Mała zagłada

Okładka książki Mała zagłada
Anna Janko Wydawnictwo: Estymator reportaż
Kategoria:
reportaż
Format:
audiobook
Data wydania:
2023-12-13
Data 1. wyd. pol.:
2023-12-13
Język:
polski
ISBN:
9788367950107
Inne
Długość:
7 godzin 21 minut
Lektor:
Iwona Karlicka
Średnia ocen

                7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mała zagłada w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Mała zagłada

Średnia ocen
7,9 / 10
50 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
2097
2085

Na półkach: , , , , ,

Nic tak bardzo nie podnosi mi ciśnienia, jak przemoc wobec dzieci. Każdy, kto znęca się nad dzieckiem, powinien ponieść solidną nauczkę. Podczas drugiej wojny światowej dzieci były traktowane gorzej niż zwierzęta, jeżeli mi nie wierzycie, to sięgnijcie po książkę "Mała zagłada" autorstwa Anny Janko. Jest to bardzo wstrząsająca opowieść. Poznacie pewną wieś na Zamojszczyźnie, w której pierwszego czerwca 1943 roku doszło do totalnej masakry. Wieś została całkowicie zniszczona. Dorośli zostali zamordowani na oczach własnych dzieci. Kilkoro dzieci i dorosłych przeżyło tę czystkę. Jedną ocalałą była mama autorki, wtedy dziewięcioletnia Terenia oraz dwójka jej młodszego rodzeństwa. Jak potoczyły się ich losy? Tego dowiecie się z tej książki. Oprócz tego dowiecie się, jak trauma rodzica wpływa na traumę dziecka i następnych pokoleń. 
Dzięki autorce dowiedziałam się, czemu jako mała dziewczynka lulałam się, tak jak to robiła Anna Janko. Nigdy bym na to nie wpadła. Dopadła mnie ukryta trauma pokoleniowa. 
Jest to bardzo emocjonalna lektura. Nie da się jej czytać lub słuchać bez urojenia łez. Nie każdy czytelnik uniesie ze sobą traumę opisanych tutaj wydarzeń. 
Autorka zamienia się rolami ze swoją mamą i próbuje odtworzyć jej losy. Mówi do swojej mamy z tamtych trudnych czasów. Dzięki temu odtwarza ludobójstwo na Zamojszczyźnie i w dobry sposób nam je prezentuje.
Współczułam dzieciom, na których oczach zostali zamordowani ich rodzice. Trauma nie do przeskoczenia. To w nich zostało aż do końca życia i niestety przeniosło się na kolejne pokolenia.
Na końcu książki znajdziecie dokładny opis domów, liczbę ofiar i przeżytych osób ze wsi Sochy. Autorka wykonała kawał dobrej roboty. 
Cieszę się, że Anna Janko oprócz opowieści, które poznała dzięki swojej mamie i innym ocalałym z tej rzezi oparła się o rzetelne fakty. 
Jeżeli lubicie literaturę obozową i macie mocne nerwy, to śmiało sięgnijcie po "Małą zagładę". 
Tę historię poznałam dzięki audiobookowi, czytała Iwona Karlicka.

Nic tak bardzo nie podnosi mi ciśnienia, jak przemoc wobec dzieci. Każdy, kto znęca się nad dzieckiem, powinien ponieść solidną nauczkę. Podczas drugiej wojny światowej dzieci były traktowane gorzej niż zwierzęta, jeżeli mi nie wierzycie, to sięgnijcie po książkę "Mała zagłada" autorstwa Anny Janko. Jest to bardzo wstrząsająca opowieść. Poznacie pewną wieś na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

3475 użytkowników ma tytuł Mała zagłada na półkach głównych
  • 1 945
  • 1 492
  • 38
463 użytkowników ma tytuł Mała zagłada na półkach dodatkowych
  • 306
  • 53
  • 25
  • 23
  • 19
  • 19
  • 18

