rozwińzwiń

Kształt wody

Okładka książki Kształt wody autora Andrea Camilleri, 9788373922259
Okładka książki Kształt wody
Andrea Camilleri Wydawnictwo: Noir sur Blanc Cykl: Komisarz Montalbano (tom 1) kryminał, sensacja, thriller
180 str. 3 godz. 0 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Komisarz Montalbano (tom 1)
Tytuł oryginału:
La forma dell'acqua
Data wydania:
2007-02-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-02-01
Liczba stron:
180
Czas czytania
3 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788373922259
Tłumacz:
Jarosław Mikołajewski
Średnia ocen

6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama

Kup Kształt wody w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Kształt wody



książek na półce przeczytane 3728 napisanych opinii 3174

Oceny książki Kształt wody

Średnia ocen
6,6 / 10
365 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kształt wody

avatar
224
95

Na półkach: , ,

Świetnie się przy niej bawiłam i mam ochotę na przeczytanie kolejnych tomów. Wybaczam jej nawet to, że końcówka była zbyt przyspieszona i było sporo wulgaryzmów. Bardzo polubiłam komisarza Montalbano, humor książki i lekkość pióra autora.

Świetnie się przy niej bawiłam i mam ochotę na przeczytanie kolejnych tomów. Wybaczam jej nawet to, że końcówka była zbyt przyspieszona i było sporo wulgaryzmów. Bardzo polubiłam komisarza Montalbano, humor książki i lekkość pióra autora.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
7672
7649

Na półkach:

Interesujący kryminał.

Interesujący kryminał.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
270
132

Na półkach:

Z początku nie zachwyciła mnie, ale z czasem polubiłam komisarza Montalbano, ogólnie przyjemna lektura i pewnie sięgnę kiedyś po kolejne części.

Z początku nie zachwyciła mnie, ale z czasem polubiłam komisarza Montalbano, ogólnie przyjemna lektura i pewnie sięgnę kiedyś po kolejne części.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1534 użytkowników ma tytuł Kształt wody na półkach głównych
  • 902
  • 632
197 użytkowników ma tytuł Kształt wody na półkach dodatkowych
  • 95
  • 19
  • 16
  • 14
  • 14
  • 13
  • 13
  • 13

