Lato z Rabusiami

Okładka książki Lato z Rabusiami
Siri Kolu Wydawnictwo: Tatarak literatura dziecięca
216 str. 3 godz. 36 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Data wydania:
2017-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2017-01-01
Liczba stron:
216
Czas czytania
3 godz. 36 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Iwona Kiuru
Średnia ocen

                7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Lato z Rabusiami w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Lato z Rabusiami

Średnia ocen
7,6 / 10
8 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
99
97

Na półkach: , ,

Wow!!! Ta książka przyniosła mi wiele radości, rozbawienia i zaskoczenia. Gdyby ktoś mnie spytał na jaki wiek jest przeznaczona musiałabym się długo zastanawiać. Główną bohaterką jest 10-letnia Vilja, książka chyba jest najlepsza dla osób właśnie w tym wieku, chociaż osobom trochę starszym na pewno też przyniesie wiele frajdy.

Wow!!! Ta książka przyniosła mi wiele radości, rozbawienia i zaskoczenia. Gdyby ktoś mnie spytał na jaki wiek jest przeznaczona musiałabym się długo zastanawiać. Główną bohaterką jest 10-letnia Vilja, książka chyba jest najlepsza dla osób właśnie w tym wieku, chociaż osobom trochę starszym na pewno też przyniesie wiele frajdy.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

14 użytkowników ma tytuł Lato z Rabusiami na półkach głównych
  • 9
  • 5
10 użytkowników ma tytuł Lato z Rabusiami na półkach dodatkowych
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Lato z Rabusiami

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Selfie ze stolemem Krzysztof Kochański
Selfie ze stolemem
Krzysztof Kochański
Stolemy to postacie z kaszubskich legend. Są to olbrzymy zamieszkujące lasy. Lubią chłód, przeciągi i ciemność. Podobno światło słoneczne zamienia je w głazy, więc muszą bardzo uważać, żeby zawsze wrócić do domu przed wschodem słońca. Fabuła Młody Stolem o imieniu Stolko mieszka w jaskini wraz z rodzicami i babcią. Czuje się trochę samotny, bo są jedynymi Stolemami zamieszkującymi okoliczne lasy. Bardzo chciałby poznać swoich kuzynów. Pewnego dnia Stolko słyszy płacz w okolicy Stolemowych Głazów. Czyżby opowieść o Stolemach, które słońce zamieniło w kamień była prawdziwa i istoty płaczą nad własnym losem? Gorzej. Po Stolemowym Lesie kręci się człowiek, a legendy mówią, że ludzie są brzydcy, źli, okrutni. Najlepiej trzymać się od nich z daleka. Tylko, czy taka malutka przerażona istotka może wyrządzić komuś krzywdę. Autor zaserwował młodym czytelnikom historię tajemniczą i niebezpieczną, ale również wciągającą. Jak już wspomniałam Stolemy lubią noc, wilgoć, chłód. Świetnie widzą w ciemności, więc w mrocznym lesie czują się doskonale. Bardzo ładnie podkreślają to ilustracje i kolorystyka książki (Zosia Dzierżawska). Na pierwszy rzut oka może ona wydawać się szara, ale musimy pamiętać wcześniej wymienionych cechach. Jako tło do tej historii żywe kolory się nie nadają. Taka oprawa byłaby niewiarygodna. Wracając do fabuły, Młody Stolko będzie musiał zmierzyć się ze swoimi uprzedzeniami. Nigdy nie spotkał człowieka, ale opowieści jakie o nich krążą opisują raczej niedobre istoty. Stolko nie może uwierzyć, że dziewczynka, którą spotkał może zrobić mu jakąś krzywdę. Razem stawiają czoła dwójce zbirów i udaje się im ich nieźle nastraszyć. Między człowiekiem i Stolemem zawiązuje się przyjaźń, której pamiątką pozostaje wspólne selfie. Krzysztof