rozwińzwiń

Bóg Imperator Diuny

Okładka książki Bóg Imperator Diuny autora Frank Herbert, 9788381884754
Okładka książki Bóg Imperator Diuny
Frank Herbert Wydawnictwo: Rebis Cykl: Kroniki Diuny (tom 4) Seria: Diuna fantasy, science fiction
531 str. 8 godz. 51 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Kroniki Diuny (tom 4)
Seria:
Diuna
Tytuł oryginału:
God Emperor of Dune
Data wydania:
2025-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1992-01-01
Data 1. wydania:
1981-01-01
Liczba stron:
531
Czas czytania
8 godz. 51 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381884754
Tłumacz:
Marek Michowski
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama

Kup Bóg Imperator Diuny w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Bóg Imperator Diuny



książek na półce przeczytane 1128 napisanych opinii 492

Oceny książki Bóg Imperator Diuny

Średnia ocen
7,3 / 10
4790 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Bóg Imperator Diuny

avatar
79
31

Na półkach:

Ta część jest mistrzostwem gadania o niczym . Mimo to nie pozwalała mi się oderwać od czytania .dzieje się coś na dosłownie ostatnich stronach .

Ta część jest mistrzostwem gadania o niczym . Mimo to nie pozwalała mi się oderwać od czytania .dzieje się coś na dosłownie ostatnich stronach .

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
142
42

Na półkach:

Podobało mi się, bo inne. Jak bym miała porównywać do klasyków z "Diuny", to trochę słabsze, ale wygrywa odmiennością. No i lubię Leto, więc trudno się oprzeć ;)

Podobało mi się, bo inne. Jak bym miała porównywać do klasyków z "Diuny", to trochę słabsze, ale wygrywa odmiennością. No i lubię Leto, więc trudno się oprzeć ;)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
7
3

Na półkach:

Książka odbiega od pierwotnych realiów panujących na Diunie, ale mimo wszystko czytałem z wypiekami na twarzy. Gorąco polecam

Książka odbiega od pierwotnych realiów panujących na Diunie, ale mimo wszystko czytałem z wypiekami na twarzy. Gorąco polecam

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

9834 użytkowników ma tytuł Bóg Imperator Diuny na półkach głównych
  • 6 498
  • 3 202
  • 134
2549 użytkowników ma tytuł Bóg Imperator Diuny na półkach dodatkowych
  • 1 952
  • 213
  • 133
  • 74
  • 68
  • 57
  • 52

