rozwińzwiń

Jestem komunistyczną babą!

Okładka książki Jestem komunistyczną babą! autora Dan Lungu, 9788375361292
Okładka książki Jestem komunistyczną babą!
Dan Lungu Wydawnictwo: Czarne Seria: Inna Europa, Inna Literatura literatura piękna
184 str. 3 godz. 4 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Inna Europa, Inna Literatura
Tytuł oryginału:
Sint o baba comunista!
Data wydania:
2009-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2009-01-01
Liczba stron:
184
Czas czytania
3 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375361292
Tłumacz:
Joanna Kornaś-Warwas
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jestem komunistyczną babą! w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Jestem komunistyczną babą!



książek na półce przeczytane 1289 napisanych opinii 738

Oceny książki Jestem komunistyczną babą!

Średnia ocen
6,9 / 10
167 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Jestem komunistyczną babą!

avatar
276
199

Na półkach:

Zestaw zabawnych anegdot na temat pracy w fabryce w komunistycznej Rumunii. Zgodzę się z poprzednikami ze traci bareizmem dlatego czyta się bardzo swojsko. Przedstawiony jest tez problem rozdarcia pomiędzy tęsknotą za przeszłością a strachem o niepewną przyszłość. 

Zestaw zabawnych anegdot na temat pracy w fabryce w komunistycznej Rumunii. Zgodzę się z poprzednikami ze traci bareizmem dlatego czyta się bardzo swojsko. Przedstawiony jest tez problem rozdarcia pomiędzy tęsknotą za przeszłością a strachem o niepewną przyszłość. 

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1307
1264

Na półkach: , , , ,

Przewrotne spojrzenie Dana Lungu na historię Rumunii – zarówno tej z czasów komunistycznej dyktatury Ceausescu, jak i po jej upadku.
Narratorką jest Emilia Apostoa, była robotnica, pochodząca ze wsi, która z nostalgią i wspomina lata swojej pracy w rumuńskiej fabryce. Stary system był jej zdaniem lepszy od tego, co nastąpiło po nim. Póki co, czekając na odwiedziny córki, które mają nastąpić przed wyborami, wspomina swoją historię.
Z początku wydaje się nam, że możemy zrozumieć bohaterkę. Dla biednej dziewczyny ze wsi, gdzie palono kiziakiem, czyli zasuszonym krowim łajnem, szkołą zawodowa w mieście i praca w fabryce wydawały się awansem. Podobnie jak późniejsze unormowane życie, z gwarancją zatrudnienia, zarobkami wystarczającymi na zakup dostępnych towarów Zakres obowiązków w pracy nie powodował jej przemęczenia i pozwalał wręcz na rozrywkę, postaci gry w karty, tryktraka czy opowiadania dowcipów, nierzadko politycznych. Ludzie wspólnie pracowali, odpoczywali, bawili się i dobrze czuli się w swoim towarzystwie. Narratorka tęskni za tymi czasami, ustrojem i w nadchodzących wyborach chce głosować na postkomunistów, mimo przeciwnej argumentacji przybyłej z Kanady córki.
Kluczowe dla powieści jest spotkanie bohaterki z dawnymi koleżankami z pracy. Wtedy po pierwsze uświadamia sobie (i czytelnikom) co tak naprawdę podobało się jej w starym systemie (warto się dowiedzieć). A po drugie kim były w istocie za komuny niektóre postacie i jak potoczyły się ich dalsze losy (oczywiście już standardowo jak w prawie wszystkich demoludach część zamieniła kolor czerwony na brunatny lub czarny).
Krótka, wciągająca przewrotna i refleksyjna powieść, zawierająca pewne elementy humorystyczne, aczkolwiek tylko pozornie.

