
Hotel ZNP

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2024-04-17
- Data 1. wyd. pol.:
- 2024-04-17
- Liczba stron:
- 176
- Czas czytania
- 2 godz. 56 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788396995056
Hotel ZNP to prawdopodobnie najbrzydszy hotel w Warszawie. Ma jednak kilka zalet: z jego okien rozpościera się ładny widok na Wisłę, w szufladach nocnych stolików zamiast Biblii można znaleźć kryształowe popielniczki, a przede wszystkim – położony jest dokładnie w połowie drogi między domami Belci i mężczyzny, który ją interesuje. To dlatego para wybrała właśnie ten przybytek na miejsce schadzki.
„Hotel ZNP” jest bernhardowską z ducha, bezwzględną rozprawą z mieszczańskim społeczeństwem i tradycyjnie pojmowaną rodziną. Świat ukazywany przez Tadrę to emocjonalna pustynia, na której nie mają prawa przetrwać żadne prawdziwe uczucia i więzi. Bohaterka walczy tu dosłownie o swoje prawo do łysej głowy i papierosów, a metaforycznie o prawo do własnego głosu i poszukiwania szczęścia. To powieść dowcipna, a zarazem okrutna i bolesna.
Kup Hotel ZNP w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Hotel ZNP
Poznaj innych czytelników
275 użytkowników ma tytuł Hotel ZNP na półkach głównych- Przeczytane 153
- Chcę przeczytać 119
- Teraz czytam 3
- Posiadam 13
- 2024 10
- 2025 5
- Legimi 4
- E-book 3
- Ebook 3
- Ulubione 2
Tagi i tematy do książki Hotel ZNP
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Hotel ZNP
Musiałam wymyślić coś innego, bo nie potrafiłam sobie przypomnieć pańskiej twarzy. Dziś poznałam pana od razu, ale wtedy zdawało mi się, że ...
RozwińSkąd w niej, mojej matce, tyle pewności i stanowczości, może są jakieś kursy dla matek, na które dostają wezwania ze specjalnej komisji maci...
Rozwiń



























OPINIE i DYSKUSJE o książce Hotel ZNP
Niestabilna emocjonalnie, nieszczęśliwa kobieta, która uwierzyła w narrację swojej matki i nie potrafi odkryć swojego życia na nowo. "Boli mnie głowa, mamusiu" jest wołaniem o pomoc i ukrytą w głębi serca potrzebą nawiązania relacji z matką.
Niestabilna emocjonalnie, nieszczęśliwa kobieta, która uwierzyła w narrację swojej matki i nie potrafi odkryć swojego życia na nowo. "Boli mnie głowa, mamusiu" jest wołaniem o pomoc i ukrytą w głębi serca potrzebą nawiązania relacji z matką.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpodziewałam się czegoś zupełnie innego. Belcia główna bohaterka, spotyka się w najbrzydszym hotelu w Warszawie z pewnym panem. Pan ten staje się powiernikiem jej historii. Belcia opowiada mu o toksycznej matce o mężu, z którym łączy ją bardzo dziwna relacja. Mamy tu też temat przewodni, którym są włosy głównej postaci. Na każdym etapie jej życia są one inne. Raz króciutkie, lub zgolone na łyso, innym razem długie. Okazuje się że stają się one źródłem wielu problemów.
Książka ta nie wzbudziła mojego entuzjazmu. Nic nie wniosła do mojego życia. Na pewno, za parę dni, w ogóle o niej zapomnę. Nie polecam.
Spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Belcia główna bohaterka, spotyka się w najbrzydszym hotelu w Warszawie z pewnym panem. Pan ten staje się powiernikiem jej historii. Belcia opowiada mu o toksycznej matce o mężu, z którym łączy ją bardzo dziwna relacja. Mamy tu też temat przewodni, którym są włosy głównej postaci. Na każdym etapie jej życia są one inne. Raz...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDebiutancką powieść Izabeli Tardy Hotel ZNP łatwo byłoby wrzucić do szufladki z etykietką „praca z językiem” lub „kobieta, której życie nie wyszło”. I choć te hasła nie są zupełnie pozbawione sensu, to jednocześnie nie dookreślają w pełni tego, o czym ten debiut chce opowiadać. Nie chodzi tu o żal ani rozrachunek ze swoim życiem — to przede wszystkim historia narratorki prowadzącej przepychanki z cudzymi oczekiwaniami i z własną niemocą. Na pierwszy rzut oka fabularny szkielet książki Tardy przedstawia sobą standardowe uwikłanie: żona, mąż, jego kochanka, matka, która “zawsze ma rację” i oczywiście - piesek. Przerabiany nieraz schemat o którym każdy z nas słyszał. Szybko jednak okazuje się, że ten (zdawać by się mogło) oklepany trójkąt rodzinny to jedynie pretekst, aby opowiedzieć o czymś więcej: bo to nie jest ani klasyczna powieść konfesyjna, ani też zapis sesji terapeutycznej w przebraniu prozy - to raczej słuchanie rozmowy, w którą zostało się wciągniętym przypadkiem, ale nie sposób jej przerwać.
Bo bohaterka Tardy - Belcia - to niewiarygodna narratorka w najciekawszym możliwym sensie: taka, której nie da się w pełni ufać, ale której nie sposób nie słuchać. Pozornie bierna, bezwolna, zbudowana z cudzych oczekiwań; wydaje się postacią pozbawioną wyraźnych konturów, tak naprawdę nie istniejącą bez relacji z innymi bohaterami. Tadra tworzy postać, która nie ma dostępu do „ja” bądź tego dostępu wcale nie chce mieć, bez przestrzeni na osobisty rozwój, bo każde jej działanie jest wynikiem zewnętrznego nacisku. Belcia nie jest kobietą, którą „coś spotyka”, tylko kimś, kto nieustannie istnieje w odniesieniu do innych: do matki, do męża, do kochanki męża, do swojego kochanka, do świata, który wrzuca ją w określoną rolę. Belcia nie wybiera, ona się dostosowuje: ,,Zawsze byłam akuratna, dokładnie taka, jaką ktoś sobie wymyślił. On miał prawo wyglądać, jak chciał, a ja miałam obowiązek wyglądać, jak chciał”.
To wszystko dlatego, że Belcia to przede wszystkim figura, pusta forma, do której można coś dopisać, a nie pełnokrwista postać. Zresztą ten fakt często jest podnoszony przez różnych krytyków, przylepiając do narratorki łatkę antypatycznej bohaterki. W recenzji Pauliny Małochleb ta antypatyczność zostaje potraktowana jako słabość narracyjna, mimo że wcale nią nie jest. Tak, Belcia jest irytująca - i dobrze! W tej antypatyczności tkwi w końcu największa siła konstrukcyjna tej postaci. Narratorka irytuje, bo nie podnosi się z popiołów, nie staje się ,,silna mimo wszystko”, bo w momentach, których mogłaby coś zrobić, nie robi tego. Co więcej, to celowe niedążenie ku katharsis i wewnętrznemu empowerment to ważny element literackiej gry. Jeśli Belcia nas denerwuje, jeśli chcemy nią potrząsnąć, wykrzyczeć, żeby trzasnęła drzwiami, to właśnie w tym miejscu zaczyna się ta właściwa, niekomfortowa lektura. Lektura, która nie szuka w nas łatwego współczucia dla ofiary, tylko zmusza do przewartościowania własnych oczekiwań. Belcia jest rozmyta, bo nigdy nikt (wraz z nią samą) nie pozwolił jej się ukształtować. Kłamie, bo to jedyna jej znana strategia przetrwania. Bo Belci nie trzeba lubić - Belcię trzeba przede wszystkim usłyszeć.
