rozwińzwiń

Życie codzienne magnaterii polskiej w XVII wieku

Okładka książki Życie codzienne magnaterii polskiej w XVII wieku autora Władysław Czapliński, Józef Długosz, 9788381966757
Okładka książki Życie codzienne magnaterii polskiej w XVII wieku
Władysław CzaplińskiJózef Długosz Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy Seria: Życie codzienne historia
260 str. 4 godz. 20 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Życie codzienne
Data wydania:
2024-09-10
Data 1. wyd. pol.:
1976-01-01
Liczba stron:
260
Czas czytania
4 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381966757
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Życie codzienne magnaterii polskiej w XVII wieku w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Życie codzienne magnaterii polskiej w XVII wieku

Średnia ocen
6,8 / 10
46 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Życie codzienne magnaterii polskiej w XVII wieku

avatar
1599
1258

Na półkach: , , ,

Książka jest dobrym wstępem do dalszego zgłębiania wiedzy na temat magnaterii polskiej w XVII wieku. Sami autorzy zauważają, że nie mieli ambicji wyczerpywać tematu, więc można poszczególne rozdziały potraktować jako pewien zarys licznych kwestii związanych z magnatami.
Pozycja jest przystępnie napisana, tematy opisane są przeważnie na kilku stronach i dotyczą takich spraw jak siedziby, wykształcenie, moda, podróże, rozrywki, wyżywienie, muzyka, teatr, dwór czy stosunków do sejmików i sejmów. Podobało mi się, że autorzy poważnie podeszli do magnackich finansów. Jest rozdział poświęcony temu jakie mogły być roczne dochody najbogatszych osób w państwie, ale też praktycznie przez całą książkę spotykamy się z cenami i wydatkami, które mogły spotykać magnatów czy to w podróży czy chociażby na sejmie, co pozwala zapoznać się ze skalą nakładów jaka towarzyszyła bohaterom książki w ich życiu. Zaciekawiło mnie też jak często ta grupa społeczna niejako "żyła na kredyt".
Ogólnie też podobał mi się wyważony wizerunek magnatów jaki przedstawili Czapliński i Długosz. Są to ludzie wykształceni, wrażliwi na sztukę i piękno, ale też autorzy zauważają ich brak zaangażowania w sprawy państwowe czy po prostu zwyczajną chciwość, która prowadziła do wielu dziwnych sytuacji opisywanych w książce.

Książka jest dobrym wstępem do dalszego zgłębiania wiedzy na temat magnaterii polskiej w XVII wieku. Sami autorzy zauważają, że nie mieli ambicji wyczerpywać tematu, więc można poszczególne rozdziały potraktować jako pewien zarys licznych kwestii związanych z magnatami.
Pozycja jest przystępnie napisana, tematy opisane są przeważnie na kilku stronach i dotyczą takich spraw...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
462
251

Na półkach:

Książka opisuje różne aspekty życia XVII – wiecznej magnaterii, poczynając od życia rodzinnego poprzez rozrywki, czy pracę oraz ukazujac stosunek magnatów wobec króla i ojczyzny. Autor prezentuje postacie znanych magnatów polskich oraz powołuje się na notatki i pamiętniki ówczesnych możnowładców.
Powyższa publikacja napisana jest w sposób przystępny, czyta się ją dobrze, jednak dla osoby zaznajomionej już z inną literaturą XVII wieku, książka ta nic nowego nie wnosi.

Książka opisuje różne aspekty życia XVII – wiecznej magnaterii, poczynając od życia rodzinnego poprzez rozrywki, czy pracę oraz ukazujac stosunek magnatów wobec króla i ojczyzny. Autor prezentuje postacie znanych magnatów polskich oraz powołuje się na notatki i pamiętniki ówczesnych możnowładców.
Powyższa publikacja napisana jest w sposób przystępny, czyta się ją dobrze,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
558
379

Na półkach:

Ciekawy, bez szukania sensacji, opis życia magnaterii. Książka była wielokrotnie cytowana w ,,Niezwyciężonym" Englunda.

