Opowiedziana w subtelny i dowcipny sposób historia Ołesi Podwieczorkówny, jej uczuciowego dojrzewania, pierwszej miłości, konfliktu z rodzicami, wyjazdu do pracy do Niemiec. Bohaterka walczy ze stereotypami, a jednocześnie sama je powiela, nie obawia się poruszać drażliwych tematów.
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
116/180/2023 Bardzo przyjemna, znacznie lepsza od tej ze szczurem, z egzotycznym tytułem, który mi oczywiście uleciał. Nie sugerujcie się namiętnościami ani różowym, opowieść jest raczej o obiektach wzdychania głównej bohaterki, różowej namiętności rozumianej seksualnie jak na lekarstwo. I bardzo dobrze. A za to realia ukraińskie, trochę niemieckich, a na deser fragmenty poezji, i to głównie polskiej. I język przyjemny, literacki, niemęczący. Moim zdaniem jakość opowieści polepsza się w trakcie, gorzej mi się czytało początek niż dalszy ciąg. "Wiadomo przecież, że szklankę można z powodzeniem nazwać do połowy pustą, jaki i do połowy pełną, a jeśli usunie się "do połowy", to wydaje się, że chodzi o o dwie zupełnie różne szklanki."
116/180/2023 Bardzo przyjemna, znacznie lepsza od tej ze szczurem, z egzotycznym tytułem, który mi oczywiście uleciał. Nie sugerujcie się namiętnościami ani różowym, opowieść jest raczej o obiektach wzdychania głównej bohaterki, różowej namiętności rozumianej seksualnie jak na lekarstwo. I bardzo dobrze. A za to realia ukraińskie, trochę niemieckich, a na deser fragmenty...
Od najmłodszych lat słyszę, aby nie oceniać książki po okładce, ale co ja mogę poradzić na fakt, że pierwsze wrażenie estetyczne bywa w kwestii wyboru lektury rozstrzygające. Do różowych okładek nie mam za gorsz zaufania. A jeśli przy tym opatrzone są podobnym tytułem z miejsca się najeżam, a wszystko we mnie woła "Nie!".
Przyznając się do własnej małostkowości oznajmiam więc, że: gdyby to nie była Natalka Śniadanko, o której życiu i twórczości zdążyłam już co nieco poczytać; i gdyby nie rekomendacja Jurija Andruchowycza o "jednym z najciekawszych debiutów ostatnich lat"[1]; oraz gdyby to nie było Wydawnictwo Czarne, które jest dla mnie niejako gwarantem dobrej literatury; przeszłabym szybko obok tej książki, co najwyżej omiatając ją spojrzeniem.
Co by było, gdyby...
"Kolekcja namiętności czyli przygody młodej Ukrainki" to zbiór kilku błyskotliwych, zgrabnie przedstawionych opowieści Ołesi Podwieczorkówny o własnych doświadczeniach na polu relacji damsko-męskich. Zaczynając od miłości wczesnoszkolnych, z reguły skrytych i nieodwzajemnionych, poprzez nastoletnie zauroczenia i pierwsze intymne eksperymenty, kończąc na dojrzałych (przynajmniej z nazwy) doświadczeniach kobiety, która właśnie weszła w dorosłość.
Napisane lekko, z dystansem, choć nie brak tu również przysłowiowego pazura. Osoby takie jak ja, których lata nastoletnie przypadały mniej więcej w tym samym okresie, tj. przed erą Internetu i telefonów komórkowych, nie raz uśmiechną się w duchu, wspominając z nostalgią własne, nie najmądrzejsze pomysły z tamtych czasów. Niestety im dalej, tym bardziej się moje postrzeganie świata z Ołesinym, zaczęły rozmijać. Nie mogłam zrozumieć jej wyborów, motywacji i poglądów. Szczególnie tych ostatnich, jako że stały one w sprzeczności z trybem życia, które prowadziła. Z czasem nasza bohaterka zaczęła mnie wręcz irytować.
