Dla kogo jest miasto? Jak stworzyć przestrzeń, która o nas dba

- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2025-07-02
- Data 1. wyd. pol.:
- 2025-07-02
- Liczba stron:
- 304
- Czas czytania
- 5 godz. 4 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788368479577
Wyobraź sobie miasto, w którym czujesz się dobrze. Miasto, które nie wyklucza i otacza opieką. Tutaj nie musisz co rano sprawdzać poziomu zanieczyszczenia powietrza ani przebiegać przez pasy, bo zielone światło trwa zbyt krótko. Koła wózka, który prowadzisz, nie utykają w szczelinach, a gdy się zmęczysz, możesz usiąść na ławce skrytej w cieniu zieleni.
Magdalena Milert (@pieing) udowadnia, że codzienność może tak wyglądać. Jako architektka i urbanistka z wieloletnim doświadczeniem analizuje problemy polskich miast i prezentuje rozwiązania mogące uzdrowić naszą przestrzeń. W przystępny sposób przedstawia najnowsze badania, własne obserwacje oraz innowacje, które zmieniły na lepsze życie mieszkańców Barcelony, Waszyngtonu czy Sao Paulo.
Milert proponuje wizję miasta otaczającego opieką wszystkich mieszkańców – nie tylko silnych, sprawnych i głośno deklarujących swoje potrzeby, ale i tych, którym obecnie stosowane rozwiązania utrudniają, a niekiedy nawet uniemożliwiają uczestniczenie w życiu społeczności. Nasze miasta nie muszą być nieprzystępne, przegrzane i drogie – czas zastanowić się, jak stworzyć je na nowo. Tak, by każdy czuł się w nich mile widziany.
Ta książka zapewni ci całe spektrum emocji: od wściekłości wywołanej wykluczeniem po poczucie motywacji do wdrażania zmian. Wspólnie możemy stworzyć miasta, w których chce się żyć.
Kup Dla kogo jest miasto? Jak stworzyć przestrzeń, która o nas dba w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Dla kogo jest miasto? Jak stworzyć przestrzeń, która o nas dba
Poznaj innych czytelników
426 użytkowników ma tytuł Dla kogo jest miasto? Jak stworzyć przestrzeń, która o nas dba na półkach głównych- Chcę przeczytać 236
- Przeczytane 177
- Teraz czytam 13
- 2025 28
- Posiadam 21
- Audiobook 11
- Audiobooki 7
- 2026 5
- Chcę w prezencie 4
- Reportaże 3





























OPINIE i DYSKUSJE o książce Dla kogo jest miasto? Jak stworzyć przestrzeń, która o nas dba
Lektura przypomina, że dobra urbanistyka to nie tylko inwestycje czy zysk firm, ale przede wszystkim przestrzeń przyjazna ludziom: dostępna, funkcjonalna i wspierająca codzienne życie społeczności. Książka skłania do refleksji nad tym, jak współczesne miasta są planowane i jak często zapomina się o podstawowej zasadzie, że miasto powinno służyć jego mieszkańcom.
Lektura przypomina, że dobra urbanistyka to nie tylko inwestycje czy zysk firm, ale przede wszystkim przestrzeń przyjazna ludziom: dostępna, funkcjonalna i wspierająca codzienne życie społeczności. Książka skłania do refleksji nad tym, jak współczesne miasta są planowane i jak często zapomina się o podstawowej zasadzie, że miasto powinno służyć jego mieszkańcom.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka w porządku - dla aktywistów, urbanistów, socjologów pewnie bardzo podstawowa i niezbyt odkrywcza, dla przeciętnej osoby może być ciekawsza. Nie wiem, czy przeczytałabym całość w normalnej formie, ale audiobook polecam. Dobre w formie "miejskiego podcastu" do puszczenia sobie w tle przy sprzątaniu. Niektóre rozdziały bardzo ciekawe, inne trochę infantylne jak np. rozdział, w którym słowo "niepełnosprawność" zamieniano na jakiś dziwny eufemizm, którego nie pamiętam, ale brzmiał nieco żenująco. Niepełnosprawność nie jest złym ani brzydkim słowem - wywalanie go na siłę ze słownika poprawia komfort jedynie osób sprawnych, w szczególności, że nie ma co ukrywać, że jednak niepełnosprawności są ograniczeniami. Ogólne wrażenia spoko, ale nie wiem czy wiele więcej. Jak ktoś bardzo mało wie w temacie, to polecam. Na plus wymienione na końcu przykłady działań, sposoby angażowania się, ważne ustawy, dokumenty i strony.
