszy rozwój wydarzeń jest bardzo dynamiczny. Zakochani od pierwszego wejrzenia spędzają ze sobą siedem intensywnych i upojnych dni, po czym obiecują sobie dozgonną miłość. Na razie brzmi to wszystko dość banalnie i sądziłam, że fabuła mnie nie zainteresuje, lecz popełniłabym ogromny błąd, gdybym nie zagłębiła się w dalsze dialogi. Eddie, po powrocie z Hiszpanii, ma nawiązać na nowo kontakt z Sarah. Niestety, mężczyzna przepada jak kamień w wodę. Nie odbiera on telefonów, nie odpowiada na wiadomości, maile. Sarah zostaje nawet wykluczona z jego znajomych na Facebooku. Dlaczego tak się dzieje? Czy Eddie to typowy macho, który zawrócił w głowie zakochanej kobiecie i teraz poszukuje nowej zdobyczy? A może autorka postawiła jednak na coś bardziej ambitnego i zawiłego? Obiecuję, że warto się temu przyjrzeć, gdyż w historii tej nie ma nic, co przypominałoby serial brazylijski z lat dziewięćdziesiątych. Poza historią Sarah i Eddiego, która momentami bardzo mnie wciągała, autorka postanowiła wpleść jeszcze inne, ale równie interesujące wątki. Poczęstowała czytelników ogromną dawką empatii i szczerej, ludzkiej pomocy. Dowiemy się, że Sarah była niegdyś mężatką, ale po rozwodzie ona i jej były mąż, Reuben, nie zerwali całkowicie kontaktu. Łączy ich wspólna działalność charytatywna. Doktorzy Klauni to w ich firmie wyszkoleni ludzie, którzy w strojach cyrkowych klaunów odwiedzają chore dzieci w szpitalach, hospicjach czy innych placówkach medycznych. Może się wydawać, że taka działalność to nic trudnego, jednak jestem pewna, że tylko człowiek bez serca nie wzruszy się przy tym temacie. Rosie Walsh udowodniła także, na czym polega prawdziwa, stuprocentowa przyjaźń, o którą dziś bardzo trudno. Sarah nie szuka Eddiego sama. Ma obok siebie dwójkę oddanych przyjaciół, choć zarówno Tommy, jak i Jo, mają odmienne zdanie na temat sytuacji uczuciowej Sarah. Raz kobieta słyszy, żeby przestać się przejmować i na siłę szukać ukochanego, a innym znowu razem jest zagrzewana do walki. Kogo ma słuchać? Czy ktoś odpowie na jej rozpaczliwe posty? Tego zdradzić nie mogę, jednak przyjaciółką Sarah numer jeden jest dla mnie Jenni. Zwykle jest to niemal prawa ręka w firmie Sarah i jej byłego męża, jednak prywatnie kobieta robi wszystko, by pocieszyć przyjaciółkę. Co więcej, sama ma ogromne kłopoty, a mimo to nie widzi tylko czubka swojego nosa. To coś wspaniałego i bardzo nietypowego w dzisiejszych czasach. Muszę też pochwalić autorkę za dodanie do swojej powieści formy epistolarnej. Który z bohaterów pisze listy i do kogo? Tego nie zdradzę, jednak dla mnie słowa własnoręcznie pisane na papierze mają niebagatelną wartość. Papier w końcu ścierpi wszystko, dlatego sama kocham prowadzić pamiętnik, a marzę o tym, by jeszcze kiedyś w swojej skrzynce pocztowej zobaczyć prawdziwy list. Niestety, to się chyba już nie spełni, niemniej jednak bardzo dziękuję pisarce za tak mocno romantyczny wątek. Co mogę powiedzieć na zakończenie? „Bez słowa” to doskonały obyczaj, pełen niespodzianek, powrotów do przeszłości. Z całą pewnością czytelnicy zrozumieją, że świat rzeczywiście jest bardzo mały. Polecam.
