Batman: Failsafe

224 str. 3 godz. 44 min.
- Kategoria:
- komiksy
- Format:
- papier
- Cykl:
- Batman Uniwersum DC (tom 1)
- Seria:
- Uniwersum DC
- Tytuł oryginału:
- Batman: Failsafe
- Data wydania:
- 2024-06-19
- Data 1. wyd. pol.:
- 2024-06-19
- Liczba stron:
- 224
- Czas czytania
- 3 godz. 44 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788328165434
- Tłumacz:
- Tomasz Sidorkiewicz
Scenarzysta Chip Zdarsky („Spider-Man: Historia życia”, „Daredevil”) łączy siły z rysownikiem Jorge Jiménezem („Batman”, „Liga Sprawiedliwości”),aby rozpocząć nową erę przygód Batmana!
Batman walczył z wszelkiego rodzaju przestępcami, potworami i superłotrami. Jednak nic nie mogło go przygotować na pojawienie się Failsafe’a, niepowstrzymanego przeciwnika, który może przechytrzyć i pokonać Mrocznego Rycerza. Czy geneza zagrożenia może mieć związek z mrocznym sekretem z przeszłości Bruce’a Wayne’a?
Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w amerykańskich zeszytach „Batman” #125-130.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Batman: Failsafe w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Batman: Failsafe
Poznaj innych czytelników
78 użytkowników ma tytuł Batman: Failsafe na półkach głównych- Przeczytane 45
- Chcę przeczytać 33
- Posiadam 22
- Komiksy 7
- Komiksy 2024 2
- Batman 2
- Komiksy DC 2
- Komiks 2
- Do kupienia 2
- Serie 1




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Batman: Failsafe
Batman Tom 1 Failsafe. Nowy początek Batmana to zawsze spore wydarzenie, a Failsafe jest całkiem udanym startem nowej serii. Nie ma co jednak oczekiwać wybitnej fabuły – to klasyczny akcyjniak, który nie sili się na przesadne intelektualizowanie, ale daje sporo frajdy. I właśnie o to chodzi.
Akcja pędzi do przodu praktycznie bez przerwy. Kolejne efektowne sceny sprawiają, że czyta się to jednym tchem, a mimo przewidywalnej intrygi historia ma w sobie coś, co trzyma przy lekturze. Czuć adrenalinę i energię, a Batman wciąż pozostaje Batmanem – twardym, zdeterminowanym i gotowym na wszystko bohaterem.
Tytułowy Failsafe to nowy przeciwnik, z którym Mroczny Rycerz musi się zmierzyć. Wrogów jest jednak więcej, zarówno tych fizycznych, jak i tych ukrytych w zakamarkach umysłu Bruce’a Wayne’a. Aby stawić czoła niezniszczalnej maszynie, Batman sięga po nietypowe rozwiązania, które dodają fabule nieco świeżości. Choć trzeba przyznać, że pewne momenty balansują na granicy przesady: jak choćby scena, w której Batman spada z orbity, otrzepuje się z płomieni i wraca do bitki. Tutaj zawieszenie niewiary bywa naprawdę trudne.
Od strony wizualnej komiks prezentuje się świetnie. Nowoczesne, dynamiczne i stylowe ilustracje dobrze pasują do szybkiej fabuły. Może nie każdemu fanowi klasycznego Batmana przypadną do gustu, ale dla mnie to właśnie taki kierunek powinny obrać nowe przygody Nietoperza: świeży, efektowny i przyciągający wzrok.
Failsafe to prosty, ale bardzo satysfakcjonujący tom. Nie ma tu wielkich filozofii, ale jest akcja, klimat i bohater, którego dobrze znamy, a jednocześnie chcemy wciąż oglądać go w nowych odsłonach. Fajne, przyjemne i z pazurem.
Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek
https://www.instagram.com/p/DOIiy8tDD_F/?igsh=MTc4b2s1b3Fmd29qbw==
Batman Tom 1 Failsafe. Nowy początek Batmana to zawsze spore wydarzenie, a Failsafe jest całkiem udanym startem nowej serii. Nie ma co jednak oczekiwać wybitnej fabuły – to klasyczny akcyjniak, który nie sili się na przesadne intelektualizowanie, ale daje sporo frajdy. I właśnie o to chodzi.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkcja pędzi do przodu praktycznie bez przerwy. Kolejne efektowne sceny sprawiają,...
