Ze wstydem przyznaję, że nie znalazłem tu jakiegoś szczególnego mistrzowstwa. Opowiadana poczciwie przaśna rzeczywistość, jakby nieco zapyziała, prości bohaterowie ze swymi prostymi filozofiami.
Owszem, to może być prawda, prawdziwy zapis opłotkowych historii i "epokowych", zdarzeń obserwowanych przez tych bohaterów, o fundamentalnym dla nich znaczeniu; Może ma to walor ciekawostkowy, sam często , gdy natkne sie na takie przypadki, zauważam je z pewnym zainteresowaniem. . Ale mijam je i zapominam, nie przywiązuję do nich jakiejś szczgólnej wagi, a już nie przyszłoby mi do głowy by wystawiać je na widok publiczny nadając im rangę opowieści literackiej. Treść tych ciekawostej jednak nie porywa, nie przykuwa.
Przykro mi, nie poznałem się?
Ze wstydem przyznaję, że nie znalazłem tu jakiegoś szczególnego mistrzowstwa. Opowiadana poczciwie przaśna rzeczywistość, jakby nieco zapyziała, prości bohaterowie ze swymi prostymi filozofiami.
Owszem, to może być prawda, prawdziwy zapis opłotkowych historii i "epokowych", zdarzeń obserwowanych przez tych bohaterów, o fundamentalnym dla nich znaczeniu; Może ma to walor...
Tu się nie ma co rozpisywać, opowiadania są genialne jak wszystko co wyszło spod pióra Hrabala.
Opowieści z przymrużeniem oka bawią, ale też skłaniają do refleksji. Hrabal jest doskonały również w krótkich formach ,czego dowodem są ,,Aferzysci....".
Zachęcam do przeczytania.
Tu się nie ma co rozpisywać, opowiadania są genialne jak wszystko co wyszło spod pióra Hrabala.
Opowieści z przymrużeniem oka bawią, ale też skłaniają do refleksji. Hrabal jest doskonały również w krótkich formach ,czego dowodem są ,,Aferzysci....".
Zachęcam do przeczytania.
„Aferzystów…” trzymałem w rezerwie, właśnie ze względu na krótką formę, żeby skubnąć klasyki literatury i pośmiać się trochę z sąsiadów, ale bez przesady. Jak często bywa, Hrabal raz wpuszczony do baru już z niego nie wyszedł.
Jego historie może przez to, że oblane hektolitrami piwa, sprawiały wrażenie poczynionych przez dna butelek, czy kufli z praskich barów, zawierały sporo błyskotliwych spostrzeżeń codziennych zachowań, często takich wywołujących rumieniec wstydu, ale tylko gdy dotyczyłyby nas samych. Może dlatego utarło się drwić z lubieżności autora?
Hrabal opróżniał kosz na brudy z ułomnościami swoich bohaterów, rzeczywistości w której żyli, raczej segregując nieczystości, niż piorąc je za Czechów. Przy tym, zamiast dokonywać kategorycznej oceny [niektóre słabości wydawały się być społecznie akceptowalne], jej część pozostawił samemu czytelnikowi. Czy założyć ponownie przepocone kalesony po wuju? Czy popłynąć z prądem i paluchami od tłustej kiełbasy ułapić podkoszulek, i próbować jeszcze wykręcić parę kropel piwa do nadtłuczonego kufelka? Autor wydawał się spacerować pośród tych „wynaturzeń”, zatrzymywał się, trochę się poprzyglądał, lubieżnie pod nosem uśmiechnął, a czasem tylko wzruszył ramionami, jakby nic go już nie mogło zdziwić. Po przechadzce z nim codzienność Czechów zamieniała się w oryginalność.
