rozwińzwiń

Dziennik Anaïs Nin: tom 1: 1931-1934

Okładka książki Dziennik Anaïs Nin: tom 1: 1931-1934 autora Anaïs Nin, 8372985537
Okładka książki Dziennik Anaïs Nin: tom 1: 1931-1934
Anaïs Nin Wydawnictwo: Zysk i S-ka biografia, autobiografia, pamiętnik
440 str. 7 godz. 20 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Diary of Anaïs Nin Vol. I (1931–1934)
Data wydania:
2004-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2004-01-01
Liczba stron:
440
Czas czytania
7 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
83-7298-553-7
Tłumacz:
Barbara Cendrowska-Werner
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dziennik Anaïs Nin: tom 1: 1931-1934 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Dziennik Anaïs Nin: tom 1: 1931-1934



książek na półce przeczytane 842 napisanych opinii 30

Oceny książki Dziennik Anaïs Nin: tom 1: 1931-1934

Średnia ocen
7,0 / 10
70 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dziennik Anaïs Nin: tom 1: 1931-1934

avatar
641
59

Na półkach:

Większość dziennika była w porządku, podobała mi się, dobrze mi się czytało. Widziałam dużo zbieżności w odczuciach moich i autorki, dobrze było zajrzeć w świat pisarki, przyjaciółki artystów, zyskać trochę inspiracji. Ale końcówka... Mój Boże, co to jest za końcówka! Nie nadążałam z notowaniem fragmentów. Wspaniale napisana, piękna i ważna do granic. Cieszę się, że przede mną kolejne tomy.

„Zanim uniosę się zbyt wysoko, muszę zapuścić się w głąb ziemi, odnaleźć ziemię i na niej pozostać. Jestem zanurzona w życie. Żyję”.

Większość dziennika była w porządku, podobała mi się, dobrze mi się czytało. Widziałam dużo zbieżności w odczuciach moich i autorki, dobrze było zajrzeć w świat pisarki, przyjaciółki artystów, zyskać trochę inspiracji. Ale końcówka... Mój Boże, co to jest za końcówka! Nie nadążałam z notowaniem fragmentów. Wspaniale napisana, piękna i ważna do granic. Cieszę się, że przede...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1144
152

Na półkach: , , ,

Uwielbiam tę kobietę.
Jej dzienniki.
Obszerne tomy, wypełnione atmosferą lat dwudziestych i międzywojennego Paryża. Anais zaczęła prowadzić pamiętnik w wieku jedenastu lat. Jednak strony, zapisane przez dziewczynkę, świadczą o jej niezwykłej spostrzegawczości i dojrzałości. Na kartach tych zeszytów "rodzi się" zmysłowa kobieta. Jej dzienniki to studium cierpienia i rozkoszy, samotności i pełnego śmiechu towarzystwa innych ludzi. To strony zapisane przez kilka kobiet, zamkniętych w jednym ciele.

Dla Anais pisanie było jak oddychanie.

Uwielbiam tę kobietę.
Jej dzienniki.
Obszerne tomy, wypełnione atmosferą lat dwudziestych i międzywojennego Paryża. Anais zaczęła prowadzić pamiętnik w wieku jedenastu lat. Jednak strony, zapisane przez dziewczynkę, świadczą o jej niezwykłej spostrzegawczości i dojrzałości. Na kartach tych zeszytów "rodzi się" zmysłowa kobieta. Jej dzienniki to studium cierpienia i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
543
543

Na półkach:

Pochłonął mnie ten zapis życia autorki i jej przemyśleń bez reszty. Dziennik pełen smaczków dla tych, którzy kochają literaturę.

