Czyste nieczyste

Okładka książki Czyste nieczyste
Sidonie-Gabrielle Colette Wydawnictwo: W.A.B. Seria: Nowy Kanon literatura piękna
160 str. 2 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Nowy Kanon
Tytuł oryginału:
Le pur et l'impur
Data wydania:
2009-06-01
Data 1. wyd. pol.:
2009-06-01
Data 1. wydania:
1996-10-23
Liczba stron:
160
Czas czytania
2 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374145954
Tłumacz:
Katarzyna Bartkiewicz
Średnia ocen

                5,7 5,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Czyste nieczyste w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Czyste nieczyste

Średnia ocen
5,7 / 10
332 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
208
64

Na półkach: , ,

Trochę pamiętnik, trochę biografia pod publiczkę, trochę fabularyzowany dokument, trochę fotografia z Paryża lat 20. i 30. Do tego safizm - i ten zmysłowy, i ten wyuzdany, i ten platoniczny, i ten erotyczny, i kilka ciekawych refleksji, w których można się odnaleźć. Bardzo polecam.

Trochę pamiętnik, trochę biografia pod publiczkę, trochę fabularyzowany dokument, trochę fotografia z Paryża lat 20. i 30. Do tego safizm - i ten zmysłowy, i ten wyuzdany, i ten platoniczny, i ten erotyczny, i kilka ciekawych refleksji, w których można się odnaleźć. Bardzo polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

912 użytkowników ma tytuł Czyste nieczyste na półkach głównych
  • 454
  • 448
  • 10
176 użytkowników ma tytuł Czyste nieczyste na półkach dodatkowych
  • 129
  • 15
  • 12
  • 6
  • 6
  • 4
  • 4

