Morderstwo w Wedgefield Manor

Okładka książki Morderstwo w Wedgefield Manor
Erica Ruth Neubauer Wydawnictwo: Skarpa Warszawska Cykl: A Jane Wunderly Mystery (tom 2) kryminał, sensacja, thriller
368 str. 6 godz. 8 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
A Jane Wunderly Mystery (tom 2)
Tytuł oryginału:
Murder at Wedgefield Manor
Data wydania:
2025-08-27
Data 1. wyd. pol.:
2025-08-27
Liczba stron:
368
Czas czytania
6 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383299471
Tłumacz:
Grażyna Woźniak
Średnia ocen

                6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Morderstwo w Wedgefield Manor w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Morderstwo w Wedgefield Manor

Średnia ocen
6,6 / 10
112 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
545
417

Na półkach:

utorka powraca z kolejną odsłoną przygód Jane Wunderly, a wraz z nią angielski klimat lat 20., filiżanki herbaty i zbrodnia czająca się w salonach.

Jane, młoda amerykańska wdowa, przebywa w posiadłości Wedgefield Manor jako gość lorda. Po latach wojny bohaterka wreszcie odnajduje w sobie spokój i ciekawość świata. Zaczytuje się w powieściach detektywistycznych i uczy się latać samolotem.

Niestety ten beztroski czas przerywa śmierć mechanika, która szybko okazuje się czymś więcej niż tylko tragicznym wypadkiem. Znikające notatki, podsłuchane rozmowy i atmosfera nieufności sprawiają, że Jane znów staje się amatorkskim detektywem.

Autorka świetnie czuje ducha klasycznych kryminałów. Zdecydowanie jest to historia w stylu Agathy Christie, ale napisana współcześnie i z lekkością. Natomiast Wedgefield Manor to typowa sceneria z kominkiem, biblioteką i szeptami w korytarzach. Autorka potrafi wykorzystać tę przestrzeń, by zbudować duszną atmosferę, w której każdy ma coś do ukrycia.

To książka idealna na spokojny wieczór dla tych, którzy lubią tajemnice, błysk inteligencji i odrobinę retro nastroju.

Współpraca reklamowa z @skarpawarszawska

utorka powraca z kolejną odsłoną przygód Jane Wunderly, a wraz z nią angielski klimat lat 20., filiżanki herbaty i zbrodnia czająca się w salonach.

Jane, młoda amerykańska wdowa, przebywa w posiadłości Wedgefield Manor jako gość lorda. Po latach wojny bohaterka wreszcie odnajduje w sobie spokój i ciekawość świata. Zaczytuje się w powieściach detektywistycznych i uczy się...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

