Generał zemsty

- Kategoria:
- kryminał, sensacja, thriller
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2024-02-07
- Data 1. wyd. pol.:
- 2024-02-07
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788396927774
Rok 2004. W podwarszawskim Konstancinie, przy słynnej ścieżce zdrowia w lesie chojnowskim, policja po anonimowym telefonie odnajduje zwłoki dwóch amerykańskich turystek. Do śledztwa włącza się rezydentura FBI. Atrakcyjna porucznik Hanah Torres w duecie z polskim komisarzem Andrzejem Kuleszą ruszają tropem psychopatycznego mordercy, który w okrutny sposób zabija kolejne ofiary.
Podczas odkrywania przez śledczych brutalnych kart popełnionych przez seryjnego zbrodni, szybko się okaże, że Hanah i Andrzeja oprócz spraw zawodowych łączą rodzinne koligacje sprzed dziesięcioleci, a także – narastające uczucie.
„Generał zemsty“ to książka dla Czytelnika, który lubi połączenie misternie utkanego kryminału, trzymającego w napięciu thrillera i romansu ze zjawiskami paranormalnymi w tle.
Kup Generał zemsty w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Generał zemsty
Poznaj innych czytelników
90 użytkowników ma tytuł Generał zemsty na półkach głównych- Przeczytane 59
- Chcę przeczytać 26
- Teraz czytam 5
- Posiadam 7
- Legimi 2
- 2024 2
- W planach ebook 1
- Legimi powieści 1
- Współpraca recenzencka 1
- KRYMINAŁ, SENSACJA, THRILLER 1



































OPINIE i DYSKUSJE o książce Generał zemsty
Życie czasem przypomina żonglowanie – praca, relacje, a w głowie te chwile, kiedy zastanawiasz się, co tak naprawdę tobą kieruje. Kiedy sięgnęłam po „Generała zemsty” Witolda Horwatha, chciałam historii, która mnie wciągnie i nie puści. Dostałam coś znacznie więcej – mroczny, pełen napięcia kryminał, podszyty romansem i nutką paranormalnych tajemnic, który sprawił, że siedziałam do późna, przewracając strony. Osadzona w Konstancinie 2004 roku, ta książka to jazda bez trzymanki, która zostawiła mnie z dreszczami i apetytem na więcej.
Wszystko zaczyna się od makabrycznego odkrycia: w lesie chojnowskim policja znajduje ciała dwóch amerykańskich turystek, Rayi Stern i Rachel Arnold, wykrwawionych w rytualnym mordzie. Wkrótce dołącza trzecia ofiara, młoda Abigale Grant, której zaginięcie naznaczone jest kałużą krwi w podziemnym garażu. Na scenę wkraczają Hanah Torres, zadziorna agentka FBI, i Andrzej Kulesza, doświadczony polski komisarz z bagażem trudnych spraw. Razem ścigają seryjnego mordercę, który zostawia enigmatyczne napisy i kałuże krwi, a każdy trop prowadzi w głąb labiryntu zbrodni, rodzinnych tajemnic i przeszłości, która nie daje o sobie zapomnieć.
Hanah to petarda – piękna, impulsywna, z kaburą przy biodrze i charakterem, który mógłby roznieść mury. Jest wnuczką Hanki Lubochowskiej, legendarnej pierwszej policjantki z serii Horwatha, i odziedziczyła po niej odwagę i spryt. Ale nie jest nieskazitelna; jej przeszłość – od buntowniczej nastolatki z wyrokiem w zawieszeniu po członkinię gangu – czyni ją boleśnie ludzką. Podziwiałam jej zadziorność, ale też momenty, gdy zmaga się z własnymi demonami, próbując dorównać babci Hance. Andrzej to jej przeciwieństwo – spokojny, opanowany, z oczami, które widziały za dużo. Jego doświadczenie i cicha siła równoważą wybuchowość Hanah, a ich chemia to coś więcej niż romans. To napięcie, które iskrzy w każdym spojrzeniu, każdej ciętej ripoście, podszyte odkryciem, że ich rodziny łączą więzy sprzed dekad. Kibicowałam im nie tylko w śledztwie, ale i w tym, co rodziło się między nimi.
Konstancin w wykonaniu Horwatha to nie sielska podwarszawska miejscowość – to miejsce, które tętni mrokiem, gdzie las, hotel Eurydyka i ulice skrywają sekrety. Paranormalne akcenty, subtelne jak cień, dodają historii niepokoju – to nie tania magia, a raczej echo przeszłości, które wpływa na bohaterów w sposób, którego nie da się zignorować. Te elementy sprawiły, że czasem uśmiechałam się pod nosem, a czasem czułam ciarki. Horwath buduje atmosferę rodem z noir – mroczne pejzaże, niepewność, pesymistyczne spojrzenie na ludzką naturę, które wciąga jak magnes.
Fabuła to prawdziwy majstersztyk. Horwath bawi się z czytelnikiem, podrzucając fałszywe tropy i mieszając wątki tak, że kiedy myślisz, że rozgryzłaś zagadkę, pojawia się nowy trup i wszystko się sypie. Śledztwo, które zaczyna się od morderstw turystek, szybko łączy się z tajemniczym samobójstwem na osiedlu, a każdy krok odkrywa kolejne warstwy – od rytualnych zbrodni po rodzinne traumy. Nie mogłam się oderwać, próbując złożyć puzzle razem z Hanah i Andrzejem, a finał, choć ciut przewidywalny, i tak zostawił mnie z otwartą buzią.
Język Horwatha to coś, co kocham – żywy, obrazowy, z dawką ironii, która rozładowuje napięcie w idealnych momentach. Dialogi iskrzą, a opisy przemocy są surowe, ale nie sensacyjne; każdy szczegół, każda rana na ciele ofiar, opowiada o cierpieniu i pamięci, która nie daje się wymazać. Postacie drugoplanowe – od policjantów po mieszkańców – są tak realistyczne, że czujesz, jakbyś ich znała. Nikt tu nie jest zbędny, każdy wnosi coś do tej gęstej, wielowarstwowej opowieści.
