Birmańskie dni

345 str. 5 godz. 45 min.
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Burmese Days
- Data wydania:
- 2023-04-12
- Data 1. wyd. pol.:
- 1997-01-01
- Data 1. wydania:
- 2009-01-01
- Liczba stron:
- 345
- Czas czytania
- 5 godz. 45 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788311169012
- Tłumacz:
- Ewa Adamska
George Orwell, angielski pisarz i dziennikarz o lewicowych przekonaniach, autor "Folwarku zwierzęcego" i "Roku 1984", przez kilka lat przebywał w Birmie, brytyjskiej kolonii, służąc w Królewskiej Policji Imperialnej. Pokłosiem tego czasu jest powieść "Birmańskie dni".
Orwell opisuje losy Johna Flory'ego. Jego bohater należy do społeczności białych kolonizatorów, ale jest wrażliwy na wyzysk i krzywdę miejscowej ludności. Z szacunkiem odnosi się do birmańskiej kultury i religii, a także Chińczyków i Hindusów, którzy żyją w Birmie. Z tego powodu czuje się wyobcowany w świecie białych, którzy odnoszą się z wyższością i pogardą do Birmańczyków.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Birmańskie dni w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Birmańskie dni
Poznaj innych czytelników
1547 użytkowników ma tytuł Birmańskie dni na półkach głównych- Chcę przeczytać 873
- Przeczytane 656
- Teraz czytam 18
- Posiadam 144
- Ulubione 9
- Literatura piękna 7
- 2024 7
- 2023 7
- George Orwell 7
- Chcę w prezencie 6







































OPINIE i DYSKUSJE o książce Birmańskie dni
Realistyczny, czy werystyczny, obraz Brytyjczyków w Birmie z lat 20. Autor “1984” kilka lat służył tam w kolonialnej policji, dzięki czemu mógł ukazać “zestaw obowiązkowy” zachowań tych "białasów", zapewne ani trochę nieprzejaskrawiony.
“Europejczycy w Birmie – zapijaczone, zła, widoczne nieroby o pożółkłych twarzach – przyprawiali go o mdłości, kiedy myślał o ich zwyczajach. Dużo czasu zajęłoby szczegółowe wyliczenie osób budzących jego pogardę” - taki cytat najlepiej oddaje istotę rzeczy, choć można przytaczać wiele podobnych.
Odmalowany z pasją brytyjski światek to straszliwa menażeria, przedstawiona z prawdziwie autorską bezwzględnością. Społeczność do cna przeżarta konformizmem, wyniosłością ze służalstwem połączoną, a hipokryzja do sześcianu podniesiona. To degeneraci moralni, niemal jak u Conrada…
Rasizm ma się, rzecz jasna, w najlepsze.
“Żadnemu Europejczykowi bynajmniej nie zależy na dowodach. Kiedy człowiek ma czarną twarz, podejrzenie jest dowodem”.
“Po tubylczym urzędniku (Europejczycy) spodziewają się brania łapówek. Ale niech choć na chwilę zaczną powątpiewać o jego lojalności, będzie po nim”.
“Mój Boże nie rozumiem was, chłopcy. Po prostu nie rozumiem. Oto ten stary dureń Macgregor chce bez żadnego powodu wprowadzić do klubu czarnucha, a wy to znosicie bez słowa. Boże wielki, co my mamy robić w tym kraju, jeśli nie rządzić”.
“ – Co tobie do tego, czy potrzebował kopniaka? Nie jesteś nawet członkiem tego klubu. Kopanie służby to nasza sprawa, nie twoja”.
“Będziemy musieli zwolnić tego faceta, jeśli zacznie za dobrze mówić po angielsku”.
“Postąpiliśmy piekielnie głupio, pozwalając misjonarzom swobodnie działać w tym kraju! Uczyć zamiataczy z bazaru, że są równie dobrze jak my. +Proszę, sir, jestem chrześcijaninem tak jak pan+. Cholerna bezczelność”.
“W tym kraju szerzy się bunt tylko dlatego, że byliśmy dla nich za miękcy. (...) Jedyna możliwa linia postępowania to traktować ich jak śmiecie, którymi są”.
“W pewien sposób modernizujemy ten kraj. … W rzeczywistości, nim skończymy, zniszczymy całą birmańską kulturę narodową. Ale my tych ludzi nie cywilizujemy, my jedynie nurzamy ich w naszym brudzie”.