Pochłonął mnie ten zapis życia autorki i jej przemyśleń bez reszty. Dziennik pełen smaczków dla tych, którzy kochają literaturę.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

633 użytkowników ma tytuł Dziennik Anaïs Nin: tom 1: 1931-1934 na półkach głównych
  • 421
  • 202
  • 10
79 użytkowników ma tytuł Dziennik Anaïs Nin: tom 1: 1931-1934 na półkach dodatkowych
  • 45
  • 17
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Dziennik Anaïs Nin: tom 1: 1931-1934

Inne książki autora

Anaïs Nin
Anaïs Nin
Anaïs Nin (ur. jako Angela Anaïs Juana Antolina Rosa Edelmira Nin y Culmell) - amerykańska pisarka francusko-kubańskiego pochodzenia. Znana z publikacji swoich dzienników prowadzonych przez dziesięciolecia ukazujących historię jej życia i związków. Ich nieocenzurowana wersja została wydana dopiero po śmierci autorki i jej męża. Była jedną z pierwszych kobiet piszących dzieła erotyczne, które były skandalicznie dosłowne dla współczesnych i kładą szczególny akcent na kobiecą biseksualność. Wybrane dzieła: "The Diary of Anaïs Nin vol. 1" (1966, polskie wydanie: "Dziennik Anaïs Nin cz. 1-3", Zysk i S-ka, 2004-2007),"Delta of Venus" (1977, polskie wydanie: "Delta Wenus", Kameleon, 1997),"Henry and June: From A Journal of Love: the Unexpurgated Diary of Anaïs Nin (1931–1932)" (1986, polskie wydanie: "Henry i June", Muza, 1997). Dwukrotnie zamężna: 1. Hugh "Hugo" Guiler (1933-14.01.1977, jej śmierć); 2. Rupert Pole (17,03,1955-14.01.1977, jej śmierć).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wyznania gorszycielki Irena Krzywicka
Wyznania gorszycielki
Irena Krzywicka
Irena Krzywicka (1899-1994) przyszła na świat w Jenisiejsku w rodzinie polskich Żydów, zesłanych na Syberię za działalność socjalistyczną. Ojciec zmarł na gruźlicę niedługo po powrocie do Polski, matka, zwana przez nią Maminkiem, była aż do swej śmierci jej najwierniejszą przyjaciółką. Oczytana i jak na kobietę świetnie wykształcona oraz ambitna z przytupem dołączyła Irena do międzywojennego środowiska literackiego. Jej najbardziej znane publikacje ukazywały się w Wiadomościach Literackich Mieczysława Grydzewskiego, jest też autorką kilku książek. Swą autobiografię zaczęła pisać we Francji w latach 1970-ych, po niemal całkowitej utracie wzroku nagrywała wspomnienia, a książkę do druku przygotowała Agata Tuszyńska. Pierwsze wydanie „Wyznań gorszycielki” ukazało się dwa lata przed śmiercią Krzywickiej, a jego pomysł Marian Hemar miał skomentować z typowym dla siebie sarkazmem: „Droga Irenka, nasze stare chodzące poboyowisko”*. Według dość zgodnych opinii gorszycielką została Krzywicka nie tyle z powodu rozwiązłości w życiu prywatnym - wierność małżeńska nie była w tym środowisku powszechnie obowiązującą normą - lecz z racji głoszonych publicznie przez nią i Boya poglądów oraz konkretnych inicjatyw. Inaczej jednak niż biografkę Boya**, czworokąt małżeński, Irena-Jerzy Krzywicki-Zofia Żeleńska-Boy, dość mocno Krzywicką uwierał. Przynajmniej tak wygląda to w jej wspomnieniach. Mimo fatalnej technicznej jakości wydania „Wyznań…”, na jakie trafiłam, nie mogłam się od lektury oderwać. Początkowa część książki, jakieś 40% tekstu, to ciekawy opis relacji rodzinnych, przymiarek do różnych dróg kariery oraz pierwszych prób zaistnienia w środowisku literatów. Jako atrakcyjna kobieta na brak zalotników nie narzekała. Spośród trzech zaprzyjaźnionych