Książka w porządku - dla aktywistów, urbanistów, socjologów pewnie bardzo podstawowa i niezbyt odkrywcza, dla przeciętnej osoby może być ciekawsza. Nie wiem, czy przeczytałabym całość w normalnej formie, ale audiobook polecam. Dobre w formie "miejskiego podcastu" do puszczenia sobie w tle przy sprzątaniu. Niektóre rozdziały bardzo ciekawe, inne trochę infantylne jak np....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka zaskoczyła mnie bardziej, niż się spodziewałem. Na starcie irytowała mnie feministyczna narracja — i nie zniknęła całkowicie w trakcie — ale im dalej wchodziłem w temat miasta jako organizmu społecznego, tym bardziej wciągała mnie konkretami.
„Dla kogo jest miasto?” to bardzo przystępne, a jednocześnie merytoryczne wprowadzenie w mechanizmy, które na co dzień nas otaczają, choć rzadko je nazywamy. Gentryfikacja, suburbanizacja, gettoizacja, skłoting, kreatywna architektura miejska — wszystko pokazane na żywych przykładach z Polski i świata, bez akademickiego zadęcia. To nie teoria dla urbanistów, tylko opowieść o realnych ludziach wypychanych z centrów, o osiedlach bez infrastruktury, o miastach projektowanych pod samochody zamiast pod mieszkańców.
Bardzo mocny jest też wątek barier architektonicznych dla osób z niepełnosprawnościami, bezdomności oraz patologii rynku mieszkaniowego. Autorka nie moralizuje, tylko tłumaczy mechanizmy i pokazuje konsekwencje decyzji politycznych i biznesowych.
Ogromny plus za styl — konkretny, klarowny, bez lania wody. A na końcu świetna „ściąga”: gdzie szukać wiedzy, jak reagować lokalnie, jak się angażować, gdy coś w przestrzeni miejskiej idzie w złym kierunku.
Mimo ideologicznych zgrzytów to jedna z ciekawszych i bardziej otwierających oczy książek o współczesnym mieście, jakie czytałem. Zostaje w głowie i sprawia, że inaczej patrzę na ulice, osiedla i „rewitalizacje”, które mijam na co dzień.
Ta książka zaskoczyła mnie bardziej, niż się spodziewałem. Na starcie irytowała mnie feministyczna narracja — i nie zniknęła całkowicie w trakcie — ale im dalej wchodziłem w temat miasta jako organizmu społecznego, tym bardziej wciągała mnie konkretami.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Dla kogo jest miasto?” to bardzo przystępne, a jednocześnie merytoryczne wprowadzenie w mechanizmy, które na co dzień...
Otwiera oczy na wiele spraw obok których przechodzi się obojętnie na co dzień.
Otwiera oczy na wiele spraw obok których przechodzi się obojętnie na co dzień.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdybym miała wskazać jedną emocję, jaka towarzyszyła mi w trakcie czytania, to byłby to gniew. Wcale nie dlatego, że książka jest źle napisana. Przeciwnie – w obrazowy sposób odsłania ona złe decyzje, których z uporem się trzymamy i nierówności, które w ten sposób podsycamy.
Dach nad głową bez kredytu do końca życia z krwiożerczą marżą banku. Codzienny kontakt z niezniszczoną naturą. Krawężniki, sygnalizacja świetlna, kolory, faktury i dźwięki przyjazne osobom z niepełnosprawnościami – czy to tak wiele? Jak długo jeszcze trzeba będzie organizować zrzutki na schodołaz dla człowieka, który jest więźniem w swoim bloku – bo spółdzielnia nie dopuszcza do siebie, że ktoś z mieszkańców może akurat nie być młody, zdrowy i bogaty? Jak długo będziemy się przyglądać władzom samorządowym wydającym miliony na betonozę i z pogardą podchodzącym do petycji o park kieszonkowy?
Z jednej strony książka kończy się wezwaniem do działania, wraz z instrukcjami używania demokratycznych narzędzi, w które jesteśmy wyposażeni, aby to działanie podjąć. Z drugiej – akurat mieszkam w mieście, w którym ordynarny prezydent na każdej sesji całkowicie bez skrępowania śmieje się w twarz mieszkańcom i jawnie mówi, że mogą sobie protestować a on i tak zrobi, co chce – bo może. Z trzeciej strony – jak słusznie pyta autorka – czy jednak to miasto jest dla prezydenta czy dla seniorki, która ma problemy z poruszaniem, dla autystycznego chłopaka nadwrażliwego na dźwięki, dla rodziców malucha wożonego w wózku i dla wszystkich, którzy chcą tylko i aż – żyć godnie, spokojnie, w przyjaznej przestrzeni?
Świetna merytorycznie i napisana przyjaznym językiem książka, która każe zadać sobie wiele pytań a przede wszystkim podnosi ciśnienie tak, że zagrzewa do działania.
Gdybym miała wskazać jedną emocję, jaka towarzyszyła mi w trakcie czytania, to byłby to gniew. Wcale nie dlatego, że książka jest źle napisana. Przeciwnie – w obrazowy sposób odsłania ona złe decyzje, których z uporem się trzymamy i nierówności, które w ten sposób podsycamy.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDach nad głową bez kredytu do końca życia z krwiożerczą marżą banku. Codzienny kontakt z...