Ciekawy, bez szukania sensacji, opis życia magnaterii. Książka była wielokrotnie cytowana w ,,Niezwyciężonym" Englunda.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

215 użytkowników ma tytuł Życie codzienne magnaterii polskiej w XVII wieku na półkach głównych
  • 151
  • 59
  • 5
45 użytkowników ma tytuł Życie codzienne magnaterii polskiej w XVII wieku na półkach dodatkowych
  • 17
  • 13
  • 4
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Historia Niemiec Władysław Czapliński, Adam Galos, Wacław Korta
Ocena 6,6
Historia Niemiec Władysław Czapliński, Adam Galos, Wacław Korta
Okładka książki Atlas historyczny Polski Władysław Czapliński, Irena Gieysztorowa, Tadeusz Ładogórski
Ocena 6,6
Atlas historyczny Polski Władysław Czapliński, Irena Gieysztorowa, Tadeusz Ładogórski
Okładka książki Atlas historyczny Polski Władysław Czapliński, Irena Gieysztorowa, Józef Humnicki, Rudolf Jamka, Julian Janczak, Bogusław Kaczmarski, Michał Komaszyński, Tadeusz Ładogórski, Józef Mitkowski, Władysław Pałucki, Henryk Rutkowski, Zbigniew Rzepa, Halina Szulc, Anna Żaboklicka
Ocena 6,0
Atlas historyczny Polski Władysław Czapliński, Irena Gieysztorowa, Józef Humnicki, Rudolf Jamka, Julian Janczak, Bogusław Kaczmarski, Michał Komaszyński, Tadeusz Ładogórski, Józef Mitkowski, Władysław Pałucki, Henryk Rutkowski, Zbigniew Rzepa, Halina Szulc, Anna Żaboklicka
Władysław Czapliński
Władysław Czapliński
prof. Władysław Eugeniusz Czapliński - polski historyk i wykładowca akademicki. Przyszedł na świat w Małopolsce. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie (historia i historia literatury). Specjalista z zakresu historii Danii, relacji polsko-szwedzkich w XVII w. oraz stosunków Polski ze Śląskiem w pierwszych latach wojny trzydziestoletniej. Wieloletni wykładowca na swej macierzystej uczelni. Członek Polskiej Akademii Umiejętności (PAU),Wrocławskiego Towarzystwa Naukowego i Królewskiej Akademii Nauk Danii (Kongelige Danske Videnskabernes Selskab). Przewodniczący Międzynarodowej Komisji do Historii Mórz Północnych Europy. Nie należy go mylić z Władysławem Andrzejem Czaplińskim (ur. 1954),polskim prawnikiem i wykładowcą akademickim. Wybrane publikacje książkowe: "a dworze króla Władysława IV" (KiW, 1959),"O Polsce siedemnastowiecznej" (PIW, 1966),"Glosa do Trylogii" (Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 1974),"Życie codzienne magnaterii polskiej w XVII wieku" (z Józefem Długoszem, PIW, 1976),"Dzieje Danii Nowożytnej 1500-1975" (PWN, 1982). Żona: Zofia Chrzanowska (do 04.02.1981, jej śmierć),syn Marek (ur. 31.12.1940).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Miasta Wezuwiusza: Pompeje i Herkulanum Michael Grant
Miasta Wezuwiusza: Pompeje i Herkulanum
Michael Grant
Książka już dosyć wiekowa, bo oryginalnie ukazała się na początku lat siedemdziesiątych, a polski przekład Państwowy Instytut Wydawniczy wypuścił w latach osiemdziesiątych, ale pomimo upływu czasu jest to wciąż interesująca pozycja. Michael Grant postanowił ukazać nie tylko Pompeje, lecz Herkulanum. Momentami to trochę analiza porównawcza pozostałości obu miast. Generalnie ta książka dosyć mocno koncentruje się na architekturze i sztuce. Czytelnik zobaczy jak wyglądały budynki mieszkalne w obu miastach, komu były poświęcone świątynie, jak prezentowały się budynki publiczne, sklepy, jak wyglądały wnętrza domostw pokryte mozaikami oraz wypełnione rzeźbami i meblami. Ponadto, autor w skrótowej formie opowiada o dziejach miast do wybuchu Wezuwiusza, opisuje samą katastrofę, ale też omawia takie kwestie jak prostytucję, handel, jedzenie czy rolnictwo. Wiadomo, w dobie internetu ta pozycja nie robi aż takiego wrażenia, ale trudno przejść obojętnie obok tego, że książka zawiera ponad 150 ilustracji. Pozwala się to w naprawdę dużej mierze zaznajomić z zabytkami znajdującymi się w Pompejach i Herkulanum. Przyczepić się można oczywiście do jakości, bo jednak sporo detali jest zwyczajnie nieuchwytnych na czarno-białych zdjęciach. Mimo to, szanuję pomysł, a sama książka Granta jest bardzo dobrym opisem odkopanych obiektów oraz prac wykopaliskowych na terenie miast. Podobały mi się też nawiązania do wrażeń pisarzy jak Goethe czy Shelley, którzy mieli okazję zobaczyć na własne oczy Pompeje i Herkulanum.