Niemniej jednak lubię podobny styl pisania, zabawę słowem oraz ironiczne poczucie humoru. I może nawet poleciłabym tę książkę, w ramach lektur lekkich, pomiędzy tymi więcej od czytelnika wymagającymi, gdyby nie... Epilog i Dodatki!
Jak ja nie znoszę, kiedy autor/ka próbuje mi łopataologicznie wyłożyć, co miał/a na myśli. Dlaczego napisał/a pewne rzeczy tak, a nie inaczej, i jak należałoby je rozumieć. Wrrrr... czytałam te końcowe strony i miałam ochotę kląć na czym świat stoi. Taki niezły początek, a taki rozczarowujący finisz! Dlaczego?!
------------- [1] Książkę wydano po raz pierwszy w 2001 roku.
Od najmłodszych lat słyszę, aby nie oceniać książki po okładce, ale co ja mogę poradzić na fakt, że pierwsze wrażenie estetyczne bywa w kwestii wyboru lektury rozstrzygające. Do różowych okładek nie mam za gorsz zaufania. A jeśli przy tym opatrzone są podobnym tytułem z miejsca się najeżam, a wszystko we mnie woła "Nie!".
Przyznając się do własnej małostkowości oznajmiam...
Bo to jest książka na wczesne Śniadanko, Gdy słoneczko zagląda i skończone spanko. Słodkie zmartwionka na obudzenie, Łut namiętności na dobre trawienie.
Jako dodatek do ciepłej herbatki, Do bułki z masłem, do marmoladki. O! rymło mi się niespodziewanie! Nic więcej nie dodam, niech tak zostanie.
Bo to jest książka na wczesne Śniadanko, Gdy słoneczko zagląda i skończone spanko. Słodkie zmartwionka na obudzenie, Łut namiętności na dobre trawienie.
Jako dodatek do ciepłej herbatki, Do bułki z masłem, do marmoladki. O! rymło mi się niespodziewanie! Nic więcej nie dodam, niech tak zostanie.
Książka, którą lekko się czyta, napisana z poczuciem humoru, pomimo iż opowiada o problemach z namiętnościami mojego pokolenia, co wcale nie było takie wesołe... Jak najbardziej zachęcam do przeczytania!:)
Książka, którą lekko się czyta, napisana z poczuciem humoru, pomimo iż opowiada o problemach z namiętnościami mojego pokolenia, co wcale nie było takie wesołe... Jak najbardziej zachęcam do przeczytania!:)
Natalka Śniadanko ma ogromny potencjał, a po jej twórczości widać, że jest osobą oczytaną, z ogromną erudycją. Językowo ta książka jest świetna, z niesamowicie giętkim językiem, napisana z lekkością i świadomością słowa. Szkoda jednak, że sama historia jest dość płytka i nużąca. Zapis doświadczeń seksualnych i namiętności młodej dziewczyny początkowo bawi, pod koniec jednak męczy. Czytelnik ma wrażenie, że Natalka się popisuje, zwraca na siebie uwagę, jak piątkowa uczennica chce się wykazać. Irytująco pewna siebie bohaterka, która każde doświadczenie przyjmuje jako... doświadczenie. Brakowało mi refleksji i szacunku do własnego ciała. Jest jednak w książkach ukraińskich autorów coś, co mi niesamowicie odpowiada. To duma z bycia Ukraińcem.
Natalka Śniadanko ma ogromny potencjał, a po jej twórczości widać, że jest osobą oczytaną, z ogromną erudycją. Językowo ta książka jest świetna, z niesamowicie giętkim językiem, napisana z lekkością i świadomością słowa. Szkoda jednak, że sama historia jest dość płytka i nużąca. Zapis doświadczeń seksualnych i namiętności młodej dziewczyny początkowo bawi, pod koniec jednak...
