rozwińzwiń

Miliardy, miliardy. Rozmyślania o życiu i śmierci u schyłku tysiąclecia

Okładka książki Miliardy, miliardy. Rozmyślania o życiu i śmierci u schyłku tysiąclecia autora Carl Sagan, 8372551448
Okładka książki Miliardy, miliardy. Rozmyślania o życiu i śmierci u schyłku tysiąclecia
Carl Sagan Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Seria: Na ścieżkach nauki astronomia, astrofizyka
230 str. 3 godz. 50 min.
Kategoria:
astronomia, astrofizyka
Format:
papier
Seria:
Na ścieżkach nauki
Tytuł oryginału:
Billions and Billions. Thoughts on Life and Death at the Brink of the Millennium
Data wydania:
2001-06-11
Data 1. wyd. pol.:
2001-06-11
Liczba stron:
230
Czas czytania
3 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
8372551448
Tłumacz:
Karolina Bober
Średnia ocen

7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Miliardy, miliardy. Rozmyślania o życiu i śmierci u schyłku tysiąclecia w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Miliardy, miliardy. Rozmyślania o życiu i śmierci u schyłku tysiąclecia



książek na półce przeczytane 983 napisanych opinii 185

Oceny książki Miliardy, miliardy. Rozmyślania o życiu i śmierci u schyłku tysiąclecia

Średnia ocen
7,6 / 10
81 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Miliardy, miliardy. Rozmyślania o życiu i śmierci u schyłku tysiąclecia

avatar
178
131

Na półkach:

Powierzchowne. I szczególnie po przeczytaniu Kanta nie mogę znieść tego sposobu pisania o "prawach" przyrody! I redukcjonizmu. Niekrytyczna ta nauka.
No ale też bez przesady taka tam książka popularnonaukowa która oddaje pewien typowy światopogląd. Właściwie ciekawy vibe.

Powierzchowne. I szczególnie po przeczytaniu Kanta nie mogę znieść tego sposobu pisania o "prawach" przyrody! I redukcjonizmu. Niekrytyczna ta nauka.
No ale też bez przesady taka tam książka popularnonaukowa która oddaje pewien typowy światopogląd. Właściwie ciekawy vibe.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
37
10

Na półkach:

„Miliardy, miliardy” to zbiór esejów, w których Carl Sagan – jeden z najbardziej charyzmatycznych popularyzatorów nauki – porusza tematy od kosmologii po ekologię, od matematyki po filozofię życia. To jego ostatnia książka, napisana w czasie, gdy zmagał się z chorobą, co nadaje jej dodatkowy, osobisty wymiar.

Sagan z charakterystyczną dla siebie jasnością i precyzją tłumaczy złożone zagadnienia naukowe, ale równie wiele miejsca poświęca etyce, odpowiedzialności za przyszłość naszej planety i relacji między nauką a społeczeństwem. W książce nie brakuje jego słynnej zdolności do stawiania prostych, ale głębokich pytań, które zmuszają do refleksji nad miejscem człowieka we wszechświecie.

To pozycja zarówno dla tych, którzy cenią naukową dociekliwość, jak i dla osób szukających inspiracji do myślenia o przyszłości ludzkości. Sagan nie daje gotowych odpowiedzi, ale uczy, jak zadawać właściwe pytania – a to może być jego najcenniejsze dziedzictwo.

„Miliardy, miliardy” to zbiór esejów, w których Carl Sagan – jeden z najbardziej charyzmatycznych popularyzatorów nauki – porusza tematy od kosmologii po ekologię, od matematyki po filozofię życia. To jego ostatnia książka, napisana w czasie, gdy zmagał się z chorobą, co nadaje jej dodatkowy, osobisty wymiar.

Sagan z charakterystyczną dla siebie jasnością i precyzją...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
91
30

Na półkach:

Przyjemna książka z ciekawostkami i rozmyślaniami.

Przyjemna książka z ciekawostkami i rozmyślaniami.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1276 użytkowników ma tytuł Miliardy, miliardy. Rozmyślania o życiu i śmierci u schyłku tysiąclecia na półkach głównych
  • 861
  • 404
  • 11
160 użytkowników ma tytuł Miliardy, miliardy. Rozmyślania o życiu i śmierci u schyłku tysiąclecia na półkach dodatkowych
  • 98
  • 16
  • 15
  • 10
  • 8
  • 7
  • 6

Tagi i tematy do książki Miliardy, miliardy. Rozmyślania o życiu i śmierci u schyłku tysiąclecia

