Taka brzydka

172 str. 2 godz. 52 min.
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Taka brzydka
- Data wydania:
- 2024-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2024-01-01
- Liczba stron:
- 172
- Czas czytania
- 2 godz. 52 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788367935234
Króciutkie opowiadania Moniki Mostowik jak błyskiem flesza oświetlają życie rozmaitych kobiet. Opowiadają, ale nie dopowiadają. Próbują nazwać rzeczy nieoczywiste. Ukazują wyraziste intrygujące obrazy ale też zostawiają puste miejsca, które czytelnicy mogą wypełnić przy pomocy własnej wyobraźni.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Taka brzydka w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Taka brzydka
Poznaj innych czytelników
4 użytkowników ma tytuł Taka brzydka na półkach głównych- Przeczytane 3
- Chcę przeczytać 1










































OPINIE i DYSKUSJE o książce Taka brzydka
„Kiedy leci mi krew z nieba, a zamiast okien otwierają się rany, stoję na ostatnim piętrze wieżowca bez dachu i chciałabym wybrać drogę na skróty. Nigdy nie rozumiałam, dlaczego trzeba spaść, żeby się znaleźć w górze.”
Takim mocnym akcentem rozpoczynam recenzję na pierwszy rzut oka niepozornego tomiku opowiadań, opowiadanek wręcz, Moniki Mostowik. Małe może mieć ogromny ciężar gatunkowy. Tutaj wręcz nas przytłacza bogactwo treści i emocji zawarte w skąpej przecież ilości wersów. Jednak one są całością, są skończone, nie da się z nich niczego wyjąć, ani też niczego do nich dołożyć. Składają się, dopełniają i nagle zaczynają pulsować, rosnąć w naszej świadomości, gdy przetwarzamy je przez własne doświadczenia czy też obserwowane z bliska sytuacje.
Imiona kobiet podane w kolejności alfabetycznej mogą być, i zapewne są, zupełnie przypadkowe. Owa Daria, Alicja, Celina czy Weronika mogą być każdą z nas. Za każdym imieniem kryje się historia, która naznaczyła całe życie, od początku do końca. To portrety malowane ciemnymi kolorami, co najwyżej sepią, gdyż jej stonowana barwa pomaga stłumić wspomnienia, odepchnąć je. „Niektórzy nie radzą sobie z samotnością. Niektórzy nie radzą sobie ze sobą. Niektórzy nie radzą sobie.” Jest ich całkiem sporo, coraz więcej.
Autorka nie stawia diagnoz, nie nazywa przyczyn, a już na pewno nie oferuje złotego środka, zdolnego naprawić sytuację. Po prostu kreśli szkic konkretnego życia, które najczęściej właśnie w tym momencie dochodzi do ostatecznego etapu, tak zwanej ściany, kiedy to trzeba wykonać jakiś manewr, by ruszyć z miejsca. Przed siebie, jak choćby Alicja, jednym cięciem odrzucająca całe dotychczasowe życie, pozbywająca się go bez żalu, bo i za czym tu płakać. Można też odejść tam, gdzie nic już nie będzie bolało, co kusi i przywołuje.
Temat opowiedziany już na wiele różnych sposobów, zdawałoby się, że przegadany, do cna wyczerpany. Nasza człowiecza samotność pośród innych, prawdopodobnie równie wyalienowanych ludzi. Stoimy, każde z nas na własnej wyspie bezludnej i łakniemy ratunku, wypatrując zbawczej łodzi, lecz nie potrafiąc jej zawołać. Gdy już jakimś cudem przybywa, chwytamy się jej burty za wszelką cenę, nie pytając, dokąd nas zabiera, oddając się jej z ufnością, gdyż gorzej przecież już być nie może. Wrastamy w nią, gubiąc własną tożsamość, roztapiając się w tym kole ratunkowym. Chowamy się za innymi, znikamy, pozwalając im istnieć za nas. Jedna z bohaterek mówi: „Nie była moją siostrą ani bratnią duszą. Była mi kroplówką, moim atramentem, zdartą płytą (…) Była moim duchem i w końcu też moją duszą.” Cóż więc, gdy tej niezbędnej, dźwigającej nas w sobie osoby zabraknie? Siostry, przyjaciółki, matki, TEGO KOGOŚ? Być może nigdy już nie zdołamy odnaleźć siebie.