Przewrotne spojrzenie Dana Lungu na historię Rumunii – zarówno tej z czasów komunistycznej dyktatury Ceausescu, jak i po jej upadku.
Narratorką jest Emilia Apostoa, była robotnica, pochodząca ze wsi, która z nostalgią i wspomina lata swojej pracy w rumuńskiej fabryce. Stary system był jej zdaniem lepszy od tego, co nastąpiło po nim. Póki co, czekając na odwiedziny córki,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1104
1104

Na półkach: , ,

181/180/2022
Niby jak u nas, a jednak inaczej, bo w dalekiej Rumunii. Jak u nas, bo wciąż jeszcze są tacy, którym za komuny żyło się lepiej. Układy mieli, znajomości, wszyscy tak samo musieli swoje odstać w kolejkach (no, prawie wszyscy, poza tymi uprzywilejowanymi),wszyscy tak samo się opierniczali w pracy, w karty grali, wódeczkę pili. Tak samo jak u nas trawniki malowali i dowcipy o władzy opowiadali. Gdyby opierać się tylko na relacji narratorki, to wszyscy powinniśmy zakrzyknąć: Komuno, wróć! Ale pod koniec głos zabiera sąsiadka narratorki i trochę te różowości rozwiewa. Niezbyt wystarczająco, ale jednak. Zresztą z tego paplania narratorki też wiele można wyczytać.
"Zawsze zastanawiałam się, dlaczego ludzie w Związku Radzieckim mówią po rosyjsku, a nie po radziecku."
"Myłam się mydłem Fa albo Rexona, kupionym od Polaków, którzy przyjeżdżali tymi swoimi samochodzikami jak zabawki."

181/180/2022
Niby jak u nas, a jednak inaczej, bo w dalekiej Rumunii. Jak u nas, bo wciąż jeszcze są tacy, którym za komuny żyło się lepiej. Układy mieli, znajomości, wszyscy tak samo musieli swoje odstać w kolejkach (no, prawie wszyscy, poza tymi uprzywilejowanymi),wszyscy tak samo się opierniczali w pracy, w karty grali, wódeczkę pili. Tak samo jak u nas trawniki...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

382 użytkowników ma tytuł Jestem komunistyczną babą! na półkach głównych
  • 205
  • 177
72 użytkowników ma tytuł Jestem komunistyczną babą! na półkach dodatkowych
  • 41
  • 7
  • 6
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Jestem komunistyczną babą!