Co jakiś czas w komiksie superhero następuje nowe rozdanie. Dany bohater zaczyna albo od zera, albo w nowych okolicznościach, a jego misja ulega pewnemu resetowi, którego skala jest różna – to mogą być zarówno zmiany kosmetyczne, jak i takie redefiniujące postać. Liftingowi poddany został niedawno także Batman. Już jakiś czas temu stracił najstarszego przyjaciela, a ostatnio ma spore kłopoty z płynnością finansową. W takich, raczej niecodziennych i mało stabilnych dla Nietoperza realiach, stery głównego tytułu z jego udziałem przejmuje nowy scenarzysta.
Batman zostaje skutecznie wrobiony w morderstwo Oswalda Cobblepota. Wszyscy myślą, że obrońca Gotham przekroczył w końcu ostateczną granicę, a zdarzenie wyzwala ukryte dotąd zabezpieczenie, którym okazuje się skonstruowany przez bohatera robot. To ostatnia linia obrony na wypadek sytuacji, w której Batman kogoś zabija. Powołany do misji powstrzymania zagrożenia Failsafe nie ma praktycznie żadnego słabego punktu, bo stworzył go sam Batman, a to on najlepiej zna wszystkie swoje słabości.
Szczerze mówiąc, ostrzyłem sobie na „Failsafe” zęby głównie z tego względu, że ostatnio wziąłem na tapet nowy run „Daredevila”. Choć ukazał się on później niż „Batman”, to ja akurat poznałem go wcześniej. Za przygody Diabła z Hell’s Kitchen odpowiedzialny jest w tym runie Chip Zdarsky, a jako że wyszedł mu komiks naprawdę bardzo udany, to tym chętniej wziąłem się za nadrabianie „Batmana”, pisanego właśnie przez Zdarsky’ego.
Zaskoczył mnie fakt, że „Failsafe” jest na dobrą sprawę sequelem „Wieży Babel”. Wydany w ramach DC Deluxe album (wcześniej ukazał się też jako część Wielkiej Kolekcji Komiksów DC) uznawany był powszechnie za jedną z najciekawszych trykociarskich drużynówek od DC Comics. Na mnie co prawda aż takiego wrażenia nie zrobił, ale i tak bawiłem się przy nim nieźle. Zdarsky kontynuuje fabularną linię tamtego komiksu i robi to bardzo sprawnie. Sensownie połączył oba tytuły, dzięki czemu sprawiają wrażenie naturalnie powiązanych.
„Failsafe” koncentruje się przede wszystkim na akcji, ale nie jest ona bezrefleksyjna. Praktycznie przez cały album akcja pozostaje angażująca i świetnie skrojona. Nie ma miejsca na nudę – Batman musi nieustannie wysilać się, by powstrzymać zagrożenie, które sam wykreował. Mroczny Rycerz nie może jednak skupiać się jedynie na walce z wrogiem, bo musi równocześnie znaleźć słaby punkt w jego gardzie. Proporcje między akcją a szczyptą refleksji na temat granicy paranoi są tu dobrze wyważone, choć komiks nie jest wolny od wad. Nie wchodząc zbytnio w fabularne szczegóły (bo spoilery),jest tu moment, w którym Batman „przeskakuje rekina”. Zupełnie nie pasowało mi to do reszty, utrzymanej w bardziej przyziemnym tonie.
Poza główną historią w albumie zawarte są dwa krótsze epizody, które mają na celu uzupełnienie fabularnego obrazu całości. Co zaskakujące, pierwszy z nich opublikowano także w komiksie „Pingwin. Długa droga do domu”. Czy taki dubel był potrzebny? Wbrew pozorom, chyba tak, bo rzecz doskonale dopowiada pewne wątki występujące zarówno w omawianym albumie, jak i w pierwszym tomie „Pingwina”, a jako że nie zajmuje zbyt dużo miejsca, łatwo to zaakceptować. Drugi z tych krótkich epizodów także sprawia dobre wrażenie, bo tłumaczy pod kątem psychologicznym motywacje Batmana, którymi kierował się tworząc ostateczne zabezpieczenie, jakim okazał się Failsafe.
