Slade House

Okładka książki Slade House
David Mitchell Wydawnictwo: Mag Seria: Uczta Wyobraźni horror
192 str. 3 godz. 12 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Seria:
Uczta Wyobraźni
Tytuł oryginału:
Slade House
Data wydania:
2017-03-03
Data 1. wyd. pol.:
2017-03-03
Data 1. wydania:
2015-10-27
Liczba stron:
192
Czas czytania
3 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374806596
Tłumacz:
Justyna Gardzińska
Średnia ocen

                6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Slade House w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Slade House

Średnia ocen
6,8 / 10
595 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
101
93

Na półkach: , ,

Nawiedzony dom poza czasem i bliźnięta które raz na dziewięć lat, robią "show" dla ludzi z realnego świata. Bez happyendu dla tych ostatnich. Kolejna pozycja z mitchellverse. Subtelnie i mniej subtelnie połączona z innym książkami autora. I do tego kolejna pozycja którą przeczytałem w nieodpowiedniej kolejności. Dobrze się czytało, ale w sumie dobrze że nie była to przeprawa przez 600 stron. Warto, nawet jeśli nie znasz Mitchella.

Nawiedzony dom poza czasem i bliźnięta które raz na dziewięć lat, robią "show" dla ludzi z realnego świata. Bez happyendu dla tych ostatnich. Kolejna pozycja z mitchellverse. Subtelnie i mniej subtelnie połączona z innym książkami autora. I do tego kolejna pozycja którą przeczytałem w nieodpowiedniej kolejności. Dobrze się czytało, ale w sumie dobrze że nie była to...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1542 użytkowników ma tytuł Slade House na półkach głównych
  • 800
  • 742
416 użytkowników ma tytuł Slade House na półkach dodatkowych
  • 276
  • 28
  • 26
  • 23
  • 21
  • 16
  • 14
  • 12

