Drzewo tańca

Okładka książki Drzewo tańca autora Kiran Millwood Hargrave, 9788324092727
Okładka książki Drzewo tańca
Kiran Millwood Hargrave Wydawnictwo: Znak Literanova literatura piękna
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Dance Tree
Data wydania:
2023-06-28
Data 1. wyd. pol.:
2023-06-28
Data 1. wydania:
2022-05-12
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324092727
Tłumacz:
Agnieszka Sobolewska
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Drzewo tańca w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Drzewo tańca

Średnia ocen
7,2 / 10
79 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Drzewo tańca

avatar
2326
1562

Na półkach: , ,

Z dużym zainteresowaniem przeczytałam książkę Kiran Millwood Hargrave "Drzewo tańca", bo poza tym, że jej fabuła inspirowana jest prawdziwym i mrocznym wydarzeniem, do jakiego doszło w 1518 roku w Strasburgu, określanym "taneczną plagą", to została ona w bardzo piękny i ciekawy sposób ujęta i ukazana na stronach powieści.

A wszystko zaczęło się w lipcu wspomnianego roku, podczas najbardziej upalnego lata, jakiego doświadczyła Europa Środkowa, kiedy pewna kobieta, zapisana w źródłach historycznych jako Frau Troffea, rozpoczęła swój samotny taniec na ulicach miasta. Jej taneczny pląs, przypominający raczej szaleńczy trans, trwał nieustannie kilka dni i nikt ani nic nie był w stanie zatrzymać tego dziwnego tańca. Zdarzenie to zwróciło uwagę Dwudziestu Jeden, czyli rady miejskiej i mimo, że kobietę wywieziono do sanktuarium świętego Wita, jej śladem poszły kolejne kobiety. Ta "taneczna plaga" trwała na ulicach miasta niemal przez dwa upalne miesiące, a w kulminacyjnym momencie uczestniczyło w niej prawie czterysta kobiet, zabierając - jak podają dawne źródła - nawet piętnaście ofiar dziennie.

Na tle tych wydarzeń autorka ukazuje nam losy i codzienne życie rodziny Wilerów, gdzie szczególną uwagę poświęca Lisbet, skomplikowane rodzinne relacje, skrywane tajemnice, potępiane związki, niespełnione macierzyństwo, trud pracy, ale też pokazuje oczami bohaterów cuchnący i przerażający swym ubóstwem Strasburg, jego nędzę, głód, niesprawiedliwe rządy Kościoła i trzymającej z nim rady miejskiej, przemoc, okrucieństwo, działania jedynie słusznej władzy uzurpującej sobie prawo do stanowienia o ludzkich losach, życiu. Autorka szczególną uwagę zwraca na pozycję i rolę kobiet, które w tamtych czasach traktowane były przedmiotowo, jak własność, część dobytku, bez prawa głosu, jakichkolwiek praw w kościele, państwie, społeczeństwie czy w domu. Czy właśnie poprzez ten zbiorowy, uporczywy niemal szaleńczy taniec chciały w jakiś sposób wyrazić swój sprzeciw, bunt? Wydaje się, że ta mania, czy jak ją nazywali inni - plaga, stała się dla tańczących kobiet formą oporu, uzyskaniem pewnego rodzaju wolności, zatraceniem, zanurzeniem w pełni tu i teraz, czymś w rodzaju porzucenie dbałości o przyszłość i pogodzenie się ze śmiercią.

"Drzewo tańca" to emocjonująca podróż do czasów, które już nie istnieją, do czasów, w których religijne dogmaty potrafiły zniszczyć człowieka. To wspaniała pełna pasji opowieść o sile kobiet, o rodzinnych sekretach, zakazanej miłości i kobietach zepchniętych na margines. Szczerze polecam.

Z dużym zainteresowaniem przeczytałam książkę Kiran Millwood Hargrave "Drzewo tańca", bo poza tym, że jej fabuła inspirowana jest prawdziwym i mrocznym wydarzeniem, do jakiego doszło w 1518 roku w Strasburgu, określanym "taneczną plagą", to została ona w bardzo piękny i ciekawy sposób ujęta i ukazana na stronach powieści.