A usłyszeć ją czasami trudno. Hotel ZNP flirtuje z groteską, z przerysowaniem, z tym, co Zuzanna Sala trafnie nazywa „przegięciem” w tekście dla Czasu Kultury. Ten zabieg ,,zadużości” Belcia osiąga przede wszystkim dzięki połączeniu dowcipu i groteski, niekiedy absurdalności, która jednak niemal nigdy nie pełni roli puenty czy okazji do autorefleksji. Gdy Belcia się ,,rozkręca”, zaczyna przerysowywać swoją opowieść, całkowicie odbierając powadze jej ciężar. To zabieg o tyle ciekawy, że w pewnym momencie staje się narzędziem maskującym – formą ucieczki, uniku, pewnego językowego unieważnienia - zupełnie jakby Belcia sama sobie, już z przyzwyczajenia, odbierała możliwość współczucia, zagłuszając wagę swoich doświadczeń. Widać to doskonale w scenie powrotu Belci i Wilhelma ze szpitala po poronieniu:
[...] no trochę szkoda, bo już gotowe było, ale to nic, powtarzał uspokajająco, a kiedy i to nie pomogło, zaczął gładzić wnętrze moich suchych i zimnych dłoni, mówiąc, może to i lepiej, bo następnym razem będziesz już wiedziała, co i jak, i ci się uda. Następnym razem pójdzie ci lepiej, mówił, a ja potakiwałam, bo bardzo chciałam, żeby on sam w to wierzył, pomyśl, że to było tak na próbę, jak pierwsza żona albo naleśnik. s.20
W przeciwieństwie do klasycznych historii o patriarchalnej opresji, powieść Tadry zdaje się sugerować, że w każdej relacji jest obecna walka o dominację, która jest trudna do przezwyciężenia. Tadra w swoim debiucie pokazuje mechanizmy społeczne, które wciąż obracają się w najlepsze - to w końcu historia o zwykłej, codziennej przemocy na którą nie zwracamy uwagi, o walkach o władzę i mechanizmach zależności. To nie dotyczy jedynie ról mężczyzny i kobiety, ale także wszystkich innych relacji, w tym z matką czy landlordką, tworzącą trwałą zależność w sposób wzajemny i nieubłagany, niezależnie od tego, kto tę zależność inicjuje. Każda relacja jest poddania nieustannej walce o dominację, gdzie jedna strona może funkcjonować tylko wtedy, kiedy tej drugiej jest źle. Na tym zresztą opiera się małżeństwo Belci i Wilhelma - ich związek jest konstruowany wokół nieustannego przeciągania liny, w którym jedna strona może funkcjonować tylko kosztem drugiej. Tadra jednak nie pokazuje, że można wyjść z tej gry, ponieważ w jej wizji balansowanie na granicy kontroli i uległości jest nieusuwalnym elementem każdej bliskości. Interesującym jednak jest to, że nawet momenty, które mogłyby być potencjalnym przełamaniem tej dynamiki, pokazują, jak głęboko bohaterowie tkwią w logice opresji. Dobrym przykładem jest wątek profesora – jedynej postaci, wobec której Belcia przejmuje aktywną, wręcz natarczywą rolę. W tym rozdziale to ona staje się przemocowa, choć w subtelniejszej, bardziej „miękkiej” formie: niejednokrotnie podąża za nim do domu, wystaje pod jego oknem, łamiąc jego strefę prywatną.