170 użytkowników ma tytuł Morderstwo w Wedgefield Manor na półkach głównych
  • 128
  • 42
41 użytkowników ma tytuł Morderstwo w Wedgefield Manor na półkach dodatkowych
  • 13
  • 8
  • 6
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wyjaśniamy morderstwa Richard Osman
Wyjaśniamy morderstwa
Richard Osman
Pierwsza część nowego cyklu powieściowego Richarda Osmana, napisana w ramach odpoczynku od Czwartkowego Klubu Morderstw. Jak dla mnie, przerwa została przez autora wykorzystana dobrze, ale ja już chyba nie jestem obiektywna i po prostu bardzo lubię jego książki, które w kategorii „odmóżdżacze” plasują się u mnie na wysokich pozycjach. Tym razem głównych bohaterów jest troje, z czego dwójka w ulubionym przez autora wieku emerytalnym (i bardzo dobrze). Najmłodsza jest Amy – Angielka, lat chyba trzydzieści parę, zatrudniona jako wysoko wykwalifikowana agentka ochrony osobistej, zdolna w zasadzie do wszystkiego. Kolejny jest Steve – teść Amy, również Anglik, emerytowany policjant i wdowiec. Wiedzie spokojne życie w niewielkiej angielskiej miejscowości – Axley, gdzie mieszka razem z kotem przybłędą o wdzięcznym imieniu Pasztet i prowadzi niewielką agencję detektywistyczną. Najstarsza natomiast (choć ona sama nigdy by się do tego nie przyznała) jest Rosie d’Antonio – znana i uwielbiana na całym świecie powieściopisarka, postać niezwykle malownicza. A dalej jest tak jak Osman nas do tego przyzwyczaił: są trupy, zawodowi (choć nie zawsze bardzo profesjonalni) zabójcy, czyhające na bohaterów niebezpieczeństwa, trochę śmieszkowania w dobrym stylu plus garść trafnych psychologicznie obserwacji. Rosie ma wystarczająco dużo lat i pieniędzy, by bawić się znakomicie nawet w najtrudniejszych, wydawałoby się, sytuacjach. Z kolei Steve i Amy mają siebie – nie czytałam zbyt wielu książek, w których ważną rolę odgrywałaby relacja teść – synowa, dlatego przyznaję Osmanowi dodatkowy punkt. A nawet dwa.
momarta - awatar momarta
oceniła na 7 1 miesiąc temu
Morderstwo na wzgórzu Merryn Allingham
Morderstwo na wzgórzu
Merryn Allingham
Flora i Jack to para detektywów amatorów, która nie raz rozwiązała sprawę morderstwa. Więc gdy dochodzi do zaginięcia jednego z mieszkańców wioski wiedzą, że tym razem też muszą wkroczyć do akcji. Zaginiony mężczyzna niestety miał sporą ilość wrogów przez swoje ostatnie działania które, wpakowały go w niemałe kłopoty i sporo sąsiedzkich awantur. Niestety mężczyzna okazuje się martwy a Flora i Jack postanawiają rozwiązać tą sprawę. Jak da się łatwo wywnioskować patrząc na mój profil ,ostatnio jestem zakochana w tej serii. Klimat angielskiej małej wioski gdzie każdy zna każdego a plotki żyją wręcz własnym życiem mnie zachwycił już od pierwszego tomu a im dalej tym ten klimat jest jeszcze bardziej zachwycający. Zagadka kryminalna jak zwykle jest na najwyższym poziomie. Łączy w sobie nie tylko motyw śledztwa prowadzonego przez amatorów, ale też motyw kryminału z dość wąskim gronem podejrzanych z najbliższego otoczenia. Relacja Jacka i Flory coraz bardziej rozkwita i idzie ku kierunkowi na, który miałam nadzieję już od pierwszego tomu. Jest to naprawdę powoli rozwijająca się relacja ale zaufajcie mi naprawdę warto bo jest tak piękna i wartościowa, a jednocześnie bardzo naturalna ,bo bohaterowie się nie śpieszą ,a wszystko to odbywa się zgodnie z ich charakterami i doświadczeniami. Ja jestem zachwycona tą książką, po raz kolejny autorka nie zawiodła, a mimo ,że jest to już szósty tom z tej serii ,to wciąż trzyma on poziom rewelacyjnych poprzednich tomów. Ja z całego serca będę polecać tą serię wszystkim, którzy chociaż trochę lubią takie klimaty.
