
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać287
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać7
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać12
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać11
Caught up

- Kategoria:
- literatura obyczajowa, romans
- Format:
- papier
- Cykl:
- Windy City (tom 3)
- Tytuł oryginału:
- Caught Up
- Data wydania:
- 2025-02-06
- Data 1. wyd. pol.:
- 2025-02-06
- Data 1. wydania:
- 2023-11-23
- Liczba stron:
- 547
- Czas czytania
- 9 godz. 7 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788383628929
Kai Rhodes to gwiazda drużyny baseballowej z Chicago. Coraz trudniej jest mu pogodzić uprawianie zawodowo sportu z organizacją opieki dla swojego piętnastomiesięcznego syna. Mężczyzna został samotnym ojcem i kompletnie sobie z tym nie radzi.
Nie pomaga mu też fakt, że po zaledwie paru tygodniach pracy zwalnia każdą nianię. Tym razem jednak nie będzie mógł tak szybko zrezygnować z opiekunki, bo jego trener powierzył tę funkcję… własnej córce.
Miller Montgomery z zawodu nie jest nianią, a cukiernikiem. Lecz kiedy tata prosi ją, żeby pomogła w opiece nad dzieckiem jednego ze swoich najlepszych zawodników, dziewczyna nie potrafi odmówić.
Spędzi z baseballistą i jego małym synem całe wakacje i szybko się okaże, że to zdecydowanie zbyt krótko. Wszystko kiedyś się kończy, a ona nigdy nie była typem dziewczyny, która lubi zobowiązania.
Kup Caught up w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Caught up
Nie zakładałam, że będę płakać w trakcie czytania tej książki. A wzruszyłam się i to nie raz. Cóż za zaskoczenie jak przejmująca i wciągająca była ta część. I mimo, że same motywacje, jakie kierowały Mills, są w mojej ocenie niezrozumiałe to wyrozumiałość Kaia wynagradza ten minius. Podoba mi się tu prawie wszystko od bohaterów, przez fabułę po prowadzenie wątku romantycznego. Im dalej w serie tym lepiej. Aż nie mogę doczekać się kolejnej części. Przeczytane: 1.2.2025, 1.11.2025
Oceny książki Caught up
Poznaj innych czytelników
2228 użytkowników ma tytuł Caught up na półkach głównych- Przeczytane 1 697
- Chcę przeczytać 506
- Teraz czytam 25
- 2025 148
- Posiadam 128
- Ulubione 62
- Legimi 31
- 2026 27
- Audiobook 23
- Ebook 21
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Caught up


„Księgi Jakubowe” wybrane Książką 25-lecia. „Pod podszewką tolerancyjnej Polski”
Cytaty z książki Caught up
Życie polega na tym, żeby odnaleźć szczęście. Przeżywać je tak, by nieść radość sobie i innym.
Życie polega na tym, żeby odnaleźć szczęście. Przeżywać je tak, by nieść radość sobie i innym.
Nie mów, że mnie kochasz. I nie mów mi też, proszę, że mnie nie kochasz. Ale przede wszystkim nie dawaj mi żadnej nadziei, ponieważ jeśli to zrobisz, coś czuję, że będę za tobą gonił po całym kraju do czasu, aż cię złapię.
Nie mów, że mnie kochasz. I nie mów mi też, proszę, że mnie nie kochasz. Ale przede wszystkim nie dawaj mi żadnej nadziei, ponieważ ...
Rozwiń ZwińKiedy zostajesz rodzicem, w twoim życiu pojawia się inny rodzaj miłości.
Kiedy zostajesz rodzicem, w twoim życiu pojawia się inny rodzaj miłości.











































OPINIE i DYSKUSJE o książce Caught up
Czy "Caught Up" to kolejna część, przy której się rozpłynęłam? No zgadnijcie...
