
Podróż bez końca

- Kategoria:
- literatura podróżnicza
- Format:
- papier
- Seria:
- Podróże
- Tytuł oryginału:
- L'infinito viaggiare
- Data wydania:
- 2009-05-11
- Data 1. wyd. pol.:
- 2009-05-11
- Liczba stron:
- 132
- Czas czytania
- 2 godz. 12 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788360046043
- Tłumacz:
- Joanna Ugniewska
Szkice z podróży do Austrii, Czech, Hiszpanii, Iranu, Norwegii, Polski, Rosji, Szwecji, Wietnamu i na Wyspy Kanaryjskie. Zapis wędrówek autora Dunaju przez historię i dzień dzisiejszy odwiedzanych miejsc. Prawdziwa lekcja twórczego podróżowania.
Żyć, podróżować, pisać. Być może najbardziej autentyczną literaturą jest dzisiaj ta, która nie posługuje się czystą wyobraźnią i fikcją, lecz mówi bezpośrednio o faktach i rzeczach, owych szalonych i zawrotnych przemianach, które - jak powiada Ryszard Kapuściński - nie pozwalają uchwycić świata jako całości.
Wielu przyjaciół pyta mnie, jak to się dzieje, że nie męczą mnie dalekie i częste podróże. Męczymy się raczej w domu, we własnym mieście i własnym świecie udręczeni przez obowiązki i kłopoty, przebici tysiącem codziennych trujących strzał, przytłoczeni przez idole własnego plemienia. W dodatku to w domu rozgrywa się nasze życie, szczęście i nieszczęście, namiętność, los. Podróż, nawet najciekawsza, jest zawsze pauzą, ucieczką, doświadczeniem braku odpowiedzialności, odpoczynkiem od wszelkiego prawdziwego ryzyka.
Claudio Magris
Kup Podróż bez końca w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Podróż bez końca
Poznaj innych czytelników
239 użytkowników ma tytuł Podróż bez końca na półkach głównych- Chcę przeczytać 173
- Przeczytane 63
- Teraz czytam 3
- Posiadam 22
- Ulubione 4
- Literatura włoska 3
- Literatura podróżnicza 2
- Nie mam 2
- 2018 2
- Literatura włoska 2



































OPINIE i DYSKUSJE o książce Podróż bez końca
„Podróż się liczy, nie dotarcie do celu” – tę maksymę T.S. Eliota Autor nie tylko bierze sobie do serca, ale i ją twórczo rozwija… Następna moja, a już 6., przepiękna, egzystencjalna rzecz Claudia Magrisa.
Zgadzam się tu niemal z każdym słowem, także dlatego, że magia podróży od zawsze działa na mnie w szczególny sposób. Cudownie niezwykłe jest to zawieszenie pomiędzy różnymi światami – tym, z którego się wyjechało a tym, do którego się dąży – do czego wszak dochodzą jeszcze światy przechodnie czy przejezdne. To chyba dlatego tak nie lubię latać samolotem, bo pozbawia mnie możliwości chłonięcia tego wszystkiego pomiędzy startem a metą….
Kolejna znakomita książka włoskiego intelektualisty poświęcona częściowo teorii podróżowania, a częściowo intelektualnym impresjom, z wyjazdów w różne części świata, w tym i do naszego kraju
Akurat opisy podróży do Polski niezbyt się wyróżniają, chyba że pewną powierzchownością. Nota bene, wzmiankując o odbudowanej Starówce, Autor pisze przewrotnie – a pamiętajmy, że we Włoszech historyczna substancja nie uległa wielkiej zatracie – nie zapomnę widoku romańskiego kościołka pomiędzy dwoma pasami autostrady: „W tej odtworzonej przeszłości jest coś widmowego. Można się zastanawiać co by się stało, gdyby wszędzie na całym świecie odbudowywano bez przerwy starannie i wiernie wszystko, co czas, zła pogoda, erozja i wojny zdołały zniszczyć. Samoloty lądowałyby na rzymskich castra w pobliżu świątyń Merkurego. Pracownicy giełdy z Wall Street tworzyliby i unicestwiali imperia nie pośród wieżowców, lecz holenderskich domków i nowiusieńkich indiańskich wigwamów. Postępowalibyśmy wszyscy jak koczownicy na pustyni, którzy stawiają ponownie namiot, ponieważ poszarpał go wiatr”.
