Człowiek bez twarzy

Okładka książki Człowiek bez twarzy autora Edgar Wallace, 9788382411423
Okładka książki Człowiek bez twarzy
Edgar Wallace Wydawnictwo: Wydawnictwo MG kryminał, sensacja, thriller
164 str. 2 godz. 44 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Man Who Was Nobody
Data wydania:
2025-07-18
Data 1. wyd. pol.:
1929-01-01
Liczba stron:
164
Czas czytania
2 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382411423
Tłumacz:
Klemens Łukaszewicz
Średnia ocen

6,0 6,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Człowiek bez twarzy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Człowiek bez twarzy

Średnia ocen
6,0 / 10
33 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Człowiek bez twarzy

avatar
629
581

Na półkach: ,

gonił mnie sens tej powieści, ale tym razem byłam szybsza XD

gdy w domu bogatego wuja będącego starym kawalerem pojawia się młoda dziewczyna, widmo skandalu staje się nieuniknione. narrację szybko przejmują jednak przygody wspomnianego duetu, utrzymane w brytyjskim klimacie lat 20. ubiegłego wieku. słuchanie tej historii w audiobooku chyba jednak minęło się z celem, bo liczba bohaterów zapełniających kolejne strony jest zbyt absurdalna, by dało się za nią nadążyć, a przy tym niewiele wnosząca do całości. gatunkowo balansuje to między kryminałem a romansem, ale nie w sposób przeplatający się ze sobą, a bardziej wyrywający sobie na siłę kilka odrębnych stron, co trwa naprzemiennie. jest w tym zalążek urzekającej staroświeckości, brytyjskiego humoru i salonowej próżności, ale ginie w miałkiej intrydze.

gonił mnie sens tej powieści, ale tym razem byłam szybsza XD

gdy w domu bogatego wuja będącego starym kawalerem pojawia się młoda dziewczyna, widmo skandalu staje się nieuniknione. narrację szybko przejmują jednak przygody wspomnianego duetu, utrzymane w brytyjskim klimacie lat 20. ubiegłego wieku. słuchanie tej historii w audiobooku chyba jednak minęło się z celem, bo...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
740
511

Na półkach:

Szczerze, sięgnęłam po nią przez przypadek.
Ot, przeglądałam EmpikGo i wybrałam to. I było fajne.
Ciekawa historia z watkiem kryminalnym, dawnymi czasami i humorem. Jeśli wszystkie książki tego autora takie sa, to chyba muszę je przeczytać

Szczerze, sięgnęłam po nią przez przypadek.
Ot, przeglądałam EmpikGo i wybrałam to. I było fajne.
Ciekawa historia z watkiem kryminalnym, dawnymi czasami i humorem. Jeśli wszystkie książki tego autora takie sa, to chyba muszę je przeczytać