na męża wybrała początkującego prawnika, syna Ludwika Krzywickiego, uznanego twórcy polskiej socjologii. Boya spotkała, kiedy wydawało się, że po urodzeniu pierwszego syna, Piotrusia, jej małżeństwo z Jerzym już okrzepło. Ale atrakcyjności, także fizycznej, sławie i wspólnocie przekonań z dwadzieścia pięć lat starszym facetem nie potrafiła się oprzeć. Mimo że wówczas, w roku 1928, nie pod każdym względem pasował do definicji Boya, jaką wygłosił dziesięć lat wcześniej przypadkowo spotkany Jan Lechoń, a mianowicie że jest to „…melancholik, erotoman, pijak, karciarz … najbardziej czarujący, najinteligentniejszy człowiek na świecie”. Miłości do Ireny pozostał Boy wierny do śmierci, od alkoholu też już wtedy stronił. Owszem, była świadkiem jego stanów depresyjnych, załamania pod wpływem krytyki i ataków, z obu stron sceny polityczno-obyczajowej, za wprowadzenie w dyskurs publiczny i nieśmiałe próby instytucjonalnego usankcjonowania pewnych tematów tabu. Ich ostrze w pewnym sensie bardziej było bolesne dla niego niż dla niej. Jan Skiwski, na przykład, atakował go za propagowanie „życia ułatwionego”. Czy chodziło mu także o zdjęcie odium, a w każdym razie o zrezygnowanie z karalności za homoseksualizm? Krzywicka przyznaje, że ich próby wprowadzania antykoncepcji i bezpiecznych zabiegów aborcji nastąpiły w Polsce „… o trzydzieści lat za wcześnie”. Pierwsze ośrodki Świadomego Macierzyństwa nie cieszyły się popularnością i dość szybko zostały zlikwidowane. Tymczasem, gdy ona zaczęła być krytykowana także za swoje relacje sądowe, głównie za obronę Rity Gorgonowej, Boya atakowano już za wszystko. „A że tyle piszę? - żalił się Irenie - U nas nie lubią ludzi, którzy za dużo pracują”. Lata 1930-te to nowe fale antysemityzmu i faszyzacji Polski. O tym oczywiście wyznania Krzywickiej też wspominają. Ich największa wartość polega, moim zdaniem, na obleczeniu tych i innych zjawisk w konkrety, co wiąże się naturalnie z jej ocenami ludzi, na ogół trafnymi, a przy tym zawsze bardzo ciekawymi. Na przykład o dwóch byłych skamandrytach, Jarosławie Iwaszkiewiczu i Antonim Słonimskim pisze: Iwaszkiewicz „jako homo publicus był godny niechęci, jako człowiek prywatny był serdeczny i miły, odwrotnie niż Antoni - jako homo publicus - godny najwyższego szacunku, ale prywatnie egocentryk zupełnie niezdolny do wyjścia poza samego siebie”. A że Irenkę - jak mówi znane porzekadło - znała cała Warszawa, ze wzajemnością, tj. ona znała wszystkich, lektura jej wspomnień stanowi prawdziwą frajdę. Nawet jeśli nie do końca wiadomo, czy są one osadzone - jak w przytoczonym cytacie - jedynie w jej wrażeniach ze znajomości podczas pobytu w Warszawie i Podkowie Leśnej, czy sięgają również okresu powojennego. „Wyznania gorszycielki” kończą się po wojnie, kiedy to - nie ma co ukrywać, dzięki swej przedwojennej popularności - uzyskała Irena Krzywicka szanse na nowy początek. Co w ogóle miałby on znaczyć po stracie najważniejszych osób w jej życiu? No i czy lektura książki Agaty Tuszyńskiej pt. „Krzywicka. Długie życie gorszycielki” jest, mimo nie najlepszych ocen książki, wskazana? Ale przed natychmiastowym zabraniem się do niej powstrzymać się oczywiście nie potrafię. *Wszystkie cytaty pochodzą z wydania książki, do którego miałam dostęp. **Monika Śliwińska: Książę. Biografia Tadeusza Boya-Żeleńskiego.
Nina - awatar Nina
oceniła na81 rok temu