Ale zostawmy to, bo bardziej się liczy to, co Autor ma nam do powiedzenia, jeśli chodzi o istotę tymczasowej zmiany miejsca pobytu. I tu aż się prosi o zacytowanie wspaniałych zdań dotyczących związanych z tym nadziei, złudzeń, samooszukiwań, zawodów, zachwyceń….
Paradoksalnie, a może i nie, najciekawszą częścią tej niepozornej książeczki jest (rzekoma) przedmowa, w której Autor zawarł najważniejsze przemyślenia o fenomenie podroży. A tam takie cudowności…
„Podróżuje się w rzeczywistości jak w teatrze, przesuwając dekoracje, otwierając nowe przejścia, gubiąc się ślepych zaułkach i zatrzymując się przed fałszywymi drzwiami narysowanymi na ścianie”.
„Podróżowanie ma zatem coś wspólnego ze śmiercią, lecz jest również odwlekaniem śmierci, odkładaniem na jak najpóźniej przybycia na miejsce spotkania z istotą rzeczy, podobnie jak przedmowa odwleka prawdziwą lekturę”.
„Prolog pasuje jednak do zbioru szkiców o podróży ponieważ podróż w świecie i na papierze jest sama przez się wieczną preambułą, wstępem do czegoś, co ma nastąpić I co jest tuż tuż”.
„Podróżować i czuć się zawsze jednocześnie w nieznanym i w domu, wiedząc wszakże, iż nie mamy domu”.
„Podróżny jest widzem, nie angażuje się głęboko w rzeczywistość, którą przemierza, nie ponosi winy za okrucieństwa, hańbę, tragedie krajów, w które się zapuszcza. W podróży dobrze się czujemy, ponieważ z wyjątkiem jakichś nieszczęść, nie może się tak naprawdę nic przytrafić”.
„Okrucieństwo podróży, ostrzega Canetti, polega na tym że podróżny spogląda na świat z ciekawością. Jest w jakimś sensie skłonny zgodzić się na to, co widzi, na zło i niesprawiedliwość. Gotów jest raczej poznawać je i rozumieć niż zwalczyć zwalczać i starać się pokonać. Podróż do krajów totalitarnych na przykład zaznaczona jest zawsze trochę winą, wspólnictwem albo przynajmniej neutralnością wobec przemocy i hańby”.
„Podróż jest również przyjemną, nudną, miłą nieistotnością. Najbardziej ryzykowna trudna i zachwycająca przygoda staje się naszym udziałem w domu. To tam gra toczy się o życie o zdolność do miłości lub jej brak o bycie szczęśliwym i umiejętność dawania szczęścia”.
„Podróżowanie oznacza liczenie się ze światem, lecz również z jego alternatywnym obliczem”.
„Podróżować nie po to, aby dotrzeć do celu, lecz aby dojechać jak najpóźniej, aby nie dojechać - o ile to możliwe – nigdy”.
„Podróż w przestrzeni jest zarazem podróżą w czasie i przeciw czasowi”.
„W miejscach pełnych życia grozi nam, że niczego nie zobaczymy, tak jak kiedy nie słyszymy nic, kiedy jest zbyt głośno; przesyt rzeczywistości utrudnia jej odbiór”.
