Schron 7/7

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Убежище 3/9
- Data wydania:
- 2008-09-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2008-09-01
- Liczba stron:
- 336
- Czas czytania
- 5 godz. 36 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 978-83-7469-850-4
- Tłumacz:
- Ewa Skórska
Masza, z zawodu fotoreporter, jedzie do Paryża na targi literatury dziecięcej, gdzie ma zrobić reportaż dla gazety. Na miejscu wszystko idzie nie tak. Zwyczajna delegacja przeistacza się w koszmar - Masza nie może wytrzymać w ciasnym pokoiku taniego hotelu, nie dostrzega uroków miasta i z każdą chwilą czuje się coraz gorzej: ma dreszcze, gorączkę, boli ją głowa i uświadmia sobie, że ma luki w pamięci. Na domiar złego jej redakcyjny kolega oznajmia, że nie zamiarze pisać żadnego reportażu - i w ogóle nie zamierza wracać do Rosji "gdzie nastaną złe czasy". Zdezorientowana Masza, czując się coraz bardziej chora, wraca do hotelu i zapada w ciężki sen, pełen koszmarów rodem ze strasznych baśni. Po przebudzeniu czując się trochę lepiej, wychodzi coś zjeść - i wtedy zaczyna dziać się coś dziwnego. Barman w restauracji mówi, że ktoś taki jak ona nie ma tu czego szukać, recepcjonista w hotelu bezceremonialnie wyrzuca ją za drzwi... Jeden rzut oka na lustro w holu - i Masza już rozumie, co jest nie tak - w lustrze odbija się nie młoda kobieta, lecz czterdziestoletni, wynędzniały kloszard...
Opisy Paryża widzianego oczami kobiety tracącej pamięć przeplatają się z doznaniami umierającego kloszarda, który za wszelką cenę - nawet za cenę czyjegoś życia - musi dostać się do Rosji; wewnętrzny świat chłopca, który doznał urazu mózgu i nie wyszedł ze śpiączki przenikają się z fragmentami bajek, magicznymi zaklęciami i wspomnieniami młodej kobiety, która najpierw straciła męża, potem dziecko, potem pamięć, a wreszcie samą siebie... Rzeczywistość przeistoczona w straszną baśń, a raczej straszna baśń zawsze była podszewką rzeczywistości. Realność płynnie przechodzi w fantastyczny horror, a horror wkracza w realność...
Ciężko czytać tę książkę - ale i oderwać się od niej ciężko. Żyje w niej dziki, zniewalający, pierwotny strach, który świetnie znamy, choćby z własnych dziecięcych lęków, a którego nie potrafimy oswoić, który leży u podstaw wszystkich niesamowitości i horrorów - strach przed ciemnością, pająkami, zamkniętą przestrzenią, brzydotą i śmiercią, strach przed tym, co zwyczajne i przed tym, co nadprzyrodzone...
Kup Schron 7/7 w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Schron 7/7
Poznaj innych czytelników
167 użytkowników ma tytuł Schron 7/7 na półkach głównych- Przeczytane 126
- Chcę przeczytać 38
- Teraz czytam 3
- Posiadam 57
- 2012 4
- Ulubione 3
- 2011 3
- Przeczytane w 2008 1
- 2009 1
- Wymienione 1
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Schron 7/7
W moim teraz to nieważne.
Wujek Losza był schizofrenikiem, alkoholikiem, chrześcijaninem z przekonania, patriotą, monarchistą, antysemitą i filozofem. Mieszanka wybuc...
Rozwiń



































OPINIE i DYSKUSJE o książce Schron 7/7
Sama nie wiem co myśleć o tej pozycji... Mama spytala mnie o czym jest książka, którą czytam a ja nie umiałam jej odpowiedzieć. Bo mam wrażenie, że tej książki nie da się opowiedzieć. Sama się gubiłam momentami kto jest kto. Obawiam sie, że ostatecznie nie do końca zrozumiałam, co tam się w ogóle zadziało...
Sama nie wiem co myśleć o tej pozycji... Mama spytala mnie o czym jest książka, którą czytam a ja nie umiałam jej odpowiedzieć. Bo mam wrażenie, że tej książki nie da się opowiedzieć. Sama się gubiłam momentami kto jest kto. Obawiam sie, że ostatecznie nie do końca zrozumiałam, co tam się w ogóle zadziało...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPomysł fajny, ale jakoś tak topornie napisane...