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
844
577

Na półkach: , ,

W „Człowieku bez twarzy” Edgar Wallace w przykurzonymi, staroświeckim, lecz wciąż błyskotliwym stylu opowiada historię, w której główną rolę gra tytułowy przestępca, młoda Australijka i dżentelmen z krwi i kości, którego świat w ciągu kilku zaledwie dni przewróci się do góry nogami.
Wallace, twórca angielskich kryminałów i powieści sensacyjnych, po mistrzowsku wciąga swych czytelników w wydawałaby się prostą i przewidywalną fabułę. Cóż bowiem nadzwyczajnego może się wydarzyć, jeśli w domu bogatego starego kawalera zjawi się jego daleka kuzynka z antypodów i oświadczy mu, biedakowi, że zamierza z nim zamieszkać (żadne tam hotele, wuju). Na nic protesty, na nic straszenie skandalem – Diana, sierotka, wparowuje do zacisznych pokoi Gordona Selsbury’ego i od razu zaczyna rozstawiać wujcia po kątach.
Nie można zatem się dziwić, że wujaszek postanawia dać dyla. Okazja nadarza się wyśmienita – prowadzi on bowiem platoniczny romans z pewną inteligentną pięknością. Ich „związek” jest jednak tak dalece posunięty, że rzeczona dama (o znamiennym imieniu Heloiza, a nazwisku równie cudzoziemskim – van Oyne) pozwolić sobie może co najwyżej na ułożenie swej urękawicznionej dłoni na udzie Gordona. Tenże, przerażony furiatką w domu, postanawia wymknąć się ze wspomnianą Heloizą na wybrzeże, by wspólnie patrzeć na fali pianę i wsłuchiwać się w morza szum. Wszystko oczywiście w tajemnicy i z zachowaniem największych sekretów. Namawia lokaja, by udał się na tygodniowy urlop i w imieniu Gordona wysłał do domu depesze, z których będzie wynikało, że pan bawi w interesach w zupełnie innym miejscu niż nadmorski kurort. Sam, zgodnie z życzeniem Heloizy, postanawia nieco „oddziadzieć” i goli zarost, czym staje się zupełnie nie do poznania. Przywdziewa turystyczne odzienie, w którym absolutnie nie wygląda jak dżentelmen i rusza na wojaże.
Niestety, nieprzeczuwająca niczego Diana dowiaduje się, że dom wujcia znajduje się pod obserwacją i tak na scenie pojawia się niejaki Superbus, detektyw, który zupełnie ale to zupełnie nie jest super. To nieudacznik i ciamajda, ale wie jedno – na mieście grasuje „Człowiek bez twarzy”, który z aktorską werwą podszywa się pod bogatych mieszkańców miasta i okrada ich w biały dzień, niekiedy nawet w przytomności członków rodziny. Diana, która sama ma wiele do ukrycia (nie wiadomo nawet czy to wdowa czy panienka? To, co wiemy o niej na pewno to fakt, że kochała kiedyś Dempsiego, który uciekł w australijski busz i słuch po nim zaginął) postanawia wykorzystać detektywa do własnych celów i właśnie wtedy Gordon popełnia fatalny błąd: stojąc już niemal na schodkach pociągu, zmienia zdanie i wraca do domu. Kiedy otwierają się drzwi, a on wchodzi do siebie jak… do siebie, Diana orientuje się, że wujaszek to nie wujaszek (ten prawdziwy miał przecież wąsy!),tylko słynny przestępca, który zamierza Gordona obrabować. Sprawy nie poprawia waląca do okna, domagająca się udzielenia jej azylu Heloiza, która oświadcza, że właśnie ściga ją mąż, który podejrzewa ją o zdradę...
Czytanie „Człowieka…” było wspaniałą zabawą. Prześmiewcze i błyskotliwe dialogi łączą doskonale skrojone postaci, które w wyśmienity sposób kłamią i oszukują. To istna „ludzka komedia”, będąca jednocześnie doskonałą pełną omyłek farsą i opowieścią o lordach i lady, których również „dopadają” namiętności i gorąca krew. Niezależnie od społecznego statusu w przypadku, gdy w grę wchodzą uczucia, okazuje, się, że wszyscy jesteśmy sobie równi. Lekturze towarzyszyć będzie porywająca akcja, której końca nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Sami bohaterowie zaczynają gubić się w poplątanych mistyfikacjach, zmowach i spiskach, ale na szczęście Edgar Wallace mocno trzyma wszystkie wątki, dzięki czemu otrzymujemy prawdziwe wybuchowy finał.
„Człowiek bez twarzy” to przykład inteligentnej i dowcipnej lektury, która dostarczy doskonałej zabawy. Szczerze polecam, a za książkę dziękuję portalowi Sztukater.

W „Człowieku bez twarzy” Edgar Wallace w przykurzonymi, staroświeckim, lecz wciąż błyskotliwym stylu opowiada historię, w której główną rolę gra tytułowy przestępca, młoda Australijka i dżentelmen z krwi i kości, którego świat w ciągu kilku zaledwie dni przewróci się do góry nogami.
Wallace, twórca angielskich kryminałów i powieści sensacyjnych, po mistrzowsku wciąga swych...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

120 użytkowników ma tytuł Człowiek bez twarzy na półkach głównych
  • 72
  • 43
  • 5
23 użytkowników ma tytuł Człowiek bez twarzy na półkach dodatkowych
  • 8
  • 6
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Człowiek bez twarzy

