Małe pająki

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2024-05-22
- Data 1. wyd. pol.:
- 2024-05-22
- Liczba stron:
- 384
- Czas czytania
- 6 godz. 24 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788308084106
(Nie)zwykłe życie. Miłość, literatura i poszukiwanie własnej drogi.
Nowa powieść laureata Paszportu „Polityki”!
Olę i Tobiasza, choć wywodzą się z różnych środowisk, łączy całkiem sporo. Poznają się w liceum, pochodzą z prowincji. Są u progu dorosłości, a główne wyzwanie, z jakim się mierzą, to próba tkania życia na własnych warunkach.
Ola mieszka we wsi pod Pabianicami. Studiuje zaocznie zarządzanie, na co dzień pracując jako recepcjonistka w szpitalu. Tobiasz jest przekonany, że jego powołaniem jest pisanie. I mimo że studiuje prawo, jego życie w Krakowie kręci się przede wszystkim wokół literatury.
Ich rzeczywistość składa się z domysłów i wyobrażeń, ale też nadziei, że gdzieś za rogiem czeka na nich wielka – a przynajmniej nierozczarowująca – przyszłość.
Czy ich pierwsze dorosłe wybory naprawdę należą do nich? I czy ocean możliwości, który się przed nimi roztacza, rzeczywiście jest na wyciągnięcie ręki? Poważne relacje Oli i Tobiasza budowane są na przemilczeniach, rywalizacji, ale i tęsknocie – w końcu niełatwo jest stworzyć prawdziwy związek, gdy nie wiemy, kim naprawdę jesteśmy.
A jeśli myślicie, że wiecie już, jak potoczy się fabuła Małych pająków – nic bardziej błędnego. Łukasz Barys nie raz nas zaskoczy!
Kup Małe pająki w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Małe pająki
Poznaj innych czytelników
351 użytkowników ma tytuł Małe pająki na półkach głównych- Chcę przeczytać 176
- Przeczytane 172
- Teraz czytam 3
- Posiadam 23
- 2024 21
- Legimi 8
- 2025 4
- E-book 4
- Ebooki 3
- Polska 2































OPINIE i DYSKUSJE o książce Małe pająki
To już trzecia książka tego autora jaką przeczytałem. Docenić trzeba przede wszystkim że jest kompletnie bezpretensjonalna oraz to, że jest to książka o zwykłych ludziach. Zero sensacji. Czytelnik odbiera tą powieść jako prawdziwą, autentyczną. Innym może wydawać się nudna, ale życzę cierpliwości, zakończenie opowieści jest bardzo ciekawe. Sam doceniam najbardziej próbę wejścia w problemy młodych osób z małych miejscowości. Bohaterowie opowieści zmagają się z własnymi ograniczeniami, z presją środowiska, rodziny oraz kapitalizmu. Niewątpliwie książka ma charakter autobiograficzny. Podobało mi się jak autor opisał życie środowiska intelektualnego w dużym mieście, ale i też może i bardziej autentycznie opisana była reakcja najbliższych na sukces bohaterki w "wielkim" świecie. Są teraz pewne powtarzane w kółko popularne tematy w literaturze i cieszę się że Barys po prostu dalej pisze książki tak jak chce, po swojemu. Cieszę się też że czytałem książkę zupełnie nieuwikłaną w historię, wojny, politykę, a za to świetnie osadzoną w rzeczywistości, teraźniejszości.
To już trzecia książka tego autora jaką przeczytałem. Docenić trzeba przede wszystkim że jest kompletnie bezpretensjonalna oraz to, że jest to książka o zwykłych ludziach. Zero sensacji. Czytelnik odbiera tą powieść jako prawdziwą, autentyczną. Innym może wydawać się nudna, ale życzę cierpliwości, zakończenie opowieści jest bardzo ciekawe. Sam doceniam najbardziej próbę...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza książka Barysa, która dostała porządną redakcję. Pierwsza, którą da się czytać bez bólu głowy. Spójność, podział na akapity. Generalnie ogarnięta powieść. Czy coś straciła przez to na świeżości? Pewnie tak. Ale w końcu widać, czym ta książka jest. Widać jej sens, kształt. To musi też być trudniejsze dla autora - jest na widoku, jakby na tacy. Wszystkie jego słabości.