Zdecydowałem się spróbować porozmawiać z Hrabalem w ojczystym języku, dlatego postanowiłem zmodyfikować tytuły przeczytanych opowiadań, tak żeby składały się na nie szczegóły wyłowione z ich treści (Zachowałem kolejność, jak w czytanym wydaniu). Może to kogoś zachęci, może odstraszy, same efekty poniżej :
1. Nocnik perskiego króla, albo kilka opinii o samym autorze
2. Nekrologi pokaszlujących przywłaszczycieli
3. Frajda na stalowni, czyli kilka uwag o fryzurach młodzieżowych, futbolu, dziewczynach i krematoriach
4. Wspomnienie tramwajowego smarkacza o różowym prosięciu macerowane w piwie
5. „Bajka” o sztruksowych cielaczkach z melasy, wymionach autostopowicza i hebrajskim skarbie
6. Zasady nocnej jazdy samochodem oraz przegląd fauny leśnej
7. 150 Koron siły męskiej, czyli czyściec pracownika instytucji państwowej, albo 12 kotów, czyli sprawozdanie o handlu kośćmi, książkowych romansach , świętym Hubercie i anielskiej podpałce
8. O zamiłowaniu do cyfr, żółtej chmurze i żeglarstwie
9. No, niech Cię nie znam, czyli o czeskim Fanfanie Tulipanie i cygańskiej flocie
10. Łobuziaki – historia wypoczynku w okolicach pewnej cementowani i przygody taty Jurka
11. O Karolku, bufetowej, dwóch narzeczonych i fioletowym kopycie milicjanta
12. Nostalgiczna opowieść o konsekwencjach zabaw tanecznych oraz o złym Gustawie, heftlingach i bibelforszerach
13. Wielka Nagroda Czechosłowacji – o wyższości Skody 430, motorowym Grand Prix, litrowej butelce po Maggi i o tym, że wszyscy Niemcy to dranie
14. Pociągiem do Pragi – o największym sercu w Europie i mój tatuś jest wspaniały
15. O hultaju z sercem, polskiej wersji sosu, Gliwicach Nerona i połowie kufla łez.
16. Szanowni zbóje, czyli rzecz o ubezpieczeniach rzemieślników, żonie piekarza i jej jabłuszkach
17. Epigraf przedśmiertny – zakupione podwórko, rozwiązłość rzeczna, przyjaźń z trzodą hodowlaną i stangret żonobójca
18. Praska opowieść o liczeniu schodów, babach, piwie i ulubionym sporcie rencistów
19. Serce w plecaku – Raj utracony Raskolnikowa i o restrukturyzacji poczty
20. Kolęda o Franku łajdaczącym się na spacerze, zabawkarstwie i pocałunku z kęsem kiełbasy.
Najbardziej z całego zbioru spodobały mi się opowiadania „Emanek”; „BAR- ŚWIAT”; „Jarmilka”; „Legenda o pięknej Julci”. Polecam.
„Aferzystów…” trzymałem w rezerwie, właśnie ze względu na krótką formę, żeby skubnąć klasyki literatury i pośmiać się trochę z sąsiadów, ale bez przesady. Jak często bywa, Hrabal raz wpuszczony do baru już z niego nie wyszedł.
Jego historie może przez to, że oblane hektolitrami piwa, sprawiały wrażenie poczynionych przez dna butelek, czy kufli z praskich barów, zawierały...
Opowiadania Hrabala czytam zawsze z ogromną przyjemnością, nie inaczej było z tym zbiorem. Żywy, plastyczny język, świetne ucho do dialogów, cudowne opisy rzeczywistości, umiejętność odnalezienia cudowności w najmniej oczekiwanym miejscu. To wszystko tu jest, można się delektować.
Jedyny mój zarzut to dobór tekstów - nie ma w nim żadnej spójności ani myśli przewodniej. Niektóre wojenne opowiadania są wstrząsające i zasługują na więcej refleksji, niestety między nimi znajdują się utwory zupełnie innego kalibru. To przeszkadza i wybija z rytmu.
Opowiadania Hrabala czytam zawsze z ogromną przyjemnością, nie inaczej było z tym zbiorem. Żywy, plastyczny język, świetne ucho do dialogów, cudowne opisy rzeczywistości, umiejętność odnalezienia cudowności w najmniej oczekiwanym miejscu. To wszystko tu jest, można się delektować.
Jedyny mój zarzut to dobór tekstów - nie ma w nim żadnej spójności ani myśli przewodniej....
Albo ktoś jest gawędziarzem, albo nim nie jest. Hrabal bez wątpienia otrzymał ten dar. I choć składające się na ten zbiór opowiadania są dość zróżnicowane, łączy je kilka charakterystycznych dla autora cech, na czele z poetycko-onirycznym klimatem i przejmującym smutkiem, dla niepoznaki zamaskowanym tu i ówdzie wybornym humorem.
