Generał zemsty

Okładka książki Generał zemsty autora Witold Horwath, 9788396927774
Okładka książki Generał zemsty
Witold Horwath Wydawnictwo: Wydawnictwo Nocą kryminał, sensacja, thriller
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2024-02-07
Data 1. wyd. pol.:
2024-02-07
Język:
polski
ISBN:
9788396927774
Średnia ocen

8,3 8,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Generał zemsty w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Generał zemsty

Średnia ocen
8,3 / 10
54 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Generał zemsty

avatar
10
10

Na półkach:

Życie czasem przypomina żonglowanie – praca, relacje, a w głowie te chwile, kiedy zastanawiasz się, co tak naprawdę tobą kieruje. Kiedy sięgnęłam po „Generała zemsty” Witolda Horwatha, chciałam historii, która mnie wciągnie i nie puści. Dostałam coś znacznie więcej – mroczny, pełen napięcia kryminał, podszyty romansem i nutką paranormalnych tajemnic, który sprawił, że siedziałam do późna, przewracając strony. Osadzona w Konstancinie 2004 roku, ta książka to jazda bez trzymanki, która zostawiła mnie z dreszczami i apetytem na więcej.

Wszystko zaczyna się od makabrycznego odkrycia: w lesie chojnowskim policja znajduje ciała dwóch amerykańskich turystek, Rayi Stern i Rachel Arnold, wykrwawionych w rytualnym mordzie. Wkrótce dołącza trzecia ofiara, młoda Abigale Grant, której zaginięcie naznaczone jest kałużą krwi w podziemnym garażu. Na scenę wkraczają Hanah Torres, zadziorna agentka FBI, i Andrzej Kulesza, doświadczony polski komisarz z bagażem trudnych spraw. Razem ścigają seryjnego mordercę, który zostawia enigmatyczne napisy i kałuże krwi, a każdy trop prowadzi w głąb labiryntu zbrodni, rodzinnych tajemnic i przeszłości, która nie daje o sobie zapomnieć.

Hanah to petarda – piękna, impulsywna, z kaburą przy biodrze i charakterem, który mógłby roznieść mury. Jest wnuczką Hanki Lubochowskiej, legendarnej pierwszej policjantki z serii Horwatha, i odziedziczyła po niej odwagę i spryt. Ale nie jest nieskazitelna; jej przeszłość – od buntowniczej nastolatki z wyrokiem w zawieszeniu po członkinię gangu – czyni ją boleśnie ludzką. Podziwiałam jej zadziorność, ale też momenty, gdy zmaga się z własnymi demonami, próbując dorównać babci Hance. Andrzej to jej przeciwieństwo – spokojny, opanowany, z oczami, które widziały za dużo. Jego doświadczenie i cicha siła równoważą wybuchowość Hanah, a ich chemia to coś więcej niż romans. To napięcie, które iskrzy w każdym spojrzeniu, każdej ciętej ripoście, podszyte odkryciem, że ich rodziny łączą więzy sprzed dekad. Kibicowałam im nie tylko w śledztwie, ale i w tym, co rodziło się między nimi.

Konstancin w wykonaniu Horwatha to nie sielska podwarszawska miejscowość – to miejsce, które tętni mrokiem, gdzie las, hotel Eurydyka i ulice skrywają sekrety. Paranormalne akcenty, subtelne jak cień, dodają historii niepokoju – to nie tania magia, a raczej echo przeszłości, które wpływa na bohaterów w sposób, którego nie da się zignorować. Te elementy sprawiły, że czasem uśmiechałam się pod nosem, a czasem czułam ciarki. Horwath buduje atmosferę rodem z noir – mroczne pejzaże, niepewność, pesymistyczne spojrzenie na ludzką naturę, które wciąga jak magnes.

Fabuła to prawdziwy majstersztyk. Horwath bawi się z czytelnikiem, podrzucając fałszywe tropy i mieszając wątki tak, że kiedy myślisz, że rozgryzłaś zagadkę, pojawia się nowy trup i wszystko się sypie. Śledztwo, które zaczyna się od morderstw turystek, szybko łączy się z tajemniczym samobójstwem na osiedlu, a każdy krok odkrywa kolejne warstwy – od rytualnych zbrodni po rodzinne traumy. Nie mogłam się oderwać, próbując złożyć puzzle razem z Hanah i Andrzejem, a finał, choć ciut przewidywalny, i tak zostawił mnie z otwartą buzią.