Lata Virginia Woolf
Lata
Virginia Woolf
„Lata” Virginii Woolf zaczynają się od opisu wieczoru spędzonego w domu przez kilkuosobową rodzinę, co skłania ku stwierdzeniu, że tylko tej grupce osób poświęcona będzie książka. Tymczasem nic bardziej mylnego, gdyż opowiadana początkowo historia zostaje zatrzymana w pewnym momencie, a całość powieści prezentuje losy nie jednej rodziny złożonej z matki, ojca i dzieci, lecz obraz życia większej części familii Pargiterów, począwszy od ojców, matek, córek, synów, wnuczek i wnucząt, a na ciotkach i wujach skończywszy. Owa całość jest jak gdyby rozerwana na części, to znaczy kolejne rozdziały przedstawiają zaledwie fragmenty z życia danego członka czy członków familii. Ciągłość zostaje zdecydowanie i mocno poprzecinana ostrym nożem. A wielka to szkoda... Nie te czasy, nie ta epoka, nie owo dzisiejsze spojrzenie na świat; stroje, rzeczy, miasta, ludzie przecież, zdania nawet odmienne. Po prostu zostajemy przeniesieni (choć Woolf urodziła się w 1882 roku) do czasów pisarki, a konkretnie do roku 1880. Akcja trwa zaś do okresu pierwszej wojny światowej. Wszystko więc w zasadzie inne, ale tytuł wciąż aktualny. Nieustanie toczą się utartym trybem lata, przed nami, za nami. Wiecznie w nich my, ludzie. Woolf jak zwykle urzeka sposobem sportretowania postaci. Łatwo? Niekoniecznie, gdyż – jak wspomniałam wcześniej – owe lata jakby im odbiera, te biegnące jedno za drugim, zostawiając wybrane wydarzenia z wybranych lat. Czy podczas tworzenia dzieła wewnętrzny głos nie podsunął jej pytania: po co brać pod uwagę wszystkie dni życia; zimy, wiosny, lata i jesienie? W pamięci i tak – identycznie jak w powieści – pozostaną jedynie chwile. Te wybrane, ważne lub mniej ważne. Szczęśliwe bądź wręcz przeciwnie. Już zapominamy, co działo się wczoraj, ale jeszcze w pamięci włóczy się tamten poranek, kiedy maszerowałeś do szkoły, biegłeś przez park, zasypiałeś przy zasłoniętej śniegiem szybie. Tylko chwile mają moc pozostawania we wspomnieniach. Uchowają się wycinki. Żarty, niezapomniane historyjki, anegdoty powtarzane przy byle okazji czy w szczególnych momentach. Jeszcze jesteś młoda, młody, a za chwilkę już stoisz w tłumie innych kobiet, mężczyzn, którzy zastanawiają się, kiedy czas odebrał im to czy tamto i dał w zamian coś zupełnie innego. Trochę takie właśnie są czasami myśli bohaterów, jak gdyby zatrzymywali je, chwytali mocno w biegu tylu innych myśli. Gdzie ten wieczór, gdy wiatr smagał gałęzie drzew; lato, którego jedna z głównych bohaterek, Eleonora, rozkoszowała się jazdą omnibusem... Gdzie jesień, gdy liście tańczyły pod jej stopami, kiedy tak dokładnie czuła, że żyje jak gdyby za bardzo? Całą sobą. Gdzie tamta rozmowa podczas obiadu, po którym żałoba przeszła się w czerni po każdym kącie domu? Jak uchwycić to wszystko? Zdaje się, że nie tylko w „Latach” Woolf podejmuje się trudu przedstawienia całości życia w kilku zaledwie chwilach. Nie uchwyci przemijania, lecz momenty, dni. Doskonale skonstruowana, nieoczywista powieść Virginii Woolf. Czy nie właśnie nieoczywistość jest tym, co towarzyszy jej pisarstwu? Jest mu nieodłączne? Tak jak skupianie się na chwilach, myślach, odczuciach, postrzeganiu rzeczy, osób, otoczenia w odmienny lub jednakowy sposób jak w latach poprzednich. „Dziwna rzecz, po raz drugi już tego wieczoru ktoś mówił o jej życiu. <<– A ja właściwie wcale życia nie miałam – myślała. – Czy życie nie powinno być czymś, co by można było przedstawić, czym by się można było wykazać ludziom – takie siedemdziesięcioparoletnie życie… Ale ja wciąż mam tylko chwilę bieżącą>>”. Do niektórych książek ma się ogromny sentyment. I tak będzie w moim przypadku chyba również z tak mało dzisiejszymi „Latami” Woolf. Te doskonałe niedzisiejsze książki... Nie można ich oddać do antykwariatu ani wyrzucić. I nie chodzi tylko o treść, ale także o wartość historyczną. I o te grube, niekiedy pożółkłe kartki i zapach, którego się nie zapomina. https://kulturaliter.blogspot.com/2026/03/lata-virginia-woolf-wydawnictwo.html
beha - awatar beha
oceniła na718 dni temu
Ja chcę miłości Klaus Kinski
Ja chcę miłości
Klaus Kinski
Autor ( 1926 - 1991 ),polskiego pochodzenia, po 1931 r. jego rodzina przeniosła się z Sopotu do Berlina i otrzymała niemieckie obywatelstwo. W 1943 r. mając 17 lat został wcielony do Luftwaffe, gdzie służył jako spadochroniarz. Dostał się do niewoli brytyjskiej, internowany, po roku i czterech miesiącach zwolniony. Grał w teatrze, zwolniony ze względu na nieprzewidywalne zachowanie, przebywał w szpitalu psychiatrycznym, gdzie stwierdzono u niego zaburzenia psychopatyczne. Zagrał w 134 filmach, a pięć z nich w reżyserii W. Herzoga przeszła do historii kina. Jego starsza córka Pola ujawniła, że ojciec molestował ją od piątego roku życia, a zgwałcił, gdy miała dziesięć lat.... ufff itd. itp. Gdzie się pojawił wywoływał trudne do opisania skandale, prawdziwy człowiek DEMOLKA !!! Kilka razy widziałem jego " występy " w niemieckiej TV, niezapomniane wrażenie, a " występy " przeszły do legendy, do tej pory nie do przebicia. Z reżyserem W. Herzogiem, któremu zawdzięczał swoje największe role, łączyła go tzw. po niemiecku hass liebe ( nienawidząca miłość ). Jeśli masz możliwości polecam film W. Herzoga z 1999 r. poświęcony ich burzliwej znajomości " Mein liebster Feind - Klaus Kinski " ( Mój ukochany wróg ). Jak piszę o nim teraz nie mogę powstrzymać się od śmiechu WIELKIE KINO !!! Nie będę wszystkiego opisywał, wymagam trochę Twojego zaangażowania, w każdym razie podczas kręcenia jednego z tych filmów do reżysera zgłosili się wodzowie plemienia grającego w filmie rolę statystów i zaproponowali, że dla wspólnego dobra zabiją Kinskiego. Przeżył, ale cały czas musiał mieć ochronę. Jestem pewny, że Kinski był największym wariatem wśród aktorów i największym aktorem wśród wariatów !!! Jako aktora bardzo go lubiłem, jako człowieka... nie mój problem, nie mnie oceniać. Książka nie wszystkim się spodoba, dlatego... POLECAM !!!
ando - awatar ando
ocenił na85 miesięcy temu
Listy do brata Vincent Van Gogh
Listy do brata
Vincent Van Gogh
Siedem wniosków z lektury "Listów do brata": 1) Tekst jest przejmującym zapisem niespełnienia artysty, który ma świadomość wyjątkowości swoich dzieł, mimo kolejnych zawodowych porażek (nieudolne próby sprzedania choćby jednego obrazu, fiaska nielicznych wystaw). Zakrawa na ponury absurd, okrutną ironię losu, że geniusz van Gogha został rozpoznany i doceniony przez świat, kiedy jemu samemu do niczego już to nie było potrzebne. 2) Vincent był tułaczem: wyruszywszy za młodu z rodzinnej Brabancji (do której później powracał) ciągle zmieniał miejsca pobytu. Najpierw w poszukiwaniu pracy, potem już tylko lepszych warunków do tworzenia. W różnych okresach życia zamieszkiwał m.in. Londyn, Amsterdam, Antwerpię, Borinage (osadę górniczą w Belgii),Brukselę, Hagę, Paryż, prowansalskie Arles i Saint-Rémy, wreszcie Auvers-sur-Oise w regionie Île-de-France (gdzie w niewyjaśnionych okolicznościach zmarł na skutek postrzału). 