Balcar - awatar Balcar
ocenił na76 miesięcy temu
Cywilizacja odrodzenia Jean Delumeau
Cywilizacja odrodzenia
Jean Delumeau
Widać wiek tej pozycji (właściwie pół),choćby w jednostronnym opisie skutków odkryć geograficznych, albo samego przebiegu podboju Nowego Świata. Widać też katolicyzm autora, zapewne najdobitniej w bardzo ostrożnym podchodzeniu do tematu homoseksualizmu, ale też w sposobie przedstawienia zagadnień reformy religijnej i niepokojów społecznych. W tej wielkiej syntezie wieków odrodzenia (które Delumeau często traktuje naprawdę szeroko bo łącznie z wiekiem XIV i manieryzmem) nie otrzymali prawa głosu ani chłopi ani kobiety. Rozdział poświęcony „rehabilitacji” kobiety w renesansie jest zresztą najbardziej kuriozalną częścią tej pracy, de facto ogranicza się do 4 stron i prezentuje jedynie nowe sposoby traktowania kobiet przez męski świat. Jednocześnie jest to chyba nadal najpełniejsza synteza epoki jaką można przeczytać po polsku. Budzi podziw ogromna erudycja autora, nie ma tu w treści szwów tak uciążliwych w większości syntez historycznych, w których precyzyjnie można określić, kiedy autor zmieniał źródło wiedzy. Podobały mi się rozdziały o wynalazczości: nawigacji, inżynierii, o filozofii ( z bardzo ciekawymi analizami obrazów, przede wszystkim Wiosny Botticellego),omówienie renesansowych utopii, dużo ciekawych danych statystycznych. No i to ostatnie zdanie: „Nauki ścisłe, piękno, miłosierdzie: oto trzy warunki powodzenia ludzkich zamierzeń.”
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na73 lata temu
Zapomniany świat Sumerów Marian Bielicki
Zapomniany świat Sumerów
Marian Bielicki
Chyba najbardziej popularna i zarazem godna uwagi książka polskiego autorstwa o najstarszej cywilizacji w historii. Co ciekawe, nie jest ona napisana przez naukowca, lecz przez pełnego pasji i zapału laika, amatorsko "jedynie" zainteresowanego historią Mezopotamii i tajemniczym ludem Sumerów. Pan Marian Bielicki tak bardzo zaangażował się w swoje hobby i posiadł taką wiedzę w temacie, że jako dziennikarz dysponujący jak się okazuje niezłym warsztatem pisarskim, stworzył przystępne, kompletne, wciągające i kultowe już w zasadzie dzieło literackie, podsumowujące odległą o ponad pięć tysięcy lat historię Sumeru. Żeby uświadomić sobie jak ogromny jest to szmat czasu, wystarczy zdać sobie sprawę, że przeciętnemu obywatelowi Starożytnego Rzymu bliżej jest do nas niż do pierwszych mieszkańców takich miast jak Ur, Uruk czy Lagasz. Mówimy więc o naprawdę zamierzchłych czasach. Od pierwszych stron autor zabiera nas w fascynującą, orientalną podróż, przybliżając nam zarys dziejów odkrywania tajemnic skrywających się w niemych, monumentalnych ruinach zapomnianych dawno miast i zigguratów, przysypanych niedbale piaskami pustyni, a skrywającymi niewyobrażalne skarby. Skarby zarówno materialne, prezentowane dziś dumnie w rozmaitych muzeach na całym świecie, jak również skarby prawdopodobnie dużo bardziej wartościowe – bezcenne informacje o naszych korzeniach, o źródłach z których pełnymi garściami czerpały kolejne cywilizacje, aż do naszych czasów. Poznajemy więc losy dawnych podróżników, awanturników i poszukiwaczy przygód zafascynowanych intrygującym krajobrazem Mezopotamii, usianym licznymi, tajemniczymi kopcami, odkrywającymi gdzieniegdzie fragmenty murów świątyń, domostw i pałaców. O miejscach tych krążyło mnóstwo legend wśród lokalnej ludności, które tylko podsycały wyobraźnię i zachęcały do prowadzenia dalszych poszukiwań i wypraw badawczych. Znajdowane niekiedy gliniane tabliczki z pismem klinowym, były przez miejscowych interpretowane jako kamienie z odciskami czarcich pazurów. To doprawdy zadziwiające jak wiele fundamentalnych i genialnych sumeryjskich koncepcji