Język Horwatha to coś, co kocham – żywy, obrazowy, z dawką ironii, która rozładowuje napięcie w idealnych momentach. Dialogi iskrzą, a opisy przemocy są surowe, ale nie sensacyjne; każdy szczegół, każda rana na ciele ofiar, opowiada o cierpieniu i pamięci, która nie daje się wymazać. Postacie drugoplanowe – od policjantów po mieszkańców – są tak realistyczne, że czujesz, jakbyś ich znała. Nikt tu nie jest zbędny, każdy wnosi coś do tej gęstej, wielowarstwowej opowieści.

Nie jest to książka bez wad – zakończenie mogłoby być bardziej zaskakujące, a niektóre motywy wpadają w znane schematy kryminału. Ale to drobiazgi przy tej emocjonalnej petardzie. „Generał zemsty” to spin-off serii o Hance Lubochowskiej, ale działa świetnie jako samodzielna historia (choć teraz mam ochotę na „Lisicę” i resztę). To nie tylko kryminał – to opowieść o dziedzictwie, o tym, jak przeszłość kształtuje nas, i o walce o sprawiedliwość w świecie pełnym szarości. Jeśli lubisz thrillery z charakterem, wyraźnymi bohaterami i nutką niepokoju, ta książka jest dla ciebie. To jazda, która zostaje w głowie – i może każe ci zerknąć przez ramię, gdy idziesz ciemną ulicą. Gorąco polecam!

Życie czasem przypomina żonglowanie – praca, relacje, a w głowie te chwile, kiedy zastanawiasz się, co tak naprawdę tobą kieruje. Kiedy sięgnęłam po „Generała zemsty” Witolda Horwatha, chciałam historii, która mnie wciągnie i nie puści. Dostałam coś znacznie więcej – mroczny, pełen napięcia kryminał, podszyty romansem i nutką paranormalnych tajemnic, który sprawił, że...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
234
231

Na półkach:

Wśród polskich autorów, którzy z literacką wprawą łączą trzymający w napięciu kryminał z elementami thrillera, romansu i zjawisk paranormalnych, Witold Horwath stanowi osobną kategorię – zarówno dzięki rozpoznawalnemu stylowi narracji, jak i charakterystycznemu sposobowi budowania świata przedstawionego. Jego powieść „Generał zemsty” to nie tylko spin-off znanej już czytelnikom serii o Hance Lubochowskiej, lecz przede wszystkim autonomiczna opowieść, którą można czytać bez znajomości poprzednich części, nie tracąc przy tym ani głębi fabularnej, ani satysfakcji z lektury. To historia, która z jednej strony zanurza nas w klasycznych tropach gatunkowych, a z drugiej – śmiało eksperymentuje z formą i strukturą.

„Generał zemsty” rozpoczyna się z przytupem. Już sam prolog – odnalezienie ciał dwóch amerykańskich turystek w lesie chojnowskim w Konstancinie – przywodzi na myśl estetykę seriali typu „True Detective”. Brutalna zbrodnia, pełna niedopowiedzeń, prowadzi nas przez labirynt pozorów i mylnych tropów. Fabuła rozwija się z niezwykłą intensywnością, łącząc klasyczną strukturę śledztwa z bardziej rozproszoną i nieoczywistą narracją. Autor z premedytacją podsuwa fałszywe rozwiązania, igra z oczekiwaniami czytelnika, tylko po to, by kilka stron później całkowicie zburzyć wcześniej wypracowane wnioski.

Wraz z rozwojem akcji zbrodnia nabiera wymiaru niemal rytualnego, a jej ślady prowadzą coraz głębiej w przeszłość – zarówno osobistą bohaterów, jak i społeczną. To właśnie ten aspekt – psychologiczne śledzenie przeszłości i jej wpływu na teraźniejszość – czyni z powieści Horwatha coś więcej niż tylko dobry thriller.