A wszystko zaczęło się w lipcu wspomnianego roku,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
432
428

Na półkach:

„Drzewo tańca” Kiran Millwood Hargrave to powieść historyczna osadzona w Strasburgu w roku 1518, inspirowana prawdziwym, mrocznym wydarzeniem znanym jako "taneczna plaga" - gdy około czterystu osób przez wiele dni i nocy tańczyło nieustannie, aż do wycieńczenia i śmierci. Autorka z wielką wrażliwością opowiada o kobietach żyjących w czasach, gdy dominowały przesądy, władza Kościoła i mężczyzn była absolutna, a głos kobiet tłumiony. Książka ukazuje brutalność świata nienawidzącego kobiecości, gdzie nawet taniec może stać się grzechem. W centrum historii jest kilka bohaterek - Lisbet, Nethe i Ida - których relacje i wzajemne wsparcie przynoszą wiarygodne, bardzo emocjonalne przeżycia. Ich losy, choć osadzone w XVI wieku, są ukazane w sposób pozwalający współczesnemu czytelnikowi łatwo się z nimi utożsamić. Powieść pełna jest napięcia emocjonalnego, wciąga i nie pozwala się oderwać, a atmosferę dusznego, upalnego lata i niekończącego się tańca odczuwa się niemal fizycznie. Hargrave umiejętnie rozwija postaci i ich przemiany, dając im głos w świecie pełnym uprzedzeń i uległości wobec władzy mężczyzn i Kościoła. To opowieść o odwadze kobiet, które cierpiały, ale potrafiły kochać i być sobą, nawet gdy były stłumione przez społeczne normy.
Książka opiera się na prawdziwym zjawisku z 1518 roku, gdy w Strasburgu miała miejsce tzw. taneczna plaga - niewytłumaczony przez współczesną naukę przypadek masowego tańca, który mógł mieć podłoże zarówno medyczne, jak i psychologiczne, a być postrzegany jako opętanie diabelskie czy ekstaza religijna. Hargrave wykorzystuje to wydarzenie jako tło dla opowieści o walce kobiet o swoją godność i prawo do bycia.
Autorka nieprzypadkowo napisała też wcześniej bestseller „Kobiety z Vardo”, gdzie w centrum były kobiety oskarżane o czary i prześladowane za swoją samodzielność i siłę. Podobnie w „Drzewie tańca” skupia się na kobiecej perspektywie, ukazując siłę więzi i przyjaźni między kobietami w świecie pełnym zagrożeń. Relacje między Lisbet, Nethe i Idą są pełne emocji, troski, a także konfliktów wynikających z trudnej rzeczywistości i tradycji. Te więzi dają bohaterkom oparcie w świecie, który często ich nie rozumie i krzywdzi. Powieść potrafi wzruszyć swoim humanizmem i głębokim portretem psychologicznym bohaterek.
Opowieść porusza tematy przemocy wobec kobiet, ograniczeń społecznych i wiary w coś niepojętego, a jednocześnie daje nadzieję poprzez siłę narracji i charakterów. Dzięki lekkiemu, a jednocześnie angażującemu stylowi autorki daje się odczuć zarówno duszną atmosferę XVI-wiecznego Strasburga, jak i napięcie wynikające z obserwacji cierpienia i odwagi bohaterek. Książka zaskakuje swoją intensywnością i pozostaje w pamięci długo po jej zakończeniu, zachęcając do refleksji nad pozycją kobiet w historii i dziś.
„Drzewo tańca” Kiran Millwood Hargrave to głęboka, historyczna opowieść o kobiecości, siostrzeństwie i walce o wolność, znakomicie osadzona w autentycznych wydarzeniach, z silnie zaznaczonym rysunkiem emocjonalnym i psychologicznym bohaterek. Jej związek szczególnie z „Kobietami z Vardo” podkreśla ciągły temat kobiecej siły i oporu wobec niesprawiedliwości w historii.

„Drzewo tańca” Kiran Millwood Hargrave to powieść historyczna osadzona w Strasburgu w roku 1518, inspirowana prawdziwym, mrocznym wydarzeniem znanym jako "taneczna plaga" - gdy około czterystu osób przez wiele dni i nocy tańczyło nieustannie, aż do wycieńczenia i śmierci. Autorka z wielką wrażliwością opowiada o kobietach żyjących w czasach, gdy dominowały przesądy, władza...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
628
136

Na półkach:

Przejmująca historia kobiet i ich życia w XVI wieku, kiedy to kościół i mężczyźni byli wszechmocni. To nie jest książka akcji, choć wiele się dzieje, to raczej książka o miłości.

Przejmująca historia kobiet i ich życia w XVI wieku, kiedy to kościół i mężczyźni byli wszechmocni. To nie jest książka akcji, choć wiele się dzieje, to raczej książka o miłości.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