Książka podobnie jak konto na Instagramie @pieing daje powiew świeżości w spojrzeniu na architekturę i urbanistykę. Autorka celnie podsumowuje bolączki planowania przestrzennego, wyciąga zamiatane pod dywan tematy takie jak gentryfikacja, miejska wyspa ciepła, samochodoza. Na podstawie kompleksowej analizy problemów przedstawia rozwiązania uwzględniające zrównoważony rozwój i inkluzywne podejście, podpierając je przykładami z innych krajów. To pozycja dla każdego kto (chociaż momentami) źle się czuje w mieście i chce dowiedzieć się dlaczego tak jest. I że nie musi tak być :)
Książka podobnie jak konto na Instagramie @pieing daje powiew świeżości w spojrzeniu na architekturę i urbanistykę. Autorka celnie podsumowuje bolączki planowania przestrzennego, wyciąga zamiatane pod dywan tematy takie jak gentryfikacja, miejska wyspa ciepła, samochodoza. Na podstawie kompleksowej analizy problemów przedstawia rozwiązania uwzględniające zrównoważony rozwój...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo studiach teorii sztuki niezbyt rewolucyjne podejście, ciężko też do końca uznać za reportaż
Po studiach teorii sztuki niezbyt rewolucyjne podejście, ciężko też do końca uznać za reportaż
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMocno feministyczne podejście do urbanistyki, mam wrażenie, że bardziej emocjonalne niż naukowe, zdecydowanie nie jest to najlepsza książka o takiej tematyce jaką przeczytałam.
Mocno feministyczne podejście do urbanistyki, mam wrażenie, że bardziej emocjonalne niż naukowe, zdecydowanie nie jest to najlepsza książka o takiej tematyce jaką przeczytałam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toIm dalej, tym mniej mi się podobała.
Im dalej, tym mniej mi się podobała.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli jesteś kobietą, matką, pieszym, osobą starszą, z niepełnosprawnością, to z pewnością wiesz, że polskie miasto nie jest dla ciebie. Przykładów na to sama mogłabym podać bez liku, z autopsji: dlaczego piesi na chodnikach muszą potykać się o kostkę brukową i uciekać przed rowerzystami i hulajnogami, dlaczego nie da się wytrzymać od hałasu, ilość zieleni się zmniejsza, mimo rosnących temperatur, a żeby znaleźć jakieś miejsce gdzie można usiąść trzeba przejść kilometry... A przecież w przestrzeni publicznej mają prawo przebywać wszyscy -a nie tylko sprawni, zdrowi, mężczyźni i kierowcy samochodów. Szkoda, że ta myśl nadal jest dla decydentów utopijna i - o zgrozo - lewacka.
Magdalena Milert zbiera te bolączki w pigułkę i w tym jest szkopuł, bo chyba jest to zbyt duża pigułka. Jeszcze ok jest jak omawiamy potrzeby poszczególnych grup: dzieci, młodzieży, seniorów, niepełnosprawnych, osób neuroatypowych, a nawet bezdomnych. Ale rozdział o polskich problemach mieszkaniowych to już ma bardzo luźny związek z zagadnieniem. Jasne, buduje się w mieście, ale przecież nie tylko; a ceny mieszkań, problemy z patodeveloperką, a nawet przejęcie branży architektonicznej przez kapitalizm - nie do końca się spina z tematem "dla kogo jest miasto". Bardziej należało by tu omówić kwestię planów zagospodarowania przestrzennego, tego jak wyglądają te nowe osiedla i właśnie DLA KOGO one są. Może np. niedługo będzie potrzeba budowania osiedli specjalnie dla seniorów? W ogóle zabrakło mi tu właśnie omówienia miejskiej architektury, co już jest dziwne. Tak samo, jak w sumie podjęcia najważniejszej rzeczy - tego, że polskie (i nie tylko polskie) miasto w XXI to nadal miasto stworzone dla samochodów (niewiele się tu zmienia) - i jakie są tego konsekwencje. Wydaje mi się, że od tego trzeba by było wyjść, bo potrzebom kierowców w zasadzie podporządkowywane jest wszystko.
Autorka podaje szereg inicjatyw na rzecz zmiany miasta - i to jest bardzo fajne. Tylko cały czas to są ruchy oddolne, cały czas niewiele jest myślenia ze strony decydentów o potrzebach różnych grup ludzi. A co, jeśli decydenci nie dbają o potrzeby mieszkańców (ignorując nawet konsultacje społeczne),bo w ich wizji miasto jest dla inwestorów, biznesu i turystów?
Jeśli jesteś kobietą, matką, pieszym, osobą starszą, z niepełnosprawnością, to z pewnością wiesz, że polskie miasto nie jest dla ciebie. Przykładów na to sama mogłabym podać bez liku, z autopsji: dlaczego piesi na chodnikach muszą potykać się o kostkę brukową i uciekać przed rowerzystami i hulajnogami, dlaczego nie da się wytrzymać od hałasu, ilość zieleni się zmniejsza,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to