Na pierwszy plan wysuwa się dynamiczny duet śledczych: porucznik Hanah Torres z FBI i komisarz Andrzej Kulesza. To postacie z krwi i kości – pełne sprzeczności, niedopowiedzeń i emocjonalnych pęknięć. Hanah, wnuczka Hanki Lubochowskiej, jest uosobieniem archetypu „zbuntowanej gliny” – niepokornej, impulsywnej, a jednocześnie piekielnie skutecznej. Jej przeszłość to materiał na osobną powieść: od zbuntowanej nastolatki z wyrokiem w zawieszeniu po agentkę specjalną FBI. Tło rodzinne – zdominowane przez silne kobiety-policjantki – nie jest tylko anegdotycznym wypełnieniem. To ważny kontekst psychologiczny, który pozwala zrozumieć jej motywacje, siłę i jednocześnie skrywaną słabość.

Andrzej Kulesza, z kolei, jawi się jako człowiek o nieoczywistej przeszłości, doświadczony życiowo i zawodowo, który na nowo konfrontuje się z własnymi demonami. Chemia między Hanah a Andrzejem to nie tylko romans – to napięcie emocjonalne i intelektualne, którego siła nie polega na banałach, ale na świetnie skonstruowanej dynamice relacji. Ich wspólna historia, splątana związkami rodzinno-historycznymi, wzmacnia przekaz książki o nieuchronnym dziedzictwie przeszłości.

Horwath nie idzie na łatwiznę. Jego książka to literacki patchwork, gdzie różne wątki, czasoprzestrzenie i stylistyki splatają się w narracyjną całość. Początkowo niepowiązane ze sobą elementy – tajemnicze samobójstwo na osiedlu, brutalne zabójstwa Amerykanek, a nawet przeszłość bohaterów – nagle zaczynają się łączyć, tworząc spójną i zaskakującą historię. Autor zaskakuje nie tylko przebiegiem fabuły, ale także sposobem jej opowiadania – wątki bywają zawieszane, przerywane, by powrócić z nową siłą kilka stron później.

To odważne podejście wymaga od czytelnika skupienia, ale sowicie wynagradza jego uwagę. Horwath nie boi się ryzykownych rozwiązań narracyjnych i formalnych. Nie podaje gotowych odpowiedzi – zmusza do myślenia, konfrontacji z niejednoznacznością moralną postaci i wydarzeń.

Jednym z najbardziej nieoczywistych zabiegów w „Generale zemsty” jest wprowadzenie wątków paranormalnych. Nie dominują one narracji, ale są jak echo, jak cień rzeczy niewypowiedzianych, które podświadomie wpływają na przebieg śledztwa i decyzje bohaterów. To subtelne przesunięcie realistycznego świata w stronę metafizyki pozwala spojrzeć na fabułę z innej perspektywy – jako na opowieść o karmie, dziedziczeniu zła, o duchach przeszłości, które nie dają o sobie zapomnieć.

Horwath nie ucieka się tu do taniej magii. Wręcz przeciwnie – paranormalne motywy stają się naturalnym elementem świata przedstawionego, współistniejąc z brutalną rzeczywistością i racjonalnym śledztwem.

„Generał zemsty” napisany jest językiem dynamicznym, ale nieprzesadzonym. Styl Horwatha cechuje się obrazowością i wyrazistością, co pozwala na łatwe uruchomienie wyobraźni. Autor z wprawą operuje dialogiem, co sprawia, że rozmowy bohaterów nie tylko popychają akcję do przodu, ale i pogłębiają portrety psychologiczne postaci.

Czuć tu estetykę noir – od atmosfery niepokoju, przez pesymistyczne spojrzenie na naturę ludzką, po mroczne pejzaże miejskie i leśne. Konstancin, z pozoru spokojna enklawa pod Warszawą, zmienia się w tętniące zbrodnią i tajemnicą miejsce akcji, co tylko podbija napięcie i kontrast między sielanką a brutalnością.