Inne książki autora

Anna Janko
Anna Janko
Książka Anny Janko "Mała Zagłada" została nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Autobiografia, biografia, wspomnienia. Anna Janko (ur. 1957) – współczesna polska pisarka, poetka i krytyk literacki. Debiutowała jako poetka tomem List do królika doświadczalnego (1977). O nastoletniej wówczas autorce pisali m.in. Hanna Krall i Artur Sandauer. Wydała kolejnych 5 zbiorów wierszy: Wykluwa się staruszka (1979), Diabłu świeca (1980), Koronki na rany (1989), Zabici czasem długo stoją (1995), Świetlisty cudzoziemiec (2000). Za ten ostatni tom była w 2001 roku nominowana do Nagrody Nike. Jest też autorką dramatu "Rzeź lalek", wystawionego w Teatrze Współczesnym w Szczecinie (1980-81). W latach 1998-2004 była redaktorem autorskiej serii wydawniczej „To jest poezja”. Współpracowała z PR II Polskiego Radia, prowadząc w latach 2002-2005 cotygodniowe kulturalne audycje na żywo. Członek PEN Clubu i Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Prezes wrocławskiego oddziału SPP (1993-1996); prezes warszawskiego oddziału SPP (1999-2002), wiceprezes Zarządu Głównego SPP (2002-2005), prezes gdańskiego oddziału SPP (od 2007).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Narzeczona Schulza Agata Tuszyńska
Narzeczona Schulza
Agata Tuszyńska
Myślałam, że to monografia. Zdziwiłam się początkowo, że książka jest dwugłosem – raz autorka pisze jako Agata, innym razem jako Józefina. Nie lubię powieści fabularyzowanych, poza Moulin Rouge Pierre’a La Mure’a żadna z nich nigdy mnie nie usatysfakcjonowała. Nie lubię, gdy autor rości sobie prawo do zgadywania, co ktoś miał w głowie. Przyznam szczerze, że gdyby nie fakt, iż książka dotyczy osoby, która mnie interesuje, nie sięgnęłabym po nią raczej. A jednak, Tuszyńska nadała swojemu dziełu podtytuł „apokryf”, jakby chciała sobie móc pozwolić na więcej bez udawania, że wie lepiej. Szanuję to! Nie miałam dotychczas do czynienia z twórczością tej autorki, więc nie wiem, czy mam rację, ale odniosłam wrażenie, że dostosowuje ona język do postaci, o których pisze oraz także do epoki, w której akcja się rozgrywa. Ogromnie podoba mi się ten zabieg. Przepięknie się Narzeczoną czyta. Gdyby nie była oparta na biografii realnej osoby, byłaby przewspaniałą beletrystyką, historią dwojga nietypowych ludzi, którzy nie mogą się znaleźć chociaż stoją obok. I tak postanowiłam do tej pozycji podejść, niekoniecznie mając pewność, co jest faktem, a co dopisanym ozdobnikiem przez panią Agatę. Czytanie o znanych ludziach niesie ze sobą wielkie ryzyko, a mianowicie możemy odkryć, że są zupełnie inni niż sobie wyobrażaliśmy. Pamiętam, gdy do referatu musiałam przeczytać pamiętniki Stefana Żeromskiego – mój nastrój po przebrnięciu przez nie był porównywalny chyba tylko z rozpaczą nastoletniej fanki One Direction, która odkrywa o czym tak naprawdę jest piosenka Watermelon Sugar. Również Bruno Schulz w realu musiał się bardzo różnić od tego ze swoich książek. Już bardziej przypominał tego ze swoich dzieł plastycznych (ta upiorna miednica!). Choć mnie bardziej uderzyło to, że pokazywał swoje prace uczniom w liceum i historia o trzynastolatce. Razem z Tuszyńską przechodzimy wszystkie „fazy” związku Józefiny: początkową niepewność, potem zauroczenie i fascynację wielkim artystą, dumę z bycia wybranką kogoś wybitnego i nadzwyczajnego, trudności z uziemieniem osoby tak bardzo oderwanej od rzeczywistości, odkrywanie jego mrocznej strony, zdanie sobie sprawy z rzeczy niekoniecznie pięknych, rozczarowanie, rozpacz, rozdzierające reminiscencje. A w to wszystko wdziera się potwór wojny – sowieci, naziści, potem znowu sowieci, i znowu naziści, i komuna, i kolejne prześladowania. Zastanawiałam się, na ile pani Agata w książce umieściła siebie i swoje relacje z przeszłością. Część wojenną czyta się bardzo ciężko, niby człowiek wie, jak było i co robili Niemcy, ale mimo wszystko to po prostu boli, tak po ludzku, te bezsensowne śmierci, okrucieństwo, ten sprzedawca „lalek”… I wybory przed którymi bohaterowie musieli stawać na co dzień. Przeżyć i opuścić potrzebującą rodzinę czy opiekować się bliskimi, ale skazać siebie na pewną śmierć. Nie miałam również pojęcia, że Adam Ważyk był takim złamasem. Słowa o „mścicielach pana Jezusa” były totalnie bez sensu. Jezus był Żydem, antysemici wojenni i powojenni nie mieli z nim nic wspólnego. Ich religią była nienawiść. Autorka skupia się na Józefinie, chce przywrócić jej miejsce w historii, które (w sumie też na jej własne życzenie) gdzieś tam po drodze zniknęło i się rozmyło, ale nie idealizuje tej postaci. Nie wiem, czemu Juna chciała zachować wszystko dla siebie. Czy powodem była obawa przed prześladowaniem ze względu na pochodzenie, czy raczej wstyd, poczucie bycia oszukają, ośmieszoną? Często jej postawa mnie zadziwiała. Nawet patrząc na świat oczyma Józefiny, widziałam jej wady i irytowała mnie ona nie mniej niż sam Schulz. Generalnie miałam poczucie, że gdyby oboje żyli dzisiaj, ich związek miałby szanse na przetrwanie, nie tylko ze względu na możliwość bezproblemowego zawierania małżeństw między osobami innej wiary, ale w ogóle ze względu na inne podejście do relacji międzyludzkich. Może nauczyliby się komunikować ze sobą, on poszedłby na terapię i przepracował własne traumy oraz lęki, a ona nauczyłaby się z nim rozmawiać zamiast obserwować go jak robaka przez mikroskop. A może od początku znaliby swoje „warunki” i nie przystąpili nawet do negocjacji związkotwórczych, albo pobyli ze sobą w wolnym związku i rozstali się po miesiącu? Nie wiem, chcę wierzyć w szczęśliwe zakończenia, nawet jeśli są nierealistyczne.
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na 7 1 rok temu
Wiolonczelista z Sarajewa Steven Galloway
Wiolonczelista z Sarajewa
Steven Galloway
Sarajewo może kojarzyć się z początkiem I wojny światowej, ale ta książka przenosi nas w lata 90., w czas oblężenia miasta. Poznajemy trójkę bohaterów: Kenana, który co kilka dni przemierza trasę ze swojego domu do browaru po wodę; Dragana, pracownika piekarni próbującego bezpiecznie dotrzeć do pracy przez ostrzeliwane ulice; oraz Strzałę – snajperkę broniącą miasta na własnych zasadach. Steven Galloway opisuje zaledwie kilkanaście dni z życia obumierającego Sarajewa i wspomina o dwudziestu dwóch dniach gry wiolonczelisty, który siada z instrumentem przed swoim domem, w miejscu śmierci dwudziestu dwóch osób stojących niegdyś