Nie jest to książka bez wad – zakończenie mogłoby być bardziej zaskakujące, a niektóre motywy wpadają w znane schematy kryminału. Ale to drobiazgi przy tej emocjonalnej petardzie. „Generał zemsty” to spin-off serii o Hance Lubochowskiej, ale działa świetnie jako samodzielna historia (choć teraz mam ochotę na „Lisicę” i resztę). To nie tylko kryminał – to opowieść o dziedzictwie, o tym, jak przeszłość kształtuje nas, i o walce o sprawiedliwość w świecie pełnym szarości. Jeśli lubisz thrillery z charakterem, wyraźnymi bohaterami i nutką niepokoju, ta książka jest dla ciebie. To jazda, która zostaje w głowie – i może każe ci zerknąć przez ramię, gdy idziesz ciemną ulicą. Gorąco polecam!
Życie czasem przypomina żonglowanie – praca, relacje, a w głowie te chwile, kiedy zastanawiasz się, co tak naprawdę tobą kieruje. Kiedy sięgnęłam po „Generała zemsty” Witolda Horwatha, chciałam historii, która mnie wciągnie i nie puści. Dostałam coś znacznie więcej – mroczny, pełen napięcia kryminał, podszyty romansem i nutką paranormalnych tajemnic, który sprawił, że...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWśród polskich autorów, którzy z literacką wprawą łączą trzymający w napięciu kryminał z elementami thrillera, romansu i zjawisk paranormalnych, Witold Horwath stanowi osobną kategorię – zarówno dzięki rozpoznawalnemu stylowi narracji, jak i charakterystycznemu sposobowi budowania świata przedstawionego. Jego powieść „Generał zemsty” to nie tylko spin-off znanej już czytelnikom serii o Hance Lubochowskiej, lecz przede wszystkim autonomiczna opowieść, którą można czytać bez znajomości poprzednich części, nie tracąc przy tym ani głębi fabularnej, ani satysfakcji z lektury. To historia, która z jednej strony zanurza nas w klasycznych tropach gatunkowych, a z drugiej – śmiało eksperymentuje z formą i strukturą.
„Generał zemsty” rozpoczyna się z przytupem. Już sam prolog – odnalezienie ciał dwóch amerykańskich turystek w lesie chojnowskim w Konstancinie – przywodzi na myśl estetykę seriali typu „True Detective”. Brutalna zbrodnia, pełna niedopowiedzeń, prowadzi nas przez labirynt pozorów i mylnych tropów. Fabuła rozwija się z niezwykłą intensywnością, łącząc klasyczną strukturę śledztwa z bardziej rozproszoną i nieoczywistą narracją. Autor z premedytacją podsuwa fałszywe rozwiązania, igra z oczekiwaniami czytelnika, tylko po to, by kilka stron później całkowicie zburzyć wcześniej wypracowane wnioski.
Wraz z rozwojem akcji zbrodnia nabiera wymiaru niemal rytualnego, a jej ślady prowadzą coraz głębiej w przeszłość – zarówno osobistą bohaterów, jak i społeczną. To właśnie ten aspekt – psychologiczne śledzenie przeszłości i jej wpływu na teraźniejszość – czyni z powieści Horwatha coś więcej niż tylko dobry thriller.
Na pierwszy plan wysuwa się dynamiczny duet śledczych: porucznik Hanah Torres z FBI i komisarz Andrzej Kulesza. To postacie z krwi i kości – pełne sprzeczności, niedopowiedzeń i emocjonalnych pęknięć. Hanah, wnuczka Hanki Lubochowskiej, jest uosobieniem archetypu „zbuntowanej gliny” – niepokornej, impulsywnej, a jednocześnie piekielnie skutecznej. Jej przeszłość to materiał na osobną powieść: od zbuntowanej nastolatki z wyrokiem w zawieszeniu po agentkę specjalną FBI. Tło rodzinne – zdominowane przez silne kobiety-policjantki – nie jest tylko anegdotycznym wypełnieniem. To ważny kontekst psychologiczny, który pozwala zrozumieć jej motywacje, siłę i jednocześnie skrywaną słabość.
Andrzej Kulesza, z kolei, jawi się jako człowiek o nieoczywistej przeszłości, doświadczony życiowo i zawodowo, który na nowo konfrontuje się z własnymi demonami. Chemia między Hanah a Andrzejem to nie tylko romans – to napięcie emocjonalne i intelektualne, którego siła nie polega na banałach, ale na świetnie skonstruowanej dynamice relacji. Ich wspólna historia, splątana związkami rodzinno-historycznymi, wzmacnia przekaz książki o nieuchronnym dziedzictwie przeszłości.
Horwath nie idzie na łatwiznę. Jego książka to literacki patchwork, gdzie różne wątki, czasoprzestrzenie i stylistyki splatają się w narracyjną całość. Początkowo niepowiązane ze sobą elementy – tajemnicze samobójstwo na osiedlu, brutalne zabójstwa Amerykanek, a nawet przeszłość bohaterów – nagle zaczynają się łączyć, tworząc spójną i zaskakującą historię. Autor zaskakuje nie tylko przebiegiem fabuły, ale także sposobem jej opowiadania – wątki bywają zawieszane, przerywane, by powrócić z nową siłą kilka stron później.
To odważne podejście wymaga od czytelnika skupienia, ale sowicie wynagradza jego uwagę. Horwath nie boi się ryzykownych rozwiązań narracyjnych i formalnych. Nie podaje gotowych odpowiedzi – zmusza do myślenia, konfrontacji z niejednoznacznością moralną postaci i wydarzeń.
Jednym z najbardziej nieoczywistych zabiegów w „Generale zemsty” jest wprowadzenie wątków paranormalnych. Nie dominują one narracji, ale są jak echo, jak cień rzeczy niewypowiedzianych, które podświadomie wpływają na przebieg śledztwa i decyzje bohaterów. To subtelne przesunięcie realistycznego świata w stronę metafizyki pozwala spojrzeć na fabułę z innej perspektywy – jako na opowieść o karmie, dziedziczeniu zła, o duchach przeszłości, które nie dają o sobie zapomnieć.