Serio, czy Liz Tomforde próbuje mnie emocjonalnie wykończyć? Z każdą kolejną odsłoną serii Windy City tworzy historie i bohaterów, których po prostu nie da się nie pokochać. Ta część złapała mnie za serce i do tej pory nie chce puścić. Kocham. Po prostu kocham.
Kai Rhodes… przepadłam. Totalnie. Liz naprawdę ma talent do tworzenia męskich bohaterów, którzy są absolutnie nie do odrzucenia i Kai tylko to potwierdza. Kupił mnie wszystkim: swoją troską, zagubieniem, ale też tym, jak bardzo się starał. A fakt, że jest samotnym ojcem? Normalnie nie jestem fanką tego motywu, ale tutaj... biorę w ciemno i jeszcze się tym jaram.
Miller to z kolei idealne dopełnienie tej historii - bezpośrednia, przebojowa, z charakterem. Wnosi do fabuły lekkość, humor i ten pazur, którego bardzo tu potrzeba. No i Max... ja nie mam słów 🥺 Ta trójka to zdecydowanie moi ulubieni bohaterowie całej serii.
Styl autorki? Bez zmian - lekki, naturalny, wciągający. Bez zadęcia, bez zbędnego kombinowania. Po prostu siadasz i płyniesz przez tę historię. I tak, polały się łzy - moja romantyczna dusza została tutaj solidnie przetrzepana. Kilka razy.
Na ten moment Liz Tomforde mnie nie zawodzi i jestem już oficjalnie, bez żadnych wątpliwości, fanką serii Windy City. I będę ją wciskać każdemu, kto choć trochę lubi romanse.
Czytajcie. Serio. ❤️
Czy "Caught Up" to kolejna część, przy której się rozpłynęłam? No zgadnijcie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSerio, czy Liz Tomforde próbuje mnie emocjonalnie wykończyć? Z każdą kolejną odsłoną serii Windy City tworzy historie i bohaterów, których po prostu nie da się nie pokochać. Ta część złapała mnie za serce i do tej pory nie chce puścić. Kocham. Po prostu kocham.
Kai Rhodes… przepadłam....
To już trzeci tom serii Windy City, do której wracam zawsze wtedy, gdy mam za sobą zbyt wiele ciężkich, wymagających emocjonalnie książek i potrzebuję czegoś lżejszego, historii, która przywróci mi równowagę i po prostu poprawi nastrój. Na co dzień raczej bliższe są mi lektury, zostawiające po sobie jakiś ślad. Jednak są momenty, kiedy jedyne, czego naprawdę potrzebuję, to coś optymistycznego, a nawet trochę zbyt wyidealizowanego.
Ta seria właśnie taka jest. Choć uważam, że bohaterowie bywają momentami aż nazbyt nieskazitelni, a ich rzeczywistość momentami wydaje się oderwana od realności, nie mogę odmówić jej jednego, ze to po prostu działa. Czytanie jej naprawdę poprawia mi humor i sprawia, że wszystko wydaje się lżejsze.
Nie ukrywam, że miałam spore opory przed sięgnięciem po ten tom, głównie ze względu na wątki związane z dziećmi i rodzicielstwem, które nie należą do moich ulubionych. Mimo to jestem tutaj i ku mojemu zaskoczeniu to właśnie ta część podobała mi się najbardziej z całej trójki!
Nie do końca wiem, jak to się stało, ale totalnie kupił mnie ten klimat. Historia Malakaia i Miller była zdecydowanie najlepsza do tej pory, bardziej wciągająca, bardziej „żywa”, a ich relacja wydawała mi się najciekawsza. To właśnie tych bohaterów polubiłam najmocniej, co tylko spotęgowało moje pozytywne odczucia względem tej części.
Może to nie jest literatura, która zostaje ze mną na długo, ale czasem nie o to chodzi. Czasem chodzi tylko o to, żeby przez chwilę było po prostu dobrze i miło. Ta książka dokładnie to mi dała.
