Statek szpitalny

Okładka książki Statek szpitalny autorstwa James White
Okładka książki Statek szpitalny autorstwa James White
James White Wydawnictwo: Rebis Cykl: Szpital Kosmiczny (tom 4) Seria: Science Fiction fantasy, science fiction
252 str. 4 godz. 12 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Szpital Kosmiczny (tom 4)
Seria:
Science Fiction
Tytuł oryginału:
Ambulance Ship
Data wydania:
2003-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2003-01-01
Liczba stron:
252
Czas czytania
4 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
8373013253
Tłumacz:
Radosław Kot
Szpital Kosmiczny Sektora Dwunastego nieustannie się rozwija. Aby sprawniej nieść pomoc ofiarom rozmaitych katastrof, zostaje wyposażony w specjalnie zamówiony statek mający pełnić służbę na kosmicznych szlakach i odnajdywać rozbitków. Jego personel medyczny tworzą: starszy lekarz Conway, piękna patolog Murchison, empatyczny doktor Prilicla i pyskata pielęgniarka Naydrad.

W pierwszej misji mają sprawdzić, co się stało z załogą jednostki zwiadowczej, która zamilkła zaraz po tym, jak złożyła meldunek, że natrafiła na liczący tysiące lat wrak statku nieznanej rasy. Ostatnia, zniekształcona transmisja z pokładu zaginionej jednostki sugerowała, że stało się tam coś, z czym nie potrafili sobie poradzić nawykli do niecodziennych sytuacji zwiadowcy...
Średnia ocen
6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Statek szpitalny w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Statek szpitalny

Średnia ocen
6,9 / 10
92 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Statek szpitalny

avatar
763
720

Na półkach:

Rozrywkowej lektury tom następny. Oczywiście nie jest to ocena w kategorii sci – fi tylko lekkich opowiadań czytanych dla uśmiechu i odprężenia. Jedni czytają komedie obyczajowe czy kryminalne, a ja lubię właśnie takie „szpitale”, „światy dysków” lub „autostopy galaktyczne”.
Więc ocena bardziej za rozrywkę i wyobraźnię niż za jakość.

Rozrywkowej lektury tom następny. Oczywiście nie jest to ocena w kategorii sci – fi tylko lekkich opowiadań czytanych dla uśmiechu i odprężenia. Jedni czytają komedie obyczajowe czy kryminalne, a ja lubię właśnie takie „szpitale”, „światy dysków” lub „autostopy galaktyczne”.
Więc ocena bardziej za rozrywkę i wyobraźnię niż za jakość.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
786
170

Na półkach: , ,

Kolejny bardzo przyjemny tom serii
Pierwsze opowiadanie ciekawe jeżeli przedmowę przeczytać dopiero później
Dwa kolejne są po prostu dobre
Ostatnie zaś niezwykle interesujące

Kolejny bardzo przyjemny tom serii
Pierwsze opowiadanie ciekawe jeżeli przedmowę przeczytać dopiero później
Dwa kolejne są po prostu dobre
Ostatnie zaś niezwykle interesujące

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
625
244

Na półkach:

Czwarty, bardzo przyjemny tom serii. Tym razem opowiadania skupiają się wokół statku szpitalnego - nowego nabytku naszej placówki, a co za tym idzie dostajemy szereg misji w otwartej przestrzeni. Próżnia, tajemnicze wraki i nieznani obcy. Wrażenie obcowania z klasycznymi Star Trekami jest tutaj wyjątkowo odczuwalne. I jak zawsze, są to proste teksty SF, na zasadzie studium przypadku. Nie o intrygę ani o postacie tutaj chodzi ale o dziwnego kosmitę tygodnia oraz o tę utopijną, pacyfistyczno-galaktyczną atmosferę humanizmu (cross gatunkowego). Solidna część cyklu. Dla mnie, świetny, niezobowiązujący relaksik na jedno popołudnie.

Czwarty, bardzo przyjemny tom serii. Tym razem opowiadania skupiają się wokół statku szpitalnego - nowego nabytku naszej placówki, a co za tym idzie dostajemy szereg misji w otwartej przestrzeni. Próżnia, tajemnicze wraki i nieznani obcy. Wrażenie obcowania z klasycznymi Star Trekami jest tutaj wyjątkowo odczuwalne. I jak zawsze, są to proste teksty SF, na zasadzie studium...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

180 użytkowników ma tytuł Statek szpitalny na półkach głównych
  • 128
  • 52
54 użytkowników ma tytuł Statek szpitalny na półkach dodatkowych
  • 36
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Statek szpitalny