_nati_book_ - awatar _nati_book_
ocenił na 10 1 dzień temu
O jeden zgon za daleko Iwona Banach
O jeden zgon za daleko
Iwona Banach
„O jeden zgon za daleko” Iwony Banach to pełna lekkości i ciepłego humoru kryminalna komedia pomyłek, która pokazuje, że nawet najbardziej makabryczne odkrycia mogą stać się pretekstem do salwy śmiechu, jeśli tylko trafią w ręce autorki o tak specyficznym, przewrotnym poczuciu humoru. Banach znana jest z lekkiego pióra i zamiłowania do absurdalnych sytuacji, a ta powieść tylko potwierdza jej literacki styl – szalony, zakręcony, czasem wręcz farsowy, ale zawsze niezwykle przyjemny w odbiorze. Fabuła startuje od pomysłu zarówno zabawnego, jak i kryminalnie intrygującego. Podczas bibliotecznej wystawy rzeczy pozostawionych w książkach — skądinąd świetnej i bardzo "banachowej" okazji do żartów — jedna z czytelniczek przynosi kartkę z wyznaniem morderstwa. Policja, zachęcona możliwością rozwiązania zaginionej od miesięcy sprawy, rusza tropem wskazanym w anonimowym „liście-dowodzie”. Na kartce, oprócz nazwiska domniemanej ofiary, znajduje się informacja o miejscu ukrycia zwłok — kompoście. Ten element już na wstępie sygnalizuje, że z konwencjonalnym kryminałem nie mamy do czynienia. I rzeczywiście: poszukiwania prowadzą do zwariowanego, zaskakującego odkrycia związanego z posiadłością bogatej, miejskiej damy mieszkającej w domu „inteligentnym”, naszpikowanym elektroniką. To świetny punkt wyjścia dla żartów z nowoczesnych technologii, ich nadużywania, a czasem groteskowej obecności w życiu codziennym. Banach z wyczuciem kpi z przesadnego luksusu i obsesji na punkcie „smart-rozwiązań”, budując tło zarówno komiczne, jak i krytyczne. Jednym z największych atutów powieści jest jej tempo – krótkie, soczyste sceny następują po sobie w szybkim rytmie, a bohaterowie wciąż wpadają w nowe, bardziej absurdalne tarapaty. Autorka nie pozwala czytelnikowi ani na chwilę się nudzić. Każdy trop okazuje się bardziej zawiły, niż mógłby się wydawać, a kolejne „odkrycia” tylko pogłębiają komediowy chaos. Banach zresztą doskonale wie, jak żonglować napięciem: balansuje między lekką groteską a autentyczną ciekawością, więc czytelnik, śmiejąc się, chce jednocześnie wiedzieć, kto i dlaczego przyznał się do zbrodni. W warstwie bohaterów Banach stawia na różnobarwny kalejdoskop postaci. Każda jest trochę przerysowana, ale nie karykaturalna — to te typy, które każdy gdzieś kiedyś spotkał, tylko przedstawione w wersji „podkręconej”, bardziej filmowej. Policjanci bywają zagubieni, mieszkańcy miasteczka zaskakują ekscentryzmem, a bogata właścicielka elektronicznego domu prezentuje zupełnie inny świat — o krok od obłędu na punkcie automatyzacji. To wszystko składa się na kryminał, który nie tyle straszy czy przyprawia o gęsią skórkę, ile raczej bawi formą i celnie komentuje ludzkie słabostki. Nie jest to powieść dla miłośników mrocznych thrillerów czy krwawych intryg — to pozycja dla tych, którzy chcą kryminału z przymrużeniem oka, z wartką akcją i humorem, który potrafi rozładować napięcie. Podsumowując: „O jeden zgon za daleko” to lekka, pełna zwrotów akcji i świetnie napisana kryminalna komedia pomyłek. Iwona Banach udowadnia, że potrafi bawić się konwencją, nie gubiąc przy tym intrygującego wątku detektywistycznego. To książka idealna dla czytelników poszukujących czegoś pogodnego, oryginalnego i dowcipnego — historii, która zamiast mroku oferuje dużo uśmiechu i inteligentnej zabawy z gatunkiem.