Inne książki autora

Edgar Wallace
Edgar Wallace
Pisarz angielski, autor tomu poezji („Songs”, 1895) i licznych, bardzo poczytnych (tłumaczonych na polski) powieści awanturniczo-kryminalnych, np. „The Square Emerald” (1926),„The Terror” (1927),„The Flying Squad” (1928). Jako nieślubne dziecko aktorki wychowywał się przygarnięty przez rodzinę tragarza. Naukę zakończył w szkole podstawowej. Pracował od 12. roku życia, a w wieku 18 lat zaciągnął się do Royal West Kent Regiment i służył przez 6 lat w Południowej Afryce. Przez krótki czas był korespondentem Daily Mail, ale został zwolniony pod zarzutem zniesławienia. Całe życie pochłonięty był tym, żeby uciec od smutnych przeżyć dzieciństwa i młodości. Marzył o zrobieniu majątku i wejściu do "wielkiego świata". Wszystko to nie zapowiadało jego późniejszej popularności jako pisarza i tego, że pozostawi po sobie blisko 170 powieści, 17 sztuk teatralnych i wiele scenariuszy filmowych napisanych w ciągu dwudziestu ośmiu lat. Jego wielkim sukcesem była już pierwsza powieść Zemsta Sprawiedliwych (The Four Just Men, 1905). To on był autorem scenariusza do filmu King-Kong (1932). Przed wojną wydano w Polsce 65 jego powieści, po wojnie tylko kilka. Był bardzo pracowitym i wydajnym pisarzem - używał wyłącznie dyktafonu, a teksty przepisywała maszynistka. Zdobył ogromną popularność, ale sukcesu finansowego nie odniósł - pozostawił swoim spadkobiercom blisko 150 tysięcy funtów szterlingów długów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Morderstwo w Mena House Erica Ruth Neubauer
Morderstwo w Mena House
Erica Ruth Neubauer
Po historii w Wedgefield Manor wróciłam do tomu 1, żeby kawałek po kawałku dokleić sobie do dotychczasowego obrazka te elementy, które zapoczątkowały nowe życie Jane Wunderly. Układanka tym razem została osadzona w gorącym Kairze, a przez karty książki przewinęło się wiele barwnych postaci. Jane i ciotka Millie miały relaksować się w hotelu z widokiem na piramidy, jednak drobne kradzieże, dwie zbrodnie i kilka innych wydarzeń skutecznie ten relaks zaburzyły. W jednej chwili cała historia Jane i ciotki Millie nabrała więcej sensu, podobnie jak historie innych bohaterów, które nie zawsze krzyżują się w pomyślny sposób. W tej części bawiłam się równie dobrze jak w tomie 2., bo fabuła także tutaj rozwija się dość dynamicznie. Historia Jane i osobna historia jej ciotki obrały dość niespodziewany kierunek, ale nawet tajemnice nie są w stanie zburzyć wsparcia, jakim jedna kobieta jest dla drugiej. Oczywiście każda z nich okazuje to wsparcie na swój sposób, nie zawsze przyjemny, ale dzięki temu wszystko wydaje się ciekawsze. Gdy na scenę wydarzeń w życiu Jane zdeterminowana ciotka wpycha tajemniczego Redversa, Jane może tylko wziąć sprawy w swoje ręce i rozegrać wiele spraw po swojemu. Podoba mi się to, że główna bohaterka ma swoją przeszłość, która nadal kładzie się cieniem na jej odwagę, by żyć pełnią życia. Dzięki temu tym bardziej sympatyzujemy z Redversem, który zdaje się być wprost stworzony dla Jane. Niemniej nie spodziewajym się tutaj romansu jako takiego-wątki zmierzają w zupełnie inną stronę, a gdy tylko jakaś nić zbliża się do miłosnych obszarów, znienacka pada trup i możemy bawić się w cosy crime dalej. Po lekturze dwóch części dalej umieszczam Jane i Redversa w mojej topce par, które nie są parami i wiem, że z przyjemnością potowarzyszyłabym im w kolejnym śledztwie.
czytam_i_kartkuje - awatar czytam_i_kartkuje
ocenił na83 miesiące temu
Czarna Kropla Leonora Nattrass
Czarna Kropla
Leonora Nattrass