Z tych też powodów ciężko jest mi się zgodzić z rozpoznaniami Pauliny Małochleb z tekstu dla Dwutygodnika. Zarzuty, że Belcia „nie doznaje katharsis” i „nie przechodzi przemiany”, zakłada, że każda opowieść o kobiecie musi prowadzić do odzyskania sprawczości nad sobą. Ale przecież to właśnie odmowa przemiany – odmowa znanych nam porządków narracyjnych pełnych odzyskiwania siebie – jest sednem tej książki. Tadra pisze o tym, co się dzieje, gdy żadna emancypacyjna narracja nie działa, gdy nie ma z czego się podnosić, bo żadna „ja” nawet nie zdążyło się wytworzyć. Gdy ktoś słucha - jak mityczny Pan z pokoju hotelowego, który równie dobrze może nie istnieć - ale nie zabiera głosu. Przywołana krytyczka zarzuca Tadrze, że zamiast portretu jednostkowego stworzyła figurę pokoleniową, „personę pozbawioną cech osobnych”. Ale czy to rzeczywiście jest słabość? A może sposób na przechwycenie doświadczenia kobiecości, które jest właśnie rozproszone, wtłoczone w oczekiwania, odziedziczone, przećwiczone wcześniej przez matkę? Belcia nie ma być „indywidualnością” – jej niemożność wyartykułowania siebie jako „ja” to przecież jedna z najmocniejszych diagnoz Tadry.
Ostatecznie, Hotel ZNP nie jest powieścią, która szuka pozytywnych zakończeń czy wybawienia. Tadra nie skupia się na stworzeniu opowieści, która będzie rozwiązywać wszystkie bolączki związane z władzą i zależnością. Nie ma tu wyjścia z gry czy złotego środka. Belcia oświadcza w końcu "Ta historia ciągnie się i ma trwać, bez błyskotliwej puenty ni morału”. Istnieje co najwyżej gra z mechanizmami zależności. A ta gra, choć trudna, fascynuje do końca.
Zapraszam na mojego instagrama (@rybamaglos, link na profilu) gdzie postuję regularnie recenzje książek.
Debiutancką powieść Izabeli Tardy Hotel ZNP łatwo byłoby wrzucić do szufladki z etykietką „praca z językiem” lub „kobieta, której życie nie wyszło”. I choć te hasła nie są zupełnie pozbawione sensu, to jednocześnie nie dookreślają w pełni tego, o czym ten debiut chce opowiadać. Nie chodzi tu o żal ani rozrachunek ze swoim życiem — to przede wszystkim historia narratorki...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAlbo nie rozumiem albo nie dla mnie. Nie nadążam za natłokiem myśli. Matka nie jest moją nemezis ani wyrocznią.
Albo nie rozumiem albo nie dla mnie. Nie nadążam za natłokiem myśli. Matka nie jest moją nemezis ani wyrocznią.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tym roku udało mi się przeczytać wszystkie książki, które znalazły się na krótkiej liście nominowanych do Nagrody Conrada. „Hotel ZNP” była ostatnią z nich, dla mnie zdecydowanie najsłabszą. Słyszałam, że to proza porównywana do tej Bernharda – nie wiem, nie czytałam, za głupia literacko jestem, być może, ale niczego to nie zmienia. Nie kupiłam tego wielostronicowego, męczącego monologu niejakiej Belci traktującego o jej problemach z matką, z mężczyznami, włosami i życiem w ogóle. Mam jednak nieodparte wrażenie, że to tekst idealny dla teatru.
W tym roku udało mi się przeczytać wszystkie książki, które znalazły się na krótkiej liście nominowanych do Nagrody Conrada. „Hotel ZNP” była ostatnią z nich, dla mnie zdecydowanie najsłabszą. Słyszałam, że to proza porównywana do tej Bernharda – nie wiem, nie czytałam, za głupia literacko jestem, być może, ale niczego to nie zmienia. Nie kupiłam tego wielostronicowego,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toa takie w sumie czytadło. naprawdę dobry wątek zbudowany wokół włosów, mógłby zostać miniaturą i na tym zyskać. reszta różnie. trochę nie czuć klimatu hotelu, myślałam, że to będzie bardziej o miejscu, niż się okazało. ale to akurat żaden zarzut. ogólnie niezłe, ale też bez pompy. daje okejke. ja też w zasadzie lubię o niezadowoleniu, z samej siebie, z mężczyzn, z życia, i tak dalej.