Pomysł fajny, ale jakoś tak topornie napisane...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRzadko, do której książki podchodziłem tyle razy. Za każdym razem odrzucała mnie kompozycja i styl w jakim została napisana. Widać, że Anna Starobiniec miała ciekawy pomysł na fabułę. Tego autorce zarzucić nie można. Szkoda tylko, że swoją powieść napisała tak bardzo chaotycznie i trudnym, wręcz męczącym językiem. Gdyby popracować tak nad niniejszymi aspektami to "Schron 7/7" byłby naprawdę interesującym tytułem. A tak? Większość czytelników będzie zniechęcona już po pierwszym rozdziale.
Z bólem serca muszę wystawić tak niską notę.
Rzadko, do której książki podchodziłem tyle razy. Za każdym razem odrzucała mnie kompozycja i styl w jakim została napisana. Widać, że Anna Starobiniec miała ciekawy pomysł na fabułę. Tego autorce zarzucić nie można. Szkoda tylko, że swoją powieść napisała tak bardzo chaotycznie i trudnym, wręcz męczącym językiem. Gdyby popracować tak nad niniejszymi aspektami to...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI co ja mam teraz zrobić? Przeczytałam tą książkę i nawet nie potrafię wystawić jej oceny. Mieszanka Jonathana Carrolla i serii Upiór południa M.L. Kossakowskiej z nielicznymi nieścisłościami (spoiler - wieczne umieranie i odżywanie karzełków, przechodzenie z Jawi do Nawy, czy ostatnia śmierć chłopca i jego czaszka, a nawet wskrzeszenie ojca-pająka i wspominanie o jego truciźnie, która przecież trucizną nie była). Od niej można dosłownie oszaleć. Senny, z lekka obrzydliwy surrealizm dla ludzi o mocnych nerwach (w połowie czytania, zasypiając, myślałam, że jego ojca zamieniono w konia - on zamienił ojca w konia - mówiłam do siebie, w nocy, nieprzytomna, a rano się okazało, że to nieprawda, że sama to wymyśliłam - nie wiedzieć czemu bo przecież nic w powieści na to wówczas, albo w ogóle, nie wskazywało. Następnego dnia czułam, że zwariowałam, powtarzałam słowa Leśnego nie mogąc myśleć o niczym innym, ale to może również kwestia niewyspania i alergii - nie da się udowodnić - tym bardziej, że przecież dziś chyba znów jestem sobą. Nie powiem, że normalną bowiem normalna nigdy nie byłam). Sięgnęłam po Schron bo myślałam, że to apokalipsa - jak seria Metro 2033 - ale bardzo się myliłam i w sumie nie wiem czy żałuję (nie tego czy się myliłam, ale wypożyczenia książki z biblioteki). Kompletny bezsens zapychający czas. Taki sam bezsens, który zapycha i nasze życie -powiedziałabym.
PS może byłoby lepiej, gdyby to wszystko okazało się jakąś metaforą, coś w rodzaju Czasu mgieł gdzie (spoiler) facet znajduje się w czyśćcu, a nie na Ziemi tak jak myślał?
PS2 Dlaczego surrealizm, który tak bardzo lubię, tak często łączony jest z horrorem? Szkoda.
I co ja mam teraz zrobić? Przeczytałam tą książkę i nawet nie potrafię wystawić jej oceny. Mieszanka Jonathana Carrolla i serii Upiór południa M.L. Kossakowskiej z nielicznymi nieścisłościami (spoiler - wieczne umieranie i odżywanie karzełków, przechodzenie z Jawi do Nawy, czy ostatnia śmierć chłopca i jego czaszka, a nawet wskrzeszenie ojca-pająka i wspominanie o jego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzasem powinno się odpuścić i przerwać czytanie, gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią "nie". Może to sztuka, której nie rozumiem, a może tylko nieuporządkowany zlepek pomysłów i silenia się na bycie ciekawą. Podobne rzeczy tworzą osoby chorujące na schizofrenię paranoidalną, chociaż ich twórczość wydaje mi się ciekawsza. 336 stron pełnych niezrozumienia i stereotypów. Nie jestem w stanie powiedzieć o czym ta książka jest ani dlaczego ją przeczytałam.