289 użytkowników ma tytuł Drzewo tańca na półkach głównych
  • 200
  • 89
64 użytkowników ma tytuł Drzewo tańca na półkach dodatkowych
  • 37
  • 8
  • 8
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Sezon duchów. Osiem upiornych opowieści na długie zimowe noce Bridget Collins, Kiran Millwood Hargrave, Imogen Hermes Gowar, Andrew Michael Hurley, Jess Kidd, Elizabeth Macneal, Natasha Pulley, Laura Purcell
Ocena 6,4
Sezon duchów. Osiem upiornych opowieści na długie zimowe noce Bridget Collins, Kiran Millwood Hargrave, Imogen Hermes Gowar, Andrew Michael Hurley, Jess Kidd, Elizabeth Macneal, Natasha Pulley, Laura Purcell
Okładka książki Julia i rekin Kiran Millwood Hargrave, Tom de Freston
Ocena 7,8
Julia i rekin Kiran Millwood Hargrave, Tom de Freston
Kiran Millwood Hargrave
Kiran Millwood Hargrave
Poetka i pisarka. Absolwentka Cambridge i Oxfordu. Debiutowała w 2016 roku Dziewczynką z atramentu i gwiazd, która równocześnie podbiła także amerykański rynek jako Córka kartografa. Książka ta przyniosła Kiran także nagrodę największej brytyjskiej sieci księgarń Waterstones Children's Book Prize za rok 2017 oraz British Book Awards w kategorii literatury dziecięcej. Millwood Hargrave ma już na swoim koncie dwie kolejne książki dla dzieci i młodzieży The Island at the End of Everything oraz The Way Past Winter (listopad 2018). W 2020 roku w Wielkiej Brytanii ma się ukazać powieść dla dorosłych jej autorstwa. Mieszka w Oxfordzie z mężem, artystą Tomem de Frestonem.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zaskocz mnie Maggie Shipstead
Zaskocz mnie
Maggie Shipstead
Najnowsza powieść Maggie Shipstead, „Zaskocz mnie”, to literackie widowisko, które z precyzją godną mistrzowskiej choreografii zagląda za kulisy świata baletu. Moja ocena to mocne 7/10 – jest to książka, która porywa estetyką i głębią, choć jej chłodny, niemal kliniczny profesjonalizm może momentami dystansować czytelnika od emocji bohaterów. Shipstead odmalowuje obraz baletu nie jako eterycznej bajki, lecz jako brutalnej, niewdzięcznej pasji. To świat, który od wszystkich tancerzy wymaga absolutnego poświęcenia, odbierając im zdrowie, czas i spokój ducha, a triumf i spełnienie oferuje jedynie nielicznym, wybranym jednostkom. Główną bohaterką tej opowieści jest Joan – baletnica, która nigdy nie dotarła na sam szczyt. Choć autorka oddaje głos różnym postaciom w krótkich, dynamicznych rozdziałach, to właśnie historia Joan stanowi kręgosłup całej narracji. Śledzimy jej losy, przemieszczając się w czasie o całe dekady i podróżując między Paryżem, Nowym Jorkiem a sennymi przedmieściami Południowej Kalifornii. Te retrospekcje i skoki w przyszłość są niczym poszczególne elementy skomplikowanej choreografii. Dopiero gdy złączymy je w całość, otrzymujemy pełne, zapierające dech w piersiach dzieło o ambicji i rozczarowaniu. Co przyciąga do tej publikacji? Shipstead udowadnia, że potrafi pisać o ciele i ruchu w sposób niemal namacalny. Przyciąga nas: Struktura narracyjna: Skonstruowanie powieści na wzór układu tanecznego sprawia, że czytelnik odkrywa kolejne warstwy tajemnic wraz z rozwojem techniki bohaterów. Psychologia niespełnienia: Portret Joan jest przejmujący; autorka genialnie pokazuje, co dzieje się z człowiekiem, który kocha coś, w czym jest „tylko” bardzo dobry, a nie genialny. Klimat zimnej wojny: Wątek ucieczki radzieckiego tancerza na Zachód dodaje historii dreszczyku emocji i politycznego ciężaru. Wady publikacji Mimo wysokiej noty, „Zaskocz mnie” ma swoje słabsze punkty. Momentami styl autorki wydaje się zbyt zdystansowany – opisy są technicznie doskonałe, ale brakuje im iskry, która pozwoliłaby w pełni pokochać bohaterów. Dodatkowo, finałowy zwrot akcji, który ma uzasadniać tytuł, dla niektórych czytelników może wydać się zbyt melodramatyczny w zestawieniu z wcześniejszą, stonowaną narracją. Podsumowując, to wyśmienita lektura dla tych, którzy cenią prozę intelektualną i chcą zrozumieć cenę, jaką płaci się za piękno. Shipstead stworzyła powieść o tym, że życie, podobnie jak balet, rzadko wybacza błędy, ale zawsze wymaga dyscypliny.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu
Kilometr zerowy. Droga do szczęścia Maud Ankaoua
Kilometr zerowy. Droga do szczęścia
Maud Ankaoua
Maud Ankaoua w swojej debiutanckiej powieści „Kilometr zerowy” zaprasza czytelnika w podróż, która odbywa się na dwóch płaszczyznach: fizycznej, wiodącej przez majestatyczne szczyty Himalajów, oraz duchowej, prowadzącej w głąb własnego „ja”. Przyznając tej książce ocenę 7/10, doceniam jej ogromny ładunek optymizmu i uniwersalne mądrości, choć jako utwór stricte literacki momentami ustępuje ona pola typowemu poradnikowi motywacyjnemu. Główną bohaterką jest Maëlle, kobieta sukcesu, dyrektorka finansowa w wielkiej firmie, której życie to nieustanny wyścig z czasem i tabelkami w Excelu. Jej świat zmienia się, gdy przyjaciółka prosi ją o niezwykłą przysługę: Maëlle ma sprowadzić z Nepalu tajemnicze pisma, które mogą uratować życie chorej kobiecie. Ta klasyczna figura „wezwania do przygody” staje się pretekstem do opuszczenia strefy komfortu. Ankaoua świetnie portretuje początkowy opór bohaterki – jej lęk przed brakiem kontroli, zasięgu w telefonie i planu dnia jest bliski każdemu współczesnemu czytelnikowi. Lekcje w cieniu ośmiotysięczników Siłą książki jest postać przewodnika, Shanthiego, który towarzyszy Maëlle w wędrówce. To on staje się nauczycielem, przekazującym kolejne lekcje: o odpuszczaniu, o potędze chwili obecnej i o tym, że nasze szczęście nie zależy od czynników zewnętrznych. Autorka wplata te nauki w fabułę w sposób płynny, choć niekiedy zbyt dydaktyczny. Opisy nepalskich krajobrazów, zapach kadzideł i surowość górskiego powietrza są oddane z dużą wrażliwością, co pozwala czytelnikowi poczuć klimat wyprawy bez wychodzenia z domu. Doceniam, że pozycja należy do rzetelnej literatury „feel-good”, która spełnia swoją obietnicę: daje nadzieję i skłania do refleksji. Dlaczego nie wyżej? Fabuła jest dość przewidywalna, a przemiana głównej bohaterki następuje w tempie, które może wydawać się nieco nierealne. Język powieści jest prosty, momentami wręcz minimalistyczny, co ułatwia lekturę, ale sprawia, że postacie poboczne bywają jednowymiarowe, służąc jedynie jako tło dla duchowych odkryć Maëlle. To książka, która bardziej chce „nauczać” niż „opowiadać”. „Kilometr zerowy” to idealna lektura dla osób znajdujących się na życiowym zakręcie lub czujących wypalenie zawodowe. Maud Ankaoua stworzyła literacki plaster na duszę, przypominając nam, że najważniejsza podróż to ta, która zaczyna się od porzucenia zbędnego bagażu przekonań i lęków. To solidna pozycja dla fanów prozy Paulo Coelho czy Laurenta Gounelle’a. Nawet jeśli nie zgadzasz się ze wszystkimi tezami autorki, po lekturze z pewnością spojrzysz na swoje codzienne problemy z nieco większym dystansem.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na720 dni temu
Ostatnia róża Szanghaju Weina Dai Randel
Ostatnia róża Szanghaju
Weina Dai Randel
II wojna światowe w Chinach to coś, co jest mi stosunkowo mało znane. Postanowiłam, więc, że może dobrze będzie pogłębić ten temat, ale zaczynając od jakiegoś drobnego wprowadzenia w postaci, np. powieści, której akcja dzieje się w tym regionie i w tym właśnie okresie. Właśnie dlatego mój wybór padł na "Ostatnią różę Szanghaju". Szanghaj. Rok 1940. Okupacja Japońska. On Żyd - uciekinier z Niemiec. Ona - Chinka wymykająca się konwenansom kulturowym, prowadząca własny biznes. Dzieli ich wszystko, a połączy uczucie. Aiyi Shao i Ernest Reismann w świecie bez wojny nigdy by się nie spotkali, ale wojna sprawiła, że znaleźli się w jednym mieście. Ich losy splatają się ze sobą w najbardziej ludobójczym konflikcie na świecie, a przetrwanie doprowadzi ich do wyborów, które nie zawsze były dla nich oczywiste. Gdy mówi się o II wojnie światowej to głównie my w Europie skupiamy się na Hitlerze i III Rzeszy - co jest oczywiście logiczne. Natomiast kwestia Japonii i jej udziału w tym konflikcie zbrojnym jest nam gdzieś podkreślana dopiero od ataku na Pearl Harbor, gdy to USA dołączyły do II wojny światowej. Natomiast Japonia zaatakowała Chiny i tam koncentrowała dużo swoich sił, bo był to region im najbliższy. Nie będę