Inne książki autora

Okładka książki How To Be Invisible Kate Bush, David Mitchell
Ocena 8,2
How To Be Invisible Kate Bush, David Mitchell
Okładka książki Wolność. Istota bycia człowiekiem Chimamanda Ngozi Adichie, Héctor Aguilar Camín, Gabriella Ambrosio, Kate Atkinson, Liana Badr, Ishmael Beah, Amit Chaudhuri, Paulo Coelho, David Constantine, Ariel Dorfman, Helen Dunmore, Jon Fosse, Petina Gappah, Alan Garner, Nadine Gordimer, Juan Goytisolo, Patricia Grace, Richard Griffiths, Xiaolu Guo, Milton Hatoum, A.L. Kennedy, Olja Knezevic, Marina Lewycka, Henning Mankell, Yann Martel, James Meek, Rohinton Mistry, David Mitchell, Walter Mosley, Ali Mohammed Naseehu, Joyce Carol Oates, Alice Pung, Mahmud Said, Ali Smith, Alexis Wright, Banana Yoshimoto
Ocena 6,1
Wolność. Istota bycia człowiekiem Chimamanda Ngozi Adichie, Héctor Aguilar Camín, Gabriella Ambrosio, Kate Atkinson, Liana Badr, Ishmael Beah, Amit Chaudhuri, Paulo Coelho, David Constantine, Ariel Dorfman, Helen Dunmore, Jon Fosse, Petina Gappah, Alan Garner, Nadine Gordimer, Juan Goytisolo, Patricia Grace, Richard Griffiths, Xiaolu Guo, Milton Hatoum, A.L. Kennedy, Olja Knezevic, Marina Lewycka, Henning Mankell, Yann Martel, James Meek, Rohinton Mistry, David Mitchell, Walter Mosley, Ali Mohammed Naseehu, Joyce Carol Oates, Alice Pung, Mahmud Said, Ali Smith, Alexis Wright, Banana Yoshimoto
David Mitchell
David Mitchell
David Stephen Mitchell (ur. 1969 w Southport, Lancashire), brytyjski pisarz. Autor 4 powieści, z których dwie były nominowane do najważniejszej brytyjskiej nagrody literackiej, Bookera. Studiował literaturę angielską i amerykańską na Uniwersytecie Kent. Przez rok mieszkał na Sycylii, następnie przeniósł się do Japonii, gdzie uczył języka angielskiego. Obecnie mieszka w Irlandii razem z żoną Keiko i dwójką dzieci.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czerwony śnieg Ian R. MacLeod
Czerwony śnieg
Ian R. MacLeod
Nowoczesna, twistowa, mroczna i fascynująca opowieść wampiryczna - tak się dziś pisze o krwiopijcach, w czasie po Wywiadzie Z Wampirem, po True Blood, Undergroundach i całym tym pop-kulturowym szturmie, z twistami, zagadkami, historycznym tłem i ciekawymi postaciami. + Po jednej z bitew wojny secesyjnej wojskowy lekarz Unii poszukujący wraz z dwójką swych pomocników rannych zostaje znienacka zaatakowany i ukąszony przez…wampira (sic! - tak znienacka sobie z krzaków upiór wyskoczył, z tragarzami). Lekarz człowiek z zasadami, krwi żywych pić nie chce, powstrzymując zatem końskimi dawkami narkotyków głód rusza, jak to refleksyjne wampiry mają w zwyczaju, na poszukiwanie źródła swego stanu a w swych poszukiwaniach, przeżywając liczne przygody, trafia do Europy. Ślad wiedzie do Strasbourga, gdzie tuż przed rewolucją działał lokalny artysta malarz, jak się okazało, tenże wampir z krzaków, który rozsiał był zarazę na naszego lekarza. Ale to nie koniec; również Ezekiel Moran (bo tak się nazywa Francuz) jest ofiarą wampirycznego ukąszenia - swego czasu wynajęła go piękna dama, Sybilla Lys, by namalował jej serię portretów w różnych stadiach życia - pięknej. Spotkawszy się z nią później w lochach Rewolucji został przez nią zmieniony w wampira, co skądinąd pomogło mu te lochy przetrwać i dotrzeć do USA. A skąd przybyła pani Sybilla? A z Warszawy przybyła! Tak, była sobie onegdaj, w średniowiecznej Warszawie, dzieweczka nazywająca się Sybilla Lis, którą mroczny Pan na Zamku Skała (Wampir Zero tej historii) zaprosił pewnego razu na wieczerzę… Lata mijają, jest już po wojnie światowej (pierwszej). Doktor, poznawszy zapisaną wyżej historię poprzez szczególną wampirzą moc - wzajemne przenikanie świadomości wszystkich wampirów - ostatecznie ustaka, że Wampir Zero egzystuje teraz w Nowym Jorku, wraca zatem na ojczyzny łono i rozpoczyna łowy w Wielkim Jabłku. Pomóc ma mu w tym irlandzka komunistka (sic!), Harriet MacKenna, trzeba trafu, sobowtór Sybilli. Harriet zostaje porwana przez doktora i zamieniona peruką i strojem w nową Sybillę ma, krążąc ulicami NY, przyciągnąć uwagę PraWampira… Dziewczyna jednak jest sprytna, inteligentna i dociekliwa - ostatecznie udaje jej się