Tagi i tematy do książki Kształt wody

Inne książki autora

Andrea Camilleri
Andrea Camilleri
Andrea Camilleri, włoski reżyser teatralny oraz pisarz, autor powieści kryminalnych. Twórca postaci komisarza Salvo Montalbano. Urodził się i wychował na Sycylii (gdzie wstąpił do partii komunistycznej),jednak przez wiele lat mieszkał i pracował w Rzymie. W latach 1948 - 1950 studiował reżyserię - spektakle (Beckett, Ionesco) wystawiał od wczesnych lat 50. Współpracował z telewizją RAI, wykładał na uczelniach teatralnych i filmowych. Był autorem wierszy, opowiadań i eksperymentalnych powieści, sławę przyniósł mu cykl powieści kryminalnych rozgrywających się w fikcyjnym sycylijskim miasteczku Vigata. Swego głównego bohatera, miejscowego komisarza policji, obdarzył nazwiskiem będącym włoską wersją nazwiska katalońskiego pisarza Manuela Vázqueza Montalbána. Pierwsza powieść z Montalbano ukazała się w 1994. Kryminały Camilleriego to bardzo specyficzne twory. Być może „sympatyczne opowiastki” nie są najszczęśliwszym ich określeniem, bo bez trudu można wskazać sporo przygnębiających tematów, pomijając już nawet morderstwa i prowincjonalne machlojki, pyskówki i aferki, które stanowią niejako clue jego powieści, a jednak, czy może raczej pomimo wszystko, proza Sycylijczyka ma w sobie mnóstwo ciepła i uroku. Camilleri bezbłędnie oddaje nastrój włoskiego południa. Jego powieści, okraszone przyjemną dawką złośliwości, pachną słońcem i aromatycznym jedzeniem, mają uwodzicielsko małomiasteczkowy klimat i, co nie mniej ważne (a może nawet najważniejsze) zupełnie zmyślne kryminalne zagadki. Główny bohater powieści kryminalnych - Salvo Montalbano - jest smakoszem. W każdej książce trafimy na opisy jego posiłków, a czasem nawet na skrótowy przepis na wspaniałe (i często proste) danie kuchni południowo-włoskiej. Montalbano jest w stanie nadłożyć sporo drogi do celu jeśli przy okazji odwiedzi mało znaną, ale "powalającą", lokalną restaurację. Salvo Montalbano nie jest postacią z brązu. To raczej typ budzącego sympatię everymana. W jego postaci Camilleri połączył budzącą zaufanie prostoduszność z zupełnie ludzką dawką wad, które z komisarza czynią postać bardziej wiarygodną. Salvo lubi zjeść, popić i powzdychać do kobiecych wdzięków, miewa parszywy nastrój, bywa upierdliwy i bezczelny, zdarza mu się kłamać, a frustracje z dziką rozkoszą rozładowuje na podwładnych z posterunku, a jednak jest to postać na swój sposób ujmująca. Co nie podoba mi się w powieściach Camilleriego to konstrukcja kobiecych postaci.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Śmierć w La Fenice Donna Leon
Śmierć w La Fenice
Donna Leon
Podczas spektaklu w weneckiej operze La Fenice zostaje otruty światowej sławy , niemiecki dyrygent. Jeśli ktoś lubi szybkie tempo akcji i bohaterów w typie Rambo to powinien omijać książki Donny Leon. To coś dla miłośników porucznika Columbo. Dość szybko można sobie zdać sprawę co się stało , ciekawe jest w jaki sposób dojdzie do tego główny bohater , komisarz Gudo Brunetti i co z tą wiedzą zrobi. Podtytuł tej powieśści mógłby brzmieć : " Życie codzienne w Wenecji w latach 90-tych XX w. " Atuty tego kryminału : - postać komisarza Guido Brunetti , który mógłby być protoplastą " naszego" Jkuba Kani. Szlachetny , kulturalny , jeśli uważa to za słuszne- nagina prawo. Kocha żonę i dwoje dzieci . Lubi dobre jedzenie. - Autorka zwykle wybiera jakiś waży problem społeczny i na tej kanwie rozwija całą akcję , chociaż nie jest to nachalne. - pokazanie śledztwa policyjnego w sposób nieco bliższy życiu niż to ma zazwyczaj miejsce . - nigdy nie przyłapałam Donny Leon na braku logiki , na tworzeniu efektownych ale pozbawionych sensu scen , które mają omamić czytelnika - plastyczne opisanie sposobu życia Wenecjan. Ze zdziwieniem dowiedziałam się , że na wyspie zajmowanej przez Wenecję mieszka tylko ok. 60 tys. mieszkańców , natomiast corocznie odwiedza ją ok. 2 miliony turystów. - doskonale oddana atmosfera pory roku , w której dzieje się akcja - elementy komediowe , choćby w rozmowach Brunettiego z jego zwierzchnikiem , karierowiczem i konformistą , Pattą. Jeśli ktoś będzie się kierował moją rekomendacją przy wyborze lektury , to proszę wziąć pod uwagę , że jestem psychofanką Donny Leon. Pierwszy raz przeczytałam jej pochwałę w jakiejś gazecie w latach 90-tych. Był to czas kiedy czytanie kryminałówm uchodziło za niegodne człowieka kulturalnego. Pojechałam do Warszawy na Targi Książki. Odnalazłam stoisko Noir Sur Blanc . Ponieważ zapomniałam nazwiska autorki zapytałam elegancką , młodą kobietę obsługującą stoisko , jaki kryminał mogłaby mi polecić. Na to usłyszałam powiedziane wyniosłym tonem : "my nie wydajemy kryminałów". Nie zniechęcona obejrzałam sobie wystawione książki i wróciłam do donu z dwoma pierwszymi kryminałam Donny Leon. Do dzisiaj wydała ponad 30 tomów serii a ja jestem jej wierną czytelniczką.