weryfikować poprawności historycznej, bo po prostu nie znam historii okupowanego Szanghaju czy też Chin oraz walki Chińczyków z okupantem. Jednak odnoszę wrażenie, że autorka włożyła sporo w pracy w to aby oddać realia tamtego miejsca i czasów. Aiyi i Ernest zakochali się w sobie, a ich miłość była wystawiona na ogromną próbę. Aiyi opowiada swoje losy amerykańskiej dziennikarce i wtedy pada stwierdzenie, że zrobiła coś strasznego, wiec to mnie mocno zaciekawiło. Czytałam i liczyłam na coś naprawdę okropnego, np. wydanie Ernesta Japończykom, którzy byli przecież sojusznikiem Niemiec w tej wojnie. Jednak to, co dostałam było słabe. Bardzo słabe. W sensie w tym, co się wydarzyło po prostu nie było winy Aiyi. Najmniejszej. Po prostu jest to bardzo naciągane. Książkę dobrze się czyta i widać to zdarzenie dwóch światów. Ernest nie rozumie kultury Aiyi i tego, że jako kobieta Dalekiego Wschodu nigdy nie jest wolna. Zawsze należy do kogoś: najpierw do swojego ojca, a potem do męża. Nie rozumie, że każdy jej ruch może przynieść hańbę jej rodzinie. Niestety rozczarowanie tajemnicą Aiyi, a potem ciąg dalszy sytuacji z Ernestem, a także zakończenie mocno mnie rozczarowały. Nie pasowały mi do tego typu powieści. Popsuło mi to odbiór całości. ""Doznałam olśnienia: na rzece życia ludzie przypływają i odpływają jak statki. Cumują pośród pary i hałasu, aż nagle wszystko przegania wiatr, któego nie sposób przewidzieć." ~ Weina Dai Randel, Ostatnia róża Szanghaju, Kraków 2023, s. 197.
Adrianna__ - awatar Adrianna__
ocenił na61 miesiąc temu
Szmuc Felicia Berliner
Szmuc
Felicia Berliner
Bardzo lubię jak książka, traktuje zamknięte społeczności religijne, której członkowie zmuszani są przestrzegać różnego rodzaju tabu. Do takich zalicza książka się Berliner, która przedstawia chasydzką dziewczynę mieszkającą w Stanach Zjednoczonych. Fascynujące w tego typach literaturze jest to, że w opisywanych społecznościach jakby zatrzymał się czas, a nierzadko tuż za rogiem istnieje inny zakazany świat. Podobnie jest ze zdobyczami techniki, niektóre są dopuszczalne inne zakazane. W tym przypadku mamy dostęp do Internetu, który jest niezbędny do studiowania, ale można tam też znaleźć pornografię, od której główna bohaterka czuje się uzależniona. Swoje uzależnienie poczuwa jako zło i udaje się na terapię do psychologa. Jednak rozmowy nie przynoszą oczekiwanych skutków, a zagrożenie wyjawienia postępowania wbrew religijnym zakazom staje się z czasem coraz bardziej realne za sprawą młodszej siostry. Książka ukazuje dziewczynę borykającą się między zakazami religijnymi, których złamanie może grozić wykluczeniem ze społeczności. Książka nie przedstawia wyzwolenia nastolatki, a raczej wewnętrzną walkę młodej osoby z samą sobą. Mimo że zarobione pieniądze, które mogłyby ją uniezależnić, to jednak przekazuje je, aby brat mógł studiować Torę. Książka nie daje jednoznacznej odpowiedzi, czy po zawarciu aranżowanego małżeństwa Rajzla będzie szczęśliwa? Książka z jednej strony szokująca, ale przede wszystkim zmuszająca do refleksji nad życiem ludzi, którzy wciśnięci są w tradycyjne społeczności, w których dawne rytuały wyznaczają porządek życia. Polecam
Dariusz Karbowiak - awatar Dariusz Karbowiak
ocenił na75 miesięcy temu
Jerozolimska plaża Iddo Gefen
Jerozolimska plaża
Iddo Gefen
„W Izraelu nikt nie jest po prostu sobą, każdy jest kawałkiem historii, odłamkiem religii lub przecinkiem w seryjnym dramacie politycznym”. Ten cytat, choć sparafrazowany, idealnie oddaje ducha debiutanckiego zbioru opowiadań Iddo Gefena pt. Jerozolimska plaża. Autor zabiera nas w podróż po współczesnym Izraelu – kraju pełnym kontrastów, gdzie nowoczesne wieżowce Tel Awiwu sąsiadują z odwiecznym pyłem jerozolimskich ulic, a piasek plaży zdaje się przesypywać przez tryby skomplikowanej machiny wojennej i technologicznej. Moja ocena to mocne 8/10 – to literatura świeża, mądra i zaskakująco uniwersalna. Lokalizacja i bohaterowie Akcja opowiadań Gefena rozgrywa się w Izraelu, który znamy z nagłówków gazet, ale pokazanym od zupełnie innej, intymnej strony. To nie są reportaże z linii frontu, lecz relacje z „frontu wewnętrznego”. Poznajemy tu galerię niezwykłych postaci: starszego mężczyznę, który próbuje „naprawić” swoje wspomnienia za pomocą nowoczesnej technologii; młodego żołnierza, który zamiast walczyć, woli marzyć o nieistniejących światach; czy wnuka, który towarzyszy dziadkowi w surrealistycznej wyprawie na tytułową plażę, której w Jerozolimie przecież nie ma. Bohaterowie Gefena to ludzie zawieszeni między przeszłością a przyszłością. Często są to osoby starsze, zmagające się z demencją lub poczuciem straty, oraz młodzi dorośli, zagubieni w świecie startupów i wszechobecnego wojskowego drylu. Łączy ich jedno: dojmująca potrzeba bliskości i zrozumienia w świecie, który pędzi naprzód, nie pytając nikogo o zdanie. Realizm magiczny w służbie emocji Największą siłą tego zbioru jest sposób, w jaki Iddo Gefen miesza twardy realizm z elementami science-fiction i surrealizmu. Autor nie używa jednak fantastyki dla samej efektowności. Elementy futurystyczne – jak maszyny do badania snów czy aplikacje mierzące poziom szczęścia – służą mu do zadawania fundamentalnych pytań o naturę pamięci i miłości. W opowiadaniu tytułowym, wyprawa na jerozolimską plażę staje się metaforą poszukiwania niemożliwego, aktem buntu przeciwko brutalnej rzeczywistości i starości. Gefen pisze o rzeczach trudnych z ogromną lekkością i humorem, który bywa gorzki, ale nigdy cyniczny. Jego styl jest precyzyjny, niemal matematyczny (co może wynikać z jego wykształcenia w zakresie neurobiologii),a jednocześnie nasycony poetycką wrażliwością. Dlaczego warto? (8/10) Jerozolimska plaża to książka, która zostaje w czytelniku na długo po jej zamknięciu. Gefenowi udaje się dokonać rzeczy niezwykłej: pisząc o bardzo specyficznym miejscu na ziemi i konkretnym narodzie, dotyka problemów, które są wspólne nam wszystkim – lęku przed zapomnieniem, trudnych relacji międzypokoleniowych i poszukiwania sensu w świecie pełnym chaosu. To zbiór spójny, dojrzały i niesamowicie empatyczny. Jeśli szukasz literatury, która łączy intelektualną stymulację z emocjonalnym uderzeniem, proza Gefena jest strzałem w dziesiątkę. To udany dowód na to, że młoda literatura izraelska ma się świetnie i potrafi mówić o świecie w sposób absolutnie nowatorski.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu
Czarny tort Charmaine Wilkerson
Czarny tort
Charmaine Wilkerson
Niektóre rodziny dziedziczą nieruchomości, inne biżuterię, a bohaterowie powieści Charmaine Wilkerson otrzymują w spadku mrożone ciasto i nagranie głosowe, które wywraca ich świat do góry nogami. „Czarny tort” to wielopokoleniowa saga, która z rozmachem kreśli mapę karaibskiej diaspory, łącząc wątki kryminalne z głęboką analizą tożsamości. Przyznając tej książce ocenę 7/10, doceniam jej niezwykłą zmysłowość i konstrukcję, choć momentami odczuwam przesyt zbyt licznymi wątkami pobocznymi. Przepis na tajemnicę Punktem wyjścia jest śmierć Eleanor Bennett. Jej skłócone dzieci – Byron i Benny – spotykają się u prawnika, by wysłuchać ostatniej woli matki. Zamiast standardowego testamentu, otrzymują ośmiogodzinną opowieść o kobiecie, której nie znali: o ucieczce z wyspy, zmianie tożsamości i morderstwie, które rzuciło cień na całe jej życie. Wilkerson genialnie wykorzystuje tytułowy „czarny tort” (tradycyjne karaibskie ciasto z owocami moczonymi w alkoholu) jako metaforę rodziny: jest on ciemny, gęsty, wymaga czasu, by dojrzeć, a jego receptura jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, niosąc ze sobą smaki kolonizacji, niewoli i przetrwania. Autorka z wielką sprawnością porusza się między latami 60. na Karaibach a współczesną Kalifornią i Londynem. „Czarny tort” to przede wszystkim opowieść o tym, jak bardzo nasze „tu i teraz” jest zakorzenione w przemilczanych historiach naszych przodków. Wilkerson stawia trudne pytania: czy mamy prawo do sekretów przed własnymi dziećmi? I jak bardzo zmiana imienia zmienia naszą duszę? Postacie Byrona i Benny są nakreślone wiarygodnie – ich zagubienie w obliczu rewelacji matki pozwala czytelnikowi współodczuwać szok związany z dekonstrukcją rodzinnego mitu. Moja ocena odzwierciedla uznanie dla