Inne książki autora

Okładka książki Diuna Powieść graficzna. Księga 3. Prorok Raúl Allén, Kevin J. Anderson, Brian Herbert, Frank Herbert, Patricia Martin
Ocena 7,5
Diuna Powieść graficzna. Księga 3. Prorok Raúl Allén, Kevin J. Anderson, Brian Herbert, Frank Herbert, Patricia Martin
Okładka książki Diuna. Książka do kolorowania Frank Herbert, Tomislav Tomić
Ocena 8,3
Diuna. Książka do kolorowania Frank Herbert, Tomislav Tomić
Okładka książki Diuna. Powieść graficzna. Księga 2. MuadDib Raúl Allén, Kevin J. Anderson, Brian Herbert, Frank Herbert, Patricia Martin
Ocena 7,5
Diuna. Powieść graficzna. Księga 2. MuadDib Raúl Allén, Kevin J. Anderson, Brian Herbert, Frank Herbert, Patricia Martin
Frank Herbert
Frank Herbert
Amerykański pisarz, jeden z ważniejszych przedstawicieli literatury science fiction. Ukończył Uniwersytet w Seattle. Podczas drugiej wojny światowej służył w amerykańskiej marynarce wojennej. Po wojnie pracował m.in. jako operator telewizyjny, fotograf, komentator radiowy, reporter i redaktor gazet, był również poławiaczem małży i degustatorem win. Jego twórczość określana jest mianem hard science fiction i łączy zagadnienia z zakresu ekologii, filozofii, teologii, psychologii i ekonomii. Autor koncentruje się na naturze człowieka, na jego możliwościach i niebezpieczeństwach, które mu grożą ze strony wymykającej się spod kontroli techniki, systemów totalitarnych i narkotyków zmieniających stan świadomości. Inspirowały go buddyzm, którego był wyznawcą, oraz islam. Jego pisarstwo bardziej skupia się na przyszłości samego człowieka niż tworzonych przez niego technologii. Jego pierwsze opowiadanie nie należało do gatunku SF, a ukazało się w magazynie „Esquire”. W prasie fantastycznonaukowej zaczął publikować w 1952 roku, ale zaistniał dopiero w 1956 roku po wydaniu powieści „Dragon in the Sea”, która została określona jako „fantastycznonaukowy kryminał ze skomplikowanym śledztwem psychologicznym”. Następną powieścią była „Diuna”. Początkowo drukowana w czasopiśmie „Analog Science Fact and Fiction” w latach 1963-1965, wydania książkowego doczekała się w 1965 roku, zdobywając uznanie czytelników i krytyków, którzy uhonorowali ją nagrodami Hugo i Nebula. Zachęcony sukcesem, Herbert stworzył całą serię powieści „Kroniki Diuny”, których akcja rozgrywała się głównie na pustynnej planecie Arrakis. „Kroniki Diuny” są najbardziej poczytną i zdaniem wielu krytyków najlepiej opracowaną serią książek fantastycznonaukowych na świecie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Diuna. Ród Harkonnenów Kevin J. Anderson
Diuna. Ród Harkonnenów
Kevin J. Anderson
Już wspominałem, że w tym roku powróciłem do świata Diuny. 31 maja rozpocząłem drugą część cyklu Preludium do Diuny, zatytułowany Ród Harkonnenów. I po raz kolejny duet Brian Herbert - Kevin J. Anderson dali radę wprowadzając do znanego świata Diuny nowe elementy. Znany z powieści Diuna Padyszach Imperator Szaddam IV Corrino już od kilku lat zasiada na imperialnym tronie. Planeta Diuna w tej części powieści zarządzana jest przez barona Harkonnena, który czerpie pełnymi garściami z Arrakis. Plan imperatora o sztucznej przyprawie nabiera coraz bardziej realnych kształtów. Oczywiście nie można zapominać o siostrach Bene Gesserit, które coraz bardziej wchodzą w polityczne układy, gdzie najważniejszy jest ich plan eugeniczny, do finału którego jest już całkiem blisko. Sam Leto Atryda nadal musi mieć się na baczności, gdyż baron Harkonnen nadal chce usunąć go z polityki. Lecz Atryda ma bardzo ważnych sojuszników w osobach Thufira Hawata, Duncana Idaho a na horyzoncie pojawia się Gurney Halleck. Trudno opowiedzieć o tej książce cokolwiek aby nie powiedzieć, co nam zafundowali autorzy. Książkę tę czytało mi się dobrze. Na przeczytanie 782 stron potrzebowałem dziewięciu dni oraz dziesięciu posiedzeń. Wynik taki plasuje tytuł ten na 104 miejscu wśród 340 książek Przeczytanych na tronie. Oczywiście polecam, bo jest to bardzo ciekawe rozwinięcie świata Diuny. https://www.facebook.com/czytamnatronie/