„Wielu przyjaciół pyta mnie, jak to się dzieje, że nie męczą mnie takie dalekie i częste podróże. Męczymy się raczej w domu we własnym mieście i własnym świecie. Udręczeni przez obowiązki i kłopoty, przebici tysiącem codziennych trujących strzał, przytłoczeni przez idole własnego plemienia (…). Podróż, nawet najciekawsza, jest zawsze pauzą, ucieczką, doświadczeniem braku odpowiedzialności, odpoczynkiem od wszelkiego prawdziwego ryzyka. Wraca się więc do domu do świata dorosłego, pełnego powagi, nie pozwalającego na ucieczkę”.
Wśród przeróżnych odwiedzanych miejsc szczególnie interesująco Autor pisze o – dalibóg, nieznanych mi - wyspach Scilly, leżących na południe od Kornwalii. Kilka godzin rejsu albo pół godziny lotu śmigłowcem wystarczy, żeby znaleźć się „pośród tropikalnej roślinności, agaw i palm, australijskich eukaliptusów, irysów i niebiesko-fiołkowych lilii z południowej Afryki, orchidei, kęp purpurowego przypołudnika, szkarłatnego żmijowca sterczącego niczym jakieś pyszny erotyczny symbol”. A wszystko dzięki prądowi zatokowemu i ludziom z 19. wieku, którzy przyczynili się do obfitości wyspy i hodowli kwiatów.
„Wyspy te zasługują na to, aby utożsamiać je z Wyspami Szczęśliwymi (…). Niczym nie zakłócony czar trwa nadal, przejrzysta jasność triumf witalności we wszystkich jej formach i kolorach, rozmaitość roślin i ptaków, mew i czapli, kormoranów i nawałników burzowych, hełmiatek i biegusów krzywodziobych, kulików i szpaków” (czy nawałnik burzowy to aby nie pleonazm?).
„To miejsce szczęśliwości, wielkiej perswazji i spokoju, bezwarunkowego „tak” wypowiedzianego życiu, kiedy zdajemy się na fale albo leżymy na piasku w harmonii z czystym i absolutnym istnieniem, wyzbytym wszelkiej aktywności i wszelkiego celu, wypełnionym jedynie wolnym i pustym mijaniem godzin, co jest być może najbardziej swobodnym intensywnym i rozkosznym odbieraniem świata. Być może jest również pamięcią płynu owodniowego pierwotnego oceanu, z którego wywodzi się nasz gatunek, wód, które poznaliśmy na początku naszej jednostkowej egzystencji”.
Urzekły mnie także szwedzkie impresje….
„Północ to przede wszystkim światło, zwłaszcza
późnym popołudniem, kiedy dzień przechodzi wieczór oczekiwany już od kilku godzin, lecz który - jak się zdaje - nigdy nie zapadnie odraczany przez upartą jasność. (…) Pod tropikalnym albo równikowym niebem, gdzie ciemność zapada nagle i przechodzi błyskawicznie od oślepiającego nieznośnego słońca do nocy, przybysz z Europy tęskni za owym zwlekającym zmierzchem i czuje się obco”.
„Na stronach wielu arcydzieł literatury skandynawskiej światło staje się blaskiem prawdziwego życia i jego niedostatku - obietnicą i rozczarowaniem, szczęściem i melancholią, sensem życia przezierającym zza bezpośrednio dostępnej rzeczywistości.”.
I jeszcze o przemijaniu, bo czymże jest życie, jeśli nie podrożą w jedynie możliwym kierunku…
„Twarz musi zdradzać nasz wiek znoszony, o ile to możliwe z godnością, nie zaś rozpaczliwie ukrywany. Wstawić sobie brakujący ząb to oczywiste, ale lifting a la Dorian Gray pozostaje czymś przygnębiającym. Sensem naszego życia jest jego wymiar czasowy, historyczny. Kwitnięcie, lecz także dojrzewanie i przemijanie”.