warsztatu pisarskiego Wilkerson, która potrafi pisać o jedzeniu i krajobrazach w sposób niemal namacalny. Książka ma w sobie magię klasycznych sag, ale posiada też wady typowe dla ambitnych debiutów. Autorka próbuje poruszyć zbyt wiele ważnych tematów naraz: od rasizmu i homofobii, przez ochronę środowiska, aż po skomplikowane meandry prawa adopcyjnego. Powoduje to, że niektóre rozwiązania fabularne wydają się zbyt pośpieszne lub oparte na mało prawdopodobnych zbiegach okoliczności, co nieco osłabia emocjonalny ciężar finału. „Czarny tort” to lektura soczysta, aromatyczna i wciągająca. To książka, która przypomina, że każda rodzina to skomplikowany splot kłamstw i poświęceń, a prawda, choć bywa gorzka, jest jedynym sposobem na prawdziwe pojednanie. Charmaine Wilkerson stworzyła debiut, który czyta się z zapartym tchem, marząc o kawałku tradycyjnego ciasta i mając nadzieję, że nasze własne rodzinne historie są choć odrobinę mniej skomplikowane. To solidna „siódemka” – idealna dla fanów prozy Isabel Allende czy mądrych, wielowątkowych opowieści o kobietach, które musiały wymyślić się na nowo.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na720 dni temu
Otchłanie Pilar Quintana
Otchłanie
Pilar Quintana
Pilar Quintana, laureatka prestiżowej nagrody Alfaguara, w swojej najnowszej powieści „Otchłanie” zabiera czytelnika do Cali – miasta u podnóża Andów, gdzie bujna roślinność i wieczna mgła tworzą scenografię dla dramatu rozgrywającego się wewnątrz pewnej rodziny. To książka, która hipnotyzuje spokojem, pod którym pulsuje pierwotny lęk. Przyznając tej publikacji ocenę 8/10, doceniam jej niezwykłą precyzję psychologiczną oraz sposób, w jaki autorka oddaje głos dziecku, nie odbierając mu przy tym autentyczności. Świat widziany z poziomu dywanu Narratorką powieści jest Claudia, ośmioletnia dziewczynka, która z niezwykłą spostrzegawczością obserwuje pęknięcia w małżeństwie swoich rodziców. Jej świat ograniczony jest do luksusowego mieszkania pełnego roślin – niemal dżungli wyhodowanej przez matkę – oraz do wypraw do wiejskiego domu w górach. Quintana po mistrzowsku kreśli postać matki, kobiety pięknej, ale głęboko nieszczęśliwej, uwięzionej w roli, której nigdy w pełni nie zaakceptowała. Claudia, choć nie rozumie wszystkich niuansów romansów czy depresji dorosłych, bezbłędnie wyczuwa ich „ciężar”. Tytułowe otchłanie to nie tylko urwiska przy górskich drogach, ale przede wszystkim przepaście emocjonalne dzielące najbliższych sobie ludzi. Rośliny i lalki jako niemi świadkowie Warstwa symboliczna „Otchłani” jest niezwykle bogata. Dom Claudii jest wypełniony zielenią, która zamiast dawać życie, zdaje się dusić domowników swoją ekspansywnością. Rośliny stają się metaforą niewypowiedzianych słów i tłumionych pragnień. Równie niepokojący jest motyw lalki Claudii, którą dziewczynka traktuje jak żywą istotę, powierzając jej swoje lęki. Quintana buduje napięcie nie poprzez gwałtowne zwroty akcji, ale przez drobne gesty: sposób, w jaki matka czyta kolorowe magazyny, milczenie ojca przy kolacji, czy fascynację tragicznie zmarłymi celebrytkami (jak Grace Kelly czy Natalie Wood). To proza, która działa na zmysły – czytelnik niemal czuje wilgoć kolumbijskiego powietrza i zapach nadchodzącego deszczu. Ósemka to nota dla literatury najwyższej próby, która potrafi wstrząsnąć czytelnikiem bez użycia wielkich słów. Quintana pisze w sposób oszczędny, niemal minimalistyczny, co tylko potęguje siłę przekazu. Autorka unika łatwych rozwiązań i moralizatorstwa. Czytelnik współczuje matce Claudii, choć jednocześnie przeraża go jej emocjonalny dystans wobec córki. Dlaczego nie pełna dziesiątka? Momentami tempo powieści jest tak powolne, że wymaga od odbiorcy dużej cierpliwości, by przebić się przez gęstą atmosferę codziennej rutyny. Ponadto, zakończenie, choć spójne z duchem całej historii, pozostawia tak wielki niedosyt, że aż prosi się o jeszcze kilka stron rozwinięcia. „Otchłanie” Pilar Quintany to bolesna, ale piękna opowieść o utracie niewinności i o tym, że dom, który powinien być bezpieczną przystanią, bywa czasem najbardziej niebezpiecznym miejscem na ziemi. To solidne 8/10 – lektura obowiązkowa dla fanów literatury iberoamerykańskiej, którzy szukają w niej czegoś więcej niż tylko realizmu magicznego. Quintana serwuje nam realizm psychologiczny w najczystszej, najbardziej surowej formie, przypominając, że największe potwory często mieszkają w naszych własnych smutkach.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na819 dni temu