Horwath nie ucieka się tu do taniej magii. Wręcz przeciwnie – paranormalne motywy stają się naturalnym elementem świata przedstawionego, współistniejąc z brutalną rzeczywistością i racjonalnym śledztwem.
„Generał zemsty” napisany jest językiem dynamicznym, ale nieprzesadzonym. Styl Horwatha cechuje się obrazowością i wyrazistością, co pozwala na łatwe uruchomienie wyobraźni. Autor z wprawą operuje dialogiem, co sprawia, że rozmowy bohaterów nie tylko popychają akcję do przodu, ale i pogłębiają portrety psychologiczne postaci.
Czuć tu estetykę noir – od atmosfery niepokoju, przez pesymistyczne spojrzenie na naturę ludzką, po mroczne pejzaże miejskie i leśne. Konstancin, z pozoru spokojna enklawa pod Warszawą, zmienia się w tętniące zbrodnią i tajemnicą miejsce akcji, co tylko podbija napięcie i kontrast między sielanką a brutalnością.
W „Generale zemsty” ciało nie jest tylko nośnikiem przemocy – ono rejestruje historię, dokumentuje cierpienie, zdradę i przemoc. Poranione ciała ofiar stają się niemymi świadkami wydarzeń, z których nie sposób się oczyścić. Autor pisze o nich z chłodem medycznego raportu, a zarazem z taką intensywnością, że każde słowo wbija się w świadomość czytelnika. Ciało jest tu nośnikiem pamięci, symbolem tego, co nieprzepracowane. Horwath nie gloryfikuje przemocy – wręcz przeciwnie, demaskuje jej rytualny, niemal sakralny wymiar. Ciało – zwłaszcza kobiece – jest przestrzenią opresji, ale i oporu. Nie milczy, choć nie mówi. To ono domaga się sprawiedliwości, to w nim zapisuje się prawda, której system nie chce uznać.
Horwath nie ogranicza się do głównych postaci. Jego galeria bohaterów drugoplanowych to istny katalog ludzkich charakterów – od policjantów, przez urzędników, po zwykłych mieszkańców. Każdy z nich coś wnosi do fabuły, nikt nie jest przypadkowy. Autor nie boi się ukazywać ich słabości, deformacji, szaleństwa – ale też momentów czułości, refleksji, zadumy. Realizm psychologiczny postaci to bez wątpienia jeden z największych atutów tej powieści.
W porównaniu do poprzednich części cyklu, w „Generale zemsty” autor rezygnuje z klasycznego, wartkiego toku powieści sensacyjnej na rzecz głębszej, znacznie bardziej skomplikowanej struktury psychologicznej. Hanka, choć nadal obecna, staje się bardziej tłem niż siłą napędową narracji, a ciężar fabularny przesuwa się ku analizie postaci drugoplanowych, których traumy i demony tworzą nie tyle kontekst, co oś narracyjną. To świadome spowolnienie rytmu daje czytelnikowi przestrzeń na kontemplację – i zmusza do wejścia w ciemniejsze zaułki ludzkiej psychiki, których wcześniej Horwath jedynie dotykał.
Osadzenie wydarzeń w roku 2004 nie jest przypadkowe – to moment historycznej zmiany: Polska wchodzi do Unii Europejskiej, a społeczne i polityczne napięcia są niemal namacalne. W tym krajobrazie „nowego początku” autor celowo umieszcza postaci uwikłane w dawne układy, wojskowe patologie i rodzinne traumy. W tle unosi się pytanie: czy da się rozpocząć nowy rozdział, jeśli przeszłość nie została przepracowana? Równolegle do narodowej transformacji toczy się indywidualna walka bohaterów – o odkupienie, o prawdę, o zrozumienie sensu przemocy, która nie kończy się z chwilą śmierci.
Motyw dziedziczenia zła – zarówno biologicznego, jak i kulturowego – jest osią tej opowieści. Horwath nie daje prostych odpowiedzi. Czy zbrodnia ojca rzutuje na syna? Czy niewyjaśnione śmierci z przeszłości mogą zatruwać kolejne pokolenia? A może to tylko wygodna narracja, pozwalająca uniknąć osobistej odpowiedzialności? W „Generale zemsty” zło nie ma jednej twarzy – to raczej proces, który infekuje kolejne biografie. Rodzina staje się nie przystanią, lecz laboratorium, w którym testowane są granice lojalności i wytrzymałości psychicznej.
Przemoc w tej powieści nie pełni roli „ozdobnika”. Jest brutalna, cielesna, duszna – ale nigdy nie jest zbędna. Wręcz przeciwnie: to przez przemoc Horwath opowiada o tym, co wyparte, przemilczane, niedostrzegalne w codziennym języku. Każda rana, każde torturowane ciało, każde drżenie mięśnia staje się komunikatem – o cierpieniu, o rozpaczy, o bezradności wobec systemu, który nie chroni. Narracja, choć surowa, nigdy nie popada w tani dramatyzm. Jest bezlitosna, bo musi taka być – jak chirurgiczne cięcie, które odsłania chorobę.
Horwath nie tylko opowiada historię – on ją rzeźbi językiem, szorstkim, miejscami wręcz brutalnym, by za chwilę przejść w ton bardziej poetycki, niemal liryczny. Narracja nie prowadzi czytelnika za rękę – każe mu samodzielnie szukać znaczeń, zatrzymać się nad dialogiem, wsłuchać w pauzy. Brak ozdobników i ekonomia słowa sprawiają, że każde zdanie niesie ciężar emocji lub znaczenia. Czytelnik doświadcza tej książki nie tylko intelektualnie, lecz także fizycznie – jakby każde słowo odciskało się na ciele. Narracja staje się lustrem emocjonalnym bohaterów – surowa, zimna, pozbawiona złudzeń, a przy tym zaskakująco intymna. Autor tworzy napięcie nie tyle przez zwroty akcji, ile przez rytmy języka – przyspieszające i zwalniające zgodnie z wewnętrzną dynamiką postaci.