Jakkolwiek Chip Zdarsky nie osiągnął na kartach „Failsafe” takiego poziomu jak w nowym „Daredevilu”, to i tak dostarczył nam komiks satysfakcjonujący. Mnie do gustu przypadło zwłaszcza udane odwołanie się do klasyki trykociarstwa (wydaje mi się, że „Wieża Babel” ma już taki status) oraz angażująca akcja. Szkoda tylko, że na koniec zafundowano nam spory cliffhanger. Ja, zapoznając się z albumem około rok po premierze, nie mam z tym problemu, bo niebawem sięgnę po kontynuację. Inaczej mogli to odbierać czytelnicy, którzy śledzili serię na bieżąco – dla nich zawieszenie akcji mogło być rozczarowujące. Jest to jednak mało istotny szczegół w kontekście tego, że całościowo „Failsafe” jest jak najbardziej udanym nowym otwarciem serii „Batman”.
Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2025/08/batman-tom-1-failsafe-recenzja.html
Co jakiś czas w komiksie superhero następuje nowe rozdanie. Dany bohater zaczyna albo od zera, albo w nowych okolicznościach, a jego misja ulega pewnemu resetowi, którego skala jest różna – to mogą być zarówno zmiany kosmetyczne, jak i takie redefiniujące postać. Liftingowi poddany został niedawno także Batman. Już jakiś czas temu stracił najstarszego przyjaciela, a...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNowy run Batmana zaczyna się od mocnego uderzenia. Główny bohater, od jakiegoś czasu znajdujący się poza finansową śmietanką Gotham City, zostaje wrobiony w intrygę Pingwina, co doprowadza do aktywacji Failsafe'a – robota stworzonego przez Batmana, by powstrzymać... Batmana.
Akcja następnie znacznie przyspiesza, a Człowiek Nietoperz potrzebuje całej armii przyjaciół, włącznie z Ligą Sprawiedliwości, by uporać się z perfekcyjnie zaprogramowanym na swoją modlę robotem. Ta historia to lwia część tego albumu.
Komiks zawiera ponadto dobrą historyjkę z Catwoman w roli głównej, która wmieszana jest w sprawy notarialne związane z Pingwinem (nie chcę wchodzić w szczegóły, by uniknąć spoilerów). A na zakończenie dostajemy krótką opowieść pt. "Jestem bronią", która przenosi nas w czasy świetności i młodości Batmana oraz ukazuje wymiar psychologiczny jego starć z Jokerem. Batman walczy tutaj ze swoimi demonami, nieustannie odciskającymi na nim piętno po dramatycznych wydarzeniach z dzieciństwa.
Cały album, starannie narysowany i pokolorowany, to pokaz dynamicznych scen walki i efektownych wybuchów. Nie znajdziemy w nim Batmana-detektywa, lecz Batmana-fightera. Nie jest to może moja najbardziej ulubiona odsłona Mrocznego Rycerza, ale zabawa jest całkiem dobra przy odkrywaniu kolejnych kart tej historii. Nie wiem, czy ciąg dalszy dowiezie, ale z chęcią się przekonam.
Nowy run Batmana zaczyna się od mocnego uderzenia. Główny bohater, od jakiegoś czasu znajdujący się poza finansową śmietanką Gotham City, zostaje wrobiony w intrygę Pingwina, co doprowadza do aktywacji Failsafe'a – robota stworzonego przez Batmana, by powstrzymać... Batmana.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkcja następnie znacznie przyspiesza, a Człowiek Nietoperz potrzebuje całej armii przyjaciół,...
Zdarsky napisał Batmana na wzór dziesiątek innych superbohaterów, obdzierając go tym samym z tego, co w tej postaci najlepsze, czyli radzenia sobie z problemami bez supermocy, jako zwyczajny człowiek.
Historia napisana bardziej z rozmachem typowym dla "Ligi Sprawiedliwości" i to komiks z tej serii przypomina mi bardziej ten zeszyt. Zresztą postacie z "Ligi" są istotnym elementem fabuły tego komiksu, a sam Batman wydaje się niewiele ustępować swoim nadludzkim bohaterom. Najśmielsze moje oczekiwania przeszła scena, gdzie Batman skacze z Księżyca, przelatuje przez atmosferę ziemską i ląduje na Ziemi niczym kapsuła statku kosmicznego. Bez szwanku. No, odważnie, nie powiem.