i wynalazków po dziś dzień tkwi głęboko u podstaw funkcjonowania znanego nam świata i nowoczesnych społeczeństw. Najważniejsze i powszechnie znane są koło i pismo, ale należy pamiętać również o sześćdziesiątkowym systemie liczbowym, skąd wywodzi się liczba minut w godzinie i sekund w minucie, a także 360 stopni w pełnym kącie. Wszyscy kojarzą słynny kodeks prawa, babilońskiego władcy Hammurabiego, jednak mało kto zdaje sobie sprawę że był on w dużym stopniu wzorowany na znacznie starszym prawodawstwie sumeryjskim. Osobną kwestią są bardzo liczne podobieństwa między mitologią Sumerów a innymi religiami, nie wyłączając wierzeń starożytnych Greków czy chrześcijaństwa. Mnóstwo historii i założeń zostało zapożyczonych i zaadaptowanych w powstałych dużo później systemach wierzeń. Koncepty takie jak rajski ogród, stworzenie człowieka z gliny, wielki potop, czy choćby idea ostatecznego sądu po śmierci są przecież nam doskonale znane i przedstawiane jako rdzenne, oryginalne i biblijne. Wywodzą się one jednak w prostej linii z mitologii sumeryjskiej, oczywiście nie przejęte bezpośrednio, ale przez akadyjskich, asyryjskich, babilońskich i perskich pośredników. Mając to na uwadze można dużo lepiej zrozumieć o co właściwie w tych wszystkich, często niezrozumiałych mitach chodzi. Na przykład biblijna historia o Kainie i Ablu jest odzwierciedleniem prastarego sporu między mezopotamskimi pasterzami i rolnikami o to, która z tych grup jest ważniejsza w rodzącej się dopiero, młodej cywilizacji i hierarchii społecznej. Jeśli więc ktokolwiek jest zainteresowany historią Mezopotamii i starożytnych cywilizacji Bliskiego Wschodu, a także pozostałym po nich dziedzictwem, które ukształtowało w zasadzie naszą, tak zwaną Cywilizację Zachodnią, może śmiało sięgać po tę książkę. Mimo upływu tylu lat, wciąż można się z niej bardzo dużo dowiedzieć i zainspirować do dalszych dociekań. Prace archeologiczne i badania archiwalne nad znalezionymi tabliczkami z pewnością poszły mocno do przodu od lat sześćdziesiątych. Sam autor często podkreśla, że w tym czy innym aspekcie wiedzy, naukowcy wciąż prowadzą badania i jeszcze niewiele można o nich napisać, prócz domysłów i dywagacji. Sądzę jednak, że dociekliwy czytelnik w dzisiejszych czasach nie powinien mieć większych trudności z weryfikacją informacji, czy zapoznaniem się z obecnym stanem wiedzy na temat interesującego go zagadnienia. Sam sprawdzałem w internecie kilka rzeczy podczas lektury, chociażby to, czy uczonym udało się już zlokalizować Agade - dawną stolicę akadyjskiego króla Sargona. Okazało się że nadal szukają :)
Marek - awatar Marek
ocenił na717 dni temu
Miłość w starożytnym Rzymie Pierre Grimal
Miłość w starożytnym Rzymie
Pierre Grimal
Moje trzecie spotkanie z twórczością francuskiego filologa klasycznego i historyka. Wcześniejsze to biografie Seneki i Marka Aureliusza wydane w serii BSL. Tutaj tematyka zgoła inna niż biografistyka. Bez dwóch zdań trudniejsza do kompleksowego ujęcia, ponieważ zjawisko miłości bardziej pasuje do rozważań z zakresu innych dziedzin niż historia, ale w XX wieku historycy zaczęli pisać o wielu sprawach, które nie wiązały się jedynie z polityką, dyplomacją, czy wojnami - jako naturalnymi konsekwencjami dwóch wcześniej wymienionych. "Miłość w Rzymie" ma swoje ramy czasowe w książce. "Rzym" został tu potraktowany od legendarnych początków (od ucieczki Eneasza z płonącej Troi, po podania o dzieciach Rei Sylwii: Romulusie i Remusie),aż po schyłek dynastii julijsko-klaudyjskiej. Jeśli autor wykracza poza ten okres, to tylko w paru przykładach (i to chyba ani razu w czasy późniejsze niż panowanie Kommodusa). Pierwsze rozdziały o czasach najdawniejszych to sporo dywagacji teoretycznych, na niewielkiej bazie przykładów. Wiąże się to oczywiście z nikłą podstawą źródłową. Im bliżej czasów schyłku Republiki i początków Cesarstwa, tym więcej soczystych historii z życia wziętych. Trochę zaburza to narracyjny odbiór książki, ale nie stanowi wielkiego problemu. Przede