Aferzyści i inne opowiadania

Okładka książki Aferzyści i inne opowiadania
Bohumil Hrabal Wydawnictwo: Wydawnictwo "Śląsk" Seria: Biblioteka Pisarzy Czeskich i Słowackich literatura piękna
288 str. 4 godz. 48 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Biblioteka Pisarzy Czeskich i Słowackich
Data wydania:
1983-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1983-01-01
Liczba stron:
288
Czas czytania
4 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
8321603564
Tłumacz:
Helena Gruszczyńska-Dębska, Jan Stachowski, Emilia Witwicka, Cecylia Dmochowska, Andrzej Piotrowski, Edward Madany
Średnia ocen

                6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Aferzyści i inne opowiadania w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Aferzyści i inne opowiadania

Średnia ocen
6,9 / 10
78 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1395
1111

Na półkach:

Tu się nie ma co rozpisywać, opowiadania są genialne jak wszystko co wyszło spod pióra Hrabala.
Opowieści z przymrużeniem oka bawią, ale też skłaniają do refleksji. Hrabal jest doskonały również w krótkich formach ,czego dowodem są ,,Aferzysci....".
Zachęcam do przeczytania.

Tu się nie ma co rozpisywać, opowiadania są genialne jak wszystko co wyszło spod pióra Hrabala.
Opowieści z przymrużeniem oka bawią, ale też skłaniają do refleksji. Hrabal jest doskonały również w krótkich formach ,czego dowodem są ,,Aferzysci....".
Zachęcam do przeczytania.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

262 użytkowników ma tytuł Aferzyści i inne opowiadania na półkach głównych
  • 139
  • 121
  • 2
39 użytkowników ma tytuł Aferzyści i inne opowiadania na półkach dodatkowych
  • 26
  • 7
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Aferzyści i inne opowiadania

Inne książki autora

Bohumil Hrabal
Bohumil Hrabal
Bohumil Hrabal (ur. 28 marca 1914 w Brnie, zm. 3 lutego 1997 w Pradze), czeski pisarz, uważany za znaczącego twórcę światowej literatury XX wieku. Jego książki zostały przetłumaczone na ponad 25 języków. Według jego opowiadań powstało kilka filmów, z których najbardziej znany to "Pociągi pod specjalnym nadzorem" Jiříego Menzla. Hrabal w swoich książkach (większość to zbiory luźno powiązanych ze sobą opowiadań) zawarł obraz Pragi, w której mieszkał przez większość swego życia, jako miejsca magicznego. Niemal wszystkie historie opowiadane są przez Hrabala z dystansem, przymrużeniem oka, mimo że często dotyczą one smutnych przeżyć – II wojna światowa i zbrodnie popełniane przez niemieckich okupantów oraz w czasach komunistycznej dyktatury w Czechosłowacji. Ten sposób opowiadania wpisuje się w tradycję praskich pábiteli – bywalców knajp opowiadających przy piwie cudowne, częściowo zmyślone historie. Większość ludzi kocha tę literaturę właśnie za atmosferę serdeczności, ciepła, senności i surrealizmu oraz słodkiej ironii, z jaką patrzy autor na świat i własne życie. Dzięki niezwykłemu językowi, w którym odbija się czeszczyzna z praskich piwiarni, autor wywarł także wpływ na język Czechów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Drybling Hidegkutiego, czyli rozmowy z Hrabalem Bohumil Hrabal
Drybling Hidegkutiego, czyli rozmowy z Hrabalem
Bohumil Hrabal László Szigeti