To już trzeci tom serii Windy City, do której wracam zawsze wtedy, gdy mam za sobą zbyt wiele ciężkich, wymagających emocjonalnie książek i potrzebuję czegoś lżejszego, historii, która przywróci mi równowagę i po prostu poprawi nastrój. Na co dzień raczej bliższe są mi lektury, zostawiające po sobie jakiś ślad. Jednak są momenty, kiedy jedyne, czego naprawdę potrzebuję, to...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCudna!
Cudna!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Caught up" Windy City tom 3 - Liz Tomforde
5/5 ⭐️
"- Masz zamiar mnie pocałować?
- Myślę o tym.
- A co się stało z tą twoją zasadą: "Żadnego więcej całowania"?
- Chcę ją złamać."
On jest baseballistą, który samotnie wychowuje syna i zwalnia każdą nianię, którą zatrudni..
A ona jest córką jego trenera, która.. ma przez lato zajmować się właśnie jego synem..
JAKIE TO BYŁO ZAJ**ISTE!
Malakai Rhodes to jest zdecydowanie najlepszy mężczyzna z całej tej serii! 😭
Jego miłość do syna wykracza poza wszelką skalę, przez co rozpływałam się nad nim co kilka stron! A sam Max? Przecież to jest najsłodszy dzieciak, o jakim czytałam!
I w tym wszystkim Miller, która ani trochę nie jest słodka, za to ma cięty humorek i równie wielkie serce, co Kai..
Pokochałam tę trójkę całą sobą! 🧡
"- Flirtujesz ze mną, Montgomery?
- Odkąd się poznaliśmy. Zamierzasz zacząć odpowiadać na ten flirt?"
Miller jest cukiernikiem, jednak jej talent postanowił zrobić sobie przerwę. Dziewczyna nie jest w stanie wymyślić niczego nowego, chociaż potrzebuje trzech nowych przepisów więc.. postanawia zrobić sobie przerwę od kariery.
I wtedy, w windzie, wpada na Kaia i jego syna. Z samego rana, z dwoma piwami, z czego jedno z nich radośnie sobie popija, z kolczykiem na twarzy i tatuażami na ciele.
Miller potrafi zrobić wrażenie, bez dwóch zdań xD
Chwilę później mężczyzna dowiaduje się od swojego trenera, a jednocześnie przyjaciela, że ta szalona kobieta ma przez dwa miesiące być nianią jego dziecka i.. delikatnie mówiąc, nie jest z tego powodu zachwycony.
I wiecie.. słyszałam, że ten tom jest najlepszy z całej serii, ale.. nie spodziewałam się, że aż tak!
Poprzednie dwie części również kocham całą sobą, ale "Caught up" sprawiało, że moje serce biło o stokroć mocniej za każdym razem, kiedy tylko otwierałam książkę!
Za każdym razem, kiedy Max się uśmiechał, kiedy wyciągał rączki do Miller czy wolał "nana".. albo, kiedy Kai obserwował tą dwójkę i marzył, żeby to było na zawsze, a nie tylko dwa miesiące.. czy gdy zabrał ją do cukierni, by nabrała weny..
I can't 😭😭😭
Już nie wspomnę o tym, ile łez wylałam na tej książce, bo jestem taką beznadziejną romantyczką i wzruszam się z byle powodu..
Ale relacja tej dwójki.. kurde no, to jest to! To jest powód, dla którego czytam książki!
To nie tak, że mieli ochotę rzucić się na siebie jak wygłodniałe wilki minutę po tym, jak się poznali..
No dobra, może mieli XDDD
ALE!
Oni.. naprawdę spędzali razem czas. Poznawali siebie nawzajem, jak tylko mogli chociaż wiedzieli, że ich czas ma datę ważności..
I nawet, kiedy zbliżyli się do siebie fizycznie to oboje wiedzieli, że nie będą potrafili przestać o sobie myśleć z dniem, kiedy skończy się ich wakacyjny romans..