Inne książki autora

Carl Sagan
Carl Sagan
Amerykański astronom, planetolog, kosmolog, astrofizyk, astrobiolog, autor i popularyzator nauki. Jego najbardziej znanym wkładem naukowym są badania życia pozaziemskiego, w tym eksperymentalna demonstracja wytwarzania aminokwasów z podstawowych związków chemicznych przez promieniowanie. Sagan zebrał pierwsze fizyczne wiadomości wysłane w kosmos: tablicę pionierów i Złoty zapis Voyagera, uniwersalne wiadomości, które potencjalnie mogłyby zostać zrozumiane przez każdą pozaziemską inteligencję, która mogłaby je znaleźć. Sagan argumentował za przyjętą obecnie hipotezą, że wysokie temperatury powierzchni Wenus można przypisać i obliczyć za pomocą efektu cieplarnianego. Początkowo był profesorem nadzwyczajnym w Harvardzie, później przeniósł się do Cornell, gdzie spędził większość swojej kariery jako Professor of Astronomy and Space Sciences. Sagan opublikował ponad 600 artykułów naukowych oraz był autorem, współautorem lub redaktorem ponad 20 książek. Napisał wiele książek popularnonaukowych, takich jak Smoki Edenu, Kosmos, Mózg Broca i Bladoniebieska kropka, a także był narratorem i współautorem nagradzanego serialu telewizyjnego z 1980 roku Kosmos: Osobista podróż. Najchętniej oglądany serial w historii amerykańskiej telewizji publicznej, Kosmos, obejrzało co najmniej 500 milionów ludzi w 60 różnych krajach. Towarzysząca serii została wydana książka Kosmos. Napisał także powieść science fiction Kontakt z 1985 roku, będącą podstawą filmu z 1997 roku o tym samym tytule. Jego dokumenty, zawierające 595 000 pozycji, są archiwizowane w Bibliotece Kongresu USA. Sagan opowiadał się za naukowymi dociekaniami sceptycznymi i metodą naukową, był pionierem egzobiologii i promował Poszukiwanie Inteligencji Pozaziemskiej (SETI). Większość swojej kariery spędził jako profesor astronomii na Cornell University, gdzie kierował Laboratorium Badań Planetarnych. Sagan i jego prace otrzymały liczne nagrody i wyróżnienia, w tym NASA Distinguished Public Service Medal, National Academy of Sciences Public Welfare Medal, Nagrodę Pulitzera za książkę „The Dragons of Eden” oraz, w odniesieniu do "Cosmos: A Personal. Voyage", dwie nagrody Emmy, nagrodę Peabody i nagrodę Hugo.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kosmos Carl Sagan
Kosmos
Carl Sagan
Kosmos to jedna z tych książek popularnonaukowych, które mimo upływu dekad nie tracą swojej siły oddziaływania. Carl Sagan stworzył dzieło niezwykle treściwe i fascynujące – opowieść o Wszechświecie, nauce i miejscu człowieka w kosmicznej perspektywie. Autor zachwyca nie tylko ogromem wiedzy, lecz także sposobem jej przekazywania. Potrafi pisać o skomplikowanych zagadnieniach w sposób przystępny, a zarazem poetycki. Jest wizjonerem, który patrzy daleko w przyszłość, a chwilami wręcz marzycielem – snując refleksje o losach cywilizacji, odpowiedzialności nauki i potrzebie pielęgnowania ciekawości świata. Jego entuzjazm wobec odkrywania nieznanego jest zaraźliwy, a humanistyczne podejście do nauki nadaje książce ponadczasowy wymiar. Choć Kosmos został wydany kilkadziesiąt lat temu, zdecydowana większość treści pozostaje aktualna. Fundamenty astronomii, fizyki czy biologii ewolucyjnej, o których pisze Sagan, nie straciły na znaczeniu. Co więcej, wiele z jego refleksji dotyczących kondycji ludzkości czy zagrożeń cywilizacyjnych wydaje się dziś równie trafnych jak w momencie publikacji. Z perspektywy współczesnego czytelnika można jednak odczuć pewien niedosyt edytorski. Wydanie mogłoby zostać wzbogacone o przypisy lub komentarze redakcyjne wskazujące, które fragmenty wymagają aktualizacji w świetle najnowszych odkryć. Interesującym dodatkiem byłoby również zestawienie przewidywań Sagana dotyczących przyszłości z tym, jak rzeczywiście potoczył się rozwój nauki i technologii. Taki kontekst nie umniejszyłby wartości dzieła, lecz przeciwnie – jeszcze wyraźniej ukazałby skalę jego przenikliwości. Kosmos to książka, którą warto przeczytać niezależnie od wieku czy poziomu wiedzy naukowej. To nie tylko wprowadzenie do astronomii, ale przede wszystkim inspirująca opowieść o ludzkiej ciekawości i odwadze poznawania. Sagan przypomina nam, że jesteśmy częścią ogromnego Wszechświata – i że samo to czyni nasze istnienie czymś niezwykłym.