Proza Hrabala jest przystępna, a zarazem daleka od uniwersalności. Do mnie jednak znakomicie trafia recepta pisarza na zmagania z trudną rzeczywistością, polegająca na nakładaniu na nią kolejnych warstw delikatnego, ozdobnego płótna utkanego ze światła duszy ludzkiej, które jest w dużej części słodką iluzją.
Albo ktoś jest gawędziarzem, albo nim nie jest. Hrabal bez wątpienia otrzymał ten dar. I choć składające się na ten zbiór opowiadania są dość zróżnicowane, łączy je kilka charakterystycznych dla autora cech, na czele z poetycko-onirycznym klimatem i przejmującym smutkiem, dla niepoznaki zamaskowanym tu i ówdzie wybornym humorem.
Proza Hrabala jest przystępna, a zarazem...
Wszystko tu sprowadza się do zaprzeczania rzeczywistości – umieranie, choć jest go w tych utworach pełno, traktowane jest z reguły lekko, ze śmiechem, prawdziwą tożsamość kryje się pod fantazyjnymi maskami, zaś cudownie surrealistyczny utwór „Bawidułki”, którego bohaterowie mieszkają w szarej, pokrytej pyłem okolicy cementowni, lecz chwalą sobie to miejsce jako najzdrowsze i najpiękniejsze na ziemi (i, żeby było śmieszniej, długowieczność mieszkańców i niesamowita kolorystyczna gama obrazów miejscowego artysty, który czerpie inspirację z rodzimych widoczków, zdają się to przekonanie potwierdzać), to właściwie jeden wielki manifest odrzucenia tego, co rzeczywiste.
Piszę „opowiadania”, jednak te teksty Hrabala – z wyjątkiem kilku – nie są opowiadaniami w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. To raczej takie „zapiski z życia”, o których mówił, fragmenty rozmów podłapanych w gospodach i na ulicy, łańcuszki historyjek zasłyszanych u znajomych bawidułków, scenki, widoczki, kłębki myśli.
Wszystko tu sprowadza się do zaprzeczania rzeczywistości – umieranie, choć jest go w tych utworach pełno, traktowane jest z reguły lekko, ze śmiechem, prawdziwą tożsamość kryje się pod fantazyjnymi maskami, zaś cudownie surrealistyczny utwór „Bawidułki”, którego bohaterowie mieszkają w szarej, pokrytej pyłem okolicy cementowni, lecz chwalą sobie to miejsce jako najzdrowsze...
Hrabal jak wino, im starszy tym lepszy - słysząc taką opinię postanowiłam zacząć spotkanie z twórczością pisarza od "Aferzystów" czyli zbioru jego dwudziestu krótkich opowiadań. Moja ciekawość wzrosła jedynie po przeczytaniu "Krwawej Ballady", która otwiera zbiór.
Hrabal zamiast słowa wstępu udostępnił i zredagował fragmenty listów od czytelników. Fragmenty te pokazują jak różnie odbierane są jego utwory, jak krańcowe budzą emocje- od oburzenia i sprzeciwu, wyrażanego w dosadny sposób po zachwyt.
"Ty wstrętny chamie, ty sklerotyczny dziadygo o sztubackich ciągotach, ty obleśna świnio, twoje miejsce w kryminale, policja obyczajowa powinna się Tobą zająć, nadajesz się za kratki albo do czubków " - to zdecydowanie mój ulubiony fragment Krwawej Ballady.
Cały zbiór charakteryzuje gawędziarski ton - niekiedy zbyt chaotyczny dla kogoś, kto pierwszy raz styka się z twórczością pisarza. Przyznaję że trudno było mi przebrnąć przez "Legendę o pięknej Julci", "Druhnę" czy "Pogrzeb" właśnie ze względu na panujący wszechobecny chaos. Wymienione wyżej utwory przypominają sen - są to luźno związane ze sobą fragmenty wydarzeń, wymykające się logice, cierpiące na brak chronologii. Wrócę do nich na pewno - może po zgłębieniu kolejnych pozycji autora - ale dla początkujących stanowczo odradzam.