w kolejce po chleb. Sama postać wiolonczelisty jest prawdziwa, co nadaje opowiadanej historii dodatkowej mocy. Książka podzielona jest na cztery części, w których autor ukazuje perspektywę trójki bohaterów, w różnych momentach oblężenia miasta. Narrator „obserwuje” ich działania, „słyszy” ich myśli i pragnienia. W życiu postaci – jak i całego miasta – niewiele się zmienia, opisywane dni mijają płynnie. Zakończenie pozostaje otwarte, skłaniając do refleksji nad kondycją współczesnego świata. Styl Gallowaya jest surowy i oszczędny, co bardzo cenię – właśnie dzięki temu mogłam przeżywać emocje po swojemu, bez narzucania interpretacji. Ten minimalizm dobrze współgra z wojenną codziennością, w której każdy gest, myśl czy strach stają się wyraźniejsze.
joanna_czyta - awatar joanna_czyta
oceniła na 8 4 miesiące temu
Zielona sukienka. Przez Rosję i Kazachstan śladami rodzinnej historii Małgorzata Szumska
Zielona sukienka. Przez Rosję i Kazachstan śladami rodzinnej historii
Małgorzata Szumska
"Staszek patrzył na swoich towarzyszy i nie mógł uwierzyć, że w takich ciałach, które wyglądają, jakby były już od dawna martwe, może jeszcze tlić się życie. Co podtrzymuje to życie? Nadzieja? Wola? Bóg? Spojrzał jeszcze raz. Wszyscy wyglądali tak samo. Różnili się tylko wzrostem". Autorka wyrusza do Rosji śladami historii swoich dziadków Janiny i Stanisława Szumskich. Odwiedza miejsca i ludzi, które znała z ich opowieści. Najpierw jedzie z Warszawy na Wileńszczyznę, potem do Moskwy, a następnie koleją transsyberyjską na Syberię i do Kazachstanu. Janka i Staszek wzięli ślub w bardzo młodym wieku. Wkrótce urodził im się synek Janek. Staszek za działalność w AK został w 1951 roku zesłany na 25 lat do karłagu w Kazachstanie. Jankę z kilku miesięcznym synkiem przesiedlono z Wileńszczyzny w głąb Syberii. Oboje bardzo się kochają i walczą o to aby przeżyć i móc się jeszcze kiedyś zobaczyć. Autorka przeplata w swojej książce dwa światy, przeszłość i teraźniejszość. Pokazuje równolegle te same miejsca, które poznajemy z jej obserwacji i ze wspomnień dziadków. Nie wszystkim udało się przetrwać zesłanie. Towarzyszył im ból, samotność i cierpienie, z którym mierzyli się każdego dnia. Była to bardzo nierówna walka, którą większość przegrywała. Razem z ich wnuczką poznajemy miejsca, w których żyli, ale spotykamy też ludzi, którzy ich znali. Czy Jance i Staszkowi uda się jeszcze kiedyś spotkać? Jak potoczą się ich losy? Przeczytajcie bo to niesamowita historia i bardzo wzruszająca. Podziwiam autorkę za determinację i odwagę aby odbyć samotnie taką podróż. Bardzo polecam
Maria Manterys-Storma - awatar Maria Manterys-Storma
oceniła na 8 1 rok temu
Sprawiedliwi zdrajcy. Sąsiedzi z Wołynia Witold Szabłowski
Sprawiedliwi zdrajcy. Sąsiedzi z Wołynia
Witold Szabłowski