Michał Wroński - awatar Michał Wroński
ocenił na81 miesiąc temu
Fizyka przyszłości. Nauka do 2100 roku Michio Kaku
Fizyka przyszłości. Nauka do 2100 roku
Michio Kaku
Tego autora miałam już okazję czytać wcześniej, dlatego do tej książki podchodziłam z dużym optymizmem. Już w pierwszej połowie zorientowałam się, że jest ona znacznie starsza, niż przypuszczałam – została napisana około 2011 roku. Omawianie najbliższych stu lat było więc ciekawą perspektywą, zwłaszcza że wiele prognoz autora spełniło się dużo szybciej, niż przewidywał. To pokazuje, jak dynamicznie zmienia się świat – niektóre przewidywania realizują się błyskawicznie, inne w ogóle się nie sprawdzają. Bardzo podobało mi się, jak autor przedstawia różne aspekty historii technologii i rozwoju. Dzięki temu wiele zjawisk, które dziś obserwujemy lub w których uczestniczymy, nabiera głębszego kontekstu. Pierwsze dwie trzecie książki były dla mnie naprawdę wciągające i interesujące. Niestety, w pewnym momencie coś się zmieniło – jakby autor nagle „odpłynął” w swoich prognozach. Jego styl, wcześniej klarowny i przemyślany, stał się bardziej powieściowy i chaotyczny, jakby pisany w pośpiechu. Widać jednak, że autor lubi analizować i rozważać różne scenariusze, co sprawia, że jego przemyślenia są ciekawe i warte uwagi. Warto dodać, że ta książka nie jest dla każdego. Szukając roku wydania, nie znalazłam tej informacji w samej książce – musiałam sprawdzić to w internecie. Przy okazji natrafiłam na wiele opinii, z których wynika, że część czytelników oczekiwała niemal idealnych prognoz na przyszłość lub jasnych odpowiedzi, jak będzie wyglądał świat za sto lat. Sama czasem zajmuję się prognozowaniem i wiem, że przewidywanie tego, co wydarzy się za 5-10 lat, jest jeszcze w miarę możliwe, ale próba opisania stu lat naprzód to już bardziej ciekawostka niż realna analiza – i wiąże się z ogromnym ryzykiem błędu. Podsumowując: jeśli szukasz inspirujących spostrzeżeń i ciekawego spojrzenia na zmieniający się świat, ta książka może Ci się spodobać – zwłaszcza że już jesteśmy w trakcie pierwszej trzeciej tego „stuletniego” okresu. Jeśli jednak oczekujesz konkretnych odpowiedzi i szczegółowych prognoz, możesz poczuć się rozczarowany.
Matimajczyta - awatar Matimajczyta
oceniła na88 miesięcy temu
Życie. Fascynująca podróż przez 4 miliardy lat Juan Luis Arsuaga
Życie. Fascynująca podróż przez 4 miliardy lat
Juan Luis Arsuaga
Bardzo dobra książka! Bardziej naukowa niż popularna, ale jeszcze zupełnie przystępna i ciekawa. Faktycznie fascynująca historia ale myślę, że w dużej mierze za sprawą autora, bo nie każda książka o ewolucji tak dobrze się czyta ;) Chyba kolejny autor, którego można czytać w ciemno ;) bardzo dobrze pisze. Bardzo mnie też książka wciągnęła, bardziej nawet niż kilka poprzednich, choć ta była jakby trudniejsza, to jednak także no po prostu lepsza niż jakieśtam ciekawostki zebrane - tutaj jest historia ewolucji na Ziemi opowiedziana od początku do końca, być może autor pominął nieco rośliny, za to zwierzęta, w szczególności naczelne omawia już dość dokładnie, łącznie z tym czy były inne opcje? Czy na innych planetach mogło wyewoluować życie podobnie, a może inaczej? Czy ewolucja była nieunikniona i dlaczego? Po prostu fascynujące tematy :) Owszem, zdarzyło mi się odlecieć kilka razy myślami, ale to bardziej przez akurat dość stresujący moment w życiu, niż książkę, no a i tak zdarzało się to znacznie rzadziej niż przy poprzednich, które niby były "lżejsze", a jednak nie tak dobre. Dzięki tej książce zrozumiałem też jedną ważną rzecz w moim życiu (dzięki niej i "Ciemnej stronie człowieka" Michaela Ghiglieri, którą równocześnie czytam tylko że "papierową"),o której nie będę się tu rozpisywać, tak tylko chciałem sobie zaznaczyć. Kilka cytatów zaznaczyłem, na początek wyjaśnienie jak to jest z tą teorią ewolucji: "To prawda, ewolucja jest teorią, ale w świecie nauki rzeczą najwyższą, do jakiej może aspirować idea, jest… stać się teorią. To również oznacza, że siła faktów może ją obalić, ponieważ teoria jest naukowa tylko wtedy, gdy można poddać ją próbie, jeśli można