Oni po prostu wiedzieli już, że należą do siebie.. i, że żadne kilometry tego nie zmienia, chociaż nie chcieli tego przyznać na głos..
Sama relacja Miller i Maxa.. rozpływam się nad nimi, jak masełko..
A scena, gdy piekli razem chlebek bananowy? Cholera, to jedna z moich ulubionych scen..
Wraz z tą, gdy Max powiedział do Millie "mamo"..
Autentycznie się wtedy rozpłakałam 😭
"Lubi mojego syna. Tak samo jak on ją. A to drugie sprawia, że ja lubię Miller nawet odrobinę bardziej."
Fajnie też, że autorka nie zapomina o bohaterach z poprzednich części i co jakiś czas się przewijają. To jedna z moich ulubionych rzeczy, jeśli chodzi o czytanie serii, w których każdy tom opowiada o innych postaciach 🧡
No i Monty! Cholera, jak ja pokochałam tego człowieka, to.. słów mi brak! Strasznie się cieszę, że po tej serii czeka mnie jeszcze książka o nim, bo to mężczyzna, który zasługuje na odnalezienie swojego małego kawałka nieba na ziemi..
I wiecie.. to, że mężczyźni w tej serii to czyste złoto, to jest jedno. Ale to, że Liz za każdym razem porusza też poważniejsze tematy, zręcznie wplatając je w historie.. to sprawia, że jeszcze bardziej kocham jej książki.
Mamy tu do czynienia ze strachem, przed byciem niewystarczającym rodzicem, samotność, która w pewnym momencie mocno wybrzmiewa i.. strach przed uczuciami. Przed tym, jak obezwładniająca może być miłość..
Liz potrafi w emocje, bez dwóch zdań..
Ta seria tak naprawdę już od pierwszego tomu stała się moim domem. A teraz za każdym razem, gdy biorę się za kolejną część.. czuję, jakbym wracała do siebie 🧡
"- Obiecałaś, że pomożesz mi odnaleźć równowagę w życiu, więc pomyślałem, że ja pomogę ci odnaleźć radość."
Współpraca reklamowa z @niezwyklezagraniczne
"Caught up" Windy City tom 3 - Liz Tomforde
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to5/5 ⭐️
"- Masz zamiar mnie pocałować?
- Myślę o tym.
- A co się stało z tą twoją zasadą: "Żadnego więcej całowania"?
- Chcę ją złamać."
On jest baseballistą, który samotnie wychowuje syna i zwalnia każdą nianię, którą zatrudni..
A ona jest córką jego trenera, która.. ma przez lato zajmować się właśnie jego synem..
JAKIE TO...
Chociaż w dalszym ciągu uwielbiam książki Liz i kocham tą serię, to jednak ta cześć na razie spada u mnie na trzecie miejsce. Miejscami trochę mi się dłużyła i pewnie duży wpływ miał na to fakt, że motyw samotnego ojca nie jest moim ulubionym. Historia Miller i Kaya chociaż słodka i rozczulajaca na koniec, nie wywołała we mnie tylu emocji co np. Ryana i Indy, którzy pozostają moimi ulubieńcami. Duży plus za piękną rodzinę z wyboru, cudownie było zajrzeć na moment do życia bohaterów poprzednich części! Daje mocne 7 i nie mogę się doczekać aż zacznę kolejną książkę tej serii
Chociaż w dalszym ciągu uwielbiam książki Liz i kocham tą serię, to jednak ta cześć na razie spada u mnie na trzecie miejsce. Miejscami trochę mi się dłużyła i pewnie duży wpływ miał na to fakt, że motyw samotnego ojca nie jest moim ulubionym. Historia Miller i Kaya chociaż słodka i rozczulajaca na koniec, nie wywołała we mnie tylu emocji co np. Ryana i Indy, którzy...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to'- Otwieram pudełeczko, a dziewczyna od razu odnajduje wzrokiem tatę. Musi znać historię tego pierścionka.