W „Generale zemsty” ciało nie jest tylko nośnikiem przemocy – ono rejestruje historię, dokumentuje cierpienie, zdradę i przemoc. Poranione ciała ofiar stają się niemymi świadkami wydarzeń, z których nie sposób się oczyścić. Autor pisze o nich z chłodem medycznego raportu, a zarazem z taką intensywnością, że każde słowo wbija się w świadomość czytelnika. Ciało jest tu nośnikiem pamięci, symbolem tego, co nieprzepracowane. Horwath nie gloryfikuje przemocy – wręcz przeciwnie, demaskuje jej rytualny, niemal sakralny wymiar. Ciało – zwłaszcza kobiece – jest przestrzenią opresji, ale i oporu. Nie milczy, choć nie mówi. To ono domaga się sprawiedliwości, to w nim zapisuje się prawda, której system nie chce uznać.

Horwath nie ogranicza się do głównych postaci. Jego galeria bohaterów drugoplanowych to istny katalog ludzkich charakterów – od policjantów, przez urzędników, po zwykłych mieszkańców. Każdy z nich coś wnosi do fabuły, nikt nie jest przypadkowy. Autor nie boi się ukazywać ich słabości, deformacji, szaleństwa – ale też momentów czułości, refleksji, zadumy. Realizm psychologiczny postaci to bez wątpienia jeden z największych atutów tej powieści.

W porównaniu do poprzednich części cyklu, w „Generale zemsty” autor rezygnuje z klasycznego, wartkiego toku powieści sensacyjnej na rzecz głębszej, znacznie bardziej skomplikowanej struktury psychologicznej. Hanka, choć nadal obecna, staje się bardziej tłem niż siłą napędową narracji, a ciężar fabularny przesuwa się ku analizie postaci drugoplanowych, których traumy i demony tworzą nie tyle kontekst, co oś narracyjną. To świadome spowolnienie rytmu daje czytelnikowi przestrzeń na kontemplację – i zmusza do wejścia w ciemniejsze zaułki ludzkiej psychiki, których wcześniej Horwath jedynie dotykał.

Osadzenie wydarzeń w roku 2004 nie jest przypadkowe – to moment historycznej zmiany: Polska wchodzi do Unii Europejskiej, a społeczne i polityczne napięcia są niemal namacalne. W tym krajobrazie „nowego początku” autor celowo umieszcza postaci uwikłane w dawne układy, wojskowe patologie i rodzinne traumy. W tle unosi się pytanie: czy da się rozpocząć nowy rozdział, jeśli przeszłość nie została przepracowana? Równolegle do narodowej transformacji toczy się indywidualna walka bohaterów – o odkupienie, o prawdę, o zrozumienie sensu przemocy, która nie kończy się z chwilą śmierci.

Motyw dziedziczenia zła – zarówno biologicznego, jak i kulturowego – jest osią tej opowieści. Horwath nie daje prostych odpowiedzi. Czy zbrodnia ojca rzutuje na syna? Czy niewyjaśnione śmierci z przeszłości mogą zatruwać kolejne pokolenia? A może to tylko wygodna narracja, pozwalająca uniknąć osobistej odpowiedzialności? W „Generale zemsty” zło nie ma jednej twarzy – to raczej proces, który infekuje kolejne biografie. Rodzina staje się nie przystanią, lecz laboratorium, w którym testowane są granice lojalności i wytrzymałości psychicznej.

Przemoc w tej powieści nie pełni roli „ozdobnika”. Jest brutalna, cielesna, duszna – ale nigdy nie jest zbędna. Wręcz przeciwnie: to przez przemoc Horwath opowiada o tym, co wyparte, przemilczane, niedostrzegalne w codziennym języku. Każda rana, każde torturowane ciało, każde drżenie mięśnia staje się komunikatem – o cierpieniu, o rozpaczy, o bezradności wobec systemu, który nie chroni. Narracja, choć surowa, nigdy nie popada w tani dramatyzm. Jest bezlitosna, bo musi taka być – jak chirurgiczne cięcie, które odsłania chorobę.

Horwath nie tylko opowiada historię – on ją rzeźbi językiem, szorstkim, miejscami wręcz brutalnym, by za chwilę przejść w ton bardziej poetycki, niemal liryczny. Narracja nie prowadzi czytelnika za rękę – każe mu samodzielnie szukać znaczeń, zatrzymać się nad dialogiem, wsłuchać w pauzy. Brak ozdobników i ekonomia słowa sprawiają, że każde zdanie niesie ciężar emocji lub znaczenia. Czytelnik doświadcza tej książki nie tylko intelektualnie, lecz także fizycznie – jakby każde słowo odciskało się na ciele. Narracja staje się lustrem emocjonalnym bohaterów – surowa, zimna, pozbawiona złudzeń, a przy tym zaskakująco intymna. Autor tworzy napięcie nie tyle przez zwroty akcji, ile przez rytmy języka – przyspieszające i zwalniające zgodnie z wewnętrzną dynamiką postaci.