Choć powieść oparta jest na konstrukcie śledztwa, trudno mówić o niej jako o klasycznym kryminale. Horwath celowo rozbija gatunkowe ramy – zamiast klarownego podziału na dobro i zło, daje nam świat zamglony, pełen szarości i wewnętrznych sprzeczności. Policjant nie jest bohaterem, lecz figurą tragiczną. Sprawca nie zawsze jest jednoznacznie zły – bywa ofiarą, trybem w machinie większego zła. Czytelnik, przyzwyczajony do porządkowania moralnego, tu się gubi – i to gubienie się jest zamierzone. Horwath prowokuje do zadania pytania: czy możliwa jest sprawiedliwość w świecie, w którym system sam generuje przemoc? To książka, która używa tropów kryminalnych, by opowiedzieć coś znacznie głębszego – o rozpadzie etycznych fundamentów, o niemożliwości oczyszczenia.
Tytułowa figura „generała” nie musi odnosić się wyłącznie do konkretnego bohatera – można ją odczytać jako archetypiczny symbol władzy absolutnej, tej, która decyduje o losach innych, nierzadko w sposób okrutny i nieodwołalny. Generał to nie tylko dowódca – to reprezentacja systemu, który rozkłada odpowiedzialność tak skutecznie, że nie sposób wskazać winnego. Z kolei „zemsta” niesie w sobie ładunek mitologiczny – przypomina grecką nemesis, nieuchronną odpowiedź świata na naruszenie równowagi moralnej. Zemsta w ujęciu Horwatha nie jest impulsem emocjonalnym, lecz logiczną konsekwencją. Tytuł można więc czytać jako metaforę – nie tyle o kimś, kto się mści, ale o mechanizmie zemsty, który raz wprawiony w ruch, przestaje być możliwy do zatrzymania.
„Generał zemsty” nie jest książką, którą po prostu się czyta – to książka, przez którą się przechodzi. Trochę jak przez opuszczony budynek: z latarką w ręku, z duszą na ramieniu, z niepokojem, co czai się za kolejnymi drzwiami. Momentami miałam ochotę odwrócić wzrok, innym razem – zatrzymać się i chłonąć gęstość języka. Ta opowieść boli, ale też przynosi literacką satysfakcję. Horwath pokazuje, że dobra powieść sensacyjna może być czymś więcej niż zagadką – może być lustrem, w którym odbijają się nasze własne lęki, pytania i domysły.
To książka dla wymagających czytelników, którzy oczekują od kryminału nie tylko zagadki i mocnego finału, ale także psychologicznej głębi, językowej precyzji i formalnej odwagi. To powieść, która wciąga i nie puszcza, w której emocje, przemoc, miłość i historia łączą się w wielowarstwową całość.
To historia nie tylko o morderstwie, ale i o dziedzictwie. O tym, jak przeszłość – zarówno ta osobista, jak i historyczna – potrafi determinować nasze wybory, przenikać teraźniejszość, kształtować naszą tożsamość.
Witold Horwath stworzył opowieść intensywną, niepokojącą, zaskakującą. Jedną z tych, które po skończonej lekturze zostają w głowie, wracają w myślach i prowokują do kolejnego spotkania z jego twórczością.
„Generał zemsty” to powieść nieoczywista, inteligentna, pełna emocji, a przy tym po prostu świetnie napisana. Dla fanów Hanki Lubochowskiej – obowiązkowa. Dla tych, którzy chcą zacząć swoją przygodę z Horwathem – idealna.
W tej historii nikt nie szuka prostych emocji. To lektura dla tych, którzy oczekują od literatury czegoś więcej niż rozrywki – którzy są gotowi zmierzyć się z trudnymi tematami, z niewygodną prawdą, z przemocą, której nie da się ująć w kategorie dobra i zła. Dla czytelników, którzy lubią literaturę zaangażowaną, psychologiczną, balansującą na granicy różnych gatunków. To książka dla tych, którzy nie boją się czytać z lękiem – ale też z nadzieją, że zło można opowiedzieć w sposób, który je osłabi, obnaży, zatrzyma.
Wśród polskich autorów, którzy z literacką wprawą łączą trzymający w napięciu kryminał z elementami thrillera, romansu i zjawisk paranormalnych, Witold Horwath stanowi osobną kategorię – zarówno dzięki rozpoznawalnemu stylowi narracji, jak i charakterystycznemu sposobowi budowania świata przedstawionego. Jego powieść „Generał zemsty” to nie tylko spin-off znanej już...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDziś przychodzą z bardzo ciekawą historią, która zaintrygowała mnie od pierwszych stron. Mamy tutaj do czynienia nie tylko z misternie uknutą intrygą, doskonale poprowadzonym kryminałem, ale i nutkę romansu z paranormalnymi zjawiskami w tle. Zaskoczył mnie fakt, że jest to tak zwany spin-off, czyli historia, spinająca wcześniejsze powieści większej serii, jednak na moje szczęście można czytać tę historię osobno, a rozbudziła ona jeszcze bardziej moją ciekawość i chęć, by poznać całą serię dotyczącą Hanki Lubichowskiej- głównej powieści "Lisica", "Dziewczyna z Konstancina" i "Policjantka i romantyk"- która już czeka na półce.
"Generał zemsty" to historia, która zabiera czytelnika w mroczny, a zarazem intrygujący świat śledztwa mającego na celu wykrycie mordercy amerykańskich turystek, których ciała zostają odkryte w lesie. Do śledztwa włącza się FBI i jego przedstawicielka- Hanah Toress, wnuczka pierwszej kobiety policjantki (to właśnie Hanka Lubochowska, którą poznamy w serii "Lisica"). Nie mają oni początkowo pojęcia, że anonimowe samobójstwo na jednym z osiedli, stanowi klucz do tej zagadki. Śledztwo nabiera tempa, zatacza coraz szersze kręgi i sięga coraz głębiej w przeszłość.
Hanna Toress i Andrzej Kulesza- komisarz prowadzący śledztwo ze strony polskiej, odkrywają coraz bardziej zaskakujące fakty nie tylko dotyczące sprawy samobójstwa i poszukiwania psychopaty stojącego za śmiercią Amerykanek, który działa od lat, ale i ich własnej przeszłości...
Więcej już nic nie zdradzę, by nie odbierać Wam frajdy z odkrywania tej historii, ale gwarantuję, że czeka Was niezła jazda, a zaskakujące zwroty akcji, nieraz zostawią Was z otwartą buzią z wrażenia.