Z plusów: narracja w końcu jest trochę wiarygodna. Gdy narratorem jest niespełniony pisarz. W poprzednich powieściach też słychać było narrację pisarza, tyle że bohaterem, narratorem, teoretycznie było biedne dziecko. I to właśnie fragmenty dotyczące rynku wydawniczego, rozczarowanie nim, brzmią w "Małych pająkach" najwiarygodniej. Cała reszta... cóż.
Cała reszta oparta jest na uprzedzeniach. Jakby pisarz nadal miał kompleksy. Znów widać, jakby pochodzenie albo wykształcenie miało być jakąś niezbywalną cechą, która decyduje o losie i wartości człowieka. A tak naprawdę Pabianice są równie dobre jak każde inne miejsce. Mogą być tak samo złe (wiem, sprawdziłam). A z magistrem z dobrej uczelni można zasuwać na magazynie (wiem, sprawdziłam). I mieć świetną karierę bez żadnego magistra. Myślałam, że jest to powszechna wiedza. Czy myliłam się na tyle, że istnieje potrzeba, by pisać o tym banale książki anno Domini 2024?
Książka opiera się na założeniach, które są bardzo płytkie i przez to, przynajmniej dla mnie, nudzi. Może rzeczywiście skierowana jest do młodszego czytelnika, może to też kwestia redakcji, która na takiego czytelnika powieść nakierowała. Zmierza ona bardziej w stronę obyczaju niż literatury pięknej. Niestety, z literackiego punktu widzenia, nie ma tu nic ciekawego. Może jakby była krótsza? Może jakby miała 100 stron, dałoby się ją obronić? Na 400 - garść stereotypów, góra obyczaju i kilka ciekawostek o rynku wydawniczym - to za mało.
Pierwsza książka Barysa, która dostała porządną redakcję. Pierwsza, którą da się czytać bez bólu głowy. Spójność, podział na akapity. Generalnie ogarnięta powieść. Czy coś straciła przez to na świeżości? Pewnie tak. Ale w końcu widać, czym ta książka jest. Widać jej sens, kształt. To musi też być trudniejsze dla autora - jest na widoku, jakby na tacy. Wszystkie jego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzybka lektura - taka do pocigu, na leżak lub w moim wypadku do szpitala na poród :).
Czy zapadnie mi w pamięci na wieki wieków? Niekoniecznie.
Czy czytało się przyjemnie?
Jak najbardziej.
Szybka lektura - taka do pocigu, na leżak lub w moim wypadku do szpitala na poród :).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy zapadnie mi w pamięci na wieki wieków? Niekoniecznie.
Czy czytało się przyjemnie?
Jak najbardziej.
Autor chciał napisać "dorosłą" powieść obyczajową a wyszło mu okej YA
Autor chciał napisać "dorosłą" powieść obyczajową a wyszło mu okej YA
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO książce tej napisano już dużo. Nadal mam wrażenie, że za mało.
Ogólnie zgadzam się – jest to literatura dobra. Historia pary, która razem i osobno przechodzi przez trudy życia codziennego. Napisana bez zbędnych ozdobników; czuć tu problemy współczesnej Polski. On – literat z kompleksem wsi, choć pochodzi ze średniego miasta, Ona – dziewczyna z wioski bez większego planu na siebie. Co ich połączyło? Subiektywnie rozumiana miłość.
Tobiasz „kocha” tylko to, co od niego gorsze. Nie ważne, czy to wieś, czy Ona z kompleksem niższości. Ola kocha Tobiasza od dłuższego czasu, podziwia go za erudycję, która szybko okazuje się pozorna. Tobiasz ucieka na studia, bo jej nie kochał. Ola szybko dorośleje.
To Ona zdobywa niezłą pracę, wykształcenie i wystarczające na życie pieniądze. On dusi się w toksycznym środowisku pseudointeligencji, które, niczym ogromny bucior, depcze go jak małego pająka. Powrót do „wioski” jest żenujący, ale Ona wciąż na niego czeka.
Toksyczność związku Tobiasza i Oli jest oczywista. On potrzebuje jej dla ustanowienia własnej wartości, Ona nie potrzebuje go wcale, ale o tym nie wie. Bohaterowie dowiadują się o tym na końcu książki. Za późno?