„Niemal zawsze mamy zbyt wiele powodów, by pragnąć, żeby życie minęło tak szybko, jak to tylko możliwe, by teraźniejszość stała się jak najprędzej przeszłością, żeby już nadeszło jutro, ponieważ oczekujemy z niepokojem diagnozy lekarza, początku wakacji, ukończenia książki rezultatu jakiegoś działania”.
PS Fatalny błąd ws. zagłady Ormian, gdy czytamy, że była dokonana przez "młodych Turków". Chodzi oczywiście nie o wiek, tylko o ugrupowanie tzw. „młodoturków”, które pchnęło Turcję w nowoczesność oraz w niepojęty mord Ormian (najpewniej to błąd tłumacza)
Inne cytaty…
„Być może najbardziej autentyczną literaturą jest dzisiaj ta, która nie posługuje się czystą wyobraźnią i fikcją lecz mówi bezpośrednio o faktach i rzeczach”.
„Żyjemy i poruszamy się po nowoczesnym średniowieczu globalnym i wyrafinowanym, które w zawrotnym tempie przekształca świat pod względem technologii, nie wierzy jednak, że potrafi nadać mu sens”.
, „Islam w czasach panowania Arabów w Hiszpanii był bardziej liberalny i tolerancyjny niż chrześcijaństwo. Cywilizacja przybiera niekiedy fałszywy obraz również w cudzej zbiorowej wyobraźni”.
„To właśnie Don Kiszoci widzą, iż rzeczywistość się rozpada i może ulec zmianie. Ludzie rzekomo praktycznie oświadczający z dumą, że nie snują marzeń, wierzą zawsze aż do dnia poprzedzającego jego runięcie, że Mur Berliński będzie trwał”.
„Poznać jakiś kraj oznacza dla mnie również wykąpać się w jego morzu, poczuć na skórze jego wodę, dostrzec jego blask i przezroczystość, rozpoznać jego smak”.
„Wszystkie najważniejsze rzeczy - miłość, szczęście, cierpienie - zdarzają się przypadkiem albo na mocy łaski, kiedy wypuszczamy z rąk cugle i pozwalamy unieść się życiu”.
„Podróż się liczy, nie dotarcie do celu” – tę maksymę T.S. Eliota Autor nie tylko bierze sobie do serca, ale i ją twórczo rozwija… Następna moja, a już 6., przepiękna, egzystencjalna rzecz Claudia Magrisa.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZgadzam się tu niemal z każdym słowem, także dlatego, że magia podróży od zawsze działa na mnie w szczególny sposób. Cudownie niezwykłe jest to zawieszenie pomiędzy...
Książka budzi we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony jest pełna ciekawych historii zachęcających do dalszych poszukiwań, jest również napisana z wdziękiem, z drugiej jednak strony nieraz odnosiłam wrażanie, że osoba autora przeważa nad samymi podróżami, której mają być tematem książki. Oczywiście wyeksponowana perspektywa autora w książce podróżniczej jest nieunikniona, jednak w przypadku esejów (a tym "Podróż" właśnie jest),powinno być to bardziej wyważone.
Sam początek daje już nieco do myślenia: w pierwszych słowach książki autor ocenia przedmowy jako często zbędne i umniejszające wartość dzieła elementy, po czym pisze 30-stronicową przedmowę do 130-stronicowej książki, która w dużej mierze stanowi odwołania do jego różnych powieści. Wygląda to niestety na autoreklamę.
W dalszych częściach pojawiają się rożnego rodzaju przemyślenia, niektóre moim zdaniem trafne, inne mniej. Autor ocenia Gorkiego, który pisał w nurcie socjalizmu realistycznego, po czym stwierdza, że dziś na autorów nie czyha niebezpieczeństwo służenia jakiejś ideologii. Naprawdę?
Moje ogólne wrażenie jest takie, że w "Podróży" lepiej wypadło to, co autor przywołuje za innymi, niż jego własne przemyślenia. Niemniej jednak warto przeczytać ze względu na wiele ciekawych historii ze świata literatury i kultury.