Autor świetnie skonstruował i poprowadził fabułę tej historii. Zaczyna się od "mocnego strzału" i tak zostaje już do końca. Genialnie uknuta intryga, wielowątkowość "niby" niepołączone sprawy i nagle wielkie BUM!. Naprawdę nie mogłam oderwać się od książki bez poznania zakończenia. Książka niesamowicie wciąga, powoli, ale sukcesywnie zdradzając skrywane tajemnice, odsłaniając traumy oraz odkrywając cele i motywy, które kierują bohaterami, pokazując ich życie, które ociera się o niezwykle płynne granice- zapewnia czytelnikowi przysłowiową jazdę bez trzymanki. Emocje buzują od początku do końca, czekają tylko na kulminacyjny moment, by wybuchnąć całą swą mocą, a ten moment sprawi, że nie będziecie mogli wyjść z podziwu dla kunsztu, z jakim została ta powieść napisana.
Fabuła zaskoczyła mnie wiele razy, autor miesza wątki, urywa snutą historię w najmniej spodziewanym momencie, by wrócić do niej ponownie kilka stron później, i znów porządnie wszystko wymieszać- kiedy już byłam pewna, że rozwiązałam zagadkę, pojawiał się kolejny trop, ewentualnie trup, który totalnie burzył całą moją koncepcję dotyczącą mordercy, a już totalnym zaskoczeniem było odkrycie, kto za tym wszystkim stoi.
Postaci jest dość sporo, ale wszystkie one są niezwykle istotne dla całości, nie ma tu nikogo zbędnego, a każda z nich jest niezwykle autentyczna, obdarzona cechami i emocjami, które nadają jej realizmu i dzięki temu świetnie się odnajdziecie w tej historii, a samo śledztwo nie przygniecie Was swoim ciężarem, obserwowanie tych postaci w "zwyczajnych" sytuacjach da chwilę oddechu.
Nie będę opisywać, jakie zjawiska paranormalne towarzyszą tej historii, ale gwarantuję, że nie raz uśmiechniecie się pod nosem. Dla mnie to kolejny ciekawy zabieg, który pozwolił mi się naprawdę zrelaksować przy tej lekturze.
Książka napisana została napisana przystępnym i bardzo przyjemnym stylem. Barwne opisy pozwalają działać wyobraźni, pozwalając jej działać poza utartymi schematami, bo tak jak już wspomniałam, jest to powieść nieoczywista i zaskakująca na każdym polu, wymagająca otwartej głowy i nieszablonowego myślenia, jeśli chce się odkryć, kto jest winny, przed dotarciem do finału.
Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością pana Horwatha, na pewno nie ostatnie, bo czekają już na mnie kolejne książki, ale jestem prawie pewna, że następne książki równie mocno mnie urzekną jak "Generał zemsty"
Czy polecam?
Zdecydowanie tak! Znajdziecie tu wszystko, co jest potrzebne w dobrym kryminale. Nieszablonowe śledztwo, wyraziści bohaterowie, zaskoczenie i wiele wiele innych zalet, które nie pozwolą odłożyć tej książki na bok bez poznania rozwiązania.
Dziś przychodzą z bardzo ciekawą historią, która zaintrygowała mnie od pierwszych stron. Mamy tutaj do czynienia nie tylko z misternie uknutą intrygą, doskonale poprowadzonym kryminałem, ale i nutkę romansu z paranormalnymi zjawiskami w tle. Zaskoczył mnie fakt, że jest to tak zwany spin-off, czyli historia, spinająca wcześniejsze powieści większej serii, jednak na moje...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWitaj powtórnie w świecie Hanki Lubochowskiej, znanej Ci z serii „Lisica”. Tym razem w osobnej historii na kryminalnej scenie występuje jej wnuczka – Hanah Torres, której charakter i zdolności toczka w toczkę odpowiadają babcinym. 😉
„Hanah była w jeansach i w beżowym topie na ramiączkach, pięknousta i długonoga, że aż strach. Na pierwszy rzut oka atrakcyjna dyskotekowa laska, gdyby nie pas z przypiętą kaburą.”
Jesteś agentką specjalną FBI i właśnie wylądowałaś w Polsce. Przysłano Cię z powodu brutalnych morderstw trzech amerykanek. Wszystko wskazuje na to, że padły ofiarą seryjnego mordercy, więc Wuj Sam wyekspediował sporą ekipę operacyjną wprost do tajnego ośrodka FBI w Konstancinie z zadaniem jak najszybszego wyjaśnienia sprawy i zatrzymania sprawcy za wszelką cenę. Bardzo ucieszyłaś się z dalekiej podróży, gdyż dzięki temu będziesz mogła odwiedzić i trochę lepiej poznać kraj swojej ukochanej babci – Hanny Lubochowskiej. Była pierwszą policjantką w II Rzeczypospolitej, wsławioną wieloma brawurowymi śledztwami i stanowiła przykład dla wszystkich pań, które marzyły o mundurowej służbie i łapaniu przestępców. Później wyjechała do USA, gdzie idąca w jej ślady matka również została policjantką. Z racji bezwzględności i skuteczności szybko zyskała przydomek Madame de Sade, jak nazywali ją koledzy z posterunku. Wzięła nawet udział w rozwiązaniu głośnej sprawy kryminalnej, dzięki czemu znalazła się na ekranach telewizorów w całych Stanach. Ale to nie ona stanowi dla Ciebie wzór – jest nim babcia Hania.
„(...) choć obracałam się wśród bandziorków, w gruncie rzeczy od dziecka pragnęłam zostać gliną. Idolką i wzorem była dla mnie babcia. Też kiedy trzeba brutalna i nieprzebierająca w środkach, ale o znacznie subtelniejszym umyśle. Wierzyłam, że będę taka sama.”