Tagi i tematy do książki Czyste nieczyste

Inne książki autora

Sidonie-Gabrielle Colette
Sidonie-Gabrielle Colette
Francuska pisarka, autorka powieści obyczajowo-psychologicznych. Znana głównie z opartego na motywach autobiograficznych cyklu o Klaudynie (1900–1903). Członkini m.in. Królewskiej Belgijskiej Akademii Języka i Literatury Francuskiej (fr. Académie royale de langue et de littérature françaises de Belgique; fotel nr 33 objęła w 1933 roku po zmarłej Annie de Noailles) oraz Akademii Goncourtów. Gabrielle Colette była najmłodszą z czworga dzieci (dwie dziewczynki i dwóch chłopców) Sidonie Landoy, znanej jako „Sido” oraz kapitana Jules’a-Josepha Colette (absolwenta szkoły wojskowej Saint-Cyr, żuawa), który stracił nogę podczas bitwy pod Melegnano w 1859 roku i został poborcą podatkowym. Gabrielle Colette spędziła szczęśliwe dzieciństwo w rodzinnym domu w Saint-Sauveur-en-Puisaye, dużej wsi w Burgundii. Uwielbiana przez matkę, wychowała się w rodzinnej atmosferze i otrzymała świeckie wykształcenie. Sido, feministka i zdeklarowana ateistka, nauczyła córkę uważnej obserwacji świata, począwszy od flory i fauny ogromnego ogrodu rodziny Colette. Młoda Gabrielle bardzo wcześnie zapoznała się z klasyką literatury i pobierała nauki języka francuskiego oraz stylu pisania od swojego ojca, zapalonego czytelnika prasy. Upodobanie Sido do luksusowych przedmiotów, których kupna mąż nie był w stanie jej odmówić, zrujnowało rodzinę. Zostali zmuszeni do opuszczenia Saint-Sauveur, po czym osiedlili się w Châtillon-sur-Loing w listopadzie 1891 roku. Jako nastolatka, Gabrielle poznała Henry’ego Gauthiera-Villarsa, nałogowego uwodziciela o pseudonimie „Willy”, z którym wzięła ślub 15 maja 1893 roku w Châtillon-sur-Loing. Willy był bardzo wpływowym krytykiem muzycznym i płodnym pisarzem popularnych powieści, przy tworzeniu których wykorzystywał ghostwriterów. Był także współwłaścicielem wydawnictwa Gauthier-Villars przy 55 quai des Grands-Augustins, gdzie młoda para zajmowała najwyższe piętro budynku. Wprowadził swoją młodą żonę w literackie i muzyczne kręgi artystyczne stolicy, w których Gabrielle wsławiła się swoim szorstkim burgundzkim akcentem. Zaskoczony umiejętnościami pisarskimi młodej żony, wykorzystał jej talent i opublikował jej teksty pod swoim nazwiskiem (pierwszy rękopis Colette pochodzi z 1893 roku). Gabrielle, nieznana nikomu w literackim świecie epoki, podpisywała się jako Colette Willy do 1923 roku. W 1895 roku Willy namówił żonę do spisania wspomnień ze szkolnych lat, których autorstwo przypisał jedynie sobie. W konsekwencji Klaudyna w szkole została podpisana pseudonimem męża Colette. Następnie ukazały się kolejne części z serii książek o Klaudynie: Klaudyna w Paryżu, Małżeństwo Klaudyny, Klaudyna odchodzi. Po rozpadzie małżeństwa Colette wydała pod swoim nazwiskiem La retraite sentimentale, tym samym sygnalizując zakończenie serii o Klaudynie. Colette wyróżniała się spośród współczesnych jej twórców (takich jak André Gide, Romain Rolland czy Jean Giraudoux) tematyką swoich dzieł. Jej styl jest pozornie nieskomplikowany, ale wyszukany. Klasyfikuje się ją jako przedstawicielkę regionalizmu w literaturze. Klasyfikacja ta została jej przypisana w okresie międzywojennym, między innymi ze względu na liczne opisy rodzinnej Burgundii. To, co przede wszystkim cechuje twórczość Colette, to: szczególna poprawność i precyzja słownictwa, zwłaszcza gdy służą one manifestacji uczuć poprzez naturę oraz całkowita swoboda zmysłowości, rozumianej jako wezwanie do uznania praw cielesnych nad duchowymi i praw kobiet nad prawami mężczyzn. Ponadto styl Colette jest bardziej skomplikowany i nowoczesny, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka. W 1999 roku Serge Doubrovsky, twórca nowoczesnego pojęcia autofikcji, ostatecznie uznał je za wariant autobiografii, a Colette za pionierkę, której twórczość oddaje jego koncepcję: „Wystarczy bowiem wziąć do ręki książkę Narodziny dnia, która ukazała się w 1928 roku i która oryginalnie zawierała na okładce podpis: powieść. Jednak w Narodzinach dnia pojawia się postać starszej kobiety o imieniu Colette. Potem dowiadujemy się, że owa kobieta napisała serię o Klaudynie. Krótko mówiąc, opisała siebie w powieści napisanej przez Colette o Colette”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Upiorny Jaś i biblia snów Sylvia Plath
