Po lecie wszystko będzie inaczej

Okładka książki Po lecie wszystko będzie inaczej autora Siri Kolu, 9788395348556
Okładka książki Po lecie wszystko będzie inaczej
Siri Kolu Wydawnictwo: dziwny pomysł Seria: Tęczowa Seria literatura młodzieżowa
120 str. 2 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
papier
Seria:
Tęczowa Seria
Tytuł oryginału:
Kesän jälkeen kaikki on toisin
Data wydania:
2021-06-01
Data 1. wyd. pol.:
2021-06-01
Liczba stron:
120
Czas czytania
2 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788395348556
Tłumacz:
Adam Sandach
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Po lecie wszystko będzie inaczej w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Po lecie wszystko będzie inaczej

Średnia ocen
7,0 / 10
121 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Po lecie wszystko będzie inaczej

avatar
1112
381

Na półkach:

Książka, która przybliża wszystko to, co wiąże się z byciem osobą trans, która oczekuje na kolejny krok w swojej tranzycji. A także to, jak wpływa to na osoby jej najbliższe oraz relacje między nimi. Ważna i potrzebna książka.

Pozwólcie ludziom być takimi, jakimi chcą być widziani.

Książka, która przybliża wszystko to, co wiąże się z byciem osobą trans, która oczekuje na kolejny krok w swojej tranzycji. A także to, jak wpływa to na osoby jej najbliższe oraz relacje między nimi. Ważna i potrzebna książka.

Pozwólcie ludziom być takimi, jakimi chcą być widziani.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
368
70

Na półkach:

Książka z nurtu LGBT o transchłopaku, czyli biologicznej dziewczynie, która czuje się chłopcem. Wkrótce ma skończyć osiemnaście lat i wtedy przejdzie ostateczną korektę płci. Akcja dzieje się na kilka dni przed operacją. Jest opis dziesięciu lotów szybowcem z ojcem, taka Wspólna męska przygoda ojca z synem, z nowym synem. Sam styl pisania autorki jakoś do końca mnie nie przekonał, bo nie jest to ani porywające, ani jakieś wybitne. książka smutna, ma to być połączenie głębokich przemyśleń i luzu ze zbuntowanego nurtu młodzieżowego. Jest parę zalet, o których wsppomnę pod koniec, ale całościowo wyszło marnie.

Przede wszystkim zajmujemy się w tej książce uczuciami głównego bohatera i jego silnym pragnieniem, żeby cały świat był otwarty i akceptujący. Jest parę zahaczeń o ciekawe wątki, ale nie są wystarczająco pogłębione, np. to, że ma dziewczynę i ta dziewczyna z powodu jego operacji stanie się heteroseksualna, bo będzie już miała chłopaka, a nie dziewczynę. Totalnie zmarnowany potencjał, jeśli o ten wątek chodzi, a mógłby być przeciekawy. Nie wiem czy celowo, pewnie nie, ale autorka pokazała nam tu zupełnie nierówną relację, w której jedna osoba tylko bierze, a druga tylko daje, poświęcając się w milczeniu. Jakaś drobna refleksja na ten temat pojawia się pod koniec, ale generalnie ten związek pokazany jest jako dobry.

Jest również mama, która nie radzi sobie kompletnie, choć stara się udawać przed wszystkimi, że radzi sobie z przemianą córki. Mama jest tu przedstawiona jako zupełnie negatywna postać. W narracji brakuje zrozumienia dla jej wewnętrznych zmagań.

W ogóle główny Bohater jest egoistą, który wprawdzie zdaje sobie z tego sprawę, sam przyznaje, że za bardzo skupia się na sobie, ale nie stara się tego zmieniać. W sumie to prawdopodobnie niezamierzenie, ale autorka pokazała, że osiemnastolatek to jeszcze niedojrzały dzieciak, któremu coś tam już się w głowie zaczyna układać, ale nie jest jeszcze wystarczająco gotowy do panowania w pełni nad sobą, a to pod znakiem zapytania stawia jego prawo do podjęcia tak niewyobrażalnej w skutkach decyzji jak nieodwracalna zmiana ciała. Bohater jest też skonstruowany kompletnie kobieco. Psychologicznie, wewnętrznie to jest dziewczyna, nie ma żadnych męskich rysów poza pragnieniem bycia mężczyzną, co też jak dla mnie jest na minus. Chociaż można by mi zarzucić, że jestem stereotypowa, oczekując męskich cech, ale tak jednak myślę. Poza tym bohater LGBT ze źle, fasadowo funkcjonującej rodziny, co by potwierdzało, pewnie również niechcący, negatywne uprzedzenia, skąd się wywodzą takie osoby. A zatem mimowolny strzał w stopę LGBT, bo nie sądzę, by autorce o to właśnie chodziło.