Inne książki autora

Okładka książki Rakietowe szlaki. Tom 1. Antologia klasycznej SF Brian W. Aldiss, Barrington J. Bayley, Dmitrij Bilenkin, Gordon R. Dickson, Alexander Jablokov, Cyril M. Kornbluth, Tuli Kupferberg, Henry Kuttner, R.A. Lafferty, Ursula K. Le Guin, Jurij Nagibin, Robert Sheckley, Theodore Sturgeon, William Tenn, John Varley, Ilja Warszawski, Ian Watson, James White, Gene Wolfe, Robert Zacks, Roger Zelazny
Ocena 7,5
Rakietowe szlaki. Tom 1. Antologia klasycznej SF Brian W. Aldiss, Barrington J. Bayley, Dmitrij Bilenkin, Gordon R. Dickson, Alexander Jablokov, Cyril M. Kornbluth, Tuli Kupferberg, Henry Kuttner, R.A. Lafferty, Ursula K. Le Guin, Jurij Nagibin, Robert Sheckley, Theodore Sturgeon, William Tenn, John Varley, Ilja Warszawski, Ian Watson, James White, Gene Wolfe, Robert Zacks, Roger Zelazny
James White
James White
Urodził się i całe życie ( poza kilkuletnim pobytem w Kanadzie) spędził w Belfaście. Pracował jako rzecznik prasowy miejscowej wytwórni sprzętu lotniczego Short Brothers, pisarstwo było jego hobby. Całe życie zmagał się z cukrzyca, to było powodem wcześniejszego przejścia na emeryturę. Miał bardzo słaby wzrok, używał do pisania specjalnej maszyny do pisania.Debiutował na łamach "Astounding Science Fiction". Największą popularność przyniósł mu cykl powieści o medycynie kosmicznej. Autor cyklu opowiadań i powieści o przygodach lekarzy pracujących w Szpitalu Kosmicznym. Cykl ten jest jednym z pierwszych z gatunku space opera. James White był także współwydawcą czasopism "SLANT" i "HYPHEN".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Statek szpitalny przeczytali również