Śmieszy mnie wątek chłopomanii. Wieś w literaturze zostaje ukazana w powieści jako evergreen. Konrad kończy swój doktorat o literaturze ludowej i wykłada na uniwersytecie, pomimo oskarżeń o przemoc, Halszka zyskuje rozgłos, pisząc książkę o rodzinnych stronach, jednak po tym przychodzi kres jej sukcesów artystycznych, a Ola święci triumfy po... no właśnie, jak dużym wkładzie w przepisanie historii prababki? Opowieść Tobiasza jest pastiszem postrzegania wsi przez inteligenta – jest ckliwa i przerysowana. Jak „Wesele” Wyspiańskiego.
Dlaczego Ola poczuła szczęście dopiero po wydaniu książki? Praca i edukacja na własną rękę to też niezłe osiągnięcie. Bo tak naprawdę sukces Oli wiąże się ze stopniowym odrzucaniem tożsamości klasowej. I to może największa prawda tej książki.
Książkę Barysa mogę jednak polecić, szczególnie młodszym czytelnikom. Ostatecznie pokazuje, że brak jasnego celu w życiu nie musi być końcem świata, a marzenia można spełniać pomimo pracy, która służy przeżyciu.
Odnośnie porównań tej książki do "Normalnych ludzi" Sally Rooney - "Małe pająki" są zdecydowanie lepsze.
https://www.instagram.com/metakonteksty/
O książce tej napisano już dużo. Nadal mam wrażenie, że za mało.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOgólnie zgadzam się – jest to literatura dobra. Historia pary, która razem i osobno przechodzi przez trudy życia codziennego. Napisana bez zbędnych ozdobników; czuć tu problemy współczesnej Polski. On – literat z kompleksem wsi, choć pochodzi ze średniego miasta, Ona – dziewczyna z wioski bez większego planu...
Nie porwała mnie ta książka. Przeczytałam, ale żebym miała ją polecić komuś jako wspaniałą i wartą uwagi? Chyba nie. Może i opowiada o ważnych decyzjach, przemyśleniach, konsekwencjach naszych działań, ale jakoś tak dla mnie słabo wypadło. Taka moja subiektywna ocena
Nie porwała mnie ta książka. Przeczytałam, ale żebym miała ją polecić komuś jako wspaniałą i wartą uwagi? Chyba nie. Może i opowiada o ważnych decyzjach, przemyśleniach, konsekwencjach naszych działań, ale jakoś tak dla mnie słabo wypadło. Taka moja subiektywna ocena
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie czytałam poprzednich książek Autora, więc zaczynałam lekturę bez jakiegokolwiek nastawienia. I chcę powiedzieć, że "Małe pająki" mi się spodobały. Przede wszystkim, byłam autentycznie ciekawa, jak potoczą się losy głównych bohaterów, wziętych ze zwykłego życia. Zaciekawił mnie, w sensie, że obecnie jest to chyba rzadkość, całkowicie oczyszczony z ozdobników, prosty język. Może to także dzięki niemu powieść nabrała cech autentyczności. Do tego, zobaczyłam tu pewne podobieństwo do literatury japońskiej, która "nie wypełnia całego tła". Wręcz przeciwnie, literatura ta, wzorem japońskich obrazów tło pozostawia jasne (puste) - tym samym jest więcej pola dla wyobraźni czytelnika, a mniej gotowych wyjaśnień. Dzięki temu czytanie książki nabiera prywatnego, osobistego charakteru.
Nie czytałam poprzednich książek Autora, więc zaczynałam lekturę bez jakiegokolwiek nastawienia. I chcę powiedzieć, że "Małe pająki" mi się spodobały. Przede wszystkim, byłam autentycznie ciekawa, jak potoczą się losy głównych bohaterów, wziętych ze zwykłego życia. Zaciekawił mnie, w sensie, że obecnie jest to chyba rzadkość, całkowicie oczyszczony z ozdobników, prosty...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo lekturze 2 poprzednich książek autora, ta mnie rozczarowała
Po lekturze 2 poprzednich książek autora, ta mnie rozczarowała
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo towszystko tu jest straszne - bohaterowie, ich myśli i działania, język, składnia, historia. wymęczyłam się okrutnie, jednocześnie nie odkładając z nadzieją, że coś się wreszcie wydarzy. kilkukrotnie już człowiek ma nadzieję, że tak, że teraz nastąpi zwrot akcji, spoiler alert: nie następuje.