Czasem powinno się odpuścić i przerwać czytanie, gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią "nie". Może to sztuka, której nie rozumiem, a może tylko nieuporządkowany zlepek pomysłów i silenia się na bycie ciekawą. Podobne rzeczy tworzą osoby chorujące na schizofrenię paranoidalną, chociaż ich twórczość wydaje mi się ciekawsza. 336 stron pełnych niezrozumienia i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo i cóż.. autorka mało znana jeszcze w polsce..brak sensownych interpretacji, artykułów o samej książce..co nie ukrywam bardzo by pomogło przy pisaniu pracy licencjackiej, gdyż właśnie na ta książke sie zdecydowałam skuszona przez promotora, albowiem miała w sobie zawierać liczne elementy folkloru rosyjskiego i ogólnie słowiańskiego.. I owszem, te elementy są. Jednakże przeraża mnie wcześniej wspomniany brak nie tyle opracowań,co wyjaśnień o tej książce, co skutkuje wieloma różnorakimi domysłami czytelników. Ja osobiście w tej książce dojrzałam ,być może społeczny, problem porzucanych dzieci w szpitalach/ zakładach opieki. Dojrzałam krzywdę małego przecież jeszcze chłopca, który po ciężkim wypadku traci świadomość, zapada w śpiączke. Matka nie dając sobie psychicznie rady postanawia odciąć się od tego problemu. Jest to niestety brutalna,ale często rzeczywistość, w realnym świecie wielu ludzi tak postepuje z różnych pobudek. Wszyscy twierdzą, ze chłopiec nie ma rzeczywistego kontaktu ze światem, że nic nie odczuwa nie rozumie, Ja uważam, że Starobiniec chciała nam pokazać, że takie dzieci mimo śpiączki, mimo cięzkich urazów głowy/mózgu też mają duszę, też odczuwają, mimo, że nie mogą nam tego pokazać czy powiedzieć. Chłopiec być może nie do końca wiedział co się z nim dzieje, był jakby we śnie na jawie..interpretował to co się dzieje wokół niego śniąc.. i może o to chodziło...ale odczuwał, odczuwał brak czegoś, smutek. Nie potrafił przyjąć do wiadomości, że został porzucony, nie wierzył w to. Wydaje mi się, że psychika dzieci tak działa.. mimo, że ktoś je zostawił czy to w domu dziecka czy to w jakimś zakładzie, one dalej wierzą, że ukochana osoba po nie wróci i zabierze do domu. Chłopiec przecież wszelkimi, nawet tymi pozornie niemożliwymi sposobami, chciał sprowadzić matkę do siebie, chciał połączyć ją znów z ojcem..jakby wierzył w to, ze gdy oni będą znów razem wszystko wróci do normy. Mimo wszytko, chciał ich oboje ukarać - matkę za pozostawienie go, ojca być może za zdrady, przez które matka się załamała bo została z tym wszystkim sama. Wydaje mi się też możliwa interpretacja choroby psychicznej u matki, lub załamania, skutkiem którego było szukanie usprawiedliwienia..matka porzucając syna wyparła z siebie te treści, które budziły w niej lęk, strach..i gdy zaczełą sobie uświadamiać co zrobiła, wszystko zaczęło wracać..i najprawdopodobniej spokoju zaznała dopiero pośmiertnie.. książke skończyłam właśnie dzisiaj.. i póki co tylko to mi do głowy przychodzi..ale musze jeszcze głębiej przemyśleć zakończenie.. odjęłam jedną gwiazdkę właśnie za jeszcze niezrozumiałe dla mnie zakończenie..ale mam nadzieję, że jednak nie bezsensowne :)
No i cóż.. autorka mało znana jeszcze w polsce..brak sensownych interpretacji, artykułów o samej książce..co nie ukrywam bardzo by pomogło przy pisaniu pracy licencjackiej, gdyż właśnie na ta książke sie zdecydowałam skuszona przez promotora, albowiem miała w sobie zawierać liczne elementy folkloru rosyjskiego i ogólnie słowiańskiego.. I owszem, te elementy są. Jednakże...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiężko jest mi w ogóle zacząć pisac tą opinię, gdyż nie wiem co mam zacząć krytykowac jako pierwsze. Zagmatwany początek ? Dobrze, nie szkodzi, przecież jest tak w większości książek. Zagmatwany środek? Pewnie dalej wszysrko będzie logiczne. Na koniec książki, gdyby ktoś spytał cię o czym była książka, a ty nadal nie wiesz ? Beznadzieja. Wydaję mi sie7, ze wlasnie to bylo tu najgorsze, ze nie szloby w skrocie opowoedzoec o co w tym chodzi. Jasne, ktoś może powiedziec, że no nie wiem , nie jestemjeszcze dojrzała na tę książkę. Tylko, że to nieprawda, to nazywa się rzecz gustu. Pomijając to nie podobało mi się jak książka była napisana, chaotycznie, bezsensownie i logicznie i podziwiqm siebie, że przeczytalam ją do końca. Najbardzie zdenerowalo mnie to, kiey byla wzmianka o stereotypowych złodziejach-Polakach, głupie, nstereotupowe myślenie, z resztą co sie dziwić, kiedy pisala to Rosjanka. Zdecydowwnie jedna z gorszych książek w moim życiu, a 3 gwiazski jedynie z tego powodu, że chciałam się dowiefzieć jak zakończy się książka i czy wszystko sie eyjasni.