Kochański wspaniale wykorzystał lokalną legendę. Coś co każde miasto, każdy region ma, ale nie zawsze się to szeroko promuje. Na Kaszubach byłam raz, z wycieczką nie-szkolną. Był to wyjazd zorganizowany, z przewodnikiem, a jego celem był zobaczenie kawałka Polski. O stolemach nikt, niestety nie opowiadał. Przegoniono nas po kościołach z wszystkich epok, a o legendach, o zabytkach natury, czy o lokalny, folklorze nie wspomniano. Sugerowany wiek czytelnika to 9+. Pamiętam, że mniej więcej w tym okresie poznawaliśmy w szkole legendy toruńskie. Mam nadzieję, że w innych regionach panie od historii również sięgały po lokalne opowiastki. Jest to bardzo przystępny sposób, żeby zacząć poznawać historię ziemi, na której się żyje. Mówią one wiele o zwyczajach, zabytkach, ale też ludziach i o tym jak tłumaczyli sobie różne zjawiska. Na koniec Wspaniale podsumowała tę książkę profesor Joanna Papuzińska. Pozwolę sobie ją zacytować: "Świetna, dynamiczna fabuła, doskonałe postacie i dialogi w tajemniczej atrakcyjnej scenerii. Filozoficzna metafora "spotkania z obcym”, towarzyszących jej lęków i uprzedzeń."[1] Ta opinia mówi wszystko i nie mam nic więcej do dodania. Może tylko, że... Książka nagrodzona w V Jubileuszowym Konkursie im. Astrid Lindgren. [1] Krzysztof Kochański, "Selfie ze stolemem", wyd. Literatura, Łódź 2020, z okładki.
Asia_czytasia - awatar Asia_czytasia
oceniła na 7 5 lat temu
Gołąbek niepokoju Kazimierz Szymeczko
Gołąbek niepokoju
Kazimierz Szymeczko
Rodowity Górnoślązak porusza tematykę Powstań Śląskich z perspektywy dziecka? Tyle wystarczyło mi, aby chcieć zapoznać się z tą pozycją. A gdy dodatkowo otrzymałam nie tylko historię dziecka dla dzieci, ale i analizę ówczesnych realiów pogłębioną o różne, interesujące zagadnienia, to odczułam pełną satysfakcję z lektury. [SPOILER] Dziecko do pewnego czasu myśli schematycznie, nie dostrzega wszystkich niuansów, ocenia świat wg własnego konstruktu myślowego. Jest czyste. Od trosk i skomplikowanych analiz powinno mieć w swoim życiu rodziców, których rolą ma być łagodzenie jego trosk, branie na swoje barki ciężaru dylematów i skomplikowania tego świata. Ale czy da się całkowicie uchronić dziecko przed cierpieniem? W książce można odnaleźć wiele przykładów, gdy dziecko, uczestnicząc w tragedii dorosłych, postrzega jednak świat inaczej, wg własnych odczuć. Widać to poprzez niektóre zabiegi, jak np. ukazanie bólu dorosłego z perspektywy dziecka poprzez utratę głosu przez matkę: dziecko przypisuje to działaniom "złego" listonosza, który dostarczył list z tragiczną wiadomością, a nie ludziom faktycznie odpowiedzialnym za tragedię. Górnoślązacy wiele wycierpieli w swojej historii, najczęściej zupełnie niesłusznie. Sama nie do końca chyba zdawałam sobie sprawy z tego, że nawet wygrane Powstania okupione były ich śmiercią, torturami, poświęceniem, biedą. Nie można o tym zapominać. I warto doceniać ludzi, którzy walczą o prawdę i szacunek do historii, a zwłaszcza o krzewieniu jej w umysłach najmłodszych. Pisanie książek dla dzieci to, wbrew pozorom, o wiele większe wyzwanie niż pisanie książek dla dorosłych. Wobec dorosłych można pozwolić sobie na dosłowność, brak taryfy ulgowej. Natomiast dzieci zasługują na przekaz łagodniejszy, choć oczywiście nierozwodniony. Stąd przecież w bajkach często pojawiają się różne metafory, alegorie. Dlatego też stworzenie wartościowej książki dla dzieci to nie lada wyczyn. Cieszę się, że trafiłam na tę pozycję i szczerze ją polecam.