ją z czymś zestawić i, w pewnych przypadkach, udowodnić, że jest błędna. Naukowcy nie tworzą dogmatów niepodważalnych (ani nikomu ich nie narzucają). Kwestionowanie teorii, wszystkich bez wyjątku, jest esencją nauki. Ale jeżeli czas płynie, a kumulujące się fakty i dane nie przeciwstawiają się teorii, zyskujemy względem niej coraz większą pewność. Nabieramy przekonania, że w przyszłości może zostać ulepszona i że nie dowiedzie się, że jest radykalnie fałszywa. Wtedy zamienia się w teorię uznawaną. (...) Żeby jakoś to zobrazować: w kwestii teorii ewolucji nauka ma tyle samo wątpliwości co w kwestii teorii heliocentrycznej – czyli żadnych." (pdf.str. 30) I kilka innych po prostu ciekawych/ważnych dla mnie: "Tak więc metoda naukowa z gruntu wyklucza założenie, że natura kieruje się celem, ale w zamian nie proponuje nam próżni, niczego lub zupełnej ignorancji, ponieważ cele zastępuje prawami, założenia – przyczynami. W świecie fizycznym, do którego przynależymy, nie ma żadnego planu, nie ma woli, by stało się to czy coś innego, są za to prawa materii, które rządzą jej funkcjonowaniem. Prawa, które mogą zostać poznane przez umysł zwierzęcia ludzkiego! Nauka aspiruje do tego, by zrozumieć, jak działa świat, jakimi rządzi się prawami, i nie ma najmniejszego zamiaru nadawać mu sensu (znaczenia) filozoficznego czy moralnego." (pdf.str. 39) "Można by pomyśleć, że całe dzieło Darwina jest twierdzeniem przeciwstawiającym się teorii żyjącego przed nim Anglika, Williama Paleya, autora książki zatytułowanej Nature Theology, w której bronił istnienia planu w świecie organicznym. Najlepszym przykładem jest ludzkie oko z jego zadziwiającą doskonałością techniczną. Zaprzeczyć, że zostało zaprojektowane przez istotę inteligentną (Boga),byłoby tym samym, co, widząc zegar, założyć, że jest tam od zawsze, jak kamień, a nie, że z pewnością musiał go skonstruować zdolny zegarmistrz, argumentował Paley. W tej konieczności istnienia Projektanta Darwin różnił się od Paleya – jak my wszyscy, którzy za nim poszliśmy. Moim zdaniem Paley jest najwybitniejszym przedstawicielem idei zastosowania zdrowego rozsądku do objaśniania zjawisk natury. Jego argumentacja opiera się na analogii, metaforze. Jeżeli organizmy, przede wszystkim zwierzęta, przypominają maszyny, muszą mieć autora podobnego do nas, Inżyniera. Jako że istoty żywe są o wiele bardziej doskonałe niż nasze maszyny (a tym bardziej niż te z początku XIX wieku),ich autor musi być znacznie lepszy od nas, istot ludzkich. To ciekawe, jak ten argument zwraca się przeciwko Paleyowi, ponieważ maszyny stworzone przez ludzi są jednak, w pewnym sensie doskonalsze niż te biologiczne. Już wyjaśniam. Mimo że istoty żywe mają zdumiewające cechy (performances, jak mówi Monod),gdy przyjrzeć im się z bliska, w ich anatomii pojawia się wiele fuszerek, niezrozumiałych, absurdalnych błędów, jakich żaden człowiek nigdy nie popełniłby w projekcie przemysłowym. To logiczne, ponieważ inżynier pracuje na kartce lub na ekranie komputera, zaczynając od zera. Natomiast gatunki biologiczne pochodzą z przeobrażenia innych, wcześniejszych, i to w nich widać. Bardzo dobitnie ktoś (Francuz François Jacob, laureat Nagrody Nobla wraz z Jacques’em Monodem) powiedział, że ewolucja majsterkuje. Jak zobaczymy dalej, to właśnie ludzkie oko jest dobrym przykładem fuszerki w projekcie." (pdf.str. 39-40) "Rzecz jasna, obecnie nikt już nie broni ślepego determinizmu genetycznego, ale niewielu naukowców utrzymuje też, że ludzi nic nie łączy ze zwierzętami w kwestii zachowania i że nie warunkują nas – w odróżnieniu od zwierząt – geny, choćby pod postacią predyspozycji do nauki. Czy nie byłoby to popadanie w dualizm francuskiego matematyka i filozofa Kartezjusza: wyznawanie teorii, że istota ludzka składa się z ciała i umysłu, natomiast zwierzę jest jedynie maszyną zbudowaną z tkanek organicznych, automatem z nie większą ilością osobniczego życia niż nasz samochód, który nie przysparza nam dylematów, gdy musimy go zezłomować, jak się zużyje w ciągu lat?" (pdf.str. 202) - nasuwa mi się tu komentarz do ostatniego zdania: chyba tobie! XD gdyż akurat jestem w procesie pożegnania ze starym samochodem i nie jest łatwo ;) Dlatego