Od zawsze zazdroszczę Czechom bardzo wielu rzeczy, zwłaszcza tych, którymi się tak radykalnie od nas różnią, czyli kompletnego braku tzw. napinki, poczucia humoru na własny temat, wolności od okowów fanatyków religijnych i – nie na ostatku - poziomu czytelnictwa. Wie Hrabal, co mówi, gdy mówi: „Żyję w kraju, w którym już od dziesiątków pokoleń ludzie umieją czytać i pisać” (ponad 80 proc. czytających - nie to co u nasz). I to jest główna różnica – skoro wielu Polaków czyta od kilku pokoleń (to znaczy nie czyta - plus ci, którzy umieli czytać, ale przestali i „czytają”, głaszcząc to, co „czytają”). Jak każdy pisarz, Mistrz w znacznym stopniu wypuszcza się tu na bezdroża autokreacji. Nie można mu zatem za bardzo wierzyć, chyba że mówi: „Sam tworzę legendy na mój temat”. Tak czy inaczej, przyjemności lekturowej to nie odbiera (z jednym wyjątkiem: opowieści o zabijaniu kotów, mocno dziś degradującym – dlatego „tylko” 8). Szkoda tylko, że Mistrz tak dużo mówi o innych pisarzach, a tak mało o samym sobie, (choć to wszak jeszcze nie czasy kompletnego ekshibicjonizmu czerniących papier). Np. tylko mimochodem wspomina, że w czasie wojny już, już miał zginąć niczym słynny a mój ulubiony Miłosz Pipka... Szczegółów nigdy nie ujawnił, bo nie znosił ”bohaterstwa” – jak większość Czechow i mniejszość Lechitów. A jak widział nas? „Polacy lubią płakać, mają zresztą po temu powody, a jednocześnie są niebywale dumni. To właśnie jest interesujące u Polaków, że chociaż zawsze przegrywają, to jednak uważają się za zwycięzców, ponieważ przeklinają - i dlatego są wierzący - tego, kto ich pokonał; to Bóg musi się zemścić na nim za to, że przegrali wszystkie bitwy i wojny”. Nie mogę zapomnieć tego, co podkreślał gdzieś Paweł Huelle, wielbiciel/imitator czeskiego pisarza: wiadomość o jego śmierci była tego dnia pierwszą (sic!) w ”Wiadomościach” TVP. Miarą naszego upadku jest, że nie jest już możliwe, by wiadomość o zgonie jakiegokolwiek pisarza mogła zaczynać jakiekolwiek wiadomości w jakichkolwiek przekaziorach (nie łudźmy się, że np. z Myśliwskim – oby był z nami jak najdłużej - będzie inaczej)…. I jeszcze coś mnie silnie łączy z Hrabalem: „Nigdy, choć jestem prawnikiem, nie byłem wielbicielem państwa. Państwo to organizacja, piramida, tak musi być – ale żebym się z tego cieszył? Nie jestem też wielbicielem wojska”. Nieco cytatów, choć można byłoby przepisywać non stop… „Większość ludzi jest przekonana, że powinni robić coś całkiem innego niż to, czym się zajmują. Większość ludzi sądzi, że powinni być kimś innym, tylko nie wiedzą kim”. „Naród dojrzewa dopiero wtedy, gdy nauczy się śmiać z siebie, i z tego, co kiedyś opłakiwał i czego się bał”. „Ponieważ nie mamy dostępu do morza, jest nam obce to poczucie ogromu, którego można zaznać, kiedy się na nie patrzy. Każdy Środkowoeuropejczyk chce zobaczyć morze, a gdy je zobaczy, jest tym wstrząśnięty. Tak więc my zamiast tego morza musieliśmy mieć morze informacji”. „U nas, w Europie Środkowej, zawsze to, co gdzie indziej było rzeczą najzwyklejszą w świecie, uchodziło za wielkie wydarzenie. Dwie drobnostki - kiedy w Paryżu pierwsza kobieta jechała automobilem, to po prostu kobieta jechała automobilem; kiedy jednak w Pradze pierwsza kobieta jechała automobilem, to przyszło czterdzieści tysięcy ludzi. Bo to było olbrzymie wydarzenie”. „- Zdaje się, że jest pan ateistą, ale jednak stale pan szuka Boga, Skąd ten paradoks? - Spójrz przyjacielu...Poganie, nie znający wiary i prawdy... - Trafiłem? - Tak. Kartezjusz podaje przyczynę swego rozumowania i co pisze? Wątpię, więc jestem. Tylko ateista może zrozumieć, czym jest Bóg. Tylko negacja może ukazać pozytywne. Właśnie wątpiąc w istnienie Boga, uznaje pan Jego istnienie... Wątpi pan w Jego istnienie, ale on tutaj jest”. „Nie przepadałem za tzw. postępem, bliższa mi była idea spoczynku, a Schopenhauer jeszcze mnie w tym przekonaniu utwierdził”.. „Występowałem zawsze przeciw poglądowi, jakoby intelektualista zajmował najwyższą pozycję w społeczeństwie. Dla mnie pierwszymi są ludzi z dołów, z