Najciekawsza dla mnie myśl, którą Magris formułuje, dotyczy postrzegania tożsamości w rożnych częściach Europy. W Europie Środkowej jego zdaniem panuje na tym punkcie obsesja połączona ze zbytecznym skupieniem na sobie i swoich "tożsamościowych" problemach. Cieszę się, że ktoś "z zewnątrz" pokazał mi tę perspektywę, bo patrząc na współczesną środkowoeuropejską literaturę, trudno się z nią nie zgodzić.
Książka budzi we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony jest pełna ciekawych historii zachęcających do dalszych poszukiwań, jest również napisana z wdziękiem, z drugiej jednak strony nieraz odnosiłam wrażanie, że osoba autora przeważa nad samymi podróżami, której mają być tematem książki. Oczywiście wyeksponowana perspektywa autora w książce podróżniczej jest nieunikniona,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toClaudio Magris w esejach na temat motywu podróży w literaturze oczarowuje czytelnika już od pierwszej strony. W swojej przewrotnej "Przedmowie", która nota bene wcale przedmową nie jest ukazuje rozmaite aspekty podróży i przygotowania do nich. Podróże odbywamy zarówno w czasie, jak i przestrzeni, kiedy czytamy o podróżach i o nich piszemy - kiedy sami jako podróżujący pisarze jesteśmy poniekąd archeologami odczytującymi znaki ukryte pod innymi znakami i ratujemy je przed rzeką czasu budując arkę z papieru. Magris przedstawia samo czytanie o podróżach jako syreni śpiew, bo jak słusznie zauważa: "Kto podróżuje po papierze, zapomina niepostrzeżenie o życiu".
Ale jakże można się powstrzymać od podróżowania czy choćby od czytania o podróżach? Przecież całe nasze życie jest w pewnym sensie podróżą, czasem odbywaną samotnie, a czasem z wiernym współtowarzyszem, którego postrzeganie świata tak bardzo przenika się z naszym własnym, że kiedy los nas rozłączy, czujemy dogłębną pustkę i poczucie niepełności, nawet jeśli w przyszłości odbywamy podróże sami lub z innymi partnerami, to i tak długo, nieraz do końca dzielimy się wewnętrznie wrażeniami z tą oderwaną od nas częścią, jaką był ukochany człowiek.
"Przedmowa" jest tekstem rewelacyjnym, hipnotycznym i uwodzicielskim. Opisuje podróże jako coś, co daje człowiekowi poczucie wolności i bezpieczeństwa, wyzwolenia od wszelkich trosk, w pewnym sensie ucieczki od życia, które i tak goni za uciekającym jak apokaliptyczny jeździec, któremu na imię Strach. Jednym z najpiękniej przedstawionych spostrzeżeń autora jest to, że wszystkie podróże, które odbywamy w ciągu życia odciskają piętno na naszych twarzach. Nie powinniśmy go ukrywać, bo nasza twarz powinna pokazywać to co jest za nami, wszak kwitniemy, dojrzewamy ale też przemijamy.
"Podróż bez końca" to nie tylko "Przedmowa" ale także pozostałe teksty, pisane w ciągu ponad dwudziestu lat. Magris zabiera nas w podróż do miejsc, które odwiedza: do Hiszpanii, na wyspy rozproszone po Atlantyku, do Iranu, Wietnamu, Szwecji, Rosji, Kalifornii, Wiednia, Pragi, Warszawy i Krakowa. Z nim spotykamy na kartach esejów wielkich tego świata, żyjących i tych, których już nie ma z nami, zaglądamy do mieszkań pisarzy i innych artystów, uczestniczymy w wykładach odbywających się w pełnych salach w ważnych momentach dziejów ale też zwiedzamy w ciszy i samotności ogrody dawnej Persji. Widzimy w tych pięknych esejach przyjaźń w różnych odsłonach, a także miłość, która nas poruszy do głębi. A na samym końcu, powrócimy - dojrzalsi, spokojniejsi i bardziej szlachetni - powrócimy, bo podróżujemy po to, żeby wracać.