Upór mój po został jednak wynagrodzony, i po początkowym rozczarowaniu przyszedł czas na prawdziwe perełki czyli "Kochasia" i "Barona Munhhausena"* Pierwszy z utworów jest tak niesamowicie sympatyczny że będę wracała do niego jeszcze wiele razy. Nie da się nie lubić głównych bohaterów - starszego, doświadczonego Majchra - pracownika fabryki, który czas pracy umila sobie "dokuczaniem" młodszemu, naiwnemu Jendzie. Tak samo zapadającym w pamieć bohaterem jest Hanta - główna postać Barona Munhhausena - aferzysta i gawędziarz pierwszej klasy.
Opowiadaniami o których warto również dwa słowa powiedzieć są - Bawidułki - tutaj stykamy się z zupełnie surrealistycznym światem, którego bohaterowie żyją w szarej pokrytej fabrycznym pyłem okolicy - lecz zachwalają sobie to miejsce jako jedno z najbarwniejszych, najzdrowszych na ziemi. Jednym tchem przeczytałam rownież Jarmilkę - krótkie opowiadanie o samotnej dziewczynie, pracownicy fabryki(a jakże!), w stanie błogosławionym, która próbuje poradzić sobie z trudną sytuacją w jakiej się znalazła, co w świecie przedstawionym przez Hrabala nie jest wcale zadaniem łatwym.
Reasumując, zbiór opowiadań jako całość - polecam wielbicielom Hrabala.Książka warta spędzonego z nią - mimo momentów zwątpienia - czasu.
* opowiadań nie czytałam w kolejności, w jakiej zamieszczone są w książce.
Hrabal jak wino, im starszy tym lepszy - słysząc taką opinię postanowiłam zacząć spotkanie z twórczością pisarza od "Aferzystów" czyli zbioru jego dwudziestu krótkich opowiadań. Moja ciekawość wzrosła jedynie po przeczytaniu "Krwawej Ballady", która otwiera zbiór.
Hrabal zamiast słowa wstępu udostępnił i zredagował fragmenty listów od czytelników. Fragmenty te pokazują...
Ze wstydem przyznaję, że nie znalazłem tu jakiegoś szczególnego mistrzowstwa. Opowiadana poczciwie przaśna rzeczywistość, jakby nieco zapyziała, prości bohaterowie ze swymi prostymi filozofiami.
Owszem, to może być prawda, prawdziwy zapis opłotkowych historii i "epokowych", zdarzeń obserwowanych przez tych bohaterów, o fundamentalnym dla nich znaczeniu; Może ma to walor ciekawostkowy, sam często , gdy natkne sie na takie przypadki, zauważam je z pewnym zainteresowaniem. . Ale mijam je i zapominam, nie przywiązuję do nich jakiejś szczgólnej wagi, a już nie przyszłoby mi do głowy by wystawiać je na widok publiczny nadając im rangę opowieści literackiej. Treść tych ciekawostej jednak nie porywa, nie przykuwa.
Przykro mi, nie poznałem się?
Ze wstydem przyznaję, że nie znalazłem tu jakiegoś szczególnego mistrzowstwa. Opowiadana poczciwie przaśna rzeczywistość, jakby nieco zapyziała, prości bohaterowie ze swymi prostymi filozofiami.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOwszem, to może być prawda, prawdziwy zapis opłotkowych historii i "epokowych", zdarzeń obserwowanych przez tych bohaterów, o fundamentalnym dla nich znaczeniu; Może ma to walor...
Tu się nie ma co rozpisywać, opowiadania są genialne jak wszystko co wyszło spod pióra Hrabala.
Opowieści z przymrużeniem oka bawią, ale też skłaniają do refleksji. Hrabal jest doskonały również w krótkich formach ,czego dowodem są ,,Aferzysci....".
Zachęcam do przeczytania.
Tu się nie ma co rozpisywać, opowiadania są genialne jak wszystko co wyszło spod pióra Hrabala.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowieści z przymrużeniem oka bawią, ale też skłaniają do refleksji. Hrabal jest doskonały również w krótkich formach ,czego dowodem są ,,Aferzysci....".
Zachęcam do przeczytania.