wszystkim mamy tutaj do czynienia z naukowcem, który gładko operuje piórem, a wszechstronna znajomość całokształtu problematyki historii starożytnego Rzymu umożliwia mu interesujące przedstawienie "miłości" - jako zagadnienia, które miało spory wpływ na najważniejsze decyzje ludzkie, determinujące powstanie, rozwój i liczne perturbacje społeczeństwa i państwa rzymskiego. W centralnym miejscu zagadnienia "miłości" stoi kobieta. Z wielu względów. Chyba najważniejszym z nich była sprawa "czystości krwi". Tak, tak, ta sama sprawa, która przewijała się w późniejszej historii świata w trochę innych kontekstach, aczkolwiek zazwyczaj złowieszczych. Otóż kobieta w Rzymie musiała zachować "czystość krwi" z uwagi na to, aby nie skalać rodu. Było to niesłychanie istotne dla mężczyzn, którzy dbali o tę sprawę dosyć skrupulatnie, tym bardziej, że była ona mocno osadzona religijnie (tego typu myślenie miało swoją przyszłość także w religii, która zastąpiła w Rzymie wiarę w dawnych bogów; tu i ówdzie w dalszym ciągu ma wpływ na niektóre umysły). Czego w takim razie nie wolno było robić kobiecie? Po pierwsze... pić wina (moja partnerka skwitowała to, iż w takim razie nie przeżyłaby długo w starożytnym Rzymie:). Już w najdawniejszych prawach, przypisywanych Romulusowi, mąż mógł odtrącić kobietę za... przywłaszczenie kluczy. Chodziło o klucze do piwniczki, gdzie trzymano wina. Bywały przypadki, że tzw. trybunał familijny karał kobiety - które mimo grożących surowych kar nie potrafiły powstrzymać się od tańca z Bachusem - śmiercią. Ktoś by zapytał: skąd takie absurdalne z naszego punktu widzenia praktyki? Uważano, że wino, jako tajemnicza zasada życia, które mieszało krew kobiety z obcą zasadą, mogło doprowadzić do splamienia całego rodu; po wtóre wino traktowano jako środek antykoncepcyjny i abortywny; po trzecie zaś rezerwowano je dla świętej bogini Wenus. Która z tych trzech hipotez jest najbardziej prawdopodobna, tego nie wiadomo. A może grały rolę wszystkie po trochę. Z tym wszystkim wiązał się dosyć osobliwy zwyczaj. Jak pisze Grimal: "panie z dobrych rodzin przez długi czas witały swoich krewnych lub powinowatych pocałunkiem w usta. Szczególne to prawo, którego nie mogły żądać dla siebie zwykłe kobiety, może być wyjaśnione, jak to zresztą rozumieli już sami starożytni, jedynie poprzez tabu związane z winem. Po prostu krewni szlachetnej damy sprawdzali w ten sposób, czy jej oddech wolny był od odoru alkoholu". Drugi zakaz, jaki wiązał kobiety to oczywiście sfera seksualności. Słynny cenzor Katon mawiał: "Jeśli przyłapiesz żonę na cudzołóstwie, będziesz mógł zabić ją bez sądu, i to bezkarnie; ale jeśli ty byś popełnił cudzołóstwo (…) ona nie odważy tknąć cię nawet palcem, a zresztą nie ma nawet do tego prawa". Idealny ten stan (chyba dla wielu mężczyzn nawet w naszych czasach) miał się często nijak do rzeczywistości. Był on związany ponownie z kwestią "czystości krwi" całego rodu, ponieważ, siłą rzeczy, mater semper certa est. Gorzej z ojcem, z czego zdawali sobie sprawę biedni Rzymianie i co spędzało im nierzadko sen z powiek. Tym bardziej, że do możliwości sprawdzenia ojcostwa poprzez badania DNA daleka była jeszcze droga. Tak więc kobiety musiały być "czyste" w 100%. Od wina i od seksu z nie-mężem. A co kiedy dochodziło do dramatycznej dla każdego mężczyzny decyzji o konieczności oddalenia swej połowicy? Musiał on użyć uświęconej tradycją formuły: "Zabieraj swoje rzeczy i wynoś się" (jakże nasze czasy są jednak tolerancyjne! Aktualnie taką formułę słyszy się chyba częściej w drugą stronę...). A co jeśli były widoki na złagodzenie mężowskiego gniewu? Oto na Palatynie swe sanktuarium miała bogini Viriplaca - Łagodząca Mężowski Gniew. Pary mogły się do niej udać i wygarnąć sobie co leżało na wątrobie. Pod wpływem mówienia (i oczywiście bogini),często dochodziło do złagodzenia mężowskiego gniewu i "zespolenia" małżonków "jak nigdy przedtem". W świadomości wielu prawdziwych Rzymian kobieta była złem. Na szczęście koniecznym. Jeden z