trochę mnie to rozbawiło. Tym niemniej cały cytat to słuszne spostrzeżenie. "Nicholas Humphrey zadaje sobie pytanie, do czego służy świadomość „ja”, opierając się na założeniu, że musi do czegoś służyć, skoro została wykształcona poprzez dobór naturalny. Do powracającego pytania (które zadawał już sobie Denis Diderot) o to, czy automatom (urządzeniom, komputerom, robotom) można wszczepić świadomość (duszę),dodaje pytanie o  to, jak by to można było zauważyć. To znaczy: jakie skutki wywołuje świadomość? Żabie, a nawet krowie, odpowiada Humphrey, nie przydałaby się na nic i  dlatego jej nie posiadają. I  to jest rzecz ważna: świadomość „ja” nie jest użyteczna dla wszystkich gatunków, jedynie dla tych o  złożonej biologii społecznej, na przykład ludzi, i do pewnego stopnia szympansów, i może psów (…)." (pdf.str. 229) Książka zahacza nawet o temat sztucznej inteligencji, z czego przytoczę szczególnie ciekawy fragmencik: "Algorytmy komputerowe są realizowane przez procesory oparte na substracie krzemowym, zaś doznania (ból, gorąco, głód),stany emocjonalne (przerażenie, czułość, wściekłość, smutek i przygnębienie) oraz myśli ludzkie opierają się na chemii węglowej (ta sama chemia organiczna jest wspólna dla całego życia na Ziemi). A skoro subiektywność zależy wyłącznie od jej zaprogramowania, nie powinno być zasadniczej różnicy pomiędzy algorytmami krzemowych urządzeń a algorytmami biochemicznymi zwierząt i człowieka, pomiędzy czipem a neuronem." (pdf.str. 230) "(…) mówi Conway Morris, że ewolucja jest sposobem świata na poznanie siebie samego." (pdf.str. 268) (czytana/słuchana: 11-13.03.2026) 5/5 [8/10]
lex - awatar lex
ocenił na827 dni temu
Strzelby, zarazki i stal. Krótka historia ludzkości Jared Diamond
Strzelby, zarazki i stal. Krótka historia ludzkości
Jared Diamond
Książka amerykańskiego geografa i biologa ewolucyjnego, opublikowana po raz pierwszy w 1997 roku. Zdobyła wielkie uznanie, otrzymując m.in. Nagrodę Pulitzera w kategorii literatury faktu. Diamond podejmuje w niej próbę odpowiedzi na pytanie zadane przez papuaskiego polityka Yali: „Dlaczego biali ludzie posiadają tak wiele 'cargo' (zasoby dóbr materialnych),a my, czarni ludzie, mamy ich tak mało?”. Autor stawia tezę, że różnice w rozwoju cywilizacji wynikają nie z różnic rasowych, lecz z uwarunkowań geograficznych, klimatycznych i ekologicznych. Diamond argumentuje, że kluczowe dla rozwoju cywilizacji były: dostępność roślin i zwierząt do udomowienia (obszary takie jak Bliski Wschód, Chiny czy Mesoameryka miały korzystne warunki do uprawy roślin i hodowli zwierząt, co umożliwiło powstanie osiadłych społeczeństw); geografia i ośrodki rolnicze (ukształtowanie terenu oraz orientacja osi kontynentów sprzyjały rozprzestrzenianiu się rolnictwa i technologii); rozwój chorób zakaźnych (społeczeństwa rolnicze, żyjące w dużych skupiskach, były bardziej narażone na choroby, z których część stała się endemiczna, dając mieszkańcom tych obszarów odporność na nie) oraz innowacje technologiczne (dostęp do surowców oraz potrzeba obrony przed innymi społecznościami stymulowały rozwój technologii, takich jak broń czy narzędzia rolnicze). Książka była krytykowana za deterministyczne podejście, nadmierne uproszczenie i pomijanie roli ludzkiej decyzji oraz kultury w kształtowaniu historii. Zarzucano jej też brak uwzględnienia czynników społecznych i politycznych (wpływ struktur społecznych, politycznych i ideologicznych na rozwój cywilizacji) oraz ograniczonej analizie przypadków (niektóre regiony, takie jak Afryka Subsaharyjska, zostały przedstawione w sposób zbyt ogólny, co może prowadzić do uproszczeń i błędnych wniosków). Jednak „Strzelby, zarazki i stal” to ambitna próba wyjaśnienia globalnych nierówności rozwojowych. I chociaż należy ją czytać z pewnym dystansem, pozostaje ważnym punktem odniesienia w dyskusjach na temat historii i rozwoju cywilizacji. A czyta się ją rewelacyjnie. Trzeba przyznać, że Diamond pisze wyśmienicie!
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na86 miesięcy temu
Świat opanowany przez demony. Nauka jako światło w mroku Carl Sagan
Świat opanowany przez demony. Nauka jako światło w mroku
Carl Sagan Ann Druyan