Paradoksalnie, nic nie wskazywało na to, że zostaniesz stróżem prawa. Już w wieku czternastu lat regularnie uciekałaś z domu. Wyszumiawszy się przez parę dni, śmierdząc jeszcze wypalonymi join*tami, meldowałaś się w domu babci, błagając o ratunek przed gniewem rodzicielki. Szybko dołączyłaś do młodzieżowego gangu i zaliczyłaś wyrok w zawieszeniu za napad na aptekę. Stawiano Ci także zarzuty przynależności do zbrojnej grupy przestępczej, posiadania, brania i handlowania twardymi nar*kotykami, kradzieży sklepowych oraz licznych uszkodzeń ciał funkcjonariuszy. W końcu zrozpaczona rodzina wysłała Cię do akademii policyjnej, używając wszystkich wpływów, aby Cię do niej przyjęto. Od tego czasu ustatkowałaś nieco swoje życie, choć w głębi duszy przechowujesz nadal spore pokłady szaleństwa, a Twój niepokorny charakter co rusz daje o sobie znać. Teraz będziesz mogła się nieco wyszumieć, poszukując seryjnego zabójcy swoich rodaczek. Dwie z nich to starsze panie - Raya Stern oraz Rachel Arnold - zamordowane dwa dni po przylocie do Polski w lesie chojnowskim – popularnym miejscu uprawiania joggingu. Obie mieszkały w Nowym Jorku i przyjechały do podwarszawskiego Konstancina, żeby zobaczyć pozostałości sztetlu w Jeziornie oraz pamiątki po cadyku z Góry Kalwari. Ojciec ostatniej z nich był z nim spokrewniony. Przy zwłokach nie znaleziono dokumentów, za to odkryto klucz do pokoju z nazwą hotelu Eurydyka, w jakim obie kobiety się zatrzymały. Co gorsza, do dwóch wymienionych, doszła trzecia ofiara. To dwudziestopięcioletnia Abigale - córka Madison Grant - menadżerki w polsko-amerykańskiej korporacji, która kilka dni temu zgłosiła na policję jej zaginięcie. Dziewczyna wybrała się wieczorem na koncert do filharmonii a po jego zakończeniu wysłała SMS-a, że jedzie taksówką do domu, jednak nigdy do niego nie dotarła. W podziemnym garażu budynku spostrzeżono tylko wielką kałużę krwi a badania DNA wykazały, iż należała do zaginionej. Pierwszym Twoim zadaniem będzie ustalenie czy morderstwa są ze sobą powiązane. Wszystko wskazuje na to, że owszem - a ich sprawca odprawia makabryczny rytuał. Przecina swoim ofiarom tętnice i upuszcza z nich krew, której wielkie kałuże znajdowane są na miejscach zbrodni. Pozostawia też tajemnicze napisy, wskazujące na mocno zwichrowany umysł.
W śledztwie pomagać Ci będą oddelegowani do tego celu polscy policjanci – doświadczony funkcjonariusz Andrzej Kulesza oraz jego młodszy partner Krzysztof Byk. Ku swojemu zdumieniu, dowiadujesz się, że z pierwszym łączą Cię rodzinne powiązania. Imponuje Ci spokojem i fachowym podejściem do swojej pracy. A także wysportowanym, męskim wyglądem - pomimo upływu czasu prezentuje się nadal świetnie. Razem podejmujecie wstępne czynności, które zaprowadzą Was na trop seryjnego zabójcy. Sprawa okaże się jednak znacznie bardziej skomplikowana niż ktokolwiek mógł przypuszczać. A także brzemienna dla Twoich spraw uczuciowych.
„Myślałem, że dwa tysiące czwarty to będzie rok jak rok, tyle że przestępny – most z trzystu sześćdziesięciu sześciu desek, po których spokojnie przejdę nad przepaścią. Fatum jednak zastawiło pułapkę i trzydziesty maja okazał się podpiłowany – skrzypnęło, trzasnęło, poleciałem.”
Nazywasz się Andrzej Kulesza i jesteś długoletnim funkcjonariuszem policji. W trakcie swojej kariery rozwiązałeś już wiele spraw kryminalnych i cieszysz się dużym uznaniem. Jednak 30 maja dopadło Cię jakieś fatum. Najpierw zostałaś wezwany do samob*ójstwa osiedlowej kloszardki, która powiesiła się w piwnicy bloku. A potem było tylko gorzej. Otrzymałeś zawiadomienie o znalezieniu kolejnych zwłok - tym razem w konstancińskim lasku chojnowskim. Gdy przybyłeś na miejsce, Twoim oczom ukazała się leżąca na plecach denatka, częściowo przysypana ziemią oraz mchem. Kobieta, na pierwszy rzut oka sześćdziesięcioletnia, ubrana była w czarny, sportowy dres, co wskazywało, że korzystała z pobliskiej ścieżki zdrowia. Waszą uwagę zwróciła głęboka rana cięta na jej szyi oraz zupełny brak krwi. Wkrótce w pobliskich krzakach odkryliście jej całą kałużę - zatem zabójca najpewniej najpierw poderżnął jej gardło, następnie poczekał, aż się wykrwawi, po czym przeciągnął zwłoki sto metrów dalej. Ze sportowej saszetki, przypiętej do paska ofiary, wyjęliście amerykański paszport, wystawiony na nazwisko Rachel Arnold. Wkrótce sytuacja się znowu skomplikowała – Twój pies Azan pobiegł głębiej w las, gdzie natknął się na drugą denatkę. Mniej więcej w tym samym wieku i również ubraną w strój do biegania. Ponieważ miałeś do czynienia z obywatelkami innego państwa, powiadomiłeś o wszystkim komendę główną, która zajęła się zabezpieczeniem ciał. Wkrótce potem zostałeś wyznaczony do wzięcia udziału w naradzie z przedstawicielami grupy operacyjnej FBI, przysłanej pośpiesznie z Ameryki do rozwiązania sprawy. W jej skład, poza kilkoma funkcjonariuszami, wchodzi śliczna latynoska dziewczyna - Hanah Torres, która zwraca Twoją uwagę urodą oraz rzutkim sposobem bycia. Jak się okazuje, świat jest bardzo mały – ustalacie, że Wasze rodziny dobrze się znają. Twój dziadek – Jurek Kulesza był bliskim współpracownikiem jej babci – Hanny Lubochowskiej. Szybko znajdujecie wspólny język, co znacząco ułatwi Wam wspólne prowadzenie zawiłego śledztwa o zaskakujących wątkach. A może nawet pojawi się w nim ten romantyczny?