Paula - awatar Paula
oceniła na 9 1 rok temu
Chłopiec z bańki Stewart Foster
Chłopiec z bańki
Stewart Foster
Jedenastoletni Joe tkwi w zamkniętej, sterylnej „bańce”. Nigdy nie opuszcza szpitalnego pokoju. Zobaczenie wschodu słońca lub rozgwieżdżonego nieba jest dla niego czymś nieosiągalnym i nierealnym. Chłopiec nie ma możliwości zaczerpnięcia świeżego powietrza; nawet jeden wdech nie wchodzi w rachubę – stawką jest życie. Zwiedzanie różnych miejsc, poznawanie nowych ludzi, wyjście na miasto – to wszystko od zawsze było i jest poza jego zasięgiem. Joe cierpi na ciężki złożony niedobór odporności. Wciąż czeka na moment, w którym lekarze znajdą i dobiorą odpowiednie lekarstwo. Tylko dzięki niemu chłopiec zyskałby szansę na opuszczenie sterylnego pokoju bez wystąpienia ryzyka zagrożenia zdrowia i życia. Chłopiec jest jedyną osobą w kraju, która boryka się z tą chorobą przez co szanse na dobranie odpowiedniego leku są dość nikłe. Pomimo tego Joe stara się normalnie funkcjonować. Pomaga mu w tym starsza, opiekuńcza siostra Beth, ulubiony pielęgniarz Greg, przyjaciel Henry oraz cały zastęp lekarzy i pielęgniarek. Monotonne życie Joe’go zmienia się wraz z pojawieniem się Amira, nowego pielęgniarza. Mężczyzna ma zupełnie innego podejście do życia, jego obsesją są kosmici oraz badania związane z kosmosem. Amir decyduje się zmienić nastawienie jedenastolatka. W tym celu decyduje się na dość odważny krok. Ryzykując naprawdę dużo… Z początku obawiałam się, że książka może okazać się nieco monotonna i nużąca. Bo ile można opowiadać o życiu w sterylnym pomieszczeniu, oglądaniu telewizji i ciągnących się, takich samych dniach. Na szczęście historia nie skupiła się wyłącznie na opisie szpitala i zmagań jedenastolatka z nieuleczalną chorobą. Poruszała przede wszystkim inny, ważny temat – radzenia sobie z przeciwnościami losu. Czerpania z życia tyle, ile tylko się da. Osiągania niemożliwego i pokonywania własnych barier. Historia jest wzruszająca, wzbudzająca szereg różnych emocji, zaczynając od ekscytacji, a kończąc na smutku. Nie jest lekka i relaksująca, ale za to niesie ważne, uniwersalne przesłanie. Pokazuje, że nie warto się poddawać, nawet jeżeli cały świat wydaje się być przeciwko nam. Że często największe ograniczenia istnieją w naszych głowach. Że czasami warto się odważyć i zaryzykować, niż wieść życie bez poczucia sensu. Myślę, że „Chłopiec w bańce” przypadnie do gustu nie tylko najmłodszym czytelnikom. Z pewnością wzruszy niejednego dorosłego i wskaże cele, do których warto dążyć.
Patrycja - awatar Patrycja
oceniła na 7 3 lata temu
Gabi. Tego właśnie chcę! Magdalena Różczka
Gabi. Tego właśnie chcę!