Za tak piękne eseje i uwiedzenie mnie słowem, Magris dołącza do moich ulubionych pisarzy, gdyż chcę jeszcze wielokrotnie być uwodzony w ten sposób.
Claudio Magris w esejach na temat motywu podróży w literaturze oczarowuje czytelnika już od pierwszej strony. W swojej przewrotnej "Przedmowie", która nota bene wcale przedmową nie jest ukazuje rozmaite aspekty podróży i przygotowania do nich. Podróże odbywamy zarówno w czasie, jak i przestrzeni, kiedy czytamy o podróżach i o nich piszemy - kiedy sami jako podróżujący...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCodziennie, zwielokrotnione i wciąż od nowa, dokonuje się odwieczne starcie: człowiek kontra chaos, tworzenie kontra rozpad. Dochodzi do niego zarówno na poziomie zbiorowym, jak i indywidualnym: Claudio Magrisa zdecydowanie bardziej interesuje ten drugi.
Najlepszy esej z tego zbioru podstępnie zatytułował autor „Przedmową”, być może w celu ukarania nieuważnego czytelnika, który zwykł podobne preludia do właściwych tekstów omijać. Tym razem właściwym tekstem okazuje się jednak właśnie wstęp, w którym odgrywa Magris prastary, odysejski topos życia jako podróży. I do „Przedmowy” będę powracał co jakiś czas, gdy będę tracił wiarę w literaturę.
Nie ma zresztą sensu, by nieuważny czytelnik sięgał po ten tom. Włoski pisarz nie leje wody, podaje myślowy koncentrat, który, na zasadzie etymologicznego pokrewieństwa, wymaga nieustannej koncentracji odbiorcy.
Uważność jest przy tym w ogóle jedną z kategorii porządkujących ten zbiór; Magris formułuje w „Przedmowie” swoiste credo podróżnika, bardzo mocno kojarzące się z założeniami terapii Gestalt Fritza Perlsa. W toku opowieści ujawniają swą obecność również elementy stoicyzmu. Do tego wypowiada się autor w mocno ekumenicznym duchu, a namiętnie deklarowana potrzeba miłości do wszelkiego stworzenia przywodzi wreszcie na myśl świętego Franciszka.
Innym terminem kluczowym do zrozumienia poglądów Magrisa jest autentyczność, jako że czyni on wyraźne rozróżnienie między byciem a zarządzaniem życiem.
Jest włoski twórca nie tylko literatem, ale i filozofem. Każda podróż, ba, przelotny obraz czy uchwycona na ułamek sekundy twarz może być dla niego punktem wyjścia do refleksji o sprawach dla człowieka fundamentalnych. Wykazuje przy tym podziwu godny, niezachwiany rozsądek. Jego ambicją jest za każdym razem dotarcie do istoty sprawy, do rzeczy samej, poprzez brutalne zerwanie zastałych narracji, gotowych interpretacji, zaśniedziałych siatek pojęciowych, przez większość ludzi mylnie branych właśnie za rzecz samą.
Podróż to ucieczka od codzienności, rutyny, odpowiedzialności. Jedną ze szczególnie celnych paralel jest ta między podróżowaniem a pisaniem, gdzie obie czynności jawią się jako akt rekonfiguracji starych elementów – w przypadku literatury słów i środków stylistycznych, w przypadku podróży – przekonań i wartości podróżującego.
Magris nie musi silić się na pisanie symbolami czy metaforami – on nimi od razu myśli, potrafi jednak pogodzić ten proces z oglądem fenomenologicznym. W efekcie dokonuje rzadkiej sztuki, widząc jednocześnie tak same zjawiska, jak i ich konotacje. Przy tym niektóre z metafor i stojących za nimi znaczeń być może niepotrzebnie absolutyzuje – ale i wówczas trudno dać odpór ich urokowi.