"Czarna kropla" autorstwa Leonory Nattrass to powieść osadzona w brutalnych czasach wojny między Wielką Brytanią a Francją. Już sam opis zapowiada historię pełną napięcia, politycznych intryg i śmìerťelnẹgo zagrożenia. Głównym bohaterem jest urzędnik Laurence Jago, który ma wyjaśnić okoliczności śmìeṛci swojego kolegi po fachu. Wszystko wskazuje na samọbōjstwo, jednak ciało zostaje szybko zabrane przez anatomów i znikają ślady, które mogłyby coś wyjaśnić. Wkrótce Jago otrzymuje tajemniczy liścik, a sytuacja zaczyna się komplikować. W kraju panuje atmosfera strachu. Podejrzenie o zdradę może skończyć się szuɓienicą, bo w tamtym czasie karę śmìeŕci stosowano często, a zdrajców dopatrywano się niemal wszędzie. Jago prowadzi delikatne śledztwo, będąc pod ogromną presją. Zaczyna sięgać po lauɗanum, zwane Czarną Kroplą. Z rozdziału na rozdział tych „kropel na dobranoc” jest coraz więcej, a uzaļeżnieŋie staje się kolejnym problemem, z którym musi się zmierzyć. Niestety, mimo ciekawego pomysłu, książka okazała się dla mnie trudna w odbiorze. Największą przeszkodą był styl autorki. Jest bardzo ciężki i mało naturalny. Widać, że pisarce bardzo zależało na oddaniu realiów epoki, ale przez to historia traci płynność. Dialogi często brzmią sztucznie. Zamiast zwykłych rozmów dostajemy długie wyjaśnienia dotyczące polityki czy sytuacji społecznej. Bohaterowie nie mówią jak żywi ludzie, tylko jakby wygłaszali wykłady. Przez to trudno się z nimi zżyć i przejąć ich losem. Kolejnym problemem jest nadmiar szczegółów. Pojawia się dużo nazwisk, informacji i dygresji, które spowalniają akcję. Zamiast budować napięcie, książka momentami je rozprasza. Zdarzało mi się wracać do wcześniejszych zdań, by zrozumieć, kto do kogo mówi i o co właściwie chodzi. W efekcie lektura przypominała mozolne przedzieranie się przez gęsty tekst. Sama intryga ma potencjał, a motyw uzaļeżnìenia głównego bohatera jest interesujący, jednak sposób opowiedzenia tej historii sprawił, że trudno było mi w pełni zaangażować się w tę opowieść. Widać research, widać dbałość o realia, widać ambicję. Tło historyczne jest dopracowane, polityczne napięcie ma solidne fundamenty. To wszystko zasługuje na uznanie. Problem w tym, że historia zamiast żyć, chwilami zastyga. Realizm epoki został oddany, ale kosztem naturalności. Dialogi bywają sztywne, akcja spowalnia przez nadmiar wyjaśnień, a emocje bohaterów giną pod warstwą informacji. Czytelnik bardziej analizuje niż przeżywa.
Andarielka - awatar Andarielka
oceniła na61 miesiąc temu
Wyjaśniamy morderstwa Richard Osman
Wyjaśniamy morderstwa
Richard Osman
Pierwsza część nowego cyklu powieściowego Richarda Osmana, napisana w ramach odpoczynku od Czwartkowego Klubu Morderstw. Jak dla mnie, przerwa została przez autora wykorzystana dobrze, ale ja już chyba nie jestem obiektywna i po prostu bardzo lubię jego książki, które w kategorii „odmóżdżacze” plasują się u mnie na wysokich pozycjach. Tym razem głównych bohaterów jest troje, z czego dwójka w ulubionym przez autora wieku emerytalnym (i bardzo dobrze). Najmłodsza jest Amy – Angielka, lat chyba trzydzieści parę, zatrudniona jako wysoko wykwalifikowana agentka ochrony osobistej, zdolna w zasadzie do wszystkiego. Kolejny jest Steve – teść Amy, również Anglik, emerytowany policjant i wdowiec. Wiedzie spokojne życie w niewielkiej angielskiej miejscowości – Axley, gdzie mieszka razem z kotem przybłędą o wdzięcznym imieniu Pasztet i prowadzi niewielką agencję detektywistyczną. Najstarsza natomiast (choć ona sama nigdy by się do tego nie przyznała) jest Rosie d’Antonio – znana i uwielbiana na całym świecie powieściopisarka, postać niezwykle malownicza. A dalej jest tak jak Osman nas do tego przyzwyczaił: są trupy, zawodowi (choć nie zawsze bardzo profesjonalni) zabójcy, czyhające na bohaterów niebezpieczeństwa, trochę śmieszkowania w dobrym stylu plus garść trafnych psychologicznie obserwacji. Rosie ma wystarczająco dużo lat i pieniędzy, by bawić się znakomicie nawet w najtrudniejszych, wydawałoby się, sytuacjach. Z kolei Steve i Amy mają siebie – nie czytałam zbyt wielu książek, w których ważną rolę odgrywałaby relacja teść – synowa, dlatego przyznaję Osmanowi dodatkowy punkt. A nawet dwa.