magpro - awatar magpro
ocenił na107 miesięcy temu
Śmierć i sąd Donna Leon
Śmierć i sąd
Donna Leon
To książka o tym do jakiego zwyrodnienia może dporowadzić chęć zysku. Przestępcami są ludzie prestiżowych zawodów , na eksponowanych stanowiskach. Jest tu scena okrucienstwa , która na długo pozostaje w pamięci. Ponieważ prawo zawodzi , autorka zwykle stara się ukarać przestępców w nieoficjalny sposób. Książka ma gorzki wydźwięk - tym razem też nie można liczyć na sprawiedliwy sąd. Rzecz dotyczy prostytutek ze wschodniej Europy. I tu w niewesołym opowiadaniu jest powód do uśmiechu bo Leon twierdzi , że być może niektóre z tych dziewczyn zmierzały do Włoch saniami. Coś mi się wydaje , że nawet na dalekiej Syberii byłby to raczej rozklekotany gruzawik. Ponadto w książkach Donny Leon znajdują się pojedyńcze zdania ,które mogą urazić naszą dumę narodową. Tutaj twierdzi , że Polacy są źle ubrani i jedzą kartofle. Co do ubrań z konca XX w - nie zgadzam się - wszyscy wypadliby blado na tle przesadnej elegancji Włochów. Co do kartofli - tak właśnie było. Jako studentka byłam na praktykach w Pradze czeskiej . Na stołówce do mięsa podawano ryż lub knedliczki , które miały formę zbitych , ciężkich bułek. Pewnego razu pojawiło się do wyboru pire kartoflane , najwyraźniej zrobione z proszku. Wiadomo było kto w międzynarodowym towarzystwie jest Polakiem - wszyscy brali tę ohydną maź. Ja też. I zjadłam ze smakiem. Autorka widocznie bardziej lubi polentę , którą często jada Brunetti. Wybaczam jej to i biorę się za następny tom.
magpro - awatar magpro
ocenił na106 miesięcy temu
Ulotna doskonałość Gianrico Carofiglio
Ulotna doskonałość
Gianrico Carofiglio
Czasem mam tak, że muszę odpocząć od serii, żeby na nowo móc odkrywać kryminalne intrygi wraz z ulubionymi bohaterami. Bardzo podoba mi się styl Gianrico Carofiglio, ten  perfekcyjny balans pomiędzy sensacją a życiem prywatnym głównego bohatera. Mecenas Guido Guerrieri również bardzo mi przypasował, taki  inteligentny, przystojny ogarnięty  facet to  rzadkość w tym  gatunku. Skuszona okładkowym opisem, gwarantującym dobrą rozrywkę w miłym towarzystwie, sięgnęłam po czwartą część przygód adwokata z Bari. Czy Ulotna doskonałość sprostała pokładanym w niej oczekiwaniom? Mecenas Guerrieri nie narzeka na brak  nowych  zleceń, po kolejnym  miłosnym  rozczarowaniu zatraca się w pracy. Wizyta znajomego z dawnych lat  wytrąca Guido z codziennej rutyny, po usłyszeniu niecodziennej prośby postanawia oddać się małemu śledztwu. Jakiś czas temu zaginęła studentka, zaniepokojeni  rodzice są nieusatysfakcjonowani przeprowadzonym przez policję śledztwem i  oczekują podjęcia dalszych kroków, mających na celu  odnalezienie dziewczyny. Mecenas Guerrieri ma za zadanie sprawdzić, czy funkcjonariusze zrobili wszystko, co tylko  mogli, żeby odszukać Manuelę, a jak dobrze wiadomo, nikt nie lubi wytykania błędów. Mężczyzna ma zamiar bliżej poznać życie dziewczyny, spotyka się z kolejnymi osobami z otoczenia dziewczyny oraz studiuję akta sprawy, sprawdzając, czy nie doszło do jakichś zaniedbań proceduralnych. Caterina, bliska przyjaciółka Manueli oferuje swoją pomoc, dobrze znała zaginioną i wiele o niej  może powiedzieć. Na jaw wychodzą niewygodne fakty z życia studentki,  która nie była tak niewinna, jak opisują to jej rodzice. Czy mecenasowi uda się odkryć prawdę na temat tajemniczego zaginięcia Manueli? Gianrico Carofiglio nieźle namieszał w życiu osobistym swojego  głównego  bohatera, zamiast dać mu czas na odsapnięcie po nieudanym związku, od razu uwikłał go  w kolejną  miłosną intrygę. Guido Guerrieri daje się omotać seksownej Caterinie, w której towarzystwie  odbiera mu  rozum, co jest wydarzeniem niecodziennym. Włoski