Ciekawa lektura napisana lekkim piórem i z ironicznym poczuciem humoru opowiada o historyjkach miłosnych głównej bohaterki, ale nie o miłości. Olesia zakochuje się ciągle w nieodpowiednich chłopakach i chyba pozwala sobie na to głównie z ciekawości. Końcówka nieco dziwna. Generalnie książka podobała mi się szczególnie do momentu wyjazdu do Niemiec, a później chwilami niepotrzebnie się przedłużała, choć i tak robi wrażenie biorąc pod uwagę wiek autorki kiedy napisała tą książkę, swobodny styl pisania oraz niebanalne poczucie humoru. Chętnie sięgnę po inne książki jej autorstwa.
Ciekawa lektura napisana lekkim piórem i z ironicznym poczuciem humoru opowiada o historyjkach miłosnych głównej bohaterki, ale nie o miłości. Olesia zakochuje się ciągle w nieodpowiednich chłopakach i chyba pozwala sobie na to głównie z ciekawości. Końcówka nieco dziwna. Generalnie książka podobała mi się szczególnie do momentu wyjazdu do Niemiec, a później chwilami...
Łóżko. Antologia opowiadań Jurij Andruchowycz, Jonathan Carroll, Rina Frank, Anna Janko, Etgar Keret, Rei Kimura, Jan Jakub Kolski, Dan Lungu, Marsha Mehran, Johanna Nilsson, Tomasz Piątek, Zachar Prilepin, Dawid Rosenbaum, Natalka Śniadanko, Michal Viewegh, Oksana Zabużko
Ocena 6,8
Ludzie, miasta. Literatura Białorusi, Niemiec, Polski i Ukrainy. Antologia tekstów Andrej Chadanowicz, Ksenia Charczenko, Sylwia Chutnik, Piotr Czerski, Agnieszka Drotkiewicz, Tanja Dückers, Matthias Göritz, Tobias Hülswitt, Jörg Jacob, Ignacy Karpowicz, Oleh Kocarew, Mikołaj Łoziński, Tania Malarczuk, Piotr Marecki, Maryja Martysiewicz, Dorota Masłowska, Zbigniew Masternak, Kolja Mensing, Mirosław Nahacz, Łukasz Orbitowski, Thomas Podhostnik, Taras Prochaśko, Siarhiej Pryłucki, Renata Serednicka, Sławomir Shuty, Mariusz Sieniewicz, Ostap Sływynski, Natalka Śniadanko, Maryna Sokolian, Igor Stokfiszewski, Katja Thomas, Źmicier Wiszniou, Michał Witkowski, Serhij Żadan, Juli Zeh
OPINIE i DYSKUSJE o książce Kolekcja namiętności
Nie zainteresowała mnie.
Nie zainteresowała mnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to116/180/2023
Bardzo przyjemna, znacznie lepsza od tej ze szczurem, z egzotycznym tytułem, który mi oczywiście uleciał.
Nie sugerujcie się namiętnościami ani różowym, opowieść jest raczej o obiektach wzdychania głównej bohaterki, różowej namiętności rozumianej seksualnie jak na lekarstwo. I bardzo dobrze.
A za to realia ukraińskie, trochę niemieckich, a na deser fragmenty poezji, i to głównie polskiej.
I język przyjemny, literacki, niemęczący. Moim zdaniem jakość opowieści polepsza się w trakcie, gorzej mi się czytało początek niż dalszy ciąg.
"Wiadomo przecież, że szklankę można z powodzeniem nazwać do połowy pustą, jaki i do połowy pełną, a jeśli usunie się "do połowy", to wydaje się, że chodzi o o dwie zupełnie różne szklanki."
116/180/2023
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo przyjemna, znacznie lepsza od tej ze szczurem, z egzotycznym tytułem, który mi oczywiście uleciał.
Nie sugerujcie się namiętnościami ani różowym, opowieść jest raczej o obiektach wzdychania głównej bohaterki, różowej namiętności rozumianej seksualnie jak na lekarstwo. I bardzo dobrze.
A za to realia ukraińskie, trochę niemieckich, a na deser fragmenty...