najniższych szczebli hierarchii społecznej, ci ludzie mówili mi zawsze o życiu znacznie więcej niż intelektualiści. Intelektualista zazwyczaj tylko wie, że coś istnieje, podczas gdy zwyczajny człowiek naprawdę to przeżył, a dla mnie punktem wyjścia zawsze jest przeżycie”. „Uświadomienie sobie przegranej to początek zwycięstwa. Ale świat składa się z samych zwycięstw, ludzie nie robią nic innego tylko zwyciężają, dlatego np. za wypadki samochodowe na całym świecie winę ponoszą zawsze ci drudzy a nie my”. „W miejscach, gdzie krzyżują się różne świadomości i języki, powstaje zawsze wielka literatura”. „Pisanie to nie tylko sposób na nudę, pisaniem człowiek próbuje leczyć się z melancholii”. „Lubię się śmiać właśnie dlatego, że potrafię również płakać”. „Patrzę życiu w oczy tak samo, jak na piękną kobietę – oglądam się za nią dopiero, kiedy mnie minie, gdy się oddali”. „Lubię kobiety, które trzymają się swoich partnerów jak niektóre ptaki czy zwierzęta”. „Za moich czasów istniała forma tak zwanych zaręczyn. Dziewczęta były zaręczone raz, drugi i za trzecim razem wychodziły za mąż. A dziś narzeczeństwem jest w gruncie rzeczy właśnie małżeństwo, dlatego ludzie żenią się i po trzy razy”. „Kiedy narzeczeni mieszkają gdzie indziej, to spotykają się tylko wtedy, gdy są pięknie ubrani i niemal programowo przygotowani. A po ślubie, cóż, wspólne łóżko, wspólna łazienka, wspólna ubikacja, ciągłe wpadanie na siebie, aż w końcu następuje eksplozja”.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 8 2 lata temu
Gra w życie. Opowieść o Bohumilu Hrabalu Aleksander Kaczorowski
Gra w życie. Opowieść o Bohumilu Hrabalu
Aleksander Kaczorowski
„Hrabal długo czekał na swoich czytelników. Gotowe składy drukarskie jego debiutanckich tomików wierszy i zbiorów opowiadań raz po raz rozsypywały się na zakrętach historii ojczystej: on sam lądował a to na podrzędnej stacyjce kolejowej, to znowu w składnicy makulatury. Ale takie właśnie – wykolejone - były dzieje jego kraju, taki właśnie – skazania na przemiał – był los wszystkiego, co kochał. Na tym śmietniku odnalazł cudowny lek na historię, w zwyczajnym, powszednim życiu znalazł remedium na rutynę i zobojętnienie”(s.10). Aleksander Kaczorowski, Gra w życie. Opowieść o Bohumilu Hrabalu, Wyd. Czarne, Wołowiec 2004. Historia „Gry w życie” Kaczorowskiego - to opowieść o autorze związanym z Pragą Bohumilu Hrabalu, twórcy „Czułego barbarzyńcy”, „Pociągów pod specjalnym nadzorem”,” Postrzyżyn” czy „Zbyt głośnej samotności”. Już w Prologu mierzyć się będzie Czytelnik z tajemnicą śmierci Hrabala, bo pojawi się pytanie: "Wypadł z okna czy wyskoczył?” Jak podkreśli Kaczorowski już 3 lutego 1997 roku nie było na świecie nikogo ważnego dla autora, może poza kotami. Oficjalnie wkluczono wersję o samobójstwie, ale jak było naprawdę? Lektura „Gry w życie” A. Kaczorowskiego wymaga uważnego czytania, gdyż stanowi cenne źródło wiedzy o życiu, twórczości i śmierci jednego z największych współczesnych czeskich pisarzy. Warto oddać głos Hrabalowi, nie tylko prozaikowi, ale i poecie, za pośrednictwem wiersza: „Co się przydarza każdemu”: "Pewnego dnia spotkałem kogoś, kto mi oznajmił, że chyba jest mną. Byłem spokojny, bo od dawna na to czekałem. (…) Byłem spokojny, ponieważ nie pozostało mi nic innego, niż iść przez świat jak nożyczki krawieckie, podczas gdy mój gość szedł na rękach (…)" s.78. 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na 10 1 rok temu
Dobranocki dla Cassiusa Bohumil Hrabal
Dobranocki dla Cassiusa
Bohumil Hrabal