pisarz, z zawodu prawnik, idealnie oddaje mroczny klimat przestępczego półświatka, choć tym  razem stawia na niejednoznaczność, w opisywaniu  kolejnych  wydarzeń. Adwokat przeistacza się w dociekliwego detektywa, co ciekawe Guido Guerrieri świetne sobie radzi w nowej roli, a koleje obowiązki nie sprawiają mu żadnej trudności. Tym razem  nie miałam do  czynienia z typową prawniczą robotą, ale w takim wydaniu była to  interesująca odmiana, dająca nowe spojrzenie na dobrze znaną mi serię. Pomiędzy opisami miłosnych rozterek ambitnego  mecenasa a wątkami dotyczącymi prywatnego śledztwa zachowany został stosowny balans, co mnie osobiście bardzo  ucieszyło.  Gianrico , bo we wcześniejszych tomach tych  elemntów brakowało. Carofiglio  położył duży nacisk  na stworzenie odpowiedniej atmosfery, w tej części na próżno szukać wartkiej akcji czy mocnej sensacji, ale da się odczuć to charakterystyczne napięcie, bardzo  intensywne w sytuacjach trudnych. Postać zaginionej  studentki również  mnie zaintrygowała, biorąc pod uwagę wyraźny rozdźwięk między jej prawdziwym życiem a tym, jak postrzegali ją najbliżsi, dziewczyna była na swój sposób charakterna. Kolejne kroki w układance przedstawione zostały bardzo  naturalnie, co nadało im całkiem ciekawego kolorytu. Ulotna doskonałość wyróżnia się na tle pozostałych  tomów serii rozbudowanym tłem społeczno- obyczajowym, które dotyczy  wszystkich wprowadzanych  postaci, a nie tylko kwestii  związanych  z burzliwym  życiem intymnym  głównego bohatera.  Miłośnicy klasycznych prawniczych kryminałów mogą czuć lekki niedosyt, ze względu na brak stosownej otoczki, sama byłam usatysfakcjonowana tym, co otrzymałam, brakowało mi  wcześniej szczegółów z życia prywatnego poszczególnych  osób. W tej rozgrywce istotnym elementem jest psychologia, emocje  i  diametralnie różna percepcja poszczególnych wydarzeń. Najbardziej niejednoznaczną bohaterką okazała się wspomniana wcześniej Caterina, która z jednej strony chce pomóc, a z drugiej świadomie i z premedytacją niszczy efekty śledztwa, doprowadzając mecenasa do  stanu seksualnej  ekstazy. Otrzymałam popis wyrafinowanej sztuki  manipulacji  na najwyższym poziomie, który wytrącił mnie z równowagi i  dał do myślenia. Nie jest to typowe dochodzenie, bo nie wiadomo, kto jest  podejrzanym, a kto tylko świadkiem. Gianrico Carofiglio daje czytelnikowi czas na wyrobienie sobie własnego zdania na temat Manueli. Kolejne kompromitujące dziewczynę fakty podrzucane są mimochodem, podsycając, już i  tak bardzo duszną, atmosferę niedopowiedzeń. Samej zdarzyło mi się kilkukrotnie zmienić zdanie na temat zaginionej  studentki, która przestała odgrywać rolę pozytywnej postaci, z ofiary przeradzając się w kata. Autor trochę w tym  fabularnym kociołku namieszał, dodając garść toksycznych emocji i niejednoznacznych sytuacji o  charakterze kryminalnym, podał w wątpliwość moje wcześniejsze spostrzeżenia.   Zakończenie może nie było jakimś zaskoczeniem, ale dobrze dopięło ten  scenariusz.  Cieszę się, że nadal mogę polegać na umiejętnościach Gianrico Carofiglio, który kreśli bardzo  udane i  wewnętrznie spójne kryminalne intrygi. Ulotna doskonałość trzyma niezły poziom, nie jest spektakularna, ale posiada ten  niepowtarzalny charakter. Autor tworzy wewnętrznie spójne historie, które intensywnie oddziałują na zmysły,  skłaniając do licznych ocen moralnych. Książka śmiało sprosta wymaganiom miłośników literatury kryminalnej z literą prawa w tle. Polecam!
Magda - awatar Magda
oceniła na65 lat temu
Morderstwo doskonałe John le Carré
Morderstwo doskonałe
John le Carré
"Morderstwo doskonałe" Johna Le Carre to klasyczna powieśc kryminalna, która łaczy w sobie intrygę śledczą z portretem hermetycznego, pełnego niewypowiedzianych zasad świata brytyjskich szkół prywatnych. Punktem wyjścia fabuły jest niepokojący list, jaki redaktorka naczelna "Głosu chrześcijańskiego" otrzymuje od jednej ze stałych czytelniczek. Niestety, wiadomość przychodzi zbyt późno - autorka listu, pani Rode, zostaje zamordowana, a okoliczności jej śmierci budzą poważne wątpliwości. Do akcji wkracza George Smiley, emerytowany pracownik służb specjalnych i przyjaciel redaktorki, który podejmuje się prywatnego dochodzenia. Carre prowadzi opowieść powoli, z dużą dbałością o szczegóły. Każdy element okazuje