Spotkanie z Heechami Frederik Pohl
Spotkanie z Heechami
Frederik Pohl
Trzeci tom i wyraźny spadek poziomu wynikający przede wszystkim z przeciętnie prowadzonych bohaterów, małej dla czytelnika stawki, Alberta i SI przywodzącej na myśl już tylko nudę oraz ekspozycję, małą świeżość w elemencie sci-fi oraz położenia wielu wątków. Robinette nie ma już toksyczności znanej z pierwszego tomu, ani nie ratuje go trauma i nowy status społeczny znany z drugiego – teraz to już tylko nieszanujący swojego zdrowia, mentalno-fizyczny staruszek. Essi, jego żona, ma więcej charakteru i virtu od niego. Nowy, zdawać by się mogło, protagonista w postaci Audee również okazuje się być jedynie dobrym przedstawicielem mieszkańca świata przedstawionego, ale bardzo przeciętnym protagonistą. Również i w jego przypadku żona okazała się mieć więcej determinacji i charakteru. Jedyne co błyszczy to Wan, którego dojrzała persona zdaje się swoją toksycznością i dziecinnością intrygować czytelnika, jak i wzbudza poczucie, że ma się do czynienia z żywą, wartą uwagi postacią. Leży również dalszy plan – terroryści to bezimienne zagrożenie i zbiorowa strzelba czechowa, zaś sami Heechowie od ludzi różnią się tylko tym, że wzruszają ramionami wydymając brzuch, a zamiast SI mają umysły zmarłych poddane transferowi umysłu. Nawet wyciągnięta z czarnej dziury Klara – to przyznam, na drodze pakującego się do tego typu obiektów Wana, który ma ku temu jasną motywację; lubię ten wątek – nie jest w stanie wszystkiego nadrobić. Do cyklu wkradła się rutyna i najwyżej przeciętne tempo. Nadrabia dopiero końcówka książki. Albert – we własnej osobie, jeżeli wiecie co mam na myśli – popada w umysłowe wyparcie, zaś do jego niezwykłego, pośmiertno-digitilizowanego świata dołącza Robinette, którego nagły zgon jest zaskakujący, ale i (nie?)zręcznie podbudowany. Transfer umysłu to wątek w sci-fi częsty, ale już rzadki w ukazywaniu go nam bezpośrednio przez protagonistów. Na tym polu autor nie wykłada się – może nie ma w bezpośrednim finale powieści na to miejsca – a obawy Robba, włącznie z jego niespodziewanymi kłopotami natury prawno-finansowej wynikającej z jego odmiennego jestestwa, są błyskotliwe. Nawet Klara przechodząca spod opieki (i vice versa) Wana, swoistego dziecka wychowanego przez wilki, prosto w łapy brzydzących się jej gatunku Heechów, sprawia, że lektura nabiera rumieńców. Podoba mi się również wykorzystanie kugelblitzów jako czarnych dziur z energii zamiast masy, gdzie z kolei ukryć mają się wrogowie Heechów, Assasyni, istoty z energii, jeszcze od nich potężniejsze. Czyżby kolejne samopowtórzenie autora w innym opakowaniu? I tak, i nie – autor podsumowuje ten motyw wypowiedzią Robinette, dla którego interakcja z Assasynami ma być dla ludzkości, tak jak w przypadku Heechów, kolejnym etapem przyśpieszonego rozwoju. Jest to i może naiwne do granic możliwości, tak jak i ludzkość błyskawicznie dościgająca Heechów w rozwoju technologicznym, ale są na tyle sprawne narratorsko szwy, że całość, z przymrużeniem oka, trzyma się kupy – słowo „logiki” wydaje mi się już niestosowne. Koniec trzeciego tomu to zakończenie otwarte, ale i dobrze sprawdzające się jako właściwe dla cyklu samego w sobie. Mam zamiłowanie do tego typu zabiegów, podobnie jak zakończeń słodko-gorzkich, choć przyznać trzeba, że wiele postaci nie doczekało się należytego domknięcia wątków. Do czwartego tomu z pewnością się zabiorę, aczkolwiek potrzebuję do tego momentu przerwy w celu nabrania dystansu do franczyzy. Jest w tym cyklu jeszcze szansa na drugie otwarcie i dlatego właśnie dam mu szansę.
Wiwchan - awatar Wiwchan
ocenił na65 lat temu
Wojna skrzydlatych Poul Anderson
Wojna skrzydlatych
Poul Anderson
“Wojna skrzydlatych” to krótka powieść SF Poula Andersona. Nie jest najlepszą książką tego autora ale w żadnym wypadku nie jest zła. Napisana pod koniec lat 50tych zeszłego wieku, ma w sobie zarówno cechy literatury typu pulp, jak i trochę bardziej “współczesnego” hard SF. Fabuła śledzi poczynania trójki rozbitków na obcej planecie, którzy utkwili z dala od wszelkich ośrodków ludzkiej cywilizacji. Pomóc im mogą jedynie tubylcy, czyli rasa tytułowych “skrzydlatych” obcych. Niestety pomiędzy obcymi trwa zażarta wojna i nie w głowie im pomaganie jakimś dziwnym przykutym do ziemi istotom. Czasu na znalezienie wyjścia z tej sytuacji, nasi bohaterowie mają niewiele, ponieważ ich zapasy żywności są ograniczone, a nic co rośnie na tej obcej planecie nie jest zdatne do spożycia przez człowieka. Jak to u Andersona bywa, mamy świetnie wykreowany świat oraz bardzo wyraziste postaci. Zarówno główni, ludzcy, bohaterowie jak i przedstawiciele obcej rasy, pomimo ograniczonych rozmiarów powieści, pokazani są w naprawde ciekawy sposób. Prawie każdy z nich ma unikalne cechy, jakieś cele, konkretne miejsce w tym co dzieje się wkoło oraz własną opinię na