Najgorzej mają “mieszańcy”......
“– Nie pozostaje im nic oprócz żebrania, dopóki nie wyrzekną się swojej europejskości. A tego naprawdę nie można po biedakach oczekiwać. Kropelka białej krwi jest ich jedynym majątkiem. (...)
– Słyszałam, że mieszańcy zawsze dziedziczą najgorsze cechy obu ras. Czy to prawda?
– Nie wiem, czy prawda. (...) Ale my traktujemy ich dość nieludzko”.
Głównym bohaterem jest John Flory, średniego szczebla pracownik brytyjski w Birmie, naznaczony innością nie tylko przez szpecące znamię na policzku (ukrywa je niemal tak, jak Julian Tuwim swoje). Lewicowiec, jedyny spośród brytolskiej kolonii przejawia szacunek do tamtejszej kultury i jako jedyny utrzymuje kontakt z “lokalsami”, czym radykalnie odbiega od pozostałych Anglików (a może to i sam Orwell…?).
“– Po paru latach spędzonych w tych krajach brązowa skóra wydaje się bardziej naturalna od białej. Zresztą jest bardziej naturalna. Jeśli weźmiemy świat jako całość, dziwaczne jest bycie białym.
– Ależ pan ma zabawne poglądy”.
“Anglików w tym kraju łączy jakiś rodzaj fałszywego koleżeństwa. To tradycja popijania razem, wymieniania się posiłkami i udawania przyjaźni, choć wszyscy nienawidzimy się nawzajem jak trucizny. Nazywamy to trzymaniem się razem”.
Pięknie tu Orwell się na nich zemścił, bo można sądzić, że sportretował poznane tam prawdziwe ludzkie typy.
Przeciwwagą Flory’ego jest lekko demoniczny lokalny sędzia - Birmańczyk, który nie cofnie się przed niczym dla swojej korzyści. Będzie ukrytą sprężyną wydarzeń prowadzących do tragicznego finału.
“Walka u boku Brytyjczyków, pasożytowanie na nich stało się motorem jego działania. (...) Miał znacznie bezpieczniejszy zwyczaj brania łapówek od obu stron, a potem orzekania w pełni zgodnego z literą prawa. Temu zawdzięcza pożyteczną reputację człowieka bezstronnego”.
Ale i sam Flory też ma mroczną stronę - jego stosunek do birmańskiej kobiety, którą utrzymywał, do czasu, gdy poznał pewną Elizabeth, niezbyt pięknie o nim świadczy. A przecież mimo to i tak jest najbardziej do przyjęcia z całej tej miłej czeredki Brytoli w kolonii.
“– Ładnie się do mnie zwracasz! Traktujesz mnie jak prostytutkę.
– Bo nią jesteś. Wynocha– powiedział i za ramiona wypchnął ją z pokoju. Kopnął za nią sandały. Ich spotkania często się tak kończyły”.
A sama Elizabeth, nieszczęsna sierota pod opieką wuja, który na nią jawnie nastaje, budzi takie oceny “strażniczki patriarchatu”. “Kiedy dziewczynie nigdzie się nie udało, próbuje w Indiach, gdzie każdy mężczyzna wzdycha do widoku białej kobiety. Nazywają to indyjskim rynkiem małżeńskim. Powinno się nazywać rynkiem mięsnym. Co roku statki przywożą ich całe ładunki, jak zamrożonych baranich tusz, aby tacy jak ty sprośni starzy kawalerowie je obmacywali”.
I teraz tylko pytanie, czy Elizabeth - na której Flory’emu zależy - mści się na nim za to wszystko…? BTW: żadne to romansidło, a ten wątek służy głównie ukazaniu nieprzezwycieżonych podziałów społecznych, wprost z kraju przeniesionych. A gdy pojawi się antypatyczny, wyniosły młody oficer z wyższych klas..…
Flory długo jest konformistą z sytuacyjnego przymusu, ale stać go na własną, autonomiczną decyzję….
Tylko z dzisiejszego punktu widzenia może on być postrzegany jako "nieudacznik". Na pewno nikt nie jest tutaj idealny.
Warto zapoznać się z tą książką - siódmą moją Autora - która może nie sięga wyżyn “1984” czy “Folwarku zwierzęcego”, a nawet niedawno czytanej “Córki proboszcza”. Była jednak pierwsza w jego całościowo wspaniałym zestawie. Od niej “wszystko się zaczęło”….