Ciężko jest mi w ogóle zacząć pisac tą opinię, gdyż nie wiem co mam zacząć krytykowac jako pierwsze. Zagmatwany początek ? Dobrze, nie szkodzi, przecież jest tak w większości książek. Zagmatwany środek? Pewnie dalej wszysrko będzie logiczne. Na koniec książki, gdyby ktoś spytał cię o czym była książka, a ty nadal nie wiesz ? Beznadzieja. Wydaję mi sie7, ze wlasnie to...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWłaśnie czytam książkę drugi raz. Piszę na jej podstawie pracę licencjacką i nie potrafię zrozumieć dlaczego w oryginale jest 3/9 a w polskim tłumaczeniu 7/7. Czy może ktoś pomóc?
Właśnie czytam książkę drugi raz. Piszę na jej podstawie pracę licencjacką i nie potrafię zrozumieć dlaczego w oryginale jest 3/9 a w polskim tłumaczeniu 7/7. Czy może ktoś pomóc?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFotoreporterka, Rosjanka, Masza jedzie z kolegą z pracy na targi literatury dziecięcej do Paryża. Niestety nie dane jest jej podziwianie wspaniałego miasta i bezcennych zabytków, ponieważ z dnia na dzień coraz bardziej rozbiera ją choroba. Na domiar złego jej klaustrofobiczny, mikroskopijny wręcz pokój w hotelu wcale nie poprawia jej samopoczucia, jak również nie czynią tego garści połkniętej aspiryny.
Zapada w niespokojny sen, a kiedy się budzi, rzeczywistość okazuje się koszmarnym majakiem, z którego poplątanych wydarzeń nie widać wyjścia.
Z tych chorobowych majaków wyziera dość dramatyczna przeszłość Maszy. Jej zrujnowane przeszłe życie rodzinne. Koszmary dnia codziennego kiedy usilnie poczucie wyrzutów sumienia ukrywała pod pokładami przyszłego życia, pracy, rozwoju, budzą się w niej i pozornie wydostają na zewnątrz napierając swoją siłą, strasząc i żądając zadośćuczynienia.
Książka Anny Starobiniec wpadła w moje ręce zupełnie przypadkowo. No może nie tak zupełnie, bo w zasadzie sama ją z półki podniosłam i z targowiska wyniosłam, całkiem świadomie wśród innych nabytków z wszechobecnych na nadmorskich terenach namiotów z tanią książką. Zebrało mi się tych książek ponad 10, ale sami wiecie jak to jest jak się widzi książki po około 10 PLN, kiedy w tradycyjnych rynkowych księgarniach ceny sięgają naprawdę wysokich progów.
Schron 7/7 rzucił mi się w oczy głównie okładką, a że jakoś tak przed-urlopowo byłam w nastroju całkiem post-apokaliptycznym, to od razu i po tytule i po zdjęciu z okładki samo mi się nasunęło, że coś w takich klimatach tu będzie. Potem gdzieś pobieżnie przeczytałam na skrzydełkach o fantasy i Bułhakowie, i w zasadzie tyle mi wystarczyło.
Tak więc po pierwsze, książka nie ma nic wspólnego z post-apo. Czy to źle? Oczywiście, że nie, ale jak ktoś nastawiałby się na książkę poprzez okładkę, to żeby wiedział. Zupełnie żadnej post-apo, ani nawet żadnej wojny, tzn. no niby jest, ale nie taka, jak byśmy mogli na to w ogóle wpaść.
Po drugie fantasy, O tak jak najbardziej. Fantasy tu aż za dużo, każdą dziurą wychodzi, c wcale nie jest takie złe, naprawdę. Ale, ale, nie jest to po prostu fantasy, to totalny kosmos. Tak sobie czytałam tę książkę i co jakiś czas: ale że jak????, bądź eeeee? To bardzo, bardzo, hm, inna powieść.