Pochwalić natomiast mogę komiks za oprawę graficzną. Rysunki Jimeneza są bardzo dobre i całość wygląda elegancko, ale to za mało by mnie zachęcić do lektury kolejnych części tej historii.
Po zakończeniu głównej historii, otrzymujemy jeszcze dwie mini opowieści oparte luźno na wydarzeniach z Failsafe. Obie napisane przez Zdarskyego, lecz z innymi autorami rysunków. Powiedzieć mogę o nich tylko tyle, że nie są złe, ale czegoś w nich jednak brakuje. Typowe średniaki, tak jak i cały też zeszyt.
Całość napisana bardziej pod młodszych czytelników, z sporą ilością akcji i gościnnym występem wielu superbohaterów, z których najważniejszy jest sam Superman. Fanom Ligi Sprawiedliwości powinien się spodobać.
Zdarsky napisał Batmana na wzór dziesiątek innych superbohaterów, obdzierając go tym samym z tego, co w tej postaci najlepsze, czyli radzenia sobie z problemami bez supermocy, jako zwyczajny człowiek.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria napisana bardziej z rozmachem typowym dla "Ligi Sprawiedliwości" i to komiks z tej serii przypomina mi bardziej ten zeszyt. Zresztą postacie z "Ligi" są istotnym...
Rewelacyjne rysunki Jorge Jimeneza oraz bardzo ciekawa historia z Failsafe sprawiają, że mogę z czystym sumieniem polecić ten komiks wszystkim fanom Batmana.
Rewelacyjne rysunki Jorge Jimeneza oraz bardzo ciekawa historia z Failsafe sprawiają, że mogę z czystym sumieniem polecić ten komiks wszystkim fanom Batmana.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttps://salomonik.eu/przeczytane/batman-failsafe
https://salomonik.eu/przeczytane/batman-failsafe
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWyobraźcie sobie, że jesteście człowiekiem, który zaprojektował najbardziej zaawansowany system bezpieczeństwa dla ochrony planety, tryb samym coś co może go zneutralizować jako zabezpieczenie. Ta ochrona się buntuje i likwiduje system, a wy nie możecie nic zrobić. Trash na BATMAN w osłonie Failsafe. Kiedy zostaje wrobiony w morderstwo pingwina aktywuje się niezniszczalny robot, który ma za zadanie powstrzymać nietoperza. Autor wyprowadza nas do Gotham, które jest jeszcze mroczniejszei bardziej niebezpieczne niż kiedykolwiek. Bruce, który stracił fortunę, nowa Batjaskiniai Alter ego bohatera, które nie ma oporów ani granic. Do tego nieźle wprowadzone postaci poboczne i dobrze pokazane zwątpienie Wayne'a sprawiają, że dobrze się ten komiks czyta. Graficznie też jest całkiem ok, chociaż komiksy o Batmanie były już ładniej narysowane. Trochę finał mnie rozczarował, ale liczę że kolejny tom przyniesie więcej odpowiedzi.
Mam wrażenie, że najlepsze historię o mrocznym rycerzy już powstały, a wszystko co teraz wychodzi to spoko historie, ale bez większego szału. Jako fan Batmana, który komiksy w ostatnim czasie czytam okazjonalnie jestem zadowolony.
Wyobraźcie sobie, że jesteście człowiekiem, który zaprojektował najbardziej zaawansowany system bezpieczeństwa dla ochrony planety, tryb samym coś co może go zneutralizować jako zabezpieczenie. Ta ochrona się buntuje i likwiduje system, a wy nie możecie nic zrobić. Trash na BATMAN w osłonie Failsafe. Kiedy zostaje wrobiony w morderstwo pingwina aktywuje się niezniszczalny...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPOPKULTUROWY KOCIOŁEK:
Fani zamaskowanego obrońcy Gotham i superbohaterskiej komiksowej rozrywki, znowu mają powody do zadowolenia. Egmont wypuścił bowiem na nasz rynek nowy album przygód Mrocznego Rycerza, którym jest pierwszy tom cyklu Batman: Failsafe. Serii, w której Chip Zdarsky zabiera czytelników w mroczną i pełną akcji podróż po zakamarkach Gotham City.