FioletowaRóża - awatar FioletowaRóża
oceniła na 7 2 lata temu
Pomiędzy nami góry Charles Martin
Pomiędzy nami góry
Charles Martin
Charles Martin to jeden z moich ulubionych pisarzy. Łapię każdą jego powieść, pomimo świadomości spotkania się z czyimś rozrywającym serce cierpieniem. Chcę wiedzieć, co spotkało jednego z bohaterów, kto okaże się niosącym bezwarunkową i mądrą miłość, jak zostanie uleczone czyjeś serce, a także - w jaki sposób bohater będzie przeżywał miłość do kobiety. Może to wyraz doszukiwania się pewnego schematu, ale chyba nie da się go uniknąć. Lubię wiedzieć, czego mogę się spodziewać po autorze i dlatego sięgam po Martina - żeby zobaczyć, jak ktoś odnalazł nadzieję wśród nawet najtrudniejszych przeciwności, jak ktoś "zły" staje się "dobry", ktoś nie znający głębszego sensu życia - odnajduje skarb, a ktoś opierający się na ulotnych wartościach, traci swą moc. "Pomiędzy nami góry" to urzekająca książka o woli przetrwania. Prezentacja głębokiej troski, dyskusja o istocie małżeństwa. Podziwiam niezachwianego w swych wartościach Bena, który staje się nauczycielem Ashley, gdy okazuje się, że nie spotkała jeszcze prawdziwej, porywającej serce, miłości. Ta powieść zachęca do tego, aby szczerze, mocno i z całkowitym oddaniem - kochać. Zachwyt nad pisaną treścią sprawił, że wiele razy krążyłam myślami wokół filmu wzorowanego na powieści - prędzej czy później musiałam go obejrzeć, aby spróbować jeszcze raz się zachwycić, a co się nie udało. W mojej opinii kinowa wersja zapożyczyła z książki ogólny pomysł na scenerię i sytuację bohaterów, ale wykreowała inne postaci. Filmowy Ben wydaje się być ciągle smutny i przygnębiony. Ashley tak książkowa, jak i filmowa była nieco zagubiona w życiu, ale obraz nie przekonał mnie do tego, że się odnajdzie. I książka i film równie się ciągnęły, jednak dla mnie różnią się przede wszystkim przekazanymi wartościami. Pierwowzór na pewno przekazuje ich więcej: choćby mniej ucierpiała męska godność. Wyjaśnienia poniżej. Książka a film - różnice, jakie pamiętam (spojler) 1. Ben - w książce nie chciał przespać się z Ashley, choćby dlatego, że nie wykluczał w przyszłości spojrzenia jej narzeczonemu w oczy. Filmowy Ben nie miał tego problemu, a patrząc w oczy facetowi swej towarzyszki niedoli wyglądał na umęczonego (jakby nie przemyślał tego wcześniej albo nie chciał). 2. Ashley - i w książce i w filmie Ashley wybrała takiego przyszłego męża, bo to "miły facet", ale to z książki dowiedziałam się, że ona zbytnio nie poznała prawdziwej miłości, ani też do końca w taką nie wierzyła. Z narzeczonym po prostu miło spędzała czas, ale według Bena nie to było wyznacznikiem do podjęcia decyzji o poślubieniu kogoś (raczej, żeby miło spędzić czas np. kupuje się psa, a nie bierze ślub). 3. Pilot awionetki w książce miał żonę, a w filmie uważał, że nie warto się uwiązywać. W książce dodatkowo Ben dostarcza żonie Waltera kilka drobiazgów zabranych z awionetki i dowiaduje się, że "nie brał na pokład byle kogo". 4. W książce Ben ciągnie - ze względu na jej uraz nogi - Ashley na skonstruowanych przez siebie saniach, w filmie potrafi ona sama dreptać po zaspach. 5. W książce było więcej niebezpiecznych sytuacji, chwila, chwila... Pies zaczepił łosie? Czy jakieś inne miłe zwierzęta? Zapomniałam, ale w filmie tego nie było. 6. W książce chata, do której trafili Ben z Ashley była schroniskiem, miejscem na organizację obozów, ale zamknięto je na okres zimy. W filmie nie wiadomo do końca, co to było. Ben nie znalazł tam naściennej mapy, aby jakoś odgadnąć swą pozycję i obrać kierunek, jak to miało miejsce w książce... 7. ...W ogóle w książce Ben bardziej starał się określić ich położenie i nawigować, a w filmie szli jakby na wyczucie, przed siebie, a przecież góry wyglądają całkiem inaczej z góry niż z dołu, a oni zeszli i idą sobie przed siebie... 8. Ogólnie książka była dla mnie głębsza, trudniejsza, a jednak bardziej pozytywna, a film jakiś taki mdły od początku do końca. Chociaż najbardziej mi się podobał moment, gdy Ben i Ashley spotkali się w restauracji, aby porozmawiać, jak ich życie wygląda po tych trudnych... przejściach... 9. Żona Bena w książce zmarła z powodu oderwania łożyska - wykrwawiła się będąc w ciąży, tracąc także bliźnięta, które w sobie nosiła... Ogólnie był to temat bardziej złożony - Ben chciał, aby żona przeżyła i jako lekarz proponował usunięcie zagrożonej i zagrażającej życiu ciąży, a ona nie chciała i się pokłócili, po czym on poszedł pobiegać, a ona w tym czasie umierała... W filmie miała guza mózgu, a Ben nie zdołał jej uratować. "Pomiędzy nami góry" Charles'a Martina to jednak tylko podstawa, na której nakręcono film. Gdyby nazwano go ekranizacją, ktoś dołożyłby starań, aby zachować jak najwięcej szczegółów. Do pisarza się nie zraziłam, wręcz przeciwnie, czekam na kolejne książki i najlepiej - ekranizacje (żadne tam adaptacje czy kanwy powieści).
Piękne Słowa - awatar Piękne Słowa
oceniła na 8 3 miesiące temu

Cytaty z książki Sprzedawca marzeń

Więcej
Richard Paul Evans Sprzedawca marzeń Zobacz więcej
Richard Paul Evans Sprzedawca marzeń Zobacz więcej
Richard Paul Evans Sprzedawca marzeń Zobacz więcej
Więcej