się istotny i często podważa wcześniejsze, pozornie oczywiste założenia czytelnika. Autor sprawnie wykorzystuje konwencję kryminału jako pretekst do pokazania skomplikowanych relacji i niechlubnych tajemnic renomowanej instytucji edukacyjnej. Zwroty akcji są dobrze rozplanowane a konstrukcja powieści - logiczna i zgodna z wymogami gatunku. Czytelnicza przyjemność płynie tu głównie z atmosfery: powściągliwe dialogi, brytyjski klimat i powolne odsłanianie prawdy tworzą udaną, klasyczną mięszankę. "Morderstwo doskonałe" to lektura lekka, wciągająca i przyjemna. Nie jest to jednak książka, która pozostawia po sobie głębokie wrażenia - fabuła moglaby zostać bardziej rozbudowana, a niektóre wątki rozwinięte szerzej. Podsumowując, to solidna, dobrze skomponowana propozycja dla miłośników klasycznych kryninałów, którzy cenią sobie spokojnie tempo narracji i staranną konstrukcję zagadki.
Paola30 Paulina - awatar Paola30 Paulina
oceniła na64 miesiące temu
Morderstwo na Ile Sordou M.L. Longworth
Morderstwo na Ile Sordou
M.L. Longworth
Morderstwo w Ile Sordou jest moim czwartym spotkaniem z kryminałami M. L. Longworth i bohaterami Verlaque i Bonnet z jakimi spotykam się kolejny raz. Ciekawy byłem co tym razem autorka przygotowała za zagadkę do rozwiązania. Poprzednie jej książki podobały mi się, bo przypominały klasyczne kryminały, w których oprócz tego spore znaczenie miały opisy jedzenia jakie spożywali bohaterowie. W czwartej części znany nam duet wyjeżdża na wyspę Ile Surdou cieszyć się odpoczynkiem wraz z innymi turystami. Przyjemna atmosfera, słoneczny klimat i dobre jedzenie psuje popełnione na wyspie morderstwo. Ściągnięty do pomocy Poulik wraz z Varlaque i Bonnet rozpoczynają śledztwo w celu odnalezienia sprawcy, który może być niebezpieczny. Książka Morderstwo w Ile Sordou jest pozycją ciekawą i posiadającą niezwykły klimat miejsca w jakim znajdują się bohaterowie. Autorka przybliża nam piękne krajobrazy i opisuje ich wygląd w szczegółowy sposób. Takim sposobem przenosimy się w ciepłe regiony wyspy na Morzu Śródziemnomorskim, gdzie słońce, przyroda i atrakcje stanowią podporę fabuły. Świetnie oddany klimat tamtego miejsca wraz z przyjemną pogodą robią świetną atmosferę zabawy i odpoczynku. Nie skupiając się tylko na tym dostajemy opisy jedzenia serwowane przez kucharza ze szczegółami jakbyśmy sami mogli tego skosztować. Podobało mi się takie kulinarne wstawki, które ukazywały kuchnie z tamtych stron. Świetny pomysł na tło kryminału jaki sprawdził się znakomicie i dodał fabule klimatu. Początkowo nic nie zapowiada zbrodni jaka wydarzy się. Królują opisy zwyczajnego życia w hotelu i w jego otoczeniu turystów pragnących odpocząć. Oprócz naszych głównych bohaterów spotykamy małżeństwo z synem, emerytowanego nauczyciela, sympatycznych amerykańskich turystów, starzejącego się gwiazdora filmowego i przyjaciółkę Bonnet Sylvie. Na wyspie zostaje popełnione morderstwo, które sprawia, że każdy może być podejrzany. Jeszcze na domiar złego zbliżający się sztorm uniemożliwia kontakt z lądem. Atmosfera osaczenia i strachu przed mordercą zaczyna się zacieśniać wokół mieszkańców hotelu. Autorka po raz kolejny po początku świetnie wprowadza wątek kryminalny za sprawą zbrodni jaka została popełniona na Ile Surdou. Antoine Verlaque wraz z Paulikiem i Marine Bonnet zaczynają prowadzić śledztwo w sprawie morderstwa. Każdy na wyspie może być sprawcą i skrywać nie jeden sekret pod zwyczajną maską. Nie za szybko odkrywane są karty dotyczące poszlak, śladów i informacji zdobytych w czasie rozmów z innymi turystami. W zgrabny sposób wypływające na powierzchnie sekrety lub tajemnice przeszłości dają obraz motywu popełnionego morderstwa. Jednak autorka nie spieszy się z podsuwaniem takich informacji i często kluczy pomiędzy wychodzącymi poszlakami podsuwając fałszywe tropy prowadzące donikąd. Dlatego mimo podejrzenia wobec każdego z mieszkańców hotelu nie możemy być pewni niczego i mylne ślady nie przybliżają do odkrycia prawdy. Dlatego skrywane sekrety i przeszłość co niektórych postaci jest takie kluczowe do poznania rozwiązania zagadki. Policyjne śledztwo prowadzone przez Poulika z dochodzeniem Verlaque na wyspie daje nam możliwość poznania nie tylko motywów jakimi kierował się morderca, ale ujawnia tożsamości mordercy gotowego na