Ptaki tam fantastyczne. “Bekasów było niezliczone mnóstwo, a stada dzikich gęsi podrywały się z rozlewiska z takim łoskotem, jak robi pociąg towarowy na żelaznym moście”.
Inne cytaty
“Miał twarz specjalnie stworzoną do ignorowania niepożądanych nieznajomych”.
“– Nie mogę dopuścić, aby wszystko między nami tak się skończyło.
– Skończyło się między nami? Nie miało się co kończyć – odparła chłodno”.
“– Zrozumiała, dlaczego tak często nudził ją i drażnił. Był intelektualistą – najgorsze ze słów, jakie znała – intelektualistą tej samej kategorii co Lenin”.
“Pojął, ze straszną samowiedzą i strasznym obrzydzeniem do siebie, jakie ogarniają człowieka w takim momencie, że w pełni zasłużył na to, co się stało. Bogowie są sprawiedliwi i z naszych przyjemnych występków czynią narzędzia tortur”.
“Zbrukał się tak, że nie ma dla niego odkupienia, i ponosi sprawiedliwą karę. Zacznie go boleć dużo później, jak wszystkie głębokie rany”.
“Akcentowała co drugie słowo z tym strasznym, błyskotliwym ożywieniem, jakie udaje kobieta uchylająca się od zobowiązań moralnych. Przerażała go. Nie mógł nawet spojrzeć jej w twarz”.
“Nie zważaj na cholerne prawo. Wyduś to z nich. Stosuj tortury. Wszystko jedno co, jeśli chcesz przekupić jakichś świadków, chętnie dorzucę parę setek. (...) A kiedy ich aresztujesz, zastrzel ich, po prostu zastrzel, jeśli nie będziesz pewny, że zostaną skazani! Upozoruj ucieczkę czy coś takiego”.
“Zabili białego człowieka, zabili białego człowieka przecież te cholerne dranie, podstępne, tchórzliwe psy! Och, świnie, świnie! Jakże powinni za to cierpieć! Dlaczego ustanowiliśmy te przeklęte łagodne prawa?(...) Załóżmy że to wydarzyło by się w kolonii niemieckiej przed wojną! Dobrzy dawni Niemcy! Oni umieli się obchodzić z czarnuchami”.
“Prawdziwe zamieszki, a jego nie było na miejscu, więc nie mógł ich stłumić!”.
“Wydawało się przesądzone że nigdy nie zabije człowieka, przygnębiające, przygnębiające”.
“– Mają mi za złe tylko to, że kazałem policji strzelać nad głowami ludzi i nie do nich”.
“Nie można dalej tego znosić? Znosił to przedtem. Były środki uśmierzające – książki, jego ogród, trunki, praca, łajdaczenie się, polowanie, rozmowy z doktorem. Nie, to się stało nieznośne”.
Realistyczny, czy werystyczny, obraz Brytyjczyków w Birmie z lat 20. Autor “1984” kilka lat służył tam w kolonialnej policji, dzięki czemu mógł ukazać “zestaw obowiązkowy” zachowań tych "białasów", zapewne ani trochę nieprzejaskrawiony.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to“Europejczycy w Birmie – zapijaczone, zła, widoczne nieroby o pożółkłych twarzach – przyprawiali go o mdłości, kiedy myślał o ich...
Mega interesująca i wciągająca książka. Szczerze nawet nie wiem dlaczego ale po prostu tak ciekawie się to czytało. Trochę tak samo miałem z Lalką, po prostu chyba ciekawie jest dowiedzieć się jak się żyło w tych czasach w Birmie i jakie ludzie mieli poglądy i jak bardzo człowiek się nie zmienił.
Mega interesująca i wciągająca książka. Szczerze nawet nie wiem dlaczego ale po prostu tak ciekawie się to czytało. Trochę tak samo miałem z Lalką, po prostu chyba ciekawie jest dowiedzieć się jak się żyło w tych czasach w Birmie i jakie ludzie mieli poglądy i jak bardzo człowiek się nie zmienił.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo druga powieść Orwella jest rozliczeniem literackim z młodością pisarza i polityką imperialną Wielkiej Brytanii jednocześnie. Najlepiej "klimat" książki oddaje żartobliwy dialog głównego bohatera Florey'ego z doktorem Verasswami :
- Cóż doktorze, jak tam ? Jak imperium brytyjskie ? Jak zwykle dotknięte paraliżem ?