rozgryźć wszystkie tajemnice Doktora… + “Czerwony Śnieg” to spora książka, generalnie niespieszna i refleksyjne, taki nieco snuj momentami; infuzja archetypu “introwertycznego wampira” rodem z sagi Rice jest dość wyraźna, przez co grozy w powieści jest relatywnie niewiele; znacznie silniejszy jest ten introwertyczny, depresyjny klimat upadku i obumierania Niemniej książka Mac Leoda przekonuje świetnym prowadzeniem akcji, pełnej ciekawych splotów i twistami fabularnych. Sporo się tutaj dzieje, jest kilka wzajemnie się uzupełniających historii toczących się na kilku planach czasowych i w kilku epokach. Wszystko zaś kończy efektowny finał w czasie Wielkiego Kryzysu 1929 roku - z rewelacyjną whodunitową zagadką. Powieść jest misternie skonstruowana, ze zgrabnie wplecionymi wstawkami które warto przeczytać jeszcze raz po zakończeniu - dodadzą nam nową warstwę do już znanej historii. Podobnie jak u Rice (a może nawet efektowniej) wstęga rodowa Wampirów rozwija się wstecz aż do starożytności, za to MacLeod znacznie mniejszą wagę przykłada do dominującego w sadze wampirycznej klimatu perwersyjnego erotyzmu. W “Czerwonym Śniegu” raczej idzie o władzę, o dominację, nie ma wątków seksualnych. Doskonałe są główne postaci “Czerwonego Śniegu”. Na pierwszym planie jest tragiczny doktor Karl Haupmann, targany wampiryczną żądzą a drugiej storny walczący o utrzymanie swego człowieczeństwa. Równie świetna jest energiczna, przebojowa Harriet, a mamy jeszcze mocne wejścia starego Ezekiela i Sybilli w Wawie. Bardzo mocna wampiryczna pozycja, w zasadzie już modern kanon. Fani krwiopijców OBOWIĄZKOWO, ale w sumie każdy fan dobrej grozy chętnie się zapozna z tak ciekawie i świeżo, pomimo wykorzystania bardzo już znanych schematów gatunkowych, wymyśloną powieścią.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na 8 1 rok temu
Odwrócony świat Christopher Priest
Odwrócony świat
Christopher Priest
Dziwna to opowieść. W tym samym stopniu co ciekawa. To jedna z tych, w których wiemy tyle co sami bohaterowie (przynajmniej główni) a clue książki wydaje się odnalezienie odpowiedzi jakich wszyscy poszukują. To ostatecznie następuje - tu zatem mały spojler - jednak ostatecznie okazały się być zupełnie odmienne od wszystkiego czego się spodziewałem. Opowieść toczy się wraz z młodym chłopcem, dorastającym w mieście, które nieustannie posuwa się ku nieskończoności. Jeśli stanie lub dostatecznie zwolni, wszystkich czeka zagłada. Jak można zatem żyć w świecie wiecznego ruchu - w świecie gdzie rzeczywistość trzyma wszystko w całości jedynie w pobliżu wędrującej metropolii? Każda kolejna mila oznacza absurdalne wręcz wyzwanie oraz nieustanne stawianie czoła równaniu, które składa się z ograniczonych zasobów, niezliczonych i nagłych przeszkód przynoszonych przez przyszłość oraz widma samej przeszłości, która podąża szlakiem miasta by ostatecznie je pochłonąć. Myślę, że w pewnym stopniu można nazwać tę historię surową. Niewiele jest w niej tego co ostatecznie stanowi jedynie zbędne tło czy wątki poboczne. Wydaje się to podkreśleniem głównego założenia - zbędne rzeczy nie mogą spowolnić tak miasta jak i samej historii. Priest obrał sobie bardzo konkretny cel i choć sama droga wydaje się zawiła ma jeden, konkretny finał. To mocna, dosadna wizja zatracenia pamięci na rzecz celu. Czym pozostaje jednak cel bez przyczyny? Priest stworzył opowieść, która posiada wiele przesłań i wszystkie wydają się być równie nieskończone co książkowe “optimum” do którego dąży wędrujące Miasto. Opowieść ta stara się jednocześnie odpowiedzieć na kilka dość ciekawych pytań: Co by się stało gdyby Syzyf zrozumiał, że nie musi już pchać kamienia? Czy Majowie zaakceptowaliby świat, w którym słońce nie spada na ziemię pomimo braku składanych ofiar? Czy świat może się obrócić i kręcić jak wielka pralka? Oczywiście, wszystko to tylko spekulacje, ale teraz Wy również możecie poznać ich rozwiązania. https://www.instagram.com/velocireader_/
Velocireader - awatar Velocireader
ocenił na 7 4 miesiące temu
Matka Edenu Chris Beckett
Matka Edenu
Chris Beckett