Po trzecie Bułhakow, nu może troszkę dałoby się odnieść, jakoś pod "Mistrza i Małgorzatę" może, ale to jakbyśmy bardzo chcieli.
W takim razie, co to w ogóle za książka? Nie będę daleka od prawdy jeśli tu się wywnętrznię i napiszę, że moje takie zupełnie pierwsze odczucia, graniczyły gdzieś pomiędzy wizjami nieźle naćpanego człeka a dobrze zeschizowaną psychą. W sumie wiele dziwnych, strasznych, kosmicznych, ironicznych i wielu różnych innych książek czytałam, ale ta jest naprawdę pokręcona. I, żeby było śmieszniej, wcale nie w złym kierunku. Kurczę, to naprawdę dobra, ciekawa i intrygująca, a właściwie nawet nie intrygująca, a raczej niepokojąca książka, tyle, że ścisły koniec, do bani ;/ To znaczy sam koniec przede wszystkim kompletnie niczego jakby nie wyjaśnia, zupełnie zabrakło mi w nim takiego jakiegoś przytupu, huku zrozumienia, bez niego większość rzeczy tak jak w książce gubi się gdzieś między krainą snu i jawy, tak i u czytelnika może się rozmyć i nawet pozostawić pewien rodzaj niesmaku, rozczarowania, czy po prostu braku głębszej przyjemności z przeczytania. Ja, swoją przyjemność w tej książce znalazłam, [mały spoiler-choć nie do końca, ale jakieś moje 'narzucenie' interpretacji] pozostawiona matka, która porzuca własne dziecko po ciężkim wypadku w stanie głębokiego autyzmu, w końcu uświadamia sobie swoje poczucie winy i poprzez własne chęci, wizje, chce jakby wymazać wyczyścić ten oskarżający ją brud tego czynu.
Autorka posługuję się językiem prostym i dosadnym. Trafiają się sceny nieprzyzwoite, opisane sucho, jakby reportażowo, ale nie odbiera się ich w sposób wulgarny. To bardzo dziwna książka, niby wszytko jest totalnie pogmatwane i baśń przechodzi w inną baśń, czy sen w sen, a zjawa w zjawę, czyta się ją dość łatwo i szybko pomimo tego całego poplątania.
Polecam, ponieważ naprawdę nie jest zła, a nawet całkiem dobra, ale chyba głównie czytelnikom dość wytrwałym, których nie przerazi a dream within a dream. :)
Fotoreporterka, Rosjanka, Masza jedzie z kolegą z pracy na targi literatury dziecięcej do Paryża. Niestety nie dane jest jej podziwianie wspaniałego miasta i bezcennych zabytków, ponieważ z dnia na dzień coraz bardziej rozbiera ją choroba. Na domiar złego jej klaustrofobiczny, mikroskopijny wręcz pokój w hotelu wcale nie poprawia jej samopoczucia, jak również nie czynią...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę kupiłam dobre parę lat temu, jeszcze jako dzieciak, na kiermaszu na dworcu kolejowym. Za 9 symbolicznych złotówek... "Schron" jest lekturą niezwykłą. Niebywałą. Przeczytałam w życiu już sporo książek, jednak nigdy nie dane było trafić mi na podobną.
Nie ma sensu rozwodzić się nad charakterystyką głównych bohaterów- wystarczy powiedzieć o nich tyle, że są niezwykle różnorodni i dziwni, że przyciągają, jednocześnie odpychając. Fenomenem tej książki jest specyficzny klimat, który co prawda nieco zanika pod koniec, ale i tak utrzymuje się bardzo długo. Niby nie ma w niej nic przerażającego, a jednak przeraża. Nawiązania autorki do znanych nam wszystkim z dzieciństwa bajek, ukazanie dwóch równoległych, i równie brutalnych, światów, doprawione swoistą prostotą język, która absolutnie NIE oznacza, że fabuła jest prosta- to wszystko czyni ze "schronu" prawdziwy majstersztyk.
Książka zdecydowanie godna polecenia dla czytelników wymagających, lubiącym odczytywanie licznych kontekstów i potrafiących zastanowić się nad poznawaną fabułą.
Książkę kupiłam dobre parę lat temu, jeszcze jako dzieciak, na kiermaszu na dworcu kolejowym. Za 9 symbolicznych złotówek... "Schron" jest lekturą niezwykłą. Niebywałą. Przeczytałam w życiu już sporo książek, jednak nigdy nie dane było trafić mi na podobną.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie ma sensu rozwodzić się nad charakterystyką głównych bohaterów- wystarczy powiedzieć o nich tyle, że są niezwykle...