Magdalena Różczka
Są takie książki, o których można powiedzieć: „miód na moje serce” i zazwyczaj to książki z gatunku tych, od których nie można się oderwać. Mamy ostatnio niesamowite szczęście, bo trafiamy na same perełki, które już wiemy, że długo, długo zostaną z nami ciesząc oczy i serca. Coś czuję, że przeczytamy ją jeszcze nie raz. To druga część przygód Gabi. Ciepła, urzekająca, wartościowa i zwyczajnie, po ludzku przesiąknięta dobrem i optymizmem. Ośmioletnia Gabrysia mieszka w rodzinie zastępczej razem z sześciorgiem innych dzieci w różnym wieku. Opiekunowie stworzyli im prawdziwy dom, w którym dzieciaki czują się bezpieczne i szczęśliwe z nowymi rodzicami. A Gabi to iskierka: bardzo żywiołowa i spontaniczna, kocha muzykę, taniec i nie wyobraża sobie życia bez najlepszego przyjaciela – Bartka. Dzieciaki wspólnie wymyślają zabawy i psoty, a także...dostają się do szkoły muzycznej. I chociaż Gabi, ze względu na kontuje nogi trafia do klasy śpiewu, a nie tańca, to i tak ma wrażenie, że spełniły się jej najskrytsze pragnienia. Ale czy na pewno? Bo kiedy dziewczynka jedzie na pierwsze zajęcia okazuje się, że niekoniecznie tego oczekiwała od szkoły muzycznej. Na szczęście nie jest w tym wszystkim sama: ma przybranych rodziców, którym nic nie umknie i przyjaciela, na którego zawsze może liczyć. Ma też ulubionego sąsiada, któremu pomaga poprzez powiernika – księżyc spełnić marzenie. I nowego domownika, ale o tym to już doczytacie sami. Podobało nam się ciepło promieniujące z tej lektury, wartka akcja i ciekawe dialogi. Wspaniale, wprost namacalnie nakreślona postać głównej bohaterki. Cudne, liczne, czarno-białe ilustracje, takie prawdziwe, odzwierciedlające klimat książki. Buzia się do nich sama uśmiecha! Większa czcionka i mało opisów sprawiają, że nawet początkujący czytelnik da sobie świetnie radę. Bardzo elegancka, miła w dotyku, twarda okładka. Jeśli o nas chodzi – książka jak najbardziej in plus! Chcemy ogromnie poznać pozostałe części. Dla dzieci 7+.
CzytaMy8plus - awatar CzytaMy8plus
ocenił na 8 5 lat temu
Niesamowity Billy Wild Joanna Nadin
Niesamowity Billy Wild
Joanna Nadin
Nie będzie przesadą stwierdzenie, że "Niesamowity Billy Wild" Joanny Nadin jest książką niesamowitą! Tak sądzę, tak czuję! Wciągała mnie ta historia pomalutku, niewielkimi kroczkami. Czytałam o marzeniach, tęsknotach i perypetiach małego bohatera, współczułam mu, kibicowałam, przywiązałam się do niego i.... pokochałam. Pod koniec popłakałam się, potem śmiałam się głośno, a przewracając ostatnią stronę poczułam w sercu ciepło i ulgę. Tu też nie przesadzam :-) Kim jest Billy Wild? To 10-letni chłopiec, który w czasie ferii - na zlecenie nauczycielki - pisze listy do Boga. To listy-sprawozdania z codziennych wydarzeń (i myśli). Billy pisze jak potrafi, bardzo naiwnie, trochę jak do kolegi, trochę jak do cudotwórcy, trochę jak do przedstawiciela innej cywilizacji. Opowiada o zdarzeniach, prosi o przysługi, o interwencje, zwierza się (z tęsknoty za zmarłą mamą, z chęci posiadania psa), objaśnia świat współczesny (Google, seriale, cheetosy, strajki), wyznaje / usprawiedliwia błędy / grzechy. Pies jest wielkim marzeniem Billy'ego. I - jakkolwiek to brzmi - Bóg przysyła Billy'emu wychudzonego, brudnego psa. Przynajmniej Billy sądzi, że Psiak pojawił się z boską pomocą. Ale tata każe psa oddać. Billy z braćmi postanawiają jednak psa zatrzymać. Trzeba go więc ukrywać, co proste nie jest, zwłaszcza, gdy trzeba wyprowadzić go na spacer, zawieźć do weterynarza, ochronić przed burzą, czy wystawić w lokalnym konkursie talentów. Pies jest wielkim marzeniem Billy'ego i mimo kłopotów z nim związanych chłopiec kocha go bardzo. Ale sprawa ma drugie dno! Posiadanie psa