Jednakże książka stawia ciekawe pytanie, na ile inni mają akceptować nasze wybory, które im się nie podobają, ale które nie dotyczą ich bezpośrednio. No i było kilka takich scen, które rzeczywiście autorce się udały, gdy transchłopak był pewien, że jest teraz z ludźmi, którzy absolutnie go już przyjęli, zaakceptowali i może czuć się swobodnie, a nagle padły słowa, które były ciosami poniżej pasa i pokazały, że cała akceptacja jest tylko fasadą. Jednak dałoby się to wszystko zrobić i głębiej, i ciekawiej pod względem fabularnym i psychologicznym.

Wprawdzie książka jakoś tam dała mi do myślenia, Ale to zdecydowanie za mało, Żeby uznać ją za jakkolwiek dobrą, nawet gdybym czytała z perspektywy osoby popierającej. Czytałam lepsze książki z nurtu LGBT, w których dało się poczuć więcej sympatii dla bohaterów i zwyczajnie bardziej ich zrozumieć, współczuć, życzyć dobrze

Książka z nurtu LGBT o transchłopaku, czyli biologicznej dziewczynie, która czuje się chłopcem. Wkrótce ma skończyć osiemnaście lat i wtedy przejdzie ostateczną korektę płci. Akcja dzieje się na kilka dni przed operacją. Jest opis dziesięciu lotów szybowcem z ojcem, taka Wspólna męska przygoda ojca z synem, z nowym synem. Sam styl pisania autorki jakoś do końca mnie nie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1098
531

Na półkach:

Książka warta przeczytania nie tylko przez młodzież. Pokazuje młodego człowieka który jest na etapie zmiany płci z kobiecej na męską, gdyż w duszy od zawsze jest mężczyzną, ale przedstawia także, co przeżywają bliscy osoby transpłciowej. Najczęściej mówi się o braku tolerancji dla ludzi, którzy źle czują się w swojej płci i chcą ją zmienić. Mówi się o niezrozumieniu dla ich decyzji, o wrogości i odrzuceniu, którego doświadczają. Bardzo mało wspomina się o tym, jak zmienia się życie rodziny i innych bliskich. Ta mała książeczka podejmuje także i ten temat, pokazując, że może to być dramatem na przykład dla matki, która w tej książce pokazana jest jako postać negatywna. Bohater bardzo słusznie realizuje swoje marzenie zmiany płci, ale odbywa się to na trupach marzeń jego matki i niestety, nie dochodzi do ich wzajemnego zrozumienia. Czy ojcu łatwiej było przyjąć decyzję Petry, bo sam jest mężczyzną? Zdecydowanie polecam książkę zarówno młodzieży jak i dorosłym.

Książka warta przeczytania nie tylko przez młodzież. Pokazuje młodego człowieka który jest na etapie zmiany płci z kobiecej na męską, gdyż w duszy od zawsze jest mężczyzną, ale przedstawia także, co przeżywają bliscy osoby transpłciowej. Najczęściej mówi się o braku tolerancji dla ludzi, którzy źle czują się w swojej płci i chcą ją zmienić. Mówi się o niezrozumieniu dla...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

260 użytkowników ma tytuł Po lecie wszystko będzie inaczej na półkach głównych
  • 147
  • 113
77 użytkowników ma tytuł Po lecie wszystko będzie inaczej na półkach dodatkowych
  • 25
  • 14
  • 9
  • 9
  • 7
  • 6
  • 4
  • 3