momarta - awatar momarta
oceniła na71 miesiąc temu
Karuzela pomyłek Andrea Camilleri
Karuzela pomyłek
Andrea Camilleri
Znacie cykl opowiadający o przygodach komisarza Salva Montalbano? Akcja książek rozgrywa się w Vigacie pod gorącym sycylijskim słońcem, ale mylicie się myśląc że wpadniecie w sam środek okrutnych mafijnych porachunków. Co to to nie. Póki co przeczytałam tylko tę jedną książkę, ale mimo że to kryminał, to czyta się go bardziej z uśmiechem niż przerażeniem. Od znajomego restauratora komisarz dowiaduje się o dziwnym „porwaniu”. Otóż siostrzenica Enzo, wracająca z pracy w banku, została odurzona chloroformem przez nieznajomego mężczyznę stojącego przy samochodzie, po czym porzucona. Kolejnego dnia okazuje się, że to samo spotkało inną kobietę, również pracownicę banku. Gdy trzecia kobieta odnaleziona zostaje z licznymi ranami kłutymi, policja przypuszcza, że może mieć do czynienia z powoli rozkręcającym się seryjnym mordercą. Dodatkowo w mieście dochodzi do pożaru sklepu, którego właściciel, gnębiony przez mafię o płacenie haraczu zniknął wraz z nową narzeczoną, której tożsamości nikt nie zna. Czy za tym wszystkim stoi mafia, czy też wszystkie te wydarzenia mają zupełnie inne podłoże? Komisarz Montalbano, to nie jest typowy glina, bywa zgryźliwy, ale jest też błyskotliwy, uczciwy, a przede wszystkim nie pozbawiony poczucia humoru. Dla mnie jednak, najzabawniejszą postacią jest Catarella, policjant, którego sposób wyrażania się jest tak pokręcony, że nie sposób się nie śmiać. Mylenie słów, przekręcanie nazwisk i tworzenie własnych zwrotów jest u niego na porządku dziennym i konia z rzędem temu kto zgadnie co ten facet właściwie mówi. Autor ma talent do ukazania atmosfery włoskiego miasteczka i pokazania, że prowadzenie poważnego śledztwa nie zawsze musi być śmiertelnie poważne. Mam do przeczytania jeszcze jedną część, ale nie wiem czy sięgnę po więcej. Może kiedyś, bo styl autora jest bardzo charakterystyczny i obawiam się że czytanie takich opowieści jednym ciągiem może po prostu znużyć.
Jagoda Barszczewska - awatar Jagoda Barszczewska
oceniła na74 miesiące temu
Tajemnica jesiennej śmierci, czyli klasyczna powieść kryminalna o wdowie, zakonnicy i psie (z kulinarnym podtekstem) Karolina Morawiecka
Tajemnica jesiennej śmierci, czyli klasyczna powieść kryminalna o wdowie, zakonnicy i psie (z kulinarnym podtekstem)
Karolina Morawiecka
🥧🕵️‍♀️ Tajemnica Jesiennej Śmierci Karoliny Morawieckiej to jedna z tych książek, które od pierwszych stron pachną ciepłą szarlotką, jesiennymi liśćmi i… lekką zbrodnią. Autorka po raz kolejny udowadnia, że kryminał nie musi ociekać krwią, żeby trzymać w napięciu – wystarczy wdowa po aptekarzu, zakonnica z detektywistycznym zacięciem i kilka plotek krążących po małopolskiej prowincji. To historia, która nie udaje niczego, czym nie jest – raczej mruga do czytelnika z przymrużeniem oka i zaprasza na filiżankę herbaty w towarzystwie trupów (ale tylko tych literackich). 🥧🕵️‍♀️ Tym razem w centrum wydarzeń stoi śmierć Krystyny Mrozek – niby zwykły wypadek, a jednak coś tu pachnie nieświeżo, i to nie tylko z kuchni wdowy. Karolina Morawiecka (ta fikcyjna, nie autorka, choć momentami trudno je odróżnić) nie potrafi siedzieć bezczynnie, więc rzuca się w wir śledztwa z taką pasją, jakby od tego zależało zwycięstwo w lokalnym konkursie na najlepszy sernik. Mamy więc zbrodnię, podejrzenia, sekrety sąsiadów i oczywiście – drobiazgowe opisy potraw, które mogłyby stanowić oddzielną książkę kucharską. Wszystko to składa się na mieszankę lekką, absurdalną i wyjątkowo apetyczną. 