„Aferzystów…” trzymałem w rezerwie, właśnie ze względu na krótką formę, żeby skubnąć klasyki literatury i pośmiać się trochę z sąsiadów, ale bez przesady. Jak często bywa, Hrabal raz wpuszczony do baru już z niego nie wyszedł.
Jego historie może przez to, że oblane hektolitrami piwa, sprawiały wrażenie poczynionych przez dna butelek, czy kufli z praskich barów, zawierały sporo błyskotliwych spostrzeżeń codziennych zachowań, często takich wywołujących rumieniec wstydu, ale tylko gdy dotyczyłyby nas samych. Może dlatego utarło się drwić z lubieżności autora?
Hrabal opróżniał kosz na brudy z ułomnościami swoich bohaterów, rzeczywistości w której żyli, raczej segregując nieczystości, niż piorąc je za Czechów. Przy tym, zamiast dokonywać kategorycznej oceny [niektóre słabości wydawały się być społecznie akceptowalne], jej część pozostawił samemu czytelnikowi. Czy założyć ponownie przepocone kalesony po wuju? Czy popłynąć z prądem i paluchami od tłustej kiełbasy ułapić podkoszulek, i próbować jeszcze wykręcić parę kropel piwa do nadtłuczonego kufelka? Autor wydawał się spacerować pośród tych „wynaturzeń”, zatrzymywał się, trochę się poprzyglądał, lubieżnie pod nosem uśmiechnął, a czasem tylko wzruszył ramionami, jakby nic go już nie mogło zdziwić. Po przechadzce z nim codzienność Czechów zamieniała się w oryginalność.
Zdecydowałem się spróbować porozmawiać z Hrabalem w ojczystym języku, dlatego postanowiłem zmodyfikować tytuły przeczytanych opowiadań, tak żeby składały się na nie szczegóły wyłowione z ich treści (Zachowałem kolejność, jak w czytanym wydaniu). Może to kogoś zachęci, może odstraszy, same efekty poniżej :
1. Nocnik perskiego króla, albo kilka opinii o samym autorze
2. Nekrologi pokaszlujących przywłaszczycieli
3. Frajda na stalowni, czyli kilka uwag o fryzurach młodzieżowych, futbolu, dziewczynach i krematoriach
4. Wspomnienie tramwajowego smarkacza o różowym prosięciu macerowane w piwie
5. „Bajka” o sztruksowych cielaczkach z melasy, wymionach autostopowicza i hebrajskim skarbie
6. Zasady nocnej jazdy samochodem oraz przegląd fauny leśnej
7. 150 Koron siły męskiej, czyli czyściec pracownika instytucji państwowej, albo 12 kotów, czyli sprawozdanie o handlu kośćmi, książkowych romansach , świętym Hubercie i anielskiej podpałce
8. O zamiłowaniu do cyfr, żółtej chmurze i żeglarstwie
9. No, niech Cię nie znam, czyli o czeskim Fanfanie Tulipanie i cygańskiej flocie
10. Łobuziaki – historia wypoczynku w okolicach pewnej cementowani i przygody taty Jurka
11. O Karolku, bufetowej, dwóch narzeczonych i fioletowym kopycie milicjanta
12. Nostalgiczna opowieść o konsekwencjach zabaw tanecznych oraz o złym Gustawie, heftlingach i bibelforszerach
13. Wielka Nagroda Czechosłowacji – o wyższości Skody 430, motorowym Grand Prix, litrowej butelce po Maggi i o tym, że wszyscy Niemcy to dranie
14. Pociągiem do Pragi – o największym sercu w Europie i mój tatuś jest wspaniały
15. O hultaju z sercem, polskiej wersji sosu, Gliwicach Nerona i połowie kufla łez.
16. Szanowni zbóje, czyli rzecz o ubezpieczeniach rzemieślników, żonie piekarza i jej jabłuszkach
17. Epigraf przedśmiertny – zakupione podwórko, rozwiązłość rzeczna, przyjaźń z trzodą hodowlaną i stangret żonobójca
18. Praska opowieść o liczeniu schodów, babach, piwie i ulubionym sporcie rencistów
19. Serce w plecaku – Raj utracony Raskolnikowa i o restrukturyzacji poczty
20. Kolęda o Franku łajdaczącym się na spacerze, zabawkarstwie i pocałunku z kęsem kiełbasy.
Najbardziej z całego zbioru spodobały mi się opowiadania „Emanek”; „BAR- ŚWIAT”; „Jarmilka”; „Legenda o pięknej Julci”. Polecam.