3) Van Gogh zmagał się z chronicznym brakiem pieniędzy. Często był na skraju ubóstwa, żywiąc się jedynie chlebem i kawą. Pijał podłej jakości wina i absynt. Najbardziej zależało mu na materiałach do malowania. Niemal wszędzie, gdzie się wprowadzał, starał się urządzić pracownię. Opłacał również modelki. Wszystko finansował Theo, ale Vincent wciąż łudził się nadzieją, że jego malarstwo przyniesie komercyjny zysk i wtedy odwdzięczy się bratu. 4) Samotność i alienacja to główne aspekty jego egzystencji. Ukazane są w listach w sposób sugestywny, głęboko poruszający. Odrzucony w "londyńskiej" młodości przez niejaką Ursulę (już zaręczoną z kimś innym),a potem przez owdowiałą kuzynkę Kee, szukał pocieszenia w ramionach prostytutki Sien (swojej modelki w Hadze). W Prowansji wdał się w związek z inną córą Koryntu, Gabi (wysłał jej kawałek odciętego ucha). Pragnął kobiety, rodziny, prawdziwego życia, ale los mu nie sprzyjał. Próbował znaleźć przyjaciół wśród malarzy. W Paryżu poznał Gaugina, Lautreca, Signaca. Gaugina sprowadził nawet do Arles, ale ten niedługo z nim wytrzymał (van Gogh gonił go z brzytwą, którą potem odciął sobie ucho). Jedynym bliskim człowiekiem pozostawał dla Vincenta Theo. Rodzice, choć kochali i wspierali syna, nie akceptowali jego drogi życiowej. Jako mieszczanie (ojciec był pastorem) praktycznie i trzeźwo oceniali rzeczywistość. Theo, będąc marszandem, miał więcej zrozumienia dla potrzeb i gorączki twórczej brata. 5) Ważnym rysem osobowości van Gogha jest jego szaleństwo. Był porywczy, nadwrażliwy, płomienny w uczuciach i działaniach. Incydent z uchem, pobyt w zakładzie psychiatrycznym w St. Remy, wreszcie domniemane samobójstwo to zewnętrzne przejawy poważnych zaburzeń. Przez większość życia doświadczał huśtawek emocjonalnych: od entuzjastycznej nadziei po głęboką melancholię. Miewał fobie, obsesje, urojenia. Zdiagnozowano u niego epilepsję. 6) Van Gogh malował tylko przez dekadę. Pięć lat prób i pięć lat dojrzałej twórczości. Wcześniej sposobił się do roli kaznodziei, lecz rozczarował się nieczułym dogmatyzmem, który zaobserwował u niektórych pastorów. Nie utracił wiary, ale zrozumiał, że może służyć ludziom w inny sposób, utrwalając w sztuce ich codzienność. Malował wiejską biedotę (obraz "Jedzący kartofle"),miasteczka, martwe natury, rozświetlone pejzaże i słoneczniki w Arles (gdzie jego talent eksplodował). Zostawił szereg autoportretów. Żył 37 lat (1853-1890). 7) Twórczość van Gogha uchodzi za wizjonerską, nowatorską. Cechują ją zjawiskowa gra świateł, sugestywna kolorystyka i ekspresja we wszystkich odcieniach żółci ("Żółty Dom", "Słoneczniki"). Obrazy malował techniką impasto. Formalnie jest przedstawicielem postimpresjonizmu, który jako kierunek nawiązywał do impresjonizmu, ale odrzucał większość jego założeń (m.in. optyczną ostrość i naturalizm).
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na71 rok temu

Cytaty z książki Dziennik Anaïs Nin: tom 1: 1931-1934

Więcej
Anaïs Nin Dziennik Anaïs Nin: tom 1: 1931-1934 Zobacz więcej
Anaïs Nin Dziennik Anaïs Nin: tom 1: 1931-1934 Zobacz więcej
Anaïs Nin Dziennik 1931-1934 Zobacz więcej
Więcej