🥧🕵️‍♀️ Autorka wciąż z wdziękiem bawi się konwencją klasycznego kryminału. Nie epatuje brutalnością, zamiast tego stawia na inteligentny humor i autoironię, które sprawiają, że lektura jest czystą przyjemnością. Zbrodnia tutaj to nie tylko punkt wyjścia do rozwiązania zagadki, ale też pretekst do obserwowania ludzkich przywar – tych małomiasteczkowych, podszytych ciekawością, uprzedzeniem i, oczywiście, miłością do dobrego jedzenia. Widać, że Karolina Morawiecka doskonale zna ten świat i potrafi go opisać z czułością, ale też odrobiną kpiarskiej nuty. 🥧🕵️‍♀️ To, co najbardziej urzeka w Tajemnicy Jesiennej Śmierci, to język – bogaty, ale nieprzeładowany, pełen urokliwych zwrotów i przemyconych żartów. Dialogi brzmią naturalnie, a każda rozmowa między wdową a siostrą Tomaszą to mały teatr absurdalnych ripost. Kiedy dodamy do tego wyrazistych bohaterów i subtelnie zarysowany klimat jesiennej melancholii, otrzymujemy książkę, która potrafi otulić jak ciepły koc. Tak, fabuła miejscami rozwija się spokojnie, ale to właśnie jej tempo pozwala nacieszyć się wszystkimi smaczkami – zarówno literackimi, jak i kulinarnymi. ㅤ 🥧🕵️‍♀️ Nie jest to oczywiście pozycja bez wad. Momentami miałam wrażenie, że autorka aż zbyt mocno zaufała swojemu urokowi narracyjnemu i rozciągnęła niektóre sceny bardziej niż potrzeba. Czasem chciałoby się, żeby śledztwo nabrało nieco tempa, a nie kolejny raz zatrzymało się przy przepisie na ciasto z pigwą. Ale mimo tych drobnych potknięć – całość ma w sobie tyle uroku i autentycznego ciepła, że trudno się gniewać. To książka, która nie udaje mrocznego thrillera, tylko z pełną świadomością celebruje swoją lekkość. ㅤ 🥧🕵️‍♀️ Tajemnica Jesiennej Śmierci to literacki comfort food – coś, po co sięga się w chłodny wieczór, żeby poczuć znajome ciepło i lekko się uśmiechnąć. Karolina Morawiecka pisze z wdziękiem, autoironią i dużą sympatią dla swoich bohaterów. Nie jest to książka, która zrewolucjonizuje gatunek, ale taka, która potrafi poprawić humor, a to wcale nie jest mało. I muszę dodać – od lat śledzę twórczość Karoliny w sieci i wciąż jestem nią zauroczona. To kobieta z ogromnym talentem, wyczuciem stylu i cudownym poczuciem humoru, które z każdą kolejną książką dojrzewa jak dobre, domowe wino.
KawkaNK - awatar KawkaNK
ocenił na84 miesiące temu
Ostatni gasi światło Richard Osman
Ostatni gasi światło
Richard Osman
Gdy antykwariusz i zarazem stary przyjaciel zostaje zamordowany a tajemnicza paczka zostaje skradziona, czwartkowy klub zbrodni wie, że musi coś z tym zrobić. Wkraczają do świata pełnego handlarzy narkotyków, oszustów i fałszerzy. To seria, która zachwyciła mnie już od pierwszego tomu właściwie to zachwyciła mnie w momencie gdy obejrzałam ekranizacje na netflixie, a ona tak mnie zafascynowała, że uznałam, że książki to będzie coś idealnego dla mnie. Główni bohaterowie coraz bardziej kroczą na granicy tego co moralne, a tego co konieczne ,co szczerze mówiąc uwielbiam a w tej serii przez to ,że główni bohaterowie mają już swoje lata wypada to jeszcze lepiej. Uwielbiam relacje tych bohaterów, są takie prawdziwe widać ich oddanie, lojalność, ale i szczerą przyjaźń, która ich łączy. Bohaterowie poboczni też są świetnie wykreowani. Każdy z nich jest inny ale jednocześnie razem działają jak dobrze naoliwiona maszyna i są nie do powstrzymania. To połączenie kryminałów z humorem i szczerze mówiąc jest to moje nowe ulubione combo. Autor ma niezwykle lekkie pióro a dzięki dynamicznej fabule, w której cały czas coś się dzieje i której nie da się przewidzieć przez te książki się leci jak błyskawica. Już się nie mogę doczekać aż przeczytam piąty tom i mam szczerą nadzieję, że to nie jest koniec bo bardzo się zżyłam z tymi bohaterami i nie chciałabym kończyć jeszcze z nimi tej przygody. Szczerze mówiąc zazwyczaj nie jestem tego zwolenniczką ale polecam obejrzeć najpierw ekranizacji na netflixie bo dzięki temu możemy poznać tych bohaterów z innej strony co jest fajnym punktem do dyskusji i przemyśleń na ich temat.