Upiorny Jaś i biblia snów
Sylvia Plath
„Upiorny Jaś i biblia snów” i „Johnny Panika i Biblia Snów oraz inne opowiadania” Sylvii Plath („Joanny Panic and He Bible of Dreams”, tłumaczyli: kiedyś Tomasz Bieroń, Marek Obarski, Teresa Truszkowska, teraz: Aga Zano, wydane: kiedyś Zysk i S-ka Wydawnictwo 1995, teraz Marginesy 2024) 1. Dlaczego? Na spotkanie NKC opowiadania z nowego tłumaczenia, a że w lokalnej bibliotece było wydanie stare – to poczytałam oba. Wolę stare. Różnicę widać nawet w tłumaczeniu tytułowego opowiadania zbioru. W nowym wydaniu jest kilkanaście tekstów więcej, ale najważniejsze i najcenniejsze są te, które należą do tych kanonicznych i są w obu tomach. 2. I jak? Jak zawsze po spotkaniu klubu – podwyższam ocenę. O Sylvii Plath wszyscy wszystko wiedzą. „Szklany klosz” też jakoś ostatnio wrócił z uwagami, że nie taki dobry, że nie tak, że dziś inaczej by to napisać trzeba było. Nie sięgnę po tę powieść z dwóch powodów. Jeśli jest tak przejmująca, jak ją kiedyś odebrałam – boję się czytać. Jeśli jest słabsza niż pamiętam – wolę uniknąć rozczarowania. Czy opowiadania są dobre? Chyba lepsze, bardziej różnorodne niż powieść. Są nawet bardzo dobre. Szkoda, że nie wszystkie (malkontenctwo moje, zlituj się, ile lat miała pisarka w chwili śmierci?). Ale warto doczytać tom do końca, do tekstu finałowego (jest w tomie wydanym przez Marginesy), by zrozumieć, dlaczego jeden z profesorów Sylvii twierdził, że nigdy nie spotkał tak utalentowanego artysty. Zapamiętane: „Pięćdziesiąty dziewiąty niedźwiedź” (o, słodka Sadie o smukłej bezbronnej ? – sylwetce), „Mary Ventura i dziewiąte królestwo” (ciekawe tak, że warto poszukać ciekawych esejów dostępnych w prasie anglojęzycznej – dla mnie to spory wysiłek ,fajnie mają ci, którzy uczyli się języków obcych porządnie), „Lala Serdeńko i monterzy” (ale smaczny tekst), „Chłopiec z delfinem” (ziemno, dosłownie i w przenośni), „Skrzynka życzeń” (tragiczne, ironiczne, przerażające – czytała „wszystko, żeby tylko nie musieć się mierzyć z pustką zionącą w jej głowie”). 3. Dokąd mnie to prowadzi? Och, muszę przeczytać „Dżumę”, wczoraj byłaś zła na zielono” i opowiadania Thomasa Bernhardta. I jeszcze to coś Chambersa… (pamiętacie Carcosę?). Część do czwartku, część do poniedziałku. Czytanie to stres i wyścig. - - - - - - - - -
Kate Lost - awatar Kate Lost
ocenił na 8 7 miesięcy temu
Dom z papieru Carlos María Domínguez
Dom z papieru
Carlos María Domínguez
Ta urocza książeczka trafi przede wszystkim do zawołanych bibliofilów, takich, którzy mają - skromnie mówiąc: niczym ja - całe ściany w książkach, a ich treści w sercu. Analogie do Borgesa - jak najbardziej zasadne. Ktoś tu przyjechał do Urugwaju, żeby zwrócić książkę komuś, kto wysłał ją do koleżanki z Cambridge, ale ta umarła, zanim ją otrzymała. Nie bez znaczenia jest, że zginęła ona pod kołami samochodu, zaczytana w poezjach Emily Dickinson… A sprawa wiąże się z pewnym, dość oryginalnym, miłośnikiem książek z Ameryki Płd. i - krótko - samej wykładowczyni. Ten przelotny romans miał nie byle jakie skutki - książkowe. Potem ten ktoś uciekł od życia w ustronne miejsce, gdzie warunki życia kompletnie prymitywne a swój dom… Ale nie, to trzeba doczytać, wraz z buzującymi emocjami. Fabuła jest nieco banalna - ukazana tu miłość do książek z pewnością taką nie jest. Rzadko można spotkać się z tak oryginalnym podejściem do zadrukowanych stronic, razem sklejonych bądź zszytych - tych przedmiotów fascynacji nas