Fabuła komiksu koncentruje się na pojawieniu się Failsafe’a, nowego i bezwzględnego przeciwnika. Jest to wróg, z którym Batman jak do tej pory nigdy nie miał do czynienia. Stanowi on ogromne zagrożenie nie tylko dla miasta, ale również dla samego superbohatera. Jego niezwykła siła sprawia bowiem, że może on pokonać Mrocznego Rycerza. Na dodatek jego pojawienie się jest bardzo mocno związane z zarówno z przeszłością Bruce’a Wayne’a, jak i jego czynami jako Batman.
Failsafe stawia Batmana przed jednym z największych wyzwań w jego karierze. Musi on nie tylko zmierzyć się z potężnym przeciwnikiem, ale także z własnymi słabościami i wątpliwościami. Zdarsky zmusza Batmana do skonfrontowania się z mrocznymi aspektami swojej osobowości, co prowadzi do fascynującej i skłaniającej do refleksji eksploracji jego charakteru.
Autor ponadto w wyśmienity sposób buduje napięcie, stopniowo ujawniając coraz więcej informacji o przeciwniku i jego motywach. Historia pełna jest więc zwrotów akcji i zaskakujących momentów, które trzymają czytelnika w napięciu do samego końca. Historia jest niezwykle żywa nie tylko dzięki dynamicznym scenom, ale również dobrze napisanym dialogom uzupełniającym to, co widzimy na kadrach komiksu....
https://popkulturowykociolek.pl/batman-failsafe-tom-1-recenzja-komiksu/
POPKULTUROWY KOCIOŁEK:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFani zamaskowanego obrońcy Gotham i superbohaterskiej komiksowej rozrywki, znowu mają powody do zadowolenia. Egmont wypuścił bowiem na nasz rynek nowy album przygód Mrocznego Rycerza, którym jest pierwszy tom cyklu Batman: Failsafe. Serii, w której Chip Zdarsky zabiera czytelników w mroczną i pełną akcji podróż po zakamarkach Gotham City.
Fabuła...
Zdarsky kontynuuje pisanie Batmana. I spoko, bo całkiem fajnie sobie z tym radzi. Okej, klasyka to to nie jest i kiedy czyta się wychodzące na rynku zbiorcze historie choćby z lat 90. XX wieku (więcej różnych bywa, nieco starszych, nieco nowszych),widać różnicę poziomów, ale co zrobić. Jak na współczesnego Gacka, ten od Zdarskyego, który czuje mroczniejsze superhero, wypada naprawdę przyzwoicie.
Jak pisałem na wstępie, Zdarsky czuje takie mroczniejsze superhero. Miejskie klimaty, kryminalne akcje, walkę o sprawiedliwość nawet jeśli samemu działa się gdzieś na granicy bycia przestępcą. I całkiem fajnie mu to wychodzi. W Marvelu lepiej jakoś czuł te klimaty, ale wiadomo, tam panuje większy luz na stronach różnych opowieści, Batman jednak jest bardziej ponury i w ogóle, więc inna trochę perspektywa i klimat też nieco odmienny już nie tak super się sprawdzają, ale…
No właśnie, dobrze się to czyta, ma fajny nastrój, dobrą akcję i niezłych bohaterów. Do tego wpadające w oko rysunki i wydanie. Nic wielkiego, nic szczególnego, serie takie, jak „Batman” czy „Superman” skończyły się na czasach, kiedy brali się za nie King czy Bendis i od tamtej pory już nie trzymają zbyt wysokiego poziomu, ale kto lubi Nietoperza, śmiało może.
Zdarsky kontynuuje pisanie Batmana. I spoko, bo całkiem fajnie sobie z tym radzi. Okej, klasyka to to nie jest i kiedy czyta się wychodzące na rynku zbiorcze historie choćby z lat 90. XX wieku (więcej różnych bywa, nieco starszych, nieco nowszych),widać różnicę poziomów, ale co zrobić. Jak na współczesnego Gacka, ten od Zdarskyego, który czuje mroczniejsze superhero,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to