Choć powieść oparta jest na konstrukcie śledztwa, trudno mówić o niej jako o klasycznym kryminale. Horwath celowo rozbija gatunkowe ramy – zamiast klarownego podziału na dobro i zło, daje nam świat zamglony, pełen szarości i wewnętrznych sprzeczności. Policjant nie jest bohaterem, lecz figurą tragiczną. Sprawca nie zawsze jest jednoznacznie zły – bywa ofiarą, trybem w machinie większego zła. Czytelnik, przyzwyczajony do porządkowania moralnego, tu się gubi – i to gubienie się jest zamierzone. Horwath prowokuje do zadania pytania: czy możliwa jest sprawiedliwość w świecie, w którym system sam generuje przemoc? To książka, która używa tropów kryminalnych, by opowiedzieć coś znacznie głębszego – o rozpadzie etycznych fundamentów, o niemożliwości oczyszczenia.

Tytułowa figura „generała” nie musi odnosić się wyłącznie do konkretnego bohatera – można ją odczytać jako archetypiczny symbol władzy absolutnej, tej, która decyduje o losach innych, nierzadko w sposób okrutny i nieodwołalny. Generał to nie tylko dowódca – to reprezentacja systemu, który rozkłada odpowiedzialność tak skutecznie, że nie sposób wskazać winnego. Z kolei „zemsta” niesie w sobie ładunek mitologiczny – przypomina grecką nemesis, nieuchronną odpowiedź świata na naruszenie równowagi moralnej. Zemsta w ujęciu Horwatha nie jest impulsem emocjonalnym, lecz logiczną konsekwencją. Tytuł można więc czytać jako metaforę – nie tyle o kimś, kto się mści, ale o mechanizmie zemsty, który raz wprawiony w ruch, przestaje być możliwy do zatrzymania.

„Generał zemsty” nie jest książką, którą po prostu się czyta – to książka, przez którą się przechodzi. Trochę jak przez opuszczony budynek: z latarką w ręku, z duszą na ramieniu, z niepokojem, co czai się za kolejnymi drzwiami. Momentami miałam ochotę odwrócić wzrok, innym razem – zatrzymać się i chłonąć gęstość języka. Ta opowieść boli, ale też przynosi literacką satysfakcję. Horwath pokazuje, że dobra powieść sensacyjna może być czymś więcej niż zagadką – może być lustrem, w którym odbijają się nasze własne lęki, pytania i domysły.

To książka dla wymagających czytelników, którzy oczekują od kryminału nie tylko zagadki i mocnego finału, ale także psychologicznej głębi, językowej precyzji i formalnej odwagi. To powieść, która wciąga i nie puszcza, w której emocje, przemoc, miłość i historia łączą się w wielowarstwową całość.

To historia nie tylko o morderstwie, ale i o dziedzictwie. O tym, jak przeszłość – zarówno ta osobista, jak i historyczna – potrafi determinować nasze wybory, przenikać teraźniejszość, kształtować naszą tożsamość.

Witold Horwath stworzył opowieść intensywną, niepokojącą, zaskakującą. Jedną z tych, które po skończonej lekturze zostają w głowie, wracają w myślach i prowokują do kolejnego spotkania z jego twórczością.

„Generał zemsty” to powieść nieoczywista, inteligentna, pełna emocji, a przy tym po prostu świetnie napisana. Dla fanów Hanki Lubochowskiej – obowiązkowa. Dla tych, którzy chcą zacząć swoją przygodę z Horwathem – idealna.

W tej historii nikt nie szuka prostych emocji. To lektura dla tych, którzy oczekują od literatury czegoś więcej niż rozrywki – którzy są gotowi zmierzyć się z trudnymi tematami, z niewygodną prawdą, z przemocą, której nie da się ująć w kategorie dobra i zła. Dla czytelników, którzy lubią literaturę zaangażowaną, psychologiczną, balansującą na granicy różnych gatunków. To książka dla tych, którzy nie boją się czytać z lękiem – ale też z nadzieją, że zło można opowiedzieć w sposób, który je osłabi, obnaży, zatrzyma.