„Generał zemsty” Witolda Horwatha to powieść kryminalna, należąca do uniwersum związanego z postacią Hanny Lubochowskiej. Co ciekawe, stanowi tak zwany spin-off, czyli historię, jaką można poznać bez znajomości całej serii. Byłaby to jednak szkoda, bo do świata klasycznych kryminałów Twórca zdecydowanie wnosi dozę inności. Jej fragmentem okazuje się sylwetka tytułowego generała czy dwójka głównych bohaterów tej opowieści. Ów barwny duet jest bowiem zabójczo skuteczny w rozwikływaniu sprawy – a jego poczynania obserwuje się z dużą sympatią. Samą zagadkę przestępczą Pisarz przedstawia obrazowym i przystającym do narracji językiem, zgrabnie myląc przy tym wątki oraz tropy, a więc porywając czytelnika w wykreowany świat. Co szczególnie cenię, książka zawiera sporą dawkę ironii a portrety uczestników fabularnych wydarzeń zarysowane są zręcznie i z wyczuciem. Do tego wszystkiego właściwie Horwath zdążył już swoich odbiorców przyzwyczaić Dostrzegam tylko dwa nieznaczne minusy - nieco przewidywalne zakończenie oraz pewną schematyczność ogółu, choć w dalszym ciągu to solidna, kryminalna rozrywka w sam raz na jeden wieczór. 7/10
instagram.com/thrillerly
Witaj powtórnie w świecie Hanki Lubochowskiej, znanej Ci z serii „Lisica”. Tym razem w osobnej historii na kryminalnej scenie występuje jej wnuczka – Hanah Torres, której charakter i zdolności toczka w toczkę odpowiadają babcinym. 😉
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Hanah była w jeansach i w beżowym topie na ramiączkach, pięknousta i długonoga, że aż strach. Na pierwszy rzut oka atrakcyjna dyskotekowa...
Słuchajcie, "Generał Zemsty" to taki strzał w dziesiątkę, że od pierwszej strony wciąga jak odkurzacz! Poznajemy Hannah Torres i Andrzeja Kuleszę – duet, który rozkminia sprawę zabójstwa jakichś amerykańskich turystek. I uwaga, Hannah to nie byle kto – to wnuczka naszej starej dobrej Hanki Lubochowskiej z poprzedniej serii! Serio, odziedziczyła po babci wszystko, co najlepsze: upór, łeb na karku, pewność siebie i ten ostry język, który rozwala system. Każda jej odzywka to złoto, a jak coś rzuci, to zapamiętujesz na bank. Kocham tę laskę, bo żyje dla śledztw i zaraża tym zajawką!
Jeśli jarała was seria o Hance, to tu będziecie w siódmym niebie. Książka jest tak nakręcona, że czytałem ją jak wariat – nieważne, czy dzień, czy noc, po prostu nie mogłem odłożyć. Śledztwo Hannah i Andrzeja to rollercoaster – zwroty akcji lecą jak z karabinu, a napięcie rośnie, że aż ciarki chodzą. Autor znowu pokazał, że umie pisać historie, które łapią za gardło i nie puszczają do końca.
No i teraz zagadki: czy Hannah to taka Hanka 2.0, czy jednak czymś się różni? Co się wyklaruje między nią a Andrzejem? Będą ziomkami, parą, czy może czymś innym? Nie liczcie, że wam spojleruję – sami musicie to ogarnąć, a uwierzcie, warto! Odkrywanie tego to czysta frajda.
Krótko mówiąc, "Generał Zemsty" to petarda. Wciąga, zaskakuje i zostawia cię z myślą: "Chcę więcej!". Jeśli Hanka była waszą bajką, to Hannah też was kupi – to jej wnuczka, ale z własnym vibe’em. Polecam na maksa, bierzcie i czytajcie, bo to jest sztos!
Słuchajcie, "Generał Zemsty" to taki strzał w dziesiątkę, że od pierwszej strony wciąga jak odkurzacz! Poznajemy Hannah Torres i Andrzeja Kuleszę – duet, który rozkminia sprawę zabójstwa jakichś amerykańskich turystek. I uwaga, Hannah to nie byle kto – to wnuczka naszej starej dobrej Hanki Lubochowskiej z poprzedniej serii! Serio, odziedziczyła po babci wszystko, co...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Generał zemsty” Witolda Horwatha przenosi nas do Konstancina w 2004 roku, gdzie po anonimowym telefonie policja odnajduje ciała dwóch Amerykanek. Sprawą interesuje się FBI, a śledztwo prowadzi Hannah Torres, co zapowiada ciekawą polsko-amerykańską współpracę. I choć okładka może zmylić – mnie niemal odstraszyła, ale opis na szczęście przekonał – to zawartość mile zaskakuje.
Autor zręcznie operuje językiem, wplatając zabawne momenty i realistyczne opisy, które sprawiają, że Konstancin staje się niemal namacalny. Fabuła, choć częściowo przewidywalna, wciąga dzięki płynnej narracji w pierwszej osobie i dobrze wyważonemu napięciu. Thriller miesza się tu z kryminałem, romansem i nutą paranormalności, co dodaje historii smaku. Relacja Hannah i Andrzeja rozwija się naturalnie, a całość czyta się szybko i przyjemnie.
To nieoczywista, ale udana lektura – idealna na wieczór. Jeśli lubicie zagadki, emocje i odrobinę miłości w tle, warto dać jej szansę!
„Generał zemsty” Witolda Horwatha przenosi nas do Konstancina w 2004 roku, gdzie po anonimowym telefonie policja odnajduje ciała dwóch Amerykanek. Sprawą interesuje się FBI, a śledztwo prowadzi Hannah Torres, co zapowiada ciekawą polsko-amerykańską współpracę. I choć okładka może zmylić – mnie niemal odstraszyła, ale opis na szczęście przekonał – to zawartość mile...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Generał zemsty” Witolda Horwatha to wciągający miks thrillera, kryminału i romansu. W Konstancinie w 2004 roku odnaleziono ciała Amerykanek, a śledztwo Hannah Torres z FBI ujawnia polsko-amerykańską współpracę. Mimo specyficznej okładki, książka zaskakuje świetnym językiem, realistycznymi opisami i nutą paranormalności. Przewidywalna w części, ale czyta się ją szybko i przyjemnie – dobra na wieczór!