Od najmłodszych lat słyszę, aby nie oceniać książki po okładce, ale co ja mogę poradzić na fakt, że pierwsze wrażenie estetyczne bywa w kwestii wyboru lektury rozstrzygające. Do różowych okładek nie mam za gorsz zaufania. A jeśli przy tym opatrzone są podobnym tytułem z miejsca się najeżam, a wszystko we mnie woła "Nie!".
Przyznając się do własnej małostkowości oznajmiam więc, że: gdyby to nie była Natalka Śniadanko, o której życiu i twórczości zdążyłam już co nieco poczytać; i gdyby nie rekomendacja Jurija Andruchowycza o "jednym z najciekawszych debiutów ostatnich lat"[1]; oraz gdyby to nie było Wydawnictwo Czarne, które jest dla mnie niejako gwarantem dobrej literatury; przeszłabym szybko obok tej książki, co najwyżej omiatając ją spojrzeniem.
Co by było, gdyby...
"Kolekcja namiętności czyli przygody młodej Ukrainki" to zbiór kilku błyskotliwych, zgrabnie przedstawionych opowieści Ołesi Podwieczorkówny o własnych doświadczeniach na polu relacji damsko-męskich. Zaczynając od miłości wczesnoszkolnych, z reguły skrytych i nieodwzajemnionych, poprzez nastoletnie zauroczenia i pierwsze intymne eksperymenty, kończąc na dojrzałych (przynajmniej z nazwy) doświadczeniach kobiety, która właśnie weszła w dorosłość.
Napisane lekko, z dystansem, choć nie brak tu również przysłowiowego pazura. Osoby takie jak ja, których lata nastoletnie przypadały mniej więcej w tym samym okresie, tj. przed erą Internetu i telefonów komórkowych, nie raz uśmiechną się w duchu, wspominając z nostalgią własne, nie najmądrzejsze pomysły z tamtych czasów. Niestety im dalej, tym bardziej się moje postrzeganie świata z Ołesinym, zaczęły rozmijać. Nie mogłam zrozumieć jej wyborów, motywacji i poglądów. Szczególnie tych ostatnich, jako że stały one w sprzeczności z trybem życia, które prowadziła. Z czasem nasza bohaterka zaczęła mnie wręcz irytować.
Niemniej jednak lubię podobny styl pisania, zabawę słowem oraz ironiczne poczucie humoru. I może nawet poleciłabym tę książkę, w ramach lektur lekkich, pomiędzy tymi więcej od czytelnika wymagającymi, gdyby nie... Epilog i Dodatki!
Jak ja nie znoszę, kiedy autor/ka próbuje mi łopataologicznie wyłożyć, co miał/a na myśli. Dlaczego napisał/a pewne rzeczy tak, a nie inaczej, i jak należałoby je rozumieć. Wrrrr... czytałam te końcowe strony i miałam ochotę kląć na czym świat stoi. Taki niezły początek, a taki rozczarowujący finisz! Dlaczego?!
-------------
[1] Książkę wydano po raz pierwszy w 2001 roku.
Od najmłodszych lat słyszę, aby nie oceniać książki po okładce, ale co ja mogę poradzić na fakt, że pierwsze wrażenie estetyczne bywa w kwestii wyboru lektury rozstrzygające. Do różowych okładek nie mam za gorsz zaufania. A jeśli przy tym opatrzone są podobnym tytułem z miejsca się najeżam, a wszystko we mnie woła "Nie!".
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyznając się do własnej małostkowości oznajmiam...
Bo to jest książka na wczesne Śniadanko,
Gdy słoneczko zagląda i skończone spanko.
Słodkie zmartwionka na obudzenie,
Łut namiętności na dobre trawienie.
Jako dodatek do ciepłej herbatki,
Do bułki z masłem, do marmoladki.
O! rymło mi się niespodziewanie!
Nic więcej nie dodam, niech tak zostanie.
Bo to jest książka na wczesne Śniadanko,
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdy słoneczko zagląda i skończone spanko.