Czytam_Na_Tronie - awatar Czytam_Na_Tronie
ocenił na84 miesiące temu
Diuna. Ród Atrydów Brian Herbert
Diuna. Ród Atrydów
Brian Herbert Kevin J. Anderson
W kwietniu 2021 roku zakończyłem czytać książkę Czerwie Diuny, która była drugim tomem dylogii Diuna 7, która z kolei jest zakończeniem Kronik Diuny. Od tamtego czasu nie odwiedzałem świata Diuny. Jednak w listopadzie 2024 roku udało mi się zakupić trzy książki: Ród Atrydów, Ród Harkonnenów oraz Ród Corrinów. Tytuły te ukazały się nakładem Domu Wydawniczego Rebis. 14 lutego 2025 roku rozpocząłem czytanie pierwszego ze wspomnianych tytułów, a mianowicie Ród Atrydów. Akcja powieści ma miejsce około 50 lat przed wydarzeniami pokazanych w Diunie. Na czele Atrydów stoi książę Paulus Atryda, a jego syn Leto jest zaledwie nastolatkiem. Imperium rządzone jest przez Padyszacha Elrooda IX Corrino, lecz chrapkę na zostanie imperatorem ma jego syn, Szadam IV Corrino. Ten ostatni z pomocą przyjaciela, Hasimira Fenringa, próbuje przyśpieszyć swoje wejście na tron. W powieści rzecz jasna nie brakuje Harkonnenów, z baronem Vladimirem na czele. Jednak fizjonomia barona bardzo Was zaskoczy (mnie zaskoczyła). W powieści pojawiają się również Bene Gesserit wraz z ich planem eugenicznym, który wkracza w decydującą fazę. Oprócz znanych bohaterów znanych z Diuny, pojawiają się również mniej znane lub praktycznie stworzone na nowo postacie. Jednym z takich bohaterów jest Dominik Vernius oraz cała jego rodzina, która jest zaprzyjaźniona z Atrydami. Brian Herbert oraz Kevin J. Anderson musieli zmierzyć się z faktami, które są znane z Uniwersum Diuny. Jednak mieli swoje małe poletko, na którym mogli popuścić wodze fantazji i stworzyć rzeczy w ogóle nieznane. Dzięki temu książkę tę czytało mi się bardzo dobrze. Na przeczytanie 723 stron potrzebowałem dziesięciu dni oraz trzynastu posiedzeń. Wynik taki plasuje tytuł ten na 151 miejscu wśród 324 książek Przeczytanych na tronie. Oczywiście polecam tę powieść, gdyż rozszerza fakty z Diuny oraz dodaje całkowicie nieznane. https://www.facebook.com/czytamnatronie/
Czytam_Na_Tronie - awatar Czytam_Na_Tronie
ocenił na85 miesięcy temu
Dzieci Diuny Frank Herbert
Dzieci Diuny
Frank Herbert
Cóż to była za lektura - złożona, dziwaczna, urzekająca jak i miejscami męcząca literackim stylem przywodzącym na myśl religijne święte księgi. W niektórych dialogach Herbert zalewa taką ilością metafor, ukrytych znaczeń zdań, zdań znaczących wiele rzeczy na raz, że miejscami idzie minutami siedzieć na jednej stronie i kontemplować. I jest to absolutnie cudowne, co nie znaczy, że łatwe w odbiorze. To nie jest książka z rodzaju tych zwyczajnie "fajnych", a bardziej satysfakcjonujących, jak przy rozwiązaniu serii ciężkich zagadek logicznych. Sequele zazwyczaj są bezpieczne, tutaj nie czułem tego ani na moment. Bo o ile Mesjasz Diuny jest jak coda, bardzo rozbudowany epilog części pierwszej, tak dopiero tutaj naprawdę poczułem, że jest to pełnoprawna kontynuacja. Jest to książka o tytułowych dzieciach Diuny i dosłownych jak bliźniaki Leto II i Ganima zrodzeni przez ukochaną przez Paula Fremenkę; Alia, siostra Paula urodzona przez przesiąkniętą przyprawą Jessicę; czy też mniej dosłownego Fara'dna, dawniej następcę tronu Imperium Galaktycznego, którego całe życie ukształtowała rewolta Fremenów. Każda z tych postaci jest pełnokrwista i bardzo ciekawa, a i stare wygi dostają ładne domknięcie swoich wątków. Tak jak oryginalna Diuna była dekonstrukcją