- Aha panie Flory, jest z nim bardzo kiepsko. Wdały się ciężkie powikłania. Obawiam się, że będziemy musieli wezwać specjalistów.
W "Birmańskich dniach" więcej jest opisów niż akcji, ale według mnie powieść przez to nie jest nudna. Ukazani przez Orwella Anglicy są postaciami nieciekawymi, tępymi i zadufanymi w sobie. Autor opisuje sławetne imperium, które już gnije (grubo przed II wojną światową). Uważna lektura książki pozwala też zrozumieć dlaczego Orwell został lewicowcem lecz bardzo krytycznie patrzącym na "sowiecki raj". Warto przeczytać.
To druga powieść Orwella jest rozliczeniem literackim z młodością pisarza i polityką imperialną Wielkiej Brytanii jednocześnie. Najlepiej "klimat" książki oddaje żartobliwy dialog głównego bohatera Florey'ego z doktorem Verasswami :
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to- Cóż doktorze, jak tam ? Jak imperium brytyjskie ? Jak zwykle dotknięte paraliżem ?
- Aha panie Flory, jest z nim bardzo kiepsko. Wdały się...
Birmańskie dni
Autor: George Orwell
Moja ocena: ★★★★★★★★★★ (10/10)
To niezwykle wciągająca i wielowymiarowa powieść, w której dzieje się znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Birmańskie dni urzekły mnie zarówno samą fabułą, jak i głębią obserwacji społecznych oraz psychologicznych, z jaką Orwell opisuje realia brytyjskiego kolonializmu w Azji Południowo-Wschodniej. Autor z dużą przenikliwością pokazuje napięcia między kolonizatorami a miejscową ludnością, a także wewnętrzne konflikty samych Europejczyków, uwikłanych w system oparty na dominacji, hipokryzji i poczuciu wyższości.
Szczególnie interesujące jest przedstawione w powieści podejście Brytyjczyków do Birmy jako kolonii — chłodne, instrumentalne, a momentami wręcz pogardliwe. Ten surowy obraz może być dla współczesnego czytelnika niekomfortowy, ale jednocześnie trudno odmówić mu autentyczności. Orwell nie moralizuje wprost, lecz pozwala, by fakty i postawy bohaterów mówiły same za siebie, co czyni tę książkę jeszcze bardziej poruszającą i aktualną.
Lekturę poznałem w formie audiobooka, w interpretacji Janusza Zadury — i był to wybór znakomity. Świetna narracja, odpowiednie tempo oraz umiejętne budowanie nastroju sprawiły, że odbiór powieści był wyjątkowo intensywny. Audiobook nie tylko nie odebrał książce głębi, lecz wręcz ją spotęgował, pozwalając jeszcze lepiej wczuć się w klimat opisywanego świata.
To powieść, która wciąga, porusza i zmusza do refleksji nad mechanizmami władzy, moralnością kolonializmu oraz kondycją człowieka uwikłanego w niesprawiedliwy system. Książka dosłownie mnie porwała.
Serdecznie polecam.
📖 17:48 · 29.01.2026 · 9/2026 · (A)
Birmańskie dni
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor: George Orwell
Moja ocena: ★★★★★★★★★★ (10/10)
To niezwykle wciągająca i wielowymiarowa powieść, w której dzieje się znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Birmańskie dni urzekły mnie zarówno samą fabułą, jak i głębią obserwacji społecznych oraz psychologicznych, z jaką Orwell opisuje realia brytyjskiego kolonializmu w Azji...
Książka z tych gdzie, przynajmniej w moim przypadku, poznajesz bardziej realia świata otaczającego głównych bohaterów niż samych bohaterów.
Akcji tu wiele nie ma, ale za to jest naprawdę ciekawie i kompletnie przedstawione życie w birmańskim peryferyjnym miasteczku. Pokazanie go zarówno z perspektywy brytyjczyków nadzorujących pracę oraz spędzających czas w swoim towarzystwie jak i z perpektywy ludności lokalnej stanowi kompletny i ciekawy obraz, wart poznania.