„Aferzystów…” trzymałem w rezerwie, właśnie ze względu na krótką formę, żeby skubnąć klasyki literatury i pośmiać się trochę z sąsiadów, ale bez przesady. Jak często bywa, Hrabal raz wpuszczony do baru już z niego nie wyszedł.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJego historie może przez to, że oblane hektolitrami piwa, sprawiały wrażenie poczynionych przez dna butelek, czy kufli z praskich barów, zawierały...
Opowiadania Hrabala czytam zawsze z ogromną przyjemnością, nie inaczej było z tym zbiorem. Żywy, plastyczny język, świetne ucho do dialogów, cudowne opisy rzeczywistości, umiejętność odnalezienia cudowności w najmniej oczekiwanym miejscu. To wszystko tu jest, można się delektować.
Jedyny mój zarzut to dobór tekstów - nie ma w nim żadnej spójności ani myśli przewodniej. Niektóre wojenne opowiadania są wstrząsające i zasługują na więcej refleksji, niestety między nimi znajdują się utwory zupełnie innego kalibru. To przeszkadza i wybija z rytmu.
Opowiadania Hrabala czytam zawsze z ogromną przyjemnością, nie inaczej było z tym zbiorem. Żywy, plastyczny język, świetne ucho do dialogów, cudowne opisy rzeczywistości, umiejętność odnalezienia cudowności w najmniej oczekiwanym miejscu. To wszystko tu jest, można się delektować.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedyny mój zarzut to dobór tekstów - nie ma w nim żadnej spójności ani myśli przewodniej....
Albo ktoś jest gawędziarzem, albo nim nie jest. Hrabal bez wątpienia otrzymał ten dar. I choć składające się na ten zbiór opowiadania są dość zróżnicowane, łączy je kilka charakterystycznych dla autora cech, na czele z poetycko-onirycznym klimatem i przejmującym smutkiem, dla niepoznaki zamaskowanym tu i ówdzie wybornym humorem.
Proza Hrabala jest przystępna, a zarazem daleka od uniwersalności. Do mnie jednak znakomicie trafia recepta pisarza na zmagania z trudną rzeczywistością, polegająca na nakładaniu na nią kolejnych warstw delikatnego, ozdobnego płótna utkanego ze światła duszy ludzkiej, które jest w dużej części słodką iluzją.
Albo ktoś jest gawędziarzem, albo nim nie jest. Hrabal bez wątpienia otrzymał ten dar. I choć składające się na ten zbiór opowiadania są dość zróżnicowane, łączy je kilka charakterystycznych dla autora cech, na czele z poetycko-onirycznym klimatem i przejmującym smutkiem, dla niepoznaki zamaskowanym tu i ówdzie wybornym humorem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toProza Hrabala jest przystępna, a zarazem...
Wszystko tu sprowadza się do zaprzeczania rzeczywistości – umieranie, choć jest go w tych utworach pełno, traktowane jest z reguły lekko, ze śmiechem, prawdziwą tożsamość kryje się pod fantazyjnymi maskami, zaś cudownie surrealistyczny utwór „Bawidułki”, którego bohaterowie mieszkają w szarej, pokrytej pyłem okolicy cementowni, lecz chwalą sobie to miejsce jako najzdrowsze i najpiękniejsze na ziemi (i, żeby było śmieszniej, długowieczność mieszkańców i niesamowita kolorystyczna gama obrazów miejscowego artysty, który czerpie inspirację z rodzimych widoczków, zdają się to przekonanie potwierdzać), to właściwie jeden wielki manifest odrzucenia tego, co rzeczywiste.
Piszę „opowiadania”, jednak te teksty Hrabala – z wyjątkiem kilku – nie są opowiadaniami w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. To raczej takie „zapiski z życia”, o których mówił, fragmenty rozmów podłapanych w gospodach i na ulicy, łańcuszki historyjek zasłyszanych u znajomych bawidułków, scenki, widoczki, kłębki myśli.