Jedne z najpiękniejszych opowiadań Hrabala, bo jego słynnymi kotami z Kerska – z Cassiusem na czele – przeplatane. A że Autor zdaje sobie sprawę, że już niedługo pozna, jak to mówią, „andere seite”, to i nastrój całości elegijny, acz rubasznością przeplatany (choć nieco za dużo tu rzeczownika i czasownika na „p”). „Kiedy wysiadam, wszyscy siedzą przy oknach i własnym oczom nie wierzą, że w tej mojej alejce numer 24 czeka na mnie dwanaście kotów, wychodzą mi naprzeciw, prowadzi je Pomarańcz i Czernidło, a ty Cassiusie, trzymasz się z tyłu, zachowujesz należny dystans, ta banda czarnych kotów, samczyków i burych kotek i koteczek z żabocikiem i różowymi noskami wychodzi mi hurmą naprzeciw, i przewracają się na grzbiety, i uśmiechają się do mnie z brzuszkami do góry, a ty Cassiusie, przychodzisz ostatni, wyciągam do ciebie palec, a ty łaskawie szturchasz go nosem…” – jaki kociarz obojętnie przyjmie takie frazy? Ja na pewno nie. Albo takie zdania: ”Kotki postanowiły chyba dodać mi sił, żebym nie odchodził z tego świata, w którym żyją o głodzie wśród śniegu tańczące kotki”. „Gdyby was nie było, nie byłoby także mnie, bo nie mam innego powodu żyć”. „I tak oto, Cassiusie, odłożyłem samobójstwo na kiedy indziej, a może na zawsze, dzięki Pomarańczowi, który, choć chory, zatańczył mi najlepiej jak umiał, był niedołężny, ale widziałem że chce mi zrobić przyjemność, że mnie prosi, abym nie zamierzał wyprawiać się na drugi brzeg rzeki Lete bez Charona”. Czym były wtedy dla niego koty, szczególnie wtedy, jest jasne. To już schyłkowy czas Hrabala, po śmierci żony i po rozpadzie Czechosłowacji (wspaniały opis zaprzysiężenia Havla jako pierwszego prezydenta całkiem nowego państwa - Republiki Czeskiej). Te dwa ciosy – w połączeniu z trzecim: pogarszającym się zdrowiem - uczyniły z jego życia pozór tego, co było wcześniej (trudno zatem uznać, że jego śmierć była przypadkiem…). Dlatego sporo tu wspomnień, także poświęconych Wiecznej Kobiecości, która nigdy mu nie była obojętna (a wręcz i obsesyjna, na pewno przaśna …) oraz alkoholu, jeszcze bardziej chyba mu niezbędnego, nie tylko do życia, ale i twórczości… Parę tylko cytatów; „Każda pinta alkoholu, to tak samo dla wątroby, jakby ktoś w nią pana kopnął”. „Ale, Cassiusie, lepiej umierać po pijanemu niż na trzeźwo”. „Ale ja, Cassiusie, jestem barbarzyńcą na inny sposób. Mam pudełko po butach pełne lekarstw i - zamiast się oszczędzać, by miał kto dać wam jeść i pić - niszczę się, zażywam lekarstwa w postaci proszków, tabletki zielone i żółte, niebieskie i białe, według koloru, nie dbam o to, co radzą mi lekarze, wprost przeciwnie: zażywam te proszki pod wrażeniem chwili jak cukierki, ataralgin popijam piwem, aspirynę również, Nitri-Mack-Retard także i corinfar oraz cerucal tak samo. A potem się dziwię, że mam odchylenia”. „(Dubczek) to pierwszy szlachetny komunista, który króluje we wspomnieniach, a faktycznie także w chrześcijańskim niebie”. „My przecież nie stawiamy stopy na gardle poety, na jego kruchym gardziołku, i nie nasłuchujemy, czy szczerze rzęzi”. PS I tylko pytanie, czemu tłumacz przekłada przyzwoite czeskie Hradec Kralove na pospolity i w ogóle niebrzmiący ”Gródek Królowej”? Składam uroczysty protest wobec postępku p. Andrzeja Czcibora-Piotrowskiego, którego wolałbym widzieć Czciczechem. PS II Nie wiadomo, na jakiej podstawie Autor nazywa Prusów ludem słowiańskim. Aha, wtedy nie było jeszcze fact-checkingu. PS III Odnoszę wrażenie, że Hrabal myli kruki z wronami czy gawronami, a redakcja obawia się dać prostujący przypis. Kruki – wielkie w sumie ptaki - występują tylko w lasach i w parach, nigdy w miastach i nie urzędują tam stadami na śmietnikach; to zachowania wron, o wiele mniejszych od nich (cóż, że i te, i tamte, to rodzina krukowatych).