wszystkich na LC. Niemniej jednak z bólem, jakiego tu zaznają książki - a my razem z nimi - trzeba się pogodzić, bo on niejako egzystencjalny… Idealna lektura na lato; lekka a inteligentna, kulturowo głęboka. Książkożercy - do lektury! Nieco cytatów - a wszystkie o książkach..! “Odkąd sięgam pamięcią, kupowałem książkę za książką. Założyć bibliotekę to jak stworzyć życie. Nigdy nie jest to suma poszczególnych książek”. “Nie potrafię zasiąść do czytania książki, nie mając jednocześnie 20 innych, aby uzupełnić na przykład interpretację jednego rozdziału. Nie znam większego szczęścia niż pogrążyć się na kilka godzin dziennie w ludzkim czasie, który inaczej byłby dla mnie obcy”. “Książka, której nie można znaleźć, to książka, która nie istnieje”. “Wyjaśnił mi, ile pracy wkłada w to, żeby nie zestawiać na tej samej półce dwóch autorów skłóconych ze sobą. Na przykład nie ośmielał się umieścić książki Borgesa obok książki Garcii Lorki”. “Zobaczył na łóżku około 20 książek skrupulatnie ułożonych w taki sposób, że odtwarzały wraz z wypukłościami ludzką sylwetkę. Zapewnia, że można było wyróżnić głowę otoczoną małymi książeczkami w czerwonych okładkach, tors, kształt rąk i nóg. Kobieta? Mężczyzna? Sobowtór?”. “Zadawałem sobie wielokrotnie pytanie, po co trzymam książki, które tylko w jakiejś dalekiej przyszłości mogą mi się przydać, tytuły odległe od moich zwykłych zainteresowań, takie, które kiedyś przeczytałem i które przez wiele lat nie otworzą ponownie swoich stron może nawet nigdy! Ale jak pozbyć się na przykład +Zewu krwi+, nie niszcząc jednocześnie jednej z cegieł dzieciństwa czy +Greka Zorby+, który pieczęcią płaczu położył kres mojej młodości”. “Myślę, że nie weźmie mi za złe, jeżeli powtórzę jedno z jego wyrażeń, nieco wulgarnych: +Ja się pieprzę z każdą książką, a jeżeli nie zostawiam na niej śladu, to znaczy że nie mam orgazmu+. Mnie natomiast gryzmolenie zawsze wydawało się barbarzyństwem”. “Zła proza, gdy towarzyszy jej dobry koncert, może wydawać się znacznie lepsza, niż jest. (...) Lubię, jak podczas lektury Goethego rozbrzmiewa w tle któraś z oper Wagnera lub powiedzmy kiedy Baudelaire'owi towarzyszy Debussy. To część podróży i mogę pana zapewnić, że przyjemność jest wówczas większa, pod każdym względem. Może pan wie, że kiedy czytamy po cichu, emitujemy dźwięk liter na nieuchwytnej częstotliwości”. “Żartowaliśmy, mówiąc, żeby dodawać świece tylko do dzieł poprzedzających wynalazek światła elektrycznego. (...) Nigdy w odniesieniu do autorów z 20. wieku, bo w takim wypadku zapalał światło elektryczne i, oczywiście, zmieniał też muzykę”. “Dla bibliofila każda myśl o ogniu jest jak marzenie, który obraca się w popiół. To coś, o czym wiemy, że się czai, jest realne i może nas na zawsze zniszczyć. Unikamy nawet wzmianki o nim, mając nadzieję, że w ten sposób nie wywołamy wilka z lasu”. “Pozostawiamy kolegę siedzącego w salonie, a kiedy wracamy, znajdujemy go niezmiennie stojącego i węszącego wśród naszych książek”. “Ale nadchodzi chwila, w której tomy przekraczają niewidzialną granicę, jaką im się wyznacza, i dawna duma przeradza się w uciążliwe brzemię, gdyż odtąd przestrzeń zawsze będzie stanowiła problem. – Ile ma pan tu książek? – spytałem. –Prawdę mówiąc, straciłem rachubę. Ale przypuszczam, że około 18 tysięcy”. “Widziałem książki podłożone pod zbyt krótką nogę stołu, przekształcone w stolik nocny, spiętrzone w kształcie wieży i przykryte serwetką; wiele słowników prasowało i przyciskało przedmioty znacznie częściej, niż były otwierane, i niemało książek przechowywało listy, pieniądze i sekrety ukryte na regałach. Ludzie też mogą zmieniać przeznaczenie książek”. “Tłucze się wazon, psuje ekspres do kawy czy telewizor. Tymczasem książka nie niszczy się tak szybko, chyba że przyczynia się do tego właściciel, wyrywając z niej kartki czy ją paląc”. “Za czasów ostatniej argentyńskiej dyktatury wojskowej ludzie nierzadko