Tagi i tematy do książki Po lecie wszystko będzie inaczej

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Felix Ever After. Na zawsze Felix Kacen Callender
Felix Ever After. Na zawsze Felix
Kacen Callender
"Felix Ever After" opowiada o trans chłopaku, który mierzy się na swojej drodze z brakiem miłości i transfobią. Główny wątek skupia się na zemście, którą Felix planuje za to, że ktoś zrobił wystawę z jego zdjęciami sprzed tranzycji, ale dużą rolę w książce odgrywają wątki romantyczne. Skupiamy się na przeżyciach i uczuciach głównego bohatera, które są dość skomplikowane, ale także ukazują nam problemy, z jakimi mierzą się na codzień ludzie i dowiadujemy się, że nie wszystko co wydaje się kolorowe, takie takie jest. Książka przedstawia nam także historię prowadzącą do samoakceptacji i do poznania siebie. Co można więcej powiedzieć o fabule... Poznajemy Felixa, który ma drobną obsesję na punkcie zemsty. Chciałby się zakochać, jednak nie jest to takie łatwe. Odkrywa uczucie do swojego wroga tuż po tym jak okazuje się, że to nie on zranił go najmocniej. Powoli zaczyna też czuć coś do swojego najlepszego przyjaciela... Pytanie brzmi, którego wybrać? [ɐɾzuǝɔǝᴚ] Dawno nie wpadła mi w ręce tak świetna książka. Jestem zakochana w motywach, problematyka oddana w doskonały sposób. Treści edukacyjne zostały wplecione w historię w przyjemny sposób. Myślę, że większość młodych osób, w tym ja, może utożsamić się z problemami i przemyśleniami bohatera, ale także wyciągnąć z nich pewne lekcje. Czadami się zastanawiam czemu takie mądre książki nie są lekturami szkolnymi...? A pomijając te aspekty, sama historia jest niesamowita, a język jeszcze lepszy ❤️ Nie brak tu uroczych scenek i pełnych wzruszeń chwil. Czego chcieć więcej?
Seraphine - awatar Seraphine
ocenił na101 rok temu
Targ mięsny Juno Dawson
Targ mięsny
Juno Dawson
[ współpraca reklamowa ] Cieszę się, że to właśnie z tą pozycją skończyłam swój 2021 rok, ponieważ skończyłam go z naprawdę dobrą i potrzebną pozycją, która zasługuje na 5 gwiazdek. Czemu, więc tyle nie dostała? No cóż... Zacznę od jedynego zarzutu, jaki do niej mam. Była napisana chyba trochę zbyt lekkim językiem. Nie wiem, czy uda mi się to wam wytłumaczyć. Chodzi mi o to, że czytałam o okrutnych rzeczach, wiedziałam o tym jak złe to jest, ale problem polegał na tym, że ja tego nie czułam kompletnie. "Targ mięsny" miejscami był napisany w taki sposób, że te problemy wydawały się być błahe. Nie zmienia to jednak tego, że jest to książka potrzebna, zwłaszcza, że jest ona skierowana do młodych osób. Ona nam pokazuje, a właściwie przypomina o tym, że show biznes wcale nie jest taki piękny i bez wad, ponieważ to tak naprawdę niezwykle mroczne miejsce. Tyle, że właśnie odnoszę wrażenie, że na co dzień o tym zapominamy. Nie dziwię się temu. Powiem wam, iż ta pozycja uświadomiła mi pewne rzeczy, co mnie wręcz przeraziło. Widzicie w chwili, w której czytałam jak gówniany jest ten świat sławy, zdawałam sobie z tego sprawę... W tym samym czasie pomyślałam sobie, że chciałabym stać się jego częścią, poczułam to pragnienie w sercu i to jest właśnie niezwykle niepokojące w tym wszystkim. "Targ mięsny" niby pokazuje nam coś, co znamy, wiele rzeczy jest dla nas oczywistych, niby rozumiemy postępowanie Jany, ale łapiemy się za głowę zastanawiając się, czemu ona to robi. No tak... Tylko, że patrzę na to osobami dorosłej osoby. ale gdy myślami wracam do tego szesnastoletniego dzieciaka, którym jeszcze niedawno byłam uświadamiam sobie, że byłam tak samo naiwna oraz nieświadoma jak ona. Przez pewne tematy oraz wydarzenia w książce to prawdopodobnie nie będzie pozycja dla wszystkich. Myślę, że trzeba do niej podejść z pewną dojrzałością, trudno mi to wyjaśnić. Powtórzę się, ale to naprawdę pozycja, która jest potrzebna.