nich Metellus Numidyjski (zwycięzca Jugurty),będąc cenzorem w 102 r.p.n.e. wygłosił następujące słowa: "Jeśli moglibyśmy, Kwiryci, żyć bez kobiet, wszyscy zrezygnowalibyśmy z tego kłopotu: ale ponieważ natura tak pokierowała, że ani z nimi wystarczająco wygodnie, ani bez nich żadnym sposobem żyć nie można, należy raczej doradzać trwały związek niż przelotną przyjemność". Chodziło oczywiście o nakłanianie do zawierania związków małżeńskich, aby owoce miłości przychodziły na świat bez wątpliwości natury prawnej i bez podejrzeń o "czystość krwi". A że prawdziwi rzymscy mężczyźni lubili prawdziwy sport mężczyzn wszystkich czasów - wojny, to problem zasilania państwa kolejnymi prawdziwymi Rzymianami coraz bardziej stawał się pilny. O książce tej można by było pisać jeszcze i jeszcze. Zainteresowanych tego typu sprawami zachęcam do lektury. Jeśli powyższe przykłady choć trochę to już uskuteczniły, to zapewniam, że jest ich więcej w tej ciekawej i pouczającej publikacji.
Munk - awatar Munk
ocenił na717 dni temu
Merowingowie i Karolingowie Gustav Faber
Merowingowie i Karolingowie
Gustav Faber
🏰 Wszystko ma swój początek i koniec. Na ruinach starego świata, powstaje zupełnie nowy. Agonia cesarstwa zachodniorzymskiego doprowadziła do wędrówki ludów, i powstania państw które w przyszłości miały wieźć prym w zachodniej i środkowej Europie. W takich okolicznościach powstało państwo Franków. 🏰 Chlodio uważany jest za pierwszego króla Franków, a od imienia jego następcy Meroweusza wzięła swoją nazwę dynastia, która miała rządzić przez następne dwa wieki. Musiało jednak minąć 50 lat aby na scenie pojawił się prawdziwy bohater - Chlodwig, syn Childeryka który skonsolidował swoje młode państwo, przyjął chrześcijaństwo, dzięki czemu stał się graczem z którym musiano się liczyć. Jego ekspansywna polityka przyniosła Frankom same korzyści. Lecz problemem Merowingów było dziedziczenie, który z każdym pokoleniem prowadziło do bratobójczych walk, wiecznego chaosu i zamętu w państwie, co w ostateczności doprowadziło do upadku rodu. Ostatni królowie przypominali bardziej bezbronne niemowlęta niż prawdziwych mężczyzn. 🏰 Na szczęście władza nie lubi próżni, i na scenie pojawił się kolejny silny gracz, który wziął sprawy w swoje ręce. Karol Młot, od którego początek wzięła przyszła dynastia Karolingów, był prawdziwym wojownikiem, który poskładał rozbite państwo do kupy, i obronił je przed wrogimi najeźdźcami. Każdy następny władca był coraz silniejszy, aż wreszcie nastał Karol Wielki, którego ponad 40 letnie panowanie zaprowadziło go na cesarski tron. Człowiek niezwykle światły, z niebywałym zmysłem politycznym, wprowadził Europę w nową erę. Niestety był to ostatni błysk geniuszu, gdyż każda następna generacja Karolingów nie była w stanie sprostać tak wysoko zawieszonej poprzeczce przez Karola. Tak jak w przypadku Merowingów, ta również zaczęła popadać w dekadencję, tym samym osłabiając wizerunek monarchii. Gwoździem do trumny okazały się być najazdy Wikingów, którzy obracali w perzynę wszystko na swojej drodze. 🏰 Koniec końców nastąpił podział państwa na dwa odrębne byt. Frankowie zachodni wkrótce stali się współczesną Francją, a Frankowie wschodnim Niemcami. Od tego momentu zaczyna się zupełnie inna historia, lecz nadal piekielne ciekawa.
Paweł Torebko - awatar Paweł Torebko
ocenił na73 dni temu
Inkwizycja hiszpańska Henry Kamen
Inkwizycja hiszpańska
Henry Kamen