Bardzo dobra książka, której opis najlepiej mówi o tym, o czym ona jest, więc nie będę się powtarzać ;) Autor analizuje różne wierzenia i wyjaśnia skąd się mogą brać i to niekoniecznie tak, ze ktoś jest taki głupi czy naiwny że w coś wierzy, ale po prostu pewne rzeczy mogą być mieszanką wspomnień z dzieciństwa, jakichś przebłysków przeżyć, zawodności funkcjonowania mózgu itp... Ciekawe jest też to, jak te rzekome wizje/przeżycia zmieniały się na przestrzeni wieków! Książka wciągnęła mnie bardzo od początku i bardzo rezonuje ze mną :P Jednak ostatnia 1/3 jest niestety dużo gorsza i znacznie nudniejsza, bo to już głównie krytyka szkolnictwa w USA... Cytaty, które sobie zaznaczyłem: "Nawet w swym najlepszym wydaniu dawna praktyka medyczna nie była w stanie uratować wielu istnień ludzkich. Królowa Anna była ostatnią przedstawicielką dynastii Stuartów rządzących Wielką Brytanią. W ostatnich siedemnastu latach XVII wieku była w ciąży osiemnaście razy. Tylko pięcioro dzieci urodziło się żywych, z których jedno przeżyło okres wczesnodziecięcy. Zmarło jednak przed osiągnięciem dojrzałości i przed koronacją swej matki, która odbyła się w 1702 roku. Nie wydaje się, by przyczyną tych tragedii była jakakolwiek choroba uwarunkowana genetycznie. Królowa Anna miała najlepszą opiekę lekarską, jaką w tym czasie można było uzyskać. Choroby, które niegdyś powodowały śmierć bardzo wielu niemowląt i starszych dzieci, zostały stopniowo opanowane i pokonane przez naukę - stało się tak dzięki odkryciu świata mikroorganizmów, poprzez stwierdzenie, że położne i lekarze powinni myć ręce przed odbieraniem porodu i sterylizować używane narzędzia, poprzez poprawę sposobu odżywiania, poprawę publicznej opieki zdrowotnej i higieny, jak również dzięki antybiotykom i innym lekom, szczepionkom, odkryciu cząsteczkowej budowy DNA, biologii molekularnej i obecnie terapii genowej. W większości krajów dzieci mają dzisiaj nieporównywalnie większą szansę dożyć wieku dorosłego niż potomkowie kandydatki do tronu jednego z najpotężniejszych państw na Ziemi w końcu XVII wieku. Na całym świecie zlikwidowano ospę prawdziwą. Obszar naszej planety, na którym występują komary przenoszące malarię, znacznie się zmniejszył. Co roku zwiększa się liczba lat, które ma szansę przeżyć dziecko z rozpoznaniem białaczki. Wiedza naukowa pozwala, by Ziemia wy­żywiła sto razy większą liczbę ludzi, niż było to możliwe kilka tysięcy lat temu. Możemy modlić się za osobę chorą na cholerę lub podawać jej 500 miligramów tetracykliny co 12 godzin. (...). W przypadku chorego na schizofrenię można zastosować psychoanalityczną terapię słowną niemal całkowicie nieskuteczną albo podawać mu 300 do 500 miligramów klozapiny. Naukowo udowodnione sposoby leczenia są setki lub tysiące razy bardziej skuteczne od tzw. metod alternatywnych. (Nawet wtedy, gdy wydaje się, że metody alternatywne działają, w rzeczywistości nie wiemy, czy odegrały one jakąkolwiek rolę. Spontaniczne remisje w przypadku takich chorób jak cholera czy schizofrenia mogą się zdarzyć również bez stosowania modlitwy lub psychoanalizy). Odrzucenie metod nauki oznacza coś znacznie poważniejszego niż obywanie się bez klimatyzacji, odtwarza czy płyt kompaktowych, suszarek do włosów i szybkich samochodów." (pdf.str. 22-23) "Numer „Weekly World News" z 18 sierpnia 1 992 roku donosi o odkryciu przez „tajnego satelitę NASA tysięcy, a być może nawet milionów głosów" wydobywających się z czarnej dziury znajdującej się w środku galaktyki M51, wyśpiewujących nieustannie „Chwała, chwa­ła, chwała Panu na wysokościach". Po angielsku." (pdf.str. 71) :D "Od czasu do czasu otrzymuję list od kogoś, kto jest „w kontakcie" z istotami pozaziemskimi. Zachęca się mnie niekiedy „do zadania im jakiegokolwiek pytania". I dlatego przez kilka lat przygotowałem niewielką listę pytań. Oczywiście należy pamiętać, że cywilizacja obcych istot jest bardzo zaawansowana intelektualnie. A więc wydaję polecenia takie, jak: „Proszę podać krótki dowód potwierdzający wielkie twierdzenie Fermata", albo hipotezy Goldbacha, a następnie muszę wyjaśnić o co chodzi, ponieważ istoty pozaziemskie mogą nie nazywać tego wielkim twierdzeniem Fermata. Piszę zatem krótkie równanie matematyczne z potęgami. Nigdy nie otrzymuję odpowiedzi. Natomiast jeśli zadaję pytanie: „Czy powinniśmy być dobrzy?", to niemal zawsze uzyskuję odpowiedź. Istoty obce są niezwykle skore do odpowiadania na jakiekolwiek pytania ogólne, szczególnie związane z osądami moralnymi. Jednakże w przypadku, gdy pytanie jest konkretne, odpowiedzią jest tylko cisza. Z tych zróżnicowanych zdolności do odpowiadania na różne pytania można wyciągnąć określone wnioski." (pdf.str. 111-112) "Etnograf Thomas E. Bullard napisał w 1989 roku, że: (...) 