temat następujących wydarzeń. Nie ma tutaj postaci “papierowych”. Tak samo świat przedstawiony, planeta Diomedes, wykreowany został po mistrzowsku. Nie jestesmy zasypywani detalami, ale otrzymujemy na tyle dużo informacji, żeby zrozumieć tło historii. To w jaki sposób działa świat ma dla czytelnika sens, a zarazem też znaczenie dla fabuły. Przede wszystkim jest to miejsce ciekawe i obce, odmienne od Ziemi, co jest chyba ważne w SF. Dużo słabiej wypada sama fabuła, jest dość prostolinijna i szczerze mówiąc, oprócz kilku małych zwrotów, raczej nic wielkiego tu się nie dzieje. To właśnie fabuła nosi największe znamiona ery pulpu. Ale to nie znaczy, że książka jest przez to słaba. “Wojna skrzydlatych” to naprawdę fajne, klasyczne lekko hard (xD) SF. Szczerze mówiąc, pośród współczesnych dzieł nurtu, ze świecą szukać równie solidnej pozycji. Dużo bardziej wolę prostą fabułę ale osadzoną w ciekawych i wiarygodnych ramach świata przedstawionego niż ciągnące się tomami opasłe sagi, gdzie może i jest sporo akcji, ale całość z trudem trzyma się kupy. Ciekawe jest to, że gdzieś z tej historii wypływa wniosek, że nie ma co skupiać się na różnicach pomiędzy rasami/klanami jednego gatunku, bo to tylko ogranicza a wspólne działania pozwolą na rozwój wszystkich (z małą pomocą kosmicznego kapitalizmu xD). “Wojna Skrzydlatych” to lektura na maks 2 - 3 godzinki i biorąc pod uwagę jaki daje zwrot za tak niewielką inwestycje czasu, dla fana nurtu jest strzałem w dziesiątkę. Wystawiam sześć planetolotów na dziesięć!
PsychedelicWarlord - awatar PsychedelicWarlord
ocenił na63 lata temu
Pupilek Kir Bułyczow
Pupilek
Kir Bułyczow
Obcy, ze szczytnym celem ratowania planet przez niszczącym wpływem ich mieszkańców, okazują się zwykłymi najeźdźcami, mistrzami propagandy i indoktrynacji. Ludzie jak to ludzie, jedni odnajdują szansę na bycie wreszcie kimś „ważnym”, kolaborują za ochłap, który od czasu do czasu spada im ze stołu Panów. Drudzy próbują walczyć o swoje człowieczeństwo, a walka ta – zdawać by się mogło – jest skazana na porażkę. I wreszcie Ci uformowani przez obcych. Żyją w ułudzie szczęśliwości, świata sprawiedliwie ułożonego. Taki właśnie jest Pupilek, grający rolę uroczego terrierka swojej jaszczurzej Pani. Bułyczow w mistrzowski sposób pokazuje czym jest właśnie indoktrynacja, jak trudno się od niej uwolnić. Pupilek, co i rusz odkrywa kłamstwa, którymi był karmiony, a mimo to ratuje znany sobie świat oszukując się, że to inni są źli, a nie jego Pani. To „samookłamywanie” się jest niczym łapanie brzytwy przez tonącego. Fabuła jest doskonale skonstruowana, a opis świata jest „żywym świadectwem” prawdziwie komunistycznej Rosji – zresztą nie tylko Rosji. Kocioł/Przybysze/Fotografia... to krótkie formy, ale i znak rozpoznawczy Bułyczowa. I jak zwykle Obcy są jedynie pretekstem to ukazania ludzkich słabości, często zwykłej głupoty, w świecie pełnym absurdów, w czasach nie do końca minionym i nie tak bardzo nieaktualnych jakby się wydawało.
Krzysiek Czyżowski - awatar Krzysiek Czyżowski
ocenił na83 lata temu
Za błękitnym horyzontem zdarzeń Frederik Pohl
Za błękitnym horyzontem zdarzeń
Frederik Pohl
"Za błękitnym horyzontem zdarzeń" jest bliżej tego czego spodziewałem się po pierwszym tomie. Tym razem skupiamy się na tajemnicy Heechee. A przynajmniej od pewnego momentu. Bo tym razem autor niepokojąco mocno skupił się na wątku napięcia seksualnego między parą nieletnich dzieciaków, którym przyszło się wychować w kosmosie, w niemal zupełnej izolacji. Muszę powiedzieć, że lektura szła mi początkowo bardzo opornie. Bohaterowie nie wzbudzali ani mojego zainteresowania ani sympatii. Przełom następuje gdzieś za połową, kiedy mocniej zaczynamy eksplorować sporą garść ciekawych koncepcji. "Raj Heechee", jego dziwni mieszkańcy, sytuacja z żoną Roba Broadheada, sztuczne inteligencje (choć nigdy nie są tak nazwane),Martwiacy, Najstarszy, 30-dniowa gorączka... Tych motywów starczyłoby pewnie na dwie książki. Tylko wiecie co? To nie jest tak, że wszystko to splata się w finale czy epilogu w jakąś jedną całość. Więc mimo wszystko mam wrażenie, że mamy tu trochę chaotyczną zbieraninę.Choć zakończenie jest otwarte (w cyklu Heechee powstało jeszcze kilka książek),to nie jest urwane. Daje wręcz satysfakcjonujące odpowiedzi, bez poczucia oszukania czy taniego cliffhangera. Raz jeszcze doceniam jak w 1980 roku Pohl nakreślił programy bardzo przypominające to, czym w 2025 roku są lub zaczynają być LLMy. Nie poruszyła mnie tak jak pierwszy tom. Nie jest tak dołująca. Ładuje trochę moje SF-baterie, szkoda jednak, że zabrakło ciekawszych bohaterów, spójności w tym wszystkim, no i że tak dużo miejsca otrzymały napalone nastolatki.
Mateusz Wielgosz - awatar Mateusz Wielgosz
ocenił na61 rok temu

Cytaty z książki Statek szpitalny

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Statek szpitalny