Bettygreen - awatar Bettygreen
ocenił na 8 4 miesiące temu
W cieniu dnia Milena Wójtowicz
W cieniu dnia
Milena Wójtowicz
Czy czosnek może być bronią masowego rażenia… wampirzego ego? A może wilkołaki wcale nie są tak groźne, jak się wydaje, zwłaszcza jeśli mają do czynienia z Myszą, czupakabrą i ekipą, która z każdej nadnaturalnej katastrofy potrafi zrobić komedię sezonu? Akcja "W cieniu dnia" rozpoczyna się krótko po wydarzeniach opisanych we "W świetle nocy", ale także mocno wiąże się z dość dramatycznym i szalonym zakończeniem "Vice versa" – dlatego też znajomość wcześniejszych powieści z serii jest wskazana, aby w pełni zrozumieć liczne odniesienia fabularne do obu wspomnianych tytułów. Zaradna, pełna energii Aśka Myszkowska (przez przyjaciół nazywana też Myszą) wciąż próbuje odnaleźć się w swojej niespodziewanej, pośmiertnej codzienności. Mimo że ma pod ręką cały arsenał porad dotyczących wampirzego BHP, które pomagają jej sprawnie poruszać się nie tylko w mroku nocy, ale i w nieco zbyt oślepiającym, upiornie parzącym świetle dnia, wcale nie czuje się zbyt pewnie – bowiem teraz na jej barkach spoczywa odpowiedzialność nie tylko za godne „życie po życiu”, ale także za podrzucone jej przez uczynnego czupakabrę Edzia wampiry: wiekową Wefcię i młodego Pawła. Dwójka ta powoli dochodzi do siebie po traumie, jaką zafundowało im rodzime, siechnickie gniazdo z nieprzystosowaną społecznie, rozmiłowaną w kiczu i neonach Cecylią na czele. Mężnie starają się odnaleźć we współczesnym nienormatywnym świecie, gdzie dieta butelkowa, odpowiednia dawka suplementów, dobre nawodnienie oraz pomysłowy strój à la cierpiący na alergię na słońce szpieg z Krainy Deszczowców umożliwiają im w miarę swobodne funkcjonowanie w nieświadomym istnienia wampirów społeczeństwie. Wydawałoby się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku – do momentu, gdy rozhisteryzowana Genowefa wraca ze spotkania osiedlowego kółka emerytów z informacją, że... zaatakowały ją wilkołaki. Jeśli ktoś jeszcze miał wątpliwości – recenzowana pozycja to zwariowana komedia, poziomem upakowanego na swoich kartach chaotycznego dowcipu nieodbiegająca od wcześniejszych powieści autorki. Znajdziemy tu błyskotliwe dialogi, karkołomne, zbudowane ze zdań wielokrotnie złożonych opisy oraz sceny przypominające wizje kogoś w stanie mocno wskazującym na spożycie napoju wysokoprocentowego (jak chociażby wojna międzygatunkowa z wykorzystaniem kimchi jako broni ofensywnej). Podczas lektury czytelnikowi nie pozostaje nic innego, jak dać się porwać opowieści, raz po raz wybuchając śmiechem przy kolejnych nietuzinkowych perypetiach równie niecodziennych bohaterów. Trzeba przyznać, obie okładki tej serii tworzą spójną całość. Świetnie do siebie pasują, tworząc duet, obok którego nie da się przejść obojętnie. Już sam ich widok wywołuje uśmiech i zapowiada to, co czeka w środku. Historię pełną ironii, błyskotliwych dialogów i bohaterów, którzy z każdej sytuacji wychodzą z miną, jakby właśnie uratowali świat przed zombie... albo przynajmniej przed spaleniem tostera. Jak w każdej wcześniejszej książce Wójtowicz, jedną z największych zalet omawianej pozycji są bohaterowie. Choć większość z nich znamy już z poprzednich części, to w "W cieniu dnia" nabrali oni głębi, przestali być tak abstrakcyjni i oderwani od rzeczywistości, pokazując skrywane rozterki, poczucie