'Nauka mogła wypędzić duchy i czarownice z naszych wierzeń, ale to wakujące miejsce zostało szybko zajęte przez istoty z innych planet, które spełniają te same funkcje. Jedynie pozaziemskie pochodzenie „obcych" stanowiące zewnętrzną powłokę tego zjawiska jest nowe. Wszystkie obawy i dramaty psychiczne wydają się ponownie znajdować drogę do ludzkich umysłów, gdzie, jak zwykle w fantastycznym świecie, niektóre sprawy nie dają nam w nocy spokoju. ' Czy jest możliwe, że we wszystkich okresach historycznych i w róż­nych miejscach na świecie ludzie doznają okresowo realistycznych omamów, często o treści seksualnej, na temat badań przez dziwne, komunikujące się telepatycznie, zwiewne istoty, które przenikają przez ściany - przy czym szczegóły tych opowieści odpowiadają dominującym tematom kulturowym wynikającym z ducha czasów? Osoby, które nie mają takich doświadczeń osobistych, uznają je za podniecające i w pewien sposób znajome. Przekazują opowieść dalej. Wkrótce zaczyna ona żyć własnym życiem, jest natchnieniem dla innych próbujących zrozumieć własne wizje i omamy, a następnie wkracza do świata folkloru, mitów i legend. Związek pomiędzy treścią omamów wynikających ze spontanicznej aktywności płata skroniowego i paradygmatem o badaniach wykonywanych przez obcych jest zgodny z taką hipotezą. Prawdopodobnie w sytuacji, gdy każdy wie, że bogowie zstąpili na Ziemię, doznajemy omamów, których treścią są bogowie; gdy z kolei każdy z nas jest zaznajomiony z demonami, wtedy są to inkub i sukub; gdy powszechnie akceptuje się występowanie chochlików, widzimy chochliki; w wieku spirytualizmu spotykaliśmy duchy; gdy dawne mity ulegają osłabieniu i zaczynamy dopuszczać istnienie istot pozaziemskich, wtedy nasza okołosenna wyobraźnia ukazuje nam istoty z innych planet." (pdf.str. 143-144) - dobre wyjaśnienie! "[Elizabeth] Loftus twierdzi, że „wspomnienie danego wydarzenia jest bardziej zbliżone do opowieści, która przy każdym przypominaniu ulega po prawkom, niż do niezmiennego pakietu oryginalnych informacji"." (pdf.str. 150) "Dlaczego pouczenia występujące w widzeniach są takie prozaiczne? Dlaczego wizje tak znamienitej osoby, jaką jest Matka Boska, w niewielkim rejonie zamieszkanym przez kilka tysięcy osób dotyczyły naprawy kaplicy lub wystrzegania się grzechów? Dlaczego nie zdarzały się ważne i prorocze przesłania, których znaczenie mogłoby zostać dostrzeżone w późniejszych latach jako coś, co mogło pochodzić tylko od Boga lub od świętych. Czyż nie wzmocniłoby to prawd katolickich w ich śmiertelnych zmaganiach z protestantyzmem, a później z fermentem spowodowanym przez oświecenie. Jednakże nie mamy wizji ostrzegających Kościół na przykład przed akceptowaniem twierdzeń o Ziemi jako środku wszechświata lub przestrzegających przed współ­pracą z nazistowskimi Niemcami - dotyczących więc dwóch kwestii o poważnym znaczeniu zarówno historycznym, jak i moralnym, co do których Kościół się mylił, jak stwierdził papież Jan Paweł II, podnosząc przez to swą wiarygodność. Żaden święty nie krytykował praktyk torturowania i palenia czarownic i heretyków. Dlaczego? Czyżby nie uświadamiali sobie tego, co się dzieje? Czy nie widzieli w tym zła? Dlaczego Maryja zawsze nakazuje biednym chłopom, by poinformowali władze? Dlaczego sama nie przekonuje władców? Króla? Papieża? Prawdą jest jednak, że w XIX i XX wieku niektóre widzenia miały istotny wydźwięk polityczny - w Fatimie, w Portugalii, w 1917 roku Dziewica została rozzłoszczona faktem, że świecki rząd zastąpił władze, którymi kierował Kościół, a w Garabandal, w Hiszpanii, w latach 1961-1965 zagrożono końcem świata, jeśli natychmiast nic zostaną uznane