motywu boskiego mesjsza, tak Dzieci pochylają się nad religijnym motywem proroka; taka trochę reversed Biblia gdyby zacząć od Nowego Testamentu, a potem przejść do Tory. W Mesjaszu widzieliśmy jak wydarzenia z końca 1 Diuny wpłynęły na ludzi, tutaj jak na całą planetę, jej ekosystem, kulturę. Herbert też mocno krytykuje zinstytucjonalizowane religie, które to błyskawicznie potrafią wypaczyć jej oryginalne założenia jak tylko jej twórca kopnie w kalendarz. Tbh to bardziej ten typ książki, że chętniej bym się z kimś o niej wymienił spostrzeżeniami i godzinami o niej gadał, niż rzucał słowa w stronę bezdusznego ekranu i pisał co o niej myślę, a myślę że tego wywodu już wystarczy. Polecam.
Skibidi_czytacz - awatar Skibidi_czytacz
ocenił na95 dni temu
Heretycy Diuny Frank Herbert
Heretycy Diuny
Frank Herbert
Po krótkiej przerwie wracam, by dokończyć kosmiczną sagę Diuny, tym razem mierząc się z jej Heretykami. Nie wiem, czy to chwila wytchnienia od tego świata, czy może fakt, że ten tom skupia się głównie na Zgromadzeniu Żeńskim, ale coś sprawiło, że piąta część Kronik Diuny wydaje mi się jak dotąd najbardziej złożonym dziełem Franka Herberta — i jednocześnie najbardziej mi się spodobała w tej podróży w przyszłość. Znów mamy tu przeskok w czasie: około 1500 lat po wydarzeniach opisanych w Bogu Imperatorze. Monopol dawnej Diuny na melanż został przełamany — przyprawa pozyskiwana jest już także z innych źródeł. Wszechświat uległ głębokim przemianom: całe planety i cywilizacje zdążyły upaść albo zmienić swoje nazwy. Na scenie pozostali jednak dobrze znani gracze: Ixianie, Bene Tleilax oraz — moje ulubione — Bene Gesserit. Pojawia się też coś zupełnie nowego, z czym muszą zmierzyć się wszyscy: uwodzicielskie i bezwzględne Dostojne Matrony. Ojciec Diuny wiele w tej części nam wyjaśnia. W końcu poznajemy tajemnice mistrzów genetyki z Tleilaxa, a także to, co Leto II naprawdę miał na myśli i jak wyglądał jego Złoty Szlak dla ludzkości. Jest tu dużo filozofii, jeszcze więcej religii — i działa to na korzyść książki, bo pozwala lepiej zrozumieć kierunek, w jakim zmierzają bohaterowie. Niby główną postacią jest baszar Teg, ale mam wrażenie, że to celowa zmyłka autora. Dla mnie prym w tej opowieści wiodą dwie siostry z Bene Gesserit. Cieszy mnie, że to właśnie one przetrwały galaktyczne przemiany i trwają w tej historii, nadając jej ciągłość i głębszy sens. Robią to zresztą znakomicie, adaptując się do zmieniających się układów sił we wszechświecie i do nowych zagrożeń — zgodnie ze starą zasadą: czego nie możesz pokonać, przyswój. Heretycy Diuny to kolejne arcydzieło w sześciotomowym cyklu, ukazujące ogrom wyobraźni Herberta seniora, jego wiedzę, rozeznanie i niezwykłą umiejętność łączenia tych elementów w spójną całość, która urzeka i fascynuje nawet po tylu latach od premiery pierwszej powieści z tego uniwersum. Oczywiście doczytam do końca trzy pozostałe tomy i chyba nic już nie zmieni mojego zdania o tej serii: to najbardziej fascynujący, dopracowany w każdym szczególe kosmos w historii literatury — nie tylko fantastycznej. Mariaż SF z fantasy, bo tak traktuję całą Diunę, jest znakomitą rozrywką, ale daje też szansę wzbogacenia się o wiedzę z wielu dziedzin i czerpania z tego dodatkowej satysfakcji. Czytając Heretyków Diuny, dostaniecie jedno i drugie. I — jak ja — zapragniecie niezwłocznie poznać finał tej sagi, ciesząc się, że macie ją w całości na swojej półce. Serdecznie polecam.
jackspear217 - awatar jackspear217
ocenił na93 miesiące temu
Żołnierze kosmosu Robert A. Heinlein
Żołnierze kosmosu
Robert A. Heinlein