Po jej policzkach płynie jeszcze więcej łez. Wraca spojrzeniem do mnie, klęczącego przed nią .
– Wyjdziesz za mnie, Mills? – Zerkam na Maxa. – Za nas?
Patrzy na mnie mój cały świat. Ta rodzina, której mi brakowało. O której marzyłem. Teraz, we trójkę, czujemy się
kompletni.
Miller bierze głęboki wdech, uśmiecha się do mnie i odpowiada po prostu:
– Tak. -'
'- Otwieram pudełeczko, a dziewczyna od razu odnajduje wzrokiem tatę. Musi znać historię tego pierścionka.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo jej policzkach płynie jeszcze więcej łez. Wraca spojrzeniem do mnie, klęczącego przed nią .
– Wyjdziesz za mnie, Mills? – Zerkam na Maxa. – Za nas?
Patrzy na mnie mój cały świat. Ta rodzina, której mi brakowało. O której marzyłem. Teraz, we trójkę, czujemy...
kolejna książka - coraz lepsze wrażenia!! Cudownie mi się czytało tą część! A pod koniec wyłam jak bóbr! Jednak samotni tatusiowie mają to coś w sobie. A i w końcu sportowo Liz się spisała - prawdziwa drużyna z krwi i kości - masażyści, menagerowie, trenerzy, koordynatorzy! Leci 8😊
kolejna książka - coraz lepsze wrażenia!! Cudownie mi się czytało tą część! A pod koniec wyłam jak bóbr! Jednak samotni tatusiowie mają to coś w sobie. A i w końcu sportowo Liz się spisała - prawdziwa drużyna z krwi i kości - masażyści, menagerowie, trenerzy, koordynatorzy! Leci 8😊
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to😏 Moja fantastyczna dusza została pochłonięta do reszty tym romansem! Nie zliczę ile razy słyszałam "poczekaj na trzeci tom". I co? Totalnie to rozumiem. To było tak cudownie napisana historia, tak piękna relacja i tak cudowny wątek samotnego ojca, że ja naprawdę nie znajdę tu nic do czego mogłabym się przyczepić. Nic mi się nie dłużyło, nikt i nic mnie nie denerwowało. Wręcz przeciwnie, z każdą kolejną stroną coraz bardziej zakochiwałam się w tej opowieści.
🧡 Uwielbiam Kaia - jest idealny tak, że to aż przesada. Przystojny, bardzo opiekuńczy, a pod tym wszystkim skrywa zadziorną iskrę. Miller to z kolei ognista dziewczyna więc idealnie się tutaj zgrywają. Ta dwójka stała się moją ulubioną parą w tej serii, a Max był idealnym dopełnieniem tego cudownego obrazka. Jego "Mmm" muszę przyznać, że rozwaliło mnie na łopatki. Tak samo końcówka tej książki. Nie spodziewałam się, że ta opowieść tak mnie poruszy i że tyle razy wzruszenie chwyci mnie za gardło 🥹 Historia pełna smaku zarówno w kuchni Miller, jak i w stworzonych tu przez Liz relacjach.
⭐️ To był najlepszy romans, jaki czytałam w tym roku. Urocza historia, prawdziwe emocje, kilka wzruszeń ze smutku i szczęścia, słowem - nie brakowało mi tutaj absolutnie niczego! Poproszę więcej takich historii! Ta książka zdecydowanie zasługuje na złotą gwiazdkę 🤭
😏 Moja fantastyczna dusza została pochłonięta do reszty tym romansem! Nie zliczę ile razy słyszałam "poczekaj na trzeci tom". I co? Totalnie to rozumiem. To było tak cudownie napisana historia, tak piękna relacja i tak cudowny wątek samotnego ojca, że ja naprawdę nie znajdę tu nic do czego mogłabym się przyczepić. Nic mi się nie dłużyło, nikt i nic mnie nie denerwowało....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Caught Up” Liz Tomforde to kolejna świetna książka autorki, która po raz kolejny udowadnia, że potrafi tworzyć historie pełne emocji, ciepła i bohaterów, o których trudno zapomnieć. Tym razem czytelnik trafia do świata Baseballu, ale wbrew pozorom to nie kariera gra tu pierwsze skrzypce, a relacje, odpowiedzialność i uczucia, które potrafią wywrócić życie do góry nogami.