Wiele bohaterek tych inteligentnych i błyskotliwych miniatur to kobiety w ucieczce, spanikowane, poddawane przemocy, postawione pod ścianą, często przez najbliższych sprowadzone do roli przedmiotu, obarczone nie swoją winą, ciężko przyginającą im ramiona do ziemi. Ucieczka rozumiana jest tutaj wielorako, ubrana w symbole, przemycona miedzy wierszami. „Najlepiej ucieka się latem, kiedy jest ciepło i nie trzeba zakładać płaszcza ani butów. Można po prostu wyjść z siebie i iść.” Można też uciec w sen, albo głęboko we własne wnętrze, stojąc jednocześnie wśród tłumu ludzi, którzy nawet tego nie spostrzegą, gdyż patrzą nie na nas, a poprzez nas. Czujemy to i niekiedy nakładamy maski, kolejne warstwy nie swojej skóry, wtapiając się w otoczenie, upodabniając do reszty. Jedni pozostają już w tym pancerzu, nieliczni próbują go ściągnąć, wierząc, iż „Skóra się zregeneruje przecież, będzie moja, znowu będę sobą, mam dużo wolnego czasu teraz i zdążę własną skórą obrosnąć na nowo, myślałam, polerując własne kości.”
Podczas gdy jedni zastygają w stuporze, wstrzymują oddech, starając się nie mrugnąć nawet powieką, blakną, przybierając barwę otoczenia, niczym kameleon stający się liściem lub odrapaną korą drzewa, są też tacy, którzy gnają przed siebie, bojąc się, że życie ich dogoni. „Biegnę i łamię nogi i kule. Gubię ślady i koła zębate i wszystko się w tym biegu rozpada.” Czy jednak warto, skoro meta jest dla każdego jednaka?
Wzruszył mnie piękny hymn o przyjaźni aż do końca, gdy w pamięci, wyczyszczonej przez czas, ostaje się jedynie kropka nad i.
To miniatury o nas, zamkniętych w klatkach blokowisk, odizolowanych za kierownicą samochodu, wpatrzonych w ikony na ekranach komputerów. O nas, którzy zapomnieli słów, gestów, zagubili cel i sens życia. Alegoryczne ujęcie pojedynczych historii, ich niedopowiedziane, białe pola, dające przestrzeń dla rozmyślań i przeżyć bardzo osobistych, rozciągają szeroko kontekst, w który możemy wpisać co chcemy, co nam podpowiada serce, a może pamięć. Zbudowane z przestawnych elementów, kunsztownie wyrzeźbionych, łatwych do dopasowania, przestają być tylko opowieścią. Stają się samym życiem.
„Kiedy leci mi krew z nieba, a zamiast okien otwierają się rany, stoję na ostatnim piętrze wieżowca bez dachu i chciałabym wybrać drogę na skróty. Nigdy nie rozumiałam, dlaczego trzeba spaść, żeby się znaleźć w górze.”
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTakim mocnym akcentem rozpoczynam recenzję na pierwszy rzut oka niepozornego tomiku opowiadań, opowiadanek wręcz, Moniki Mostowik. Małe może mieć ogromny...
Monika Mostowik- nieznana mi dotąd pisarka, która głównie uwielbia historie zarezerwowane dla literatury pięknej. Dla mnie samej jednak zawsze poznawanie nowych ludzi pióra, a bardziej ich stylu, to swego rodzaju ekscytacja. Zadaję sobie wówczas kluczowe pytania: przed jakim wyzwaniem postawi mnie autor? Czy konkretne wątki będę mogła odnieść do życia typowego Kowalskiego? Czy z powodu wciągającej lektury dłużej przeanalizuję swoje zachowanie? W przypadku krótkich tekstów Moniki Mostowik tak właśnie się stało.