Wielki krąg Maggie Shipstead
Wielki krąg
Maggie Shipstead
„Czasami musimy być jak trzcina, która ugina się na wietrze, ale nigdy się nie złamie”. Marian Graves jest pełna pasji, determinacji i ciekawości świata. Poznajemy ją w 1914 roku, jest wychowywana z bratem bliźniakiem u swojego wuja, gdy tracą rodziców w katastrofalnych okolicznościach, a my wraz z nią dorastamy i poznajemy świat na przestrzeni lat. Dziewczyna dąży do tego by zostać pilotką samolotu, jest nacechowana wytrwałością, hartem ducha i niezwykłą odwagą w dążeniu do celu mimo przeciwności na tamte czasy norm społecznych i otaczających ją ludzi. W 1950 roku przy próbie okrążenia ziemi ślad o niej ginie, a my na kolejnych stronach bardzo obszernej powieści wdajemy się w szczegóły tamtego lotu. Drugą bohaterką jest Hadley, aktorka, która po wielu latach ma odegrać pierwszoplanową postać w filmie, właśnie o Marian. Jest to dla niej olbrzymia szansa na wybicie się, zwłaszcza przy historii niskobudżetowych produkcji i niepowodzeń w życiu. Żeby przygotować się do roli czyta pamiętniki pilotki, pomaga jej to odkryć inspirację, drogę do osiągnięcia celu i bardzo istotnych sekretów. Rozłożona prawie na 800 stron historia dwóch silnych kobiet, które stawiają na siebie mimo przeciwności. Maggie Shipstead przeprowadza nas geograficznie przez świat i zmian jakie na nim następują, tragicznych wydarzenia ( II wojna światowa) oraz wewnętrzne rozterki i współczesne problemy. I mimo swojej obszerności nie potrafiłam się z tą powieścią rozstać, nie chciałam pożegnać tak doprecyzowanych bohaterów i każdego szczegółu. Jest to książka, której każdym rozdziałem trzeba się częstować i smakować powoli, która uczy nas pasji pozwalającej żyć na całego, a kręgi zawarte w tytule są bardzo symboliczne. Warto poświęcić na nią każdą chwilę, jest pełna emocji i zostaje z nami na bardzo długo. Serdecznie polecam. Książkę czytałyśmy w lipcu’2023 w @klubczulejczytelniczki
goszcze_w_slowach Aleksandra - awatar goszcze_w_slowach Aleksandra
oceniła na98 miesięcy temu
Pięć ran Kirstin Valdez Quade
Pięć ran
Kirstin Valdez Quade
Mam mieszane uczucia co do tej pozycji. Z jednej strony byłam ciekawa, jak autorka poprowadziła postaci, z drugiej strony nie czytałam tej powieści jednym tchem. Na początku wystraszyłam się czy to nie jest czasami pozycja religijna, ale po niedługim czasie odetchnęłam z ulgą, że nie. Później pomyślałam, że dobrze, że czytałam ją teraz właśnie w okresie wielkopostnym skoro akcja powieści rozgrywa się w ciągu roku, od Wielkiego Tygodnia do Wielkiego Tygodnia. Tak, jak wspomniałam na początku, mam mieszane uczucia. Z żadnym z bohaterów nie umiałam się utożsamić, ani chociażby polubić, chciałoby się krzyknąć: halo czy jest tu jakiś dorosły? Chociaż muszę przyznać, że poczułam smutek czytając z jakimi wyzwaniami zmagają się młode nastolatki powielające zachowania swoich rodziców poprzez wczesne macierzyństwo, później bycia młodą babcią i tak od pokoleń. Ile w nich musi być zaparcia aby się utrzymać na powierzchni, albo poddania się ciężkiemu życiu i iść na zatracenie. W innych aspektach już nie będę się rozpisywać za bardzo bo każdy może się przekonać czy chce przeczytać tą książkę, czy nie. Przemilczę także postać bezrobotnego, niezaradnego ojca czy nauczycielki, która czuła się kimś lepszym i w jakimś stopniu kierowała się sympatiami, czy antypatiami. Właściwie cały czas podczas czytania tej powieści miałam wrażenie, że każdy z bohaterów czegoś żądał: mi się "to" należy, bo przecież tyle wycierpiałem/am i z siebie już dałem/am. Nie siegnę po tą książkę drugi raz.
Sylno12 - awatar Sylno12
ocenił na611 dni temu

Cytaty z książki Drzewo tańca

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Drzewo tańca