wszystko. Książka Morderstwo w Ile Sordou posiada parę głównych postaci, które wypadają sympatycznie od samego początku ich poznania. Sędzia śledczy Antaine Verlaque jest bohaterem, którego charakter lekko złagodniał niż wcześniej pamiętam. Bardziej przyjazny, mnie arogancki, gburowaty i opryskliwy. Jednak nadal jak potrzeba bywa stanowczy i nie dający nikomu szansy jeśli chodzi o rozwiązywanie spraw jakich podejmuje się. Pomimo pewnych cech charakteru i zachowań polubiłem go i kibicowałem w czasie prowadzonego dochodzenia. Marine Bonnet jest drugą główną postacią, która od samego początku sympatycznie wypada i polubiłem ją bez problemu. Mająca wdzięk, przyjazne usposobienie, inteligentna i potrafiąca wyciągać informacje z każdego jest doskonałym dopełnieniem duetu tworzonego wraz z Verlaque. Posiada umiejętność zjednywania sobie ludzi na każdym kroku. Oprócz nich spotykamy wiele postaci na drugim planie tworzących ciekawą mieszankę turystów, pracowników, właścicieli hotelu i kucharza oddanemu gotowaniu. Każdy z bohaterów został przedstawiony świetnie pod względem psychologicznym, własnych zachować i cech charakteru. Najważniejsze, że autorka nie pokusiła się na podział na złych i dobrych. Każdy z nich posiada w sobie różne odcienie szarości i kolorytu osobowości mających wpływ na odbiór postaci w danym momencie. Z wielką łatwością nakreśliła sylwetki bohaterów tworząc nieraz wyraziste postacie, które można polubić i nawet poczuć sympatie do nich. Relacje łączące każdego z nich są przedstawione świetnie, przyjemnie, lekko i nieraz z pewną dozą humoru. Interakcje pomiędzy nimi pozostawiają w czasie czytania dobre wrażenie. Dialogi wypadają również świetnie. Są napisane z humorem, ironią i lekkością, przy których bawiłem się znakomicie. Książka Morderstwo w Ile Sordou jest poprowadzonym w klasycznym sposobie kryminałem, który wciąga swoim klimatem i najważniejsze jest odkrycie kim jest sprawca morderstwa niż epatowaniem w tym przypadku makabrą lub brutalnością. Stawiający najpierw na ukazanie relacji pomiędzy gośćmi w hotelu, jedzeniem jakie tam serwuje się i odpoczynku w pięknym miejscu staje się po jakimś czasie miejscem zbrodni. Skrywane sekrety z przeszłości mogą mieć wpływ na obecne wydarzenia. Autorka świetnie sobie radzi z prowadzeniem wątku śledztwa od początku do samego końca nie ujawniając za wiele i dopiero w zakończeniu poznajemy prawdę. Nie zabrakło kilku zwrotów akcji podczas czytania, wychodzących na światło skrywanych sekretów i przeszłości bohaterów. Klimat zagęszcza się po odcięciu wyspy od stałego lądu, gdzie grupka osób zamknięta zostaje z nieuchwytnym mordercą. W każdej chwili może uderzyć ponownie i Verlaque musi pospieszyć się z odkryciem kim jest sprawca. Jednak mimo nawet tego nie brakuje świetnego tła obyczajowego, rozmów bohaterów ze sobą, dylematów, kłopotów i pojawiających się problemów. Nad wszystkim unosi się odskocznia w postaci opisów jedzenia podawanych w hotelu. Uwielbiam klasyczne kryminały i tutaj dostaje właśnie taki współczesny kryminał prowadzony klasycznymi metodami śledczymi, gdzie wychodzące poszlaki są ważne do rozwiązania zagadki. Pomimo tego drobne niuanse pojawiły się czasami w czasie czytania. Pomimo tego kryminał wciągnął mnie i nie pozwalał oderwać się do samego finału, który wypada zaskakująco i świetnie. Zakończenie wreszcie ujawnia sekrety i motywy działania mordercy. Poznajemy prawdę, która mnie zaskoczyła i wzbudziła emocje. Książka Morderstwo w Ile Sordou jest czwartym tomem przygód dwójki moich można powiedzieć ulubionych bohaterów Verlaque i Bonnet rozwiązujących zagadki kryminalne. Nadal dostaje ciekawe i niezwykle klimatyczne kryminały od autorki, która pięknie opisuje przyrodę, potrawy ze szczegółami w taki sposób, że chciało samemu skosztować tego jedzenia. Nie przynudzają przy tym w żadnym razie. Ciekawi bohaterowie, niezwykłe przygody, zbrodnia w tle i warstwa obyczajowa powoduje, że miło spędziłem przy książce czas. Akcję poprowadzono szybko i wiele dzieje się w czasie czytania. Wydarzenia wciągają jak grzęzawisko w swoje odmęty i nie pozwalają się oderwać od fabuły. Dlatego nie nudziłem się w czasie czytania i mimo opisów jakie występują przyjemnie spędziłem z książką czas. Napisany został w przyjemny, przystępny, bardzo fajnym stylem z pewną dozą humoru, lekkością i klimatem. Dlatego wciągną mnie trzymając w napięciu przez cały czas i nie pozwalając się oderwać od niego. Morderstwo w Ile Sordou jest kryminałem bardzo dobrym, ciekawym i wciągającym, który czyta się szybko, przyjemnie i dobrze bawiłem się w czasie czytania. Intryga kryminalna świetnie połączona została z warstwą obyczajową, atmosferą osaczenia i lekkością w opowiadaniu swojej fabuły jaką prowadziła autorka od samego początku. Książka sprawiła, ze chętnie sięgnę po kolejne tomy przygód dwójki niezwykłych i ciekawych bohaterów w roli detektywów.