a takie w sumie czytadło. naprawdę dobry wątek zbudowany wokół włosów, mógłby zostać miniaturą i na tym zyskać. reszta różnie. trochę nie czuć klimatu hotelu, myślałam, że to będzie bardziej o miejscu, niż się okazało. ale to akurat żaden zarzut. ogólnie niezłe, ale też bez pompy. daje okejke. ja też w zasadzie lubię o niezadowoleniu, z samej siebie, z mężczyzn, z życia, i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak, to ten brzydki hotel psujący panoramę Powiśla, do którego można się było dostać tylko z nauczycielską legitymacją, a w czasie stanu wojennego zajmowany i perfekcyjnie dewastowany przez ZOMO. W powieści specyficzny ten budynek jest świadkiem życiowo-erotycznych doświadczeń Belci, dziewczęcia zdesperowanego i w sumie mocno nieszczęśliwego, zdołowanego przez zasadniczych rodziców. Między neurotycznymi Jej przygodami, słyszymy jednak cichą prośbę o akceptację, o którą tak trudno. Kuba Kowalski zdecydował się wystawić ten tekst w łódzkim Teatrze Nowym, z Pauliną Walendziak w roli głównej. Chyba nieźle im wyszło bo rola została uhonorowana główną nagrodą aktorską na festiwalu Kontakt w Toruniu.
Tak, to ten brzydki hotel psujący panoramę Powiśla, do którego można się było dostać tylko z nauczycielską legitymacją, a w czasie stanu wojennego zajmowany i perfekcyjnie dewastowany przez ZOMO. W powieści specyficzny ten budynek jest świadkiem życiowo-erotycznych doświadczeń Belci, dziewczęcia zdesperowanego i w sumie mocno nieszczęśliwego, zdołowanego przez zasadniczych...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak mnie ekstremalnie wkurzył (bo admin zabronił używać wulgaryzmów pod groźbą usunięcia komentarza) sposób pisania, męczący i ciężki. Fabuła zacna.
Jak mnie ekstremalnie wkurzył (bo admin zabronił używać wulgaryzmów pod groźbą usunięcia komentarza) sposób pisania, męczący i ciężki. Fabuła zacna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBelcia spotyka się w tytułowym warszawskim hotelu z jakimś panem. Opowiada temu panu o swoim życiu. Trochę o toksycznej matce, trochę o toksycznych facetach i nie bardzo udanych związkach. Dużo o społecznych oczekiwaniach, których symbolem staje się jej fryzura: każdy chciałby, żeby była jakaś, więc Belcia robi różne rzeczy z włosami.
Nie polubiłam się z Belcią. Belcia mnie strasznie denerwowała. To chyba dobrze świadczy o mojej kondycji społeczno-emocjonalnej? Myślę se: "Weź się, Belcia". No i się wzięła.
Belcia spotyka się w tytułowym warszawskim hotelu z jakimś panem. Opowiada temu panu o swoim życiu. Trochę o toksycznej matce, trochę o toksycznych facetach i nie bardzo udanych związkach. Dużo o społecznych oczekiwaniach, których symbolem staje się jej fryzura: każdy chciałby, żeby była jakaś, więc Belcia robi różne rzeczy z włosami.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie polubiłam się z Belcią. Belcia...
Naprawdę dobra książka, językowo i koncepcyjnie świetnie pomyślana. Oryginalna, zaskakująca, momentami zabawna, choć generalnie treść gorzka.
Takich właśnie zaskoczeń i takiej świeżości oczekuję od literatury polskiej współczesnej.
Naprawdę dobra książka, językowo i koncepcyjnie świetnie pomyślana. Oryginalna, zaskakująca, momentami zabawna, choć generalnie treść gorzka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTakich właśnie zaskoczeń i takiej świeżości oczekuję od literatury polskiej współczesnej.