Inne książki autora

Okładka książki Łóżko. Antologia opowiadań Jurij Andruchowycz, Jonathan Carroll, Rina Frank, Anna Janko, Etgar Keret, Rei Kimura, Jan Jakub Kolski, Dan Lungu, Marsha Mehran, Johanna Nilsson, Tomasz Piątek, Zachar Prilepin, Dawid Rosenbaum, Natalka Śniadanko, Michal Viewegh, Oksana Zabużko
Ocena 6,5
Łóżko. Antologia opowiadań Jurij Andruchowycz, Jonathan Carroll, Rina Frank, Anna Janko, Etgar Keret, Rei Kimura, Jan Jakub Kolski, Dan Lungu, Marsha Mehran, Johanna Nilsson, Tomasz Piątek, Zachar Prilepin, Dawid Rosenbaum, Natalka Śniadanko, Michal Viewegh, Oksana Zabużko
Dan Lungu
Dan Lungu
Dan Lungu (ur. 1969) jest wykładowcą socjologii na Uniwersytecie w Jassach (Rumunia) i redaktorem paryskiego magazynu Au Sud de l’Est. W latach 2001-2002 był redaktorem naczelnym pisma kulturalnego Timpul (Czas). Publikował zbiory opowiadań i wierszy, jest autorem sztuk teatralnych, powieści, a także prac z zakresu socjologii. Na podstawie powieści "Jestem komunistyczną babą!" powstaje film w reżyserii Stere Gulei. W 2008 roku Dan Lungu otrzymał za tę książkę podwójną nominację do europejskiej nagrody im. Jeana Monneta. Żonaty, ojciec dwójki dzieci.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Srda śpiewa o zmierzchu w Zielone Świątki Miljenko Jergović
Srda śpiewa o zmierzchu w Zielone Świątki
Miljenko Jergović
Cyt.: „Jego oczy patrzą teraz nicości w twarz, czekają, aż z którejś strony pojawi się Bóg i powie mu, że po tamtej stronie i dla ludzi wszędzie obcych znajdzie się miejsce.” Miljenko Jergović, ”Srda śpiewa o zmierzchu w Zielone Świątki” Miljenko Jergović, bośniacki poeta, prozaik i publicysta, z pochodzenia Chorwat, urodzony i wychowany w Sarajewie, od 1993 roku mieszkający i pracujący w Zagrzebiu za swoją wydaną w 2008 roku powieść „Srda śpiewa o zmierzchu w Zielone Świątki” otrzymał cztery lata później Nagrodę Literacką Europy Wschodniej Angelus. To nagroda przyznawana w dziedzinie twórczości prozatorskiej, napisanej w języku polskim lub tłumaczonej na język polski , która od niemal dekady zyskuje na znaczeniu w świecie literackim. To dzięki tej nagrodzie polski czytelnik może odkrywać takie nazwiska jak György Spiró, Swietłana Aleksijewicz, Josef Škvorecký, Oksana Zabużko, Serhij Żadan, Varujan Vosganian, Georgi Gospodinow czy Goran Vojnović. ”Srda śpiewa o zmierzchu w Zielone Świątki” to opowieść o tajemniczej i brutalnej śmierci Srdy Kapurowej, dziewczynki żebrzącej na ulicach Zagrzebia, której pochodzenia nikt nie potrafi ustalić. Skąd pochodzi? Z Mołdawii, Rumunii, Ukrainy czy też jeszcze z innego zakątka Europy? Jak znalazła się w Zagrzebiu? Pięciu bohaterów, z których każdy opowiada swoją historię i która w jakiś sposób łączy go ze śmiercią dziewczynki. Serb urodzony w regionie Lika w Chorwacji, Chorwat, którego rodzina pochodzi z Bośni, Chorwat z Banja Luki, Chorwat, który całe swoje dzieciństwo i młodość spędził w Belgradzie i w końcu Chorwat z Sarajewa, którego dziadek przywędrował na Bałkany z Czech. Tak naprawdę ta tragiczna śmierć to w zasadzie pretekst dla Miljenko Jergovića do opowiedzenia bolesnej historii Bałkanów, tego tygla narodów który wybuchał już wiele razy. To na ostatniej dekadzie wieku XX skupia się autor, gdy w kilka lat po śmierci Josipa Broz Tity Jugosławia rozpadła się jak domek z kart i wybuchła krwawa wojna domowa. Gdy zaczęło być ważne jaką religię wyznajesz, czy w kościele katolickim broń Boże nie żegnasz się trzema palcami i najważniejsze jakiej jesteś narodowości. Przestało mieć znaczenie, że urodziłeś się na tej ziemi i tu mieszkali twoi przodkowie – nie jesteś nasz, jesteś oby. Jesteś Chorwatem czy Bośniakiem w Serbii a Serbem w Chorwacji, wracaj do siebie, wracaj do domu. I nie jest ważne, że ten twój dom był właśnie tutaj. To historia Jugosławii, jej rozpadu i krwawego konfliktu ale nie tylko. Bo Miljenko Jergović opowiada swoje historie w sposób zadziwiający i jednocześnie niezwykle piękny. Z jednej historii przechodzi niezauważenie do następnej, po niej do kolejnej i jeszcze jednej, opowiadając o skomplikowanych losach mieszkańców Bałkanów i losach Chorwacji, od czasów Austro – Węgier, Królestwa Serbów Chorwatów i Słoweńców, Niepodległego Państwa Chorwackiego Ante Pavelica, Jugosławii, wojny domowej i niepodległej Chorwacji. Opowiada o ludziach, którzy, choć żyli obok siebie zawsze byli obcy czy inni. I to o nich jest ta książka. Niezwykła, urzekająca wręcz opowieść.