W swych rozważaniach, jako biegły erudyta, często odwołuje się do dorobku literatury, zarówno uznanej, światowej, jak i lokalnej, związanej z miejscem, do którego aktualnie zawędrował. Odwołania te wplecione są w tok myśli lekko, wydawałoby się bez wysiłku; Magris rozpościera skrzydła na wiatrach Gadamerowskiej gry. Nie ma obawy, że podzieli los Ikara.
Pisze o wyzwaniach stojących przed współczesnym człowiekiem – jak zachować tożsamość w konfrontacji z postępującą dezintegracją świata zewnętrznego i będącej jego najistotniejszym wymiarem kultury. Sygnalizuje wiele problemów współczesnej Europy, choć tylko mimochodem, bo to jednak skromny objętościowo tom.
Ostatecznie jest „Podróż bez końca” hymnem na cześć otwartości i rozumu, a także wykładem o koniecznej komplementarności przeciwnych kierunków podróżowania. Cel jest bowiem wewnątrz – bo człowiek o bogatym życiu wewnętrznym nie potrzebuje ani licznych przedmiotów, ani uznania innych ludzi; ale jednocześnie jest też na zewnątrz, bo ścisła introwersja skutkuje istnieniem jałowym. Tylko w interakcji i w kontakcie z innymi ludźmi oraz ze światem możemy weryfikować i aktualizować swoje przeżycia i wartości.
Codziennie, zwielokrotnione i wciąż od nowa, dokonuje się odwieczne starcie: człowiek kontra chaos, tworzenie kontra rozpad. Dochodzi do niego zarówno na poziomie zbiorowym, jak i indywidualnym: Claudio Magrisa zdecydowanie bardziej interesuje ten drugi.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajlepszy esej z tego zbioru podstępnie zatytułował autor „Przedmową”, być może w celu ukarania nieuważnego czytelnika,...
Najstarszy szkic w tym skromnym zbiorze pochodzi z 1981 roku, to wrazenia Magrisa z kraju na krawedzi przepasci, z Polski.
W wedrowkach interesuja go ludzie, rzeczy, barwy, pory roku i genius loci.
Chwali spacery bez celu, rozmysla nad przemijaniem, smiercia i kryzysem cywilizacji.
'Podroz bez konca' to kolaz z peregrynacji po swiecie, bogaty w literackie i polityczne odniesienia i stawiajacy pytanie 'jak zyc ?'.
Najstarszy szkic w tym skromnym zbiorze pochodzi z 1981 roku, to wrazenia Magrisa z kraju na krawedzi przepasci, z Polski.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW wedrowkach interesuja go ludzie, rzeczy, barwy, pory roku i genius loci.
Chwali spacery bez celu, rozmysla nad przemijaniem, smiercia i kryzysem cywilizacji.
'Podroz bez konca' to kolaz z peregrynacji po swiecie, bogaty w literackie i polityczne...
Zbiór esejów z podróży po różnych krajach i refleksji na temat podróży. Wrażenia autora ze spotykanych ludzi i ulotnych zdarzeń przeplatają się z refleksjami nt. literatury i sytuacji politycznej od Polski, przez Czechosłowację aż po Wietnam. Podróż to w ujęciu autora stan, który uczy nas uważności na chwilę obecną, zmienia nas, pozwala przekraczać granice w sobie i odkrywać coś nowego. To też refleksja na temat ulotności życia.