Głównym bohaterem jest Kai Rhodes – profesjonalny baseballista, który nagle musi odnaleźć się w zupełnie nowej roli samotnego ojca. Choć na boisku jest pewny siebie i zdeterminowany, w codziennym życiu bywa zagubiony i przytłoczony obowiązkami związanymi z wychowaniem małego syna, Maxa. To postać niezwykle ciepła i oddana, dla której dobro dziecka staje się absolutnym priorytetem. Z kolei Miller Montgomery to kobieta z pasją do cukiernictwa, ambitna i niezależna, ale jednocześnie stojąca w pewnym życiowym rozkroku. Z jednej strony osiągnęła sukces zawodowy, z drugiej – zaczyna odczuwać wypalenie i potrzebę zmiany.
Fabuła skupia się na ich nieoczywistym spotkaniu i wspólnym czasie, który początkowo wynika z konieczności, a z czasem zaczyna nabierać zupełnie innego znaczenia.
Kai czuje się zagubiony w roli rodzica. Z każdym dniem staje przed nowymi trudnościami, a jego problemy potęguje fakt, że szybko zwalnia kolejne nianie. W tej trudnej sytuacji jego trener podejmuje decyzję, która diametralnie zmienia przebieg lata – powierza opiekę nad Maxem swojej córce Miller. Wspólna opieka nad dzieckiem, codzienne wyzwania i stopniowe przełamywanie dystansu sprawiają, że między bohaterami rodzi się więź oparta na zaufaniu i wzajemnym wsparciu. Ich relacja rozwija się powoli, ale bardzo naturalnie, a każde kolejne wydarzenie odsłania ich emocje, lęki i pragnienia.
Na szczególną uwagę zasługują również bohaterowie drugoplanowi, którzy wprowadzają do historii dodatkową energię i tworzą wokół głównych postaci atmosferę bliskości oraz swoistej „rodziny z wyboru”. Nie sposób też nie wspomnieć o dziecku, które – choć najmłodsze – staje się sercem całej opowieści i katalizatorem zmian w życiu dorosłych.
To powieść o miłości w różnych jej odsłonach – tej romantycznej, rodzicielskiej i przyjacielskiej. Autorka umiejętnie balansuje między lekkimi, zabawnymi momentami a scenami, które naprawdę potrafią poruszyć. To historia o dojrzewaniu do ważnych decyzji, o odwadze do zmiany i o tym, że czasem to, czego najbardziej się boimy, może okazać się początkiem czegoś pięknego.
To książka, która dostarcza całej gamy emocji – od uśmiechu po wzruszenie – i jednocześnie wciąga w angażującą historię bohaterów, „Caught Up” zdecydowanie jest pozycją wartą uwagi. To kolejny dowód na to, że autorka doskonale wie, jak pisać historie, które zostają z czytelnikiem na długo po zakończeniu lektury.
„Caught Up” Liz Tomforde to kolejna świetna książka autorki, która po raz kolejny udowadnia, że potrafi tworzyć historie pełne emocji, ciepła i bohaterów, o których trudno zapomnieć. Tym razem czytelnik trafia do świata Baseballu, ale wbrew pozorom to nie kariera gra tu pierwsze skrzypce, a relacje, odpowiedzialność i uczucia, które potrafią wywrócić życie do góry...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAaaaaaa chce jeszcze
Aaaaaaa chce jeszcze
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to