Książka z tych gdzie, przynajmniej w moim przypadku, poznajesz bardziej realia świata otaczającego głównych bohaterów niż samych bohaterów.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkcji tu wiele nie ma, ale za to jest naprawdę ciekawie i kompletnie przedstawione życie w birmańskim peryferyjnym miasteczku. Pokazanie go zarówno z perspektywy brytyjczyków nadzorujących pracę oraz spędzających czas w swoim...
Przeczytałem to jakiś czas, ze wszystkich książek Orwella podobała mi się najmniej. Mimo dość monotonnej narracji, bardzo dobrze przedstawia życie w Birmie i nastroje w imperium Brytyjskim w XX w. Z przykrością daje 6, bo uważam że był tam potencjał na więcej.
Przeczytałem to jakiś czas, ze wszystkich książek Orwella podobała mi się najmniej. Mimo dość monotonnej narracji, bardzo dobrze przedstawia życie w Birmie i nastroje w imperium Brytyjskim w XX w. Z przykrością daje 6, bo uważam że był tam potencjał na więcej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAkcja powieści rozgrywa się w latach 20-tych XX wieku w Birmie, która była wówczas częścią Imperium Indii i jednocześnie kolonią brytyjską. Bohaterami książki są brytyjscy administratorzy przebywający w jednej z placówek w Birmie. Głównym bohaterem jest John Flory, handlarz drzewem, postać dość specyficzna, wyróżniająca się wśród swoich rodaków; jego spojrzenie na rdzennych mieszkańców, czy na ich zwyczaje jest pełne zrozumienia i szacunku, z tego też powodu popada często w konflikt z innymi kolonizatorami.
„Oczywiście, nie przeczę...że w pewien sposób modernizujemy ten kraj. … W rzeczywistości, nim skończymy, zniszczymy całą birmańską kulturę narodową. Ale my tych ludzi nie cywilizujemy, my jedynie nurzamy ich w naszym brudzie.”
Obok dylematów moralnych bohatera, poznajemy też jego tragedię osobistą oraz jego wewnętrzne rozterki.
W książce obok opisanego imperializmu brytyjskiego, autor ukazuje elity birmańskie, które zaciekle walczą między sobą o uznanie władz brytyjskich, ich metody są bezwzględne, wykorzystują wszelkie, nawet tragiczne sytuacje, aby osiągnąć swój cel. A obok tego zaczyna powstawać ruch narodowowyzwoleńczy, który dąży do wyzwolenia Birmy spod wpływów Indii Brytyjskich.
„Birmańskie dni” to książka, która powstała na podstawie przeżyć i obserwacji autora, który w latach 1922 – 1927 służył w Królewskiej Policji Imperialnej w Birmie, służbę tę porzucił zrażony do imperializmu brytyjskiego.
W książce jest plan narysowany przez Orwella miejscowości Kyauktada , tam właśnie rozgrywa się akcja powieści.
Książkę polecam, niewątpliwie warto przeczytać.
Akcja powieści rozgrywa się w latach 20-tych XX wieku w Birmie, która była wówczas częścią Imperium Indii i jednocześnie kolonią brytyjską. Bohaterami książki są brytyjscy administratorzy przebywający w jednej z placówek w Birmie. Głównym bohaterem jest John Flory, handlarz drzewem, postać dość specyficzna, wyróżniająca się wśród swoich rodaków; jego spojrzenie na...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAudiobook.
Opowiastka o życiu w małej, kolonialnej miejscowości w Birmie pod rządami Brytyjczyków. Jest wątek romansowy i bardzo różne postawy ludności wobec kolonizacji, które nie przebiegają według linearnego podziału.
Moim zdaniem jest to raczej słabsza książka Orwella, choć i tak trzyma poziom naciąganej siódemki. Mamy tu taką tropikalną ,,Lalkę" w conradowskim stylu, choć postać Flory'ego mogłaby być bardziej pogłębiona (to taki Wokulski). Zakończenie poruszające.
To jedna z pierwszych książek Orwella, daleko za ,,1984" i gorsza od ,,Witat aspidistry". Mimo wszystko warto przeczytać.
Miałem czasem wrażenie przewątkowania. Interpretacja Pana Zadury chyba trochę momentami za ekspresyjna. Niemniej, daję w miarę wysoką ocenę między innymi za wybitną odwagę jaką trzeba się było wykazać, by napisać taką książkę w kolonialnych czasach. Lubię też pisarzy, którzy piszą różne, niepodobne do siebie książki.