Sarcastic Books - awatar Sarcastic Books
ocenił na81 rok temu
Gender Queer. Autobiografia Maia Kobabe
Gender Queer. Autobiografia
Maia Kobabe
Oh wow. Nie spodziewałam się, że komiks może tak wzruszyć, że w ogóle taka treść może tak na mnie zadziałać. Kiedyś więcej czytałam o osobach trans i trochę miałam dość tej tematyki, nie, że bohaterów książek, ale po prostu książek stricte o orientacji, seksualności itd. Komiks był na mojej liście chciejstw od dawna i udało się zakupić za grosze z drugiej ręki. Jest cudowny, naprawdę. Kreska jest bardzo dobra, treść jest bardzo dobra. Wydanie to jedyna rzecz, do której mogłabym się lekko przyczepić, bo książka jest bardzo gruba, każda kartka to niemalże karton i to się zwyczajnie źle czyta, niewygodnie. Jest kolorowy, to na wielki plus. Nie miałam pojęcia, że tak się można czuć, że są osoby, które nie do końca chcą być w jakiejkolwiek płci, albo chcą być w jakiejś, ale tylko trochę, i że w ogóle nie musi to się zgadzać z płcią biologiczną. Poza jednak walorem edukacyjnym, uważam, że komiks jest po prostu rozrywający, tak szczery, on dotyka duszy osoby czytającej. Chyba, że to tylko moja wrażliwość na wellbeing innych ludzi (ale i własny),ale mam nadzieję, że nie. Jaki ból, jakie niezadowolenie z bycia sobą, w swoim własnym ciele, to jest wręcz namacalne. Pretensje do siebie, obawy o to, jak inni zareagują na nasze nowe zaimki. Sama nie lubię tych wszystkich zaimków, a kto lubi? Myślę, że nawet sami zainteresowani ich nie lubią, ale słowa mają moc. Tak samo feminatywy, nie jest to związane z komiksem, ale dostaję białej gorączki, jak ktoś się przy mnie śmieje z wyrazu "gościni". Taki język, rzeczowniki mają rodzaj i nie ma powodu, że kobiety określać tym męskim. I nie ma też powodu, żeby komukolwiek odmawiać prawa do określania siebie jak chce, jeśli tylko inne zaimki mają takiej osobie pomóc poczuć się lepiej w sobie, to w czym problem? Czy nasz dyskomfort językowy jest ważniejszy niż tej osoby dyskomfort egzystencjalny? No nie. A jeśli ktokolwiek by tak myślał, to polecam ten komiks. Tnie na wskroś, do głębi. Bardzo mnie poruszyła jedna scena, kiedy osoba niebinarna prosi rodziców o używanie odpowiednich zaimków i poprawia ich, kiedy używają tych żeńskich. Mama pyta ją "dlaczego nam to robisz?", to tak jakby ta osoba miała się dopasowywać do innych i czuć dyskomfort, żeby inni go nie odczuwali. Najważniejsze to być sobą, to brzmi jak frazes, ale nie, to takie ważne! Pamiętam jak się czułam, kiedy tatuowałam całe ciało, wiele osób miało z tym problem, chciało wpłynąć na moje decyzje, to przeokropne uczucie, to jak bycie więźniem, bycie w klatce niemożności bycia sobą. Z tym się nie da żyć, z tym po prostu nie warto żyć. To inni muszą zrozumieć, że ich niezgoda na pozwalanie nam być sobą takimi jakimi chcemy być to przemoc i powinni się jej wstydzić. Że my nie jesteśmy dla nich, tylko dla siebie. A jak nie zrozumieją, to nie warto na nich tracić czasu. Dla własnego zdrowia psychicznego. Tak warto być sobą, tak pięknie. Boże, jak ja współczuję, zawsze mi się Antygona przypomina, która współkochać przyszła, a nie współnienawidzić. Mam nadzieję, że osoba autorska znajdzie w sobie siłę, żeby poprawiać te zaimki, żeby mieć odwagę... Trzymam kciuki 💔❤️
Mylengrave - awatar Mylengrave