Sławek - awatar Sławek
ocenił na91 rok temu
Stefcia Ćwiek w szponach życia Dubravka Ugrešić
Stefcia Ćwiek w szponach życia
Dubravka Ugrešić
Wszystko zaczyna się od głosu i temperamentu Krystyny Jandy. To właśnie jej genialny monodram na podstawie tekstu Dubravki Ugrešić sprawił, że polski czytelnik pokochał Stefcię Ćwiek miłością bezgraniczną. Janda wydobyła z tej postaci wszystko to, co w prozie chorwackiej autorki najlepsze: tragikomiczne rozedrganie, rozpaczliwe poszukiwanie bliskości i ten specyficzny rodzaj neurozy, który jest udziałem każdej kobiety próbującej dopasować swoje życie do nierealnych wzorców z kolorowych pism. Teatralna interpretacja stała się idealnym przedłużeniem literackiego pierwowzoru, nadając literom ciało, pot i łzy śmiechu. Największym plusem „Stefci Ćwiek” jest jej bezlitosny, a jednocześnie oczyszczający humor. Ugrešić bawi się formą romansu i poradnika, tworząc parodię gatunku, która wciąż pozostaje boleśnie aktualna. Stefcia, pracująca jako maszynistka i żyjąca pod okiem wszystkowiedzącej ciotki, to Everywoman epoki transformacji (i nie tylko). Jej sercowe perypetie, porażki dietetyczne i nieudolne próby bycia „kobietą światową” są opisane z taką lekkością, że trudno nie wybuchnąć śmiechem, nawet gdy bohaterka ociera się o dno rozpaczy. Autorka punktuje absurdy patriarchatu i popkultury, ale robi to z ogromną empatią, nie pozwalając nam drwić ze Stefci, lecz śmiać się razem z nią. Ocena osiem odzwierciedla literacką maestrię Ugrešić w dekonstrukcji kiczu. To książka inteligentna, krótka i niesłychanie gęsta od trafnych obserwacji socjologicznych. Brakujące dwa punkty to jedynie kwestia specyficznej, nieco szarpanej konstrukcji (stylizowanej na wykroje krawieckie),która choć genialna w teorii, w lekturze bywa momentami nużąca. Niemniej jednak, to klasyka literatury feministycznej, która zamiast pouczać, po prostu przytula naszą niedoskonałość. „Stefcia Ćwiek w szponach życia” to literacka bomba witaminowa. Dubravka Ugrešić stworzyła postać nieśmiertelną, która przypomina nam, że życie rzadko przypomina idealny wykrój z „Burdy”, a szpony losu najłatwiej poluzować szczerym, głośnym śmiechem. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto choć raz poczuł się nieadekwatny wobec świata
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu
Biały król György Dragomán
Biały król
György Dragomán
Fascynacja prozatorstwem Magdy Szabó oraz Herty Müller zaprowadziła mnie do rumuńskiego Tirgu Mures, w którym György Dragomán rozlicza się z reżimem komunistycznym ubiegłego stulecia. Wbrew założeniom o prawdopodobnym epatowaniu postacią Ceaușescu, Rumuńską Partią Pracy oraz innymi symbolami opresyjnej władzy, węgierski pisarz sięga po perspektywę dorastającego chłopca, a także jego ogromnej tęsknoty za zesłanym na przymusowe prace ojcem. Codzienność oczami dziecka jest jeszcze bardziej wstrząsająca niż starszego obserwatora rzeczywistości ze względu na prostotę, a zarazem dosłowne znaczenie wykorzystywanych słów. W „Białym królu” nie ma zawoalowanych myśli, ani symbolicznego opisywania brutalnych scen z życia powszechnego. Przemocą skażeni są dorośli, jak również rówieśnicy chłopca, co w prozie węgierskiego pisarza służy unaocznieniu skali okrucieństwa w każdym pokoleniu. Tęsknota za ojcem, której nie są w stanie zagłuszyć drwiny, a niekiedy gnębienie ze strony otoczenia, stanowi ostatni przebłysk nadziei w państwie totalitarnym, dzięki czemu narrator „Białego króla” stara się doszukiwać resztek normalności w zastanym świecie. György Dragomán rezygnuje ze środków stylistycznych, pięknych haseł oraz pokrzepiających cytatów. Wspomniane ozdobniki przeszkadzałyby w rozliczeniu Rumunii z jej ciemnej przeszłości. Autor rekompensuje ich ubogość zdaniami wielokrotnie złożonymi, co wcale nie znaczy, aby zgubił po drodze znaki interpunkcyjne lub zasady składni. György Dragomán wymusza na odbiorcy określony sposób czytania „Białego króla”, czyli jednym tchem, bez zatrzymywania oraz zbędnego analizowania terroru komunistycznego reżimu, który stanowi zamknięty rozdział historii Rumunii.