6,6 na 10
Audiobook.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowiastka o życiu w małej, kolonialnej miejscowości w Birmie pod rządami Brytyjczyków. Jest wątek romansowy i bardzo różne postawy ludności wobec kolonizacji, które nie przebiegają według linearnego podziału.
Moim zdaniem jest to raczej słabsza książka Orwella, choć i tak trzyma poziom naciąganej siódemki. Mamy tu taką tropikalną ,,Lalkę" w conradowskim stylu,...
George Orwell po raz kolejny obnaża. Tym razem obnaża rządy Imperium Brytyjskiego w jednej z jej licznych kolonii usłanych na całym świecie. Obraz rządów kolonialnych w Birmie. Imperium , bogactwo stworzone za cenę wyzysku, zdrowiu i śmierci ogromnej liczby ludności. Osobiście nigdy nie byłem zafascynowany Imperium Brytyjskim gdzie to na jego terenie nigdy nie zachodziło słońce.....i takie książki jak ta tylko uświadamia mi, że miałem rację. Pogarda, nieludzkie traktowanie, wyzysk, poniżenie tak biały człowiek który nie brzmi tutaj dumnie wyzyskuje mieszkańców Birmy. Biali mają swoje prawa, takie, że mogą wszystko zrobić co tylko zechcą z tubylcami, co prawda z biegiem lat prawo stawało się mniej restrykcyjne, ale często to była tylko fikcja na papierze, nie mająca dużo wspólnego z rzeczywistością.
W książce ,,Birmańskie dni '' możemy zauważyć wielowątkowość. Mamy tutaj wątek polityczno - obyczajowy Brytyjczycy- miejscowa ludność, wątek kulturowy opisujący m.in zwyczaje obu tych kultur czyli jak to biali ludzie bawili się i pracowali w odległym egzotycznym zakątku świata, zwyczaje kulturowe pomiędzy tymi dwiema nacjami Birma- Wielka Brytania. Wątek duchowy. Jak pogodzić ze sobą dwa różne światy ? Nie da się, jest to zwyczajnie niemożliwe, nierealne. Te dwa światy żyją obok siebie, ale nigdy nie będą żyć razem, nie będą współgrać ze sobą. Jak połączyć ze sobą wrażliwego mężczyznę i kobietę przypominającą wydmuszkę ? Nie da się, po prostu fatalne zauroczenie. Bieda, kłamstwo, niesprawiedliwość, chciwość. Przyjaźń, tak dobrze, że w tym wszystkim jest jeszcze przyjaźń pomiędzy głównym bohaterem Florym a doktorem Veraswamim oraz przyjaźń z Flo. Książka jest niezwykle prawdziwa, Orwell nie pisze o bzdurach, nie pisze bajek dla małych dzieci, pisze prawdziwie. To jest przygnębiające. Ogólnie cała książka jest przygnębiająca, smutna. Wątek ostatni po wyjściu z mszy gdzie następuje pożegnanie się z Flo i życiem jest przygniatające. Zastrzelenie wiernego przyjaciela jest cholernie przytłaczające, przygania wspomnienia.....
George Orwell po raz kolejny obnaża. Tym razem obnaża rządy Imperium Brytyjskiego w jednej z jej licznych kolonii usłanych na całym świecie. Obraz rządów kolonialnych w Birmie. Imperium , bogactwo stworzone za cenę wyzysku, zdrowiu i śmierci ogromnej liczby ludności. Osobiście nigdy nie byłem zafascynowany Imperium Brytyjskim gdzie to na jego terenie nigdy nie zachodziło...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGeorge Orwell bardzo postarał się w przedstawieniu brytyjskich rządów kolonialnych w Indiach (a konkretnie w Birmie, gdzie dzieje się akcja) - w książce są uwidocznione takie patologie jak rasizm, klasizm, brak sprawiedliwości społecznej; Orwell był na to wyczulony.
Podsumowując, majstersztyk - myślę że dotąd to druga najlepsza książka Orwella (po roku 1984) jaką przeczytałem
George Orwell bardzo postarał się w przedstawieniu brytyjskich rządów kolonialnych w Indiach (a konkretnie w Birmie, gdzie dzieje się akcja) - w książce są uwidocznione takie patologie jak rasizm, klasizm, brak sprawiedliwości społecznej; Orwell był na to wyczulony.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPodsumowując, majstersztyk - myślę że dotąd to druga najlepsza książka Orwella (po roku 1984) jaką przeczytałem