ocenił na105 dni temu
Pod tęczą Celia Laskey
Pod tęczą
Celia Laskey
O tym czy da się kogoś nauczyć tolerancji. Pewne miasteczko niedaleko Kansas zostaje uznane za najbardziej homofobiczne w całych Stanach Zjednoczonych. W związku z tym na dwa lata zjeżdża tam grupa aktywistów, mająca za zadanie nauczyć mieszkańców większej otwartości. Najbardziej zaskoczyło mnie to, że książka nie jest tak do końca powieścią. Każdy rozdział pisany jest z punktu widzenia innego bohatera i przedstawia inną perspektywę. W związku z tym całość jest bardziej zbiorem miniatur oscylujących wokół wspólnego tematu. Wydaje mi się, że tych perspektyw jest tu odrobinę za dużo, niektóre wydają się trochę zbędne, a większości z nich dosyć boleśnie brakuje puenty. Osobiście wolałabym ograniczenie liczby bohaterów i uczynienie całości bardziej fabularną, domkniętą, opowiadającą jakąś wspólną zwartą historię. Taki kolaż nie do końca do mnie przemawia. Za to plusem takiego rozwiązania jest pokazanie wielu różnych punktów widzenia z obu stron konfliktu. Nie ma tu prostego podziału na dobrych i złych, autorka pokazuje, że po obu stronach są ludzie zacietrzewieni i pełni uprzedzeń. Mamy tu więc człowieka, który ożenił się w nadziei, że to go wyleczy z homoseksualizmu; nastolatkę, która boi się przyznać matce lesbijce, że sama woli chłopaków; kobietę sfrustrowaną tym, że życie idealnej żony nie przynosi jej satysfakcji; mężczyznę, którego żona zostawiła dla innej kobiety - i jeszcze wiele, wiele innych. Mam też pewną uwagę techniczną. Wśród bohaterów jest osoba niebinarna i rozdział pisany z jej perspektywy w języku polskim wygląda absolutnie fatalnie – osoba prowadząc cały czas narrację pierwszoosobową od czasu do czasu mówi o samej sobie w trzeciej osobie. Podejrzewam, że tłumaczka z jakiegoś powodu nie chciała używać neutratywów, ale nie rozumiem tej decyzji, bo wychodzi to pokracznie i jest zwyczajnie dezorientujące. Mam wrażenie, że tłumaczka strasznie się męczyła przekładając tę partię i czytelnik niestety męczy się razem z nią.
niedź - awatar niedź
ocenił na67 miesięcy temu
Almond Sohn Won-Pyung
Almond
Sohn Won-Pyung
Aleksytymia – niezdolność do rozpoznawania, nazywania i wyrażania emocji. Z jej powodu oraz z powodu nieprzeciętnie niskiej liczby neuronów w ciele migdałowatym Yunjae nie potrafi określić, co czuje ani co czują inni. Można by rzec, że od urodzenia był skazany na społeczne odrzucenie – w szkole trzyma się na uboczu, w domu zaś mama i babcia nie ustają w wysiłkach, by nauczyć go, czym są emocje, rozwieszając karteczki z ich nazwami. Pewnego dnia, w szesnaste urodziny Yunjae'a, chłopak jest świadkiem brutalnego napadu, którego ofiarami padają mama i babcia. I przygląda się temu z zupełną obojętnością. Innego dnia Yunjae spotyka na swej drodze swoje zupełne przeciwieństwo, Gona – chłopca, który czuje zbyt wiele i którym całkowicie rządzą emocje, głównie gniew... "Almond" zdecydowanie zbyt długo przeleżał na mojej półce. A przecież bliżej premiery byłam tak bardzo ciekawa tej książki... Byłam ciekawa historii z perspektywy postaci, która nie odczuwa emocji podczas gdy ja, jako czytelniczka, zwykłam czuć je aż nadto. Narracja Yunjae jest naprawdę pozbawiona emocji, rzeczowa i oschła mimo trudnych sytuacji, jakie opisuje. Myślę, że słowo "relacjonuje" będzie tutaj właściwszym określeniem. Nie oznacza to, że relacja ta nie wzbudza emocji w odbiorcy. Przeciwnie, mam wrażenie, że to my odczuwamy wszystko w imieniu głównego bohatera. I chłoniemy jego nieprzeciętne obserwacje. Zakończenie, choć