winy, lęki i marzenia, dzięki czemu stali się naprawdę bliscy czytelnikowi. Poza wspomnianą wcześniej Myśką i kilkukrotnie pojawiającą się strzygą Sabiną, na uwagę zasługuje też oddająca się swej pasji gotowania Genowefa (po setkach lat wychodząca z analfabetyzmu, z zapałem oglądająca programy kulinarne i eksperymentująca z nowymi przepisami), biorący się za bary ze światem zewnętrznym były emo-wampir Paweł, rozbrykany niczym szczeniak (i równie rozczulający) czupakabra Edziu, jak również piątka braci wilkołaków, których łączy z ekipą PS Business Consulting historia skażonego magią patyczka, porwania niechętnej narzeczonej i upokarzającej lekcji pokory. To właśnie kreacja tych pięciu okaleczonych wilczków najmocniej porusza i najdłużej zostaje w pamięci. Dzięki nim pozornie prosta, szalona komedia zyskuje drugie dno i staje się opowieścią o rodzinnych więziach, przedwczesnym dojrzewaniu, odpowiedzialności i tolerancji, a także – czasami bezwzględnej, ale koniecznej – szczerości w relacjach. Co ważne, wszystkie te treści podane są w wyjątkowo przystępny sposób – bez moralizowania czy przesadnej czułostkowości. Wręcz przeciwnie, autorka spogląda na wszystko z przymrużeniem oka, z typową dla siebie ironią i lekkością, nieustannie uśmiechając się porozumiewawczo do czytelnika. W cieniu dnia to naprawdę znakomita kontynuacja bardzo udanej książki (a właściwie – dwóch), która w spójny sposób rozwija wcześniej zarysowane wątki i otwiera drzwi do kolejnych, równie intrygujących. Pozostaje tylko mieć nadzieję, iż nie jest to nasze ostatnie spotkanie z ekipą brzeskich i wrocławskich nienormatywnych. No więc powiedzcie mi, czy odważycie się sięgnąć po książkę, po której już nigdy nie spojrzycie na czosnek tak samo?
Emilia Lewandowska - awatar Emilia Lewandowska
oceniła na 8 2 dni temu
Zapadły pałac Marta Kisiel
Zapadły pałac
Marta Kisiel
“Zapadły pałac” to pierwszy tom młodzieżowego cyklu, opowiadającego o tajemniczym liceum, do którego wcale nie tak łatwo się dostać. Bohaterami zaś są nastolatkowie, którym nie udało się dostać do “normalnej” szkoły, więc jako ostatnią deskę ratunku zapisują się na obóz rekrutacyjny. Obóz, który od samego początku wydaje się dziwnie niepokojący... Od lat czytam książki Marty Kisiel i za każdym razem zachwyca mnie jej ogromna wyobraźnia, humor i zabawa językiem. Nie inaczej jest w przypadku tej książki, gdzie klimat niczym z baśni został połączony ze... Squid Game! W rezultacie dostajemy oniryczny klimat rodem z koszmaru, gdzie niewinna gra w ciuciubabkę może mieć zabójcze konsekwencje, i gdzie lepiej nie zbliżać się do połykającej ludzi żaby. Biorąc pod uwagę charakterystyczne elementy dla twórczości Marty Kisiel, czyli zabawę konwencją i językiem, dostajemy książkę dla małych i dużych. Młodsi odnajdą w niej ciekawych bohaterów konfrontujących się z lękiem - nie tyle samego baśniowego zamku, co po prostu dorastania. Książkowa młodzież pozostawiona jest na obozie sama, bez nauczycieli i rodziców i to stanowi dla nich pierwsze wyzwanie. Jak poradzić sobie z wyzwaniami, gdy można liczyć tylko na siebie i rówieśników? Zapewniam jednak, że i dorośli czytelnicy nie będą narzekać na nudę. Wyobraźnia Marty Kisiel zaskakuje, a klimat mający w sobie elementy grozy przeplatane ze słownym humorem pozwala zatopić się w tą powieść! Kto nie boi się czytać o nastolatkach i uwielbia baśniowo-koszmarową atmosferę, ten się idealnie w tej książce odnajdzie. PS. nie ma tu nastoletnich romansów! Kolejnym