Rico wcale nie chciał się zaciągnąć do wojska. Jednak skoro jego kolega to zrobił, młody chłopak poszedł w jego ślady. Droga wojskowego nie jest jednak prosta, a już na pewno nie wtedy, kiedy twoja planeta walczy z kosmicznymi robakami. Gdy ostatnio zaczęłam liczyć książki fantastyczne z lat 50. XX-wieku, które udało mi się poznać to okazało się, że jest ich zaskakująco dużo. I wydaje mi się, że dzięki temu widzę przynajmniej część z trendów i sposobów na pisanie literatury z tego okresu. Ostatnio do grona znanych mi, starszych powieści z tego okresu dołączyła kolejna. „Żołnierze kosmosu” Roberta A. Heinleina to powieść opublikowana w 1959, która z tego co mi wiadomo rozpoczęła nurt na militarną fantastykę naukową. Jeśli ktoś mnie zna, to wie: mnie militaria raczej nie interesują. Nie chodzi nawet o sceny wojenne jako takie, ale w tego typu książkach bardzo częśto autorzy skupiają się raczej na broniach i taktyce, a nie na bohaterach, co skutecznie mnie odrzuca. Ale „Żołnierze kosmosu” to nie jest tego typu powieść. Być może dlatego, że jest po porstu historia starsza i nie pisaną wcale po to, by rozbawić czytelnika pragnącego strzelania laserami i wielkich statków kosmicznych. To książka, która funkcjonuje raczej jako pewne ostrzeżenie oraz przedstawienie realiów wojennych. Książka ma konkstrukcję pamiętnika, w którym główny bohater, Rico, opisuje, jak wyglądała jego droga do wojska. Opowiada o szkoleniu, jego trudach i niebezpieczeństwach, a potem o służbie. W związku z czym nie jest to powieść akcji, a raczej opis drogi konkretnego człowieka. Jak na powieść fantastyczno-naukową, w której głównym punktem „sprzedającym” całość jest wojna z wielkimi owadami: jest ich tu bardzo mało. To chyba ta konstrukcja i skupienie na bohaterze sprawiły, że z pewnym zainteresowaniem czytałam powieść. Jednakże przyznaję, im dalej w las, tym bardziej montonna wydawała mi się całość i gdyby była dłuższa (ma niecałe 300 stron) to prawdopodobnie mogłabym mieć problem ze skończeniem jej. Jednak w tej formie była ciekawym przerywnikiem od tego, co czytam na co dzień i przy okazji zwróciła moją uwagę na kwiestie, o których zwykle nie myślę. Sam świat przedstawiony przez autora ma ciekawy potencjał. Na przykład, w tym uniwrsum pełnym obywatelem jest tylko ten, który przeszedł przez wojsko. Nie jest to obowiązkowe, co jest regularnie w powieści podkreślane, jednak jesli ktoś chce zostać politykiem czy mieć prawo do głosowania – musi zaciągnąć się na służbę. Sama idea wielkich owadów i ich wojny z ludźmi też mogłaby być interesująca, ale najzwyczajniej w świecie nie jest zbyt szczegółowo opisana. Nie wiemy do końca, o co chodzi w tym konflikcie, nie znamy pełnej stawki, bo po prostu to nie jest opowieść o tym, a raczej o drodze młodego żołnierza. „Żołnierze kosmosu” swoje lata mają i w konstrukcji powieści po prostu jest to widoczne. I choć na pewno nie jest to powieść dla każdego to jeśli ktoś ma ochotę dać jej szansę: nic nie stoi na przeszkodzie. Bo bez wątpienia ta historia wydana w 1959 roku wciąż ma swoje do zaoferowania, nawet jeśli są to inne zalety, niż współczesnego, rozrywkowego, militarnego SF.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na71 miesiąc temu
Luna to surowa pani Robert A. Heinlein
Luna to surowa pani
Robert A. Heinlein
Bob Heinlein, szermierz przegranej sprawy, tym razem w książce o narodzinach narodu. Dlaczego przegranej ? Bo Heinlein był libertarianinem i się tego nie wstydził, a dziś jego polski tłumacz w króciutkim posłowiu pisze, że autor miał "męczący libertariański odchył". Jednak sześćdziesiąt lat temu można było jeszcze pisać o rewolucjach prowadzonych w imię wolnej gospodarki, a nie świetlanej przyszłości równych ludzi, którzy będą "jak Arystoteles i Platon, a nawet mądrzejsi" ( takie bzdury wypisywał Lew Trocki ) i nikt z tego powodu nie urządzał na autorze publicznego linczu. Mało tego, taka ksiażka mogła