niezwykle budujące i pocieszające, wydaje mi się trochę zbyt... idylliczne. I nie zrozumcie mnie źle, mocno trzymałam kciuki za Yunjae'a i, jak na empatyczną czytelniczkę przystało, chciałam dla niego jak najlepiej. Czy raczej nie chciałam dla niego kolejnych tragedii. Niemniej to, co zadziało się w ostatnich rozdziałach, trąci nieco fabularną naiwnością. Skoro już jesteśmy przy temacie elementów, co do których mam jakieś zastrzeżenia, muszę przyznać, że nieszczególnie rozumiem sens wprowadzenia postaci Dory. Oczywiście na samym początku, wraz z jej pojawieniem się, pojawia się również silna sugestia, w którą stronę może zostać poprowadzony jej wątek. Zawiodłam się jednak jego niewykorzystanym potencjałem (uwaga, to może być kontrowersyjne stwierdzenie, ale role Dory mógł zwyczajnie odegrać Gon i być może wątek ten byłby dużo głębszy, bardziej uzasadniony). Mam nadzieję, że nie zdradziłam zbyt wiele. Książkę Sohn Won-Pyung nazwałabym raczej książką o młodzieży niż dla młodzieży. Choć nastoletni czytelnicy odnajdą tu swoją reprezentację, swój świat i znamienne dla niego problemy, dorośli również wiele mogą stąd wynieść. Zdecydowanie zaliczę "Almonda" do grona tych ciekawszych pozycji w swojej biblioteczce.
VicthoriaAnneScarlet - awatar VicthoriaAnneScarlet
ocenił na89 dni temu
Potwór Walter Dean Myers
Potwór
Walter Dean Myers
Książka „Potwór” (Monster) autorstwa Waltera Deana Myersa to jedna z najbardziej innowacyjnych i poruszających powieści z gatunku literatury dla młodzieży (Young Adult),która mimo upływu lat nie traci na aktualności. Myers, mistrz realizmu ulicznego, stworzył dzieło, które wykracza poza ramy zwykłego kryminału, stając się głębokim studium tożsamości, winy oraz niesprawiedliwości systemowej. Głównym bohaterem jest szesnastoletni Steve Harmon, czarnoskóry chłopak z Harlemu, który staje przed sądem oskarżony o współudział w napadzie na drogerię, zakończonym morderstwem właściciela. Steve to pasjonat filmu, dlatego całą swoją traumatyczną sytuację – pobyt w areszcie i proces – zapisuje w formie scenariusza filmowego. Ten zabieg narracyjny jest genialny; pozwala czytelnikowi spojrzeć na rzeczywistość oczami chłopaka, który próbuje zdystansować się od własnego cierpienia, patrząc na nie przez obiektyw wyobrażonej kamery. Scenariusz przeplatany jest osobistymi zapiskami w dzienniku, co tworzy intymny, bolesny portret zagubionego nastolatka. Kluczowym pytaniem powieści jest to, kim tak naprawdę jest Steve. Prokurator nazywa go „potworem”, starając się przekonać ławę przysięgłych, że chłopak jest częścią bezwzględnego świata przestępczego. Myers po mistrzowsku pokazuje, jak łatwo system sprawiedliwości potrafi odhumanizować jednostkę, szczególnie gdy w grę wchodzą uprzedzenia rasowe. Steve sam zaczyna w to wierzyć – przegląda się w oczach innych i boi się, że pod maską „dobrego ucznia” rzeczywiście kryje się potwór. Ta wewnętrzna walka o zachowanie własnej godności i prawdy o sobie jest sercem książki. Autor nie daje jednak łatwych odpowiedzi. Czytelnik do końca nie ma pewności, jaka dokładnie była rola Steve’a w tragicznym zdarzeniu. Myers zmusza nas do refleksji nad tym, czym jest wina: czy to tylko pociągnięcie za spust, czy może samo znalezienie się w niewłaściwym miejscu z niewłaściwymi ludźmi? Powieść brutalnie obnaża mechanizmy działania amerykańskiego sądownictwa, w którym młodzi, czarnoskórzy chłopcy często traktowani są jako statystyka, a nie ludzie z marzeniami i planami na przyszłość. Warsztatowo „Potwór” to lektura gęsta, surowa i niezwykle dynamiczna. Dzięki formie scenariusza tekst czyta się błyskawicznie, a didaskalia budują duszny klimat sali sądowej i więziennej celi. To książka, która zostawia czytelnika z niepokojem i mnóstwem pytań o naturę sprawiedliwości. To obowiązkowa pozycja dla każdego, kto chce zrozumieć, jak łatwo w dzisiejszym świecie można stracić twarz i zostać nazwanym potworem tylko dlatego, że nie pasuje się do narzuconego schematu.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na62 miesiące temu