elementem, którego można się spodziewać po Marcie Kisiel jest tworzenie całej plejady osobliwych postaci, które jednocześnie bardzo się od siebie różnią. Zdradzę wam tylko tyle, że jedna z nich przypominała mi nieco Lunę z Harry’ego Pottera, ale taką podkręconą na maksa. Wyobrażacie to sobie? W całym tym baśniowo-koszmarowym świecie tajemniczego obozu rekrutacyjnego do liceum, autorka nie zapomina o stworzeniu postaci z krwi i kości, z problemami, które łatwo można zrozumieć. Są to postaci zakotwiczone w naszym świecie, które poprzez wykonywanie fantastycznych zadań uczą się siebie i tego, jak radzić sobie z codziennymi problemami. Podsumowując, „Zapadły pałac” to książka, która świetnie balansuje między baśnią a koszmarem, nie tracąc przy tym lekkości i charakterystycznego dla Marty Kisiel humoru. To historia o dorastaniu, mierzeniu się z lękiem i szukaniu swojego miejsca, ubrana w formę niezwykłości wdzierającej się tam, gdzie spodziewamy się sztywnych edukacyjnych ram. To dopiero pierwszy tom, ale już widać, że autorka ma pomysł na ten świat i jego zasady. I że będzie to przygoda pełna dziwności, emocji i zaskoczeń, czyli tego, co najbardziej lubię w literaturze dla młodszych, Polecam ją wszystkim, którzy chcą przeczytać coś oryginalnego i innego niż typowa młodzieżówka!
pani_papierek - awatar pani_papierek
ocenił na 8 2 dni temu
Morderstwo nad jeziorem Garda Tom Hindle
Morderstwo nad jeziorem Garda
Tom Hindle
Nie wiem, jak się to stało, ale na szczęście mam notesik, w którym notuję książki do czytania i tam pomiędzy wpisami odnalazłam perełkę - dosłownie. Tej powieści się nie czyta, przez nią się płynie, a ponieważ czytałam w wannie liczy się podwójnie. Sama już nie wiem ileż to razy coś u mnie stoi na półce i czeka, dobrze, że cierpliwie, a zapisywanie kolejny raz się sprawdziło i pomogło ogarnąć moje niezdecydowanie przy wyborze. Nie znoszę momentu, gdy nic nie mam do literowania, na stoliku zawsze leży książka, wystarczy tylko sięgnąć, nie muszę jej czytać od razu, ale jest. To wystarczy. Kryminał, śledztwo amatorskie lub tylko wydaje się, że takie jest. Wszystko na zamkniętym terenie – wyspa. Łodzi brak, policji brak, za to goście to już mieszanka wybuchowa. Najbliżsi ślubnej pary. Wszystko piękne, białe świecące i połyskujące, a cały brud wylewa się stopniowo, zalewając ten blask i świeżość. Nie pomaga słońce, piękna sceneria, nawet sztuczne uśmiechy zamierają. Relacji na Instagram raczej nie będzie - panna młoda jest znaną włoską influencerką. Każdy rozdział to kolejna niewiadoma, ukryta przed wszystkimi… tylko, że tajemnica opublikowana w prasie, nie jest niczym sekretnym; wystarczy zadać odpowiednie pytanie. Jest ich wiele. Dlaczego? Kto? Trochę w stylu mistrzyni gatunku Agaty Christie, ale w nowoczesnym wydaniu i na współczesnym podwórku. Bez pośpiechu, bardzo dokładnie, krok po kroku Tom Hindle odkrywa kulisy morderstwa i wszelkie okoliczności, które do niego doprowadziły. Polecam.
ja_carpe_diem - awatar ja_carpe_diem
ocenił na 9 10 dni temu
Morderstwo w Mena House Erica Ruth Neubauer
Morderstwo w Mena House
Erica Ruth Neubauer