Autorka uwielbia opowiadania, czyli krótkie, lecz bardzo konkretne w odbiorze formy literackie. Zamieszczone teksty w książce o wymiarze kieszonkowym mogą kolekcjonować nawet osoby posiadające bardzo małe mieszkania, ale też czytelnicy kochający podróże. „Taka brzydka” jako książka to idealny pomysł, by kreatywnie i mądrze przetrwać długie godziny drogi.
Okazuje się też, że zbiór opowiadań „Taka brzydka” stanowi klamrę do tekstów napisanych dokładnie dwie dekady temu. Wtedy odbiorcy mogli poznać miniaturowe wydanie „Takiej ładnej”, a zatem pod względem tytułów obie książki mocno się wyróżniają. Sama nie zapoznałam się z poprzednim dziełem, ale dziś wszystko można nadrobić, zwłaszcza w polskiej literaturze.
„Taka brzydka” to początkowo niepozorna książeczka podzielona na trzy części. Ogromnym walorem opowiadań są niby proste, ale też tajemnicze tytuły nadane każdego tekstowi. Bardzo sobie cenię taki zabieg literacki, doceniam pracę twórczą pisarki, a sama uruchamiam swą wyobraźnię. Dla przykładu- możemy się zastanawiać, dlaczego autorka użyła wielu kobiecych imion, by zatytułować opowiadania z części pierwszej? Warto się o tym przekonać i rozwikłać tę zagadkę.
Należy też docenić pracę grafika- sama okładka ma nam uświadamiać, że piękno fizyczne nie jest wartością pierwszorzędną. Kto wie, może nawet mało empatyczny odbiorca zrozumie, że to nie prezencja kieruje niczyim szczęściem. Ważne są warstwy człowiecze, pod którymi ukrywa się wiele skrajnych emocji- od miłości po smutek czy samotność.
Dzięki tekstom pisarki jeszcze lepiej zrozumiałam, jak bardzo odmienne oblicze może mieć ludzka trauma. Z całą pewnością nie jest to wynaturzenie, hiperbola, ani też moda XXI wieku. Trauma, o której pisze pani Mostowik, ma silne znaczenie psychologiczne, a dla przykładu: opowiadanie dotyczące Darii zapamiętam na długo. Szczegółów jednak nie zdradzę, gdyż recenzja to nie streszczenie.
W jednym z opowiadań padają ważne i znane wszystkim słowa: co za dużo, to niezdrowo. Autorka z niczym nie przesadziła. Owszem, każe nam się nieco wysilić i wciąż interpretować kolejne teksty, ale nie jest to coś trudnego czy męczącego.
Jestem przekonana, że z kolei inny tekst można uznać za swego rodzaju apel czy ostrzeżenie. Autorka wręcz marzy o tym, byśmy nie byli naiwni i nie obdarzali nieznajomych nadmierną dawką zaufania. Można rzecz, że problemy niejakiej Laury idealnie odwzorowują kłopoty współczesnych Polaków, którymi czasem łatwo można manipulować i zakładać na oczy różowe okulary.
Świadomie też nie streszczam żadnego z opowiadań. Bardzo chcę, aby czytelnicy sami sprawdzili, czy pisarka pisze wciągające opowiadania. Jedyne, co jest konieczne, to doszukiwanie się drugiego dna.
Monika Mostowik- nieznana mi dotąd pisarka, która głównie uwielbia historie zarezerwowane dla literatury pięknej. Dla mnie samej jednak zawsze poznawanie nowych ludzi pióra, a bardziej ich stylu, to swego rodzaju ekscytacja. Zadaję sobie wówczas kluczowe pytania: przed jakim wyzwaniem postawi mnie autor? Czy konkretne wątki będę mogła odnieść do życia typowego Kowalskiego?...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to