„Kości…” były zachwycające, „Jeśli przecięto cię na pół” słabsze, ale wciąż świetne, „Małe Pająki” to dla mnie jakieś nieporozumienie.
wszystko tu jest straszne - bohaterowie, ich myśli i działania, język, składnia, historia. wymęczyłam się okrutnie, jednocześnie nie odkładając z nadzieją, że coś się wreszcie wydarzy. kilkukrotnie już człowiek ma nadzieję, że tak, że teraz nastąpi zwrot akcji, spoiler alert: nie następuje.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Kości…” były zachwycające, „Jeśli przecięto cię na pół” słabsze, ale wciąż...
Książka napisana w stylu, do którego autor nas nie przyzwyczaił. W pierwszym odruchu pomyślałam, że to nie dla mnie, aby później przeczytać za jednym zamachem połowę. Tak jak ktoś wspomniał już w opiniach - podobnie, gdy bohaterowie się spotkali, to dałam się uwieść tej powieści. Na sam koniec popłakałam, chociaż dalej nie wiem czemu mnie aż tak wzruszyła.
Myślę, że udało się autorowi zakląć na kartkach papieru właśnie miłość i takie kameralne sceny z życia, które mnie jako czytelniczkę zatrzymały. Ciekawym (może poniekąd również przypadkowym?) zabiegiem było to, że niemal przez dwie trzecie książki bohaterowie zostają rozdzieleni. Czytałam dalej chociażby dlatego, żeby zobaczyć jak ponownie się ich losy złączą. Wywoływało to takie może lekko nieprzyjemne napięcie u mnie jako odbiorczyni, ale pomysł dobry, bo gdyby cała książka była o postaciach jako parze, to nie dałoby się osiągnąć takiego efektu.
Gdy Tobiasz studiuje w Krakowie, to fabuła wydaje mi się taka najbardziej stylizowana na Murakamiego - bohater jako uczestnik i niejako „tło” postaci drugoplanowych, snujący się gdzieś za nimi… Takie „Norwegian Wood”. Tylko że tutaj miałam wrażenie, że nie do końca udało się autorowi „dowieźć”, w sensie brakowało mi czegoś. U Oli była cała paleta emocji, a Tobiasz często taki beznamiętny. Murakami często w taki sposób opisuje swoich bohaterów. Miałam mocne déjà vu, tylko że u Murakamiego jakoś mimo wszystko to grało, a tutaj mi nie pasowało.
Rozwiązanie wątków ferajny z Krakowa - to uważam za główną wadę książki. Jakby wszystkie wydarzenia miały po prostu pokazywać życie, być zapisem perypetii i to ich jedyny cel. A szkoda, bo zarówno u Murakamiego, jak i Rooley te wątki obyczajowe prowadziły do czegoś, zmieniały wiarygodnie bohatera. Tu coś nie zagrało, chociaż zapowiadało się z dużym potencjałem - przyjaźń artystyczna, różne zależności. A potem to po prostu zostaje rzucone w kąt.
Mam teorię, że stamtąd został wycięty ważny wątek na etapie redakcji. Wydawało się, że akcja zmierza w stronę trójkąta (dosłownego) - Hubert-Maria-Tobiasz, ale pomysł z jakiegoś powodu musiał być usunięty i trzeba było załatać dziurę. Może to moja wyobraźnia, ale dużo zdawało się na to wskazywać. W tej części książki wydaje się widnieć taka biała plama. Tobiasz biega od jednej postaci do drugiej i trochę brakowało mi w tym większej idei.
Podobała mi się naturalność relacji między bohaterami. Wiele rzeczy wydawało się takich przypadkowych albo zaczerpniętych bezpośrednio z życia. Przez co brzmiało to realistycznie, ale miałam niekiedy wrażenie, że te wątki są niedopracowane i takie na szybko, żeby to zamknąć. Np. Maria najpierw niespodziewanie dla bohatera krytykuje tematykę, jaką chce eksplorować Tobiasz w swojej twórczości, czyli ludowość, prowincjonalność. Jako czytelniczka czekałam, aż to się wyjaśni - może gdy Tobiasz i Joanna odwiedzą Marię w domu, okaże się, że sama jest ze wsi? I wstydzi się tego? Ale nie, okazuje się, że po prostu lubi czasami tak ostro pokomentować innych.