Magnis - awatar Magnis
ocenił na73 lata temu
Bękarty z Pizzofalcone Maurizio De Giovanni
Bękarty z Pizzofalcone
Maurizio De Giovanni
Głównym bohaterem kryminału de Giovanniego jest inspektor Lojacono, znany już z poprzedniej książki tego autora: 'Metoda krokodyla', która bardzo mi się spodobała. W tym tomie Lojacono, na którym wciąż ciąży pomówienie o współpracę z mafią, zostaje zesłany do komisariatu w Pizzofalcone, podrzędnej dzielnicy Neapolu. To nieciekawe miejsce, większość funkcjonariuszy z komisariatu została wyrzucona z policji, bo dopuścili się poważnego przekrętu. Nową załogę Pizzofalcone tworzą policjanci niechciani w innych miejscach, mamy tu istną menażerię: funkcjonariusza, który nie może powstrzymać ręki i tłucze przesłuchiwanych; policjantkę, która jest pasjonatką strzelania: strzelała nawet w komisariacie co skończyło się karnym przeniesieniem do Pizzofalcone; śledczego mocno protegowanego, ale mało lotnego, itd., istna 'parszywa dwunastka' (a raczej szóstka). Taka to grupa ma do czynienia z morderstwem żony znanego notariusza, muszą szybko rozwiązać sprawę, bo komisariatowi wciąż grozi rozwiązanie. Oczywiście Lojacono błyskotliwie rozwiązuje zagadkę morderstwa, przy okazji dowiadujemy się trochę o jego skomplikowanym życiu osobistym, także o życiu prywatnym innych pracowników komisariatu. A w tle mamy Neapol (w którym miałem okazję być niedawno),to niezwykłe miasto pełne kontrastów. Z jednej strony są w nim wystawne wille z widokiem na morze, z drugiej nędzne dzielnice, tu mocny opis takie dzielni: „Dom znajdował się w gęstej sieci prostopadłych stromych zaułków. Poruszanie się po nich utrudniały chwiejne rusztowania, od dawna nieużywane, skrzynki z towarem tarasujące wąską jezdnię przed sklepikami, krzesła, którymi ludzie zastawiali sobie miejsca parkingowe. A także wszechobecne skutery plujące kłębami spalin prosto w twarz dzieciakom biegającym od jednej sutereny do drugiej, ospałe bezpańskie psy, wylegujące się na środku jezdni, furgonetki, które stają, by rozładować towar, nie bacząc na jazgot klaksonów.” I jeszcze, jedna z bohaterek książki tak mówi do Lojacono: „Inspektorze, zna pan choć trochę to miasto? W rzeczywistości są tu trzy miasta. Pierwsze, które naprawdę się liczy, to miasteczko z paroma tysiącami mieszkańców. Drugie zamieszkują ci, co mają jakąś pracę, żyją od pierwszego do pierwszego i marzą o urlopie nad morzem. Trzecie to ponad milion osób, które usiłują jakoś przetrwać.” Ta pani jest w drugiej grupie i gwałtem usiłuje wepchać się do pierwszej. Sceny z z Neapolu chyba są największą siłą książki. Znajdziemy też świetne wątki obyczajowe: starzy bogaci mężczyźni biorący sobie utrzymanki mogące być ich wnuczkami, młode dziewczyny utrzymujące rodzinę z tego, że są utrzymankami, obrzydliwie bogate stare kobiety, które są przeraźliwie samotne, itd. Z drugiej strony za dużo w książce wątków, pobocznych historii, licznych wtrętów kursywą w formie osobistych zwierzeń. To utrudniało lekturę. Niemniej napisane to sprawnie i ciekawie a opis Neapolu i jego mieszkańców jest pyszny.
almos - awatar almos
ocenił na79 miesięcy temu
Sokół maltański Dashiell Hammett
Sokół maltański
Dashiell Hammett