_nati_book_ - awatar _nati_book_
ocenił na811 dni temu
Morderstwo wybitnie francuskie Colleen Cambridge
Morderstwo wybitnie francuskie
Colleen Cambridge
„W kuchni, tak jak w zbrodni, liczy się precyzja, czas i umiejętność ukrycia tego, co nie powinno ujrzeć światła dziennego”. Powieść „Morderstwo wybitnie francuskie” autorstwa Colleen Cambridge to literacki deser, który zachwyci każdego miłośnika klasycznych kryminałów w stylu cozy mystery. Autorka wpada na genialny w swojej prostocie pomysł: zabiera nas do powojennej Francji, do posiadłości samej Julii Child – legendy światowej gastronomii – i każe nam patrzeć na świat oczami jej oddanej gosposi, Tabithy Knight. Efektem jest opowieść aromatyczna, inteligentna i zaskakująco wciągająca. Główna bohaterka, Tabitha, to Amerykanka, która po wojnie próbuje odnaleźć swoje miejsce w Paryżu. Jej relacja z Julią Child jest sercem tej książki. Cambridge świetnie oddaje charyzmę, specyficzny sposób mówienia i zaraźliwy entuzjazm Julii do gotowania, ale to Tabitha kradnie show. Kiedy w piwnicy kamienicy przy rue de l'Université zostają znalezione zwłoki kobiety z nożem wbitym w serce, a w jej kieszeni widnieje kartka z nazwiskiem naszej gosposi, Tabitha musi porzucić mieszanie sosów na rzecz zbierania dowodów. Największą siłą tej powieści jest jej klimat. Paryż lat 50. w opisie Cambridge tętni życiem, pachnie świeżymi bagietkami, masłem i czerwonym winem, ale ma też swoje mroczne, powojenne cienie. Autorka mistrzowsko buduje kontrast między elegancją francuskich restauracji a surowością targowisk i dusznych posterunków żandarmerii. Czytelnik niemal słyszy stukot obcasów na bruku i czuje smak boeuf bourguignon, o którym bohaterki dyskutują z taką samą pasją, z jaką analizują motywy morderstwa. Intryga kryminalna jest poprowadzona wzorowo. Cambridge stosuje klasyczne techniki gatunku – mamy ograniczoną liczbę podejrzanych, fałszywe tropy i tajemnice z przeszłości, które powoli wypływają na powierzchnię. Jednak to postać Tabithy, która stosuje metody „kulinarne” do rozwiązywania zagadek (analizując warstwy kłamstw niczym warstwy ciasta francuskiego),nadaje historii świeżości. Autorka sprawnie wplata wątki historyczne, pokazując nastroje panujące w powojennej Francji, co nadaje książce głębi wykraczającej poza zwykły kryminał. Warsztat Colleen Cambridge jest lekki, z poczuciem humoru i ogromnym szacunkiem do historycznych postaci. Julia Child nie jest tu tylko dekoracją; jej obecność motywuje Tabithę do działania i dodaje całości nieodpartego uroku. To książka, która celebruje kobiecą przyjaźń, odwagę i – co oczywiste – miłość do dobrego jedzenia. Podsumowując, „Morderstwo wybitnie francuskie” to lektura obowiązkowa dla fanów Agathy Christie i wielbicieli filmów pokroju „Julie i Julia”. To kryminał, który czyta się z ogromną przyjemnością, czując po drodze nieodpartą chęć wejścia do kuchni. Cambridge udowadnia, że zbrodnia podana z odrobiną masła i francuskim sznytem smakuje najlepiej. To doskonały początek serii, która zapowiada się na jedną z najbardziej smakowitych w swoim gatunku.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu

Cytaty z książki Człowiek bez twarzy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Człowiek bez twarzy