[http://literackie-skarby.blogspot.com/2011/01/sodkie-bawidukowanie-bohumil-hrabal.html]
Wszystko tu sprowadza się do zaprzeczania rzeczywistości – umieranie, choć jest go w tych utworach pełno, traktowane jest z reguły lekko, ze śmiechem, prawdziwą tożsamość kryje się pod fantazyjnymi maskami, zaś cudownie surrealistyczny utwór „Bawidułki”, którego bohaterowie mieszkają w szarej, pokrytej pyłem okolicy cementowni, lecz chwalą sobie to miejsce jako najzdrowsze...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHrabal jak wino, im starszy tym lepszy - słysząc taką opinię postanowiłam zacząć spotkanie z twórczością pisarza od "Aferzystów" czyli zbioru jego dwudziestu krótkich opowiadań. Moja ciekawość wzrosła jedynie po przeczytaniu "Krwawej Ballady", która otwiera zbiór.
Hrabal zamiast słowa wstępu udostępnił i zredagował fragmenty listów od czytelników. Fragmenty te pokazują jak różnie odbierane są jego utwory, jak krańcowe budzą emocje- od oburzenia i sprzeciwu, wyrażanego w dosadny sposób po zachwyt.
"Ty wstrętny chamie, ty sklerotyczny dziadygo o sztubackich ciągotach, ty obleśna świnio, twoje miejsce w kryminale, policja obyczajowa powinna się Tobą zająć, nadajesz się za kratki albo do czubków " - to zdecydowanie mój ulubiony fragment Krwawej Ballady.
Cały zbiór charakteryzuje gawędziarski ton - niekiedy zbyt chaotyczny dla kogoś, kto pierwszy raz styka się z twórczością pisarza. Przyznaję że trudno było mi przebrnąć przez "Legendę o pięknej Julci", "Druhnę" czy "Pogrzeb" właśnie ze względu na panujący wszechobecny chaos. Wymienione wyżej utwory przypominają sen - są to luźno związane ze sobą fragmenty wydarzeń, wymykające się logice, cierpiące na brak chronologii. Wrócę do nich na pewno - może po zgłębieniu kolejnych pozycji autora - ale dla początkujących stanowczo odradzam.
Upór mój po został jednak wynagrodzony, i po początkowym rozczarowaniu przyszedł czas na prawdziwe perełki czyli "Kochasia" i "Barona Munhhausena"* Pierwszy z utworów jest tak niesamowicie sympatyczny że będę wracała do niego jeszcze wiele razy. Nie da się nie lubić głównych bohaterów - starszego, doświadczonego Majchra - pracownika fabryki, który czas pracy umila sobie "dokuczaniem" młodszemu, naiwnemu Jendzie. Tak samo zapadającym w pamieć bohaterem jest Hanta - główna postać Barona Munhhausena - aferzysta i gawędziarz pierwszej klasy.
Opowiadaniami o których warto również dwa słowa powiedzieć są - Bawidułki - tutaj stykamy się z zupełnie surrealistycznym światem, którego bohaterowie żyją w szarej pokrytej fabrycznym pyłem okolicy - lecz zachwalają sobie to miejsce jako jedno z najbarwniejszych, najzdrowszych na ziemi. Jednym tchem przeczytałam rownież Jarmilkę - krótkie opowiadanie o samotnej dziewczynie, pracownicy fabryki(a jakże!), w stanie błogosławionym, która próbuje poradzić sobie z trudną sytuacją w jakiej się znalazła, co w świecie przedstawionym przez Hrabala nie jest wcale zadaniem łatwym.
Reasumując, zbiór opowiadań jako całość - polecam wielbicielom Hrabala.Książka warta spędzonego z nią - mimo momentów zwątpienia - czasu.
* opowiadań nie czytałam w kolejności, w jakiej zamieszczone są w książce.
Hrabal jak wino, im starszy tym lepszy - słysząc taką opinię postanowiłam zacząć spotkanie z twórczością pisarza od "Aferzystów" czyli zbioru jego dwudziestu krótkich opowiadań. Moja ciekawość wzrosła jedynie po przeczytaniu "Krwawej Ballady", która otwiera zbiór.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHrabal zamiast słowa wstępu udostępnił i zredagował fragmenty listów od czytelników. Fragmenty te pokazują...