jest nie tylko celem samym w sobie, jest też środkiem do osiągnięcia celu, jakim jest stopienie serca taty. Bo Billy'emu brakuje nie tylko matki (zmarłej ponad 6 lat temu). Billy'emu i jego braciom brakuje też ojca, który - próbując zarobić na utrzymanie całej rodziny - jest zapracowany i zestresowany. Billy tęskni za mamą. Billy tęskni za tatą. Za jego obecnością, uważnością, miłością. Pies pomoże stopić ojcowskie serce. Wtedy tata zwróci uwagę na synów i pokocha ich. Czy marzenia Billy'ego spełnią się? Sprawdźcie sami. Zachęcam! :-) https://bajdocja.blogspot.com/2018/03/niesamowity-billy-wild.html
Buba Bajdocja - awatar Buba Bajdocja
oceniła na 9 7 lat temu
Skrawki nieba S. E. Durrant
Skrawki nieba
S. E. Durrant
„Jakie życie, oprócz zmarnowanego, może mieć dzieciak z domu dziecka?” To najbardziej porażająca smutkiem myśl wypowiedziana przez dziecko, jaką przeczytałam w tej historii dwojga rodzeństwa – siedmioletniego Zaka i dziewięcioletniej Iry. Wrażliwej i inteligentnej dziewczynki, a zarazem narratorki, która czuła się odpowiedzialna za młodszego brata, bo była dla niego jedyną osobą, której ufał. Nie mogła go zawieść, bo mieli tylko siebie, jedyne wspólne zdjęcie z dzieciństwa, żadnego dowodu na to, że kiedyś mieli rodzinę, żadnych marzeń, które mogłyby spaść i potłuc się oraz wiele przeprowadzek od rodziny zastępczej do kolejnej, do których trafiali z różnych powodów. To sprawiało, że rodzeństwo czuło się z tym coraz gorzej, by z czasem zrozumieć malejącą szansę na znalezienie rodziny i jej powody dojrzale wymieniane przez Irę – „Nie jesteśmy już małymi dziećmi. Za każdym razem, kiedy ktoś nas nie chce, to trochę widać. Chcemy zostać razem”. Zanosiło się na smutną opowieść. Jednak stało się coś, co diametralnie zmieniło jej charakter. Coś, co warto było odszukać w pamięci już dorosłej Iry, by to opisać. Coś, co sprawiło, że dorosła Ira posklejała tę historię z pamiętników prowadzonych przez siebie w dzieciństwie, ponieważ, jak napisała w prologu – „czułam się niewidzialna, a chciałam mieć pewność, że nasza historia zostanie opowiedziana, a także w nadziei, że życie małej, niekochanej dziewczynki, którą byłam ja, oraz mojego jeszcze mniejszego, niekochanego brata stanie się lepsze”. A jeśli nawet nie, to chciała je ubarwić, by stało się bardziej kolorowe niż w rzeczywistości. Jednak okazało się, że nie musiała tego robić. „Życie samo w sobie okazało się ekscytujące”. Wywróciło życie brata i siostry do góry nogami. To właśnie o tym wydarzeniu, które po latach nabrało dla Iry innego znaczenia, napisała opowieść, mając nadzieję na dodanie otuchy dzieciom podobnym do niej. Myślała przy tym właściwie o wszystkich zagubionych dzieciach, które „zastanawiały się, co przyniesie im jutro lub czy jutro w ogóle nadejdzie”. To bardzo ciepła, wzruszająca i wbrew pozorom optymistyczna opowieść ilustrowana rysunkami. Bardzo emocjonalnie przedstawiona przez nad wyraz dojrzałą dziewczynkę z ograniczonym zaufaniem do dorosłych, którzy wielokrotnie ją zawiedli. Z których powodu była sierotą. Dzieckiem niechcianym. We własnej ocenie ułomnym, chociaż rozumiejącym, skąd to przekonanie się wzięło. Tłumaczącą otaczający ją świat na swój dziecięcy, ale roztropny sposób, wykorzystując metaforę palety barw – „Inni ludzie mają emocje, które są jak kolory o różnych odcieniach. [...] Ale nasze emocje leżą dokładnie jedna obok drugiej, więc w jednej chwili jesteśmy weseli, a za moment się złościmy, a czasami w ogóle nic nie czujemy. To trochę przerażające”. Dla mnie przerażające było to, jak każdą niesprawiedliwą ocenę umiała sobie zracjonalizować. Autorka tak poprowadziła tę ostrożną i czujną obserwatorkę przez meandry zdarzeń, wydarzeń, sytuacji i