Wśród polskich autorów, którzy z literacką wprawą łączą trzymający w napięciu kryminał z elementami thrillera, romansu i zjawisk paranormalnych, Witold Horwath stanowi osobną kategorię – zarówno dzięki rozpoznawalnemu stylowi narracji, jak i charakterystycznemu sposobowi budowania świata przedstawionego. Jego powieść „Generał zemsty” to nie tylko spin-off znanej już...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
965
855

Na półkach: , , ,

Dziś przychodzą z bardzo ciekawą historią, która zaintrygowała mnie od pierwszych stron. Mamy tutaj do czynienia nie tylko z misternie uknutą intrygą, doskonale poprowadzonym kryminałem, ale i nutkę romansu z paranormalnymi zjawiskami w tle. Zaskoczył mnie fakt, że jest to tak zwany spin-off, czyli historia, spinająca wcześniejsze powieści większej serii, jednak na moje szczęście można czytać tę historię osobno, a rozbudziła ona jeszcze bardziej moją ciekawość i chęć, by poznać całą serię dotyczącą Hanki Lubichowskiej- głównej powieści "Lisica", "Dziewczyna z Konstancina" i "Policjantka i romantyk"- która już czeka na półce.

"Generał zemsty" to historia, która zabiera czytelnika w mroczny, a zarazem intrygujący świat śledztwa mającego na celu wykrycie mordercy amerykańskich turystek, których ciała zostają odkryte w lesie. Do śledztwa włącza się FBI i jego przedstawicielka- Hanah Toress, wnuczka pierwszej kobiety policjantki (to właśnie Hanka Lubochowska, którą poznamy w serii "Lisica"). Nie mają oni początkowo pojęcia, że anonimowe samobójstwo na jednym z osiedli, stanowi klucz do tej zagadki. Śledztwo nabiera tempa, zatacza coraz szersze kręgi i sięga coraz głębiej w przeszłość.
Hanna Toress i Andrzej Kulesza- komisarz prowadzący śledztwo ze strony polskiej, odkrywają coraz bardziej zaskakujące fakty nie tylko dotyczące sprawy samobójstwa i poszukiwania psychopaty stojącego za śmiercią Amerykanek, który działa od lat, ale i ich własnej przeszłości...
Więcej już nic nie zdradzę, by nie odbierać Wam frajdy z odkrywania tej historii, ale gwarantuję, że czeka Was niezła jazda, a zaskakujące zwroty akcji, nieraz zostawią Was z otwartą buzią z wrażenia.

Autor świetnie skonstruował i poprowadził fabułę tej historii. Zaczyna się od "mocnego strzału" i tak zostaje już do końca. Genialnie uknuta intryga, wielowątkowość "niby" niepołączone sprawy i nagle wielkie BUM!. Naprawdę nie mogłam oderwać się od książki bez poznania zakończenia. Książka niesamowicie wciąga, powoli, ale sukcesywnie zdradzając skrywane tajemnice, odsłaniając traumy oraz odkrywając cele i motywy, które kierują bohaterami, pokazując ich życie, które ociera się o niezwykle płynne granice- zapewnia czytelnikowi przysłowiową jazdę bez trzymanki. Emocje buzują od początku do końca, czekają tylko na kulminacyjny moment, by wybuchnąć całą swą mocą, a ten moment sprawi, że nie będziecie mogli wyjść z podziwu dla kunsztu, z jakim została ta powieść napisana.
Fabuła zaskoczyła mnie wiele razy, autor miesza wątki, urywa snutą historię w najmniej spodziewanym momencie, by wrócić do niej ponownie kilka stron później, i znów porządnie wszystko wymieszać- kiedy już byłam pewna, że rozwiązałam zagadkę, pojawiał się kolejny trop, ewentualnie trup, który totalnie burzył całą moją koncepcję dotyczącą mordercy, a już totalnym zaskoczeniem było odkrycie, kto za tym wszystkim stoi.
Postaci jest dość sporo, ale wszystkie one są niezwykle istotne dla całości, nie ma tu nikogo zbędnego, a każda z nich jest niezwykle autentyczna, obdarzona cechami i emocjami, które nadają jej realizmu i dzięki temu świetnie się odnajdziecie w tej historii, a samo śledztwo nie przygniecie Was swoim ciężarem, obserwowanie tych postaci w "zwyczajnych" sytuacjach da chwilę oddechu.
Nie będę opisywać, jakie zjawiska paranormalne towarzyszą tej historii, ale gwarantuję, że nie raz uśmiechniecie się pod nosem. Dla mnie to kolejny ciekawy zabieg, który pozwolił mi się naprawdę zrelaksować przy tej lekturze.