Na okładce książki,, Sprawiedliwi zdrajcy. Sąsiedzi z Wołynia '' jest takie zdanie: Gdy jedni mordują,drudzy rzucają się by ratować. Autor tej książki Witold Szabłowski wśród Ukraińców, którzy bestialsko mordowali Polaków odnalazł i takich, którzy ich ratowali z narażeniem własnego życia. Chwała im za to, to budujące że nie wszyscy zatracili człowieczeństwo, jednak pomimo takiej narracji mnie mimo wszystko bardziej niż okazaną pomoc przeraziła nienawiść Ukraińców do nas Polaków. Zastanawiam się jak sąsiad który przez lata żył obok polskiej rodziny mógł tak po prostu wszystkich zabić . Ale co się tu dziwić jeśli mąż Ukrainiec potrafił zamordować żonę Polkę i własne dzieci ! Trudno mi było czytać w jaki sposób ginęły całe rodziny,nad tymi ludźmi po prostu się pastwiono , bez względu na to czy było to malutkie dziecko, kobieta czy staruszek. Doceniam bardzo tę książkę, jest ważna i potrzebna, ale niestety nie potrafię czuć wdzięczności wobec tych dobrych sąsiadów, za dużo było tych złych i za dużo polskiej krwi wsiąkło w wołyńską ziemię. Wracając do tematu, książka jest naprawdę interesująca, są tu opowieści różnych osób zarówno ukraińskich potomków tych co pomagali i następnych pokoleń Polaków, którzy na Wołyniu stracili życie. Jedną rzeczą za którą obniżyłam ocenę było przeskakiwanie z opowieści na opowieść.Autor zostawiał nagle historię Hermaszewskich , pani Haliny czy Anieli Dębskiej, zaczynał nową, a po kilku rozdziałach wracał do poprzednich opowieści, tworzył się niepotrzebny chaos. Ale to tylko jeden mały minusik, warto i należy przeczytać tę książkę. Gorąco polecam 👍
YAGAES - awatar YAGAES
ocenił na 9 2 miesiące temu
Angole Ewa Winnicka
Angole
Ewa Winnicka
Ktoś kiedyś przy innej okazji powiedział, że „optymizm nie zastąpi nam Polski”. I kiedy przeczytałem książkę pod tytułem „Angole”, zdałem sobie sprawę, że ten cytat może pasować również do tych wszystkich Polaków, którzy po dołączeniu naszego kraju do Unii Europejskiej w 2004 roku wyjechali głównie na Wyspy Brytyjskie, szukać dla siebie i dla swoich rodzin lepszej przyszłości. Wyjeżdżali pełni dobrych myśli, wielu planów na przyszłość – myślę, że niemal każdego dotykał optymizm, że oto znajdą się w miejscu, które zapewni im przyszłość, jakiej oczekiwali, a która tu była wówczas niemożliwa – w Polsce, która podlegała jeszcze ciągłym procesom transformacyjnym. Ewa Winnicka w swoim reportażu opisuje jednak cienie tamtych wyjazdów, skupia się na historiach ludzi, którzy zmagają się z trudną, często brutalną rzeczywistością, niedostosowaniem do warunków panujących w Wielkiej Brytanii oraz poczuciem, że nie pasują do tego miejsca. Niestety, oczekiwanie szybkiej poprawy losu nie spełniło się dla wielu emigrantów, co doprowadziło do rozczarowań, poczucia osamotnienia, ciągłej walki o przetrwanie, co często kończyło się depresją i innymi uzależnieniami. Autorka bardzo trafnie portretuje społeczeństwo brytyjskie, zamknięte w dużej części na fale emigrantów z Europy Środkowej, pokazuje, że jest to społeczeństwo kastowe, gdzie prawie niemożliwym jest przenikanie między jego sferami na przestrzeni jednego pokolenia. Książkę traktuję jako pewnego rodzaju ostrzeżenie dla tych, którzy chcą marzyć o lepszej przyszłości gdzieś za granicą. I chociaż optymizm nie zastąpi nam wcale Polski, to warto mieszkając tutaj, każdego dnia starać się, aby nasz kraj stawał się lepszym domem dla nas i dla kolejnych pokoleń.
Arek - awatar Arek
ocenił na 7 3 miesiące temu

Cytaty z książki Mała zagłada

Więcej
Anna Janko Mała zagłada Zobacz więcej
Anna Janko Mała zagłada Zobacz więcej
Anna Janko Mała zagłada Zobacz więcej
Więcej