Ludzkość rozpowszechniła się na Edenie, samotnej, ciemnej planecie, tworząc odrębne społeczności. Pewnego dnia młoda Gwiazdeczka Strumyk spotyka przystojnego mężczyznę zza drugiej strony Stawu i postanawia stać się jego domową, czyli żoną. Nie wie jeszcze, że jej ukochany jest synem naczelnika, co wkrótce uczyni ją Matką Edenu, kobietą noszącą pierścień Gali, matki wszystkich mieszkańców planety. Kiedy kupowałam „Matkę Edenu” Chrisa Becketta wiedziałam, że jest tomem drugim i że prawdopodobnie nie będę kupować tomu pierwszego z bardzo prostego powodu: te książki zostały wydane w ramach Uczty Wyobraźni, ta nieczęsto ma dodruki, a nakład „Ciemnego Edenu”, czyli części pierwszej, już dawno nie jest dostępny. Co oznacza konieczność kupowania go po zawyżonych cenach, a na to ochoty nie miałam. Dowiedziałam się jednak, że tom drugi rozgrywa się kilkaset lat po wydarzeniach z tomu pierwszego, w związku z czym można tę historię czytać odrębnie… i cóż, tak właśnie zrobiłam. Trochę nie tak, jak powinnam, ale czasem bywa. I mimo tego, że nie czytałam tej serii od początku to absolutnie nie żałuję tego, że po tę książkę sięgnęłam. „Matka Edenu” to fantastyka socjologiczna, która być może (jak niesie wieść recenzencka) jest gorsza od tomu pierwszego, ale uważam, że w dalszym ciągu jest solidną historią, którą warto poznać. Dla mnie to przykład książki, która łączy w sobie typowo przygodowe, rozrywkowe tropy z odrobiną czegoś więcej. Autor, który jest byłym brytyjskim pracownikiem społecznym, komentuje w swojej powieści funkcjonowanie społeczeństwa, analizując też rozwój całkiem ciekawego hipotetycznego przypadku odizolowanej społeczności, która nie pamięta już Ziemi i nie ma z nią kontaktu, ale przekazuje skrawki wiedzy z pokolenia na pokolenie. Nie jest to być może coś najbardziej nowatorskiego, poznałam już trochę tego typu historii, ale moim zdaniem Beckett wykonał swoją pracę jako pisarza całkiem zgrabnie. Moim zdaniem to po prostu solidnie napisana historia, z dobrym tempem i interesującym podejściem do tematu. Trochę boli mnie to, że jednak nie poznałam tomu pierwszego i raczej nie trafi on zbyt szybko w moje ręce (nie sądzę, by Mag posłuchał mnie, jeśli chodzi o dodruk…), ponieważ jednak czułam się momentami nieco zagubiona i na pewno przyswojenie historii przyszłoby mi łatwiej, gdybym czytała historię tak jak się to powinno robić, ale, tak czy siak, cieszę się, że w ogóle mogłam się z twórczością Becketta spotkać, bo to naprawdę było miłe spotkanie. Co pewnie dla niektórych może być istotne: choć do science-fiction to jednak autor nie skupia się szczególnie na technologiach. To powieść, która ma momentami klimat fantasy, bo ludzie przybyli na Eden po prostu cofnęli się, jeśli chodzi o rozwój cywilizacji, więc można odnieść wrażenie, że wszystko rozgrywa się dawnych, a nie przyszyłych czasach. Książek z Uczty Wyobraźni często się boję, przez wzgląd na liczbę absurdy, które często się w nich pojawiają. Na szczęście dla mnie „Matka Edenu” okazała się dość klasycznym science-fiction, które robi to, czego od tej literatury oczekuje: łączy rozrywkę ze wcale nie głupim komentarzem co do naszej rzeczywistości i hipotetycznych zdarzeń, które mogą się nam kiedyś przytrafić. Także jeśli ktoś właśnie tego szuka, myślę, że warto dać jej szansę, nawet bez znajomości trudno dostępnego obecnie tomu pierwszego.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na 8 2 lata temu
Wrota Obelisków Nora K. Jemisin
Wrota Obelisków
Nora K. Jemisin
Hmm. Pierwszy tom nawet pozytywnie mnie zaskoczył, ale teraz zaczynam mieć problem z całą trylogią. Nadal podtrzymuję zdanie, że oparcie mocy bohaterów na geologii i górnictwie (jako osoba wykształcona w tym kierunku powiem, że nazwy kamieni, skał i formacji geologicznych są prawdziwe :p) jest czymś ciekawym i świeżym. Podobnie jak przy opinii o pierwszym tomie zostaję przy tym, że świat jest przedstawiony dość pobieżnie. Jest ogromny (skala planety), ale niestety w ogóle tego nie czuć — tak samo jak upływu czasu w powieści. Trochę mi to przeszkadza. Lubię znać uniwersum i zasady, jakie nim rządzą, z drugiej strony może nie jest to aż tak istotne dla tej historii. Tom drugi pokazuje nam też, co