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 7 1 rok temu
Palacz zwłok Ladislav Fuks
Palacz zwłok
Ladislav Fuks
--- Nie czyta się tego łatwo i przyjemnie, język dość trudny, z częstymi powtórzeniami, w stylu Młodej Polski. Trzecioosobowy, wszechwiedzący narrator, akcja osadzona w Pradze tuż przed II wojną światową. Główny bohater to pan Karl (Roman) Kopfrkingl, mężczyzna w średnim wieku, przedsiębiorczy pracownik krematorium, przykładny mąż "delikatnej" Lakme, kochający ojciec 16to letniej Ziny i 14to letniego Miliwoja. To on i jego długie monologi, naszpikowane przypomnieniami stanowią trzon książki, pozostałe postacie to w zasadzie statyści, wypowiadający czasami krótkie zdania-przerywniki (poza długimi faszystowskimi indoktrynacjami Williego). --- Początkowo obserwujemy idealne, szczęśliwe życie Kopfrkingla i jego rodziny, sielskie mieszkanie, odwiedziny znajomych, rodzinne spacery po mieście, satysfakcjonującą pracę w krematorium, wizyty w gabinecie żydowskiego sąsiada-doktora Bettelheima. Od czasu do czasu pojawiają się wzmianki o hitlerowskiej partii SdP Niemców Sudeckich, o niepokojach przy granicy, o prześladowaniach Żydów w Niemczech, czemu pan Kopfrkingl daje wyraz dezaprobaty. Coraz bardziej natarczywe stają się też uwagi przyjaciela rodziny, przedsiębiorcy niemieckiego pochodzenia pana Wilhelma Reinke, członka SdP, do której wstąpienia bezskutecznie namawia również Romana (mającego przecież w żyłach kroplę niemieckiej krwi). --- Wszystko się zmienia 15go marca 1939 roku, gdy do Czechosłowacji wkraczają wojska niemieckie. Pobłażliwe nastawienie do Żydów pana Kopfrkingla ulega odwróceniu, sprzeciw przeciwko przemocy i polityce Hitlera przeistacza się w poparcie, przystąpienie do NSDAP i czynną współpracę z okupantem... Właśnie ta przemiana, wstrząsające zakończenie i smutny morał tej powieści są bezcenne, choć sposób ich podania zwyczajnie nużył.
WissQuek - awatar WissQuek
ocenił na 6 1 dzień temu
Krakatit Karel Čapek
Krakatit
Karel Čapek
Karel Čapek zaskoczył mnie tym utworem. Czytałem już parę jego dzieł: powieści „Fabryka absolutu” i „Inwazja jaszczurów” oraz sztuki „R.U.R.” i „Sprawa Makropulos” . Po ich lekturze miałem wstępne wyobrażenie jak „Krakatit” może wyglądać. W jakim byłem błędzie! „Krakatit” powstał w tym samym roku co „Fabryka absolutu”. Oba utwory dotyczą zaawansowanych skutków przetwarzania materii i prób ich komercjalizacji. Tytułowy preparat jest bardzo efektywnym i niebezpiecznym materiałem wybuchowym, nazwanym na cześć wulkanu „Krakatau”. Można go właściwie rozpatrywać jako bombę atomową, tym bardziej, że w tekście pada wiele słów o rozszczepieniu materii i uwolnieniu jej niszczycielskiego potencjału. Jednak na zaawansowanych metodach przetwarzania materii podobieństwa „Fabryki” i „Krakatitu” się kończą. „Fabryka absolutu” i „Inwazja jaszczurów” oraz „R.U.R” skupiają się na przewidywaniu zachowań mas ludzkich pod wpływem rozwoju technologii, a „Krakatit” zajmuje się problemem odpowiedzialności genialnej jednostki. Głównym bohaterem jest błyskotliwy, lecz ekscentryczny chemik Prokop. Wynaleziony przez niego materiał staje się szybko pożądany przez wielu i jest on wręcz nękany przez interesantów mamiących go wizjami błyskawicznego zbicia fortuny, a nawet odmienienia losów świata. Klasyfikacja gatunkowa utworu jest szczególnie trudna: stanowi on przedziwną mieszaninę powieści science-fiction, szpiegowskich, romansów, dramatów symbolicznych i religijnych, a zaczyna się jak komedia. Później pojawiają się także motywy kafkowskie („Krakatit” powstawał w podobnym czasie, co utwory Kafki, a został opublikowany wcześniej). Wymowa utworu jest wyraźnie antywojenna i pacyfistyczna, widać fascynację autora chemią oraz uczonymi. Styl potrafi się mocno zmieniać w trakcie lektury, chwilami robi się przepiękny – jest to niewątpliwie najładniejszy literacko utwór Čapka. Jestem zdumiony, że powieść ukazała się za PRLu – pod lekką warstwą różnych zabiegów literackich jest bardzo krytyczna wobec komunizmu. Polecam lekturę tego niełatwego i zadziwiającego dzieła, rzadko można natrafić na coś równie zdumiewającego i świeżego.