niespodzianek mających charakter odrobinę przygodowy i odrobinę detektywistyczny, by to zaufanie do dorosłych odbudować. By pokazać, że zachowanie ludzi i jakość ich życia warunkowane jest przeszłością i dzieciństwem. Nie zawsze szczęśliwym. Opowieść pomaga małemu odbiorcy zrozumieć zachowania dorosłych i jakość ich życia, które pomimo traumatycznych doświadczeń może być w pełni wartościowe. Tym samym dając nadzieję na budowanie własnego, szczęśliwego życia. A wszystko to zanurzone w ogromnej dawce czułości, delikatności, empatii i optymizmu, dających prawo do marzeń i nadziei na ich spełnienie. Bez względu na to, kim jesteśmy i w jakim momencie życia się znajdujemy. Również my – dorośli. Bez względu na to, jak bardzo byłoby ono w danej chwili „zmarnowane”. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 7 2 lata temu
Skandal w stolicy nudy Paweł Beręsewicz
Skandal w stolicy nudy
Paweł Beręsewicz
Gdybym miała jednym słowem określić tę książkę – powiedziałabym od razu, że jest zaskakująca. I że przypomina mi cielęce lata, gdy z wypiekami na twarzy śledziłam coraz to nowe przygody Janeczki i Pawełka, bohaterów powieści J. Chmielewskiej. Oj, dzieje się tutaj i to tak, że nawet taki stary literacki wyga połyka kolejne strony w oczekiwaniu na ciąg dalszy. Pierwsza przeczytana przez nas książka z seria „Klub Łowców Przygód” Wydawnictwa Literatura i od razu taki sztosik. Miejscem akcji jest zwykła miejscowość Owczyny, którą główny bohater, nastoletni Grzesiek z uporem nazywa „stolicą nudy”, gdyż jest święcie przekonany, że nie dzieje się tam nigdy nic godnego uwagi, a jego życie, to ponura wegetacja. Bo cóż ciekawego może się dziać w szkole, sierocińcu czy lokalnej fabryce czekolady? Zdziwicie się! Pewnej nocy jednak staje się coś niesamowitego. Doświadczony kierowca cysterny przewożący płynną czekoladę widzi na moście dziwne stworzenie, które później uparcie będzie nazywał żubrem. Zła pogoda, śnieg, ciemności…wszystko to sprawia, że cysterna ulega wypadkowi, zawory puszczają, a płynna czekolada setkami litrów wycieka i spływa po asfalcie. I odtąd właściwie zaczyna się niesamowity bieg wydarzeń i afera goni aferę. Czy to pech? Czy może ktoś ma chytry plan na wzbogacenie się? Czy może jeszcze coś innego? Grzesiek z kolegami, którzy z nudów postanawiają wziąć udział w Przeglądzie Przedstawień Szkolnych i napisać oraz wyreżyserować własną sztukę, zakasują rękawy i zabierają się do przeprowadzenia śledztwa. Nie jest to łatwe zadanie, a ilość niewiadomych zdecydowanie przewyższa to, co już wiedzą. Dzielnie pomaga im tymczasowa nauczycielka plastyki, która jednocześnie daje lekcje rysunku Karolinie, córce pechowego kierowcy. I nawet kiedy już wydaje się, że zagadka rozwiązana i w Odczynach znowu zapanuje nuda, na horyzoncie pojawia się kolejna akcja, jeszcze lepsza, jeszcze bardziej skomplikowana. Postaci bohaterów są nakreślone w sposób bardzo realistyczny; to prawdziwe współczesne nastolatki - wrażliwe, dociekliwe, bystre a czasem pyskate, kłótliwe i z fochami. Trzeba zaznaczyć, że książka jest przeznaczona dla dzieciaków wprawionych już w czytaniu, które lubią zagadki, trochę niebezpieczeństwa, szybką, z niespodziewanymi zwrotami akcję i skomplikowaną fabułę. To prawdziwa arena intryg i podstępu, gdzie niełatwo jest się odnaleźć. Twarda okładka z postaciami głównych bohaterów, standardowej wielkości czcionka. Podzielona na 42 stosunkowo niedługie rozdziały zapewni mnóstwo wrażeń i koniec końców okaże się, że nic nie jest takie, jakim się wydaje. O tym akurat jesteśmy przekonane!
CzytaMy8plus - awatar CzytaMy8plus
ocenił na 8 5 lat temu

Cytaty z książki Lato z Rabusiami

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Lato z Rabusiami