Lata 20-te. USA. San Francisco. Do biura dwóch prywatnych detektywów wchodzi tajemnicza femme fatale ze zleceniem... Po zapoznaniu się z całą serią przygód Marlowe'a Chandlera od jakiegoś czasu czułem potrzebę przeczytania jakiegoś kryminału noir. Takiego - wiecie - klasycznego z twardymi gośćmi z byczymi karkami, szerokimi szczękami z cygarem między zębami i rewolwerem w kieszeni obszernej marynarki rzucających ironicznymi dowcipasami gdy ktoś do nich mierzy ze spluwy. No i akurat na Legimi w abonamencie jest nowy przekład "Sokoła maltańskiego" gdzie bohaterem jest Sam Spade. Dostałem to czego chciałem - to jest książka, która mogłaby posłużyć jako wzorzec noir jak metr z Sevres. Wszystkie klisze i motywy są tutaj. Mamy wartką akcję, fabułę klejoną na ślinę, brak rozbudowanych opisów psychologii postaci - wszyscy próbują wykiwać resztę frajerów w pogoni za bogactwem a bohater musi udowodnić, że nie da sobie dmuchać w kaszę. Rozmach jest niewielki - wręcz mam wrażenie jakby to był scenariusz dla teatru telewizji - akcja dzieję się praktycznie tylko we wnętrzach budynków - ale to nie przeszkadza. Miód jest w dialogach i innych interakcjach postaci. Także polecam jeśli ktoś czuje chęć na takie klimaty. P.S. Tłumaczenie momentami jest zabawne - zamiast pasztetowej mamy leberkę, a gdy jeden z policjantów odpowiada w złości na wywody bohaterów "Horsefeathers!" co oznacza bzdury/nonsens jest to przetłumaczone jako "Bujajcie słonia!" xD Aż ściągnąłem na komórkę e-booka po angielsku z projektu Gutenberg żeby porównywać co bardziej zastanawiające zwroty.
jamakinson - awatar jamakinson
ocenił na825 dni temu
Trup w wannie Dorothy L. Sayers
Trup w wannie
Dorothy L. Sayers
Powieść Dorothy L. Sayers, „Trup w wannie” to debiut, który w 1923 roku wprowadził na literacką scenę jedną z najbardziej ikonicznych postaci złotego wieku kryminału – lorda Piotra Wimseya. Moja ocena to rzetelne 6/10. To książka będąca fascynującym artefaktem epoki, która choć błyszczy inteligencją i humorem, z perspektywy współczesnego czytelnika może razić pewną archaiczną konstrukcją oraz specyficznym, nie zawsze przystępnym stylem bycia głównego bohatera. Intryga zawiązuje się w sposób niezwykle klasyczny, wręcz podręcznikowy dla brytyjskiego kryminału. Szanowany architekt znajduje w swojej wannie zwłoki nieznanego mężczyzny, ubranego jedynie w parę złotych binokli. Problem polega na tym, że nikt nie wie, kim jest denat, ani jak dostał się do zamkniętego mieszkania. Do akcji wkracza lord Piotr Wimsey – arystokrata, bibliofil i detektyw amator, który traktuje rozwiązywanie zagadek kryminalnych jako intelektualną rozrywkę, mającą zagłuszyć traumy po przeżyciach z frontu I wojny światowej. Mocną stroną powieści jest jej lekkość i dowcip. Sayers z dużą wprawą kreśli portret wyższych sfer Londynu lat 20., wprowadzając czytelnika w świat klubów dla dżentelmenów, rzadkich inkunabułów i nienagannych manier. Postać Wimseya, choć momentami irytująca swoją manierą „uroczego głuptasa”, kryje pod maską blichtru przenikliwy umysł i głęboką melancholię, co nadaje postaci wielowymiarowości. Zamiast budować napięcie poprzez mroczną atmosferę, Sayers stawia na logikę i dialog. Napięcie w powieści wynika z intelektualnego pojedynku między Wimseyem a sprawcą, a także z tarć między detektywem amatorem a oficjalną policją, reprezentowaną przez inspektora Parkera. Autorka świetnie oddaje realia społeczne tamtego okresu, w tym antysemityzm i uprzedzenia klasowe, które – choć dziś budzą sprzeciw – są autentycznym świadectwem czasu powstania książki. Najważniejsze wnioski i rady płynące z tej lektury to: Detale decydują o wszystkim: Powieść uczy, że w kryminalistyce pozornie nieistotny przedmiot (jak binokle) może być kluczem do tożsamości ofiary. Humor jako tarcza: Przykład Wimseya pokazuje, że ironia i żart bywają mechanizmem obronnym przed trudną przeszłością. Logika ponad emocje: Sayers promuje racjonalne podejście do rozwiązywania problemów, nawet tych najbardziej absurdalnych. Książka otrzymuje taką notę za status klasyka i świetnie zarysowaną postać protagonisty. To fundament gatunku, który każdy miłośnik kryminału powinien znać. Brakujące cztery punkty wynikają jednak z faktu, że tempo akcji bywa nużące, a rozwiązanie zagadki dla współczesnego odbiorcy może wydawać się zbyt oczywiste lub oparte na zbiegach okoliczności. Dodatkowo, wspomniane uprzedzenia społeczne epoki mogą psuć przyjemność z lektury niektórym czytelnikom. „Trup w wannie” to elegancki, staroświecki kryminał, który warto przeczytać dla atmosfery międzywojennego Londynu. To obiecujący początek serii, która z każdym kolejnym tomem stawała się coraz dojrzalsza.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na61 miesiąc temu

Cytaty z książki Kształt wody

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kształt wody