Zbyszek - awatar Zbyszek
ocenił na 7 6 dni temu
Opowiadacze. Nie tylko Hrabal. Autorzy najlepszej prozy czeskiej Bohumil Hrabal
Opowiadacze. Nie tylko Hrabal. Autorzy najlepszej prozy czeskiej
Bohumil Hrabal Ivan Klíma Jiří Gruša Josef Škvorecký Pavel Brycz Jan Beneš Eda Kriseová Karol Sidon Martin Fahrner
Czeski film, czyli... Kolejna, w dodatku mocno urozmaicona i momentami zwariowana przygoda, z mniej znanymi (przynajmniej mnie) rodakami Haska, Capka czy Hrabala – którego to jeden tekst, tak na marginesie, też tu można znaleźć. Dziewięć utworów różniących się nie tylko długością, i co zrozumiałe stylem, ale też i tematyką. Wojna i muzyka łagodząca obyczaje. Orchidee, marsz Radetzky'ego i gwałciciel kur. Uroki życia w systemie totalitarnym i loty balonem. Pobyt w łagrze i dziecinne rowerki. Radzieckie czołgi, taksówkarz i foczki żydówek. Jednym słowem zwariowany miejscami z lekka fantasmagoryczny, groteskowy kalejdoskop ludzi, miejsc, historii, stylów, uczuć. Stylistycznie, jeśli idzie o język największe wrażenie zrobiło na mnie (już) pierwsze opowiadanie „Saksofon basowy”. Ciężkie, monumentalne, klimatyczne, bogate niczym muzyka i czasy o których mówi. No i te postaci, niczym z jakiegoś cyrku, gabinetu osobliwości. Choć i mocno „filmowe” i zarazem ostatnie - „Miasto utracone”, też zdecydowanie pozostaje w pamięci. Scenka z życia w łagrze („Słoneczne popołudnie”) skojarzyła mi się z pobytem Szwejka w Garnizonie. W „Niema barykada”czy „Mamusia śpiewa drugim głosem” można odnaleźć przywodzącą na myśl Ote Pavla tęsknotę za czasami dzieciństwa, czy (zwłaszcza w pierwszym) lekką/czułą ironię w odniesieniu do ojca. Nic na siłę jednak. Nikt tu, mam wrażenie, nie próbuje nikogo kopiować. Choć czytałem książki wspomnianych Haska, Capka, Hrabala, a ostatnio tez Pavla... Poza wspomnianymi skojarzeniami, zaskakuje nie tylko wspomniane już zróżnicowanie, ale oryginalność, wręcz świeżość momentami – jeśli idzie o spojrzenie, styl i charakter pisania. Nawet krótki tekst Bohumila, też odstaje nieco od tego co zapamiętałem z jego książek. A, żeby zbytnio się nie rozpisywać... Dla każdego Czechofila – choć nie tylko oczywiście - pozycja nawet jeśli nie obowiązkowa, to zdecydowanie zalecana, warta uwagi. Zwłaszcza, że to pierwszy/jedyny tego typu znany mi zbiór. Do tego teksty, za wyjątkiem pierwszego i ostatniego, są dość krótkie, czyta się więc szybko i z przyjemnością. A w dodatku tak zróżnicowane, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Jako dodatkowy smaczek, plusik... Na końcu, notka o każdym z autorów, dzięki to którym możemy więcej o nich dowiedzieć. W skrócie … Skompresowana i zróżnicowana mieszanka wybuchowa, najlepszej czeskiej prozy. Polecam.
Maciek - awatar Maciek
ocenił na 8 5 lat temu
Cierpienia księcia Sternenhocha Ladislav Klíma
Cierpienia księcia Sternenhocha
Ladislav Klíma
Cóż to była za powieść! Szalona i dzika, prawie że surrealistyczna, perwersyjna i mroczna, gotycka, weirdowo-bizarna historia, świetnie opowiedziane studium narastającego obłędu, dzieło eksplorujące motyw winy, kary i – przede wszystkim – niedającego spokoju sumienia, tego straszliwego uczucia, przez które cierpi ów książę! Ladislav Klima, Czech żyjący w latach 1878–1928, w roku swojej śmierci zdążył jeszcze opublikować właśnie „Cierpienia księcia Sternenhocha”. I co z tym biednym księciem – dlaczego tak cierpi, skąd u niego ten ból? Wiadomo – przez kobietę. Spętany jakąś tajemną siłą, czymś szatańskim, kierowany pobudkami zupełnie nieracjonalnymi, Helmuth postanawia poślubić niejaką Helgę, osobliwą kobietę: milczącą, zawstydzoną, wychudzoną, beznamiętną i bezwolną… Szybko jednak zaraz po ślubie Helga zmienia swoje oblicze i przeradza się w… Helgę-Demonę! Z powodów, które wyjawia mężowi, temu biednemu Sternenhochlikowi, jak mianują go tu czasem, kobieta przechodzi nieodwracalną transformację i staje się szatanem, diabłem wcielonym, demoną realnie zagrażającą życiu wszystkich, którzy postanowią się jej sprzeciwić. Z