zdobywać nagrody. I Bob taką właśnie książkę napisał. W zasadzie można tę powieść określić jako metapolityczną, to znaczy taką, która nie opisuje konkretnej rewolucji w imię konkretnych poglądów, lecz uniwersalne mechanizmy rewolucji w ogóle. Oczywiście konkretne poglądy są o czym już wyżej wspomniałem, sama rewolucja zaś , to walka o niepodległość USA przeniesonia dokładnie 300 lat później w kosmos, ale najważniejszy w "Lunie..." jest jej uniwersalizm i byłoby dla powieści krzywdzące sprowadzanie jej zaledwie do libertariańskiego manifestu. Heinlein próbuje bowiem opisać przyczyny oraz wybuch rewolty chłodnym okiem obserwatora analizującego ludzkie zachowanie. Włącza w to wszystko, wszak mamy do czynienia z fantastyką, myślący komputer, ale to wszystko tylko dekoracje, zajmujące, ale jednak. Udało mu się przy tym wszystkim stworzyć dwóch świetnych, ambiwalentnych bohaterów. Głównego, który jest informatykiem i mimowolnie daje się wciągnąć w politykę, a także architekta całej ruchawki, profesora będącego mózgiem całej operacji. I ta postać, choć drugoplanowa, wydała mi się najciekawsza, profesor jest bowiem twardym politycznym realistą, który rozumie, że aby dać ludziom wolność, trzeba ich do niej czasem zmusić. W jaki sposób to robi, zdradzał nie będę, pozostawiając Wam przyjemność z lektury, jeśli zdecydujecie się po nią sięgnąć, ale jest to pierwsza mądrość płynaca z tej książki, mówiąca, że czasem po prostu trzeba się umoczyć. Niczym nie różni się w swoich metodach działania człowiek, który chce uwolnić ludzi spod jażma niewolnictwa narzuconego im przez inny organizm polityczny od komucha, który chce budować na Ziemi baśniową krainę. Cele pozostają odmienne, choć środki te same. A sam świadomy komputer imieniem Mike , będący w świecie powieści symbolem rewolucji ? Heinlein wprowadza tu w proces historyczny dodatkową zmienną, tj. sztuczną inteligencję. Przez to książka przypomina nieco świetny, a zapomniany film s - f "Gry wojenne", gdzie również poruszono temat możliwej współpracy miedzy SI, a człowiekiem oraz wplywu tej pierwszej na rozwój wydarzeń politycznych. Komputer Mike jednak nie buntuje się, rewolucja jest dla niego dobrą zabawą , w ktorej bierze udział z ciekawości bardziej, niż z ideowych pobudek. Cały czas jednak liczyłem - i tu zarzut do autora - że komputer ów się zbuntuje lub odwali inny numer, że będzie bardziej istotny dla fabuły, tymczasem summa sumarum okazuje się po prostu tym, czym jest każdy komputer, czyli kalkulatorem pomagajacym ludziom liczyć. Prawdopodobieństwo wygranej, trajektorię pocisków, nastroje społeczne, etc. Być może jednak takie ujęcie tematu było celowe. Jeśli Heinlein chciał po prostu ukazać mechanizmy rewolucji, buntujący się komputer tylko by ten problemat niepotrzebnie rozmywał. Na plus otwarte zakończenie. Tak naprawdę zostawia się naszej wyobraźni powody, dla których Mike kończy, jak kończy. A drugą mądrością płynącą z tej książki jest przypomnienie najprawdziwszej z prawd, a mianowicie, że jeśli sam nie zadbasz o siebie, to nikt inny tego za ciebie nie zrobi. Niby jest to oczywiste, ale kiedy przychodzi co do czego, wszyscy mówią "państwo powinno" , "Unia da", "przecież jesteśmy w NATO". Tymczasem Heinlein zdaje się mówić, że Ziemia, to nie mniej surowa pani od Luny, więc jeśli chcesz mieć dobrze, musisz upuścić sobie czasem trochę krwi. DOND - darmowych obiadów nie dają. Czy słyszę trzask pękających pup wąsatych kaszkieciarzy z UW, którzy mylą wolność z niańką ? Tak, to oni !
Czytacz - awatar Czytacz
ocenił na71 miesiąc temu

Cytaty z książki Bóg Imperator Diuny

Więcej
Frank Herbert Bóg Imperator Diuny Zobacz więcej
Frank Herbert Bóg Imperator Diuny Zobacz więcej
Frank Herbert Bóg Imperator Diuny Zobacz więcej
Więcej