Słodkie zmartwionka na obudzenie,
Łut namiętności na dobre trawienie.
Jako dodatek do ciepłej herbatki,
Do bułki z masłem, do marmoladki.
O! rymło mi się niespodziewanie!
Nic więcej nie dodam, niech tak zostanie.
Książka, którą lekko się czyta, napisana z poczuciem humoru, pomimo iż opowiada o problemach z namiętnościami mojego pokolenia, co wcale nie było takie wesołe...
Jak najbardziej zachęcam do przeczytania!:)
Książka, którą lekko się czyta, napisana z poczuciem humoru, pomimo iż opowiada o problemach z namiętnościami mojego pokolenia, co wcale nie było takie wesołe...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak najbardziej zachęcam do przeczytania!:)
Natalka Śniadanko ma ogromny potencjał, a po jej twórczości widać, że jest osobą oczytaną, z ogromną erudycją. Językowo ta książka jest świetna, z niesamowicie giętkim językiem, napisana z lekkością i świadomością słowa.
Szkoda jednak, że sama historia jest dość płytka i nużąca.
Zapis doświadczeń seksualnych i namiętności młodej dziewczyny początkowo bawi, pod koniec jednak męczy. Czytelnik ma wrażenie, że Natalka się popisuje, zwraca na siebie uwagę, jak piątkowa uczennica chce się wykazać.
Irytująco pewna siebie bohaterka, która każde doświadczenie przyjmuje jako... doświadczenie. Brakowało mi refleksji i szacunku do własnego ciała.
Jest jednak w książkach ukraińskich autorów coś, co mi niesamowicie odpowiada. To duma z bycia Ukraińcem.
Natalka Śniadanko ma ogromny potencjał, a po jej twórczości widać, że jest osobą oczytaną, z ogromną erudycją. Językowo ta książka jest świetna, z niesamowicie giętkim językiem, napisana z lekkością i świadomością słowa.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzkoda jednak, że sama historia jest dość płytka i nużąca.
Zapis doświadczeń seksualnych i namiętności młodej dziewczyny początkowo bawi, pod koniec jednak...
Piękny zbiór nie tylko namiętności, ale i spotkań międzyludzkich przedstawicieli różnych warstw i narodowości.
Piękny zbiór nie tylko namiętności, ale i spotkań międzyludzkich przedstawicieli różnych warstw i narodowości.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam wszystkim osobom,które uwielbiają śmianie się przy książkach, lecz wiedzą, że nie strawią kolejnego romansidła.
Polecam wszystkim osobom,które uwielbiają śmianie się przy książkach, lecz wiedzą, że nie strawią kolejnego romansidła.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPod względem językowym - genialna, pod względem fabularnym - niekiedy wiało nudą na kilometr.
Pod względem językowym - genialna, pod względem fabularnym - niekiedy wiało nudą na kilometr.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa lektura napisana lekkim piórem i z ironicznym poczuciem humoru opowiada o historyjkach miłosnych głównej bohaterki, ale nie o miłości. Olesia zakochuje się ciągle w nieodpowiednich chłopakach i chyba pozwala sobie na to głównie z ciekawości. Końcówka nieco dziwna.
Generalnie książka podobała mi się szczególnie do momentu wyjazdu do Niemiec, a później chwilami niepotrzebnie się przedłużała, choć i tak robi wrażenie biorąc pod uwagę wiek autorki kiedy napisała tą książkę, swobodny styl pisania oraz niebanalne poczucie humoru. Chętnie sięgnę po inne książki jej autorstwa.
Ciekawa lektura napisana lekkim piórem i z ironicznym poczuciem humoru opowiada o historyjkach miłosnych głównej bohaterki, ale nie o miłości. Olesia zakochuje się ciągle w nieodpowiednich chłopakach i chyba pozwala sobie na to głównie z ciekawości. Końcówka nieco dziwna.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGeneralnie książka podobała mi się szczególnie do momentu wyjazdu do Niemiec, a później chwilami...