W narracji Tobiasza są niedomówienia - często nie rozumiem, co myśli o sytuacji i czemu to robi. Pierwszy zgrzyt pojawia się przy wyjeździe na studia, gdy wręcz bohater zdaje się kompletnie zlewać tę Olę, nie mieć do niej uczuć. To mogłoby być w porządku, tylko że ten temat jest wręcz przemilczany, nawet obojętność nie została dobrze zarysowana, oczywiście, moim zdaniem. Poza tym, brak tu konsekwencji - jeśli chciano w zamyśle jakoś zdystansować się od postaci i pokazywać je z lotu ptaka, to musiałoby to być spójne, a nie tak wybiórcze. Raz jest, raz nie. Ale to raczej moje czepialstwo, bo za to Ola ratuje sytuację i jej uczucia są naturalne. Tutaj wszystko bez zarzutu zagrało, fajnie wyjaśnione różne motywacje przemyślenia i jej uczucia.
Niedojrzałość bohaterów jest na duży plus. Irytowali i to akurat siła tej książki, bo przedstawione problemy odzwierciedlają rzeczywistość podobnych relacji młodych ludzi, gdzie ktoś zaczyna ze sobą sypiać, ale bez większych uczuć, albo ktoś szybciej jest gotowy na poważniejsze decyzje niż druga strona. Takie życie. A w tym wszystkim często egoizm i problemy osobiste - z oczekiwaniami społecznymi, rozczarowaniami.
Podoba mi się to, że każdy z bohaterów ma jakiś sznyt, który sprawia, że zapada w pamięć. Niby nie jest to nic szczególnego, np. Sandra ze spotkań literackich, ale nawet pisząc tę opinię zorientowałam się, że pamiętam imiona bohaterów, a mam fatalną pamięć do takowych. Chociaż było wiele postaci, to jednak nie zlewały się. Nawet rodzice i dziadkowie mieli coś charakterystycznego i chociaż opisani pobieżnie, to zostali ładnie odmalowani.
Co myślę o tej książce? Widzę ją jako pierwszy krok w innego rodzaju twórczość literacką autora. Krok ciekawy i moim zdaniem kolejny będzie jeszcze lepszy. Widać duży potencjał. Trudno porównać jego debiut do tej powieści, bo to dwa różne gatunki. Niczym dwie zupełnie odmienne potrawy. Na pewno „Małe pająki” są przystępniejsze dla szerszego grona czytelników. Może mniej ambitne, ale również zachowują dużą naturalność w opisie rzeczywistości i autentyczność.
Mam jeszcze jedno zastrzeżenie. Może to czysty przypadek, że akurat tę książkę wydało Wydawnictwo Literackie, a poprzednie były wydane przez Wydawnictwo Cyranka, ale mimo wszystko wydaje mi się, że ta powieść była pisana w większym pośpiechu / pewne decyzje redakcyjne mogły wpłynąć na jej kształt, bądź po prostu autor się spieszył. Na przykład sam tytuł - odniesienie do pająków pojawia się na początku książki, lecz jest mało wyszukane. Cytat na początku daje dodatkowy kontekst, jak rozumieć tytuł, ale w trakcie powieści mogłoby się pojawić więcej ciekawych eksploatacji. Trudno mi się pozbyć wrażenia, że w książce zachodziły pewne dynamiczne zmiany pod wpływem jakiegoś spojrzenia z zewnątrz, które wymusiły taki miszmasz, ale może to moje urojenia. Koniec końców, eksperyment jest udany i warty zapoznania się z nim.
Książka napisana w stylu, do którego autor nas nie przyzwyczaił. W pierwszym odruchu pomyślałam, że to nie dla mnie, aby później przeczytać za jednym zamachem połowę. Tak jak ktoś wspomniał już w opiniach - podobnie, gdy bohaterowie się spotkali, to dałam się uwieść tej powieści. Na sam koniec popłakałam, chociaż dalej nie wiem czemu mnie aż tak wzruszyła.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMyślę, że udało...