tego względu do pewnego momentu powieść kojarzyła mi się trochę ze słynną „Alrauną” Ewersa: rzeczywistość zdegenerowanej arystokracji, obdarzona tajemnymi mocami femme fatale, wątki sadomasochistyczne, rozbuchana erotyka, a wreszcie też ogromna dawka czarnego, skatologicznego i wulgarnego humoru (tego ostatniego jest tu nawet więcej niż u Niemca). Później powieść nasyca się wątkami filozoficznymi oraz quasi-mistycznym obrazowaniem i nic to też dziwnego, bo Klima zajmował się mocno filozofią (podobno szczególnie, i bardzo na serio, cenił nietzscheański ideał nadczłowieka). W powieści przeczytamy o takich rzeczach, jak: dzikie spółkowanie Helgi ze zwierzakami, wpychanie ubrudzonej kałem skarpety do ust, absurdalne zalecenia berlińskiej wiedźmy czy ciskanie knedliczkami w Czechów w celu ich militarnego powstrzymania. Klima nie patyczkuje się z nikim i ze swobodnym uśmiechem pozwala sobie na wszystko: wprost pisze o tym, jak Helga wymiotuje po próbie ucałowania swojego „urodziwego” męża, jak ten obrzuca ją wszelkimi możliwymi inwektywami albo jak „dostaje sraczki jak Diana” lub „rzyga jak mops”. Sam ojciec Helgi-Demony – już na pierwszych stronach dzieła! – mówi o niej, że to „straszydło” i dodaje: „Diabli wiedzą, co za pokurcz czy żółwi samiec albo bagienny duch wyruchał moją starą”. No, tego się czytelnik z początku nie spodziewa! A jednocześnie w powieści nie brakuje mroku, gotycyzmu, szaleństwa – które w pewnym momencie zupełnie uniemożliwia już odróżnienie prawdy od majaków (powieść to zapiski księcia) – nekrofilskiego obrazowania i epatowania brutalnością (włącznie z mordowaniem niemowlaków). Dzieło Klimy nie jest utworem długim, ale zdecydowanie zapadającym w pamięć. Do pochłonięcia – w kilka wieczorów. Do rozważania – na wiele tygodni!
M_Plejump - awatar M_Plejump
ocenił na 8 2 lata temu
Wróżby kumaka Günter Grass
Wróżby kumaka
Günter Grass
Lekko ironiczna książka z 1992 r. Noblisty, unikającego łatwych wzruszeń w związku z powrotem do rodzinnego miasta. To fantazja o wymyślonej w 1989 r. przez dawnego gdańszczanina i obecną gdańszczankę inicjatywie, aby dawni wygnańcy z obu narodów mogli po śmierci leżeć – odpowiednio w Gdańsku i Wilnie. Inicjatywie, która połączy wdowią dwójkę. I tylko koniec nie jest ironiczny. Z tej powieści wynika, jak dobrze Grass znał swych rodaków (za bardzo ich tu nie oszczędza), ale - żeby nie było za dobrze – również i nas, Polaków, a także odwieczne mechanizmy, które nieubłaganie się pojawiają, kiedy szlachetne oddolne pomysły przybierają instytucjonalne formy. Czyż nie taki był także ostateczny los tej idei, o której Aleksandra już w 1990 mówi: „Dawno temu była sobie Solidarność”. A tu chodzi wszak nie byle o co, bo szczytną ideę polsko-niemieckiego pojednania – na grobach. Sześćdziesięcioletni bohaterowie powołują do życia stowarzyszenie m.in. dla pochowków dawnych gdańszczan na cmentarzu takiego pojednania. Teoretycznie wydawało się to nietrudne, ale gdy już to się stanie, pojawiają się problemy. Jednym jest przełamanie pierwotnej idei, by tylko żyjący mogli sobie zapewnić taki pochówek, a potem jeszcze dochodzi pomysł, by niemieccy seniorzy dożywali swych dni w upadłych ośrodkach FWP... Ale kto wie, czy nie równie ważnym wątkiem powieści jest ten niemożliwy wydawałoby się romans polskiej Aleksandry z niemieckim Aleksandrem. „Polka i Niemiec! Mógłbym wypełnić nimi książkę z obrazkami: wolną od kłótni, pełną ustępliwości, zbyt piękną, żeby była prawdziwa” – taka to ocena narratora, którego akurat możemy utożsamiać z Autorem. Bo to związek niełatwy, nie tylko z powodu wieku - dorosłe dzieci obojga z obu państw mają jednoznacznie zgodny do tego stosunek…. Przeszłość paradoksalnie działa zaś na ich rzecz – nie jak ich rodziny: „A to, że on mając lat czternaście i pół roku był drużynowym w Hitlerjugend, a ona jako siedemnastoletnia dziewczyna została pełną entuzjazmu członkinią komunistycznej organizacji młodzieżowej, wybaczali sobie jako wady wrodzone swego pokolenia”. "Sprzeczali się jak dobrze zgrana, znająca się od dawna para". „Nazywa koniec swojego penisa „zapóźnionym w rozwoju półgłówkiem” (na co ona, w tym kontekście, po miłości: "Zostań jeszcze trochę w mojej rupieciarni"). „Ale pomniki to my, Polacy, wciąż umiemy budować. Wszędzie męczennicy i pomniki męczenników”. Jest tu nieco realiów z lat 90. - wiadomo o kim. „Był kiedyś dobry na robotnicze strajki. Zachciało mu się być małym marszałkiem Piłsudskim. Już teraz śmiech mnie bierze….”