Kto zabił mojego ojca Edouard Louis
Kto zabił mojego ojca
Edouard Louis
Postać narratora wstrząsającej prozy Édouarda Louisa to głos pełen bólu, gniewu, ale i paradoksalnej miłości – syn, który po latach powraca do relacji z ojcem, by dokonać jej bolesnej sekcji zwłok. Zarys fabuły „Kto zabił mojego ojca” jest zwodniczo prosty: to monolog skierowany do mężczyzny, który w wieku zaledwie pięćdziesięciu lat jest wrakiem człowieka, przykutym do łóżka przez chorobę i skutki wypadku przy pracy. Louis nie opowiada jednak tylko o chorobie; rekonstruuje historię upokorzeń, biedy i męskości pojmowanej jako destrukcyjna siła, która ostatecznie niszczy tych, którzy próbują sprostać jej surowym wymaganiom. To literatura, która nie prosi o wybaczenie, lecz o sprawiedliwość, choć momentami jej radykalizm może budzić w czytelniku opór. Największym atutem książki jest sposób, w jaki autor kreśli losy tytułowej postaci, umiejętnie wplatając je w autentyczne realia historyczne i polityczne współczesnej Francji. Louis odważnie wskazuje konkretne nazwiska polityków i reformy, które odebrały jego ojcu leki, godność i resztki zdrowia. Wyczuwalna w tekście kunsztowna więź z przeszłością – wspólną ciszą, niezdarnymi gestami i przemocą – nadaje całości wyjątkowej głębi. Czytelnik szybko orientuje się, że tytułowe pytanie nie dotyczy morderstwa w sensie kryminalnym, lecz systemowego wykluczenia, które zabija powoli i w majestacie prawa. Autor z dużą dozą literackiej bezwzględności obnaża mechanizmy, które sprawiły, że jego ojciec stał się "niewidzialny". Choć sama historia jest fikcyjna jedynie w sferze subiektywnego doboru wspomnień, jej ciężar gatunkowy jest przytłaczający. To studium tego, jak polityka, o której elity debatują przy kolacjach, fizycznie niszczy ciała robotników. Louis pokazuje, że ciało jego ojca stało się archiwum decyzji państwowych. Przede wszystkim zwracam uwagę na siłę rażenia i szczerość, która rzadko trafia na salony literackie. Louis ma niezwykłą zdolność do przekuwania osobistego żalu w manifest polityczny. Do wyższej noty zabrakło mi jednak nieco większej objętości – tekst jest niezwykle krótki, niemal esejowy, co sprawia, że niektóre wątki psychologiczne relacji ojciec-syn wydają się jedynie zarysowane. Momentami narracja staje się zbyt publicystyczna, co osłabia literacki kunszt na rzecz doraźnego oskarżenia. Mimo to, „Kto zabił mojego ojca” to lektura, która nadaje całości wyjątkowej głębi poprzez zmuszenie nas do spojrzenia na systemowe nierówności bez filtra. To oskarżenie rzucone prosto w twarz sytego społeczeństwa. Louis stworzył portret człowieka, który przegrał życie, nie dlatego, że był zły, ale dlatego, że urodził się w niewłaściwym miejscu i czasie. To solidna, bolesna i niezwykle potrzebna książka o tym, że milczenie bywa tak samo zabójcze jak kula.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na728 dni temu

Cytaty z książki Po lecie wszystko będzie inaczej

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Po lecie wszystko będzie inaczej