palili swoje książki w toaletach i wannach czy zakopywali je w ogródkach. Mając do wyboru książki lub własne życie, stawali się katami”. “Książki (...) szły do nieba zamienione w popiół, który rozwiewał się w powietrzu. Stosunki ludzkości z tymi trwałymi przedmiotami, zdolnymi przekroczyć jeden wiek, dwa, dwadzieścia, pokonać, że tak powiem, piasek czasu, nigdy nie były niewinne”. “Kiedy babcia widziała jak czytam w łóżku, za każdym razem powtarzała mi: +Zostaw to, książki są niebezpieczne+. Przez wiele lat uważałem ją za ignorantkę, ale czas dowiódł rozsądku mojej niemieckiej babki”. “Książka zaczynała rozmiękać w deszczu, rozpłaszczać się na płycie z czarnego marmuru, zsuwać ku powolnej, lecz pogodnej śmierci, jak statek cicho zawijający do portu”. “Często jest mi trudniej pozbyć się jakiejś książki niż zdobyć nową. Nikt nie chce stracić książki. Wolimy zgubić pierścionek, zegarek czy parasol niż książkę, której już nie będziemy czytali, ale która zachowuje, w samym brzmieniu tytułu, jakąś dawną i być może utraconą emocję”. “Nadchodzi chwila, w której tomy przekraczają niewidzialną granicę, jaką się im wyznacza, i dawna duma przeradza się w uciążliwe brzemię, gdyż odtąd przestrzeń zawsze będzie stanowiła problem”. “Nie będzie mógł znów powiedzieć jakiemuś zachwyconemu gościowi: +Nie, nie przeczytałem ich wszystkich. Towarzyszą mi od wielu lat. Mam coś, co na pewno się panu spodoba+. Ale może powiedzieć: +Są nadal moimi przyjaciółmi. Dają mi schronienie. Cień latem. Osłaniają mnie od wiatrów. Książki są moim domem+”.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na 8 7 miesięcy temu
Mądre dzieci Angela Carter
Mądre dzieci
Angela Carter
„Mądry ojciec, który zna własne dzieci” – to z Szekspira. Ale może to dzieci są mądre, gdy znają własnego ojca? Dora i Nora, 75-letnie tancerki rewiowe, zostają zaproszone na ojcowskie urodziny – tatusiowi ma stuknąć setka. Wydarzenie to nie byle jakie także dlatego, że jubilat dotychczas ledwie uznawał przynależność swoich dwóch latorośli do znakomitego rodu Hazardów (mówiąc wprost – zmył się tuż po chwili miłosnej nierozwagi i zostawił dzieciaki same na trzy ćwierćwiecza). Zaproszone towarzystwo też ma być ciekawe – stadko dziwaków z show-biznesowego światka, w którym Hazardowie obracają się od pokoleń. Na co dzień ekscentryczne siostry swój czas spędzają na doglądaniu kotów, piciu herbaty (lub czegoś mocniejszego, a jakże) i strojeniu się w kreacje duszące naftalinowym smrodkiem. Przede wszystkim jednak na wspominkach – i to jakich! Dziecięce marzenia o karierze, Hollywoodzki blichtr, skomplikowane miłosne roszady członków rodziny. Wszystkie role obsadzone prawdziwymi oryginałami, scenarzysta nie szczędzi żarcików, a każde ze wspomnień prowadzi nas ku spektakularnemu urodzinowemu finałowi. Carter ma wyjątkowy talent do wtłaczania smutnych ludzkich losów w przezabawną scenografię. Jest bezpruderyjna, czasem kokieteryjnie wulgarna, a przy tym szalenie sprytna. Tworząc kronikę Hazardów, magluje Szekspira na wszelkie możliwe sposoby – pożycza bliźnięta z „Komedii omyłek”, rękami pradziadka popełnia otellowską zbrodnię, na głowę papy nakłada koronę Króla Leara. Jednocześnie prowadzi nas przez przełom XIX i XX wieku, od desek teatru aż po tandetne teleturnieje i robi to z takim urokiem, że nie sposób się oderwać.
Histeria Oka - awatar Histeria Oka
oceniła na 7 9 miesięcy temu
Powracający głód Jean-Marie Gustave Le Clézio
Powracający głód
Jean-Marie Gustave Le Clézio