dyrektor_negacja - awatar dyrektor_negacja
oceniła na72 lata temu
Sahib. Impresje z depresji Nenad Veličković
Sahib. Impresje z depresji
Nenad Veličković
Jest to ciekawa powieść epistolarna, w której zderzone zostają dwa światy - zachodni i bałkański. Zachodni reprezentuje Anglik pracujący w organizacji humanitarnej w Sarajewie w 1993 roku, zaś bałkański - jego szofer, Sakib, Bośniak pochodzący z tego miasta, niegdyś profesor. Efektem tego zderzenia kultur jest wzajemne poczucie obcości oddana w książce za pomocą błyskotliwej, szyderczej ironii, którą posługuje się Anglik w swoich listach do ukochanego, opisując mu codzienność Sarajewa i jego mieszkańców. Z jednej strony prezentuje kolonialne, nieraz szowinistyczne poczucie wyższości względem tamtejszych narodów, z drugiej - momentami, jak sądzę, trafnie oddaje absurdy tamtejszej rzeczywistości. Można pomyśleć, że są to obserwacje samego autora, który z wisielczym humorem piętnuje wady swojego narodu - prymitywizm, brak logicznego myślenia, nacjonalizm, nienawiść, pazerność, bylejakość itd. Opisy zachowań i zwyczajów „tubylców” są śmieszne, ale widać u autora listów brak zainteresowania kulturą tego kraju, niedostrzeganie jasnych stron, brak uznania dla mieszkańców regionu i współczucia względem nich. Anglik nie jest jednak tylko zarozumiałym ignorantem. Jest świadomy, że organizacje humanitarne są tylko przykrywką dla eksploatacji tego regionu przez Zachód. To jest w ogóle ciekawa postać, zaskakująco niejednoznaczna. Jego ironia tylko pozornie jest prymitywna. Bohater jest w stanie dokonać szyderczej analizy działań zarówno własnej organizacji pseudo-humanitarnej, jak i nastawienia Zachodu wobec tego regionu. Nie wiemy do końca, kiedy pisze serio wyższościowo, a kiedy kpi z siebie i ze świata. Pisząc o mieszkańcach jako o „niewolnikach” przywdziewa kolonialną maskę, ale nie do końca się z nią utożsamia. Między nim samym a tym, co reprezentuje jest jednak pewien dystans. Mam przypuszczenie, że ironia autora listów wynika z czegoś więcej niż tylko z szowinizmu, ale z czego, tego do końca nie wiem, przerażenia wojną? Niezgody na taki świat, jaki jest? A może tylko doszukuję się drugiego dna. Książkę czyta się świetnie, absurdy opisywanej rzeczywistości nie są nam, Polakom, znowuż tak obce, i my pamiętamy wprowadzanie kapitalizmu, prymitywizm codzienności i nasze zderzenie z zachodnią mentalnością. Niewykluczone, że zostalibyśmy podobnie opisani przez jakiegoś przybysza z Zachodu, bo przecież Bałkany to również my.
Luna - awatar Luna
oceniła na71 rok temu
Pochowajcie mnie pod podłogą Paweł Sanajew
Pochowajcie mnie pod podłogą
Paweł Sanajew
O wychowaniu zdecydowanie nie bezstresowym. Oparta na motywach autobiograficznych historia dorastania chłopca wychowywanego przez niezrównoważoną psychicznie babcię i biernego wobec jej agresji, wycofanego dziadka. Mały Sasza jest dzieckiem dosyć chorowitym (choć można domniemywać, że babcia wyolbrzymia jego dolegliwości),przez co musi przestrzegać wielu reguł i ograniczeń - bierze jakieś dzikie ilości leków, nie wolno mu się spocić, prawie nie chodzi do szkoły i wciąż jest straszony rychłą śmiercią. Sama kąpiel to przedsięwzięcie w piętnastu punktach i z masą absolutnie niezbędnych rekwizytów. A to wciąż dziecko, nie zawsze udaje mu się zrobić wszystko zgodnie z wymaganiami - i wówczas musi liczyć się z dotkliwą karą. Kluczową postacią jest tutaj babcia, terroryzująca całe swoje otoczenie, które nigdy nie jest pewne, co akurat wytrąci ją z równowagi (genialna jest jedna z końcowych scen monologu, w którym płynnie przechodzi przez całe spektrum swoich możliwości - od gróźb i wyzwisk, poprzez przymilanie się, błagania i przekupstwa, po