Najnowsze artykuły
ArtykułyCzytamy w weekend. Książki Roku 2025. 20 marca 2026
LubimyCzytać277
ArtykułyZa nami Gala Książka Roku 2025 – rekordowe głosy i zwycięzcy 11. edycji Plebiscytu Lubimyczytać
LubimyCzytać1
ArtykułyOd królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać2
ArtykułyCrime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać5
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Łukasz Suskiewicz

Źródło: http://www.wforma.eu/suskiewicz-lukasz,67.html
Urodzony: 01.01.1977
(ur. w 1977 r.) – prozaik. Mieszka w Częstochowie. W roku 2009 Wydawnictwo Forma opublikowało powieść Egri Bikaver. W książce 2008. Antologia współczesnych polskich opowiadań (FORMA 2008) znalazło się jego opowiadanie Mieszkania.
7,5/10średnia ocena książek autora
109 przeczytało książki autora
151 chce przeczytać książki autora
5fanów autora
Zostań fanem autoraSprawdź, czy Twoi znajomi też czytają książki autora - dołącz do nas
Książki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Popolupo zin komiksowy. Numer 3
Łukasz Suskiewicz, Dominik Cymer
6,7 z 3 ocen
3 czytelników 0 opinii
2025
Nowa Fantastyka 422 (11/2017)
Dawid Juraszek, Łukasz Suskiewicz
6,8 z 13 ocen
30 czytelników 4 opinie
2017
Najnowsze opinie o książkach autora
Kauri Łukasz Suskiewicz 
7,8

Powieść Łukasza Suskiewicza oparta jest na autentycznej katastrofie morskiej z 1761 roku, kiedy to francuski statek rozbił się na wodach Oceanu Indyjskiego. Ocalali – marynarze oraz porwane z Madagaskaru niewolnice, trafili na maleńką, bezludną wyspę o powierzchni zaledwie jednego kilometra kwadratowego: Tromelin. Ta piaszczysta łacha, niemal pozbawiona roślinności i słodkiej wody, stała się sceną jednego z najbardziej przejmujących epizodów kolonialnej historii.Nie rekonstruuje jednak wydarzeń w duchu kronikarskim. Katastrofa staje się dla niego punktem wyjścia do opowieści o systemie, który doprowadził do tej tragedii, a także o kolonializmie jako projekcie ekonomicznym i ideologicznym. Na wyspie, gdzie wszyscy zostają odcięci od świata, hierarchie teoretycznie powinny się rozpaść. A jednak przetrwały: marynarze i niewolnicy żyją obok siebie, lecz nie na równych prawach. Nawet w sytuacji skrajnej zależności od natury i siebie nawzajem odtwarzają się znane z kontynentu podziały. Autor przeplata perspektywy krzywdzicieli i krzywdzonych, podważając prostą moralną jednoznaczność. Wolność, tożsamość, pamięć, czy egzystencjalna samotność znaczą coś innego dla każdego w tej przestrzeni. Dla jednych wolność to możliwość powrotu do imperium i zachowania pozycji; dla drugich – prawo do bycia uznanym za człowieka. Ta różnica nie znika nawet na skrawku piasku pośrodku oceanu. W tle wybrzmiewają długofalowe skutki kolonializmu. To nie tylko bezpośrednia przemoc i handel ludźmi, ale również trwałe zniszczenie lokalnych wspólnot, zerwanie więzi rodzinnych, narzucenie języka i religii, a w konsekwencji – głęboka erozja tożsamości. Kolonializm produkuje nierówność, która przetrwa pokolenia: ekonomiczną zależność dawnych kolonii, społeczne wykluczenie ich mieszkańców, a także selektywną pamięć historyczną, w której ofiary giną w przypisach. Maleńka wyspa staje się zatem mikrokosmosem większego świata. Jest laboratorium przemocy, ale i próbą przetrwania mimo wszystko. Największą siłą narracji jest język, którym autor filtruje osobiste historie bohaterów. Dzięki niemu Île Tromelin nie jest jedynie miejscem geograficznym, lecz przestrzenią symbolicznego zawieszenia między życiem a śmiercią, między wolnością a zniewoleniem, między pamięcią a zapomnieniem. Autor pomiędzy wierszami oddaje głos tym, których historia powszechna zredukowała do liczb. Nie wiemy, ilu ich było naprawdę, jak kończyły się ich dni i czy możliwe jest pełne odtworzenie ich bezbrzeżnego cierpienia.Zostawia czytelnika z pytaniem o odpowiedzialność zbiorową i o to, czy współczesny świat rzeczywiście rozliczył fundamenty, na których powstał. Katastrofa z 1761 roku nie jest tu zatem zamkniętym rozdziałem w historii świata. Obrazuje przypadkowość determinującą często życie ludzkie.Jej echo rozbrzmiewa w dzisiejszych globalnych nierównościach, w sporach o pamięć i w milczeniu tych, których głos przez stulecia nie miał znaczenia.
Kauri Łukasz Suskiewicz 
7,8

Rok 1761. Semiavou wraz z matką i innymi kobietami zostały porwane przez handlarzy niewolników i wsadzone jak towar na francuski statek, który nie dotarł do celu, rozbijając się przy malutkiej wyspie gdzieś na Oceanie Indyjskim. Domem czarnoskórych kobiet oraz marynarzy stał się skrawek ziemi o powierzchni kilometra kwadratowego. Znaleźli się w złym miejscu, w nieodpowiednim czasie. Po prostu przypadek. Bo jednym z tematów powieści Łukasza Suskiewicza, który wysuwa się co chwilę na powierzchnię jest przypadkowość losu ludzkiego. Właśnie ta tajemnicza siła rządzi prawie wszystkim wokół nas. Nawet jeśli na początku wydaje nam się, że kontrolujemy każdy aspekt swojego życia, szybko przekonujemy się, że to złudzenie. Perypetie bohaterek i bohaterów książki świetnie to pokazują, uzmysławiając nam z całą mocą, że tak mało od nas samych zależy. Przypadek właśnie w dużej mierze determinuje los obecnych na kartach książki postaci, bez względu na to, czy są niewolnikami, czy też osobami bogatymi i wpływowymi.
Jest to też książka o hipokryzji Europejczyków, którzy z chrześcijańskimi frazesami na ustach w rzeczywistości deptali wygłaszane wartości, niewoląc i wykorzystując uznanych za gorszych jedynie z powodu koloru skóry ludzi dla własnego materialnego zysku.
Ale ,,Kauri” opowiada również sile miłości, która jest w stanie rozkruszyć w drobny mak kulturowe różnice i uprzedzenia.
,,Kauri” to fascynująca opowieść napisana pięknym językiem, choć traktuje o wyzysku, przemocy, okrucieństwie, samotności. To lektura głęboka, zmuszająca do refleksji. Dużo jest tu do odkrywania, więc nie da się wspomnieć o wszystkim w jednej recenzji. Warto przeczytać!





