się działo z córką głównej bohaterki. A skoro przy bohaterach jesteśmy — główna bohaterka zrobiła się strasznie irytująca. Mam wrażenie, że wiecznie narzeka, ciągle drama i mrok, a z drugiej strony gdzieś w głębi siebie uważa się za… hmm… może najlepszą? Serio, mam z nią teraz problem. Nie wiem czy wcześniej tego nie dostrzeglem czy teraz się taka zrobila... Jest jeszcze coś, co mocno trafiło mnie na ostatnich stronach. Bohaterowie korzystają z wychodka, ale znają pojęcie ropy naftowej. (Edit: Po ukonczeniu serii już to tak nie gryzie i ma sens) Wspominałem przy okazji pierwszego tomu, że nazwa szóstego zmysłu trochę mi nie pasuje i teraz wiem dlaczego. Słowo „Sejszeć” to chyba kręgosłup tej książki. Serio zaczynam mieć go dość. Jak ktoś się zastanawia, jak brzmi język polski dla obcokrajowców, to niech przeczyta tę pozycję. Z narracją też zaczynam mieć problem. O ile za pierwszym razem była czymś nowym i mnie zaciekawiła, tak teraz zaczynam ją postrzegać jak niekontrolowany wylew myśli autorki. Waham się między 5 a 6. Książka jest w sumie dobra, czyta się szybko, ale rozumiem, że część czytelników może się od niej całkowicie odbić. Nadal uważam też, że po nagrodzie Hugo oczekuje się czegoś więcej. Opinia może się jeszcze zmienić, gdy przeczytam ostatni tom. Edit. 27.01.2026 - Po ukończeniu trzeciego tomu dam jednak 7 wszystkim trzem częściom. Ale podtrzymuję powyższe i ten tom podobał mi się najmniej oraz czytało mi się go najgorzej.
hatake_18 - awatar hatake_18
ocenił na 7 2 miesiące temu
7EW Neal Stephenson
7EW
Neal Stephenson
Autor postawił przed sobą dość trudne zadanie. Połączył hard SF w mniej-więcej teraźniejszości z takim w odległej przyszłości, a to wszystko w apokaliptyczno-postapokaliptycznym sosie, więc poza skupianiem się na tym jak za pomocą reaktora jądrowego zrobić z komety steampunkową rakietę, mamy tu jeszcze dużo motywów socjologiczno-psychologicznych. I jakoś to się udało - 7EW ładnie łączy te wszystkie elementy w całość i za ten wyczyn dodałem do końcowej oceny jeden punkt. 7EW jako całość to naprawdę świetna pozycja, choć części składowe tej powieści są po prostu w porządku. Bohaterowie są dość dwuwymiarowi, ale też to nie powieść obyczajowa ani dramat psychologiczny - jak chcesz zmieścić kilkustronicowe opisy budowy i działania skafandra kosmicznego, kilkusetkilometrowego biczo-łańcucha złożonego z autonomicznych robotów, który wystrzeliwuje pojazdy na orbitę albo motoryki pojazdów kosmicznych połączoncyh w paleolityczną procę - to nie masz czasu na rozwój postaci. Których jest sporo, a w tle ginie 7 miliardów mieszkańców planety, wiec dzieje się sporo. Ja tam się jakoś szczególnie nie jaram hard SF i opis konstrukcji windy orbitalnej albo działania delty v potrafiły mnie znudzić - jednak 7EW to tylko nie same szczegóły techniczne. Rozważania na temat struktury rasowej i społecznej w odległej przyszłości też bywały przydługie, a jednak bardziej mnie interesowały niż pomysły na wykorzystanie robotów w futurystycznej militarystyce - kwestia gustu. Siłą rzeczy rozważania nad podejściem ludzkości do zagłady oraz odbudowy cywilizacji też są dość proste. Często sprowadza się to do podsumowania, że naukowcy są OK, a politycy nie. Jednak nie miałem poczucia, że cokolwiek jest tłumaczone łopatologicznie. Nietrudno dojść do wniosku, ze 7EW to tak naprawdę dwie historie i pewnie niektórzy mogą uważać, że książka mogłaby się skończyć razem z pierwszą, bez straty dla ogółu, ale ja uważam, że właśnie ta całość i dość umiejętne połączenie wielu składowych tej powieści sprawia, że dobrze się bawiłem przy lekturze. I wyrazy szacunku dla tłumacza za tytuł - dopiero w 2/3 książki zrozumiałem jak go przeczytać (najpierw czytałem "Siedem-E-Wu" [każdy znak osobno] a nawet rozmyślałem czy to nie "ZEW", ale ze zniekształconym "Z") :D Oryginalny, anglojęzyczny tytuł "SeveNeveS" pozbawiłby mnie tej radości odkrycia o co biega :D
Filozof - awatar Filozof
ocenił na 8 26 dni temu

Cytaty z książki Slade House

Więcej
David Mitchell Slade House Zobacz więcej
David Mitchell Slade House Zobacz więcej
David Mitchell Slade House Zobacz więcej
Więcej