wyrzekania i branie na litość, i tak kilka razy). Z jednej strony trudno ją za to do końca winić - to osoba dosyć poważnie psychicznie chora i zdecydowanie potrzebująca fachowej pomocy, a przy tym także w jakimś stopniu skrzywdzona przez los. Z drugiej, nie da się nie zauważyć, że życie z kimś takim to niemal dosłownie piekło. Wielu rzeczy spodziewałam się po tej książce, ale nie tego, że jej lektura będzie mnie stresować. Atmosfera ciągłego konfliktu, miotanie się od czułości do agresji i nieustanne oczekiwanie na kolejny wybuch sprawiają, że czyta się to z gulą w gardle, w napięciu trudnym do zniesienia. Książka bardzo dobra, ale zdecydowanie nieprzyjemna.
niedź - awatar niedź
ocenił na98 miesięcy temu
Reisefieber Mikołaj Łoziński
Reisefieber
Mikołaj Łoziński
Zjawiskowy – tak w skrócie mogę nazwać debiut autorski młodego polskiego pisarza Mikołaja Łozińskiego, syna sławnego reżysera Marcela Łozińskiego. Książka „Reisefieber”, bo o niej mowa została uhonorowana Nagrodą Kościelskich w 2007 roku. Nie sposób nie odnieść tytułu, czyli gorączki, niepokoju przed podróżą, do historii opowiedzianej na kartkach książki. Jednak należałoby powstrzymać się od dosłownego przeniesienia znaczenia tego słowa, w odniesieniu do sytuacji głównego bohatera, na rzecz alegorii. Ale zacznę od samej treści. Książka jest krótką powieścią psychologiczną, której głównego bohatera – Szweda o imieniu Daniel, poznajemy w momencie dla niego trudnym, a mianowicie w chwili śmierci jego matki. Matki, z którą w wyniku przewrotnych kolei losu nie miał kontaktu przez 6 lat. Autor osadza powieść w scenerii Paryża, do którego Daniel udaje się wprost z Nowego Jorku. Podróż ta nie zakończy się jednak na załatwieniu formalności, ale odbije się głośnym echem w życiu bohatera i stanie się wydarzeniem przełomowym. Będzie to jednocześnie podróż do przeszłości, jej dokładna analiza i próba zrozumienia wpływów jakie owa przeszłość miała na obecne życie bohatera. Daniel odwiedzając ciotkę, psychoterapeutkę matki, jej lekarza, żonę jej kochanka, przyjaciół, odsłoni prawdę o jej przeszłości. Pozwolą mu oni zrozumieć niewyjaśnione dotąd sytuacje, natomiast pożegnalny list matki odsłoni tragiczną prawdę skrywaną przez lata. Podróż ta okaże się również podróżą wgłąb siebie, odsłaniającą ukryte w zakamarkach świadomości traumy. Pozwoli ona uzmysłowić bohaterowi jak ważne są przeszłe wydarzenia i w jaki sposób determinują teraźniejszość. Wracając do domu będzie już innym, świadomym siebie człowiekiem. Wie że za późno jest już na odbudowanie więzi z matką, ale zastanawia się czy jest szansa na naprawę kontaktów z ukochaną, które po drodze nieświadomy siebie skomplikował. Ostatnie zdanie daje do zrozumienia, że najpierw musi uporać się ze samym sobą, poradzić sobie z własnymi lękami, z egoizmem i oziębłością jakimi dotychczas się posługiwał. Powieść Łozińskiego jest kunsztownie skonstruowana. Autor zgrabnie przeplata przeżycia głównego bohatera – te ówczesne i te przeszłe, z ostatnimi przeżyciami jego matki. Od pierwszych stron książka wywołuje przyjemny niepokój, pod koniec napięcie wprost pulsuje i nie pozwala oderwać się ani na chwilę. Powieść jest niczym rozrzucone puzzle, których części stopniowo składane w całość tworzą logiczną całość. Książkę czyta się więc niczym kryminał. Nie jest to jednak pozycja spektakularna o rzucającym na kolana zakończeniu. Odznacza się jednak pewną przejrzystością, lekkością i świeżością. Tytułowe drżenie, niepokój przed podróżą narastają w czytelnikach i w głównym bohaterem z każdym nowym rozdziałem. Jednocześnie książka posiada bardzo kameralny i łagodny nastrój. Myślę że taki debiut jaki popełnił Mikołaj Łoziński zasługuje na szczególną uwagę i jest godny pozazdroszczenia. Powieść tą docenić można dopiero z czasem kiedy emocje opadną. Jest ich dużo, ale ubrane w odpowiedni język dają się ujarzmić w jednym słowie – dojrzałość.
madzka210 - awatar madzka210
ocenił na71 rok temu

Cytaty z książki Jestem komunistyczną babą!

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Jestem komunistyczną babą!