. „Kiedy w dwóch turach wyborów ubiegano się o najwyższy urząd w państwie, odpadł już w pierwszej, pokonany, pozostawiając pole dwóm takim, co dużo obiecywali”. Znajdziemy tu także nieco profetycznych wizji, choć m.in. najazd Bengalczyków na Gdańsk chyba jeszcze przed nami (za to z naddatkiem spełniło się to: „Wolna Polska poddała się obecnie dyktatowi Kościoła”). „Nawet Polacy, którzy zawsze chcą być tylko Polakami, niczym innym jak tylko Polakami, będą musieli się nauczyć, że obok Czarnej Madonny z Częstochowy jest dość miejsca dla innej czarnej bogini, bo naszą równie kochaną, co budzącą strach matkę Kali zabieramy oczywiście ze sobą”. „Niebawem groźba zapaści zmusiła wszystkie europejskie metropolie – a później średnie i małe miasta - do bezsamochodowego ruchu”. „Nawiasem mówiąc zanosi się na to, że jedność Europy uczyni bezprzedmiotowymi wszystkie dziś jeszcze drażliwe kwestie własności. A Polska – jak wolno przypuszczać – z pewnością chce należeć do Europy”. „Polacy mogli wreszcie jeździć bez wiz za zachodnią granicę przez Niemcy do Francji, Holandii, Włoch - o ile mieli dosyć złotówek by wymienić je na waluty zachodnie”. Wspaniała jest postać starej gdańszczanki Erny Brakup – szkoda że tylko epizodyczna, bo to ktoś wypisz, wymaluj podobny do bohaterów najważniejszych, tych magicznych, książek Autora, czyli „trylogii gdańskiej” – jednak ważniejszych dla mnie od tej, 6. jego autorstwa (a poniżej „8” żadna z tamtych nie zeszła….).
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 6 1 rok temu
Hordubal; Meteor; Zwyczajne życie Karel Čapek
Hordubal; Meteor; Zwyczajne życie
Karel Čapek
Zaskakująca książka, zwłaszcza jeśli przeczytało się Inwazję jaszczurów,czy Fabrykę absolutu. Trylogia jest całkowicie odmienna, skupiona na życiu wewnętrznym człowieka, filozoficzna i refleksyjna. ,, Hordubal'' to historia człowieka który po ośmiu latach wraca z Ameryki i odkrywa, że żona dopuściła się zdrady. Opowieść kończy się morderstwem Hordubala i procesem żony i jej kochanka. Ta sama historia inaczej wybrzmiewa w relacji różnych świadków. Autor pokazał jak różne może być spojrzenie kilku osób na tą samą sprawę . ,,Meteor'' to opowieść o mężczyźnie,który uratował się z płonącego samolotu. Tu z kolei pacjenci szpitala ,do którego trafił ten mężczyzna nie wiedząc nic na jego temat tworzą różne historie jego życia. Ta część w mojej ocenie była najsłabsza. ,, Zwyczajnie życie '' opowiada o pewnym kolejarzu i jego pamiętniku. Bohater postanowił spisać historię swojego zwykłego życia, ale w trakcie pisania odkrył, że siedzi w nim kilka różnych osobowości i niekoniecznie to życie było takie zwyczajne i spokojne. Z jednej strony osiągnął spokój i szczęście, ale podświadomie pragnął zdobyć więcej, być ,, kimś '' i uświadomił sobie, że dążył do tego różnymi sposobami. Trzecia twarz tego człowieka to hipochondryk, rozpieszczany przez matkę a potem przez żonę. Każda z tych osobowości dochodziła do głosu ,więc mężczyzna toczył sam że sobą wewnętrzny dialog , chcąc ustalić które jego oblicze jest prawdziwe. ,, Zwyczajnie życie '' podobało mi się najbardziej, zasługuje na 10 gwiazdek. Myślę, że fani Karela Capka powinni sięgnąć po tą trylogię.
YAGAES - awatar YAGAES
ocenił na 9 11 miesięcy temu

Cytaty z książki Aferzyści i inne opowiadania

Więcej
Bohumil Hrabal Aferzyści i inne opowiadania Zobacz więcej
Bohumil Hrabal Aferzyści i inne opowiadania Zobacz więcej
Bohumil Hrabal Aferzyści i inne opowiadania Zobacz więcej
Więcej