„Generał zemsty” Witolda Horwatha to wciągający miks thrillera, kryminału i romansu. W Konstancinie w 2004 roku odnaleziono ciała Amerykanek, a śledztwo Hannah Torres z FBI ujawnia polsko-amerykańską współpracę. Mimo specyficznej okładki, książka zaskakuje świetnym językiem, realistycznymi opisami i nutą paranormalności. Przewidywalna w części, ale czyta się ją szybko i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Generał zemsty” to kryminał, w którym porucznik FBI Hanah Torres i komisarz Andrzej Kulesza ścigają seryjnego mordercę po odkryciu zwłok turystek pod Konstancinem. Trop prowadzi do Łącka, a śledztwo komplikuje się, odsłaniając tajemnice – w tym polską przeszłość Hanah. Wielowątkowa fabuła wymaga skupienia, choć międzynarodowa współpraca wydaje się zbyt idealna. Wciągająca mieszanka kryminału i obyczajowości – polecam nie tylko fanom gatunku!
„Generał zemsty” to kryminał, w którym porucznik FBI Hanah Torres i komisarz Andrzej Kulesza ścigają seryjnego mordercę po odkryciu zwłok turystek pod Konstancinem. Trop prowadzi do Łącka, a śledztwo komplikuje się, odsłaniając tajemnice – w tym polską przeszłość Hanah. Wielowątkowa fabuła wymaga skupienia, choć międzynarodowa współpraca wydaje się zbyt idealna. Wciągająca...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Generał zemsty” to wciągający kryminał, który rozpoczyna się od makabrycznego odkrycia – w lesie chojnowskim pod Konstancinem policja znajduje zwłoki dwóch amerykańskich turystek. Śledztwo przejmuje duet: atrakcyjna porucznik FBI Hanah Torres i polski komisarz Andrzej Kulesza, wsparci ekipami dochodzeniowymi i… psem komisarza. Sprawa szybko odsłania seryjnego mordercę, a trop prowadzi do Łącka, gdzie stare wydarzenia zyskują nowy kontekst dzięki dociekliwości Kuleszy.
Powieść nie ogranicza się do kryminału – przeplatają się tu wątki osobiste, jak odkrycie, że Hanah jest wnuczką legendarnej policjantki z Konstancina. Agentka pozostaje jednak tajemnicza, zdradzając niewiele o sobie, co rodzi pytania: dlaczego milczy? Kim jest „generał zemsty”? Czym są „antenaty”? Fabuła, prowadzona zmienną narracją, jest wielowątkowa i wymaga skupienia, co czyni ją satysfakcjonującą, choć współpraca międzynarodowa wydaje się momentami zbyt gładka – nawet mimo polskich korzeni agentów FBI.
To dobrze skrojona historia, łącząca policyjną robotę z delikatnymi akcentami obyczajowymi. Nie brak tu psychopatycznego mordercy, motywów zemsty i niedopowiedzeń, które trzymają w napięciu. „Generał zemsty” to propozycja nie tylko dla fanów kryminałów – warto po nią sięgnąć, by wyjść poza utarte schematy. Polecam!
„Generał zemsty” to wciągający kryminał, który rozpoczyna się od makabrycznego odkrycia – w lesie chojnowskim pod Konstancinem policja znajduje zwłoki dwóch amerykańskich turystek. Śledztwo przejmuje duet: atrakcyjna porucznik FBI Hanah Torres i polski komisarz Andrzej Kulesza, wsparci ekipami dochodzeniowymi i… psem komisarza. Sprawa szybko odsłania seryjnego mordercę, a...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Generał zemsty” to nowa powieść Witolda Horwatha, która przenosi nas w rok 2004 i opowiada o agentce FBI, wnuczce niezapomnianej Hanki Lubochowskiej z trylogii „Lisica”. Bohaterka, podobnie jak jej babcia i matka, ma śledztwa we krwi – tym razem zostaje wysłana do Konstancina, by tropić seryjnego mordercę atakującego amerykańskie turystki. Co wyróżnia tę książkę, to nietypowy wątek nadprzyrodzony: agentka „rozmawia” ze zmarłą babcią, która wspiera ją radami i wskazówkami. Ten zabieg nie tylko dodaje historii oryginalności, ale i subtelnie łączy ją z ukochaną przeze mnie serią o Hance.
Po trzech tomach osadzonych w czasach rewolucji i międzywojnia autor zaskakuje współczesną (choć już nieco odległą) perspektywą. „Generał zemsty” to kryminał, w którym Horwath ponownie błyszczy talentem do budowania intryg i prowadzenia wątków śledczych. Choć główna bohaterka nie dorównuje charyzmą swojej babci, a ja wciąż wolę klimat dawnych czasów, książkę czyta się szybko i z przyjemnością. Duża czcionka, zwięzła forma i wplecione notatki jako przerywniki sprawiają, że wydanie jest bardzo przyjazne dla czytelnika.
Podoba mi się połączenie kryminału z elementami nadprzyrodzonymi – rozmowy z babcią wprowadzają ciepły akcent i wzmacniają więź z serią o Hance. To miłe zaskoczenie dla fanów autora, choć „Generał zemsty” nie przebił na moim podium trylogii „Lisica”. Polecam go miłośnikom kryminałów, zwłaszcza tym, którzy lubią nietypowe wątki i cenią pióro Horwatha. Jeśli znacie już Hankę, warto poznać jej wnuczkę – to solidna dawka emocji i dobrze skrojonej fabuły.
„Generał zemsty” to nowa powieść Witolda Horwatha, która przenosi nas w rok 2004 i opowiada o agentce FBI, wnuczce niezapomnianej Hanki Lubochowskiej z trylogii „Lisica”. Bohaterka, podobnie jak jej babcia i matka, ma śledztwa we krwi – tym razem zostaje wysłana do Konstancina, by tropić seryjnego mordercę atakującego amerykańskie turystki. Co wyróżnia tę książkę, to...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to