"Dobroć wiąże się często z przyjazną i ufną relacją ze światem, czułą zażyłością z przedmiotami, uważną i mądrą zdolnością do posługiwania się nimi zręcznie, lecz również troskliwie i z szacunkiem. Dobroć tkwi także w dłoniach, w sposobie w jaki zbliżają się do innych dłoni.. Istnieje potężna dobroć rąk kogoś, kto dba o drugiego..." (Stół Schonberga)
Zbiór esejów z podróży po różnych krajach i refleksji na temat podróży. Wrażenia autora ze spotykanych ludzi i ulotnych zdarzeń przeplatają się z refleksjami nt. literatury i sytuacji politycznej od Polski, przez Czechosłowację aż po Wietnam. Podróż to w ujęciu autora stan, który uczy nas uważności na chwilę obecną, zmienia nas, pozwala przekraczać granice w sobie i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest zbiorem "reportaży" o różnych miejscach w Europie. Trochę wszystko i nic. Moim zdaniem raczej nic. Odwiedzamy zarówno maleńkie wysepki na Oceanie Atlantyckim, jak i popijamy kawę w Krakowie. Przeskoki są drastyczne i trudno przykuć uwagę lub poczuć dane miejsce. Autor zbyt często i zbyt mocno odrywa się od miejsc, które opisuje odnosząc się do literatury czy osobistych opinii na zupełnie inny temat. Fragmenty o naszych sąsiadach czy o nas samych z oczywistych względów są interesujące ale to nie wystarczy.
Książka jest zbiorem "reportaży" o różnych miejscach w Europie. Trochę wszystko i nic. Moim zdaniem raczej nic. Odwiedzamy zarówno maleńkie wysepki na Oceanie Atlantyckim, jak i popijamy kawę w Krakowie. Przeskoki są drastyczne i trudno przykuć uwagę lub poczuć dane miejsce. Autor zbyt często i zbyt mocno odrywa się od miejsc, które opisuje odnosząc się do literatury czy...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tos. 18
Weininger oskarżał podróż o pokusę braku odpowiedzialności, podróżny jest widzem, nie angażuje się głęboko w rzeczywistość, którą przemierza, nie ponosi winy za okrucieństwa, hańbę, tragedie kraju, w który się zapuszcza. To nie on uchwalił te skandaliczne prawa i to nie on musi się wstydzić, że z nimi nie walczy; jeśli dach, pod którym się schronił na jedną noc, runął, on sam zaś nie miał pecha i nie zginął pod ruinami, nie pozostaje mu nic innego, jak zabrać swoją walizkę i przenieść się w inne miejsce. W podróży dobrze się czujemy, ponieważ z wyjątkiem jakichś nieszczęść, trzęsienia ziemi albo katastrofy lotniczej, nie może się nam tak naprawdę nic przytrafić: życie nie jest stawką w grze.
s. 18
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWeininger oskarżał podróż o pokusę braku odpowiedzialności, podróżny jest widzem, nie angażuje się głęboko w rzeczywistość, którą przemierza, nie ponosi winy za okrucieństwa, hańbę, tragedie kraju, w który się zapuszcza. To nie on uchwalił te skandaliczne prawa i to nie on musi się wstydzić, że z nimi nie walczy; jeśli dach, pod którym się schronił na jedną noc,...
Poruszyło mnie bardzo ,krótkie opowiadanie "Ojciec i syn"
Fragment : "Krzyż w postaci upośledzenia syna,jaki kazała mu nieść niewybaczalna niesprawiedliwość,nie przytłoczył go,nie przygniótł,nie uczynił złym,nie odebrał radości,jaką jest rozpoznanie geniusza,złożenie mu hołdu w obecności osoby,dla której najprawdopodobniej żyje,swojego syna".Mam wnuczkę niepełnosprawną intelektualnie.
Poruszyło mnie bardzo ,krótkie opowiadanie "Ojciec i syn"
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFragment : "Krzyż w postaci upośledzenia syna,jaki kazała mu nieść niewybaczalna niesprawiedliwość,nie przytłoczył go,nie przygniótł,nie uczynił złym,nie odebrał radości,jaką jest rozpoznanie geniusza,złożenie mu hołdu w obecności osoby,dla której najprawdopodobniej żyje,swojego syna".Mam wnuczkę niepełnosprawną...