Kamen rzeczowo i wyczerpująco rozkłada Inkwizycję na czynniki pierwsze. W efekcie rozbija praktycznie wszystkie mity wyrosłe wokół tej instytucji na przestrzeni wieków. W głównej mierze obala trzy mity z nią związane. Po pierwsze jej krwiożerczy charakter i miliony ofiar poddawane nieludzkim torturom. Po drugie przedstawianie jej jako królewskiej tajnej policji kontrolującej masy niepiśmiennych chłopów. Po trzecie składanie na karb jej działalności zapóźnienia cywilizacyjnego Hiszpanii oraz blokowanie postępu nauki i filozofii. Kamen pokazuje jak z trybunału powołanego ad hoc na finiszu rekonkwisty Półwyspu Iberyjskiego stopniowo Inwkizycja stała się - obok niezmiennego tropienia herezji - narzędziem w walce z reformacją, moryskami i żydami sefardyjskimi. Pokazuje jej niejednorodność na przykładzie Kastylii, Aragonii, Katalonii i Nawarry. Mamy to szczęście, że jak każda struktura biurokratyczna pozostawiła ogrom dokumentacji pisemnej, z której możemy czerpać, więc każda z tez autora poparta jest źródłowo. Merytorycznie praca stoi na bardzo wysokim poziomie. Jest to praca ze wszech miar podważająca czarną legendę Inkwizycji, ale jej nie wybielająca. Kamen raczej stara się umieścić ją w kontekście wiejskiego społeczeństwa przedindustrialnego. Autor niestety w kilku miejscach zafiksowuje się na tematyce hiszpańskich Żydach, ich wspólnocie, obyczajach i strategiach przetrwania poświęcając im nieproporcjonalnie więcej miejsca niż na przykład moryskom albo kobietom podejrzewanym o czary. Innym minusem był dla mnie brak jakiegoś wstępnego wprowadzenia, w postaci przedstawienia funkcjonowania wcześniejszych trybunałów inkwizycyjnych powołanych do zwalczania albigensów i waldensów. A przecież to na nich wzorowali się Hiszpanie. Zabrakło mi także jakiegoś głębszego spojrzenia na nią z perspektywy Kościoła i nauk wiary, okiem "nie-świeckim".
Borowik - awatar Borowik
ocenił na71 miesiąc temu
Życie polskie w dawnych wiekach Władysław Łoziński
Życie polskie w dawnych wiekach
Władysław Łoziński
Praca polskiego historyka i popularyzatora historii sprzed ponad stu lat. Stąd błędny tytuł,nie zapowiadający tak naprawdę zawartości. Jest to bowiem de facto życie magnaterii i bogatej szlachty w dawnych wiekach. Ledwie parę zdań jest poświęcone szlachcie zaściankowej (zagrodowej),czyli większości tej grupy społecznej, o czym autor wspomina wprost, ale dzisiaj się zapomina. Podkreśla też, że ci szaraczkowie tym się różnili od chłopów, że byli wolni od pańszczyzny i poddaństwa, ale żyli równie biednie. Ale nie chce się nimi zajmować. Wynika to z dostępności źródeł w czasach autora, wspominanych w tekście. A te traktowały niemal wyłącznie o magnaterii (późniejszej arystokracji) i bogatej szlachcie. Było to wspomnienia, opisy podróży, listy osób z tych sfer lub kontaktujących się z ludźmi wyłącznie z tych sfer. Podział na rozdziały – zamki i pałace, dwory i dworki, ubiory i splendory oraz dom i świat pokazuje, na czym koncentrował się Władysław Łoziński. Otóż jest to oficjalne życie tych warstw najbogatszych i jednocześnie najlepiej wykształconych. Dotyczy to zatem śladów materialnych mody- oficjalnej, a nie codziennej oraz stylu życia i obyczajów. Widać, jak magnaci szastali pieniędzmi i po kom dzisiejsi mieszkańcy wsi i małych miasteczek odziedziczyli afekt do wesel z setkami gości. A nasza bogata szlachta i magnateria uwielbiała wydatki na takie imprezy, ale również na efektowne pogrzeby i stypy. Bardzo ciekawe są też spostrzeżenia na temat jadła i napojów, ich przygotowywania, mody oraz kosztów wytworzenia i podania. I znowu zastaw się, a postaw się. Ciekawa pozycja, napisana archaiczną, ale bardzo ładną polszczyzną, pokazująca jak żyła najbogatsza część społeczeństwa Rzeczpospolitej Obojga Narodów (szlacheckiej).
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na67 miesięcy temu
Rzym. Ludzie i budowle Jerzy Ciechanowicz
Rzym. Ludzie i budowle
Jerzy Ciechanowicz
Jeden z najbliższych przyjaciół Jerzego Ciechanowicza określił go następująco w dedykowanym mu epitafium: "Życie krótkie, sztuka długotrwała" - za wzorem pewnego ze starożytnych. Autor zmarł przedwcześnie w 43 roku swego życia. Jednak spędził je wyjątkowo twórczo. Był człowiekiem zupełnie niezwykłym (ciekawym polecam zapoznać się z informacjami o nim w Internecie),parał się filologią klasyczną, archeologią śródziemnomorską, tłumaczeniem z łaciny, greki i włoskiego, poezją, wreszcie był wolnomyślicielem i współzałożycielem Towarzystwa Humanistycznego, pierwszego w III RP stowarzyszenia ludzi propagujących kulturę świecką i wolność od religijnych dogmatów. Tyle