Książka napisana została napisana przystępnym i bardzo przyjemnym stylem. Barwne opisy pozwalają działać wyobraźni, pozwalając jej działać poza utartymi schematami, bo tak jak już wspomniałam, jest to powieść nieoczywista i zaskakująca na każdym polu, wymagająca otwartej głowy i nieszablonowego myślenia, jeśli chce się odkryć, kto jest winny, przed dotarciem do finału.
Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pana Horwatha, na pewno nie ostatnie, bo czekają już na mnie kolejne książki, ale jestem prawie pewna, że następne książki równie mocno mnie urzekną jak "Generał zemsty"

Czy polecam?
Zdecydowanie tak! Znajdziecie tu wszystko, co jest potrzebne w dobrym kryminale. Nieszablonowe śledztwo, wyraziści bohaterowie, zaskoczenie i wiele wiele innych zalet, które nie pozwolą odłożyć tej książki na bok bez poznania rozwiązania.

Dziś przychodzą z bardzo ciekawą historią, która zaintrygowała mnie od pierwszych stron. Mamy tutaj do czynienia nie tylko z misternie uknutą intrygą, doskonale poprowadzonym kryminałem, ale i nutkę romansu z paranormalnymi zjawiskami w tle. Zaskoczył mnie fakt, że jest to tak zwany spin-off, czyli historia, spinająca wcześniejsze powieści większej serii, jednak na moje...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

90 użytkowników ma tytuł Generał zemsty na półkach głównych
  • 59
  • 26
  • 5
15 użytkowników ma tytuł Generał zemsty na półkach dodatkowych
  • 7
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Witold Horwath
Witold Horwath
Witold Horwath (właśc. Witold Łagowski) urodził się w 1957 roku w Warszawie. W latach 1976-1982 studiował polonistykę i psychologię na Uniwersytecie Warszawskim, a w 1994 roku ukończył Studium Scenariuszowe przy PWSFTiT w Łodzi. Zadebiutował zbiorem opowiadań „Inna wojna” opublikowanym w 1990 roku przez Warszawski Klub Młodej Sztuki. Niedługo później ukazała się powieść „Święte wilki” – political fiction, nazwana „Złym” lat 90., która sprzedała się w nakładzie ponad 20 tys. egz. Rozgłos przyniosła mu przetłumaczona m.in. na niemiecki i niderlandzki powieść „Seans” (W.A.B.),przedstawiająca straceńczą miłość Witka do femme fatale – Mileny. „Seans” był powieścią pokoleniową, pokazywał Polskę lat 80., ale w ujęciu socjologicznym, nie politycznym. Kolejna powieść „Ptakon” (Da Capo) zebrała bardzo dobre opinie krytyki, Horwath przedstawił w niej losy kobiety, która z okrucieństwem popełnia zbrodnię, a potem próbuje zrehabilitować się i wrócić do normalnego życia. W 2005 roku ukazała się obszerna powieść „Ultra Montana”, historia dziewczyny z prowincjonalnego miasteczka gdzieś w Ameryce Południowej, która zdobywa pieniądze i pozycję dzięki sprytowi i udanym mariażom, „Ultra Montana” pisana jest w baśniowej poetyce, a krytycy porównywali ją z prozą Marqueza. Horwath jest też autorem opowiadań zebranych w tomie „Africa Korps” oraz licznych scenariuszy filmowych, w tym do serialu „Ekstradycja” i „Klan”. Mieszka w Warszawie, na Mokotowie, jego pasje to film, szachy, polityka i kobieca dusza. Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Generał zemsty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Generał zemsty