konserwatywne doktryny religijne i polityczne. Twierdzę, że istnieje wiele podobieństw pomiędzy widzeniami Maryi oraz doniesieniami o uprowadzeniach przez obce istoty (...)" (pdf.str. 158-159) "Często zadaje mi się pytanie: „Czy wierzy pan w istnienie inteligencji pozaziemskiej?" Przytaczam więc standardowe argumenty - że istnieje wiele sprzyjających miejsc w kosmosie, że cząsteczki życia znajdują się wszędzie, używam słowa „miliardy" i podobnych określeń oznaczających wielkość wszechświata. Następnie stwierdzam, że byłoby dla mnie zaskakujące, gdyby nie istniała pozaziemska inteligencja, ale oczywiście obecnie nie ma przekonujących dowodów przemawiających za jej występowaniem. Wtedy często pada pytanie: „Co tak naprawdę myślisz?" Odpowiadam: „Właśnie powiedziałem, co naprawdę myślę". „Tak, ale co czujesz w środku?" Jednak nie staram się poczuć czegoś „w środku". Jeśli mam traktować otaczający świat poważnie, to kierowanie się czymkolwiek innym niż rozumem, bez względu na to, jakby to było kuszące, prawdopodobnie doprowadzi mnie tylko do kłopotów. Naprawdę nie ma nic złego w powstrzymaniu się od dokonywania osądu do czasu przedstawienia przekonywających dowodów." (pdf.str. 192) - złoto! Kwintesencja tego co ja myślę. I czuję, a raczej nie czuję :D "Posiadanie otwartego umysłu jest zaletą, jednak, jak powiedział niegdyś James Oberg, inżynier zajmujący się statkami kosmicznymi. nie może być na tyle otwarty, by wyleciał mózg. Oczywiście powinniśmy umieć zmienić zdanie, gdy przedstawi się nam nowe dowody. Jednakże muszą one być przekonujące. Standardy dowodów w większości przypadków uprowadzeń dokonywanych przez obcych są w przybliżeniu takie same jak w przypadku objawień Dziewicy Maryi w średniowiecznej Hiszpanii." (pdf.str. 200) - ach, więc to on powiedział ;) "Zdecydowanie odmienne spojrzenie na coś zbliżonego do życia wiecznego zaproponował niegdyś brytyjski naukowiec o szerokich zainteresowaniach, J.B.S. Haldane, który był między innymi współtwórcą jednej z dziedzin nauki - genetyki populacyjnej. Haldane wyobrażał sobie odległą przyszłość, w której gwiazdy będą dogasać, a przestrzeń będzie wypełniać chłodny, rozrzedzony gaz. Jednak, jeśli poczekamy przez odpowiednio długi czas, to pojawią się statystyczne fluktuacje w gęstości tego gazu. W ogromnych przedziałach czasu fluktuacje takie będą wystarczające do odtworzenia wszechświata zbliżonego do naszego. Jeśli wszechświat jest nieskończenie stary, twierdził Haldane, to będzie występować nieskończona liczba takich odtworzeń. Tak więc w nieskończenie starym wszechświecie, z nieskończoną liczbą pojawiających się galaktyk, gwiazd, planet i z mnogością życia, musi pojawić się planeta identyczna z Ziemią, na której ty i wszyscy twoi najbliżsi będziecie znowu razem. Znów będę mógł zobaczyć moich rodziców i przedstawić ich moim wnukom, których nigdy nie znali. A wszystko to nie wydarzy się raz, ale nieskończoną liczbę razy." (pdf.str. 216-217) - o tym też już wspominałem, że też mi mniej-więcej to już kiedyś przyszło do głowy ;) W nieskończenie starym wszechświecie atomy muszą kiedyś ułożyć się tak jak teraz, a wtedy znowu tu będziemy ;) "Jednak z pewnych względów nie jest to takie samo pocieszenie jak to, które oferują nam religie. Jeśli nikt z nas nie będzie miał wspomnień dotyczących tego, co wydarzyło się tym razem, czyli w czasach, w któ­rych żyją autor i czytelnik, to obietnica satysfakcji ze wskrzeszenia ciała w przyszłości brzmi w naszych uszach nieco głucho." (pdf.str. 217) - noo tak, ale to w sumie tak jak z ewentualną reinkarnacją - też nie mamy tych wspomnień, więc się niewiele różni ;) Podsumowując: dałbym nawet 8/10 ale przez tą nudną ostatnią 1/3 tylko 7/10. (czytana/słuchana: 17-19.03.2026) 5-/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na713 dni temu

Cytaty z książki Miliardy, miliardy. Rozmyślania o życiu i śmierci u schyłku tysiąclecia

Więcej
Carl Sagan Miliardy, miliardy. Rozmyślania o życiu i śmierci u schyłku tysiąclecia Zobacz więcej
Carl Sagan Miliardy, miliardy. Rozmyślania o życiu i śmierci u schyłku tysiąclecia Zobacz więcej
Carl Sagan Miliardy, miliardy. Rozmyślania o życiu i śmierci u schyłku tysiąclecia Zobacz więcej
Więcej