tytułem wstępu o tym niezapomnianym popularyzatorze antyku. A teraz o książce. "Rzym. Ludzie i budowle" to rzecz świetna. Taki informator o Wiecznym Mieście, który pod płaszczykiem rozważań o kapitalnych jego dziełach sztuki architektonicznej zapoznaje nas zarazem z czasami i ludźmi, którzy tworzyli te pomniki geniuszu rzymskiego i rozsławili je po wsze czasy. To co chyba najważniejsze (przynajmniej dla mnie),to fakt, iż Jerzy Ciechanowicz wzorował się w swym pisarstwie na niedoścignionym w popularyzacji wiedzy o starożytności Aleksandrze Krawczuku. Oczywiście ciężko dorównać mistrzowi z Krakowa, szczególnie w jego specyficznym, niepowtarzalnym dowcipie, ale reszta jest bardzo podobna. Obaj autorzy snuli swe rozważania w sposób lekki i przyjemny dla oka. Obaj także poruszali się z gracją po wielu dziedzinach wiedzy o kulturze, łącząc wiadomości historyczne z tymi o sztuce, filozofii, nauce i - w tym przypadku - architekturze. Jeśli miałbym komuś zachwyconemu piórem Aleksandra Krawczuka polecić kogoś, kogo czyta się w ten sam zajmujący sposób, to byłby to z pewnością Jerzy Ciechanowicz. Na koniec wspomnę, że książka ta towarzyszyła mi w niedawnej podróży i podziwianiu zabytków stolicy dawnego Imperium. Można powiedzieć, że była jak znalazł w tej sytuacji. Jerzy Ciechanowicz był moim przewodnikiem i wydaje mi się, że o lepszego w tej roli byłoby trudno.
Munk - awatar Munk
ocenił na820 dni temu
Miłość staropolska. Wzory-uczuciowość-obyczaje erotyczne XVI-XVIII wieku Zbigniew Kuchowicz
Miłość staropolska. Wzory-uczuciowość-obyczaje erotyczne XVI-XVIII wieku
Zbigniew Kuchowicz
Książka jest cudownym źródłem wiedzy na temat uczuć, namiętności, podejścia do erotyki dawnych Polaków. Autor opisuje bogatą symbolikę miłosną, podejście do miłości w literaturze i sztuce, miłosne zwyczaje i historie. Nie ogranicza się do sytuacji z życia królów, magnaterii, szlachectwa, ale też mieszczan, wieśniaków, a nawet duchowieństwa. Autor opisuje, jak na przestrzeni renesansu, baroku i oświecenia zmieniało się podejście do spraw miłosnych, uwzględniając wpływy religii, sytuacji wewnętrznej kraju oraz wzorów zagranicznych. Polska specyfika jest porównywana do wzorów zachodnich, ruskich i orientalnych. Imponuje bogata bibliografia, w której autor sięgał do spisywanych po dworach silva rerum, zapisów z procesów czarownic posądzanych o stosowanie czarów miłosnych, korespondencję dawnych małżonków, pieśni ludowe... Dosłownie uchyla zasłonę staropolskich alków, pozwala spojrzeć Polaków żyjących w odległych wiekach nie jak na kosmitów, lecz przodków, którzy ulegali tym samym namiętnością, co współcześni, choć na wiele spraw reagowali inaczej. Autor już w tamtych czasach doszukuje się źródeł dzisiejszej pruderii Polaków, ale jednocześnie ocenia staropolskie podejście do erotyki jak dużo zdrowsze niż panujące w XIX wieku (np. jeśli chodzi o położenie kobiet, społeczne podejście do prostytucji). Ciągłość kulturową wśród Polaków widać szczególnie dobrze na przykładzie literatury. Jak pisze autor, nie byłoby Mickiewicz bez Kochanowskiego (niekiedy zdumiewająco odważnego - tych erotyków raczej nie ma w podręcznikach) i Karpińskiego (Laura i Filon okazują się mniej niewinni niż przy pierwszej lekturze). Andrzej Frycz Modrzewski na podstawie przytaczanych utworów jawi się za to jako skrajny tępiciel wszelkich przejawów miłości, a Mikołaj Rej jako hipokryta, pisujący w zależności od utworu albo tonem umoralniającym, albo wybitnie sprośnym. Autor tylko czasem trochę gubi się w pisaniu "było trochę tak a trochę tak ale proszę pamiętać że bywało różnie" i nadużywa słowa "wszakże". I twierdzi, że Wirydianna Kwilecka-Fiszerowa bardziej kochała pierwszego męża, z czym się osobiście nie zgadzam :)
Kasia Moszumańska - awatar Kasia Moszumańska
oceniła na99 lat temu

Cytaty z książki Życie codzienne magnaterii polskiej w XVII wieku

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Życie codzienne magnaterii polskiej w XVII wieku


Ciekawostki historyczne