Powieść „Powracający głód” wydał Jean-Marie Gustave Le Clézio J.-M.G Le Clézio (ze względu na trzy imiona pisarza – taki skrót) w 2008 roku, czyli w tym samym, w którym otrzymał literacką Nagrodę Nobla. To uwaga porządkująca bowiem w jakiejś polskiej krytyce wyczytałem, że „Powracający głów” jest słabą powieścią, co dowodzi, że wszystkie książki noblistów, które piszą zaraz po otrzymaniu najważniejszego wyróżnienia literackiego, są słabe. Zdaję sobie sprawę, że portal lubimyczytac.pl, gdzie najwyższe oceny zdobywają nędznej jakości kryminały, może nie jest najlepszym miejscem, aby zachwalać wysoką literaturę, lecz nie rezygnuję z żadnej szansy, aby pokazać, że poza romansidłami i kryminało-horrorkami istnieje także prawdziwa Literatura, prawdziwa Proza. I taką prozę J.-M.G Le Clézio (ze względu na trzy imiona pisarza – taki skrót) pisze. „Powracający głód” to historia w Historii, historia kilkunastoletniej dziewczynki Ethel w latach tuż poprzedzających II wojnę światową, która zmieniła świat. Jest wiele elementów osobistych, intymnych w tej opowieści. Historia Ethel pokrywa się z historią matki autora, pochodzącej – jak bohaterka jego powieści – z Mauritiusu. W „Powracającym głodzie” czytamy o ojcu Ethel, który przenosi się do Paryża, gdzie liczy na karierę i rozwój biznesu. Po początkowych sukcesach, doznaje dotkliwej porażki. Ale nie jest to saga rodzinna, chociaż wykreowana przez Le Clézio postać Ethel jest jednym z najpiękniejszych portretów literackich, jakie noblista stworzył – krucha, ulotna, niczym wrażenie z wystawy obrazów wielkich mistrzów. A scena, w której dziesięcioletnia Ethel wchodzi na wystawę w Bois de Vincennes, trzymając swoją dłon w reku pradziadka, jest przepyszna. Jest rok 1931. Trzy lata później pradziadek umiera. Świat bankrutujących rodziców wywraca się do góry nogami. Podczas jednej z rozmów w salonie Ethel po raz pierwszy słyszy nazwisko Hitler. Le Clézio pisze o człowieku w żarnach Historii, lecz nie w tonach tragicznych, a bardziej nostalgicznych. Portretuje świat (druga część powieści, o życiu w Nicei – nędza, głód, rozpad więzi społecznych), bolejąc nad przemijaniem, utratą przyjaciół, młodości i nadziei. To naprawdę piękna powieść. Wprawdzie nieco statyczna, ale czuje się w niej, że ma się do czynienia z klasyką, która powstaje na naszych oczach.
Jacek Jarosz - awatar Jacek Jarosz
ocenił na 8 3 lata temu
Sto butelek na ścianie Ena Lucia Portela
Sto butelek na ścianie
Ena Lucia Portela
Podchodziłam do tej powieści kilkakrotnie, niczym przysłowiowy pies do jeża. I kilka miesięcy temu wybrałam się z przyjaciółmi na Kubę. Przyznam, że wydawało mi się iż mam jakieś pojęcie, jak wygląda ziemia zaorana przez komunistów, ale nie do aż takiego stopnia. Byliśmy w kilku miejscach, ale to Hawana jest tyglem totalnego smutku, degradacji, niszczenia, a jednocześnie miastem pubów, barów, restauracji, pięknych do oszalenia dziewcząt i przystojnych chłopców. Muzyka to chyba jest wszędzie. A z nią taniec. Zeta z jej pulchnym ciałem i wielkim sercem, nie przejmująca się przyszłością, żyjąca popędami i chwilą, całkiem nieźle sobie radzi mentalnie z tym depresyjnym zabiedzonym i zagłodzonym miejscem, jakim jest Kuba. Wychowana przez ulicę i ojca geja, zaskoczonego rychłym po porodzie zgonem żony, Zeta jednak trafia na odpowiednie przyjaciółki. Sama lojalna do granic, nie zwraca uwagi na drobne niedogodności czy uchybienia ze strony tych, których kocha. Depresyjny i agresywny, niczym zamknięty w klatce zwierz partner narratorki upokarza ją, bije niemal do zabicia, a ona przy nim trwa. I robi swoje. Urządza się w tym biednym, zatłoczonym ludźmi beznadziejnym życiu z humorem i zintelektualizowanymi spostrzeżeniami. Świetna książka. Nie do końca namawiam na wycieczkę na Kubę przed jej przeczytaniem, tam też można trafić jedynie do luksusowego all inclusive i nie zobaczyć nic destrukcyjnego. Ale chociaż obejrzyjcie dokument na Netflix: „Cuba libre”. To delikatnie zaznaczy problem beznadziei, w jakiej znaleźli się Kubańczycy i jeszcze bardziej to podrasuje entuzjazm życia Zety
Iza - awatar Iza
oceniła na 8 1 rok temu

Cytaty z książki Czyste nieczyste

Więcej
Sidonie-Gabrielle Colette Czyste nieczyste Zobacz więcej
Sidonie-Gabrielle Colette Czyste nieczyste Zobacz więcej
Sidonie-Gabrielle Colette Czyste nieczyste Zobacz więcej
Więcej

Video

Video