Po historii w Wedgefield Manor wróciłam do tomu 1, żeby kawałek po kawałku dokleić sobie do dotychczasowego obrazka te elementy, które zapoczątkowały nowe życie Jane Wunderly. Układanka tym razem została osadzona w gorącym Kairze, a przez karty książki przewinęło się wiele barwnych postaci. Jane i ciotka Millie miały relaksować się w hotelu z widokiem na piramidy, jednak drobne kradzieże, dwie zbrodnie i kilka innych wydarzeń skutecznie ten relaks zaburzyły. W jednej chwili cała historia Jane i ciotki Millie nabrała więcej sensu, podobnie jak historie innych bohaterów, które nie zawsze krzyżują się w pomyślny sposób. W tej części bawiłam się równie dobrze jak w tomie 2., bo fabuła także tutaj rozwija się dość dynamicznie. Historia Jane i osobna historia jej ciotki obrały dość niespodziewany kierunek, ale nawet tajemnice nie są w stanie zburzyć wsparcia, jakim jedna kobieta jest dla drugiej. Oczywiście każda z nich okazuje to wsparcie na swój sposób, nie zawsze przyjemny, ale dzięki temu wszystko wydaje się ciekawsze. Gdy na scenę wydarzeń w życiu Jane zdeterminowana ciotka wpycha tajemniczego Redversa, Jane może tylko wziąć sprawy w swoje ręce i rozegrać wiele spraw po swojemu. Podoba mi się to, że główna bohaterka ma swoją przeszłość, która nadal kładzie się cieniem na jej odwagę, by żyć pełnią życia. Dzięki temu tym bardziej sympatyzujemy z Redversem, który zdaje się być wprost stworzony dla Jane. Niemniej nie spodziewajym się tutaj romansu jako takiego-wątki zmierzają w zupełnie inną stronę, a gdy tylko jakaś nić zbliża się do miłosnych obszarów, znienacka pada trup i możemy bawić się w cosy crime dalej. Po lekturze dwóch części dalej umieszczam Jane i Redversa w mojej topce par, które nie są parami i wiem, że z przyjemnością potowarzyszyłabym im w kolejnym śledztwie.
czytam_i_kartkuje - awatar czytam_i_kartkuje
ocenił na 8 3 miesiące temu
Kto zamawiał denata? Małgorzata Starosta
Kto zamawiał denata?
Małgorzata Starosta
Jeśli Spokojna Przystań miała być miejscem ciszy, herbatki i godnego starzenia się, to ktoś tu ewidentnie nie doczytał regulaminu. W Kto zamawiał denata? Małgorzata Starosta po raz kolejny pokazuje, że pod szyldem „cozy” potrafi czaić się chaos, trup ściele się gęsto, a staruszkowie mają więcej sekretów niż niejeden gangster z noir. Jeremi Organek i Linda Miller wracają – i jak zwykle nie do końca z własnej woli. On wpada w kłopoty przypadkiem. Ona… cóż, Linda nigdy nie była fanką przypadków. Gdy domniemane morderstwo zaczyna pachnieć czymś znacznie grubszym, a wokół pojawia się podwójny eksdenat, tajemniczy prawnik, skrzynia ze skarbem i scena rodem z komedii omyłek (tak, pantalony też są), robi się jasne, że to nie będzie spokojny pobyt w sanatorium. Największą siłą tej odsłony znów jest chemia między bohaterami. Linda wchodzi w każdą sytuację z energią torpedy i absolutnym brakiem instynktu samozachowawczego, Jeremi zaś – stoicki, wyrozumiały, zmęczony życiem patolog – próbuje ratować resztki rozsądku, swoje nerwy i relacje z policją. Bezskutecznie. I właśnie za to ich uwielbiam. Starosta balansuje na cienkiej linii między kryminałem a komedią kryminalną, ani na moment nie gubiąc tempa. Humor sytuacyjny działa, dialogi są żywe, a intryga – choć celowo podszyta groteską – trzyma się zaskakująco solidnie. Kto zamawiał denata? to książka, która udowadnia, że seria nie tylko się nie wypala, ale wręcz nabiera rozpędu. Jest lekko, inteligentnie, bezpretensjonalnie i bardzo w stylu „jeszcze jeden rozdział”. Jeśli to miała być „ostatnia” sprawa Organka i Lindy – to ja oficjalnie nie wierzę. I bardzo liczę na to, że ktoś jednak jeszcze jakiegoś denata u Małgosi Starosty zamówi…
OczamiMatkiWiedźmy - awatar OczamiMatkiWiedźmy
ocenił na 8 2 miesiące temu

Cytaty z książki Morderstwo w Wedgefield Manor

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Morderstwo w Wedgefield Manor